Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Veronica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Veronica. Pokaż wszystkie posty

28 paź 2020

Od Veronici C.D Jake'a

Cieszyłam się na spotkanie z mężczyzną, musiałam się jakoś, chociaż troszkę wyszykować. Już miałam zacząć się ogarniać, gdy dostałam wiadomość od Jake'a czy nie moglibyśmy jednak spotkać się jutro. Lekko mnie to zasmuciło, gdyż naprawdę nie mogłam się doczekać naszego wspólnego spotkania. Jednak może mu cos wypadło albo jakiś klient przyjechał. No cóż, każdemu czasami przytrafiają się niespodziewane sytuacje. Wzięłam więc telefon i odpowiedziałam na jego wiadomość.

Ronnie: Jasne. Nie ma sprawy, jutro w takim razie.
Jake: Tak, super
Ronnie: Miłego wieczoru, do jutra ;)

Odłożyłam telefon i zaczęłam zastanawiać się co dalej. Może jakoś inaczej powinnam w takim razie spędzić ten wieczór. W sumie wyjście do baru byłoby idealnym spędzeniem tego wieczoru. Ponownie złapałam za telefon i napisałam do Dymitra.

20 wrz 2020

od Jake'a do Veronici

Cieszyło mnie to, że mogłem jej pomóc. Niby zwykła wymiana części od samochodu, czynność, którą robiłem już od lat i znałem na pamięć nawet, gdybym miał zamknięte oczy. Stanąłem w drzwiach warsztatu i odprowadziłem różowe lamborghini wzrokiem, aż nie zniknęło za drzewami. Ten głos silnika, to jest cudo dla uszu każdego miłośnika wyścigowych samochodów. Zawsze jak usłyszę tę melodię to czuje się odprężony, a nawet spełniony, tak po prostu.
Poczułem na nodze delikatne szturchanie, spojrzałem w dół.
- Co chciałeś? - spytałem
Dojrzałem w jego pysku piłkę tenisową, no tak to był czas na zabawę. Spojrzałem za warsztat, a może tak popływać w jeziorze? Była dziś ciepła pogoda, słońce świeciło, a temperatura wskazywała 24 stopnie, wręcz idealny dzień na skoczenie do chłodnej wody. Skierowałem się do domku obok i zdjąłem strój jednoczęściowy, którego używam do pracy. Niech sobie odpocznie, pomyślałem wieszając go na oparciu krzesła. Otrzepałem go trochę z kurzu, gdzieniegdzie widniały małe plamy po oleju, ale to normalne w warsztacie. Zrobiłem krok do tyłu, wbiłem mój nieobecny wzrok w kostium, od razu w głowie powstał mi zarys z młodszych lat.

7 wrz 2020

Od Veronici C.D Jake'a

Ucieszyłam się, że mężczyzna rozwiązał mój problem z autem. Dla niego to zapewne pikuś a dla mnie kosmos. Gdy mężczyzna wystawił mi rachunek sięgnęłam do portfela i wyjęłam banknot " 100"
- Zaraz wydam resztę. - odpowiedział i zaczął grzebać po kieszeniach. 
- Nie...przyjąłeś mnie bez kolejki, gdzie indziej musiałabym czekać, a tutaj chwila moment i zrobione. 
- Nie no czekałaś do wieczora. 
- Daj spokój Jake. 
Poczułam jak nagle Sully trąca nosem moją rękę. Pogłaskałam go po głowie. 
- Właśnie przypomniałam sobie, poczekaj mam coś dla Ciebie w samochodzie. 
Otworzyłam bagażnik i wyjęłam paczkę smakołyków dla psa. Były to smakołyki z wysokiej pułki, naturalne,bez sztucznych dodatków i bez zbóż. Wzięłam takie gdyż nie wiedziałam czy psiak jest na coś uczulony. 
- Mogę dać mu jednego ? 
- Tak, myślę, ze nie będzie miał nic przeciwko. 
- Dziki, wolałam spytać. - wyjęłam jednego smakołyka i podałam psu. Zaś resztę paczki wręczyłam mężczyźnie. 
- Nie musiałaś. 
- Polubiłam bardzo tego twojego psiaka. Fajnie gdybyśmy kiedyś się spotkali jeszcze. Poszli na spacer. 
- Może się zdzwonimy jeszcze. 
- Tak, fajnie by było. - uśmiechnęłam się. 
- Taa... 
Nie byłam pewna czy podziela mój entuzjazm. Jeśli nie to się po prostu nie napisze. 
- Na mnie już czas dziękuje za pomoc. 
Wsiadłam do auta i powoli odjechałam. Po powrocie do domu wpadłam tylko na chwilę nakarmiłam kota i wyszłam zarzucając torebkę na ramię, udałam się do klubu Dymitra. Moje zaskoczenie było ogromne gdy go nie zastałam. Jego pracownik poinformował mnie, że pojechał na urlop i nie wie kiedy wróci. Zajęłam swoje ulubione miejsce przy barze i zamówiłam drinka. Wypiłam go w samotności, napisałam do Archiego i Betty, na szczęście znaleźli czas i zjawili się po godzinie. Zaczęliśmy rozmawiać, opowiadałam im o moim dniu i o chłopaku którego poznałam. 
Po wypiciu kilku drinków, nasze spotkanie dobiegło końca. Zamówiliśmy Taxi które porozwoziło nas do naszych domów. 
Na całe szczęście ten dzień był o wiele ładniejszy niż poprzedni. Słońce świeciło od czasu do czasu chowając się za chmurkami, które jednak nie przepowiadały deszczu, Po mojej porannej rutynie czyli kawie, kąpieli, makijażu i dobieraniu stroju udałam się do stajni, nakarmiłam konie przyszykowałam je do jazdy po czym przyjęłam swoich uczniów którym poprowadziłam trening. Pierwsza jazda to były skoki od 9-10 potem ujeżdżenie od 10:30-11:30 kolejne były znowu skoki d 12-13. Po trzech godzinach udałam się na przerwę na obiad zjadłam szybko to co przygotowała mi gosposia gdyż o 14:30 stałam znowu na placu prowadząc kolejny trening z ujeżdżenia. Pracę skończyłam o 15: 30 Juz o 16 siedziałam na grzbiecie Femke Suprise i trenowałam skoki a o 17:30 Dosiadałam Ekwadora sama wałkując własne umiejętności ujeżdżeniowe. Około 19 wyszłam ze stajni, moi pracownicy zajęli się końmi a ja udałam się na kolacje oraz wziąć długą kąpiel w wannie z pianą. Gdy weszłam do wanny wzięłam telefon aby sprawdzić czy nikt przypadkiem do mnie nie pisał. 

