Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mallory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mallory. Pokaż wszystkie posty

8 sie 2020

Czystka


LIPCOWA CZYSTKA
postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 15.06-08.08 zostają na blogu,
postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 14.05-14.06 dostają upomnienie,
postacie, które nie wykazały żadnej aktywności do 13.05, zostają wydalone

KOBIETY
ANGELINE
BETTY
BRIANNE
BROOKE
CANDICE
CHANEL
CHARLIE
CHRISTINA
DUANNA
ELIZABETH
HANBIT
HERMIONE
IZZY
JOSEPHINE
KATFRIN
LEAH
LUCILLE
MAEVE
MALLORY
MICHAELA
NATASHA
NOELIA
PRUDENCE
SHARON
TAYLOR
VERONICA
MĘŻCZYŹNI
ARCHIBALD
BELLAMI
CAIN
CAMERON
CARNEY
CATO
CONRAD
DYMITR
ELIAS.
GABRIELL
IVAN
JAKE
JASON
JAYDEN
JONATHAN
JULIEN
LEON
LIAM
MARCUS
MICHAEL
NANNE
OLI
SIHEON
TRACE
VALERIO
YILONG
YUNLAN

6 kwi 2020

Od Mallory - CD. Dymitra

          Dzisiejszy dzień nie prezentował się najlepiej. Pomijając fakt, że Tyler wziął sobie wolne — choć nie powinnam nazywać tego w ten sposób, w końcu on zarządzał firmą i teoretycznie mógł robić co chciał — i zdecydował się spędzić cały dzień ze mną, ja miałam na głowie jeszcze wieczorne spotkanie, przekornie nazywane przeze mnie biznesowym. Dawna znajoma dała mi znać, że dzisiejszej nocy otwarty zostanie nowy klub nocny o nazwie Lux, prowadzony przez jakiegoś byczka, w dodatku gangstera. Nie chciała zdradzić mi jego imienia, choć wielce prawdopodobnym było, że go kojarzyłam. Pomijając już sam fakt, że chciała się tam spotkać, chodziło o coś więcej. Chciała się przyjrzeć zarówno jego działalności, jak i samej osobie właściciela, który ponoć nie był przyjemnym człowiekiem, a wręcz skrajnie dalekim od tej oceny. A wszak wiadomo, że do takich brudnych spraw nadaję się doskonale, dlatego Sophia uznała, że ujawni mi, co zamierza zrobić i jaki jest jej plan, za to ja pomogę jej go udoskonalić i wdrożyć życie, oczywiście za niewielkim wynagrodzeniem. Mówiąc niewielkim, mam na myśli rzecz jasna spore, gdyż nie miałam zamiaru ryzykować za nic. Chociaż ludzie mówili, że jestem na tyle szalona, by robić to w kółko i za nic. Może mieli rację. Już raz się przekonałam, że nie mogę żyć bez adrenaliny i tych szalonych, głupich rzeczy, które ocierały mnie o śmierć i powodowały, że czułam życie pełną piersią. Bez tego byłabym niczym.

4 kwi 2020

Od Mallory - CD. Betty

          Zacisnęłam swoje pomalowane czarną szminką usta w wąską kreskę, słysząc donośny śmiech jednego z obserwatorów naszej gry. Do tej pory znałam tego mężczyznę jedynie z widzenia. Nie pierwszy raz przypatrywał się moim zagrywkom, podczas których przeważnie całkiem nieźle się wzbogacałam. Bywałam w tym klubie kilka razy w tygodniu i za każdym razem zaciągałam jakiegoś naiwniaka do kasyna, chcąc oskubać go z zawartości jego portfela. Dzisiaj po raz pierwszy zdarzyło się, że przegrałam.

26 mar 2020

Od Mallory - CD. Carneya

          Siedziałam w eleganckim, czarnym, skórzanym fotelu, maksymalnie wyginając jego oparcie do tyłu. Trzymając ręce za głową, leniwie balansowałam swoim ciałem, nie chcąc wylądować jego tylną częścią na marmurowej podłodze pode mną. Nogi odziane w wysokie, czerwone kozaki oparłam o biurko i kąem oka obserwowałam kłótnię dwójki moich wspólników, którzy nie mogli dojść do porozumienia w sprawie skontaktowania się z szefem całej operacji. Tylko czekałam, aż któreś z nich nie wytrzyma, wyciągnie pistolet i strzeli drugiemu w głowę.

16 lut 2020

Od Mallory - CD. Noelii

          Wpadła mi w oko już kilka dni wcześniej. Nie wiem, co mną kierowało, gdy zdecydowałam się odkryć, kim jest ta dziewczyna, ale czułam, że się nie zawiodę. Biła od niej dziwna aura, która jedynie utwierdzała mnie w przekonaniu, że to nie jest zwykła, szara istota, tylko osoba skrywająca w sobie jakąś tajemnicę. Tajemnicę, którą zamierzałam prędko odkryć. Bo jeśli ja stawiam sobie coś na cel, prędko go osiągam.
          Przy moich kontaktach nietrudno było dowiedzieć się, jak ma na imię, czym się zajmuje i gdzie oraz kiedy będę miała okazję ją spotkać. A propòs właśnie tego, teraz pałeczkę od mojego informatora przejmowałam ja. Do mnie należało dokładne zaplanowanie przebiegu pierwszego spotkania z nią i wypełnienie wszystkiego punkt po punkcie, zgodnie z planem. Bo skoro już zadałam sobie ten trud zdobycia informacji, wiedziałam, że muszę sprawdzić, czy ta dziewczyna jest warta dalszego dochodzenia. Musiałam ją przetestować, by dowiedzieć się, czy się opłaciło. W końcu mój szósty zmysł nie odzywa się zbyt często, a skoro dał o sobie znać właśnie na jej widok, coś zdecydowanie musiało być na rzeczy.

23 lis 2019

Od Mallory do Carneya

     Matko, jakie to wszystko było nudne.
     Siedziałam na wielkim, nieskazitelnie białym fotelu, który był zarazem niewiarygodnie niewygodny i z udawanym skupieniem przysłuchiwałam się, jak Tyler i kilku jego najbardziej zaufanych ludzi dyskutują o machlojkach finansowych w jego firmie. Moim zadaniem tutaj było jedynie grzać tyłek w miejscu i pięknie wyglądać, co nie sprawiało mi oczywiście żadnych trudności, gdyż niezaprzeczalnie grzeszyłam urodą i potrafiłam to wykorzystać. Przykładowo, właśnie w tym momencie bawiłam się w seksowną wymianę spojrzeń z siedzącym tuż obok Ericiem, któremu od mojej mimiki już dawno zdążył stanąć, co wyczułam, manewrując stopą w okolicach jego krocza. Niebezpiecznie było tak sobie pogrywać w pobliżu Tylera, ale ten obecnie był zbyt zajęty swoim wykładem, więc nie było mowy o wykryciu przez niego potencjalnej zdrady. Życie z tym człowiekiem było tak nudne, że niejednokrotnie miałam ochotę zmyć się od niego jak najprędzej, ale przy mężczyźnie trzymała mnie myśl, jak bardzo się to wszystko opłacało. Każdego dnia na moje drugie konto wpływały kolejne sumy pieniędzy, które sumiennie zbierałam na przyszłość, gdy już złamię Tylerowi serce i zabiorę ze sobą jego odłamki, po czym zmyję się z wielką sumką avarów i zacznę życie na wiele wyższym poziomie niż poprzednio. Przed tym jeszcze postaram się przejąć to, co mężczyzna zaraz po mnie kocha najbardziej. Jego drogocenną firmę. Jedną z istotniejszych w całym Avenley River.

