Tego to ja bym się nigdy nie spodziewała, naprawdę! Czy to oznaczało, że musiałam być częściej stanowcza i używać tylu przekleństw, by łaskawie ktoś zaczął się w końcu mnie słuchać? I to był chyba najidealniejszy moment, by w końcu zapisać się na kurs asertywności. Dość częstym zjawiskiem jest, że osoby mojej wielkości są niedostrzegane, a ich zdanie często jest olewane. Bo co, bo mam wzrost dwunastolatki, co? To jest powód, by mnie dyskryminować? Ale nadszedł ten dzień, kiedy ja, Elizabeth Sawir jestem tą wielką! W końcu osiągnęłam szczyt!
9 gru 2020
Od Elizabeth CD Feyi
2 gru 2020
Od Feyi cd Elizabeth
Dziewczyna lekko wirowała. Gadała coś o litości, o jej braku i wychowaniu. Wyuczona litość jeśli by mnie ktoś pytał. Nie miałam jednak siły się sprzeczać. Poszłam za nią nie zwracając już uwagi na ból nogi. Usiadłam na przednim siedzeniu i znów musiałam kombinować z wajchą aby odsunąć fotel. Zaklęłam głośno i odpuściłam kiedy po raz kolejny nie byłą w stanie go znaleźć. Jej ręka znalazła się między moimi udami i odsunęła zdecydowanym ruchem fotel. Westchnęłam cicho i oparłam głowę o siedzenie. Przymknęłam oczy. Jebać te tabletki. Głowa mnie bolała jak bym miała kaca i czułam, że moje całe ciało boli. Byłam po prostu podtruta, jednak tam działają tabletki gwałtu. Otworzyłam jedno oko i spojrzałam jak dziewczyna prowadzi, miała wąsko zaciśnięte usta i dłonie.
-Zaraz udusisz kierownicę- Mruknęłam. Wzięła krótki oddech i lekko rozkurczyła palce. Westchnęłam.
-Dziękuję za pomoc i twoje chęci. Doceniam to- Zmusiłam się do tych słów, praktycznie je cedziłam przez zęby.
-Dziękuję, po prostu. Ja się nie lituje okay?- Delikatnie poklepała mnie po dłoni. Prychnęłam.
-Uspokój się z tymi czułościami, następne takie wielkie słowa usłyszysz na swoim pogrzebie- Mruknęłam ale uśmiechnęłam się lekko. Była dziwna. Ale co mi po odpychaniu darmowego jedzenia i spania? Nic! Dojechałyśmy pod jej dom. Podprowadziła mnie do swojej łazienki i zostawiła w spokoju. Dała mi jakąś swoją koszulkę i spodnie od dresu. Spodnie na nią były dobre, mi sięgały do połowy łydki, koszulka też kończyła się za wcześnie ale co mi tam. I tak nigdzie nie idę. Umyłam się i przebrałam. Wyglądałam jak dziecko które nagle z minuty na minutę urosło i nie zmieniło jeszcze ubrań. Stanęłam w kuchni i złapałam jej wzrok. Pokiwała lekko głową podsunęła mi kanapkę.
-Muszę iść jeszcze oddać zdjęcia, ale za godzinę wracam- Obiecała i szybko się zebrała do drzwi.
-Tylko godzina? Nie wyniosę całego sprzętu- Prychnęłam i wgryzłam się w chleb. Uśmiechnęła się ale miała zmartwiony wyraz twarzy.
-Spokojnie, wezmę tylko papier toaletowy i makaron- Mruknęłam i jadłam dalej. Kiwnęła głową i wyszła. Sapnęłam cicho i podeszłam do ekspresu. Kawa, kawo napoju bogów. Odpaliłam jakiś program z kapsułką i z zafascynowaniem patrzyłam jak ciemna ciecz leje się do kubeczka. Kiedy już zakończyła swój proces parzenia, podeszłam do lodówki i znalazłam karton z mlekiem. Miałą trochę jedzenia, ale dużo jakiegoś wynosowego i na szybko. Z mlekiem podniosłam pieczarki i cebulę. Jak już tu zostaję to mogę gotować. Tak samo z sprzątaniem. Nie planuję być darmozjadem. W między czasie kiedy pieczarki się dusiły w sosie, zmiotłam podłogę i trochę po ogarniałam przestrzeń życiową Beth. Nagle zadzwonił dzwonek. Sama do siebie dzwoni? Podeszłam do drzwi i uchyliłam je. Spotykałam się twarzą z odrobinę niższym chłopakiem.