Jake? 

12 sie 2020

od Jake'a cd. Veronici

Wrzuciłem kilka małych worków ze śrubami do mojego kartonu ze skarbami. Ktoś mógłby stwierdzić, że mieszka tu dzieciak gdyby go otworzył. Gdy jeszcze nie mieliśmy z ojcem warsztatu w garażu, wrzucałem tu moje najlepsze zabawki albo znalezione rzeczy na naszym polu. Pamiętam do teraz jak znajdywałem stare sprężyny, piłki od tenisa czy nawet łuskę od naboju. Wszystko to miałem tu - w moim kartonie. Chwyciłem mały klucz francuski z samego dna, przyjrzałem mu się dokładnie, dostałem go na 7 urodziny, żebym mógł przykręcać śruby w dachu do naszej stodoły. Nie była ona wielka, raczej małych rozmiarów na kilka zwierzaków. Mogłem bez problemu wejść na górę nawet z małej drabiny. Uśmiechnąłem się kącikiem ust, w tym dniu byłem zbyt szczęśliwy, że mogłem pomóc w czymś i gdy znalazłem się na dachu, to owszem przykręciłem wszystko jak trzeba, a na koniec spadłem na ziemie. Noga mi się pośliznęła na krawędzi, wylądowałem na plecach ale nie płakałem ani nie krzyczałem z bólu, tylko cieszyłem się jak głupi z dobrze zrobionej roboty, a upadek uznałem za szczęście. Byłem bardzo dziwnym dzieciakiem.
Kolejne co wyjąłem to zegarek mamy, podarowałem jej go rok przed wypadkiem i byłem zadowolony, że nosiła go codziennie. 

10 sie 2020

Od Veronici C.D Jake'a

Sully był mega uroczym psiakiem. Dostrzegłam, jak bardzo posmutniał gdy spytałam o wiek czworonoga. Od razu było widać jak bardzo mężczyzna kocha swojego psa. Po chwili temat zszedł na pracę. Miałam szczęście, że akurat na tyle ludzi w kawiarni, zagadał do mnie mechanik samochodowy. Z moim ukochanym autem ewidentnie było coś nie tak. Różowe lamborgini cierpiało, a znalezienie dobrego mechanika który podjął by się naprawy tak nowoczesnego i drogiego auta było dość trudne. Ucieszyłam się gdy mężczyzna podjął się tego zadania, stwierdzając, że może spojrzeć na nie dzisiaj wieczorem.
- Podałbyś mi adres to bym podjechała ?
- Okey. 
Bez zastanowienia podałam mężczyźnie mój telefon. 
Jake wpisał swój numer telefonu i adres po czym oddał mi urządzenie. 
- To jesteśmy umówieni. 
W końcu przestało padać i nawet wyszło słonko. Musiałam zajrzeć jeszcze dzisiaj do swoich koni. Zerknęłam na godzinę  i zorientowałam się, że jest już późno a za chwile powinnam karmić swoje zwierzaki, na pewno już stoją zniecierpliwione na łące i czekają. 
- Miło było Cię poznać 
- Mi też. 
Wstałam od stolika poprzeginałam się jeszcze z psiakiem i skierowałam swoje kroki do wyjścia.
Po powrocie do domu, przebrałam się w ciuchy do pracy. Udałam się do stajni wzięłam miarkę i przygotowałam mieszankę paszową dla Femke i Ekwadora, nasypałam im do żłobów i otworzyłam boksy. Wyjęłam z paszarni po dwa jabłka dodałam im do kolacji. Reszta koni które były pensjonatowe dostały po dwie miarki owsa i po marchewce. Przyniosłam każdemu do boksu po świeżej kostce siana. Sprawdziłam czy poidła działają jak należy. Gdy wszystko było gotowe otworzyłam bramkę pastwiska a radosne rumaki ruszyły czym prędzej do swoich baksów. Gdy wszystkie były już na swoich miejscach zamknęłam je aby, przypadkiem żaden nie wybrał się na nocny spacer po okolicy.   
Gdy weszłam do domu umyłam ręce i zmyłam makijaż, zdjęłam zakurzone ubranie i udałam się pod prysznic. Przebrałam się w czyste ubrania, jako że nie planowałam nigdzie się wybierać poza warsztatem nowo poznanego mężczyzny wybór padł na wygodną dresową stylizację i jasne buty. Spięłam włosy w kucyk i udałam się na kilka minut jeszcze do pokoju aby poleżeć i odetchnąć, Nic mi się nie chciało. Gdy w końcu nastał wieczór ruszyłam do auta i zajechałam na adres podany przez mężczyznę. Zobaczyłam w oddali miała chatkę stojąca nad jeziorem na początku myślałam, że się pomyliłam , ale gdy zobaczyłam biegającego obok domu owczarka niemieckiego, byłam pewna, że dotarłam do celu. Podjechałam nieco bliżej i wysiadłam z auta Sully rozpoznał mnie i przywitał się przyjaźnie, pogłaskałam psa który od razu domagał się więcej pieszczot.
- Oj starczy słodziaku później się jeszcze poprzytulamy. 
Podeszłam do drzwi i zapukałam, chwilę czekałam za nim Jake mi otworzył 
- Cześć, - uśmiechnęłam się szeroko, na widok mężczyzny.

Jake?