25 wrz 2019

Od Mallory do Noelii (+12)

        Drzwi za moimi plecami cicho trzasnęły. Z ulgą zsunęłam wysokie szpilki z nóg, sięgnęłam palcami do wymyślnego upięcia na mojej głowie, pościągałam wszystkie gumki i pozwoliłam lokom spłynąć swobodnie po moich ramionach. Mieszkanie było puste. Tyler miał wrócić jakoś w nocy.
        Ostatnie, długie tygodnie wywróciły moje życie do góry nogami, przynajmniej częściowo. Przynajmniej w wersji znanej każdemu. Przynajmniej do czasu zapadania zmroku.
        Stanęłam przed lustrem, podziwiając zmianę, która zdążyła zajść we mnie od czasu, gdy zmieniłam swoje życie na bardziej luksusowe. Ze szklanej tafli czujnym wzrokiem obserwowała mnie ładna dziewczyna, która nabrała tu i ówdzie kształtów, dzięki przybraniu kilku brakujących kilogramów. Jej twarz pokrywała duża ilość makijażu, tudzież szpachla cementu, włosy uwolnione z wymyślnego warkocza żyły własnym życiem, a delikwentka ubrana była w opinającą ciało białą koszulę z rękawami podciągniętymi do łokci i krótką czarną spódnicę odsłaniającą długie nogi. Stała boso, a niedaleko drzwi walały się dwunastocentymetrowe nowe szpile, w których biada jej była chodzić cały dzień.
        Krótko mówiąc: to nie byłam dawna ja.

