Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty

9 sie 2019

Odejście

Z bólem serca żegnamy Sarah i Gabriela O'Hara.

18 lip 2019

Od Gabriela C.D Lucille

Odgarnia włosy opadające na jego czoło, siadając na kanapie. Zupełnie nie przejmuje się faktem, że kurz jest wszechobecny, teraz najprawdopodobniej znajdujący się również w najgłębszych zakamarkach jego ubrań. Nie bardzo wie od czego ma zacząć, choć podświadomie uważa, że wcale nie musi mieć tutaj pierwszego słowa. Zupełnie nie wie co Lucille robiła akurat w tym miejscu i o tym czasie, ale to nie jej sprawa, co Gabriel robi, dlatego też chłopak nie czuje obowiązku spowiadania się, w sumie nieznajomej mu dziewczynie. Przesuwa wzrokiem po stojącej na środku pokoju Lucille, która wygląda jakby nie wiedziała co powinna ze sobą zrobić. Po raz kolejny jej pomaga, mimo że wcale nie musi, ale tamten najprawdopodobniej zabiłby Lucille, a nie bawił się w jej zastraszanie, w końcu była świadkiem zabójstwa, a nie kradzieży w przydrożnym sklepie. Nie jest mu jej szkoda, powinna wiedzieć, że jeśli w ciemnym zaułku kłócą się ludzie, to podglądanie ich nie jest najlepszym pomysłem, nawet jeśli należy się do tego mniej bezpiecznego świata. Na dodatek, on naprawdę niewiele do niej ma i może nie obchodzi go jej los, ale dotychczas zrobił dla niej tyle, że teraz po prostu szkoda by mu było to wszystko zaprzepaścić, bo pewne jest, że nie odwiedzałby jej grobu. Z zamyślenia wyrwał go głos Lucille, w momencie, w którym myślał, że ta już się nie odezwie.

2 lip 2019

Od Gabriela C.D Lucille

– Myślałam, że nie obracasz się w towarzystwie takich osób, jak ta Lucille – ciemnowłosa krąży po kuchni, nawet nie zerkając na siedzącego przy stole brata.
– Myślałem, że mam dwadzieścia cztery lata, a ty znacznie mniej i to ja powinienem kontrolować to, z kim się spotykasz.
– Jakby ci to powiedzieć... nie wykazujesz chęci i możliwości, aby mnie kontrolować. I co najważniejsze, dobrze doradzać, czy cokolwiek powinien robić starszy brat. Z naszej dwójki to ja to robię względem ciebie.
– Naprawdę nie wiem o co ci, do chuja, chodzi, siostrzyczko – mówi zdecydowanym tonem, choć w jego oczach wyraźnie majaczy znudzenie. To nie pierwsza taka sytuacja i na pewno nie ostatnia, dlatego to żadna nowość.
– Nie wiesz? – Sarah ociera łzy wierzchem dłoni, na co jej brat jedynie wzdycha. Nawet nie zauważa, kiedy po jej twarzy zaczynają spływać łzy wielkości grochu. Wie, że jest okropny, ale nie wie jak to zmienić. Brnie w  to wystarczająco długo, aby teraz nie umieć się z tego wycofać. – Twoi nielegalni koledzy – Gabriel uśmiecha się mimowolnie, gdy słyszy to określenie. – Ukradli najlepszego konia, jakiego miałam. To twoja wina. Jestem o pięćdziesiąt tysięcy do tyłu – łka. Gabriel doskonale wie ile ta cała stajnia znaczy dla Sarah, ale on naprawdę nie ma wpływu na to wszystko, co dzieje się dookoła nich. To jasne, że chce dla siostry jak najlepiej, ale to awykonalne w takich okolicznościach, jakie zachodzą.

23 cze 2019

Od Gabriela C.D Lucille

– Dłu..go cię nie było – słyszy, zajmując swój ulubiony fotel. Każda wypowiedź mężczyzny przerywana jest pijackimi czknięciami świadczącymi o jego głębokim upojeniu alkoholowym.
– Aż się zaczęliśmy martwić – rechocze kolejny, na co Gabriel przewraca oczami, jak zwykle schowanymi za okularami przeciwsłonecznymi.
– Dajcie spokój. Przyszedłem tutaj tylko po działkę – macha im przed oczami woreczkiem z białą zawartością, powoli mając ich dość.
Doborowe towarzystwo. Nie jest aż tak uzależniony, aby tworzyć z nimi kółko wzajemnej adoracji, dlatego denerwuje go nieustannie unoszący się tutaj smród, ich zachowanie i porozlewany wszędzie alkohol. Nawet w jego mieszkaniu nie jest brudno do tego stopnia, jak tutaj, a to już coś.
– To tak jest? Traktujesz nas jako dostawców, a nie przyjaciół? – do uszu chłopaka dochodzi bełkotliwy, rozżalony, damski głos należący do Margareth.
– Mniej więcej – odpowiada, zbierając swoje rzeczy.

