Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jonathan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jonathan. Pokaż wszystkie posty

8 sie 2020

Czystka


LIPCOWA CZYSTKA
postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 15.06-08.08 zostają na blogu,
postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 14.05-14.06 dostają upomnienie,
postacie, które nie wykazały żadnej aktywności do 13.05, zostają wydalone

KOBIETY
ANGELINE
BETTY
BRIANNE
BROOKE
CANDICE
CHANEL
CHARLIE
CHRISTINA
DUANNA
ELIZABETH
HANBIT
HERMIONE
IZZY
JOSEPHINE
KATFRIN
LEAH
LUCILLE
MAEVE
MALLORY
MICHAELA
NATASHA
NOELIA
PRUDENCE
SHARON
TAYLOR
VERONICA
MĘŻCZYŹNI
ARCHIBALD
BELLAMI
CAIN
CAMERON
CARNEY
CATO
CONRAD
DYMITR
ELIAS.
GABRIELL
IVAN
JAKE
JASON
JAYDEN
JONATHAN
JULIEN
LEON
LIAM
MARCUS
MICHAEL
NANNE
OLI
SIHEON
TRACE
VALERIO
YILONG
YUNLAN

29 mar 2020

Od Jonathana - CD. Michaeli

          Wrodzona pewność siebie z góry nakazywała mi myśleć, że wygram ten wyścig, dlatego też nie byłem ani trochę zaskoczony, gdy moje fantazje przerodziły się w rzeczywistość. Wszak takie zawody to dla mnie nie pierwszyzna, choć dzisiaj miałem debiutować po raz pierwszy od pewnego czasu.

1 mar 2020

Od Jonathana - CD. Ivana (do Lucille)

          Mogę przyznać to bez bicia, takiego odlotu jak dzisiaj (a właściwie wczoraj lub w nocy — nawet tego nie mogę być pewnym) nie miałem chyba jeszcze nigdy w życiu. Wiadomym jest, że w przeszłości, zwłaszcza jako beztroski nastolatek, zdarzało mi się chadzać na imprezy z dużą ilością procentów, które kończyły się w ten czy inny sposób, nierzadko witaniem poranka z głową przyciśniętą do muszli klozetowej, ale nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek skończył z tak poważnym zanikiem pamięci jak tym razem. Mogłem usprawiedliwiać się tym, że dawno nie piłem, ale prawda jest taka, że nawet w takich okolicznościach powinienem mieć jakiekolwiek przebłyski tego, co działo się podczas naszej porządnej (niestety tylko w ilości procentów) libacji alkoholowej. Nie potrafiłem nawet przywołać z pamięci wspomnienia o tym, jakim cudem natknąłem się na pozostałą trójkę, z którą dopiero co miałem okazję się skonfrontować, i co sprawiło, że nasze drogi zaprowadziły nas do wspólnego pokoju w tym zapyziałym motelu, daleko od Avenley River. Potrafiłbym jeszcze uwierzyć w wersję, że spotkałem ich będąc już porządnie naprutym i dlatego nie miałem pojęcia, jak doszło do naszego poznania, ale była to naciągana wersja, z racji tego, że pozostałym również nic nie światło w głowie. Cholera, co ja piłem?

16 lut 2020

Od Jonathana - CD. Lucille

          — Plany na dzisiaj? — spytała Amber, stawiając przede mną kubek z kawą. Była ubrana w moją przydługą na nią bluzę i krótkie spodenki, a długie, ciemne włosy związała w dobieranego warkocza. Ostatnimi czasy na tyle przyzwyczaiłem się do jej obecności, że nie zwracałem już większej uwagi na to, że praktycznie mam współlokatorkę.
          Wzruszyłem ramionami. Byłem okropne zaspany i jedyne, co w tym momencie wyglądało na mnie dobrze, to włosy. One zawsze były perfekcyjne.
          — Teraz kompletny relaks i wyrzucanie sobie, czemu wstałem tak wcześnie, a później przejażdżka do agencji. 
          — Ósma rano to dla ciebie wcześnie? — spytała z niedowierzaniem. Oto ona, drodzy państwo. Typ dziewczyny, która nieważne o której godzinie padnie, i tak jest już z powrotem na nogach o wpół do szóstej i to w pełni wypoczęta. Podejrzewałem, że to zasługa jej leków, ale nawet słowem nie odezwałem się na ten temat.
          — Nie każdy jest robotem — skwitowałem cierpko, upijając łyk czarnej kawy. Nie słodziłem, ani nie dolewałem mleka czy śmietanki. Większość moich znajomych krzywiła się, widząc, co piję, a ja lubiłem wtedy żartować, że czymś trzeba napędzać moją duszę. Kawa bez żadnych udoskonalaczy i słodzików była obecnie moim ulubionym napojem.
          Zaśmiała się, nie podjęła jednak tematu.
          — Jakaś sesja? — spojrzała na mnie, mrużąc oczy, które nieomal się jej zaświeciły, gdy wypowiadała to słowo. Prychnąłem.