-E... Jest może Elizabeth w domu?- Uśmiechnął się lekko. Otworzyłam drzwi szerzej i zmierzyłam go wzrokiem od nóg po włosy.
<ahoj :)>
27 lis 2020
Od Elizabeth CD Feyi
W ciszy patrzyłam się jak kobieta trzasnęła drzwiami i opuściła moje mieszkanie. Może i zajmowała się tym czym się zajmowała. Ale czy naprawdę złe było to, że pochodziłyśmy z dwóch różnych światów? Zawsze byłam przekonania, że liczą się czyny danego człowieka. Mogła być nawet... no dobra, mordercą niekoniecznie, ale co złego było w byciu panią do towarzystwa? Im bardziej ludzie są starsi tym bardziej uczucia tracą znaczenie, dlatego też rozumiałam, dlaczego w tym siedziała. W każdym razie starałam się zrozumieć.
18 lis 2020
Od Feyi cd Elizabeth
Patrzyłam, jak moja fura zostaje za bramą warsztatu i uświadomiłam sobie, w jakiej pozycji się znajduję. Mogłam go odebrać za tydzień. Tydzień. Siedziałam w samochodzie dziewczyny i nie wiedziałam, co zrobię. Miałam torbę ubrań, którą zabrałam z auta, ale to tyle. I tak więcej nie miałam. Tyle mi zostało. Torba ubrań, jakieś podstawowe kosmetyki i to, co miałam na sobie. No i pieniądze. Ale komu chce się wydawać na hotel? Na pewno nie mi, szczególnie że pieniądze mają tę piękną zależność, że się kończą. Szybko. Patrzyłam na dziewczynę za kółkiem i nie wiedziałam, co mogę powiedzieć, zrobić. Skończy się pewno, że pójdę do klubu, jak nie znajdę klienta, to znajdę jakiegoś napaleńca. Pięć minut, a raczej pięć sekund jego upojnej nocy i potem mogę spać, i nawet mam śniadanie. Zaprosiła mnie do siebie, po co? Niech się spróbuje litować.
-Czuj się jak u siebie, może zamówimy pizzę?- Zaproponowała i nadal unikała kontaktu wzrokowego. Oj sarenko.
-Nie musisz się przejmować, zaraz spadam. - Wymamrotałam i rozejrzałam się po mieszkaniu. Ładne, tylko tyle umiałam stwierdzić, ładne. Sama kiedyś marzyłam o małym domku pod lasem, ale po co? Nie można marzyć, to zawodzi, krzywdzi.
-Na pewno? Możesz zostać, zjesz cos. - Zaoferowała. Pokręciłam głową.
-Nie to, że potrzebujesz w swoim domu bezwstydnej dziwki- Warknęłam, nienawidziłam litości, a ona chyba zaczynała się litować. Zassała gwałtownie powietrze.
-Ja... nie...
12 lis 2020
Od Elizabeth CD Feyi
- Potrzebuję pomocy - po kilku minutach spokojnej jazdy kobieta siedząca na miejscu pasażera odezwała się w moją stronę. A co jeśli ona zamierzała wciągnąć mnie w narkotyki, gangi albo nie daj Jasonie sprzedawanie swojego ciała? Niemalże całe życie udawało mi się unikać złego towarzystwa, więc czemu akurat teraz miałabym ulec temu? Ale co by się nie działo, skoro ona zapłaciła za późne śniadanie (wbrew mojemu niememu sprzeciwowi) to wypadałoby się teraz w jakiś sposób odwdzięczyć. W końcu nie taki wilk straszny jak go malują. Pomimo tych wszystkich myśli gwałtownie zachłysnęłam się powietrzem (Beth, wdech i wydech) i na całe szczęście akurat byłoby czerwone. Musiałam chyba popracować nad swoimi reakcjami i przyswajaniem informacji, nawet tych, które pojawiały się tak gwałtownie.