Mallory Taissa Moore

Źródło: Nina Dobrev
Motto: I want more.
Imię: Hi. I'm Mallory. Mallory who? Mallory Taissa.
Ma dwa imiona, z czego przedstawia się jedynie pierwszym. Brzmi ono Mallory [czyt. Malori] i jest na tyle oryginalne oraz ma ładne, melodyjne brzmienie, że dziewczynie się podoba. Drugim imieniem jest Taissa. Nadane zostało na cześć jej świętej pamięci babki od strony ojca, nigdy jednak o nim nie wspomina i mało kto wie, że Mallory w ogóle posiada drugie imię. Praktycznie nikt nie zwraca się do niej jakimikolwiek skrótami, zazwyczaj mówią do niej po nazwisku bądź pierwszym imieniu. Jeśli jednak już tak zależy ci na skracaniu tych siedmiu dźwięcznych literek, możesz zwracać się do niej Mall, o ile jesteście sobie na tyle bliscy, byś nie dostał za to kopa w żołądek.
Nazwisko: Krótkie, proste, odziedziczone o dziwo po matce. Moore.
Wiek: Całkiem niedawno wybiło jej lat dwadzieścia, co oznacza, że już od dłuższego czasu jest osobą pełnoletnią. Wcale nie znaczy to jednak, że jej zachowanie jest na tyle dojrzałe na ile prawdopodobnie być powinno. Stanowczo nie radzę też nazywania jej starą, może się to dla ciebie niezbyt przyjemnie skończyć.
Data urodzenia: Urodziła się dwudziestego piątego grudnia, więc oczywistym jest, że nigdy urodzin nie obchodziła.
Płeć: Piękna, ponętna, doskonale zdająca sobie sprawę ze swoich kształtów i atutów, zwodząca i uwodząca kobieta.
Miejsce zamieszkania: Mallory jest osobą żyjącą bez własnego kąta. Każdą noc spędza gdzie indziej, innymi słowy jest bezdomna, choć nie lubi używać wobec siebie tego określenia. Dobrze radzi sobie z takim stanem rzeczy i nie potrzebuje własnego lokum.
Orientacja: Nietrudno było jej dojść do tego, że należy do środowiska lgbt. Czuje pociąg zarówno do kobiet jak i do mężczyzn. Ma za sobą przygody z osobami obu płci. Jest biseksualna.
Praca: Oficjalnie pracy nie posiada. W praktyce utrzymuje się, zarabiając pieniądze podczas wykonywania szemranych interesów i od czasu do czasu dorabiając własnym ciałem. Chwyta się czego się da, by przeżyć.
Charakter: „Mallory jest osobą, która nie dba o nikogo prócz samej siebie. Ona nie jest zdolna do uczuć, a zwłaszcza miłości.”
„To Mallory. Ona kocha grać w gierki i oszukujesz sam siebie, jeśli myślisz, że możesz ją w tym pokonać lub dowiedzieć się, do czego tak naprawdę dąży.”
„Czy ty naprawdę wierzyłeś w to, że ona nie ma planu B? A jeśli plan B nie wypali, to planu C? A później planu D? Najwyraźniej jej nie znasz.”
„Prawdą jest, że od zawsze była kłamliwą, egoistyczną, wredną, manipulującą wszystkimi jak jej się tylko podoba suką.”
„Niewiele o niej wiadomo. Nie ufa ludziom ani nikt nie ufa jej. Nie pozwala innym dowiedzieć się o sobie zbyt wiele.”
„Sarkazm jest w jej ustach bardzo skuteczną obroną.”
„Jesteś Mallory. Wygrasz to, jak zawsze, a oni będą błagać na kolanach o twoje przebaczenie.”
Sumując wypowiedzi osób, które znają ją chociaż trochę — nie licz na to, że Mallory może być dobrą, kochaną czy przyjacielską osobą. O nie. To jedna z gorszych suk spacerujących po tym mieście, a w jej sercu nie ustrzeżesz zbyt wiele dobra. Zahartowana przez życie stworzyła wokół siebie gruby, obronny mur, który nie dopuszcza do niej żadnych ciepłych uczuć. Jej tok myślenia przedstawia się w ten sposób — "mam to gdzieś". Nie przejmuje się niczym, wszystkie złe jak i dobre słowa spływają po niej jak po kaczce. Nie udaje nikogo, nie ma do tego żadnych powodów. Jest jaka jest, pełna wad, których nie ukrywa. A wręcz przeciwnie, z dumą prezentuje je światu. Możesz ją zaakceptować, możesz nie, w obu sytuacjach rób co chcesz, ponieważ ona nawet nie zainteresuje się twoją opinią. Włada sarkazmem i rzuca wredne komentarze naokoło, rzadko kiedy odezwie się w normalny sposób. Traktuje innych z góry i specjalnie pokazuje swoją wyższość. Cholernie sprytna, posiada plany wewnątrz planów. Jest z góry przygotowana na wszystko, każdą możliwą opcję. Ma zaplanowany każdy kolejny ruch. Pewna siebie, wygadana, potrafi zjednać sobie niejednego. Egoistyczna. Okręca innych wokół własnego palca, by tańczyli jak jej akurat najbardziej odpowiada. Jeśli coś robi, daje z siebie przy tym dwieście procent. Dobrze przykłada się do każdego zleconego jej zadania. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej seksualności i seksapilu i wykorzystuje to, uwodząc zarówno mężczyzn jak i kobiety. Uwielbia seks, ale nie lubi się wiązać, być ograniczana, z tego właśnie powodu nie wplątuje się w związki. Może się wydawać sztywna, lecz w rzeczywistości jest wręcz na odwrót — jest wyluzowana, chodzi na imprezy, często się śmieje i nie rezygnuje z kontaktów z innymi. Twarda i niezależna, poradzi sobie w każdej sytuacji. Jeśli dojdzie do tego, że ją zdenerwujesz, nie zdziw się, że nie będzie miała żadnych zahamowań by ostro ci się odpłacić, z dużą nawiązką. Trudno przewidzieć jej zachowania, właściwie nie da się tego zrobić. Jest silna psychicznie, nie dasz rady jej złamać żadnym sposobem. Odważna. Zawsze nastawiona na swoją wygraną. Lubi się stroić, ale nie w ciuszki księżniczki, a w ubrania w ciemnych kolorach, które wyrażają jej osobowość. Nie zdradza wiele o sobie, na pewno nie jest typem osoby żalącej się na swój żywot. Woli działać niż zbyt wiele myśleć. Robi wszystko w swoim interesie i jeśli nagle się tobą zainteresuje, wiedz, że na pewno nie z dobroci serca, a pewnie dlatego, że potrzebuje wykorzystać cię lub twoje informacje do kolejnego ze swoich planów. Mimo to, umie zachować znajomość. Nawet przyjaźń, zwłaszcza, gdy do czynienia ma z kimś, kto tak jak ona twardo stąpa po ziemi. Jeśli już przywykniesz do jej charakteru, wszystko możliwe.
Wbrew pozorom, nie była taka od zawsze. Ciąg wydarzeń w jej życiu stopniowo zmieniał ją w taką, jaka teraz jest. To specyficzna osoba z trudnym charakterem. Albo się przyzwyczaisz, albo nie, wszystko zależy od ciebie. Taka już jest i tego się nie zmieni.
Hobby: Wbrew pozorom i swojej sytuacji życiowej, Mallory posiada wiele różnych zainteresowań. Nie warto jednak teraz o nich wspominać, ponieważ tak czy siak dziewczyna nie ma możliwości rozwijania swoich pasji.
Aparycja|
- wzrost: Metr sześćdziesiąt dziewięć. Często zakłada buty na podwyższeniu bądź z koturnem, by dodać sobie centymetrów, bo chciałaby być wyższa.
- waga: Równe pięćdziesiąt pięć kilogramów, uważa, że w sam raz.
- opis wyglądu: Mallory niekwestionowanie należy do urodziwych kobiet, które potrafią uwieść samym pięknym uśmiechem. Jej czysta cera ma oliwkowy odcień. Ma śliczną twarzyczkę o dużych, czekoladowych oczach, które z pewnością przykują twoją uwagę uroczymi, łobuzerskimi ognikami w nich, długie czarne rzęsy i równe brwi. Jej malinowe usta są pełne i miękkie, a zęby idealnie białe oraz proste. Posiada urocze dołeczki w policzkach, które widać, gdy szczerze się uśmiechnie. Łatwo ulec, widząc jej magnetyzujące spojrzenie. Ma gęste, długie, naturalnie pofalowane włosy w kolorze ciemnego brązu. Jest wysoka. Ma wręcz idealną, szczupłą sylwetkę, długie nogi, zaokrąglone biodra i wyraźnie widoczne obojczyki. Paznokcie jej delikatnych dłoni są zawsze zadbane. Ma swój własny, pasujący do niej styl ubierania.
- pozostałe informacje: Brak.
- głos: Jennifer Lopez
Historia: Wyobraźmy sobie szczęśliwą rodzinkę – mąż, żona, upragnione i długo wyczekiwane dziecko. Początkowo czysta sielanka. Szczęście i dobra passa trwające kilka lat. I wtem, nagle, bez żadnych słów wyjaśnienia, mąż a jednocześnie ojciec odchodzi do innej. Zostawia załamaną i oszukaną żonę oraz siedmioletnią córkę i znika z ich życia raz na zawsze. Matka szybko musi znaleźć pracę, by zarabiać na rodzinę. Ledwo utrzymuje siebie i swoją córeczkę, z trudem wiąże koniec z końcem. Dwa lata później obie zostają eksmitowane z mieszkania. I tak oto dziewięcioletnia Mallory oraz jej rodzicielka po raz pierwszy trafiają na bruk.
Nie było łatwo. Było cholernie trudno. Sypiały w noclegowniach dla bezdomnych, kradły, robiły co się da, by dostać trochę jedzenia i ubrań. Ale jakoś żyły, chociaż bez perspektyw na lepsze życie. Niestety, świat Mallory zawalił się po raz kolejny, gdy w wieku trzynastu lat została po prostu zostawiona na pastwę własnego losu. Jej matka wyjechała z nowo poznanym facetem i porzuciła własną córkę. Ta została zmuszona do przyzwyczajenia się do nowej sytuacji. Próbowała sobie poradzić, żyjąc sama, bez stałego dachu nad głową. Nie było aż tak źle, jak początkowo przewidywała. Zahartowana przez życie kontynuowała robienie wszystkiego, by sobie poradzić. Niespełna rok później poznała chłopaka. Był już pełnoletni. Zamieszkała u niego na kilka miesięcy, to była dla niej prawdziwa odskocznia od jej poprzedniego życia. Czuła się kochana. Zajmowała się domem, jego nie było całymi dniami. Pewnego razu postawił jej ultimatum – dalej będą parą, jeśli dziewczyna odda mu się całkowicie. Obawiająca się ponownego wyrzucenia na bruk, a poza tym zakochana w chłopaku, zgodziła się na ten układ. I tak oto straciła dziewictwo w wieku czternastu lat. Tydzień później zerwał z nią, wykopał z mieszkania i uciął kontakt tak czy siak.
Następne kilka lat chwytała się czego się da, by przeżyć. Doszło nawet do momentu, gdzie musiała zacząć uprawiać prostytucję tylko dlatego, by mieć za co kupić coś do jedzenia. Im była starsza, tym było łatwiej wyżyć. Nawiązała współpracę z jednym z gangów. Zaczęła wykonywać dla nich zadania, co swoją drogą robi do dziś. Pieniądze płynęły, ona była zadowolona, nabrała pewności siebie i zaczęła je wydawać na co tylko chciała. Obecnie utrzymuje odpowiedni poziom, może pozwolić sobie na różne rzeczy, ale nadal nie ma dachu nad głową. Przyzwyczaiła się do takiego życia. I jej historia nadal się toczy.
Rodzina: Zostawiona na pastwę losu jako dzieciak, najpierw przez ojca, potem przez matkę, woli o nich nie pamiętać i jeśli ktoś o nich pyta, twierdzi, że nie żyją.
Partner: Raczej nie nadaje się do związków. Stawia głównie na seks, nie lubi zobowiązań. Brak.
Potomstwo: Mallory w roli matki to coś, co po prostu nie mogłoby się dobrze skończyć. Nie ma, nie planuje.
Ciekawostki:
| Uwielbia nosić szpilki.
| Kochała kogoś tylko raz: została potraktowana w dosadni, niezbyt miły sposób, a po tym wydarzeniu jej uczucia wygasły i nigdy więcej nie zakochała ani nie zauroczyła się w nikim.
| Lubi motory.
| Utrzymuje wiele relacji typu "friends with benefits".
| Kocha niezdrowe jedzenie i mimo ciągłego zapychania się nim, nie tyje.
| Uwielbia owczarki niemieckie.
| Dobrze gotuje.
| Gdy miała siedemnaście lat, ojciec próbował się z nią skontaktować; zignorowała go.
| Za czasów dzieciaka miała wypadek, cudem przeżyła, później musiała uczęszczać na rehabilitację.
| Nienawidzi szpitali.
| Okazjonalnie pali, pije i bierze; nie nałogowo.
| Dwukrotnie została postrzelona.
| Pije kawę przy każdej możliwej okazji.
| Ma problemy ze snem.
| Obawia się ponownego stanięcia twarzą w twarz z matką.
Zwierzęta: Brak.
Pojazd: Własnego nie posiada.
PD: 150
Inne zdjęcia: klik
Kontakt: ♥♥♥Tommy♥♥♥