8 lut 2020

Od Jonathana - zadanie grupowe #14

          Ze snu wyrwało mnie gwałtowne pragnienie, by osuszyć w całości jakieś jezioro czy rzekę, staw też by uszedł. Innymi słowy, czułem taką suchość w gardle, że natychmiastowo potrzebowałem nawodnienia, najlepiej w ilości dużej. Nie musiałem nawet otwierać oczu, by stwierdzić, że poprzedniego wieczoru najwyraźniej nieźle zaszalałem, bo znajome ssanie w żołądku, mdły posmak w gardle i tępy ból głowy wyraźnie wskazywał na zatrucie alkoholowe, choć nie tak mocne, jak w przeszłości zdarzało mi się mieć. Automatycznie wplotłem dłoń we włosy, przypadkiem muskając skórą gorące czoło. Niedobrze. Nie wlewałem w siebie ani kropli alkoholu od wieków, więc coś konkretnego musiało się wydarzyć, skoro akurat tym razem popłynąłem, i to tak mocno. Próbowałem przypomnieć sobie cokolwiek z poprzedniego wieczoru, jednak na próżno. W mojej pamięci zalegała wielka, czarna dziura, która ani trochę nie ułatwiała mi zadania.
          Do moich nozdrzy dotarł ostry zapach czystej wódki, co spotęgowało moje mdłości. Nie wiedziałem jednak, skąd się wziął, dlatego w końcu zdecydowałem się otworzyć oczy, licząc na to, że cokolwiek w moim otoczeniu pomoże mi rozwikłać zagadkę mojego wczorajszego zapomnienia. Spodziewałem się ujrzeć wnętrze mojego mieszkania, ewentualnie dom Aleca czy mieszkanie któregoś z moich bliższych kolegów. W najgorszymi przypadku blat stołu pod moim policzkiem, w jakimś szemranym barze. Jednak to, co dostrzegłem zamiast tych hipotez, wprawiło mnie w takie zdumienie, że nieomal zapomniałem o nieprzyjemnych sygnałach płynących z mojego ciała, świadczących o upojnej nocy alkoholowej.

22 lis 2019

Od Jonathana do Iris

     Opierałem się całym swoim ciałem o umywalkę, oddychając powoli, gniewnie zaciskając obolałe pięści. Z moich kostek spływała krew, barwiąc wodę na intensywnie czerwony kolor. Adrenalina nadal krążyła w moich żyłach. Czułem się niczym w innej rzeczywistości. Odgłosy zewnętrzne nie dochodziły do mnie, zmysły były niczym przytępione, nie czułem bólu, a zdecydowanie powinienem. Nie wiedziałem, jakie konsekwencje mogą wyniknąć z sytuacji, w której dopiero co czynnie uczestniczyłem, ale nie obchodziło mnie w najmniejszym stopniu nawet to, czy prasa doczeka się nowego skandalu ze mną w roli głównej. Teraz nic się nie liczyło. Tylko powód, dlaczego stoję w obskurnej łazience w pierwszym lepszym lokalu, opierając się czołem o zimne szkło, próbując uspokoić wzburzony oddech i mocno bijące serce. Musiałem wziąć się w garść i ruszyć stąd, ale najpierw potrzebowałem pewności, że nie wybuchnę przy ludziach, bo to mogłoby się źle skończyć. Jak widać to wszystko stanęło w takim punkcie, że nawet opanowany ja straciłem swoje dobrze zbudowane poczucie kontroli.

11 lis 2019

Od Jonathana do Brianne

     Jeśli coś nie idzie po myśli Beatrice Watters, to lepiej, żeby spokorniało i wróciło na umówiony tor lub ewakuowało się jak najprędzej, przy okazji zabierając ze sobą z pola rażenia wszystko, co może ucierpieć w konfrontacji z wściekłą kobietą.
     Zdawałem sobie z tego sprawę doskonale, dlatego słysząc podniesiony głos dobiegający zza obitych czerwoną skórą drzwi, niemal automatycznie skierowałem swoje kroki w tamtym kierunku. Chciałem zobaczyć, co tak zdenerwowało projektantkę i zapobiec katastrofie. Kobieta miała do mnie dziwną słabość, więc nadawałem się idealnie do stopowania jej w najgorszych momentach, za co wdzięczni byli mi ludzie, którzy akurat od niej obrywali. Reszta ekipy zdążyła się już przyzwyczaić do wybuchowego charakteru Beatrice i nowa awantura nie była dla nich niczym szczególnym. Nawet teraz mijałem osoby, które jedynie obrzuciły ściany jej gabinetu znużonym spojrzeniem i od razu wróciły do swoich zajęć.
     Wszedłem do środka, a moim oczom ukazał się bardzo przewidywalny widok. Drobna rudowłosa kobieta stała obok biurka, w jednej ręce trzymając otwarty szkicownik, drugą machając gwałtownie. Na sobie miała krótkie skórzane biodrówki i połyskujący top, jej różowe tipsy byłyby w stanie ciąć drewno, a niebieskie oczy ciskały gromy. Kilka kroków od niej stała niska brunetka, której całkiem bladą twarz otaczały gęste pukle włosów. W dżinsach i białej koszulce wyglądała aż zbyt normalnie jak na tutejszy festiwal dziwaków. Sprawiała wrażenie, jakby szykowała się do ucieczki zarówno z pokoju, jak i z całego budynku. Za to Beatrice, czerwona na twarzy, krzyczała do niej słowa w swoim rodzimym języku.
     Spodziewałem się, że sytuacja nie jest za ciekawa, ale nie, że przedstawia się jako krytyczna.

