Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leandre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leandre. Pokaż wszystkie posty

11 sie 2018

Rachel odchodzi

  

"Z przykrością informuję, że muszę odejść z bloga. Dlaczego muszę? To raczej rozkaz z góry, problemy rodzinne i wiążący się z tym brak czasu i energii na cokolwiek innego. Już wcześniej zawiesiłam postacie, jednak czuję i widzę, że moja obecna sytuacja nie ulegnie zmianie, może się co najwyżej pogorszyć.
Było mi tu naprawdę świetnie, wszyscy najpierw przyjęli mnie wyjątkowo ciepło, potem to ja rozmawiałam na chacie z członkami, którzy dołączyli zaledwie parę dni temu. Nie potrzebowałam więcej niż chwili, do utwierdzenia się w przekonaniu, że to blog, na którym chciałam zostać i wypisać resztki weny, kosztem kilku zarwanych nocy.
Byłam wręcz wniebowzięta, kiedy dowiedziałam się, że Rachel została "miss miasta". Pomimo że nie minęło wcale tak dużo czasu, bo ledwo więcej niż miesiąc, czuję się, jakbym wspominała stare, dobre czasy, niczym babcia, siedząca przy kominku i opowiadająca wnukom o swojej młodości.
Ten blog to jedna, wielka rodzina i chociaż nie będę już pisała opowiadań, mam nadzieję, że ta cudowna atmosfera, pisanie na chacie do późnej nocy, albo i następnego dnia rano, zostaną w Wami jak najdłużej. Mówię to nie tylko do administracji, ale i wszystkich członków, zarówno tych, którzy zaczynają, jak i takich, którzy siedzą tam od samego początku. Z całego serca życzę wszystkim wiele weny i spełnienia blogowych marzeń, niestety już beze mnie.

~Rachel, Sebastian, Leandre/Masło"

Jak już widzicie, przykrością muszę Wam oznajmić, że jedna z pierwszych członkiń Avenley River, miss czerwca, a przede wszystkim nasza przyjaciółka, czyli ta cudowna osoba jaką jest Rachel, odchodzi z bloga. 
Pamiętaj, Rach, że zawsze przyjmiemy Cię z powrotem z otwartymi ramionami, a nasze skrzynki Howrse są otwarte na Twoje wiadomości. Również miło będzie gościć Cię u nas na czacie, jeśli kiedyś będziesz miała okazję nas odwiedzić. Trzymaj się mocno, wierzę, że niebawem będzie u Ciebie o niebo lepiej (i kształć się w pisaniu swoich przemów, gdyż są wspaniałe, a nuż jeszcze kiedyś coś dla nas stworzysz!). A więc do następnego spotkania.
//Mall

My również dziękujemy ci za wspólnie spędzony czas, szanujemy twoją decyzję, a także życzymy unormowania sytuacji. Przez ten krótki czas stałaś się istotną częścią bloga - jako autorka, ale i nasza przyjaciółka. Pamiętaj, że Avenley River zawsze na ciebie czeka, nawet bez postaci
//Lou, która wybacza brak przemowy

