Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Castiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Castiel. Pokaż wszystkie posty

2 sty 2019

Czystka

Po raz drugi mam zaszczyt przywitać Was w poście tego typu — w czystce! W oczach większości czystka jest dość nieprzyjemnym wydarzeniem, albowiem trzeba w końcu przebudzić się ze snu i napisać coś, cokolwiek. Inni uznają to za bardzo przyjemną procedurę, albowiem dzięki niej na blogu robi się automatycznie "czyściej", ponieważ nieaktywni opuścili nasze mury. Choć powinnyśmy zorganizować to miesiąc temu, w listopadzie, przełożyłyśmy termin na dziś.

LEGENDA:
Postacie które napisały opowiadanie w dniach 15.11-31.12 zostają na blogu.
Postacie, które napisały opowiadanie w dniach 14.10-14.11 dostają upomnienie.
Postacie, które nie napisały opowiadania od 13.10 zostają wyrzucone.
Aaron Brown
Adam Lancaster
Antoni Adam Watson
Bellami Jon Salvadore
Billy Joe Moliere
Caleb Manson
Cameron Monaghan
Carlo Rossi
Castiel Aaron Hunter
Charles Lawrence Winchester
Cole Stewart
Colin Richardson
Daniel Parker
Damien Boris Heatcliff
Ebenezer Cardigan
Ed Sheeran
Elias Jefferson
Eugene Lowe
Evan Thompson
Felix Wilson
Franciszek Żukowski
Hangagog Jack Black
Igor Priskiewitz
Jacob Grant
Julien Callière
Kayn Fortebracci
Logan Blake
Matt Jeffrey Bower
Nivan Oakley
Noah Brown
Oli Krafftag
Parker Walker
Rafael Blackfrey
Stephan Wood
Theo Andrews
Thomas Sangster
Tyler Owen
Vincent Marcel Edwards
Adaline Sky Bladell
Althea Santos
Amy Jones
Anastasia Warner
Anastazja Fenchenko
Angelica Schuyler
Antonella Humphries
Ashley Micheaelle Tisdale
Aylin McKagan
Bridget Janet Hemmings
Catniss Pierce
Charlie Graham
Chloe O'Neill
Dearden Beatrice Yates
Dianthe Monroe
Eleanore Vivienne Jensen
Evangeline Lavelle
Florence Charlotte Evans
Gemma Katia Mercer
Hailee Carter
Harper Dallas
Harper Nelle Beckett
Ida Maye
Inka Faye Tobin
Isabelle Grace Miller
J.C Alexander
Jacquline Brown
Katfrin Victoria Salvadore
Kehlani Parrish
Koyori Leokadia Okami
Laurene Danielle Odiney
Louise Watson
Lucia Santos
Odette Scarlet Blackwell
Pelagonija Eternum
Raven Marshall
Rose Crawback
Sanae Kamitsuruyoshi
Tatum Farewell
Tim Ly Nguyen
Tove Larsen
Valerie Brown
 Wanda Anastazja Przewalska

Przypominamy, iż osoby, które zebrały dzisiaj drugie upomnienie powinny pilnować się następnym razem — uzyskanie trzeciego równa się z wyrzuceniem w tejże czystce.

SUMUJĄC:
- 16 postaci opuściło Avenley River.
- 4 uzyskały upomnienie.