22 cze 2019

Od Gabriela C.D Lucille

Zmęczenie zawsze było obecne w życiu Gabriela. Nauczony jest radzić sobie z nim, z niewyspaniem, z głodem. Czuje się dobrze, nieważne jak tragiczne okoliczności by to nie były. Wszystko to trwa do czasu, bo jak twardy jest człowiek i ile czasu zajmuje, aby go złamać?  W miarę poukładany dzień nie jest dla niego priorytetem, a nieprzespana noc to rutyna dla kogoś takiego, jak Gabriel. Schodki zaczynają się wtedy, kiedy w grę wchodzą nieznane mu dotąd uczucia, obce emocje i niezrozumienie samego siebie, które doprowadza go do szału. Bo jak bardzo może namieszać w jego życiu jedna, praktycznie obca mu szatynka?
Pierwszy dzień spędzony na samym szczycie zniszczonej, opuszczonej kamienicy ulokowanej w mało przyjemnych obrzeżach dzielnicy Laville jest dla Gabriela zbawieniem. Zero kłopotów, zero ludzi, którzy coś by od niego chcieli, zero wygórowanych oczekiwań, tylko on, trochę alkoholu, trochę narkotyków. Nie jest to idealnym rozwiązaniem jego problemów, ale uzależnienie swoje, a on swoje. Drugiego dnia wita ranek z wymiotami, światłowstrętem, nienawiścią do całego świata i samego siebie. Czuje ogarniającą go złość, która przechodzi kilka godzin i kilkadziesiąt rozwalonych mebli później. Trzeci dzień, jak i siedem kolejnych to dla Gabriela nieśmieszny żart. Żyje o suchym chlebie i wodzie, ale nie przeszkadza mu to, mimo ściskającego się z głodu żołądka. Nie sięga także po wszelkie używki, chociaż ma je przy sobie i wystarczyłoby kilka minut, a odleciałby w niepamięć tak, jak jego zmartwienia. Myje się może kilka razy, resztę czasu po prostu leżąc bez ruchu na brudnym materacu, ale nie jest to coś, co by mu przeszkadzało. Ulatniająca się z jego ciała energia to jedyne, co mu towarzyszy. Dwa tygodnie w odosobnieniu zapewniają mu katorgę i odrobinę szaleństwa, bo w końcu jest zwykłym, niewiele wartym człowiekiem. Czuje, jak wyrzuty sumienia trawią jego ciało po kawałku.

20 cze 2019

Od Gabriela C.D Lucille

Otwiera zapuchnięte oczy, nie mogąc znieść duchoty, jaka panuje w pomieszczeniu. Coraz gorzej czuje się we własnym domu, więc także coraz rzadziej w nim bywa. Mieszkanie Sarah także nie jest dla niego miejscem, w którym czułby się dobrze i swobodnie, właściwie to jeszcze nawet nie znalazł dla siebie takiego miejsca na ziemi. W pokoju panuje półmrok, prawdopodobnie przez szczelnie zaciągnięte zasłony. Przykrym jest, że Gabriel wita każdy kolejny dzień z miną męczennika, jednak prawda jest taka, że czuje się więźniem we własnym ciele. Wszyscy, którzy go znają, widzą go jako lekkoducha, kogoś infantylnego, może nawet bez wyrzutów sumienia, ani jakichkolwiek uczuć. Prawda jest diametralnie inna, ale mężczyzna jest zbyt honorowy, aby przed kimś przyznać, że jest zmęczony życiem, uzależniony, że potrzebuje pomocy i kogoś bliskiego.
Po kilku minutach wstaje, omiatając wzrokiem spojrzenie. Jego sypialnia... cóż, teoretycznie jego sypialnia, bo śpi w niej tyle, co nic, jest usłana brudnymi ubraniami, pustymi opakowaniami po piwie i pizzy oraz skrawkami jakichś podartych dokumentów, które zapewne są ważne. Tylko podarte. Zerka na telefon, który nadal nie jest naładowany, po czym podłącza go do prądu, nie patrząc na wyświetlacz. Wie, że przywita go smutna tapeta przedstawiająca roześmianą, dwunastoletnią Sarah na gniadym kucyku z pucharem w uniesionej ręce, uśmiechniętych, zapewne przepełnionych dumą rodziców stojących obok oraz jego, gdzieś daleko w tle, obrażonego na cały świat. Pamięta ten dzień jakby był wczoraj, jak i najlepszą imprezę tego stulecia, która go omija na rzecz zawodów siostry. Teraz wie, że to wszystko nie jest ważne i cieszy się, że wtedy nie zjawił się u znajomych. Większość z nich, pijanych, zabrała policja, a ich rodziny musiały płacić wysoką kaucję.