4 lis 2019

Od Jonathana - CD. Lucille

          Ten dzień z pewnością nie należał do moich najlepszych. O ile rano nic nie wskazywało na to, jak bardzo niebawem schrzani mi się humor — a wręcz przeciwnie, byłem z siebie bardzo zadowolony — tak około dziesiątej, akurat gdy byłem na ważnym spotkaniu związanym z nowym kontraktem, który mi proponowano, mój telefon rozdzwonił się jak szalony. Jedyne co wtedy mogłem zrobić, to przeprosić i wyłączyć dźwięk, jednak raz po raz załączane wibracje sugerowały, że połączeń nieodebranych jest co najmniej dziesięć. Wiedziałem, że coś musiało się stać, ale nie mogłem tak po prostu wyjść i odebrać. Moja agentka by mnie najprawdopodobniej zabiła, a i mnie nie uśmiechało się stracić taką szansę. Jak śmiał się Kenai, rozszerzałem swoje usługi i po kilku poważnych rozmowach — i groźbach — przeprowadzonych ze mną przez Myrthę, zgodziłem się spróbować swoich sił również w branży stricte modelingowej. Do tej pory pracowałem twarzą i ciałem jako fotomodel, ale parę osób odgórnie stwierdziło, że mam predyspozycje do rozwijania się również w modelingu. Początkowo zapierałem się, ponieważ lubiłem moją dotychczasową pracę, ale koniec końców uznałem, że jeśli będzie to ze sobą dobrze współpracowało, to czemu nie. Można było spróbować. Z tego co zauważyłem, Myrtha ekscytowała się moją zgodą o wiele bardziej niż ja sam. Była dobrą agentką i wielu początkujących wybiła na sam szczyt, dlatego wiedziałem, że mogę jej zaufać w tym co robi. Już na samym początku naszej współpracy stwierdziła, że nie spocznie, dopóki nie stanę się sławny. Chętnie z nią współpracowałem, bo lubiłem wyzwania, które przede mną stawiała, gdy chciała wykrzesać ze mnie wszystko co się da. Już i tak daleko zaszedłem, a jeśli rozmowa pójdzie dobrze i podpiszę kontrakt ze znaną agencją modeli i modelek, mogę osiągnąć sukces na skalę światową. Nie wiedziałem, jakim cudem kobieta nawiązała współpracę z akurat tą agencją, która zajmowała się promowaniem modeli na całym świecie, ale już przyzwyczaiłem się do tego, jaką czarodziejką była. Odczuwałem wielką wdzięczność, gdyż wiedziałem, że to olbrzymia szansa dla mnie. Dlatego nie mogłem tego zepsuć.