15 sie 2018

Od Castiela do Aylin

Znowu to samo. Otworzyłem oczy, ale widziałem tylko ciemność. Zacząłem więc po omacku iść przed siebie. Zdążyłem jednak przejść zaledwie kilka metrów, kiedy pojawił się ten okropny krzyk, jakby to sama Banshee wyła, zwiastując śmierć. Już czułem ten mrok i chłód. Wziąłem głęboki wdech, spoglądając na swoje ręce, całe we krwi. Nie zrobiło to jednak na mnie wrażenia. Widziałem już okrutniejsze rzeczy. I wtedy, jak na zawołanie, znalazłem się w ciemnych, obślizgłych i cuchnących kanałach. Między nogami biegały mi szczury, a pod nogami chlupały ścieki. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem za sobą cały oddział mężczyzn. Mój oddział. Poczułem jak oblewa mnie zimny pot, doskonale zdając sobie sprawę, co będzie dalej. Mieliśmy podejść Rosjan, zrobić im niespodziankę, zdobyć dokumenty i zabić ich wszystkich. Role się jednak odwróciły. To kat stał się ofiarą. Przeszliśmy jeszcze kilkanaście metrów, kiedy do tunelu wpadł pierwszy granat. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie mogłem jakkolwiek zareagować. Nie mogłem zrobić nic, aby ocalić swoich ludzi. Musiałem patrzeć, jak umierają w okrutnych męczarniach w ściekach. Lepszego miejsca na śmierć nie mogli sobie wybrać.
- Odwrót! - krzyknąłem, jeszcze przed wybuchem. - Uciekajcie.
Po chwili całym tunelem wstrząsnął pierwszy wybuch, raniąc i zabijając kilku żołnierzy. To był jednak dopiero początek. Wszędzie zapanował chaos. Każdy uciekał w inną stronę, tarasując przejście i tratując innych po drodze. Nie mogłem już nad tym zapanować. Właściwie, to nie to, że nie mogłem. Po prostu nie potrafiłem. Kiedy w oddział wkrada się strach i panika jest skończony. No chyba,  że kapitan weźmie się w garść i ogarnie swoich ludzi. Ale co ja mogłem zrobić? Byliśmy w tunelu, nie było stąd ucieczki. Żadne rozkazy nie miały sensu. Jedyne co można w tej sytuacji zrobić, to czekać spokojnie na śmierć. Po chwili do kanalizacji wpadły kolejne ładunki. W całym tunelu w jednej sekundzie zrobiło się jasno od wybuchów i głośno od przerażających krzyków umierających ludzi. Nim zdążyłem uciec. Jedna z bomb wybuchła bardzo blisko. Za blisko. Siła wybuchu uniosła mnie w powietrze i rzuciła kilka metrów dalej. Uderzając głową o ścianę, straciłem przytomność, wpadając w dziurę. Kiedy znowu się ocknąłem, było już po wszystkim. Nikt nie żył. Głowa pękała mi z bólu, ale nie to jednak było najważniejsze. Kiedy spojrzałem w dół, zorientowałem się, że nie mam ręki. Zawyłem głośno, zdzierając sobie gardło. Leżałem w kałuży krwi i kawałków ciała. Przełknąłem żółć z żołądka, walcząc z mdłościami. Oderwałem kawałek munduru, bandażując to, co pozostało z mojej ręki. Kiedy wyszedłem z "kryjówki" moim oczom ukazał się okropny widok. Jakby wybuchła tu sama bomba jądrowa. Poszedłem przed siebie, depcząc po krwi i kawałkach ciała. Gdzieś leżał kawałek mózgu, gdzieś indziej kawałek nogi, głowy, ręki i tysiąca innych. W tej chwili naprawdę żałowałem, że udało mi się przeżyć. Oddałbym wówczas wszystko, żeby być martwym i nie oglądać tego wszystkiego.
Obudziłem się cały mokry od potu. Serce waliło mi w piersi jak oszalałe, a oddech był przyśpieszony. Cholera, znowu ten pieprzony sen. Jakby nie mogły mi się przyśnić nagie dziewczyny, tańczące na rurze, jak innym, normalnym ludziom. Wstałem z łóżka, wiedząc, że tej nocy już nie zasnę. Była trzecia w nocy, a na dworze panował mrok. Poszedłem do kuchni, nalewając sobie szklankę wody. Po chwili za mną przyczłapał Ave, radośnie merdając ogonem. Był on zdecydowanie większy od innych psów z racji tego, że w jego żyłach płynęła krew wilka. Miał czarne, lśniące oraz grube futro i równie ciemne, błyszczące oczy. Podrapałem go za uchem, popijając wodę. Nagle drzwi od werandy otworzyły się, z hałasem uderzając w ścianę.
- Ave, zostań. - poleciłem psu.