Od Gabriela C.D Lucille

Taksuje wzrokiem każdy pojedynczy stół do bilarda, szukając potencjalnych przeciwników, z których mógłby zedrzeć bardzo potrzebne mu teraz pieniądze. Wie, że skoro zabrał tu tak nieobeznaną osobę, jak Lucille, ciąży na nim obowiązek opieki nad nią, ale mimo wszystko, nie przeszkadza mu to. Ponadto, czuje się dobrze, że po raz pierwszy może dać coś od siebie i jednocześnie nie jest sam, a rozmowa z kimś znajomym nie polega tylko na omawianiu gry i bezsensownej gadce. Nie zna Lucille na tyle dobrze, żeby stwierdzić czy to, co czuje jest prawdą, jednak dobrze mu w jej towarzystwie, przymykając oko na irytujący charakter.
Wkrótce odrywa spojrzenie od grających ludzi, powracając do dziewczyny. Siada na wysokim chokerze, wskazując na drugi, a kiedy dziewczyna na nim zasiada, pyta:
– Więc to tak zarabiasz całą kasę? – chłopak wzrusza bezwiednie ramionami, wyjmując papierosa z paczki, którą następnie kieruje w stronę dziewczyny, chociaż jest prawie pewny, że nie pali. Tak jak się domyśla, dziewczyna odmawia, więc odpala papierosa w pojedynkę, zaciąga się i odwraca w taki sposób, aby dym nie leciał wprost na nią.
– To zaledwie jedna trzecia dochodu. W rzeczywistości w jedną noc można przegrać wszystko to, co wygrało się przez całe życie, więc nie polegam w stu procentach na kasynie Nie żebym ukrywał to, jak dobry jestem – posyła dziewczynie uśmieszek. Lucille przewraca oczyma i po raz kolejny rozgląda się wokoło.
– To co takiego robisz, że stać cię na wykupienie dziewczyny? – pyta, nawet nie patrząc na rozmówcę.

19 cze 2019

Od Gabriela C.D Lucille

– O co pytasz, złotko, ja cię ostrzegałem – mówi, obdarzając ją krótkim, znudzonym spojrzeniem. Co ma poradzić na to, że Lucille uważa się za mądrzejszą od niego i wybiera tak, a nie inaczej?
– Ale... ugh. Nawet nie wiem, jak... – Lucille zawiesza się co moment, nerwowo wymachując rękoma. – Kim oni są? Co chcą zrobić? Dlaczego, do cholery, rozmawiam z tobą i jakoś niespodziewanie to wszystko tak wyszło, że... że... dobra, odpowiedz mi na te wcześniejsze pytania – Gabriel naprawdę nie ma najmniejszej ochoty na tę rozmowę, z resztą wprowadzanie Lucille do tego świata jest błędem. Wczorajsze ostrzeżenie to tylko dobry gest płynący z jego serca, równie dobrze może nie robić sobie z losem dziewczyny zupełnie nic.
– Jesteś w pracy – prycha. – Szef chyba nie będzie zadowolony, że rozmawiasz z klientami zamiast pracować? – unosi brew. – O której kończysz?
– To jest nieis.... o dziewiętnastej – mówi poddańczo, a do Gabriela dochodzi jak ciężka może być rozmowa z dziewczyną. Niedojrz, że ktoś chce dla niej dobrze, niedojrz, że oferuje swoją osobę, to ta i tak ma jakieś „ale".
– W takim razie będę przed barem o dziewiętnastej i cię odwiozę.
– I to ma zapewnić mi bezpieczeństwo? – pyta z niemałym powątpiewaniem. – Poza tym, skąd wiesz, że nie przyjechałam własnym samochodem?

18 cze 2019

Od Gabriela

Śmiech mężczyzny roznosi się po pomieszczeniu, które z łatwością możnaby nazwać meliną. Obdrapana tapeta na ścianach, dziurawe panele, rozpadające się meble i przypalone papierosami kanapy z pewnością nie świadczą dobrze o tym miejscu, jednak najwidoczniej dla osób, które się w nim znajdują, nie ma to większego znaczenia.
– Znalazł się przynajmniej? – pyta, nawiązując do opowiedzianej przed sekundą historii Margareth.
–  Chłopak czy portfel? – kolejny wybuch śmiechu całego towarzystwa przyprawia Gabriela o ból głowy, jednak kręci głową z rozbawieniem, strącając popiół z papierosa.
– Staczajcie się dalej – drwi ze swoich dobrych znajomych, wstając z podniszczonego fotela. – Do wieczora.

1 maj 2019

Od Gabriela

Drżącą ręką próbowałem wyłączyć nieustannie dzwoniący telefon. Moja lista kontaktów ograniczała się do kilku numerów, za pomocą których byłem w stanie porozumieć się z szemranymi gośćmi, za pośrednictwem których miałem załatwioną moją szemraną pracę, a jedyną osobą, którą obchodzi co robię w środę o szóstej nad ranem, jest Sarah. W końcu dilerzy nie zadzwonią, aby spytać jak się czuję, co najwyżej spytają się, czy dali mi dobry towar. W rzeczywistości nawet nie obchodziłoby ich, czy żyję. Nie traktowałem mojej siostry dobrze i wiedziałem to, ale nie mogłem się zmienić, bo nie potrafiłem. Po drugim odrzuconym połączeniu po prostu wyłączyłem telefon, skazując Sarah na dzień pełen zmartwień, ale nie dbałem o to tak bardzo, jak powinienem, zupełnie tak, jakbym został pozbawiony empatii i innych uczuć. W tym momencie byłem tylko i wyłącznie spragniony wody i leków przeciwbólowych.
Po omacku zasunąłem rolety, aby w pokoju zapanował półmrok, który moje oczy przyjęły z ulgą i podziękowaniem. Potrzebowałem okularów przeciwsłonecznych, jednak jak na złość nigdzie ich nie było. Sarah by wiedziała, gdzie je położyłem, w końcu nie tak dawno robiła mi porządki w mieszkaniu.
Odsunąłem na darmo rzeczy z zagraconego biurka - tam mojej zguby nie było, a wszystkie pierdoły spadły na podłogę, robiąc jeszcze większy syf, niż był.
Pod kanapą, w salonie także ich nie znalazłem, podobnie jak nie było ich pod fotelem i w półce, na której stał plazmowy telewizor, aktualnie ze zbitą matrycą.
Znalazłem je dopiero po kilkunastu minutach, w wannie. Nie miałem ochoty szukać leków przeciwbólowych, dlatego postanowiłem, że po prostu je kupię za pieniądze Sarah, swoje jednak skrupulatnie składając w koncie bankowym, o którym jednak ona nie wiedziała, myśląc, że na ogół nie mam grosza przy duszy. To nie było tak, że ukrywałem to przed nią w jakichś niecnych celach - obiecałem sobie, że dam jej wszystko, co uzbierałem, gdy tylko zacznie jej brakować.
Wsunąłem czarne dresy na nogi, zwykłą, białą bluzę, mimo że na dworze było z dwadzieścia stopni, po czym wyszedłem z domu. Wstydem było wychodzenie chociażby za drzwi mieszkania w dzień, gdy było jasno. Moja sześćdziesięcioletnia sąsiadka, mijając mnie, obdarowała mnie zniesmaczonym uśmiechem, patrząc na sińce pod oczami, ziemistą, niezdrowo bladą cerę, przetłuszczone już włosy i zgarbioną sylwetkę. Byłem na głodzie, dlatego też wolałem nie wdawać się w rozmowę, która mogłaby mnie sprowokować. Wsiadłem na motor, nawet nie dbając o kask, miałem do przejechania zaledwie kilkanaście metrów, ale zawsze to szybciej podjechać, niż iść na piechotę. Włączyłem się do ruchu, za kilka minut zjeżdżając na podjazd wyłożony brzydką, rudą, wystającą kostką brukową. Podszedłem do drzwi frontowych, pukając w nie. One też były brzydkie, drewniane i obdrapane, ale czego mogłem się spodziewać, znając mieszkańca i dobrze wiedząc, jaki jest?
– Wejdź – mruknął po otwarciu drzwi, a ja przekroczyłem próg jego mieszkania, czując smród alkoholu, chociaż czy naprawdę był to dla mnie smród, skoro piłem tego ile wlezie? – Masz coś dla mnie? – spytał od razu, a ja jedynie przewróciłem oczami, zakładając ręce na piersi. Oczywiście, że miałem.
– Znasz zasady, więc dlaczego liczysz na to, że specjalnie dla ciebie z nich zrezygnuję? – odparłem, a mężczyzna automatycznie sięgnął do kieszeni, wyjmując plik banknotów. Brudna robota wzywa od rana. Przyjąłem pieniądze, szukając po kieszeniach tego, co chciał. W końcu położyłem na jego spieczonej od słońca dłoni kilka saszetek i foliowych torebeczek, wypełnionych narkotykami i ziołem, kiwając głową na pożegnanie. Sam sobie otworzyłem drzwi i sam je zamknąłem, bo podejrzewałem, że mój stały klient był już za bardzo zainteresowany tym, co mu dałem.
Odjechałem stąd jak najszybciej, nie mogąc patrzeć na tę kostkę, w duszy dziękując, że przed moim apartamentowcem jest wyłożona inna, szara i jest na dodatek regularnie myta, za pieniądze Sarah.
Zaparkowałem przed fryzjerem, gdzie byłem umówiony na wizytę. Oczywiście, sam bym nigdy tego nie zrobił, to Sarah powiedziała, że wyglądam jak bezdomny. Przeszedłem przez drzwi, nie witając się z nikim, mimo że oni to zrobili. Usiadłem na kanapie, wyciągnąłem telefon z kieszeni bluzy i zacząłem odpisywać ludziom, którzy do mnie pisali, czując na sobie natarczywe spojrzenie kogoś z mojego otoczenia. Powoli podniosłem głowę, skanując pomieszczenie i w końcu natrafiając na mojego obserwatora, którego jednak obdarzyłem jedynie nieprzyjemnym spojrzeniem, unosząc bezwiednie brew.