7 sie 2020

od Jake'a do Veronici

- Też bym miał negatywne myśli na temat takiej osoby - powiedziałem
- To temat, który mnie niestety obrzydza - wzruszyła ramionami - ojciec to tyran, tylko pieniądze mu w głowie i każdy chodzi u niego jak w zegarku.
Przerąbane, pomyślałem. Nie byłem w stanie wyobrazić sobie relacji z ojcem ani poczuć to napięcie u Veronici, bo szybko straciłem rodziców - przeze mnie. To była tylko i wyłącznie moja wina, nic tego nie zmieni. Gdybym tylko przejął tą durną kierownicę i wykręcił w prawo, owszem wylądowalibyśmy w rowie ale skończyłoby się niewielkimi zranieniami. W ogóle, ile to już lat temu? Mam słabą pamięć do liczb....
- Przynajmniej masz swój dom - wziąłem łyk wody z małej butelki.
- Jeden plus - uśmiechnęła się kącikiem ust - mam tylko nadzieje, że będzie mnie jak najmniej odwiedzał, bo czasami między nami jest naprawdę ostro.
Chciałem ją jakoś pocieszyć, ale nie umiałem. Coś w stylu ''nie martw się'' albo ''w razie potrzeby pomogę'' no cokolwiek, a może lepiej przemilczeć? Skoro ją tak to gnębi to chyba wolałaby nie rozwijać tego tematu.
Burza znów uwolniła swoje bomby i potężne huki, które objęły całe miasto. Ciekawe co by było, gdyby to była prawdziwa wojna... wpatrywałem się w czarne chmury na niebie. Sully w tym czasie znów zaskomlał i przytulił się do dziewczyny wlepiając w nią wielkie oczy. Parsknąłem cicho na jego widok, wyczuł w Veronice bezpieczeństwo, teraz miałem pewność, że siedzę z osobą, przy której mogę się rozluźnić. Ufam zwierzętom i wierzę w ich dar widzenia dobrych ludzi, właśnie takową poznałem.
- Ufa ci - stwierdziłem
- Ma piękną sierść - pogładziła go mile po klatce piersiowej - rzadko widuję tak zadbane psy, ściska mnie w sercu, gdy widzę jakiekolwiek zwierzę w skundlonym futrze czy co gorsza samego na ulicy - westchnęła - staram się też tak dbać o konie i ogółem stajnie, chce żeby wyglądały jak najlepiej
- Szanuje takie osoby.
- Ile on ma ogólnie lat? - spytała wciąż głaskając mu sierść
- 8 lat - wypowiedziałem to ze smutkiem ale i z pretensją, w dodatku cicho
- Wygląda przynajmniej na 4, zazdroszczę mu tak świetnej opieki, masz dobrego opiekuna - skierowała ostatnie słowa do psa.
Miałem w świadomości to, że owczarki żyją od 9 do 12 lat, a Sully ma już 8. Bolało mnie to jak jasna cholera, nie lubiłem jak ludzie o to pytają. Starałem się spędzać z nim jak najwięcej czasu, wykorzystywać każdą możliwą chwilę na bycie razem. To mój najlepszy przyjaciel, kto mi go zastąpi?
Zdzierałem powoli etykietę z butelki, chciałem skupić uwagę na czymś innym, padło na etykietkę. Interesująca rzecz na nudę.
- Chyba zaczyna się przejaśniać - zauważyła Veronica - pracujesz gdzieś? - spytała
Spojrzałem na okno, rzeczywiście deszcz zaczynał mniej padać, a chmury najeżdżały w jaśniejszych kolorach.
- Mam warsztat na przedmieściach, naprawiamy razem auta - rzuciłem okiem na Sully'ego - czasami trafi się perełka to sprzedaje za większą sumę komuś kto takie coś kolekcjonuje.
- Sportowe też się wliczają?
Pokiwałem głową, wszystkie naprawiamy bez dwóch zdań.
- Pytam, bo w moim coś zaczęło mi stukać, nie jestem pewna co to - próbowała wyjaśnić problem swojego pojazdu
Zastanowiłem się na moment, stukanie w aucie, stukanie w aucie..
- Może to być usterka w zawieszeniu, w amortyzatorze, łożyskach - wymieniłem kilka przyczyn - mogę spojrzeć jeśli chcesz.
- Najlepiej od razu - ożywiła się - zajeźdźmy do ciebie, bo niepokoi mnie ten dźwięk.
- Ze spokojem, mam do przeglądu jeszcze dwa pojazdy - skłamałem - wieczorem mam wolne to wtedy obejrzę.
Nie mogłem z nią wsiąść do samochodu, nie było takiej opcji żebym usiadł na miejscu pasażera. Nie po tym wszystkim, mam koszmary po nocach i stres do tej chwili. Musiałem ją skłamać, bo bałem się usiąść po prawej stronie, zwyczajnie się bałem. Podrapałem się po szyi, najechałem palcem na wyraźną bliznę po wbitym odłamku przedniej szyby auta ojca. Nigdy więcej zasiadać na miejscu pasażera.


Veronica?

5 sie 2020

Od Veronici C.D Jake'a

Dokładnie przyjrzałam się mężczyźnie który postanowił się dosiąść do mojego stolika. Z pewnością był on sporo starszy ode mnie. Jednak nie przeszkadzało mi to w rozmowie. Nie czułam się zagrożona, w towarzystwie facetów. Nie ocenia się książki po okładce, choć podobno pierwsze dziesięć sekund tego, jak ktoś się zaprezentuje wpływa na to jak będziemy postrzegać danego człowieka do końca znajomości. Inaczej mówiąc, pierwsze wrażenie. Mocno co rzucało mi się w oczy to jego kilkudniowy zarost. Jego oczy były smętne jakby puste. Myśli daleko, a nawet bardzo daleko od chwili w jakiej teraz się znajdował. Wydawał się zmęczony, jakby co najmniej nie spał od kilku nocy. Nieco wytężyłam wzrok i dostrzegłam małe ranki na jego wargach, co oznaczało, że ma zwyczaj ich przygryzania. Mówił cicho i spokojnie, bez emocji wypowiadał to kolejne zdania. Nie rozwijał swoich wypowiedzi, nie był wylewny. Nie był to typ osoby wylewnej. Posiadał raczej cechy słuchaczka, tak mi się przynajmniej zdawało.  Po chwili ujrzałam pięknego owczarka niemieckiego. Konstruował pytania z ogromną precyzją. badał moje podejście do zwierząt, gdy usłyszał o koniach miałam wrażenie, że lekko się ożywił, ale mogło mi się tylko wydawać. 
W końcu nieznajomy wyjawił mi swoje imię oraz towarzysza. " Jake i Sally" ja zaś uwielbiałam rozmawiać, dlatego gdy zaczęłam ciężko było mi przerwać. 
- Rozumiem, że Sally to twój najlepszy przyjaciel. 
- Tak. 
- No cóż, mój kot Misso to utrapienie, ale to, że tak mówię nie oznacza, że go nie kocham. Widzisz ja i mój Ojciec toczymy ze sobą ciągłe wojny w biznesach. Dostałam od niego tego kota, mam wrażenie, że został zaprogramowany przez niego, tak aby być moim utrapieniem. Niszczy wszystko co cenne, uwielbia zrzucać najdroższe figurki, drapie nowe meble, a czasami sika na dywany. Czasami przychodzi się przytulać, ale zazwyczaj to czai się na mnie i atakuje. nie zliczę ile razy mnie pogryzł i podrapał. Moje konie to inna bajka posiadam klacz Femke która jest genialnym skoczkiem i Ekwadora to typowy profesor. Świetny koń ujeżdżeniowy. Na co dzień prowadzę treningi. gdyż mam swoją stajnie oraz pensjonat dla koni. Jednak produkuje również rum "Lunavi" Tym samym jestem spora konkurencją dla rumu produkowanego przez mojego ojca stąd toczymy ze sobą wieczną wojnę. 
- Nie lepiej współpracować ? zrobić z tego biznes rodzinny ?
- Mój ojciec, nie jest dobrym człowiekiem. Nie chce być z nim kojarzona dlatego zmieniłam nazwisko. 
- Według Ciebie, czym cechuje się dobry człowiek ? 
Spojrzałam na Jake'a i chwilę się zastanowiłam. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić to co myślę. 
- Przede wszystkim, powinien być uczciwy wobec swojej rodziny i innych. Mój ojciec to paskudny drań, typ faceta dla którego liczy się władza i kasa. Musi mieć kontrole nad wszystkim, jest kłamca i manipulantem, szkoda gadać na samą myśl o nim robi mi się niedobrze. - Podsumowałam.