Sam poszedłem do salonu, chcąc sprawdzić, co się stało. Na zewnątrz panowało dosłownie istne piekło. Szalała burza, a wraz z nią, niczym jej gorący kochanek, huragan. Cholera. Nie wygląda to dobrze. Burze w lesie są tym bardziej niebezpieczne ze względu na to, że pioruny wręcz uwielbiają uderzać w drzewa. A te naprawdę łatwo mogą zająć się ogniem. Kiedy miałem już zatrzasnąć drzwi, usłyszałem krzyk, przedzierający się przez nawałnicę. Zmarszczyłem brwi, zastanawiając się, czy to czasem moja bujna wyobraźnia nie płata mi fligli. Nie, to musi być wiatr. Po chwili niebo znowu przeciął kolejny grzmot, a w całym domu zrobiło się jasno. Nieoczekiwanie między nogami przebiegł mi Ave, wybierając na dwór. Czy ten pies postradał zmysły? Jest cholerna burza, a temu zebrało się na spacery.
- Ave, ty durniu, wracaj mi tu! - krzyknąłem za znikającą postacią zwierzęcia. - Niech to chuj strzeli.
Niewiele myśląc, wróciłem do domu, szybko ubierając się w jeansy i bluzę. Wychodząc z budynku, zabrałem jeszcze z wieszaka czerwoną kurtkę. Założyłem kaptur na głowę, wychodząc w samo apogeum końca świata.
- Ave, do nogi! - nawoływałem.
Po psie nie było jednak ani śladu. Wszedłem głębiej w las, rozglądając się dookoła. Wiatr okrutnie dął mi prosto w twarz, zmuszając do przymykania oczu. Po chwili niebo znowu zrobiło się jasne od pioruna.
- Ave!
Po kilku minutach pies w końcu przybiegł, szczekając głośno.
- Co się stało?
Mieszaniec złapał mnie kłami za nagawkę spodni, ciągnąc w tylko sobie znanym kierunku.
- Dobrze już, prowadź.
Kiedy tylko usłyszał komendę, rzucił się biegiem przed siebie. Musiałem nieźle przebierać nogami, żeby za nim nadążyć. 
W pewnej chwili piorun strzelił w pobliskie drzewo, łamiąc je na pół. Dosłownie w ostatniej chwili zdążyłem odskoczyć przed upadającą gałęzią.
- Mam nadzieję, że to coś ważnego... Bo w innym przypadku nie dostaniesz jutro śniadania. - krzyknąłem do psa.
Ten jak gdyby nigdy nic biegł przed siebie. Ominąłem gałąź i poszedłem jego śladami. Przez pewien czas straciłem go z oczu, ale stale słyszałem jego szczekanie.
Kiedy w końcu go dogoniłem, okazało się, że nie jest sam. Obok niego kucała jasnowłosa, młoda dziewczyna, głaszcząc go po grubym futrze. Mogłem się tego domyślić. Ave miał szkolenie z ratownictwa, zresztą nie tylko z tego. To naprawdę inteligentna bestia. Kiedy dziewczyna tylko mnie zobaczyła, od razu się podniosła, przyglądając mi się uważnie.
- Kim jesteś? - mówiła głośno, starając się przekrzyczeć burzę.
- Na to wygląda, że twoim wybawicielem.
- To pies mnie uratował, nie ty.
To ja nadstawiam karku, żeby tutaj przybiec, a Ave zbiera całe laury. To niesprawiedliwe. Chociaż trzeba przyznać, że to właśnie on wyciągnął mnie z domu i znalazł dziewczynę.
- W takim razie później mu podziękujesz, musimy iść.
Nie trzeba było długo jej przekonywać. Od razu zgodziła się pójść. Była pijana, ale nie upita. Zrównałem z nią kroku, odzywając się:
- Wszystko w porządku? Nic ci się nie stało?
Pokręciła przecząco głową, mimo że cała trzęsła się z zimna. Była lekko ubrana, a do tego cała przemoczona. Zdjąłem więc swoją kurtkę, zarzucając jej na ramiona.
- I tak było mi za ciepło. - mruknąłem, uśmiechając się.
Biegliśmy przez las, uciekając przed burzą. Ona jednak okazała się sprytniejsza, udowadniając kolejny raz, że matka natura to największa terrorystka na świecie. Piorun strzelił w drzewo przed nami. Urwała się gałąź, która rzucona przez wiatr, uderzyła prosto w nas. Odepchnąłem dziewczynę, aby mieć pewność, że gałąź jej nie sięgnie. Tak już mam. Po prostu lubię pomagać innym. Sobie jednak nigdy nie potrafię. Kawał drewna uderzył we mnie, przewracając mnie na plecy i przygniatając do ziemi. Upadek wtrącił mi całe powietrze z płuc. Przed oczami pojawiła mi się mgła. Nie mogę teraz zemdleć. Wykorzystując wszystkie siły, które mi jeszcze zostały, wydostałem się spod gałęzi i wstałem na nogi.
- Jeszcze tylko kawałek. - powiedziałem, wycierając krew z twarzy.
[Aylin?]