Od Feyi Cd Elizabeth
Patrzyłam na dziewczynę i jadłam moją porcję jedzenia. Dawno nie jadłam w knajpie, więc korzystałam. Kalorie, o tak. Kocham kalorie. Dziewczyna była dziwna. Miała ciągle przerażoną minę, wyglądała trochę jak dzikie zwierzę, które zaraz się spłoszy i tylko czeka na krok ze strony drapieżnika. Wsunęłam kolejną porcję do ust i zamyśliłam się. Musiałam wyglądać ciekawie z jej perspektywy. Jakaś dziwka zaprosiła ją na późne śniadanie i teraz milczy. Upiłam łyka kawy i przymknęłam lekko oczy. Dobra kawa. Nie jakaś lura ze stacji benzynowej albo przydrożnego baru, który kawę robi z jednej porcji fusów na cały dzień. Z każdym kęsem czułam, jak zapycha mi się żołądek. Przejedzenie to rzadki stan, starałam się nim jakoś upić, ale dyskomfort jednak był większy niż jakaś złudna przyjemność z bycia naładowanym kaloriami. Zapłaciłam i wyszłyśmy z baru. Zamachnęła się dziwnie kluczami i spytała.
- To dokąd chcesz teraz jechać?- Uśmiechnęła się lekko, ale szybko przestała, bo na nią spojrzałam. Prychnęłam. Łatwo się ją straszyło. Znów, mały jelonek, który chowa się w sobie i czeka na skok ze strony drapieżnika.
-Nie masz planów? Nie masz domu? -Spytałam i założyłam ręce na piersi. Odetchnęła i kiwnęła głową, ale zatrzymała się w pół kroku.
-Może cię odwiozę do domu?- Jelenie oczka spojrzały na mnie z ciekawością. Oj sarenko, ja nie mam domu, tylko jak jej to wytłumaczyć?
-Możesz, łatwiej będzie, jak mnie wysadzisz pod tym wielkim sklepem, chyba się nazywa Lidlonka?- Założyłam włosy za ucho i kichnęłam. Cholera. Nie mogę być chora. To pewno wina tego dziada, kochał spać przy otwartym oknie, a ja miałam mokre włosy. Klepnęłam się po tylnej kieszeni i westchnęłam. Muszę kupić jakiś gripeks czy co tam, bo inaczej mogę źle skończyć. Patrzyła na mnie dalej bez słowa.
-Jedziemy? Nie chcę ci zajmować za dużo czasu- Burknęłam cicho. Skoczyła do drzwi i szybko wsiadła, nie czekając na mnie. Usiadłam na fotelu i wyprostowałam nogi. Tyle dobrze, że w autach da się odsunąć fotele. Nie wiem, ile dałabym radę ze skulonymi nogami. Te szczudła wywoływały czasem dziwne sytuacje. Były zdecydowanie za długie, przez co czasem zaskakiwałam ludzi przy wstawaniu. Do dziś zapamiętam, jak ktoś w lokalu dla dorosłych mnie zaczepił, a ja siedziałam za barem. Po wstaniu nagle nad nim górowałam. Facet się dosłownie zmył. Nie widziałam go tego wieczoru ani razu. Ruszyłyśmy w wyznaczonym kierunku. Jeździła dobrze, ostrożnie, ale dobrze. Trochę zazdrościłam jej auta, chyba każdy, kto całe życie spędza za kołem trupiego vana, by zazdrościł takiego pojazdu. Skrzywiłam się, muszę jakoś przetoczyć samochód do mechanika. To przecież mnie będzie kosztowało fortunę. Niby miałam pieniądze, ale wolałam je zostawić na czarną godzinę, a nie wydawać na lawety. Może ... Spojrzałam na brunetkę i zagryzłam lekko wargę. Jak się prosiło?
-Potrzebuję pomocy.- Powiedziałam w końcu, a jej reakcja była warta samego proszenia. Zachłysnęła się powietrzem i gdybyśmy nie stały na światłach, to by się chyba rozbiła.