6 paź 2018

Brooke odchodzi

Dobry wieczór, Avenley River.
Przychodzę dzisiaj z dość smutną informacją, żegnamy administratorkę — Brooke.
Powód: decyzja własna.

18 sie 2018

Od Mallory do April

     Biała, wiązana na plecach sukieneczka przylegała do mojego ciała, podkreślając to, jak wychudłam w ostatnim czasie. To nie była świadoma dieta, bo zresztą jej nie potrzebowałam, a przymusowa głodówka, spowodowana brakiem pieniędzy na kupno czegokolwiek do jedzenia. Wyglądałam okropnie. Jak nie ja, jak cień Mallory. Moje policzki się zapadły, oczy były sine, żebra zaczęły odstawać, a nogi zrobiły się jeszcze bardziej patykowate. Nie miałam energii na nic, nawet na swoje cięte odzywki, z których byłam tak bardzo kojarzona. Wieczne ssanie w zaciśniętym już żołądku skłoniło mnie do tego, by w końcu zmusić się do konkretniejszego ruchu i zdobycia pieniędzy bądź bezpośrednio jedzenia. W gangu obecnie mnie nie chcieli, nie byłam im potrzebna, a nie czułam się na siłach by dać się wyruchać jakiemuś napalonemu zbokowi z prawdopodobnie HIV. Moją ostatnią opcją była kradzież, a jakże. Straciłam dostęp do broni palnej po ostatniej nieprzemyślanej akcji, więc musiałam iść na żywioł. W swoich noszonych już trzeci dzień z kolei, przepoconych czarnych szmatach znalezionych w jakichś koszach dla bezdomnych i z przetłuszczonymi, oklapniętymi włosami, ruszyłam w stronę centrum miasta. Z całej mnie tylko buty trzymały jakiś poziom, względnie czyste i o dziwo nawet nie rozpadające się. Trwałe skurczybyki. To dobrze, może pociągną jeszcze z kilka miesięcy. Nie będę musiała martwić się choć o to.
     Wzrok ludzi wypalał dziury w moim ciele. Szłam, trzymając się w miarę prosto, ze swoim pewnym siebie uśmieszkiem na twarzy, chcąc prezentować jeszcze jakiś poziom, mimo wyglądu ostatniej szmiry. Mój krok był elegancki, jakbym właśnie znajdowała się na arystokratycznym balu, a nie ulicy pełnej różnego rodzaju ludzi, obserwujących mnie, jakbym na czole wypisane miała słowo 'KRYMINALISTKA'. Zabawne, może właśnie tak było. A może nawet skądś mnie osobiście kojarzyli.
     Dotarłam do strefy stoisk, niby mimochodem obserwując zawartość licznych koszyków i pudeł. Byłam już w takim stanie, że miałam zupełnie gdzieś, co bym wzięła, bo wszystko i tak byłoby dla mnie niebem w gębie. Minęłam się z jakąś blondyneczką; przypadkiem musnęłam ją ramieniem, na co odsunęła się szybko i natychmiastowo opuściła wzrok. Prychnęłam, przepychając się między innymi, by sięgnąć wzrokiem i dojrzeć, jakie jeszcze pyszności można tu kupić. Ruch był duży, z moimi wieloletnimi umiejętnościami kieszonkowca byłam w stanie wykraść coś i wycofać się niezauważona. Na ogół byłam szybka, więc mogłabym chwycić nawet więcej i po prostu uciec przed sklepikarzem, ale w tym stanie mój organizm mógłby mnie zawieść i nawalić, a ja wylądowałabym na policji oskarżona o kradzież.
     Nie zastanawiając się wiele, wyłapałam moment nieuwagi sprzedawcy i przemyciłam szybko rogala do szerokiego rękawa mojego płaszcza. Uniosłam wzrok, by zorientować się, czy ktoś dostrzegł mój ruch, i napotkałam spojrzenie tej samej blondyneczki, o którą dopiero co się przypadkiem otarłam. Wiedziała. Ja, z poprawionym już nastojem, posłałam jej szeroki, sarkastyczny uśmiech, puściłam oczko i wycofałam się spomiędzy ludzi, spokojnie wyjmując rogala z rękawa i zaczynając jeść. Ja nie mogę, jakie to było cudowne uczucie. Wręcz rozpływał mi się w ustach. 
     Przez resztę dnia buszowałam po innych dzielnicach Avenley i zachęcona moim małym sukcesem, zaczęłam podbierać niewielkie porcje jedzenia, a to tu, a to tam. Koniec końców udało się z tego stworzyć coś w rodzaju w miarę dobrego posiłku. To mi wystarczało.
     W swoje strony wróciłam w nocy. Mogło być koło północy czy pierwszej, gdy skręcałam w jedną z wąskich, ciemnych uliczek, która prowadziła do noclegowni, a do moich uszu dotarły odgłosy szamotaniny. Przyczaiłam się za rogiem i ostrożnie wyjrzałam. Po chwili wiedziałam już wszystko. Jakiś oprych dociskał do ściany dziewczynę, wyraźnie gmerając dłonią przy swoim pasku od spodni. Ej, ej, ej. Stop. Tak się nie bawimy. Sięgnęłam po swój nóż i najzwyczajniej w świecie wyszłam z ukrycia.
     — Koleś, rozumiem, że jesteś niewyżyty, ale takie sprawy załatwia się w burdelu. Zostaw ją. — Zamarł, odwrócił się, a gdy tylko mnie zobaczył, wybuchnął śmiechem. Uniosłam brew.
     — Zgrywasz bohaterkę, mała? A może tak chcesz się do nas dołączyć?
     — Chyba podziękuję — oznajmiłam i poprawiłam nóż w swoim rękawie, będąc w gotowości. Wtedy też dostrzegłam, kim jest owa dziewczyna, którą zamierzał najprawdopodobniej zgwałcić. Blondyneczka z dzisiaj. — Radzę ci się odsunąć i odejść, to może cię nie uszkodzę.
     — Uszkodzisz? Ty mnie? — zarechotał ponownie. — Słuchaj, niunia, chyba nie wiesz z kim —
     Rzuciłam się w jego stronę, wykorzystując element zaskoczenia, chwyciłam go mocno, okręciłam wokół siebie, powaliłam na ziemię i usiadłam na jego klatce piersiowej. Jedną dłoń zacisnęłam mocno na jego nadgarstkach, wpijając w nie moje dawno nieprzycinane paznokcie, a drugą wystudiowanym ruchem przyłożyłam nóż do jego szyi i natychmiast docisnęłam na tyle, że na skórze pojawiło się kilka kropel krwi.
     — Nie wiesz, z kim ty zadarłeś — warknęłam. Nadal byłam w grze. Słabsze dni nie wykluczały mnie z mojego prawdziwego życia. — Spieprzaj.
     Zsunęłam się się z jego piersi, a facet użył trochę rozsądku, skorzystał z oferty i uciekł.
     — Lepiej uważaj na to, kiedy i gdzie łazisz — skomentowałam, nie zaszczycając Blondyneczki ani jednym spojrzeniem. Już ruszyłam w swoją stronę, ale zatrzymało mnie jej wołanie.
     — Poczekaj! — Miała ładny głos. — Jak... Jak masz na imię?
     — Mallory. — Zniknęłam w mroku.