14 sie 2018

Castiel Aaron Hunter

Na zdjęciu: Andre Hamann.
Motto: ,,Jeśli chcesz żyć wiecznie, to musisz wiedzieć po co żyjesz."
Imię: Castiel Aaron.
Nazwisko: Hunter.
Wiek: 32 lata.
Data urodzenia: 31 grudnia.
Płeć: Mężczyzna.
Miejsce zamieszkania: Kiedyś wierzono, że północny las iglasty jest opętany przez duchy. Wizja odosobnienia, niebezpieczeństwa i bliskości z naturą przypadła Castielowi na tyle do gustu, iż to właśnie tutaj postanowił wybudować swój dom. Z małą pomocą powstał prawdziwy, murowany budynek po środku ogromnego i dzikiego lasu. Na parterze znajduje się salon z kominkiem, kuchnia, łazienka i jeszcze jedno zamknięte pomieszczenie, do którego dostęp ma tylko Castiel. Na poddaszu jest duża sypialnia z niesamowitym widokiem z okien, bowiem sufit jest przeszkolony i można obserwować niebo. Na dole jest jeszcze weranda, a w piwnicy znajduje się miejsce do przechowywania mięsa. Największym minusem jest natomiast brak jakiejkolwiek elektryczności, w tym również brak zasięgu. Za to kanalizacja, hydraulika, ogrzewanie i inne instalacje działają bez zarzutu. Przed domem znajduje się również naturalny staw, pozbawiony ryb, lepszy od jakiegokolwiek basenu.  Warto wspomnieć, że Castiel na budowę tego domu przeznaczył cały majątek zarobiony podczas służby w wojsku.
Orientacja: Heteroseksualny.
Praca: Nie ma stałego zatrudnienia, więc teoretycznie jest bezrobotny. Praktycznie czegoś szuka i walczy w nielegalnych walkach w klatce.
Charakter: Niewątpliwie cechą wyróżniającą go ze społeczeństwa jest niebywała odwaga, a także ambicja. Jest cholernie uparty, i wcale nie jest to wada. Zawsze dąży do celu ciężką pracą i nigdy nie odpuści. Kiedy coś sobie postanowi, żadna siła go od tego nie odciągnie. Bez względu na przeciwności osiągnie punkt docelowy. Jeśli nie zrobi tego za pierwszym razem, to nie poprzestanie! Nigdy się nie poddaje i nie toleruje słabości. Nie znosi, gdy ktoś narzuca mu swoje zdanie.  Warto zaznaczyć, że mężczyzna ten jest niebywale wytrzymały na ból. Nie wynika to z jakichś nadludzkich umiejętności, czy też uwarunkowania genetycznego. Castiel trenuje do granic możliwości, przekraczając bezpieczną strefę. Często też po prostu bagatelizuje objawy, czy też złe samopoczucie. Chodzi z głową w chmurach, wciąż marząc o czymś nieosiągalnym. Nie radzi sobie z emocjami, ma problemy z agresją i ze złością. Często nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy. A kiedy już wybuchnie - lepiej dla ciebie, gdy uciekniesz w siną dal, jak najdalej, jeśli tylko chcesz pozostać w jednym kawałku. Właśnie dlatego zaczął się bić - chce rozładować kumulujące się wewnątrz złe emocje. Wydawałoby się, że jest to mężczyzna silny, całkowicie pozbawiony uczuć. A czego można się spodziewać po chłopaku, który jeszcze jako dzieciak zobaczył martwe ciała swoich rodziców, który walczył na wojnie, zabijał z zimną krwią? Może i nie został całkowicie wyprany z emocji, aczkolwiek jego psychika stała się silna. I taką pozostaje, aż po dzisiejszy dzień. Nie boi się ryzykownych akcji, lubi igrać z losem. Zawsze daje z siebie sto procent.  Wstaje rano i codziennie chce być lepszy. To przenosi się na każdą dziedzinę jego życia. Robi wszystko, aby nie przegrać. Kiedy wchodzi na ring, staje się istnym wulkanem. Huraganem, który rozmiecie w pył swojego przeciwnika. Uwielbia przygody, nowe doznania. Jest niecierpliwy i wręcz nie znosi monotonii , Nie potrafi długo usiedzieć w jednym miejscu, drzemią w nim bowiem ogromne pokłady energii. Jest to typ zdobywcy - niesamowitą przyjemność sprawia mu odkrywanie czegoś nowego, zgłębianie tajemnic wszechświata.  