25 wrz 2019

Jonathan Christopher Herondale



Źródło: Daniel Bederov.
Motto: „If you wanted me to rip my clothes off, you should have just asked.”
Imię: Nazwano go Jonathan, co samo w sobie jest według niego zbyt długim i oficjalnym imieniem. Na domiar złego na drugie ma Christopher, co jego zdaniem jest już tragedią. Jonathan Christopher. Imiona są męskie i twarde w wymowie, ale nie zmienia to faktu, że ich długość mu nie leży, dlatego przedstawia się wszystkim jako Jace i to właśnie imię przyległo do niego na stałe. Większość jego znajomych nawet nie wie, że nie jest ono prawdziwe. Tak jest prościej.
Nazwisko: „Herondale, do twoich usług”
Wiek: Może tego po nim nie widać, ale to już dwadzieścia jeden lat na karku.
Data urodzenia: Dwudziesty czwarty czerwca.
Płeć: Mężczyzna.
Miejsce zamieszkania: Posiada własny przestronny apartament w jednej z bogatszych dzielnic miasta. Miejsce jego zamieszkania jest urządzone w nowoczesnym stylu, można wręcz uznać, że z niejakim przepychem, gdyż nikt na wyposażeniu nie oszczędzał. Wiele dużych pokoi, najnowsze meble wprost z drogich sklepów, wszędzie stawiano na jakość. Niejedna panienka chciałaby zostać na noc w jego wielkim, miękkim łóżku, przespacerować się rano przez schludne, przestronne pomieszczenia, wyjrzeć przez olbrzymią szklaną ścianę z widokiem na Avenley i zjeść pyszne śniadanie w nowoczesnej, świeżo zaopatrzonej kuchni.
Orientacja: Heteroseksualny.
Praca: Jak sam to kiedyś określił - pracuje swoją twarzą, wyglądem. Jest fotomodelem, w dodatku znanym i rozchwytywanym, gdyż bardzo wybił się w tej branży. Niejedna dziewczyna ma na jego punkcie obsesję.
Charakter: Widzisz ten pewny siebie uśmieszek? Zaciętą minę? Lekko uniesione brwi? Jace Herondale z krwi i kości zbliża się ku tobie. Czy masz się bać? Może.
Jonathan od zawsze uchodził w towarzystwie za tego opanowanego, nauczonego by nie ukazywać zbędnych emocji chłopaka. Jest niezależny i nie poddaje się woli innych. Ma cięty dowcip i sarkastyczny sposób bycia. Początkowo traktuje ludzi z pewnym dystansem. Jego poczucie humoru niejednokrotnie ujawnia się w dziwny, nietypowy sposób, między innymi poprzez sarkazm czy czarny humor. Czasem trudno rozróżnić, czy żartuje, czy mówi poważnie. Przejawia lekceważący stosunek do wielu osób, zachowuje się arogancko, uchodzi przez to za egoistę. Ma też lepsze cechy charakteru. Jest sumienny, obowiązkowy i sprawiedliwy, daje z siebie wszystko by coś osiągnąć. Charyzmatyczny i nonszalancki. Dobry z niego lider. Korzysta ze swoich dobrych manier, gdy chce zrobić na kimś dobre wrażenie. Momentami zachowuje się jak flirciarz, lubi, gdy dziewczyny go podziwiają, ale nie do przesady - nie ciągnie żadnej do łóżka ani nie wykorzystuje w żaden inny sposób. Czasem jest aż zbyt pewny siebie. Mimo wszystko, pod całą tą powłoką kryje się udręczona, zmęczona dusza wypełniona wewnętrznym gniewem, który nie potrafi znaleźć dobrej drogi ujścia. Rzadko kiedy pozwala sobie na ukazanie uczuć. Wszelaka słabość jest przez niego skrzętnie ukrywana. Jeszcze nie spotkał osoby, przed którą mógłby się otworzyć.
Hobby: Interesuje się wszelakim sportem, sztukami walki, łucznictwem, bronią, modelingiem, grą na instrumentach i przede wszystkim swoimi włosami. Rzadko kiedy zdradza innym swoje uwielbienie w stosunku do poezji.
Aparycja|
- wzrost: Sto osiemdziesiąt sześć centymetrów.
- waga: Siedemdziesiąt jeden kilogramów.
- opis wyglądu: Wysoki, umięśniony, zdecydowanie przystojny mężczyzna. Jego ciemne, miękkie włosy, na punkcie których ma obsesję, są zazwyczaj zaczesane do góry bądź najzwyczajniej w świecie roztrzepane. W  oczach o kolorze zniewalającego błękitu można zatonąć. Ma wyraźnie zarysowaną linię szczęki i widoczny delikatny zarost. Jego brwi są ciemnie, nos lekko haczykowaty, a usta przyjemne w dotyku. Ma ładnie wyrzeźbioną klatkę piersiową, na którą wręcz nie można się napatrzeć. Jest dobrze zbudowany. Jego palce u rąk są szczupłe i długie, na przedramionach można dostrzec wyraźnie wystające żyły.  Ramiona pokrywają drobne piegi. Przeważnie chodzi w czarnych, skórzanych kurtkach.