26 lip 2018

Od Leandre'a

Noc była wyjątkowo ciemna, pewnie dlatego, że awaria prądu robi swoje z lampami ulicznymi, jedynie z jednego okna w małej, niepozornej suterenie padało delikatne światło. Nie było intensywne, z resztą, czego można się spodziewać po stojącej na parapecie, starej lampie naftowej?
W pokoju, z którego dochodziło światło siedział, a właściwie leżał na zawalonym książkami i wszelkiego rodzaju papierami, młody chłopak. Nie wyglądał on jakoś szczególnie, ot, mieszczuch jakich wiele. Jego kruczoczarne włosy delikatnie opadały na twarz, tworząc skomplikowane wzory. Pod jego skrzyżowanymi ramionami, na których oparł głowę, dało się dostrzec otwartą książkę, której treść nie dawała żadnej podpowiedzi, jeżeli obserwator chciał odgadnąć jej tytuł. Pokój, oświetlony jedynie lampą wyglądał przytulnie, lecz cienie padające na ściany sprawiały upiorne wrażenie.
Nagle w drzwiach pojawiła się jeszcze jedna postać, wysoka i smukła. Przez panujący wokoło półmrok nie dało się dokładnie dostrzec detali, jednak już po chwili, gdy osoba podeszła bliżej biurka, dało się dostrzec jej uśmiechniętą, delikatnie zarumienioną twarz.
- Leandre - szepnął Eric, delikatnie kładąc rękę na ramieniu młodszego mężczyzny i delikatnie nim potrząsając. - Nie przejdziesz na łóżko?
Brunet mruknął coś niezrozumiałego dla zielonookiego, ale delikatnie podniósł głowę. No tak, znowu zasnął nad książką, a Eric znów będzie mu to wypominał. Blondyn zaśmiał się i zmierzwił włosy Ionesco, które nawet bez tego były rozczochrane na wszystkie strony. Dziewiętnastolatek powoli podniósł się do siadu, rozciągając się. Zamknął książkę i wyszedł do kuchni za współlokatorem. Tam usiadł na drewnianym krześle i oparł łokcie na stole, patrząc, jak Eric grzeje mleko, wesoło przy tym nucąc. Widok wysokiego mężczyzny, gotującego mleko w piżamie w paski, nucąc przy tym wesoło, był dość zabawny, więc na usta Leandra wypełzł delikatny uśmiech.
- Uważaj, bo się oparzysz - przestrzegł towarzysza, jednak ten tylko uśmiechnął się szerzej, wlał mleko do przygotowanego wcześniej kubka i dał je dziewiętnastolatkowi.
Tamten przyjął naczynie i nie zważając na temperaturę napoju napił się, jednak już po chwili tego pożałował. Wargi piekły go niemiłosiernie. Po jeszcze kilku chwilach przy kuchennym stole, spędzonych na luźnej rozmowie, nasz kochany główny bohater, Leandre, udał się do snu. Tym razem do łóżka.
• 
Budzik, niestety nie był dla niego łaskawy. Na przyszłość muszę go wyłączać, pomyślał ledwo przytomny. Siła zwlókł się z łóżka i od razu skierował się do kuchni, gdzie zastał, jak zwykle, Erica. Nie rozmawiali, po prostu zjedli śniadanie. Ach, jak dobrze, że dziś sobota. Nagle ktoś niespodziewanie zapukał do drzwi. Leandre popatrzył w okno, padało niemiłosiernie.