Bywa romantyczny, szarmancki i elokwentny. Jednakże nie jest wtedy prawdziwym sobą. Tym optymistycznym mężczyzną, który życie traktuje z przymrużeniem oka. Niemniej jednak, kiedy się zakocha - gotów jest poświęcić wszystko dla swojej wybranki. Skoczyłby za nią w ogień, zszedł na samo dno piekieł, nie ma rzeczy, której by nie zrobił. Wydawałoby się, że idealną partnerką byłaby dla niego kobieta silna, równie szalona jak on. Nic bardziej mylnego. Castiel woli zdecydowanie inteligentne, wrażliwe dziewczęta. Te jednakże uciekają przed draniami. Ale źli chłopcy robią to zdecydowanie lepiej. A zresztą.. on nie jest całkowicie zły. Może odrobinę. W gruncie rzeczy, to bardzo sympatyczny i uczynny człowiek.. A przynajmniej takim stara się być.
Hobby: Przede wszystkim strzelanie z broni palnej. Jest w tym naprawdę niesamowity. Ostatnio zaczął polować. Zabite zwierzęta przerabia na rozmaite mięsne wyroby, a ich skórę sprzedaje. Uwielbia się ścigać zarówno motocyklem, jak i samochodem. Nie posiada jednak żadnego na własność, więc o żadnych poważniejszych wyścigach nawet nie myśli. Uwielbia wszelkie sporty, zwłaszcza te ekstremalne. Na poważnie jednak zajmuje się boksem. Bierze udział w nielegalnych walkach w klatce. I zadziwiająco szybko pnie się po szczeblach hierarchii tej nielegalnej kariery. Wrodzony talent czy może coś jeszcze? Cóż, sztuczna dłoń jest naprawdę twarda, a do tego bardzo silna i się nie męczy. To taki drobny as w rękawie.
Aparycja|
- wzrost: 186 centymetrów.
- waga: 100 kilogramów.
- opis wyglądu: Patrząc na niego, widzisz dobrze zbudowanego mężczyznę, mierzącego 186 centymetrów wzrostu. Lata w wojsku spędzone na ciężkich treningach sprawiły, że ma wręcz idealne proporcje. Oprócz pokaźnych mięśni zarówno na rękach, jak i nogach wystają mu żyły. Lustrując go dalej wzrokiem, zatrzymujesz się na owalnej twarzy o ostrych rysach. Kształtne usta, normalny nos. I te spojrzenie zielonych, nieprzeniknionych oczu. Brązowe włosy zwykle leżą w porannym nieładzie, harmonizując z brodą tego samego koloru. Castiel nie przywiązuje uwagi do jakiejś drogiej, markowej odzieży. Ubiera się po prostu tak jak lubi.
- pozostałe informacje: Na długości całych ramion ciągną się tatuaże, które są plątaniną rozmaitych wzorów i symboli. Jest jeszcze jeden,  na boku, w postaci tekstu. Chociaż w planach ma kolejne. Oprócz tatuaży jego ciało "zdobią" liczne blizny. Największa, a zarazem najpaskudniejsza znajduje się na lewej piersi. To właśnie z jej powodu zwykle wstydzi się ściągać koszulkę w miejscach publicznych.
- głos: Quebonafide
Historia: Urodził się w mieście jako drugie dziecko Johna i Ashley Hunterów. Miał wspaniałych, kochających rodziców, z którymi odczuwał bardzo silną więź emocjonalną. Starszy brat był dla niego najlepszym przyjacielem, a młodsza siostra oczkiem w głowie. To było naprawdę sielskie i udane dzieciństwo. Szczęście jednak nie mogło trwać wiecznie. W końcu każdy sen ten czarowny i piękny zbyt długo śniony, zamienia się w koszmar. Erik,  jego starszy brat, zaczął pić i brać wszystko, co popadnie. Dołączył do gangu, gdzie zadarł z niewłaściwymi ludźmi, którzy potem zapragnęli się zemścić. Pewnego dnia zakradli się do domu państwa Hunterów i z zimną krwią zamordowali Erika oraz jego rodziców. Porwali również siedmioletnią Annishen. Widok, który Castiel