Jake ?

Od Jake'a do Veronici

Wzruszyłem ramionami, ale ostatecznie pokiwałem głową na zgodę. Czemu nie, raz na jakiś czas można z kimś pogadać i spędzić miło czas, w sumie obojętne mi to było czy chodzę na spacery sam, z psem albo z drugą osobą. Nigdy nie odczuwałem żadnej przyjemności z przechadzką u boku człowieka, a co innego ze zwierzęciem. Jednak czasami miałem potrzebę przebywania pośród ludzi, bo po prostu coś mnie do nich ciągnęło nawet bez powodu. Spojrzałem na dziewczynę obok, na pierwszy rzut oka wydawała się bardzo sympatyczna i pewna siebie, jakby wiedziała na czym polega życie, sunie prosto przez nie omijając wszelkie kłody ułożone pod nogami. Jednak w jej oczach zauważyłem coś, co jej sprawiło przykrość, taki sygnał, że coś jej się przytrafiło w przeszłości.
- Jesteś tu czy gdzie indziej? - spytała po chwili.
Otrząsnąłem się z myśli, no tak znowu odpłynąłem.
- Tu, właśnie dopijam kawę - potrząsnąłem papierowym kubkiem z resztką kawy na dnie.
- Nie kojarzę cię, od dawna tu mieszkasz? - przekrzywiła głowę.
Zamyśliłem się na chwilę, właśnie  uświadomiłem sobie, że nie pamiętam kiedy tutaj przyjechałem. Ile to było?
- Z kilka...lat temu - nie byłem pewien swojej wypowiedzi, ale zgadzało się to, że wprowadziłem się tu kilka lat temu, nie kilkanaście ani więcej.
W tej chwili zza krzesła wychylił się Sully, oczywiście, że nie zostawiłem go samego w taką pogodę w domu. Biedny siedziałby w kącie i szukał jakiegoś ratunku, a mnie by nie było. Pogłaskałem go po brodzie, nigdy bym cię nie zostawił psiaku, pomyślałem.
- Nie masz nic przeciwko psom? - spytałem, przypominając sobie, że naprzeciwko mnie ktoś siedzi.
- Skąd, mam w domu kota i konie, ale psami nie gardzę - uśmiechnęła się do owczarka.
  Akceptuje psy, jeden plus. Czy ona mówiła, że ma konie? Dawno żadnego nie widziałem, a tym bardziej nie głaskałem po pysku, mają taki mądry wyraz pyska...
Nawałnica wciąż nie dawała za wygraną, padało raz to mocniej raz to mniej, ale padało i grzmiało jakby trwała wojna na zewnątrz. Huk grzmotu był niczym wybuch bomby, a błyskawice jak...wystrzeliwanie rakiet. Moja wyobraźnia znowu tworzyła swoje fantazje.
Sully zaskomlał cicho i spojrzał mi w oczy, wystraszył się grzmotu.
- Choć no tu - powiedziałem cicho i pozwoliłem mu usiąść na kolanach
Dziewczyna zaśmiała się na nasz widok.
- Zupełnie jak z małym dzieckiem.
- Boi się burzy - wyjaśniłem łagodnie - mieszkamy sami więc wzajemnie się o siebie troszczymy, prawda? - spytałem owczarka, który wtulił się we mnie - biedaku
Okryłem go trochę bluzą na zadzie, Veronica przypatrywała mu się w pyszczek - pewnie zrobił swoje wystraszone oczy pełne strachu.
- Wciąż nie znam twojego imienia - zauważyła
No tak, przedstaw się.
- Jake, wybacz - spojrzałem na moment w okno obok stolika po czym wróciłem wzrokiem na dziewczynę - to jest Sully - wskazałem na psa


Veronica?

4 sie 2020

Od Veronici

leżałam na kanapie, miałam dzisiaj prowadzić treningi swoim uczniom jednak, pogoda była paskudna, a ja potrzebowałam odpoczynku. Pomimo, że kryta hala była świetnym miejscem w takie paskudne dni, postanowiłam zmienić plany i odwołać lekcje. szukałam jakiegoś serialu i w końcu znalazłam coś co zabiło czas. Spędziłam ponad trzy godziny przy laptopie, aż oczy zaczęły mnie boleć. Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na stolik. Wzięłam głęboki wdech, zastanawiając się co ze sobą zrobić. Misso najwyraźniej miał lepszy dzień, gdyż przyszedł do mnie pierwszy raz od dawna, zaczęłam go głaskać. Kot przeciągnął się i położył wygodnie na moim brzuchu. Zamknęłam oczy i przysnęłam na kilka minut. Gdy się obudziłam Misso już rozrabiał i szalał biegając po całym domu. Jak na razie nie zniszczył jeszcze ani jednej rzeczy. Leniwie przeciągnęłam się i wstałam z kanapy, poszłam do siebie, przeczesałam włosy i zrobiłam sobie makijaż na wyjście. stanęłam przed lustrem i wyjęłam kilka propozycji ubrań na ten deszczowy paskudny dzień. Wybór padł na ciemne rurki, różowe adidasy i fioletową koszulę, którą uwielbiałam, dodałam do tego duże złote  okrągłe kolczyki, czarną lekką kurtkę z kapturem. Sięgnęłam po granatową parasolkę w białe groszki i wyszłam z domu. Od razu poczułam się lepiej gdy złapałam świeże powietrze, ból głowy momentalnie ustał. Sięgnęłam po słuchawki i puściłam muzykę z telefonu. szłam równym krokiem, pogrążona we własnych myślach. W pewnej chwili zobaczyłam jak na niebie zaczyna się błyskać a chwile później zagrzmiało. Nie przepadałam za burzą, rozejrzałam się dookoła, i weszłam do pierwszej lepszej kawiarni. Zdjęłam z siebie kurtkę i odwiesiłam na wieszak, oraz postawiłam parasol przy drzwiach. usiadłam do jednego ze stolików, zdjęłam słuchawki a telefon podłączyłam do ładowania. sięgnęłam po menu, wybór padł na karmelowe Latte i czekoladowe ciastko. czekałam aż ta nawałnica przejdzie powoli popijając kawę i przeglądając portale społecznościowe. nagle do mojego stolika dosiadł się jakiś chłopak. 
- Paskudna pogoda co ? 
Podniosłam wzrok i uśmiechnęłam się. 
- Zgadzam się z tobą, musiałam poprzekładać plany na ten dzień, a teraz utknęłam w kawiarni, w oczekiwaniu na koniec tej burzy. 
- Czekasz na kogoś ?
Pokręciłam przecząco głową, z nadzieją, że nieznajomy dotrzyma mi towarzystwa. 
- Jestem Veronica...chcesz dotrzymać mi towarzystwa ?