- pozostałe informacje: -
- głos: Twardy, niski, męski, z lekką seksowną chrypką.
Historia: Jako dzieciak wiódł względnie szczęśliwe życie, ale wszystko oczywiście musiało się posypać. Jego ojciec wkręcił się w jakieś nie do końca legalne interesy, nie zwrócił wszystkich pieniędzy, i skończyło się to jego śmiercią. Został zamordowany we własnym domu na oczach swojego syna, czyli wówczas dziesięcioletniego Jace'a. Odbiło się to na chłopaku w zły sposób. Niedługo później jego matka popadła w depresję i nałogi z powodu straty męża, a trzy lata później, gdy Jonathan miał trzynaście lat, przedawkowała i umarła. Chłopak trafił do rodziny zastępczej, państwa Sariorie, którzy razem ze swoimi własnymi dziećmi przyjęli go bardzo ciepło. Szybko się zaaklimatyzował. Jego życie w tej rodzinie było bardzo szczęśliwe. Gdy miał siedemnaście lat, po raz pierwszy użyczył swojego wizerunku do reklamy męskich perfum. Później wszystko potoczyło się w miarę sprawnie i został początkującym fotomodelem. Jego życie częściowo runęło, gdy przybrani rodzice i rodzeństwo zginęli w wypadku samochodowym. Został sam. Rzucił się w wir obowiązków, piął w górę, na chwilę obecną jest rozchwytywanym i rozpoznawalnym fotomodelem, który wkłada w swoje działania całe swoje serce.
Rodzina: Bardzo drażliwy temat. Lepiej go nie poruszaj, jeśli nie chcesz przywołać demonów przeszłości.
| Sebastian Herondale – ojciec Jace'a – został zamordowany na jego oczach, gdy chłopak miał dziesięć lat.
| Anne Herondale – matka – wpadła po tym zdarzeniu w depresję i uzależniła się od narkotyków. Przedawkowała, gdy Jonathan miał trzynaście lat.
| Eliza i Mark Sariorie – przybrani rodzice, ludzie, którzy go adoptowali – przyjęli go jak własnego, prawdziwego syna. Byli wspaniałymi rodzicami, Jace pokochał ich całym sobą. Zginęli w wypadku samochodowym niedługo po jego osiemnastych urodzinach.
| Liz i James Sariorie – przybrane rodzeństwo, dzieci jego adopcyjnych rodziców – ich trójkę łączyła prawdziwa więź, troszczyli się o siebie nawzajem. Traktowali go, jakby był ich biologicznym bratem. Umarli w wypadku razem ze swoimi rodzicami.
Partner: Miał w swoim życiu kilka dziewczyn. Z jedną był nawet prawdziwie szczęśliwy, ale związki się kończą, a partnerzy odchodzą, tak też niejaka Emily uznała, że to nie to czego szuka i zerwała z nim. Od tego czasu minęły ponad dwa lata, a on nie związał się z ani jedną, mimo że wiele było nim zainteresowanych. Nie jest typem, który bezmyślnie zalicza panienki i chwali się tym wszystkim. W jego przypadku zawsze chodzi o uczucia.
Potomstwo: Brak.
Ciekawostki:
| Pali.
| Na palcu lewej dłoni nosi pierścień.
| Kocha zakładać skórzane kurtki.
| Uwielbia śmieciowe żarcie.
Zwierzęta: Jako prawdziwy miłośnik zwierząt, jest właścicielem kilku. Po śmierci swojej kochanej starej labradorki Maggie, zaadoptował drugą, obecnie trzyletnią biszkoptową Sally, wcielenie słodyczy i łagodności. Dawniej uratował bezdomne, umierające kocię i tak też w jego domu pojawił się teraz już ponad roczny szary kocurek Gilbert. Oprócz tego, zaszalał i zakupił sześciomiesięczną przeuroczą suczkę rasy mudi, którą nazwał Effy, a całkiem niedawno do tego zwierzyńca dołączył również Nero, roczny owczarek niemiecki długowłosy, wzięty od znajomych, którzy niestety już nie mogli się nim zajmować. Cała czwórka zwierzaków dogaduje się ze sobą bardzo dobrze.
Pojazd: Pierwsze cacko i drugie cacko.
Kontakt: ♥♥♥Tommy♥♥♥

6 paź 2018

Brooke odchodzi

Dobry wieczór, Avenley River.
Przychodzę dzisiaj z dość smutną informacją, żegnamy administratorkę — Brooke.
Powód: decyzja własna.

18 sie 2018

Od Jonathana do Kendall

     Zwlokłem się z łóżka, cały rozespany, dziękując Bogu za to, że dziś jest dzień, gdy akurat nie muszę się nigdzie śpieszyć. Umyłem zęby, podziwiając w lustrze swój imponujący kaloryfer, zjadłem dwa kawałki odgrzewanej pizzy i zapiłem colą, czyli śniadanie marzeń, szkoda tylko że psują się po nim zęby, po czym przebrałem w jakieś luźne ciuchy i wyszedłem z domu, uprzednio karmiąc swój mały zwierzyniec i obiecując, że wrócę szybko. Ten dzień miałem zamiar spędzić na aktywnym wypoczynku, bo przez ostatni tydzień dzień w dzień miałem robione zdjęcia do nowego katalogu modowego i ten brak wytchnienia dawał mi się w znaki aż nadto. Moja współpraca z firmą „Clothes you'll love” rozwijała się prężnie, a wszystko szło w coraz lepszym kierunku, z czego mogłem być prawdziwie dumny. Wiedziałem, że przekonam ich do siebie na tyle, że cały katalog wypełniony będzie moją śliczną buźką. Nie mogłem jednak spoczywać na laurach, dlatego zostałem umówiony przez moją agentkę, śliczną Elizabeth, na jutro, na sesję w jednej z lokalnej firm. Z tego, co mi powiedziała, zdjęcia miała wykonać początkująca, aczkolwiek obiecująca fotografka. Dostałem do ręki kilka jej prac z jakichś dawnych sesji i musiałem przyznać, że dobrze wiedziała, co robi, chociaż nie szczędziłem kilku przytyków. Współpraca z nią mogła okazać się całkiem... ciekawa. W końcu ma robić zdjęcia mnie, a każdy wie, jak wspaniały, cudowny i fotogeniczny jestem. Sama też zdąży poznać mój urok i wdzięk. Dam głowę, że będzie mną zachwycona. Ponownie, jak każdy. Z tego co słyszałem, jest ode mnie dwa lata młodsza. Nareszcie jakaś odmiana, zazwyczaj zajmowali się mną ludzie grubo po trzydziestce, a tu proszę. Nie wiedziałem, jak wygląda ta dziewczyna, ale dostałem nazwisko. Collins. Kendall Tatum Collins. Uznałem, że wieczorem sprawdzę, kimże ona jest. Teraz nie mogłem zaprzątać sobie tym głowy. Wolny dzień. Skupmy się na tym.
     Zostawiwszy swoje ukochane auto w spokoju, zdecydowałem się na pójście gdzieś z przysłowiowego buta. Dajmy innym napatrzyć się na moje idealne ciało. Były już godziny szczytu, więc wmieszałem się w tłum osób i podążyłem w pierwszym lepszym kierunku. Moje własne kroki przywiodły mnie pod wielki budynek ochrzczony nazwą Muzeum Sztuki Abstrakcyjnej. Uznając, że czemu nie, wszedłem do środka. Było tam niewiele osób. Nie każdy lubił oglądać dziwne obrazy w południe w upalny dzień, w dodatku w niedzielę.
     Moją uwagę przykuła dziewczyna z aparatem w ręku. Fotografowała właśnie obraz, który przedstawiał... nie byłem pewien co, ja widziałem tylko zbitkę przeróżnych kolorów, więcej, niż byłbym w stanie nazwać. Uśmiechnąłem się ironicznie i podszedłem do laski. Nachyliwszy się nad jej karkiem, szepnąłem z lekka kpiącym głosem:
     — Nie jestem pewien, czy to legalne.
     Zaskoczyłem ją. Drgnęła i odwróciła się w moją stronę, pospiesznie chowając urządzenie do torby, którą miała przerzuconą przez ramię.
     — No przecież nie podkabluję — dorzuciłem.
     — Skąd mogę mieć pewność?
     — Nie możesz — przyznałem. — A więc lubisz cykać fotki? — Z prawdziwym zainteresowaniem kiwnąłem głową w stronę jej torby.
     — Nie zaczyna się zdania od „a więc” — pouczyła mnie przemądrzałym tonem. — I tak, można tak powiedzieć. Takie moje... małe hobby.
     — W takim razie nieźle do siebie pasujemy, bo ja lubię być fotografowany. — Posłałem jej uśmieszek. Uniosła brwi.
     — Tak po prostu, czy ma to związek z jakąś twoją pracą?
     Nie kojarzyła mnie jako tego bogatego, przystojnego lalusia z okładek, nie wiem jakim cudem, ale byłem ciekawy, jak to się rozwinie, więc grałem głupa.
     — Ot tak. Przyznam, byłbym chętny na jakąś sesję. — Poruszyłem sugestywnie brwiami. Zaśmiała się, prawdopodobnie szczerze.
     — I że ja mam cię niby sfotografować?
     Miło było porozmawiać z kimś, kto nie wie, że jesteś w pewnym sensie sławny. To nie tak, że nie lubiłem być rozpoznawalny, ale traktowanie mnie jak normalnego chłopaka było miłą odmianą. Nie, żebym był taki normalny. Byłem cudowny, przystojny i wyjątkowy. Jedyny w swoim rodzaju.
     — Jeśli lubisz cykać akty.
     Uderzyła mnie w ramię, ale w przyjaznym tonie. Ponownie zaczęła się śmiać.
     — Dupek z ciebie.
     — Nie ty pierwsza mi to mówisz.
     Wtem podszedł do nas ochroniarz, upominając za nasze zbyt głośne zachowanie. Coś tam przytakiwałem, nawet nie udając, że interesuje mnie to, co do mnie mówił. Dziewczyna obok z kolei zaczęła go przepraszać, ale skończyło się tak, że wywalił nas za drzwi i skończyliśmy stojąc na bruku.
     — Wow. Po raz pierwszy wyrzucili mnie z muzeum — skomentowałem aż nader emocjonalnie (wyczujcie ten sarkazm dzieciaki). Prychnęła.
     — Cóż. Ja i tak muszę się zbierać i przygotować do sesji. Jutro mam sfotografować jakiegoś zbyt pewnego siebie dupka z wybujałym ego. Wcale nie jest podobny do pewnej osoby, nieprawdaż? — zironizowała. — Do zobaczenia nigdy.
     — Do niezobaczenia — odparłem z niejakim uśmieszkiem na twarzy i pokręciłem głową. To było interesujące. 
     Następnego dnia stawiłem się w ustalonym miejscu idealnie w punkt. Miałem pewną obsuwę przez mój zwierzyniec, ale zdołałem doprowadzić się do ładu i składu i dotrzeć na miejsce, gdzie mieli robić mi zdjęcia. Przywitałem się życzliwie lecz chłodno z właścicielem salonu, niejakim Cliffordem.
     — Zdjęcia zrobi panu Kendall Collins, powinna gdzieś tu... O, tam. — Wskazał dłonią stojącą w pewnym oddaleniu od nas dziewczynę, zajętą rozkładaniem jakichś gratów. Wysoka, zgrabna, ładna, i... Już ją znałem.
     Interesujące, doprawdy.
     Wyminąłem mężczyznę i zaszedłem dziewczynę od tyłu, zupełnie jak za pierwszym razem, gdy się do niej odezwałem.
     — Sfotografować jakiegoś zbyt pewnego siebie dupka z wybujałym ego, mówisz? — rzekłem z całą dozą złośliwości, na jaką tylko było mnie stać.