zastał, kiedy wrócił do domu, odmienił go na całe życie. Po dziś dzień w nocy śnią mu się koszmary. Został zupełnie sam. Żeby nie trafić do sierocińca, uciekł i zamieszkał na ulicy. Szukał morderców swoich rodziców. Ulotnili się jednak jak kamfora. Również po Annishen wszelki słuch zaginął. Kiedy Castiel był na skraju załamania, postanowił zaciągnąć się do wojska. Podał fałszywy wiek. Jego kłamstwo zostało jednak odkryte, więc nie został przyjęty. Chcąć wyładować swoją złość i nienawiść przyłączył się do nielegalnej Legii Cudzoziemskiej. Składała się ona przede wszystkim z zdegradowanych żołnierzy oraz przestępców, szukających możliwości wzbogacenia się. Walczyli w nieludzkich warunkach, często bez odpowiedniego wyposażenia. Walki były pozbawione jakichkolwiek reguł czy zasad. Krwawa rzeź. Po kilku latach zrezygnował, aby przyłączyć się do prawdziwej jednostki. W oddziale bardzo szybko awansował za sprawą swojego doświadczenia. Wkrótce został naprawdę cenionym dowódcą. Brał udział w tajnych misjach, dyktowanych przez sam rząd. Można powiedzieć, że miał wszystko, dlaczego więc zrezygnował? Była to misja w zimnej i bezdusznej Rosji, również dowodził.  Okazało się, że w swoich szeregach mieli szpiega, który cały plan działania przekazał wrogowi. Oddział Huntera został zaskoczony w podziemnych tunelach, gdzie Rosjanie za pomocą bomb i granatników wyeliminowali nieprzyjaciela. Przeżyj jedynie Castiel, który w wyniku wybuchu stracił rękę i został ogłuszony. Sam, ranny, bez ręki, bez jedzenia przebrnął przez Rosję do najbliższej stacji amerykańskiego wojska. Rozpoczął się długi okres leczenia, wszczepienia protezy i rehabilitacji. Kiedy to wszystko dobiegło końca, Castiel postanowił gdzieś wyjechać. Padło na Avenley River. Wybudował tu dom, więc można się spodziewać, że zostanie tu na dłużej.
Rodzina: Rodzice (Ashley i Josh) wraz z bratem (Erikiem) zostali zamordowani, kiedy miał 17 lat. Siostra (Annishen) zaginęła w dzień tragedii i do tej pory nie została odnaleziona. Policja co prawda zaprzestała jakichkolwiek poszukiwań już dawno temu, natomiast Castiel wciąż wierzy, że jednak się odnajdzie.
Partner: W wieku 17 lat dołączył do wojska. Tak się złożyło, że oddział, w którym służył, składał się wyłącznie z mężczyzn. Całkowicie poświęcił się służbie i walce na frontach, dlatego szczerze powiedziawszy nawet nie było możliwości, żeby kogokolwiek sobie znalazł.
Potomstwo: Nie posiada.
Ciekawostki: 
》Nie ma prawej ręki. W trakcie ostatniej misji wybuchł grant, który oderwał mu kończynę. Jednostka zafundowała mu protezę i odpowiednią rehabilitację. Nauczył się tak dobrze obsługiwać "sztuczną rękę", że dzisiaj mało doświadczona osoba nawet nie spostrzegłaby różnicy.
》Przez te lata spędzone w wojsku stał się trochę aspołeczny. Nienawidzi zatłoczonych miejsc,
pełnych ludzi. Czuje się wtedy bardzo niekomfotowo.
》Gdyby nie śmierć rodziców zostałby najpewniej astronautą albo podróżnikiem.
》Jest uzależniony od papierosów.
》Świetnie gotuje.
》Uprawiał seks z trupem. Nie było to jednak dobrowolne. Raz wpadł w ręce jakiejś grupy terrorystów, która zagroziła, że jeśli nie przeleci martwej kobiety, roztrzaska mu łeb. Zrobił to, a zamaskowani mężczyźni mieli niezły ubaw.
》Kilka razy został postrzelony.
》Przeżył w życiu tyle dziwnych rzeczy, że chce w końcu mieć normalne życie.
Zwierzęta: Jest właścicielem mieszańca wilka oraz Alaskana Malamuta o imieniu Ave.
Pojazd: Quad can am renegade.
Kontakt: ludziojelen@hotmail.com