-Słucham?- Odchrząknęła lekko.
-Umiesz holować auta?
<Elizabeth?>
9 lis 2020
Od Elizabeth CD Feyi
Pełna przejęcia weszłam do środka. Nie wiedziałam, czego tak naprawdę mam się spodziewać. Ludzka nagość była dla mnie czymś obcym, nigdy (nie licząc siebie oczywiście) nie widziałam osoby nagiej w swoim otoczeniu i przez najbliższy czas nie miałam zamiaru tego robić. Inną sprawą byłoby patrzenie na idealne ciało Jasona, jednak osoba, która po wnikliwszej identyfikacji okazała się być kobietą (chyba powinnam zainwestować w okulary) i paląc wielkiego buraka na twarzy bez słowa rozłożyłam sprzęt w wyznaczonym przez faceta miejscu. Pomimo tego, że z przodu nie obciążał go piwny bojler, nie zakwalifikowałam zleceniodawcę wysoko w rankingu atrakcyjności.
Od Feyi cd Elizabeth
Kolejny. Facet w średnim wieku złapał mnie pod klubem. Dał mi swój numer, ale na informację, że telefonu nie mam, od razu mnie ze sobą zabrał. Byłam zmęczona. Dorabiałam na zapas, bo samochód się zepsuł, potrzebował nowej chłodnicy. Można by powiedzieć, że pracowałam za dwóch. Koleś miał koło, 40-50 lat. Niewysoki, z lekkim brzuchem i resztkami zarostu na głowie. Obleśne łapy kleiły się do mojego ciała. Po jego upojnej zabawie zostałam poinformowana, że zostaję do jutra.
-Podobasz mi się słonko. Zrobię ci zdjęcia, zostaniesz ze mną...
-Za zdjęcia biorę dodatkowo- Mruknęłam i podniosłam się z materaca. Miał ładne mieszkanie, ale to na sto procent nie był jego stały dom. Przeciągnęłam się i odwróciłam.
-Zapłacę, nie bój się słoneczko. Mogłabyś ze mną zostać. Nie martwiłabyś się o pieniądze- Wymruczał. Oczami wyobraźni już widziałam, jego obleśne łapy na mojej osobie codziennie, jako jego kochanka. Nigdy.
-Do której jutro mam zostać?
Od Elizabeth CD Feyi
W życiu trzeba umieć się dobrze bawić, prawda? Dla jednych dobrą zabawą jest impreza do białego rana, a komuś innemu wystarczyłoby całonocne oglądanie komedii romantycznych i picie wina. I tak, ja, czyli Elizabeth Sawir zaliczałam się do tej drugiej grupy. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć ludzi, którzy żyli chwilą i nie przejmowali się konsekwencjami. Każda impreza mogła skończyć się niechcianą ciążą albo i uszczerbkiem na zdrowiu, a kto wie, nawet na życiu! Dlatego też starałam się unikać takich miejsc. Z natury byłam bardzo spokojną i poukładaną osobą, więc chciałam, by moje życie też takie było. W końcu po co takiej niewinnej pani fotograf niesamowite przeżycia, które miałyby na nią wpłynąć do końca jej nieszczęsnego życia? Nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie. A jeśli ten ktoś siedzący na górze by je znał, to czemu do jasnej ciasnej sprowadzał ostatnio na mnie tyle takich nienormalnych przeżyć? Najpierw Jason; no dobra, akurat tutaj się niesamowicie cieszę, że jednak magicznie pojawił się na mojej ścieżce życiowej. Następnym dziwnym punktem była Maggie, Emily i cała ta porąbana akcja z robieniem zdjęć modeli. A może to wszystko dlatego, że ogłosiłam tą nieszczęsną promocję na sesje zdjęciowe? Zastanawiając się nad tym dłużej to nie miało najmniejszego sensu. Od pierwszego spotkania z miłością mego życia minęło dobre kilka miesięcy, więc to nie mogło być to. Czemu ten świat był taki pogmatwany? A może ja powinnam na jakiś czas przystopować całkowicie z sesjami?