Kendall?

Jonathan Christopher Herondale

Na zdjęciu: Photo from Pinterest.
Motto: „If you wanted me to rip my clothes off, you should have just asked.
Imię: Nazwano go Jonathan, co samo w sobie jest według niego zbyt długim i oficjalnym imieniem. Na domiar złego na drugie to Christopher, co jego zdaniem jest już tragedią. Jonathan Christopher. Imiona są męskie i twarde w wymowie, ale nie zmienia to faktu, że ich długość mu nie leży, dlatego przedstawia się wszystkim jako Jace i to właśnie imię przyległo do niego na stałe. Większość jego znajomych nawet nie wie, że nie jest ono prawdziwe.
Nazwisko: „Wstań, Herondale!”
Wiek: Może tego po nim nie widać, ale to już dwadzieścia jeden lat na karku.
Data urodzenia: Dwudziesty czwarty czerwca.
Płeć: Mężczyzna.
Miejsce zamieszkania: Posiada własny przestronny apartament w jednej z bogatszych dzielnic miasta. Miejsce jego zamieszkania jest urządzone w nowoczesnym stylu, można wręcz uznać, że z niejakim przepychem, gdyż nikt na wyposażeniu nie oszczędzał. Wiele dużych pokoi, najnowsze meble wprost z drogich sklepów, wszędzie stawiano na jakość. Niejedna panienka chciałaby zostać na noc w jego wielkim, miękkim łóżku, przespacerować się rano przez schludne pomieszczenia, wyjrzeć przez olbrzymią szklaną ścianę z widokiem na Avenley i zjeść pyszne śniadanie w nowoczesnej, świeżo zaopatrzonej kuchni.
Orientacja: Heteroseksualny.
Praca: Jak sam to kiedyś określił - pracuje swoją twarzą, wyglądem. Jest fotomodelem i to dosyć rozchwytywanym.
Charakter: Widzisz ten pewny siebie uśmieszek? Zaciętą minę? Lekko uniesione brwi? Jace Herondale z krwi i kości zbliża się ku tobie. Czy masz się bać? Może.
Jonathan od zawsze uchodził w towarzystwie za tego opanowanego, nauczonego by nie ukazywać zbędnych emocji chłopaka. Jest niezależny i nie poddaje się woli innych. Ma cięty dowcip i sarkastyczny sposób bycia. Początkowo traktuje ludzi z pewnym dystansem. Jego poczucie humoru niejednokrotnie ujawnia się w dziwny, nietypowy sposób. Czasem trudno rozróżnić, czy żartuje, czy mówi poważnie. Przejawia lekceważący stosunek do wielu osób, zachowuje się arogancko, uchodzi przez to za egoistę. Ma też lepsze cechy charakteru. Jest sumienny, obowiązkowy i sprawiedliwy, daje z siebie wszystko by coś osiągnąć. Charyzmatyczny i nonszalancki. Dobry z niego lider. Korzysta ze swoich dobrych manier, gdy chce zrobić na kimś dobre wrażenie. Momentami zachowuje się jak flirciarz, lubi gdy dziewczyny go podziwiają, ale nie do przesady - nie ciągnie żadnej do łóżka ani nie wykorzystuje w żaden inny sposób. Czasem aż zbyt pewny siebie. Pod całą tą powłoką kryje się udręczona, zmęczona dusza wypełniona wewnętrznym gniewem, który nie potrafi znaleźć dobrej drogi ujścia. Rzadko kiedy pozwala sobie na ukazanie uczuć. Wszelaka słabość jest przez niego skrzętnie ukrywana. Jeszcze nie spotkał osoby, przed którą mógłby się otworzyć.
Hobby: Interesuje się wszelakim sportem, sztukami walki, łucznictwem, bronią białą, modelingiem, zwierzętami i przede wszystkim swoimi włosami.
Aparycja|
- wzrost: Sto osiemdziesiąt sześć centymetrów.
- waga: Siedemdziesiąt dwa kilogramy.
- opis wyglądu: Wysoki, umięśniony, zdecydowanie przystojny mężczyzna. Jego ciemne, miękkie włosy, na punkcie których ma obsesję, są zazwyczaj zaczesane do góry bądź najzwyczajniej w świecie roztrzepane. W jego błękitnych oczach można zatonąć. Ma wyraźnie zarysowaną linię szczęki i widoczny delikatny zarost. Jego brwi są ciemnie, nos prosty, a usta są przyjemne w dotyku. Ma nieźle wyrzeźbioną klatkę piersiową, na którą wręcz nie można się napatrzeć. Tak zwany 'kaloryfer'. Jest dobrze zbudowany. Jego palce u rąk są szczupłe i długie, na ramionach można dostrzec żyły. Przeważnie chodzi w czarnych skórzanych kurtkach.