<Ktoś?>

25 lip 2018

Leandre Ionesco

Na zdjęciu: Simon Van Meervenne
Motto: "Thank God it's Friday
Cause Fridays will always be better than Sundays
Cause Sundays are my suicide days" ~Twenty One Pilots "Migraine"
Imię: Jego imieniem jest Leandre, lecz z niewiadomych powodów wszyscy znajomi zwracają, chociaż odpowiedniejszym słowem byłoby "zwracali", się do niego Lean, lub wymyślali głupie, obraźliwe przezwiska. Przez całą, na przykład, podstawówkę, gimnazjum i liceum był Dziwakiem, chociaż powstało jeszcze wiele temu podobnych.
Nazwisko: Nosi dumne, chociaż nie można powiedzieć, że najszlachetniejsze, nazwisko, a brzmi ono Ionesco.
Wiek: Wyjątkowo dojrzały jak na swój wiek, dziewiętnastolatek.
Data urodzenia: 30.09
Płeć: Chłopak, pozwolę sobie zażartować, o ile nie założy sukienki.
Miejsce zamieszkania: Mała, przeciętna, trzypokojowa suterena w dość szemranej dzielnicy miasta. Jest użądzona w dość ładny, lecz staromodny sposób, niekiedy można ją porównać do takiej z ubiegłego wieku. Mieszka tam również jego współlokator, o dwa lata starszy Eric, który traktuje Leandra jak młodszego brata.
Orientacja: Chłopak jest biseksualny, co często przysparzało mu wielu kłopotów "na dzielni".
Praca: Moi drodzy Państwo, oto coś, czego nikt się nie spodziewał. Leandre jest kasjerem w monopolowym. Każdy od czegoś zaczyna, prawda?
Charakter: Przewrażliwiony, spokojny i miły, te określenia nie pasują zbytnio do młodego mężczyzny, który powinien cieszyć się życiem i korzystać z niego jak tylko się da. Możliwe, że Leandre całkiem nieźle dogadywałby się z rówieśnikami, gdyby był trochę inaczej nastawiony do życia. Ten chłoptaś widzi wszystko w szarych barwach, a jednocześnie zawsze ma nadzieję na lepszy czas. Dość dziwna mieszanka, nie mam racji? Jak cały Ionesco, którego można porównać do jednej wielkiej zagadki, a najlepiej całego pokoju zagadek. Fakt, że nie otwiera się przed byle kim również nie wróży niczego dobrego jego przyszłości.
Gdybym powiedziała, że Leandre jest mężczyzną o silnym temperamencie i zachowuje się jak prawdziwy samiec alfa, albo chociaż stereotypowy dres, byłoby to okropne kłamstwo. Chłopak przez całe życie był dominowany, wszyscy traktowali go jak popychadło. A czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Jeżeli od zawsze jesteś nikim, trudno z dnia na dzień stać się kimś wielkim.
Tego osobnika nie można nazwać leniwym, wystarczy spojrzeć na jego niecodzienne zainteresowania. Jest on wyjątkowo inteligentny, jak na swój wiek, w którym to ludzie charakteryzują się niezwykłą lekkomyślnością.
Zwykle biernie obserwuje zdarzenie, naprawdę rzadko kiedy znajduje się w centrum wydarzeń. Oczywiście, jest mu to, jak najbardziej, na rękę. Nie lubi wtrącać się w nieswoje sprawy, czuje się niesamowicie nieswojo za każdym razem, gdy ktoś powierza mu coś ważnego, bądź rozmawia o sprawach, w których liczy na pomoc Leandra.
Jak można zauważyć, mężczyzna jest wyjątkowo stonowany w relacjach z innymi i wręcz niebezpiecznie ceni sobie przestrzeń osobistą, która w jego wypadku jest o wiele większa, niż u innych. Usłyszałeś kiedyś coś w rodzaju "obchodzisz mnie" albo "nie nienawidzę cię"? Śmiejesz się? Teraz przestań i popatrz na Leandra, swojego rozmówcę. Dla niego to całkiem naturalne, a nawet bardziej prawdopodobne jest, że usłyszysz właśnie to, zamiast standardowego "lubię cię, chcesz się zaprzyjaźnić?".
Warto jeszcze wspomnieć o jego tchórzostwie, ale to już inna historia.
Hobby: Cóż, Leandre interesuje się przede wszystkim gotowaniem i można powiedzieć, że idzie mu to całkiem nieźle. Mogę jeszcze wspomnieć o tym że, że często sprząta, kiedy się stresuje, więc traktuje to jak dość ciekawe hobby.
Aparycja|
- wzrost: 171 cm
- waga: 56 kg
- opis wyglądu: Spokojnie można nazwać Leandra wychudzonym, sama skóra i kości. No, odrobinę przesadzam, ale to nie zmienia faktu, że pulchnym ziemniakiem nie jest.