Ktoś ?

15 kwi 2020

Od Veronicy Do Jonathana

Przeciągnęłam się, w łóżku, po czym wzięłam do reki telefon. Poprawiłem poduszkę i usiadłam wygodnie. Weszłam na swoje konto na portalu społecznościowym i Przejrzałam ich zdjęcia oraz posty, jedna z nich właśnie pochwalił się, że mieszka w Avenley River. Od razu nacisnęłam ikonkę chatu i potaniłam do niego napisać.
Może nie ma zbyt wiele w planie i uda nam się spotkać. - pomyślałam.

Ronnie: Cześć...co dzisiaj robisz.
Archi: Hej, właśnie idę do pracy.
Ronnie: Gdzie pracujesz ?
Archi: Box Royal.
Ronnie: Nie kojarzę...ja mam swój ośrodek jeździecki więc, pomimo, że jestem w domu, to można powiedzieć, że już w pracy ... może wyskoczymy razem wieczorem do Lux ?
Archi: Jeszcze nie wiem, dam Ci znać ... Sory, ale muszę uciekać,napisze później.
Ronnie: Okej.

Wyszłam z konwersacji, po czym odłożyłam telefon na nocnej szafce i wygramoliłam się z łóżka. Gdy weszłam do kuchni cieplutkie śniadanie i kawa już na mnie czekały. Uwielbiałam naleśniki z syropem klonowym a do tego kubek mocnej czarnej kawy. Usiadłam przy stole i zaczęłam się rozkoszować posiłkiem. Miski z wodą i jedzeniem Misso były pełne, co oznaczało, że Panna Etna już się tutaj kręciła. Wzięłam kubek z kawą i podeszłam do okna, patrząc co dzieje się na zewnątrz. Dostrzegłam jak Marcus, prowadzi Femke i Ekwadora na karuzelę, po czym łapie za widły i kieruje się w stronę w stajni. Zadowolona z faktu, że wszystko odbywa się, jak należy, dopiłam kawę i odetchnęłam z ulgą. Skierowałam swoje kroki do łazienki, nalałam ciepłej wody, do wanny dodałam do niej olejki zapachowe oraz płatki róż nalazłam sobie odrobinę szampana, do kieliszka, po czym zanurzyłam się w wannie. Wzięłam do ręki książkę i zaczęłam czytać. Gdy opróżniłam kieliszek i przeczytała dwa rozdziały książki, a woda zrobiła się zbyt chłodna, wyszłam z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i udałam do swojej garderoby, gdzie miałam ubrania jeździeckie. Wciągnęłam na siebie białą podkoszulkę i sweter oraz bryczesy, których kolor bardzo mi się podobał. Założyłam swoje piękne czarne sztyblety i do tego skórzane sztylpy. Wzięłam również ze sobą skórzane rękawiczki. Przejrzałam się w lustrze, jak na zwykły strój treningowy prezentowałam się całkiem dobrze. Udałam się, do pokoju gdzie lekko podkreśliłam swoje oczy i usta, po czym popsikałam się słodkimi perfumami. Pewnym krokiem wyszłam z domu i udałam się do stajni.

8 kwi 2020

Od Veronicy Do Gabriella

Po wczorajszym wieczorze w klubie czułam się nie najlepiej, ból głowy i suchość w gardle ewidentnie wskazywały na kaca. Zeszłam więc do kuchni, chcąc napić się zwykłej wody. Na stole zobaczyłem podaną szklaną butelkę mineralnej wody oraz szklankę a obok leżała tabletka aspiryny. Miska kota była wypełniona po brzegi, jak dobrze, że Etna wszystkiego pilnuje, nawet tego, abym nie uschła, oraz aby Misso dostawał posiłek o wyznaczonej godzinie. Poczułam jak kocur, ociera się o moją nogę i niemal się o niego nie wywaliłam się, sięgając po butelkę.
- Misso ! - krzyknęłam lekko zirytowana na futrzaka.
Ten natomiast w ramach odwetu, pokazując, jak bardzo mu się nie spodobało, wskoczył na blat, przeszedł się po nim dumnie, po czym usiadł, zawiesił wzrok na porcelanowej cukiernicy. Ledwie zdążyłam, przyłożyć szklankę do ust. Do moich uszu dobiegł odgłos, tuczącej się porcelany. Spojrzałam na kota, z groźną minom, ten zaś zadowolony, zeskoczył z blatu i podszedł do swojej miski.
- Ja Cię kiedyś przerobie na szalik-zagroziłam.
Jednak kot nie bardzo się tym przejął, gdyż totalnie mnie zignorował. Już miałam się zabierać za sprzątanie, gdy w kuchni zjawiła się Etna.
- Witam Panienko jak tam samopoczucie.
- Dobrze, dziękuje za wodę i aspirynę, zaraz posprzątam.
- Nie kłopocz się, to moja praca, czyżby robota Misso ?
- Tak nie spodobało mu się, że na niego krzyknęłam, co za durny kot.
- Wybierasz się dzisiaj do stajni ?
- Tak, dzisiaj przyjedzie Hary, pomierzy konie i zrobi im nowe siodła na miarę, bo te już mają ze trzy lata.

