Może rzeczywiście zniszczyłem jej życie, a przez cały czas tego nie zauważałem, bo byłem za bardzo skupiony na samym sobie i na tym, że jestem nieudacznikiem?
Przebrałem się i w milczeniu pojechałem do domu. Emocje coraz bardziej we mnie narastały, a jedynym sposobem na ich opanowanie było nic innego, jak rozmowa z Lau.
Pogłaskałem psa, który na mój widok radośnie szczekał. Dobrze, że chociaż on jest szczęśliwy.
Usiadłem bezwładnie na sofie i schowałem głowę w dłoniach.
— No i co ja mam zrobić Grey? Całkowicie
zgłupiałem.
Pupil położył łeb na moich kolanach i zmierzył
mnie współczującym [tak mi się przynajmniej wydawało] spojrzeniem.
Kolejny element mojego życia właśnie legł w
gruzach. Sprawy sercowe.
W końcu emocje wzięły górę. Ubrałem się w
jakieś luźne ciuchy i czym prędzej wsiadłem do samochodu, kierując się prosto
do domu dziewczyny.
Stałem przed drzwiami, uderzając w nie
pięściami. Na zewnątrz wiał silny wiatr, a błyskawice coraz częściej
rozświetlały ciemniejące już ulice Avenley. Po chwili drzwi uchyliły się, a w
ich progu stała Lau, zaciskając mocniej szlafrok. Pilnuj, żeby czasem w kąciku ust nie pociekła ci ślina.
— Mogę wejść? — mruknąłem po
chwili, nie odrywając wzroku od dziewczyny.
Gdy znalazłem się już wewnątrz, postanowiłem
przejść do sedna, jednak przerwał mi zirytowany głos.
— Czego chcesz? — podszedłem do
niej bliżej i położyłem ręce na jej talii. — Nie, przestań. — wyrwała się z moich objęć, a ja lekko
się odsunąłem.
Niespodziewanie, dało się słyszeć głośny
grzmot, który spowodował, że Lau ze strachem podskoczyła i znalazła się tuż
przede mną, obrócona plecami.
Byliśmy bardzo blisko. Przez ciało przeszedł mi
lekki dreszcz, a głos rozsądku, który mówił, że jestem zajęty, nagle się
wyciszył.
— Lau… — szepnąłem do jej ucha, a
kąciki moich ust lekko opadły.
— Tak?
Uniosłem ręce i objąłem nimi dziewczynę.
— Chcę cię przeprosić. — Milczała.
— W tej szatni… Zachowałem się jak skończony dupek, a na dodatek byłem
całkowicie zaślepiony swoim życiem, przez co nie widziałem, jak bardzo
cierpisz. — posmutniałem, a moje ręce mocniej zacisnęły się wokół jej
talii.
— Nie zadręczaj się. To moje życie. —
odparła sucho i położyła swoje dłonie na moich.
Westchnąłem cicho, po czym musnąłem ustami jej szyję,
przez co delikatnie drgnęła.
Po chwili obróciła się w moją stronę i oplotła
swoje ręce wokół mojego karku.
— Lau… — uniosłem wzrok na jej
oczy. — Ja nadal coś do ciebie czuję.
Tak, darzę uczuciem dwie kobiety jednocześnie.
Witajcie w mojej rzeczywistości.
Laurene?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz