Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angeline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angeline. Pokaż wszystkie posty

13 lip 2020

Od Angeline CD. Ivana

Nie no, nie wytrzymam. To była ostatnia rzecz, jakiej się spodziewałam w tym tygodniu.
To, że ktoś mnie śledził, wyłapałam na zakupach. Całkowicie przypadkiem, ale jednak. Podszedł do mnie ochroniarz i spytał się, czy może zajrzeć do mojej torby. Zgodziłam się, bo przecież nie miałam tam nic podejrzanego, a on po cichu do mnie szepnął, że odkąd tylko weszłam do sklepu, to ktoś mnie śledzi. Ponadto uprzejmie mnie zapytał, czy ma zadzwonić po policję lub wyprowadzić gościa ze sklepu.

1 lip 2020

Od Angeline C.D Archie

Byłam przekonana, że ludzie nie są już tacy okropni, żeby zostawiać szczeniaki w kartonie, gdzie popadnie. Zwłaszcza na czyjejś posesji. Schronisko, ogłoszenie w necie. Ale czyjś ogródek? Skąd były właściciel Rambo mógł wiedzieć, czy aby Archibald nie ma uczulenia na psią sierść? Lub czy w ogóle przepada za psami. Malec miał szczęście, że nie trafił na kociarza lub osoby z traumą. Na dodatek Archi postanowił go przygarnąć. Bardzo miłe z jego strony, spodobał mi się ten gest.
Gdyby mi ktoś podrzucił szczeniaka, to pomimo chęci zatrzymania go, otrzymałabym kategoryczne zakazy od sióstr. Przynajmniej możemy mieć kota, dzięki czemu w domu nie jest zbyt nudno.
- Ale w sensie, że znowu mam wymyślić jakiś tytuł i zagrasz melodię? - Powstałam z ławki i usiadłam na jej oparciu, kładąc nogi na miejscu siedzenia. Zrobiłam to ze względu na to, żeby być nieco wyżej od Archibalda.

19 kwi 2020

Od Angeline C.D Archiego

- Chudy, powiedz: „Ma-ma”.
- A-ma.
- Ma-ma.
- Ma-ma.
- Tak, brawo! Grzeczny kotek! - zawołałam i podałam kocurkowi kiełbaskę dla kotów. On szczęśliwy złapał smakołyk i zaczął żuć.
Ja za to usiadłam po turecku, obejrzałam nagranego dachowca z dwa razy, po czym dodałam szczęśliwą emotikonę i wysłałam w świat. Uśmiechnęłam się pod nosem i oparłam o kanapę.
Wczoraj, kiedy wróciłam do domu, dostrzegłam Esmeraldę rozmawiającą z Chudym przy wyspie kuchennej. Przez chwilę ich podsłuchiwałam i właśnie wtedy kwiaciarka uczyła kota „mówić”. Poradził sobie od razu, a mi aż szczęka opadła z wrażenia. I wtedy sobie postanowiłam, że w najbliższych dniach go nagram, jak wymawia słowo „Mama”. Nie ukrywam, udało mi się to za jakimś dziesiątym podejściem i dopiero z kiełbaską w dłoni. Przekupne stworzenie, ale za to czułam się mentalnie spełniona.

11 kwi 2020

Od Angeline CD. Archiego

Czułam się jak nie ja. W sensie… Dzień spędziłam typowo, w końcu nagrywałam filmiki dla Żelków. Jednak po poznaniu Archibalda byłam już jakby inna. Czułam do niego pewną niechęć, zresztą jak do większości mężczyzn. W pewien sposób bałam się też z nim rozmawiać, w końcu nie znałam ani jego myśli, ani planów, ani niczego. Przerażała mnie myśl, że zaraz nieoczekiwanie mnie złapie, dotknie, a ja, zamiast spokojnie zareagować, nagle krzyknę.
Ale im więcej czasu z nim spędzałam, tym zaczynałam się czuć bardziej swobodnie. Nie było to do mnie podobne i bardzo dobrze o tym wiedziałam. Aż za dobrze. Dlatego w końcu zaczęłam się stresować, że powiem lub zrobię coś nieodpowiedniego.
Zaskoczył mnie fakt, gdy wyraził chęć usłyszenia, jak śpiewam. Potem te jego komplementy! A nie, przepraszam, on mówił prawdę. Zawstydził mnie tym. No i jeszcze ta jego chęć odprowadzenia mnie do domu…
Zamiast coś powiedzieć, zgodzić się lub stanowczo zaprzeczyć, stałam wbita w ziemię z delikatnie rozwartą szczęką, czekając na zaproszenie do odpowiedzi.
- Angeline? - Dopiero moje imię wyrwało mnie z zadumy. Szybka decyzja, Ange. Zgodzić się czy nie?
- Może nie… I tak dużo czasu ci zabrałam… - spróbowałam pójść drogą pokojową, nie mówiąc mu wprost, że nie chcę.
- Jednak ja z chęcią cię odprowadzę – uśmiechnął się do mnie. Miał uroczy uśmiech, musiałam mu to przyznać. I wbrew pozorom z chęcią chciałabym się zająć jego „czupryną”. Jaka ja jestem dziwna.
- No dobrze… - Przegrałam.
Skierowaliśmy się ku wyjściu z parku. Wspomniałam chłopakowi adres, na którym mieszkałam, żeby mógł w głowie wyobrazić sobie ewentualną drogę do domu. W międzyczasie dostałam już SMS-a od Esmeraldy z pytaniem, gdzie jestem. Szybko jej odpisałam, że właśnie wracam do domu, bo byłam w parku nagrywać. Nie musi wiedzieć, co i z kim. Jestem pewna, że i tak potem obejrzy filmiki.
Za to między mną, a Archim nastała cisza. Jak ja tego nienawidzę! Myśl, Ange, myśl! Jakiś temat, żeby nie było tak dziwnie! Cokolwiek…
- Skoro masz klub bokserski… To prowadzisz jakieś treningi dla nowicjuszy? - BUM HEADSHOT. Jestem mistrzem w wymyślaniu tematów…
- Tak, czasem tak. A co, chcesz wpaść i się nauczyć? - …albo i nie. Byłoby to samo, co wcześniej, zdziwiona Angeline, ale w porę się ogarnęłam i postarałam o sensowną odpowiedź.
- Nie… Nie wiem. Może. Pytanie orientacyjne – Powinnam naprawdę dostać jakąś nagrodę, jeśli chodzi o odpowiedzi. Usłyszałam, jak rudowłosy się śmieje.
- Mogę ci potem napisać adres. Tylko daj znać, jak się zdecydujesz, bo nie zawsze tam przebywam i mam czas – powiedział. No i pięknie, kolejna propozycja, którą wstyd byłoby mi odmówić. Czemu życie mi to robi!
Teraz szłam z Archibaldem między kamienicami. Ulicą jechało dosyć sporo samochodów, za to na chodnikach były pustki. I dobrze, bo nie przepadałam za tłumami. Wbrew pozorom, łatwo udawało mi się w nich pogubić i kompletnie pomylić strony. Zwłaszcza, idąc z nosem w telefonie.
Mijaliśmy różne sklepy i kawiarnie i przy każdym zaglądałam przez okno lub na wystawę, aby się choć trochę zorientować, gdzie co jest. Moją uwagę przyciągnął sklep z gitarami i ukulele przywieszonymi za szybą. Małe wersje gitarek występowały w różnych kolorach i były bardzo urocze. Granatowe ukulele z motywem motyli aż za bardzo mnie zauroczyło.
- Ładny kolor – usłyszałam nad sobą męski głos i aż się wzdrygnęłam. Tylko resztkami sił opanowałam się przed wrzaskiem, przypominając sobie o Archim, który mnie odprowadzał.
- Tak, ładny… - zgodziłam się z nim, po czym ruszyłam do przodu. Aż za ładny.

Archibald?

10 kwi 2020

Od Angeline CD. Ivana

Po powrocie w nocy do domu odkryłam zaskoczona, że nagrałam całą sytuację z postrzelonym człowiekiem. A byłam pewna, że tego nie zrobiłam. Kiedy Poppy odpoczywała już u siebie i ja też postanowiłam „pójść spać”, chyba z trzy razy oglądałam ten filmik, gładząc Chudego po grzbiecie. Jednocześnie cały czas miałam w głowie pewne pytanie. Co oni tam robili? Dręczyło mnie to tak bardzo, że w końcu nie zasnęłam, a opowiadałam Żelkom o nieudanej wyprawie na osiedle. Na razie nie muszą znać prawdy, ja sama nawet nie byłam pewna, czy nie powinnam najpierw tego zgłosić na policję.
Jednak kiedy z cieniami pod oczami przemywałam twarz w łazience, postanowiłam pójść na opuszczone osiedle jeszcze raz. Ale tym razem sama, żeby nikt mi nie przeszkodził i nie przerwał mojej małej zabawy w detektywa.
A więc szybko zakryłam swoje niedoskonałości korektorem, lekko pomalowałam rzęsy i zabrałam balsam do ust o zapachu arbuza. Przebrałam się również w ciemne dżinsy i pierwszą, lepszą koszulkę z jakimś pentagramem. Spakowałam na szybko torbę i wręcz wyskoczyłam z domu, nikogo nie informując o moim wyjściu. A nadmienię, że w salonie Esmeralda oglądała telewizję wraz z Chudym.

9 kwi 2020

Od Angeline C.D Oliego

- ZOSTAWIŁAŚ SWOJĄ TOREBKĘ U OBCEGO FACETA W AUCIE?? - Jak widać, Caroline nie była zadowolona nie tylko z mojej nowej znajomości, ale też z mojego zapominalstwa. Za to jej krzyk słyszało chyba pół bloku. Czułam, jak bębenki zaczynają mi krwawić.
- Przecież właśnie idę ją odzyskać! Pożyczam telefon! - rzuciłam, po czym pędem uciekłam z mieszkania. Gdybym została tam jeszcze przez chwilę, na pewno obsypywałaby mnie tysiącem pytań na temat Oliego, a między jednym a drugim zdaniem narzekałaby na moją nieodpowiedzialność. Wbrew pozorom Caro była bardziej czuła na moją fobię ode mnie.

4 kwi 2020

Od Angeline do Archiego

Ach te challenge od Żelków, zawsze wymyślą coś kreatywnego. Tym razem padło na teksty na podryw i wyrywanie obcych ludzi na mieście. Nigdy nie sądziłam, że moi widzowie będą aż tak kreatywni. No cóż, myliłam się. Może to i dobrze?
Ze sobą wzięłam oczywiście moją czarną torebkę z różnymi pierdołami w środku, ale także różowy kijek do robienia selfie. Trzymanie wyciągniętej dłoni z telefonem, po jakimś czasie robi się męczące, więc to urządzenie nieraz mi się przydaje. Po rzuceniu krótkiego „Pa!” samotnemu kocurkowi wyszłam z mieszkania. Z racji, że był wtorek, siostry pracowały i zostałam sama z Chudym.

24 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

- Nie uwierzycie, co mi się dzisiaj przytrafiło! - krzyknęłam od progu do sióstr. Kiedy odstawiłam butelkę z winem na podłogę, szybko rozebrałam się z kurtki i zrzuciłam buty ze stóp. Wtedy jeszcze nie zauważyłam ciszy, która panowała w całym domu. Wpadłam do salono-kuchni i dopiero wtedy zorientowałam się, że w mieszkaniu nie ma nikogo, oprócz mnie. I pewnie Chudego, który prawdopodobnie gdzieś sobie leżał. Dla pewności zerknęłam nawet, czy są buty dziewczyn. Oczywiście leżały tylko moje adidasy. A to ci heca, wróciłam szybciej. W takim razie pierwszeństwo mają Żelki.
Ślizgając się po podłodze, wróciłam po telefon leżący w torbie obok drzwi, ale… nie było jej tam. Zerknęłam na wieszak, bo być może przypadkiem ją tam zawiesiłam. Ale oprócz mojej kurtki i dwóch parasolek niczego innego nie zauważyłam. Ze strachem w oczach powróciłam do salonu i uważnie go przejrzałam, po czym zwróciłam wzrok na kuchnię. Niestety był tam tylko Chudy, śpiący na wyspie kuchennej. Mojej torby nigdzie nie było. Nawet nie było sensu sprawdzać na górze, bo tam jeszcze nie wchodziłam.
Ale zaraz. Skoro mojej torebki nie było w domu, to gdzie ona…
Wtedy przed oczami mignął mi moment, jak umieściłam ją sobie pod nogami w… samochodzie Oliego. NIE MÓWCIE, ŻE JĄ TAM ZOSTAWIŁAM.
Zaczęłam panikować. Jak mam teraz odzyskać telefon? Przecież nie mam drugiego, żeby do niego zadzwonić!
Wtem usłyszałam zamek otwieranych drzwi wejściowych, a w mieszkaniu zaczęły po kolei pojawiać się moje siostry. WYBAWIENIE. Od razu podeszłam do pierwszej Caroline.
- Caro, pożycz mi swój telefon!
- Telefon? Ale po co ci?
- Aa, opowiem wam później! Szybko, to ważne!
Brunetka niechętnie i z obawą w oczach podała mi swoją komórkę. Szybko ją odblokowałam i weszłam w kontakty, szukając tego podpisanego moim imieniem. Od razu zadzwoniłam i czekałam.
Jeden sygnał, drugi, trzeci… czwarty. Jakieś piknięcie i już miałam zamiar się odezwać, gdy usłyszałam znienawidzony nagrany głos pani z telefonu. To musi być jakiś żart!

Oli?

