3 gru 2020
Od Renegeusza cd. Oliego
2 gru 2020
Od Oliego cd Renegeusza
Zabrał mnie do klubu. Może i lepiej, nie byłem chyba aktualnie w dobrym stanie aby być samemu w mieszkaniu. Poznał mnie ze swoimi znajomymi ale nie byłem w stanie zapamiętać ich imion, twarzy. Nic. Pierwszy shot, drugi shot. Ktoś, proponował jakieś narkotyki. Patrzyłem na ludzi dookoła i zastanawiałem się. Alkohol mnie już trochę rozluźnił. Ren obok mnie świetnie się bawił, aktualnie pił kolejnego drinka. Pokręciłem głową jak by sam sobie odpowiadając, lepiej nie dzisiaj. Nie czuje się dobrze. Ręka Rena znalazła się na moim udzie, zacisnął palce. Sapnąłem sobie cicho. Nawet nie wiedziałem jak zareagować, to było przyjemne, naprawdę przyjemne, ale zarazem w mojej głowie tłoczyły się natrętne myśli które odbierały mi możliwość czerpania przyjemności. Zacisnąłem oczy i podniosłem się.
-Idziesz zatańczyć?- Pytanie skierowałem do Rena. Pokręcił głową, miał jeszcze drinka i gadał o czymś ze znajomym, wzruszyłem ramionami i poszedłem na parkiet. Złapała mnie jakaś dziewczyna. Pozwoliłem jej prowadzić, co robiła zaskakująco dobrze. Jej dłoń zjechała na moją szczękę i zatrzymała się na brodzie. Uśmiechnęła się lekko. Czerpała przyjemność z ustawiania mnie na parkiecie, ba, powiedział bym, że ją to podniecało. Uniosłem lekko brew i zniżyłem usta tak, że delikatnie zagryzłem jej kciuk. Nadal nie było to dla mnie podniecające, przynajmniej heteroseksualność można wykluczyć, tego się chyba nie wyzbędę. Nagle ktoś mnie do siebie odwrócił, Ren. Stał z założonymi rękoma, zmarszczył brwi na laskę a ta uśmiechnęła się lekko i odeszła dwa kroki, znajdując sobie nową zabawę.
-Nagle kręcą cię laski? Jesteś tu ze mną...
-Nie, ale... Ciekawość bierze górę- Wzruszyłem ramionami i pozwoliłem mu się prowadzić na parkiecie. Wirował między ciałami i doprowadził mnie do bocznych drzwi. Na dworze wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i odpalił nie pytając mnie czy chcę zapalić. Stałem z boku i bez słowa patrzyłem jak zaciąga się dymem.
-Nagle jesteś Bi? Tak w ogóle, to jesteś? Nie pytałem nigdy- Mruknął i wypuścił dym, splunął w bok.
-Nie. nie jestem- Wzruszyłem ramionami i zabrałem mu papierosa. Zaciągnąłem się i oddałem mu go.
-Homo?
-Tak. a ty?
-Niby Bi, ale raczej faceci- Mruknął. Pokiwałem głową, to zabawne, śpimy ze sobą już parę dni, ale dopiero teraz poznaliśmy tak kluczową informację.
Od Renegeusza cd. Oliego
*
1 gru 2020
Od Oliego cd Renegeusza
Zamyśliłem się chwilę, papieros tkwił w moich ustach, ale się nim nie zaciągałem.
-Od małego? Uczyli mnie gotować, lubię gotować- Wymamrotałem w końcu. Nie potrzebna mu moja życiowa historia o dziadku i o jego pasji. Zaciągnąłem się wreszcie tytoniem i zakaszlałem w rękaw. Co jest? Odchrząknąłem i zgasiłem peta, nawet go nie kończąc. Za dużo ostatnio paliłem.
-A co to? Nagle kaszelek cię zniechęca?