21 mar 2020

Veronica Luna

Źródło: Pinterest na zdjęciu Camila Mendes.
Motto: “Ja nie mam zasad, ja je tworzę, a jak trzeba to je łamię"
Imię: Veronica, niektórzy skracają jej imię Vi albo Ronnie.
Nazwisko: Luna
Wiek: 21 lat
Data urodzenia: 24 luty
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Veronica mieszka na przedmieściach w małym nowoczesnym domu z trzema sypialniami, każda z łazienką, duża przestronna kuchnia i jadalnia, salon oraz jej biuro. W piwnicy natomiast znajduje się wytwórnia rumu. Jako, że kocha konie za domem wybudowała sobie ośrodek jeździecki w wyposażony w stajnie na dziesięć koni, hale, dwie ujeżdżalnie, parkour, karuzele dla koni, myjkę.Orientacja: Heteroseksualna
Praca: Właścicielka ośrodku jeździeckiego, trenerka III stopnia w skokach i ujedzeniu. Właścicielka jednoosobowej firmy produkującej rum "Lunavi"
Charakter: Veronica jest charyzmatyczną i pewną siebie młodą dziewczyną. Zanim przeprowadziła się do Avenley River była kapryśną, egoistą zaopatrzoną w siebie osóbką która uwielbiała mieszać innych z błotem. Zawsze uważała się za kogoś lepszego. Kilka dziewczyn z jej powodu zmieniło szkoły a nawet musiało zasięgnąć porad psychologa. Dobra passa nigdy nie trwa wiecznie, po tym jak ojciec zostawił ją i mamę przewrotny los obrócił się przeciwko niej do tego stopnia, że musiała zmienić swoje zachowanie i środowisko.Stała się bardziej empatyczne i dbała o innych, odchodząc od jej wcześniejszego życia zaczęła bardziej szanować innych, stała się miłą pomocną dziewczyną. Ronnie to prawdziwa feministka uważa, że kobiety mają takie samo prawo do głosu jak i prowadzenia biznesu jak faceci. Lubi mieć wszystko pod kontrolą,jest inteligentną, wyrafinowaną, pomysłową a zarazem przebiegłą dziewczyną z głową do interesów. Gdy zaczyna z kimś wojnę to musi ją dokończyć i wygrać. Jest uparta zawzięta i konsekwentna w swoich działaniach. Nie cierpi bałaganu wszystko musi być poukładane można powiedzieć, że jest lekko pedantyczna pod tym względem. Vi jest elegancka i czarująca, od wyczucia stylu do jej postawy. Uwielbia czytać i cytować różne teksty literatury. Wbrew pozorom to bardzo uczuciowa kobieta która potrzebuje znajdować się w centrum uwagi, jednak nie za wszelką cenne.
Hobby:
- Uwielbia śpiewać i tańczyć
- Czasami uprawia hazard
- Jazda konna
- Uwielbia czytać literaturę
Aparycja|
- wzrost: 175 om
- waga: 61 kg
- opis wyglądu: Veronica jest piękną, młodą, latynoską kobietą ze szczupłą sylwetką.Ma oliwkową cerę, proste, średniej długości, czarne włosy i ciemne brązowe oczy. Zawsze ubiera się elegancko a w jej garderobie można znaleźć ubrania od najlepszych marek i projektantów szyte na miarę. Jej outfity zazwyczaj dopełniają perły, które dostała od taty. Ma elegancki styl. Chociaż często można spotkać ją ubraną w luźne ciuchy. Uwielbia Jeansowe ubrania, ale jeszcze bardziej za duże męskie bluzy.
- pozostałe informacje: Posiada mały tatuaż jest to kropka która wygląda jak pieprzyk
- głos: Camila Mendes
Historia: Veronica dorastała w dużym mieście Dallas z jej rodzicami Hermione i Hiramem Lodge. Żyła jak prawdziwa księżniczka w dobrobycie idostatku. Nigdy niczego jej nie brakowało ją i jej rodziców było stać na spełnianie swoich wszystkich zachcianek. Uczęszczała do Spence School, gdzie była cheerleaderką i to tam rządziła całą szkoła będąc najbardziej popularna osobą. Jedynym motywem tyraństwa Ronnie i Loli był fakt, że Paige była nieprzystosowana, a one były ,,klasowymi sukami”. W grudniu Paige nie mogła dłużej wytrzymać, więc zmieniła szkołę i poszła na terapię. Ronnie często imprezowała brała narkotyki a w weekendy latała do ekskluzywnych kurortów lub letniskowego domku swoich rodziców gdzie zabierała znajomych. Gdy ukończyła 18 lat zrobiła wszystkie kwalifikacje i osiągnęła trenera III klasy w skokach i ujeżdżeniu. Jednakże to wszystko się zmieniło, gdy jej tata zostawił mamę dla innej kobiety. Veronica była postrzegana jako rozpieszczona, zepsuta przez pieniądze dziewczyna, co jej nie przeszkadzało, dopóki nie zdała sobie sprawy, że to prawda. Ona i jej mama opuściły Dallas i wyprowadziły się do Anvery River, żeby zacząć nowe życie się zmienić. Dla wszystkich sekretem pozostało, że Veronica była wredną chamską zołzą w Dallas. Jednak nie znaczyło to że pozbyła się wszystkiego z dawnego charakteru,czego czasem używała, ale umiała rozróżnić co jest dobre a co złe. Jej kochany tatuś ukrócił jej dostęp do kasy więc podjęła prace jako kelnerka w międzyczasie z oszczędności wybudowała sobie dom i ośrodek jeździecki. Ogromnym zdziwieniem dla Ronnie był fakt gdy matka przyjęła ojca ponownie z otwartymi ramionami a ten przywiózł im do domu swoją pierwszą córkę z poprzedniego małżeństwa o której istnieniu dziewczyna nie miała zielonego pojęcia. Konflikt między nimi zaszedł tak daleko, że wstąpiła z ojcem na ścieżkę wojenną, wyprowadziła się z domu i zmieniła nazwisko na Luna. Postanowiła założyć własną firmę produkującą rum i nie przyjmować od ojca ani grosza. Nadal jednak utrzymuje stały kontakt z rodzicami.
Rodzina: 
Hiriam Lodge - ojciec, biznesmen i mafiozo
Hermione Lodge - matka
Hermosa Lodge - przyrodnia siostra, której nienawidzi
Partner: Jeszcze nigdy nie byłą w trwałym związku
Potomstwo: Brak dzieci jak na tę chwilę
Ciekawostki: 
- Zawsze kłóci się z ojcem prowadzą razem zaciekłą wojnę
- Gdy się denerwuje za mocno, sięga po fajki.
- Produkuje swój własny rum "Lunavi"
- Posiada małą stajnie przy domu na sześć koni i wynajmuje boksy
- Jest trenerką III stopnia w ujeżdżeniu i skokach
- Posiada swój własny ośrodek jeździecki na swojej działce gdzie ma dom.
Inne zdjęcia: x x x x
Zwierzęta: Misso - to kot rasy Mainecoon dostała go w prezencie od ojca.. To dość niesforny zwierzak uprzykrzający jej życie. Uwielbia niszczyć i zrzucać wszystko co tylko się da potłuc.Jednak mimo to Vi lubi się czasami do niego przytulać gdy ma gorsze dni. Femke Suprise - klacz to pięcioletnia klacz, na której jeździ Ronnie i trenuje na niej skoki do 150cm. Jest sympatyczna i bardzo energiczna, jeszcze nie potrafi zbyt wiele jednak cały czas się uczy. Ekwador - doświadczony dwunastoletni wałach startujący w ujeżdżeniu klasy P. To właśnie na nim Ronnie wygrywała swoje pierwsze zawody.
Pojazd: Lamborgini
Kontakt: Syßir