23 mar 2020

Od Angeline do Ivana

- Ty naprawdę chcesz to zrobić?
- A dlaczego nie? Przecież się zgodziłaś – odpowiedziałam Poppy, łapiąc ją za dłoń. Nie byłam pewna, czy tego właśnie chciała, ale nie wiedziałam, w jaki sposób inaczej mogłabym dodać jej otuchy.
Była godzina dwudziesta, a my obie znajdowałyśmy się w lesie Iris za Avenley River. Szłyśmy ramię w ramię, teraz trzymając się za ręce. Poppy dużą latarką oświetlała nam drogę przed i pod nogami, żebyśmy przypadkiem nie zahaczyły o korzeń drzewa. Było strasznie ciemno. Nie bałam się, jak zwykle. Jednak czułam drżenie siostry i powoli zaczynałam żałować, że ją ze sobą wzięłam.
Rano, po porannym opowiedzeniu Żelkom mojego snu o domu dziecka i tym, że zostałam tam sama, któraś osoba o dźwięcznym nicku DodoDemon napisała mi pewną ciekawostkę. Otóż gdzieś za lasem Iris znajdowało się osiedle mieszkaniowe z blokami. Jednak ze względu na okropny dojazd, żeby dostać się do miasta, urządzono mieszkańcom eksmisję. I od paru lat tamtejsze budynki stoją puste. Oczywiście zaciekawiło mnie to i no… zachciało mi się tam pójść! Po zapytaniu Caroline, czy pójdzie ze mną, prawie dostałam w twarz. Esme tylko mnie wyśmiała, ale za to Poppy się zgodziła.
A więc teraz gramoliłyśmy się przez las, zaopatrzone w dwa plecaki z różnymi, niezbędnymi rzeczami. Były trochę ciężkie, ale dało się je nieść. No, a teraz pora nagrać coś dla Żelków.
Z kieszeni kurtki, wolną ręką wyjęłam telefon i go odblokowałam. Po chwili już miałam wystawiony przedmiot przed sobą i dotknęłam przycisk do nagrywania.
- Witajcie moje Żelki. Wybaczcie, że tak ciemno, ale… Właśnie znajdujemy się z Poppy w lesie Iris – zaczęłam, spokojnym głosem, żeby nikogo nie przestraszyć. Zaraz, „nikogo”, czyli kogo? Umówmy się, że zwierząt. - Poppy, przywitaj się.
- He-ej – usłyszałam jej trzęsący się głos. Oj, chyba wolałaby już wracać do domu.
- Jak słyszycie, Poppy jest prze szczęśliwa, że się tu znajdujemy. Ale co my tu robimy? Otóż użytkowniczka DodoDemon, której zresztą bardzo dziękuję i ją pozdrawiam, napisała mi o ciekawym opuszczonym osiedlu gdzieś niedaleko – a przynajmniej mam nadzieję, że niedaleko – i właśnie tam z Poppy zmierzamy – opowiedziałam, tylko co jakiś czas przenosząc wzrok spod nóg, na ekran telefonu. Wolę nie stracić gruntu z oczu, żeby się nie wywrócić.
- Mamy godzinę… dwudziestą trzydzieści i… - zaczęłam, ale przerwałam, bo właśnie z siostrą wyszłyśmy z lasu. I, jak można by się domyślić, trafiłyśmy. Znaczy, przynajmniej taką miałyśmy nadzieję. Urwałam nagrywanie i schowałam telefon do kieszeni, zasuwając ją.
Poszłyśmy dalej do przodu. Latarka ukazała nam plac zabaw z drabinkami w stylu mostu, piaskownicą i dwiema huśtawkami.
- Mamy atrakcje do zabawy – powiedziałam, przeskakując nad drewnianą ławką, która w środku skrywała dół z piaskiem. I kamykami. - Ulepimy zamek z piasku? - zaśmiałam się, kucając i zgarniając część bardzo zimnego piasku w dłoń. Następnie cisnęłam nim w Poppy nieopodal.
- Ej! - zawołała, na co tylko prychnęłam śmiechem. Wstałam i wyszłam do siostry, otrzepując z ubrań resztki ziarnek piasku. Minęłyśmy plac zabaw i ruszyłyśmy dalej. Na osiedlu było bardzo cicho, ale to w sumie nic dziwnego, skoro należało do opuszczonych miejsc. Na razie, nie było aż tak strasznie, jak myślałam. Nawet różowowłosa wyglądała na nieco spokojniejszą.
Doszłyśmy do popękanego chodnika, pomiędzy którym wystawały źdźbła trawy. Nieco dalej stały również brudne drewniane ławki z koszami na śmieci obok. Postawiłyśmy tam naszą latarkę i się nieco rozejrzałyśmy. Całkiem tu przyjemnie.
Wtem usłyszałam jakiś hałas, jakby huk. Wraz z Poppy odwróciłyśmy się w prawą stronę, gdzie znajdowało się wejście do klatek bloków. Rozległo się kilka dodatkowym uderzeń.
Siostra zgarnęła jeszcze latarkę i poświeciła w tamtą stronę.
- Co jest… - Zmrużyłam oczu, widząc w oddali jakiś ruch. Coś jakby wyszło z klatki, a potem zaczęło szybko przemieszczać się w naszym kierunku. Obie z Poppy stałyśmy niczym słupy soli, nie zamierzając się ruszyć z miejsca. Człowiek, bo na to wyglądało, sądząc po sylwetce i umiejętności mowy, zaczęło krzyczeć.
- Dzwońcie po policję! Szybko! Zaraz nas zabiją!
Światło z latarki zaczęło się trząść, więc spojrzałam na siostrę. Widziałam na jej twarzy przerażenie. Ja również dostałam pietra.
Usłyszałyśmy kolejny huk, tym razem lecący w naszą stronę. Osoba, która biegła i dzielił ją metr od naszych stóp, nagle upadła na chodnik. Gdy skierowałam na postać strumień światła, zobaczyłam splątane włosy i bordową plamę na plecach, która zaczęła się powoli powiększać. Krew? Poppy krzyknęła, ja tylko stałam nad ciałem i się w nie wpatrywałam. Wtedy poczułam gwałtowne szarpnięcie i zaczęłam biec z Poppy z powrotem w stronę lasu.

Ivan?

18 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

Stałam jak wmurowana w beton. Nie spodziewałam się, że obca osoba zaproponuje mi wejście do auta tylko dlatego, żebym nie widziała, jak jakiś chłopak próbuje się zabić. No i on sam był mężczyzną. Do tego samochód… nie mam przy sobie moich tabletek, może być mi ciężko.
DO TEGO MĘŻCZYZNA. Już w momencie, kiedy mnie chwycił za nadgarstek, tętno zaczęło mi przyspieszać i czułam lekką panikę w swoim głosie.
Gdzie się podziały Caro, Esme i Poppy, kiedy najbardziej je potrzebuję? Czemu nie dzwonią ani nie piszą? NIE MARTWIĄ SIĘ? Już ja im reprymendę w domu zrobię…
Miałam ogromny mętlik w głowie i nie wiedziałam, co zrobić. Próbowałam przecież grzecznie mu odmówić, no ale był za bardzo uparty! Chyba zacznę do niego mówić „Osioł”. Jeśli w ogóle poznam jego imię. A na co mi znać imię obcego faceta, który prawie mnie przejechał?? Nie no, aż tak dramatycznie nie było, nie przesadzajmy.
I to przecież nawet nie chodzi o jego „jazdę jak u wariata”. Z moją chorobą lokomocyjną, jeszcze na dodatek bez leków, nie ma żartów. No i mój lęk… Chyba go uprzedzę.
- W-wolę nie… Mam chorobę lokomocyjną i nie wzięłam tabletek… - zaczęłam najspokojniej, jak potrafiłam.
- No i?
- Zrzygam ci się na tapicerkę – dodałam jeszcze i od razu skierowałam swoje kroki w stronę powrotną do restauracji.
- Aa, gorzej niż z dzieckiem! - usłyszałam za sobą jego krzyk. Potem poczułam tylko szarpnięcie za nadgarstek, przy którym niemal sama się nie wydarłam ze strachu. Zostałam brutalnie pociągnięta do czarnego mercedesa chłopaka i wepchnięta na miejsce obok kierowcy. On sam szybko przebiegł na drugą stronę, zajmując swoje miejsce i blokując wszystkie drzwi. Zrobił to, żebym przypadkiem nie zwiała. A to ci łachudra…
Od razu jednak otworzył trochę szybę po mojej stronie.
- Dla twoich rzygów. A teraz mów, gdzie mieszkasz – zażądał. Mocno ścisnęłam dłonie w pięść, żeby zapanować nad ich drżeniem.
- Vidia piętnaście… - wyznałam w końcu, nie mając ochotę na kłótnię z kierowcą.
- Nie można było tak od razu? - Odpalił silnik samochodu i zaczął powoli wycofywać. Nie, nie można było… Boże, jak ja teraz siostrom w oczy spojrzę.
Cisza, która między nami nastała była ciężka niczym głaz. Pewnie osoby spoza auta czuły tę ciążącą atmosferę i na pewno nam jej nie zazdrościły. Wzięłam głęboki wdech przez nos, żeby dodać sobie pewnej odwagi. Wypadałoby jednak się odezwać.
- To… Może zdradzisz mi swoje imię…? - niepewnie zaczęłam, powoli odwracając się w stronę ciemnowłosego. Przelotnie na mnie spojrzał. Nie oczekiwałam jakiejś wielkiej odpowiedzi od niego i taką też dostałam: „Oli”. Krótkie, proste, łatwe do zapamiętania. Pięknie.
- Angeline… - sama wyznałam, przybierając na twarzy delikatny uśmiech.
Mam nadzieję, że nie okaże się jakimś zboczeńcem i zamiast do domu nie wywiezie mnie do lasu, żeby mnie zgwałcić. Boże, jeden gwałt już przeżyłam, na drugi nie mam najmniejszej ochoty, naprawdę.