Jego twarz jest, ogólnie mówiąc, ładna, symetryczna, ale również przeciętna. To chyba właśnie w owej przeciętności ukrył się cały urok. Delikatnie zarysowany podbródek, widoczne w przyzwoitym stopniu kości policzkowe, duże, malinowe usta... Najpospolitszy wygląd jaki można sobie wyobrazić. Efekt psują jedynie cienie pod oczami, powstałe na wskutek przesiedzianych nad wszelkiego rodzaju i gatunku książkami.
Jego włosy są krótkie, czarne. Chłopak często zaczesuje je na lewo, zwłaszcza, kiedy na każdym kroku wpada mu do oczu. Owszem, mogłyby być bardziej błyszczące i nawilżone, lecz komu chciałoby się poświęcać tyle czasu pielęgnacji włosów? Oczywiście, że Ionesco ma ważniejsze zajęcia.
Oczy? Oczywiście, posiada i to całkiem ładne. Ciemne, głębokie, a w owej głębi kryje się smutek, który wnikliwszy obserwator bez najmniejszego problemu zauważy.
Chyba powinnam jeszcze wspomnieć o jego stylu ubierania się, który również nie różni się zbytnio od powszechnych standardów. No, nie przesadzajmy, Leandre ubiera się ładnie, aczkolwiek daleko mu do podążania za aktualną modą. Zwykle ma na sobie jeansy, t-shirt, czasem trafi się bluza, w zimniejsze dni czarny golf, który idealnie podkreśla jego brak mięśni.
- pozostałe informacje: Blizna idącą w poprzek obojczyka. Wbrew pierwszym myślom towarzyszącym zobaczeniu jej, powstała na wskutek glupiego żartu jego "kolegów", oraz tatuaż przedstawiający trzy krzyżyki na nadgarstku, również powstały w ten sam sposób.
- głos: Tyler Joseph
Historia: Leandre urodził się w Avenley River, w dość ubogiej i szemranej dzielnicy. Już od początku nauki w szkole podstawowej ciągnęło się za nim pasmo nieszczęść. Tamz gdzie był Ionesco, musiał być również pech i tak przez większość życia. Podstawówka, gimnazjum, liceum... To wszystko zleciało naprawdę szybko, tak jak zleci Ci czytanie tej historii. Po ukończeniu szkoły chłopak postanowił odciążyć biedną matkę i przenieść się na własne śmierci. Ten jeden raz, szczęście mu dopisało. Poznał Erica, swoją "drugą matkę", i po dłuższym czasie znajomości udało się im kupić suterenę. Niestety okolica była podobna. Teraz Leandre nawet nie myśli żadnych zmianach, żyje mu się dobrze, spokojnie i przeciętnie.
Rodzina:
• Kochana matka Angelika, która nawet pomimo przepracowania, nadmiaru obowiązków i leniwej siostry z długami, które to Angela musiała spłacać, zawsze znajdowała czas na odpowiednie wychowywanie syna. Zdarzało jej się popełniać jednak błędy, które są teraz bardzo widoczne, szczególnie, że starość powoli zaczyna dawać jej się we znaki.
• Ojciec Dimitrij, który zmarł w wyniku podania przez lekarzy nieodpowiednich leków, zawsze wydawał się być dla Leandra kimś, kto jest postawiony o wiele wyżej, niż ci wszyscy prości ludzie. Pomimo, że mężczyźni nigdy się nie spotkali, Ionesco zna ojca bardzo dobrze, chociażby z jego pamiętnika i książek, którymi zawalony był cały jego gabinet, a które namiętnie czytywał.
• Wypada jeszcze wspomnieć o Ericu, który pomimo braku pokrewieństwa pomiędzy nim a Leanem, traktuje chłopaka niczym młodszego braciszka, który nie potrafi sam nawet zadbać o swoje potrzeby. Może i wysoki blondyn o zielonych oczach ma trochę racji i często musi przypominać młodemu Ionesco o jedzeniu, a nawet śnie.
Partner: Ciągle czeka na tą odpowiednią, jedyną osobę.
Potomstwo: Ionesco ledwo znajduje czas na własne życie, a co dopiero dziecko?
Ciekawostki: Brak
Zwierzęta: Malutka kulka sierści, która swobodnie porusza się po całej suterenie. Widziałeś ją? Jej, a właściwie jego, imię brzmi Arthur (https://pin.it/ckf2woa2tmxv2h). Niezbyt oryginalne imię dla kota, ale każdemu czasem brakuje kreatywności.
Pojazd: Brak.
Kontakt: 
(Howrse) Polskie Masło
(Gmail) polskamargaryna@gmail.com