April?

Od Mallory - CD. Kendall

     Spoglądając na dziewczynę, czułam dziwny rodzaj rozbawienia. Mój nastrój zmieniał się jak w kalejdoskopie, do czego zdążyłam się przez te wszystkie lata dobrze przyzwyczaić. Jeszcze niebawem byłam całkiem spięta i gotowa do odpierania ataku, który mógł nadejść w każdej chwili, a obecnie czułam się rozluźniona i chętna do lekkiego podgrzania atmosfery. Oczywiście nie zapominałam o tym, by być nastawiona na każdą możliwą opcję powrotu gangu jaka istniała. W mojej głowie już ukształtowały się i zakodowały plany A, B i C, więc spokojna o swój tyłek mogłam zacząć działać. Obserwowałam z niejakim zainteresowaniem ruchy Kendall. Dziewczyna ściągnęła koszulkę i buty, odrzuciła torebkę gdzieś w trawę i powoli zanurzyła stopę w wodzie. Nie mogłam powstrzymać szerokiego uśmiechu cisnącego się na moje usta. Bynajmniej nie był on miły i szczery.
     — Zrobiło się gorąco, nieprawdaż? — skomentowałam oczywistą oczywistość, dla samego zwrócenia na siebie jej uwagi. Uzyskałam ten efekt natychmiastowo. Oczy dziewczyny zawiesiły się na mnie. W głowie śmiałam się szyderczo, mając na uwadze dobór mojej dzisiejszej bielizny, na którą składały się seksowne czarne koronki. Lubi dziewczynki? W takim razie ją sprawdzimy. Nie tracąc czasu, zsunęłam z ramion nienadającą się już do niczego czarną skórzaną kurtkę, starając się nie wyklinać pod nosem jej stanu, a następnie powolnym, ponętnym ruchem zdjęłam z siebie koszulkę i puściłam ją na trawę. Stałam teraz w koronkowym staniku doskonale prezentującym moje pełne kształty. Nie umknęło mojej uwadze, że wzrok Kelly na ułamek sekundy zawiesił się w tym właśnie miejscu, po czym spłoszona chwilą zapomnienia dziewczyna przeniosła spojrzenie gdzieś w bok. Moje wargi wykrzywił szyderczy uśmiech. Erick powiedział kiedyś, że emanuję seksem dla zabawy. Tu miał absolutną rację. Wykorzystuję swoje walory by wprawiać innych w zakłopotanie, ale także dla własnej przyjemności płynącej z momentu, gdy ci już się ugną. Nie myślałam o tym, by uwieść tę biedną dziewczynkę, która mimo twardej maski sarkazmu wydawała się być nieźle zagubiona sama sobą. Jedyne czego chciałam, to sprawdzić, jak bardzo muszę nacisnąć, by się przełamała. Jak na razie trzymała się całkiem całkiem, ale to już tylko kwestia czasu.
     Zsunęłam z siebie spodnie i wyciągnęłam stopy z nogawek. Na jednej z moich łydek widniał spory, zieleniejący już siniak, ale u mnie to norma. Zazwyczaj bywa gorzej. Ostatnio chodziłam przez parę dni z raną szarpaną na wierzchu, nim znalazłam kogoś, kto zgodził się jako tako ją ogarnąć i zaleczyć. Na tę chwilę jednak, prócz tego jednego siniaka, nie miałam na swoim ciele żadnych niedoskonałości. Cudownie. Trzeba jakoś zrobić te dobre wrażenie, prawda? Odrzuciwszy włosy do tyłu, pewnym siebie krokiem zaczęłam zmierzać w stronę stojącej w wodzie Kendall. Niby przypadkiem otarłam się o nią ramieniem podczas mijania się z nią w wodzie. Drgnęła, ale nie odsunęła się. Brawo, mała. Chwilowo tracąc zainteresowanie nią, ruszyłam na głębszą wodę, już nawet nie myśląc o dziewczynie. Zanurzyłam się po szyję i zaczęłam pływać, co swoją drogą wychodziło mi całkiem nieźle, choć niewiele praktyki miałam za sobą. Gdzieś z tyłu głowy dryfowała mi myśl, że seksowne, gorące, ociekające wodą ciało to coś, na czym ta laska z pewnością przywiesi oko.
     — Może byś tak do mnie dołączyła? — Zarzuciłam propozycją, niby ot mimochodem. Widziałam wahanie w jej oczach, nim odkrzyknęła, że nie ma ochoty. A-h-a. Tu cię mam. — Jeśli nie umiesz pływać, mogę cię nauczyć. Umiem... wiele rzeczy. — Błysk w moich oczach musiał być aż nazbyt widoczny. Nieznacznie przygryzłam dolną wargę w oczekiwaniu na jej ruch.
     — Chyba podziękuję.
     Prychnęłam z nagłą irytacją i wywróciłam oczami. Ruszyłam w jej stronę, mając dosyć jej uników i odmów.
     — Och, to chociaż daj się zaciągnąć na pomost — powiedziałam tonem, który jasno wskazywał na to, że innego wyjścia nie ma, po czym chwyciłam ją stanowczo za nadgarstek i pociągnęłam we wspomnianym wcześniej kierunku. O dziwo całkiem posłusznie podążyła za mną. Czyżby ktoś tu nagle zmienił swój humorek? 
     Skierowałyśmy się na sam koniec pomostu, czyli woda pod nami mogła sięgać mi do... brody? Zatrzymałam się i zerknęłam badawczo w stronę Kendall.
     — A po co my tu... — Nie dokończyła, bo bezceremonialnie zepchnęłam ją z krawędzi pomostu prosto do jeziora. Wydała z siebie dziki pisk i zniknęła pod powierzchnią wody. Zaczęłam się wrednie śmiać. Wynurzyła się dosłownie kilka sekund później, cała mokra i parskająca wodą. Wydawała się być całkiem podkurzona. Prawdopodobnie chciała urządzić mi już niezłą awanturkę, ale ja z niejakim zainteresowaniem skupiłam wzrok na jej klatce piersiowej i uniosłam brwi. Nagiej klatce piersiowej.
     — Chyba coś zgubiłaś — zasugerowałam bezczelnie, obcesowo skanując wzrokiem jej całkiem niezłe cycki.

Kendall?