Oli?

17 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

Boże, jakby któryś z Żelków się dowiedział o mojej śmierci poprzez przejechanie na pasach, to by się skręcali ze śmiechu z mojej nieudolności. Przecież nie raz już tak było. W sensie, kiedy opowiadałam na filmiku o moich „Pasowych przygodach”, jak zwykłam to nazywać, to potem dostawałam multum wiadomości ze śmiejącymi się emotkami. Kochani ludzie.
Jednak zaśmiałam się na żart nieznajomego mężczyzny. On sam jednak się nie uśmiechał ani nic. Góra lodowa, można by powiedzieć. Może jednak źle zinterpretowałam jego gest, aby do niego podejść? Kolejny powód, aby mnie wyśmiać. Będę się skręcała z zawstydzenia, jak wrócę do domu i zacznę o tym opowiadać na Chatley. A potem ze śmiechu.
Poprawiłam torbę na ramieniu i zajęłam się zapięciem kurtki. Zaczynało być troszkę zimniej.
Wtem zza zakrętu wyszły ku nam dwie młode dziewczyny. Chyba licealistki, ale ręki nie dam sobie uciąć. Jedna miała włosy ombre z brązu przechodzącego w blond, a także buty-trapery i kurtkę w kolorze khaki. Druga była w sumie ubrana tak samo, ale włosy miała czarne. Dziewczyna z ombre przelotnie się na mnie spojrzała, a potem gwałtownie złapała swoją koleżankę za ramię i szarpnięciem poleciła jej, by spojrzała w moją i chłopaka stronę. A myślałam, że dzisiaj nikogo nie spotkam.
Nastolatki pisnęły pod nosem i momentalnie do mnie podbiegły.
- Jesteś Angeline? Możemy z tobą zdjęcie? - zaczęły pytać. Ja tylko szeroko się uśmiechnęłam i zaczęłam szukać telefonu w torbie.
- Tak, to ja. I jasne, możecie. Ale moim, dobrze? Jak podacie mi nicki, to wam prześlę.
- Jezu, wstawisz zdjęcie z nami na Chatley?
- A czemu nie? - zaśmiałam się, przymykając oczy. Szybko weszłam na Chatley i włączyłam aparat. - Okey, ustawcie się obok i powiedzcie „Żelki” - poleciłam, odwracając się w ich stronę. Po chwili dostałam również ich nazwy w aplikacji, więc je oznaczyłam i od razu wysłałam zapisaną kopię zdjęcia.
- Wyczekujcie filmików za godzinę – zawołałam do dziewczyn na odchodne, machając im przy okazji. Poszły w swoją stronę, z daleka słyszałam jeszcze ich chichoty, prawdopodobnie na mój temat. Urocze dziewczyny. Wspominały coś o tym, że się spieszą. Pewnie gdyby nie to, jeszcze bym z nimi porozmawiała. Zawsze lubiłam zagadywać do moich Żelków, ciekawiło mnie jacy ludzie postanowili mnie oglądać i obserwować.
- A to, co było? - usłyszałam za sobą głos mężczyzny, z którym jeszcze chwilę temu rozmawiałam. Odgarnęłam część włosów z twarzy, z powrotem wrzucając telefon do torebki.
- Moje fanki – szeroko się uśmiechnęłam.
- Fanki? - tym razem coś zmieniło się w jego zobojętniałej minie. Wyrażała w jakiś sposób zaciekawienie i rozbawienie. Teraz, jak o tym pomyślałam, to nieznajomy od razu, można powiedzieć „przywrócił się do porządku” i ponownie wyglądał jak obojętny na wszystko zwykły obywatel miasta. Ciekawe, nie powiem.
Wtem w oddali zabrzmiała syrena auta służb mundurowych. Po minucie obok nas przejechała straż pożarna, a za nią karetka.
- Ciekawe, co się stało… - powiedziałam na głos, zakładając za ucho pasmo włosów, które wiatr wzmożony przez pojazdy porwał do tańca. Zaczynam żałować, że nie wzięłam ze sobą żadnej szczotki.

Oli?