13 lut 2020

Odejście

Żegnamy Veronicę i Archibalda!

30 lis 2019

Od Veronici C.D Archibald

Jak to możliwe? Jak? Jak śmiał się pojawiać i odezwać po tym wszystkim co zrobił? Jak to możliwe, że po tylu latach dalej jego widok powodował u mnie ból, ale i ekscytacje? Dlaczego się tym przejmuje? W głowie spowodował mętlik, a w sercu rewolucję. Serce biło jak szalone i dochodziło do gardła gdy go widziałam. Dorósł i z biednego chłopaka z małej mieściny, ukochany jedynak rodziców, którzy zbierali dla niego od poczęcia pieniądze na przyszłość jak widać dobrze mu się wiodło, ale nie interesował mnie jego materialność. Widziałam ponownie Archiego, już nie swojego ale dalej rudego chłopaka, który złapał mnie za serce i nie puszczał, nawet gdy był w poprawczaku. Musiałam o nim zapomnieć, ale serce od lat nie dawało sobie rady z pustką. Braliśmy ten związek na poważnie, jak tylko się dało. Rozmowa o przyszłości, poczynając od jakiego chciałabym pierścionek zaręczynowy aż do marzeń w jakim domu się zestarzejemy, owinął mnie wokół palca i nie chciałam się uwolnić tak był cały czas. Gdy tylko zniknęłam w rogu, przyspieszyłam kroku od razu chcąc jak najszybciej dostać się do autobusu, a potem do domu. Scotta nie będzie znając życie siedział już na boisku i mu nawet nie wspomnę kogo spotkałam, zdenerwuje się bardzo, zwłaszcza, że pamiętny gnojek pamięta o swojej obietnicy. Nie chciałam by się denerwował. Dostanie do domu było moim priorytetem, gdy też w międzyczasie myślałam czy jutro iść na to spotkanie. Wyjaśnilibyśmy sobie wszystko i zostawiłby mnie w spokoju na wieki wieków, a ja byłabym spokojna, by zacząć nowe życie odrywając go z mojego dotychczasowego. Przyjechał tutaj by pogadać, ale skąd wiedział gdzie pracuje oraz o której kończę? Śledził mnie? Stalkował? Został Creepem jak jakiś parszywy szczur? Powodowało to u mnie mdłości, nie takiego go znałam, a teraz powoli zaczął mnie przerażać. Wyskoczyłam z autobusu jak poparzona i odwracając się co chwilę weszłam na posesję domku, czułam przez to wszystko presje w czasie, jakby zaraz ponownie się pojawił niczym postać z horroru, a moim końcem filmu był bezpieczny dom. Weszłam do budynku od razu zamykając go na klucz, teraz priorytetem było jedzenie. Upragnione jedzenie i sen.

1 wrz 2019

Od Veronici

Od samego rana w zwykle spokojnym i cichym domu McCallów roznosiło się od kłótni rodzeństwa o zwykłą drobnostkę. Rodzeństwo siedzące w kuchni wymierzało w siebie zabójczymi spojrzeniami, stojąc po dwóch stronach wyspy kuchennej, mając przed sobą stos rozrzuconych puszek po piwach, pudełek po pizzy czy rozlanych napojów, które nie zostały nawet, chociażby wytarte z jasnego drewnianego blatu. Veronica miała na tym obsesje, nienawidziła takiego brudu, jaki po sobie często zostawiał starszy brat, gdy dostawał od wuja, zawsze kończyło się jego imprezami z kumplami i takimi widokami już o godzinie szóstej, gdy dziewczyna wstawała na śniadanie. Zwykle mijali się rano, gdy ona wstawała, słyszała, jak Scott już wychodził z domu, wcześniej przygotowując jej śniadanie. Sytuacja była napięta, zabijali się wzrokiem, ona, bo syf a on, bo ma pretensje. Posprzątałby, ale dopiero po pracy, a często się zdarza, że siedzi tam po godzinach. Veronica spojrzała na cały syf, a to na brata, który już był gotowy do wyjścia do pracy, ale dalej z kilkudniowym zarostem, który postanowił zapuścić, aż mu się nie znudzi. Czyli dość szybko.
- Zawsze zostawiasz po sobie syf Scott! - krzyki Veronicy od jakiś dziesięciu minut rozbrzmiewały w domu, a brat patrzył na nią jak na pomyleńca. Typowe rodzeństwo McCall kochają się i jednocześnie strasznie nienawidzą.