25 maj 2018

Od Mallory cd. Kendall

   Pieprzony Froy.
   Przeskoczyłam przez płot z szybkością, której nie powstydziłaby się żadna olimpijka (w końcu to ja), ale niefortunnie zahaczyłam połą kurtki o ostry drut i rozerwałam ją prawie w całości. Cholera jasna, to nowa, droga skóra, na którą musiałam trochę sobie zapracować, by móc pójść po nią do sklepu jak człowiek i rzucić kasjerce w twarz banknoty. Wolałabym rozpieprzyć własną rękę o ten drut, niż narażać czarny ciuch na zniszczenie, ale teraz nie miałam czasu, by nawet o tym myśleć. Pobiegłam dalej, klnąc w duchu i wyciągając z siebie niemal niemożliwe tempo, byleby mieć pewność, że mnie nie złapią.
   A wszystko przez tego chorego psychicznie idiotę, Martineza, któremu nie ufałam ani nie wierzyłam w jego czyste intencje od samego początku. Ale oczywiście, drugi idiota, Frank, wkopał zarówno mnie i siebie w niezłe gówno, powierzając Froyowi szczegóły dotyczące naszego planu, bez mojej wiedzy o tym. Zdążył już tego pożałować, obecnie leżał gdzieś tam w kałuży własnej krwi w starym magazynie, a ja uciekałam przez Martinezem i jego bandą. Tu liczył się czas i moja szybkość, która dawała mi przewagę nad nimi. Wiedziałam, w jaki sposób uciec im na dobre, miałam opracowaną trasę na wszelki wypadek, ot taki plan c, no błagam, jestem Mallory Moore, czy ktoś kiedykolwiek byłby w stanie zwątpić w to, że wygram? To, że sprawy się pokomplikowały, nie jest jeszcze tak złe, odrobina zabawy nikomu nigdy nie zaszkodziła (może Frankowi), dlatego pozwoliłam sobie na drwiący śmiech, przeciskając się przez dziurę w płocie. Sayonara, frajerzy! Mallory's out.
   Nie zmieniło to faktu, że uważałam na każdy swój ruch i nadstawiałam uszu, będąc gotowa na atak w każdej chwili. Za paskiem zatknięty miałam pistolet, którego jeszcze nie zdążyłam dziś użyć, mimo że mogłam. W magazynku znajdowało się kilka nabojów gotowych do wystrzału. Nie miałam ochoty ściągać na siebie uwagi służb miejskich, robiąc na środku drogi strzelaninę z bandą Martineza, ale na to mogło się zanosić, jeśli mnie znajdą.
   Nie to, że mnie znajdą, bo nie znajdą.
   Ale chciałabym sobie postrzelać.
   Znajdowałam się coraz bliżej centrum miasta, co oznaczało, że pozornie tu powinno być bezpieczniej. Pozornie. Ja już ich znam, nie narażą się na odkrycie przez niepożądane osoby, ale trzeba mieć jakiś as w rękawie, na wypadek, gdyby coś im odbiło. Zawsze przewiduję każdą możliwą opcję, żeby nie dać się zaskoczyć.
   Przemknęłam między kontenerami na śmieci, licząc na to, że nie będę musiała do nich wskakiwać by się ratować. Wolałabym kolejne postrzelenie niż zagrzebywanie się w śmieciach. Już raz to zrobiłam i nigdy, nigdy nie popełnię tego błędu ponownie. Czyszczenie moich cudownych włosów było długim i nieprzyjemnym zajęciem, ale za nic bym ich sobie nie ścięła, więc musiałam przez to przejść.
   Gdy przebiegałam obok płotu, chwaląc się w duchu za swoją zarąbistą kondycję i szczycąc nią sama przed sobą, mój wzrok spoczął na wejściu do ciemnego zaułka, znajdującego się parę metrów przede mną. Skierowałam swoje kroki w tamtym kierunku. Będąc już za ścianą, przystanęłam i zaczęłam głęboko oddychać, regenerując siły. Tu już byłam bezpieczna. Pozbyłam się bandy idiotów i zarazem odbyłam niezły jogging. Same plusy sytuacji.
   — Scena jak z filmów, przeskakująca rozmaite przeszkody laska, a za nią przypadkowa osoba, zaciekawiona, co zrobi dalej. 
   Uniosłam głowę, napotykając spojrzeniem nieznaną mi wcześniej z widzenia, chudą dziewczynę stojącą niedaleko. Jakim cudem dopiero zorientowałam się, że mam obserwatora?
   Widząc to, jakim obdarzyłam ją spojrzeniem, przeskoczyła z nogi na nogę.
  — Collins, Kendall Collins. — Przedstawiła się. To ten moment, gdy oczekuje się ode mnie, że zrobię to samo?
  — Nie potrzebuję towarzystwa niedorobionego stalkera, zwłaszcza w tym momencie, więc jeśli możesz, Kendall, spłyń — odezwałam się tonem aniołka prosto z nieba i rzuciłam jej wiele znaczące spojrzenie. Nie powinna się tu pałętać w takim momencie.
   Nie spłynęła.
   — Dlaczego miałabym stąd iść tak szybko?
   Przez moją głowę nie zdążyła przemknąć ani jedna myśl, gdy dobiegły do mnie krzyki i odgłos szybkich kroków. CHOLERA JASNA.
   Nie przywiązująca wagi do tego faktu Kendall ponownie otworzyła usta, chcąc się odezwać. Nie mogąc jej pozwolić na wydanie mnie, w ciągu sekundy znalazłam się przy niej, przycisnęłam jej ciało do ściany i zatkałam jej usta własną dłonią. Idiotka zaczęła się rzucać na wszystkie strony, jak dusząca się na powietrzu ryba, więc syknęłam jej do ucha, żeby przestała. O dziwo, posłuchała. A już myślałam, że będę musiała ją ogłuszyć kolbą pistoletu. Wokół nastała cisza, ale nie odsunęłam się od dziewczyny nawet na centymetr, chcąc upewnić się, że droga wolna. Gdy już sądziłam, że jest bezpiecznie, nasilony odgłos czyjegoś biegu dotarł do moich uszu, a ja szarpnęłam Kendall za rękę i pokazując całą prędkość jaką mogę osiągnąć, zaciągnęłam ją do pustego budynku obok. Zamknęłam za nami drzwi i ostrożnie zbliżyłam się do okna, po czym wyjrzałam za nie. I dostrzegłam, że...
   ...Osoby, które wzięłam za ścigającą mnie bandę Froya, to jakaś grupa ludzi młodszych ode mnie, ganiających się i wrzeszczących. Zacisnęłam dłonie w pięści, myśląc o tym, że z chęcią bym ich teraz zadusiła za ten "fałszywy alarm".
   — Co tu się do cholery dzieje? — Dobiegł do mnie lekko poddenerwowany głos dziewczyny. No tak, Kendall. Wzięłam ją tu ze sobą tylko dlatego, by nie miała możliwości wygadać nikomu, w którą stronę uciekłam. Ale teraz mogłam się jej już pozbyć.
   — Nie interesuj się — odparłam obojętnym głosem i wtedy dotarło do mnie, że ciągle trzymam ją za nadgarstek. Prychnęłam, puściłam i skierowałam się w stronę wyjścia, ale coś mi przeszkodziło. Laska się nie poddawała, bo powtórzyła swoje pytanie i chwyciła moją dłoń, po czym szarpnęła w swoją stronę, chcąc mnie najwyraźniej powstrzymać przed wyjściem i zmusić do odpowiedzi. Użyła jednak więcej siły niż pewnie zamierzała, bo jej szarpnięcie było na tyle silne, że potknęłam się o własne buty, i, nie mając w niczym oparcia, wyłożyłam się w jej stronę. Skończyło się to tym, że obie wylądowałyśmy na podłodze, ja na Kendall. Miałam ochotę parsknąć jej prosto w twarz, a z drugiej strony...
   — Lubisz dziewczynki? — wymruczałam cicho, prosto w jej usta, dłonią podpierając się tuż obok jej ramienia i patrząc wyczekująco w jej oczy. Na moich wargach igrał niewielki, pewny siebie uśmieszek, a ja czekałam na odpowiedź, bądź jakiś sensowny ruch dziewczyny (jak przyjęcie zaproszenia do flirtu).