-Nie mam ochoty- Burknąłem i wróciłem do mieszkania, przymknąłem okno, ale nie zamknąłem go, niech ma jak wrócić. Tom miał rację, to mnie zabije, ale to samo można powiedzieć o motorach prawda? Zaśmiałem się pod nosem. Boże, jakie to wszystko pojebane. Masowałem łososia marynatą kiedy Ren wrócił do kuchni. Podniósł nóż i zaczął mordować bezbronne warzywa.
-Nie zabij się jak się już na nich wyżyjesz - Mruknąłem i wrzuciłem rybę do piekarnika. Spojrzał na mnie znad marchewki i ziemniaków i zmarszczył brwi, warzywa wyglądały... Nie były idealne, ale nie mogłem narzekać, widziałem gorsze. Zabrałem mu miskę i wrzuciłem wszystko do garnka i na patelnię. Ren w ciszy odstawił nóż do zlewu i podszedł do mnie, lekko kładąc dłoń na moim biodrze.
-Jakiś dzisiaj milczący jesteś, może chciałbyś pokrzyczeć- Uśmiechnął się i zniżył dłoń. Palnąłem go łyżką w palec i wróciłem do gotowania.
- Spierdalaj- Burknął zły. Kiwnąłem głową w odpowiedzi i mieszałem dalej, starałem się nie patrzeć na osobnika, który przeglądał aktualnie moje prace.
-Tak, możesz pooglądać- Mruknąłem sam do siebie. Większość kartek w notesie, który miał w rękach była zapełniona jakimiś bazgrołami, nie umiałem się skupić na pracach, mazałem dość bezmyślnie po kartkach.
-I ludzie za to płacą?- Jego głos ociekał złośliwością.
-Nie, to są moje prywatne prace, nie sprzedaję ich, tam- Wskazałem na półkę, na której stały trzy grube zeszyty.- Tam masz prace na sprzedaż, te wykreślone sprzedałem.
25 lis 2020
Od Renegeusza cd. Oliego
<Oli?>
23 lis 2020
Od Oliego cd Renegeusza
Spojrzałem na niego i zacisnąłem wargi.
-Musiałbyś chyba mieć przyrodzenie ze złota, żeby załatwiać sobie nim obiad codziennie- Burknąłem i zacisnąłem rękę na uchu torby. Zaczął mnie irytować. Poprawiłem szalik tak, by zasłaniał kawałek zmarzniętej twarzy i szedłem dalej. On obok mnie. Zamarłem nagle w połowę kroku. W moim kierunku szedł... Nawet nie pamiętam, jak miał na imię, przyjaciel, jego przyjaciel. Na mój widok lekko zmarszczył brwi i podszedł do mnie. Nie zwracałem uwagi na Rena, który aktualnie wyjmował papierosa z paczki i zatrzymałem się centymetr przed twarzą znanego mi wcześniej mężczyzny. Ręka mi zaczęła delikatnie drgać.
-Oli, jak się trzymasz?- Wychylił się i zaoferował mi dłoń, zamiast tego zrobiłem coś, czego chyba zwykle bym nie zrobił. Ale jego twarz, jego osoba, spowodowała napływ emocji, wspomnień. Przytuliłem się do niego. Oparłem głowę o bark wyższego ode mnie chłopaka i zamknąłem na chwilę oczy. Jego dłoń poklepała mnie delikatnie po plecach.
-Wiem, wszystkim nam go brakuje.- Odsunął się i lekko uśmiechnął, jak by starając się mnie pocieszyć. Ren zbliżył się niespodziewanie i zawiesił mi rękę przez ramiona. Odsunąłem się, strzepując dłoń z siebie, Ben? Benjamin? Nie pamiętam za diabli jego imienia, uniósł brwi i zmierzył chłopaka wzrokiem.
-Wpadniesz do nas? Pogadać?- Spytał po długiej chwili, nie był wylewny, tak samo, jak reszta przyjaciół Toma w moim stosunku, ale coś wyraźnie go trapiło. Kiwnąłem głową na zgodę.