15 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

Zgarnęłam telefon z łóżka i weszłam na Avengrama, zmieniając stronę aparatu, aby był skierowany na moją twarz. Z urządzenia leciała losowa piosenka pewnej wokalistki, a ja wzięłam wdech, naciskając na guzik do nagrywania.
- Witajcie moje Żelki w tym pięknym dniu! - zaczęłam, szeroko się uśmiechając do ekranu i odgarniając część włosów z tyłu. - Dzisiaj, jak już wam wspominałam, Poppy idzie na konkurs dla kucharzy. Więc przyszła pora, aby pokazać wam to, co planowałam wraz z Caro od dobrych paru tygodni.
Zrobiłam dwa kroki w stronę mojej szafy i ponownie przełączyłam stronę aparatu.
- Tadam! - zawołałam, pokazując siebie w lustrze. Miałam ubraną czarną koszulkę z twarzą mojej różowowłosej siostry. Pod jej wizerunkiem znajdował się kolorowy napis „Do boju, Poppy!”.
Przybliżyłam aparat na wzór, następnie oddalając na moją postać.
- Z Caro jesteśmy zachwycone, bardzo nam się podoba. I do tego materiał jest świetny! I te kolorowe literki!
Wtem ktoś zapukał do mojego pokoju.
- Ange, musimy już iść, bo nie zdążymy!
- Odezwę się później Żelki, na razie – szybko zakończyłam i schowałam telefon do tylnej kieszeni czarnych dżinsów. Filmik mogę wysłać potem, najpierw muszę się zebrać.