Panno Kendall Tatum Collins?
+20PD

14 maj 2018

Mallory Taissa Moore


Na zdjęciu: Nina Dobrev
Motto: I want more.
Imię: Hi. I'm Mallory. Mallory who? Mallory Taissa.
Ma dwa imiona, z czego przedstawia się jedynie pierwszym. Brzmi ono Mallory [czyt. Malori] i jest na tyle oryginalne oraz ma ładne, melodyjne brzmienie, że dziewczynie się podoba. Drugim imieniem jest Taissa. Nadane zostało na cześć jej świętej pamięci babki od strony ojca, nigdy jednak o nim nie wspomina i mało kto wie, że Mallory w ogóle posiada drugie imię. Praktycznie nikt nie zwraca się do niej jakimikolwiek skrótami, zazwyczaj mówią do niej po nazwisku bądź pierwszym imieniu. Jeśli jednak już tak zależy ci na skracaniu tych siedmiu dźwięcznych literek, możesz zwracać się do niej Mall, o ile jesteście sobie na tyle bliscy, byś nie dostał za to kopa w żołądek.
Nazwisko: Krótkie, proste, odziedziczone o dziwo po matce. Moore.
Wiek: Całkiem niedawno wybiło jej lat dwadzieścia, co oznacza, że już od dłuższego czasu jest osobą pełnoletnią. Wcale nie znaczy to jednak, że jej zachowanie jest na tyle dojrzałe na ile prawdopodobnie być powinno. Stanowczo nie radzę też nazywania jej starą, może się to dla ciebie niezbyt przyjemnie skończyć.
Data urodzenia: 25.12
Płeć: Piękna, ponętna, doskonale zdająca sobie sprawę ze swoich kształtów i atutów, zwodząca i uwodząca kobieta.
Miejsce zamieszkania: Mallory jest osobą żyjącą bez własnego kąta. Każdą noc spędza gdzie indziej, innymi słowy jest bezdomna, choć nie lubi używać wobec siebie tego określenia. Dobrze radzi sobie z takim stanem rzeczy i nie potrzebuje własnego lokum.
Orientacja: Nietrudno było jej dojść do tego, że należy do środowiska lgbt. Czuje pociąg zarówno do kobiet jak i do mężczyzn. Ma za sobą przygody z osobami obu płci. Jest biseksualna.
Praca: Oficjalnie pracy nie posiada. W praktyce utrzymuje się, zarabiając pieniądze podczas wykonywania szemranych interesów i od czasu do czasu dorabiając własnym ciałem. Chwyta się czego się da, by przeżyć.
Charakter: „Mallory jest osobą, która nie dba o nikogo prócz samej siebie. Ona nie jest zdolna do uczuć, a zwłaszcza miłości.”
„To Mallory. Ona kocha grać w gierki i oszukujesz sam siebie, jeśli myślisz, że możesz ją w tym pokonać lub dowiedzieć się, do czego tak naprawdę dąży.”
„Czy ty naprawdę wierzyłeś w to, że ona nie ma planu B? A jeśli plan B nie wypali, to planu C? A później planu D? Najwyraźniej jej nie znasz.”
„Prawdą jest, że od zawsze była kłamliwą, egoistyczną, wredną, manipulującą wszystkimi jak jej się tylko podoba suką.”
„Niewiele o niej wiadomo. Nie ufa ludziom ani nikt nie ufa jej. Nie pozwala innym dowiedzieć się o sobie zbyt wiele.”
„Sarkazm jest w jej ustach bardzo skuteczną obroną.”
„Jesteś Mallory. Wygrasz to, jak zawsze, a oni będą błagać na kolanach o twoje przebaczenie.”
Sumując wypowiedzi osób, które znają ją chociaż trochę — nie licz na to, że Mallory może być dobrą, kochaną czy przyjacielską osobą. O nie. To jedna z gorszych suk spacerujących po tym mieście, a w jej sercu nie ustrzeżesz zbyt wiele dobra. Zahartowana przez życie stworzyła wokół siebie gruby, obronny mur, który nie dopuszcza do niej żadnych ciepłych uczuć. Jej tok myślenia przedstawia się w ten sposób — "mam to gdzieś". Nie przejmuje się niczym, wszystkie złe jak i dobre słowa spływają po niej jak po kaczce. Nie udaje nikogo, nie ma do tego żadnych powodów. Jest jaka jest, pełna wad, których nie ukrywa. A wręcz przeciwnie, z dumą prezentuje je światu. Możesz ją zaakceptować, możesz nie, w obu sytuacjach rób co chcesz, ponieważ ona nawet nie zainteresuje się twoją opinią. Włada sarkazmem i rzuca wredne komentarze naokoło, rzadko kiedy odezwie się w normalny sposób. Traktuje innych z góry i specjalnie pokazuje swoją wyższość. Cholernie sprytna, posiada plany wewnątrz planów. Jest z góry przygotowana na wszystko, każdą możliwą opcję. Ma zaplanowany każdy kolejny ruch. Pewna siebie, wygadana, potrafi zjednać sobie niejednego. Egoistyczna. Okręca innych wokół własnego palca, by tańczyli jak jej akurat najbardziej odpowiada. Jeśli coś robi, daje z siebie przy tym dwieście procent. Dobrze przykłada się do każdego zleconego jej zadania. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej seksualności i seksapilu i wykorzystuje to, uwodząc zarówno mężczyzn jak i kobiety. Uwielbia seks, ale nie lubi się wiązać, być ograniczana, z tego właśnie powodu nie wplątuje się w związki. Może się wydawać sztywna, lecz w rzeczywistości jest wręcz na odwrót — jest wyluzowana, chodzi na imprezy, często się śmieje i nie rezygnuje z kontaktów z innymi. Twarda i niezależna, poradzi sobie w każdej sytuacji. Jeśli dojdzie do tego, że ją zdenerwujesz, nie zdziw się, że nie będzie miała żadnych zahamowań by ostro ci się odpłacić, z dużą nawiązką. Trudno przewidzieć jej zachowania, właściwie nie da się tego zrobić. Jest silna psychicznie, nie dasz rady jej złamać żadnym sposobem. Odważna. Zawsze nastawiona na swoją wygraną. Lubi się stroić, ale nie w ciuszki księżniczki, a w ubrania w ciemnych kolorach, które wyrażają jej osobowość. Nie zdradza wiele o sobie, na pewno nie jest typem osoby żalącej się na swój żywot. Woli działać niż myśleć. Robi wszystko w swoim interesie i jeśli nagle się tobą zainteresuje, wiedz, że na pewno nie z dobroci serca, a pewnie dlatego, że potrzebuje wykorzystać cię lub twoje informacje do kolejnego ze swoich planów. Mimo to, umie zachować znajomość. Nawet przyjaźń, zwłaszcza, gdy do czynienia ma z kimś, kto tak jak ona twardo stąpa po ziemi. Jeśli już przywykniesz do jej charakteru, wszystko możliwe.