27 sie 2019

Veronica McCall

Źródło: Pinterest na zdjęciu Camila Mendes.
Motto: “I don’t follow rules, I make them. And when necessary, I break them.”
Imię: Kiedy przyszła na świat rodzice nie mieli pojęcia jak ją nazwać, cóż obstawiali, że będzie chłopcem, więc stworzyli poważną listę imion męskich, a tu taka niespodzianka. Gdy do sali wszedł ich synek, od razu stwierdził, że Veronica idealnie do niej pasuje i tak zostało. Nie myśleli nad drugim imieniem, więc posiada tylko jedno. Ze skrótami jej imienia bywa różnie, ale najczęściej nazywają ją Vi, a małe grono mówi na nią Ronnie.
Nazwisko: McCall
Wiek: Urodziła się dwadzieścia jeden lat temu i właśnie tyle posiada
Data urodzenia: 28 luty
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Veronica mieszka wraz ze swoim bratem Scottem w małym piętrowym domku w jednym z zaułków miasta w dzielnicy Orlando. Pierwsze co rzuca się w oczy to biały mur z czarną bramą, która odgradza posesję od ulicy. Zadbany ogród właśnie przez Veronicę jest tym, czym chwali się najbardziej, gdy przyjeżdżają goście, a dom, jego remont i wszystko, co związane z jego zewnętrznym wyglądem należy do Scotta. Biały domek z desek z czarnym dachem oraz kwiatami na oknach wygląda, jakby był wzięty od jakieś babci i w sumie tak jest, grunt to mieć rodzinę prawda?
Orientacja: Heteroseksualna
Praca: Jest kelnerką w jednej kawiarni w Nashleen, przez co musi nieźle dojeżdżać do pracy, ale zdecydowanie nie narzeka, a wręcz kocha komunikację miejską, nawet jeśli jest tłum to i tak to kocha.
Charakter: Veronica jest charyzmatyczną i pewną siebie młodą dziewczyną. Veronica jest często elegancka i czarująca, od wyczucia stylu do jej postawy. Jest też inteligentna i wyrafinowana. Zawsze próbuje być opanowana w każdej sytuacji i na pierwszym miejscu stawia zdanie rodziny, a przede wszystkim wujka, który zawsze daje jej dobre, a raczej wspaniałe rady. Po rozwodzie rodziców stała się bardziej empatyczna co do ludzi, zabawne, że rozwód uwolnił jej lepsze cechy charakteru niż wcześniej. Jest typową romantyczką, która czytając książki, marzy o swoich chwilach z ukochanym, którego aktualnie nie ma, jednak gdy już dochodzi do rozmów z facetami, jest bardziej chłodna i zdystansowana, bo zwykle próbują do niej zagadać jedynie w pracy. Co do rodziny, to jest dla niej najważniejsza i nic tego nie zmieni, zawsze ma kontakt z rodzicami, ojczymem i młodszym bratem, który mieszka wraz z mamą w starym miejscu zamieszkania.
Hobby: Muzyka - od czasu do czasu sobie pośpiewa, a najlepiej w ogrodzie podczas prac
Ogrodnictwo - to dzięki niej ogród jest taki zadbany i kolorowy, kocha kwiaty i nawet sporo ich zna, a bardziej te, które ma w ogrodzie czy w domu.
Jazda rowerowa - gdy ma wolną chwilę i pogoda doskwiera, zmusza starszego brata do wyjścia i jadą, dopóki się nie zmęczą
Zwierzaki - w sumie starszy brat i wujek ją tym zarazili, zawsze, gdy kończy wcześniej niż brat, zajeżdża do kliniki, by pomóc w zajmowaniu się zwierzakami.
Aparycja|
- wzrost: Metr siedemdziesiąt pięć
- waga: Sześćdziesiąt kilo równiutko
- opis wyglądu: Veronica to cały tata, latynoski wygląd odziedziczony po ojcu dał jej miano bardzo ładnej dziewczyny. Oliwkowa nieskazitelna cera, czarne proste włosy i brązowe oczy. Veronica należy do szczupłych dziewczyn, ale nie można jej zarzucić, że tego i owego jej brakuje, bo wręcz przeciwnie oprócz tego, że delikatnie widać zarysy jej żeber od braku regularnych posiłków. Jej styl ubierania jest dość staranny, zawsze próbuje wyglądać nienagannie i dobiera swoje ubrania zależnie od sytuacji no, chyba że jest w domu, wtedy potrafisz ją znaleźć w luźnym kucyku i dresach oraz koszulce brata, bo nie oszukujmy się… męskie koszulki są wygodniejsze.
- pozostałe informacje: Ma znamię pod lewą piersią tak samo, jak mama
- głos: Camila Mendes
Historia: Według Vi jej życie było udane, pomijając zgrzyty między rodzicami, to było wspaniale. Najpierw była ona i starszy brat, ale szybko się to skończyło, gdy rok po rozwodzie mama przyniosła nowego członka rodziny Maxa, w którym wówczas sześcioletnia Veronica zakochała się od razu, chociaż Scott był dość sceptycznie do niego nastawiony. Mieli wspaniały kontakt z ojcem oraz z ojczymem, dzieci szczęścia. W liceum poznała swojego pierwszego chłopaka Archiego, w którym od razu się zakochała i to na potęgę. Imprezy, wspólne wypady wraz z paczką czy sam na sam, twierdziła, że to jest właśnie to i to jej książę z bajki, cóż pierwsza miłość jest największa, jednak bajka szybko się skończyła, gdy ten odsiadywał wyrok w poprawczaku. Najpierw odwiedzała go, jak tylko mogła, a potem sam zaczął się odsuwać i blask miłości zgasł. Próbowała żyć dalej, aż do końca liceum i gdy Scott wyprowadził się na swoje, a bardziej do starego domu babci w Avenley. Minął rok i przeprowadziła się do niego. Znalazła pracę w kawiarni i oszczędza, by dostać się na studia biznesowe.
Rodzina: 
Hiriam McCall - ojciec, dziennikarz sportowy w starej miejscowości
Melissa Carter - matka, pielęgniarka w szpitalu
Scott McCall - starszy brat, weterynarz w klinice weterynaryjnej wujka Alana
Max Carter - młodszy brat, uczeń pierwszej klasy liceum
Alan Deaton - wujek od strony mamy, weterynarz i właściciel kliniki weterynaryjnej
John Carter - ojczym, Tłumacz przysięgły
Partner: Brak i jak na razie nie szuka nikogo
Potomstwo: Brak dzieci jak na tę chwilę
Ciekawostki: 
- Gdyby nie przeprowadzka do brata pracowałaby w kwiaciarni
- Nawet jak ma dobry kontakt z rodzicami, to zdarzają jej się kłótnie z mamą
- Gdy się denerwuje za mocno, sięga po fajki
Inne zdjęcia: [x] [x] [x] [x]
Zwierzęta: Nie ma żadnych zwierząt no, chyba że liczy się brat...
Pojazd: Ona sama? Nie ma nawet prawa jazdy no, chyba że kartę rowerową i tylko to jest w garażu z jej pojazdów, różowy rower typu damka.
Kontakt: WszystkoKreatywnie [howrse]