12 mar 2020

Angeline Jelly


Źródło: Pinterest | Maggie Lindemann
Motto: Zawsze warto spróbować.
Imię: Angeline, często zdrabniane do Ange.
Nazwisko: Jelly
Wiek: 20 lat
Data urodzenia: 18 stycznia
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Jedna z koleżanek ciemnookiej z sierocińca po ukończeniu 18 lat dostała testament, w którym zmarła babcia przypisała jej… kilkaset tysięcy avarów. Caroline zainwestowała w nie, kupując duże mieszkanie (aż 2-piętrowe), a następnie przystosowując je dla siebie i swoich „sióstr”.
Blok, w którym mieszkają, znajduje się w dzielnicy San Camilllo kilometr od plaży. Do klatki można wejść po wpisaniu kodu do domofonu, a następnie trzeba się udać na 2. piętro za pomocą schodów znajdujących się zaraz po prawej stronie. Ich drzwi są jasnobrązowe ze ślicznym srebrnym numerkiem 26, a także napisem „C. E. P. A. Jelly”. Nawet nie pytajcie.
Po wejściu do środka od razu można zauważyć wnękę jadalnianą po lewej stronie, schody nieco dalej na prawo, bliżej szafę wnękową, a także kawałek kuchni na wprost, która jest połączona z dosyć dużym salonem. Kiedy tam się wejdzie i stanie w kącie na wprost kuchni, widok będzie taki: klik. Po wejściu na górę zauważymy drzwi do aż 6 pomieszczeń! Zaczynając od lewej strony, będą prowadziły tak: pokój Caroline, pokój Esmeraldy, biblioteczka, łazienka, pokój vlogerki i pokój Poppy. Sypialnia Angeline po zamknięciu drzwi i stanięciu obok nich wygląda tak: klik. Z tyłu znajduje się kolejna szafa wnękowa z lustrem po jednej stronie. Z góry uprzedzam, obowiązuje zakaz wchodzenia do każdej sypialni bez uprzedniego pukania i zezwolenia właścicielki. Kara wynosi 5 avarów i należy ją wrzucić do słoika znajdującego się w salonie.
Biblioteczka wygląda normalnie. Bujany fotel, duża stojąca lampa, a także kilka puf i… cała ściana w książkach. Dosłownie. A łazienka, o dziwo, jest mała. Klik – oto ona, kiedy stanie się we framudze. Za drzwiami znajduje się półka zrobiona w ścianie, przez co często któraś z dziewczyn dostaje mocno w bark, kiedy druga ma zamiar wejść do łazienki.
Wbrew pozorom, mieszkanie nie posiada balkonu, niestety. No i na ogół panuje większy bałagan. Starają się go sprzątać, ale coś im nie wychodzi.
Orientacja: O ironio jest ona heteroseksualna.
Praca: Jest blogerką. A raczej vlogerką. Codziennie nagrywa różne filmiki na Chatley, dzieląc się nimi również na Avengramie, gdzie też dodaje fotki różnego typu.
Charakter: Vlogerka jest osobą nad wyraz pozytywną, optymistycznie patrzącą na świat. Jej humor nie zna granic i jest w stanie śmiać się z byle głupoty jak potknięcie, przejęzyczenie się czy nawet kiepski (naprawdę suchy) żart. Trzeba przyznać, że kiedy ona się śmieje, to i wszyscy wokół, ale nie dlatego, że coś śmiesznego dopowiedziała. Po prostu jej śmiech jest zaraźliwy i głupio brzmi. Kiedyś padło określenie, że śmieje się jak zebra lub hamujący traktor, a bibliotekarka ze szkoły myślała, że się dusi i chciała wzywać karetkę. Ot, takie sobie przygody z jej humorem.
Jest też raczej miłą dziewczyną, zawsze do sąsiadów odzywa się z „Dzień dobry”, nawet jak jest godzina 23. Kulturalna z niej osoba, nienawidzi, jak ktoś komuś przeszkadza i wchodzi w słowo. Sama zawsze czeka, aż osoba skończy mówić, żeby mogła zabrać głos. A jak jest to coś pilnego, to podnosi rękę w górę. Co się zatem dzieje, jak ktoś jest nieznośny i zaczyna ją irytować? Sama staje się wredna. Nie słucha, mówi o czymś innym, odcina się, rzuca sarkazmem i w ogóle wydaje się przeciwieństwem siebie samej. Dodać jednak trzeba, że nie jest dobra w docinkach, ripostach i kłótniach. W ogóle nie ma do tego ani głowy, ani wyobraźni.
Mówiąc o irytowaniu jej – co najbardziej denerwuje dziewczynę? Naprawdę małe drobnostki i szczegóły. Najczęściej jak ktoś mówi jej o niskim wzroście i się z niej naśmiewa. Nie znosi tego.
Jednak co z jej odwagą? Wbrew pozorom to odważna kobieta i istnieje naprawdę mało rzeczy, których się boi. Horror o pierwszej w nocy? Z chęcią. Pająk w łazience? Zaadoptowałaby go. Spacer do opuszczonego domu? Jak najbardziej. Nie boi się też eksperymentować, zwłaszcza z włosami. Dobra, swoich może nie lubi aż tak zmieniać, jednak jeśli któraś z jej współlokatorek, czy nawet Żelków wyrazi chęć i zgodę, to idzie po całości, uwierzcie. I stwierdzam, że do tej pory nie miała od nich ani jednej skargi. Mówię poważnie.
Dodać trzeba, że ciemnowłosa jest bardzo rozgadana. Kiedy ma okazję i pozwolenie, nawija niczym katarynka. I to nie tak, że mówi bardzo szybko czy niezrozumiale, wręcz przeciwnie. Każde słowo płynnie wypada z jej słów i rzadko zdarza jej się plątać język. Najbardziej lubi rozmawiać oczywiście do swojego telefonu, kiedy nagrywa vlogi dla Żelków. No i tu dowiadujemy się o jej perfekcyjnej wręcz pamięci. Nie no, żartuję – jej pamięć jest bardzo ulotna. Dużo rzeczy musi sobie zapisywać na lodówce w kuchni lub w swoim pokoju.
Praktycznie urodzona aktorka. Może nienawidzi, ale potrafi skutecznie kłamać i udawać prawie bez cienia podejrzeń.
Szatynka to kobieta rzetelna, zawsze z mocą przykładająca się do wszelkich zadań. Nie lubi robić czegoś na pół gwizdka. Jak się przyłożyć, to porządnie, prawda? Sprawia to też, że częściowo jest perfekcjonistką, choć nie zawsze to ukazuje. No i uparta z niej osoba. Postanowi sobie coś – musi to zrobić. I nie ma żadnych „ale”! Wtedy ciężko ją od czegokolwiek odciągnąć.
Hobby: Głównie to fryzjerstwo. Pamiętam do dziś, kiedy Ange mając 5 lat, nauczyła się od starszych koleżanek pleść warkoczyki. Od razu ją to zafascynowało i zaczęła „studiować” różnego rodzaju fryzury. Dzisiaj jest po szkole fryzjerskiej i często wystawia na Rivenley różnego rodzaju ogłoszenia, że zrobi komuś fryzurę z jakiejś-tam okazji. Najczęściej z jej usług korzystają oczywiście siostry, ale zdarzają się też i Żelki, kiedy się z którymś umówi.
Drugim jej hobby można określić muzykę. Zawsze lubiła śpiewać i zawsze sprawiało jej to ogromną przyjemność. Nawet była w chórze kościelnym! Niestety tylko rok, bo potem grupa się rozpadła, ale była! Często słucha swoich ulubionych piosenek, robiąc sobie makijaż, czy komuś fryzurę. I tak, podśpiewuje przy tym.