Wbrew pozorom, nie była taka od zawsze. Ciąg wydarzeń w jej życiu stopniowo zmieniał ją w taką, jaka teraz jest. To specyficzna osoba z trudnym charakterem. Albo się przyzwyczaisz, albo nie, wszystko zależy od ciebie. Taka już jest i tego się nie zmieni.
Hobby: Wbrew pozorom i swojej sytuacji życiowej, Mallory posiada wiele różnych zainteresowań. Nie warto jednak teraz o nich wspominać, ponieważ tak czy siak dziewczyna nie ma możliwości rozwijania swoich pasji.
Aparycja|
- wzrost: Metr sześćdziesiąt dziewięć. Często zakłada buty na podwyższeniu bądź z koturnem, by dodać sobie centymetrów, bo chciałaby być wyższa.
- waga: Równe pięćdziesiąt pięć kilogramów, uważa, że w sam raz.
- opis wyglądu: Mallory niekwestionowanie należy do urodziwych kobiet, które potrafią uwieść samym pięknym uśmiechem. Jej cera ma oliwkowy odcień. Ma śliczną twarzyczkę o dużych, czekoladowych oczach, które z pewnością przykują twoją uwagę uroczymi, łobuzerskimi ognikami w nich, długie czarne rzęsy i równe brwi. Jej malinowe usta są pełne i miękkie, a zęby idealnie białe oraz proste. Posiada urocze dołeczki w policzkach, które widać, gdy szczerze się uśmiechnie. Łatwo ulec, widząc jej magnetyzujące spojrzenie. Ma gęste, długie, pofalowane włosy w kolorze ciemnego brązu. Jest wysoka. Ma wręcz idealną, szczupłą sylwetkę, długie nogi, zaokrąglone biodra i wyraźnie widoczne obojczyki. Paznokcie jej delikatnych dłoni są zawsze zadbane. Ma swój własny, pasujący do niej styl ubierania.
- pozostałe informacje: Brak.
- głos: Victoria Justice
Historia: Wyobraźmy sobie szczęśliwą rodzinkę – mąż, żona, upragnione i długo wyczekiwane dziecko. Początkowo czysta sielanka. Szczęście i dobra passa trwające kilka lat. I wtem, nagle, bez żadnych słów wyjaśnienia, mąż a jednocześnie ojciec odchodzi do innej. Zostawia załamaną i oszukaną żonę oraz siedmioletnią córkę i znika z ich życia raz na zawsze. Matka szybko musi znaleźć pracę, by zarabiać na rodzinę. Ledwo utrzymuje siebie i swoją córeczkę, z trudem wiąże koniec z końcem. Dwa lata później obie zostają eksmitowane z mieszkania. I tak oto dziewięcioletnia Mallory oraz jej rodzicielka po raz pierwszy trafiają na bruk.
Nie było łatwo. Było cholernie trudno. Sypiały w noclegowniach dla bezdomnych, kradły, robiły co się da, by dostać trochę jedzenia i ubrań. Ale jakoś żyły, chociaż bez perspektyw na lepsze życie. Niestety, świat Mallory zawalił się po raz kolejny, gdy w wieku trzynastu lat została po prostu zostawiona na pastwę własnego losu. Jej matka wyjechała z nowo poznanym facetem i porzuciła własną córkę. Ta została zmuszona do przyzwyczajenia się do nowej sytuacji. Próbowała sobie poradzić, żyjąc sama, bez stałego dachu nad głową. Nie było aż tak źle, jak początkowo przewidywała. Zahartowana przez życie kontynuowała robienie wszystkiego, by sobie poradzić. Niespełna rok później poznała chłopaka. Był już pełnoletni. Zamieszkała u niego na kilka miesięcy, to była dla niej prawdziwa odskocznia od jej poprzedniego życia. Czuła się kochana. Zajmowała się domem, jego nie było całymi dniami. Pewnego razu postawił jej ultimatum – dalej będą parą, jeśli dziewczyna odda mu się całkowicie. Obawiająca się ponownego wyrzucenia na bruk, a poza tym zakochana w chłopaku, zgodziła się na ten układ. I tak oto straciła dziewictwo w wieku czternastu lat. Tydzień później zerwał z nią, wykopał z mieszkania i uciął kontakt tak czy siak.
Następne kilka lat chwytała się czego się da, by przeżyć. Doszło nawet do momentu, gdzie musiała zacząć uprawiać prostytucję tylko dlatego, by mieć za co kupić coś do jedzenia. Im była starsza, tym było łatwiej wyżyć. Nawiązała współpracę z jednym z gangów. Zaczęła wykonywać dla nich zadania, co swoją drogą robi do dziś. Pieniądze płynęły, ona była zadowolona, nabrała pewności siebie i zaczęła je wydawać na co tylko chciała. Obecnie utrzymuje odpowiedni poziom, może pozwolić sobie na różne rzeczy, ale nadal nie ma dachu nad głową. Przyzwyczaiła się do takiego życia. I jej historia nadal się toczy.
Rodzina: Zostawiona na pastwę losu jako dzieciak, najpierw przez ojca, potem przez matkę, woli o nich nie pamiętać i jeśli ktoś o nich pyta, twierdzi, że nie żyją.
Partner: Raczej nie nadaje się do związków. Stawia głównie na seks, nie lubi zobowiązań. Brak.
Potomstwo: Mallory w roli matki to coś, co po prostu nie mogłoby się dobrze skończyć. Nie ma, nie planuje.
Ciekawostki:
— Uzależniona od słuchania wszelakiej muzyki.
— Kochała kogoś tylko raz: została potraktowana w dosadni, niezbyt miły sposób, a po tym wydarzeniu jej uczucia wygasły i nigdy więcej nie zakochała ani nie zauroczyła się w nikim.
— Lubi motory.
— Utrzymuje wiele relacji typu "friends with benefits".
— Kocha niezdrowe jedzenie i mimo ciągłego zapychania się nim, nie tyje.
— Uwielbia owczarki niemieckie.
— Dobrze gotuje.
— Gdy miała siedemnaście lat, ojciec próbował się z nią skontaktować; zignorowała go.
— Za czasów dzieciaka miała wypadek, cudem przeżyła, później musiała uczęszczać na rehabilitację.
— Nienawidzi szpitali.
— Okazjonalnie pali, pije i bierze; nie nałogowo.
— Dwukrotnie została postrzelona.
— Pije kawę przy każdej możliwej okazji.
— Ma problemy ze snem.
— Obawia się ponownego stanięcia twarzą w twarz z matką.
Zwierzęta: Brak.
Pojazd: Własnego nie posiada.
PD: 150
Kontakt: ♥♥♥Tommy♥♥♥ [hw] | Mallory [chat] | now_you_see_me@wp.pl | prywatnie mogę podać fb