- pozostałe informacje: -
- głos: Twardy, niski, męski, z lekką seksowną chrypką.
Historia: Jako dzieciak wiódł względnie szczęśliwe życie, ale wszystko oczywiście musiało się posypać. Jego ojciec wkręcił się w jakieś nie do końca legalne interesy, nie zwrócił wszystkich pieniędzy, i skończyło się to jego śmiercią. Został zamordowany we własnym domu na oczach swojego syna, czyli wówczas dziesięcioletniego Jace'a. Odbiło się to na chłopaku w zły sposób. Niedługo później jego matka popadła w depresję i nałogi, a trzy lata później, gdy Jonathan miał trzynaście lat, przedawkowała i umarła. Chłopak trafił do rodziny zastępczej, państwa Sariorie, którzy razem ze swoimi własnymi dziećmi przyjęli go bardzo ciepło. Szybko się zaaklimatyzował. Jego życie w tej rodzinie było bardzo szczęśliwe. Gdy miał siedemnaście lat, po raz pierwszy użyczył swojego wizerunku do reklamy męskich perfum. Później wszystko potoczyło się w miarę sprawnie i został początkującym fotomodelem. Jego życie częściowo runęło, gdy przybrani rodzice i rodzeństwo zginęli w wypadku samochodowym. Został sam. Rzucił się w wir obowiązków, piął w górę, na chwilę obecną jest rozchwytywanym i w miarę rozpoznawalnym fotomodelem, który wkłada w swoje działania całe swoje serce.
Rodzina: Bardzo drażliwy temat. Lepiej go nie poruszaj, jeśli nie chcesz przywołać demonów przeszłości.
| Sebastian Herondale – ojciec Jace'a – został zamordowany na jego oczach, gdy chłopak miał dziesięć lat.
| Anne Herondale – matka – wpadła po tym zdarzeniu w depresję i uzależniła się od narkotyków. Przedawkowała, gdy Jonathan miał trzynaście lat.
| Eliza i Mark Sariorie – przybrani rodzice, ludzie, którzy go adoptowali – przyjęli go jak własnego, prawdziwego syna. Byli wspaniałymi rodzicami, Jace pokochał ich całym sobą. Zginęli w wypadku samochodowym niedługo po jego osiemnastych urodzinach.
| Lizabeth i James Sariorie – przybrane rodzeństwo, dzieci jego adopcyjnych rodziców – ich trójkę łączyła prawdziwa więź, troszczyli się o siebie nawzajem. Traktowali go, jakby był ich biologicznym bratem. Umarli w wypadku razem ze swoimi rodzicami.
Partner: Miał w swoim życiu kilka dziewczyn. Z jedną był nawet prawdziwie szczęśliwy, ale związki się kończą, a partnerzy odchodzą, tak też niejaka Emily uznała, że to nie to czego szuka i zerwała z nim. Od tego czasu minęły ponad dwa lata, a on nie związał się z ani jedną, mimo że wiele było nim zainteresowanych. Nie jest typem, który bezmyślnie zalicza panienki i chwali się tym wszystkim. W jego wypadku zawsze chodzi o uczucia.
Potomstwo: Brak.
Ciekawostki:
| Pali.
| Na palcu lewej dłoni nosi pierścień.
| Kocha zakładać skórzane kurtki.
| Uwielbia śmieciowe żarcie.
Zwierzęta: Jest właścicielem kilku zwierząt. Stara, poczciwa labradorka Maggie, która ma już dziewięć lat, to jego prawdziwa przyjaciółka. Jako jedyna widziała momenty jego załamań i pocieszała go, jak to pies potrafi. Rok temu uratował umierające, bezdomne kocię, i w ten sposób w jego domu pojawił się kocurek Gilbert. Kilka miesięcy temu Jace zaszalał i zdecydował się na kupno szczeniaka rasy mudi, i tak oto w jego życiu pojawiła się również mała Effy. Cała trójka zwierząt dobrze się ze sobą dogaduje.
Pojazd: Pierwsze cacko i drugie cacko.
Kontakt: ♥♥♥Tommy♥♥♥ / now_you_see_me@wp.pl / konwersacja AR