Trzecie jej zainteresowanie to poniekąd robienie makijażu. Nie potrafi bez niego usiedzieć spokojnie, bo od razu zaczyna się spinać. Mając humor i czas, lubi eksperymentować z różnymi „wzorkami” czy „life hackami”.
Ostatnim jej hobby jest oczywiście… nagrywanie filmików na Chatley! Na Avangrama też, spokojnie. Po prostu nie potrafi bez tego żyć, przez co prawie cały czas przesiaduje na swoim telefonie i do niego gada. Zawsze się frustruje, gdy nie może pokazać czegoś ciekawego.
Aparycja|
- wzrost: 150 cm (i ani milimetra więcej)
- waga: 53kg
- opis wyglądu: To, co najczęściej sprawia, że ludzie zwracają uwagę na dziewczynę, to jej filigranowa postać. Bardzo szczupłe ciało idealnie zgrało się z jej niewielkim wzrostem. Malutkie stópki, zgrabne nóżki, genialny tyłek, płaski brzuch, wcięcie w talii, miseczka B, szczupłe ramiona no i łabędzia szyja. A do tego słodki uśmiech, pełne usta i duże, czekoladowe oczy – chyba jej ulubione.
Kolor jej włosów bardzo przypomina barwę tęczówek i w tym ludzie się nie mylą. Gorzka czekolada lub deserowa, co kto woli. Z natury są długie, gęste i delikatnie falowane. Pomimo swojego hobby nie eksperymentuje z nimi często, dzięki czemu nie są sztywne i zniszczone. Zabawne jest to, że brązowowłosa pomimo czesania ich, to zawsze będzie wyglądać, jakby dopiero co wstała z łóżka.
Jaki styl ma brązowooka? Bardzo, ale to bardzo różny. Chodzi głównie w tym, co jej się podoba i w czym dobrze się czuje. Jednego dnia może wyjść w zwykłych dżinsach i męskiej bluzie. Drugiego dnia weźmie falbaniastą sukienkę. Trzeciego wyjdzie do sklepu w firmowych dresach i obcisłej koszulce. Za to po mieście najbardziej lubi chodzić w butach na płaskiej podeszwie, wbrew pozorom nie radzi sobie najlepiej w szpilkach, już zdecydowanie woli koturny.
Makijaż? Jeśli o to chodzi, to jest jednym z mistrzów. Kilka kosmetyczek, a w nich jeszcze więcej rzeczy wyłapanych na wyprzedażach i różnego rodzaju promocjach – żadnej nie przegapi, a i jej nie ominie. Dlatego czasem nie wie, czego danego dnia użyć. Sposób? Wykłada kilka rzeczy przed Chudym, on wybiera i tego brązowowłosa używa. Proste? Proste.
Mówiąc o biżuterii, nadmienić muszę, że jest miłośniczką wszelkiego rodzaju wisiorków. Ma ich pełno i dalej jej mało. Podobnie jak z kosmetykami.
- pozostałe informacje: Posiada kilka dziurek w uszach. Sześć w lewym uchu, trzy w prawym. Zazwyczaj jest ozdobiona nimi wszystkimi i ani myśli ich zdejmować. No i niedawno zrobiła sobie tatuaże. Na lewym nadgarstku napis „Czemu”, a na prawym „Nie”.
- głos: Maggie Lindemann
Historia: Jedyne, czego możemy się dowiedzieć z życia Angeline to wieść, że od urodzenia przebywała w domu dziecka. Nikt nie znał jej biologicznych rodziców, o rodzinie nie wspominając. Wiadome jest tylko to, że jej ojciec zmarł w wypadku autobusu, w którym jechał wraz z jej matką, a ona sama zdołała urodzić tylko córkę, aby potem zostawić ją całkiem samą na świecie. Potem okazało się, że wszelkie dane osobowe jej rodziców były fałszywe, ich twarze po wypadku zmasakrowane i nie znaleziono nikogo, kto mógłby należeć do rodziny vlogerki.
W sierocińcu żyło jej się dobrze, miała dobre stosunki z każdym przebywającym tam dzieckiem, nawet z opiekunami. Ma stamtąd tylko jedno złe wspomnienie, i to związane z jej byłym najlepszym przyjacielem. Nienawidzi o tym opowiadać, więc powiem tylko tyle – została zgwałcona. Po tym incydencie starsze przyjaciółki zdołały namówić opiekunki, aby 17-letnia wtedy szatynka zamieszkała wraz z nimi.
Wyprowadzając się do Avenley River wraz z Caroline, Esmeraldą i Poppy, postanowiły zmienić nazwisko na jedno i zostać prawdziwą rodziną.
Rodzina:
Caroline Jelly – 21-letnia wysoka brunetka o granatowych oczach. Pracuje w mało popularnym, ale uroczym i rodzinnym sklepie z meblami o nazwie „Light”. Wbrew pozorom meble tam są bardzo ładne i dosyć tanie. Codziennie musi się powstrzymywać przed kupnem nowych mebli do mieszkania.
Esmeralda Jelly – 20-letnia kwiaciarka o ciemniejszej karnacji i afrem na głowie. Posiada okulary, a przez codzienne spięte włosy w niskiego kucyka sprawia wrażenie bibliotekarki, niżeli znawczyni kwiatów. Choć dodać trzeba, że książki też uwielbia. To ona zajmuje się wszelkimi kwiatami w domu.
Poppy Jelly – 21-letnia kucharka o ślicznych różowych włosach i czarnych skośnych oczach. Miłośniczka tak naprawdę słodyczy, choć specjalizuje się w różnych rodzajach mięs. To właśnie ona głównie gotuje w domu i pilnuje, żeby vlogerka nic sobie nie zrobiła.
Partner: -
Potomstwo: -
Ciekawostki:
- Swoich fanów nazywa „Żelkami”.
- W internecie można ją spotkać pod nazwą „JellyGirl”.
- W wieku 19 lat ukończyła szkołę fryzjerską.
- Przez wydarzenie w domu dziecka posiada fobię przed męskich dotykiem, ale nigdy nie daje po sobie tego poznać. O tym nie wiedzą nawet osoby, które śledzą ją w mediach społecznościowych.
- Posiada chorobę lokomocyjną.
- Beztalencie w kuchni, nawet jej tam nie wpuszczajcie, bo wróci bez palców.
- Maniaczka maseczek na twarz.
- Nienawidzi biegać.
- Uwielbia przesłodzoną kawę oraz herbatę. Nienawidzi gorzkich rzeczy.
- Marzy o posiadaniu psa.
Inne zdjęcia: -
Zwierzęta: Prawie od razu po przeprowadzce siostry postanowiły wybrać się do schroniska dla zwierząt i przygarnąć któregoś z tamtejszych pupili. Postawiły na kota, który od razu przypadł im do gustu. Kocur nazywa się Chudy i mimo że to Poppy go zauważyła, najczęściej przebywa i najbardziej lubi właśnie Angeline. Często z nią zasypia, robiąc jako przenośny termofor. Uwielbia mleko i kłócić się o nie z kimkolwiek. Miłośnik wdrapywania się w wysoko położone miejsca. I wcale nie lubi jeść włosów dziewczyn, skądże znowu.
Pojazd: Ze względów bezpieczeństwa i zdrowia swojego, jak i innych ludzi, preferuje swoje własne nogi. Czasami może nawet rower. Rzadko jeździ komunikacją miejską.
Kontakt: Howrse - ZlotyPies