-Jutro ci pasuje? Koło 20?- Spytał.
-Piątek? Jutro nie mogę, piątek mam wolny- Spojrzałem kontem oka na Rena, który aktualnie się chyba gotował. Obiecałem mu ten klub, więc nie mogłem już jutro rezygnować z imprezy.
-Dobra, adres ten sam, do zo- Mruknął i odszedł bez pożegnania.
-Kto to? - Syknął zazdrosny Ren i złapał mnie za nadgarstek.
-Znajomy.- Wymamrotałem, nagle straciłem zapał do życia, który na parę godzin udało mi się odzyskać. Znów do mnie wrócił. Czemu chcieli pogadać?
-Oho znajomy, tak? Wyraźnie znajomy- Syknął lekko sarkastycznie.
-Co cię to obchodzi Ren? Nawet jak bym z nim sypał, to nie twój biznes, ale jeśli potrzebujesz to wiedzieć, to nic mnie z nim nie łączyło, mieliśmy... Mieliśmy wspólnego kolegę, który zmarł w wypadu.- Wymamrotałem. Nim się zorientowałem, jego ręka mocniej zacisnęła się na moim nadgarstku. I jakkolwiek ból mi nie przeszkadzał, to wolałem nie stracić ręki, którą właśnie zacząłem znów pracować.
-Puść, ta ręka zarabia na życie.- Warknąłem wyrwałem się. W mojej głowie nagle zaświtało, Ben. On się nazywał Ben!
20 lis 2020
Od Renegeusza cd. Oliego
18 lis 2020
Od Oliego cd Renegeusza
I wyszedł. Patrzyłem na drzwi, odrobinę nie wiedząc co się właśnie stało. Siedziałem tak długą chwilę i wreszcie otrząsnął się z szoku. Wstałem i zacząłem sprzątać, kiedyś wreszcie trzeba. Nie do końca pamiętam wczorajszą noc, wiem, że się przespaliśmy, ale nie potrafiłem przywołać szczegółów. Pewno było dobrze, skoro postanowił wrócić. Zmieniłem pościel i odpaliłem pralkę. Wywietrzyłem mieszkanie. Z pracy zadzwonił Łysy, miałem dzisiaj klienta na po południe. Napisałem kartę, że będę dopiero po 16 i napisałem, gdzie mnie znajdzie przed tą godziną. Potem powiesiłem na drzwiach informację i wyszedłem. Po drodze kupiłem sobie jogurt i kiedy znalazłem się pod drzwiami gabinetu, po dość długiej przerwie w pracy, poczułem pewną siłę. Mogę robić to, co lubię. Odetchnąłem cicho i przekroczyłem próg. Łysy uśmiechnął się do mnie znad swojego klienta a Grace pomachała mi. Kiwnąłem głową w ich kierunku i poszedłem do siebie, klient przeszedł po chwili. Robiliśmy cover twarzy byłej. Podobno zdradziła go z jego bratem. Kiedy projekt powstał i spodobał mu się, zabrałem się do pracy. Koło 15 skończyłem. Zapłacił i wyszedł zadowolony. Po chwili do gabinetu wszedł Ren. Sprzątałem stację, wiec olałem go na chwilę. Grace spytała, w czym pomóc a on z uśmiechem powiedział, że przyszedł porwać Oliego. Wywaliłem oczami i wyszedłem z gabinetu.
-Zaraz będę, muszę się zebrać tylko- Mruknąłem i wróciłem do siebie. Po zakończeniu wyszliśmy.
-Musimy iść do sklepu, jak chcesz obiad- Mruknąłem i zmieniłem lekko kierunek marszu.
-Nie wspominałeś, że tatuujesz...
13 lis 2020
Od Renegeusza cd. Oliego
12 lis 2020
Od Oliego Cd Renegeusza
W głowie mi przyjemnie wirowało. Ciepłe ciało odpierało mnie trochę z boku. Przymknąłem na chwilę oczy, oddając się uczuciu. Jak gdyby nigdy nic. Wracam z nim do domu. Jest obok, ciepły, mój. Dopiero po otwarciu oczu rzeczywistość mnie znów zaatakowała. Pachniał inaczej, był wyższy. Przesunąłem rękę i położyłem mu na biodrze. Kierowałem nas do mnie.
-Daleko jeszcze?
-Tamta kamienica, mogę zapalić? -Spytałem odruchowo.
-Mnie pytasz?- Pokręciłem głową i wyjąłem papierosy z kieszeni. Odpaliłem jednego, ale zgasł. Podsunąłem mu paczkę pod nos, wyjął jednego i zapalił, po czym podpalił mi mojego, bo widział, jak trzęsą mi się dłonie.
-Jak będziesz się tak zachowywał, to pomyślę zaraz, że jesteś prawiczkiem- Mruknął i wypuścił dym. Prychnąłem cicho.
-Dawno nie byłem, chyba z 6 lat już -Mruknąłem i zaciągnąłem się dymem, ostatnio nie smakowały tak, jak powinny. Były mniej przyjemne, nie łaskotały już tak jak kiedyś. Wypuściłem dymek i potarłem lekko nos kciukiem.
-Aż tak? Ile ty masz lat?- Wsadził papierosa w usta i skierował się w moją stronę, lekko podniósł moją brodę palcem.
-21, a na ile wyglądam- Uniosłem brew i puściłem dym w jego kierunku.
-Młodo, ale nie aż tak.- Mruknął. Schylił się do mnie i pocałował mnie z dymem w ustach, przepuścił go w moje usta. Sapnąłem cicho, zdecydowanie znów byłem na swojej trasie, działałem tak, jak powinienem. Syknąłem, kiedy ugryzł mnie w dolną wargę i pociągnąłem go mocno za włosy. Odsunął się i zgasił papierosa butem. Wywaliłem mojego i ruszyłem do mieszkania. Otworzyłem i zamarłem, śmierdziało. Tytoniem. Czego się mogłem spodziewać? Dawno tu nikogo nie było.
-Palisz w środku?-Skrzywił się, ale już się rozbierał z butów i kurtki. Kiwnąłem głową i zerknąłem do sypialni. Kotki nie było.
-Kot wyszedł, jest na mieście- Mruknąłem. Podszedł i się uśmiechnął, podciągnął moją koszulkę w górę. Zamknąłem oczy i opadłem na materac. Jego usta były wszędzie.
-Jednak się nie zepsułeś- Usłyszałem rozbawiony głos spomiędzy moich nóg. Prychnąłem i odchyliłem głowę do tyłu. Ciągle miałem jego twarz przed oczami Czy ten człowiek może mi dać żyć po swojej śmierci? Było przyjemnie, ale miałem wrażenie, że mój mózg jest owinięty w jakąś watę, oddala mnie od wszystkiego. Po wszystkim Ren padł obok mnie i zassał na mojej szyi ślad. Syknąłem i złapałem go za szyję. Poszedłem do łazienki i kiedy wróciłem, on spał. Padłem obok i nawet nie wiem, kiedy wtulałem się w jego bok.
Od Renegeusza cd. Oliego
Od Oliego cd Renegeusza
Klub. Może tam coś znajdę? Chyba się umyłem, ale kto mnie tam wie? Udało mi się zmienić ubrania, wiec wygalałem na w miarę ogarniętego. Wszedłem do pierwszego lepszego lokalu. Zamówiłem dwa szoty i piwo. Skoty zrobiłem od razu. Piwo zabrałem i usiadłem na kanapach. Głośna muzyka, która kiedyś mnie potrafiła wprowadzić w trans imprezy, nie działała dzisiaj. Upiłem piwa i rozejrzałem się. Ktoś się na mnie parzył. Blondyn z kolczykami po chwili stał obok mnie. Uśmiechnął się zaczepnie. Był przystojny. Miał tez cos w oczach co krzyczało szaleństwem.