Gabriel O'Hara

Źródło: Tumblr, Lorenzo Zurzolo
Motto: Zdobądź w młodości twej to, co wynagrodzi szkodę twej starości.
Imię: Gabriel
Nazwisko: O'Hara
Wiek: 25 lat
Data urodzenia: 15.06
Płeć: Mężczyzna
Miejsce zamieszkania: Jakieś tam osiedle, jakiś tam apartament na szczycie wieżowca, opłacany przez nikogo innego, jak Sarah - w większości. Zagracona kuchnia, salon, dwie sypialnie i dwie łazienki utrzymane w kolorach szarości i bieli. Pewnie gdzieś są też okna, jakieś meble - może po sprzątnięciu Gabriel przypomniałby sobie, że jego dom ma pełne wyposażenie.
Orientacja: Heteroseksualny
Praca: Trochę tu, trochę tam. Czasem naprawi się jakiś samochód, bo warsztat jest na tyle swobodnym dla niego miejscem, że sam dyktuje sobie godziny pracy. Wieczorami handluje narkotykami, czasem bronią, gra za pieniądze. Obraca się w tym, co nielegalne.
Charakter: Nie miał potrzeby, aby szybko dorosnąć, ale bieg wydarzeń i sytuacji zmusił go do tego, dlatego też nie miał tych magicznych kilku lat młodości. Z tego powodu, teraz jakby nadrabia wszystkie "stracone" lata, wpędzając jego siostrę, Sarah, w wyrzuty sumienia. "Zmarnowane" chwile na opiekę nad młodszą siostrę, według niego, przekreśliły mu niektóre możliwości. Lekkomyślność, złośliwość, dziecięca ciekawość i bezmyślne zachowanie są tylko murem odgradzającym go od prawdziwych emocji, które ma, tylko głęboko skrywa. W rzeczywistości jest całkiem zaradny, inteligentny i uwierzcie, że można by pokładać w nim nadzieje. Może nieduże, ale jednak. Nie jest tak dziecinny, za jakiego go uważają, ale on nie kwapi się, aby wyprowadzić ludzi z błędu - bawi go to, korzysta z życia teraz, skoro kiedyś nie mógł i co ważniejsze - ludzie nie wymagają od niego dużo, bo myślą, że jest dosyć głupi na poważniejsze zadanie niż gra w pokera na pieniądze do białego rana. Oprócz tego ma kilka twarzy i do każdego podchodzi inaczej - raz jest wyrachowany, raz potulny jak baranek - wszystko zależy od celu, jaki sobie obiera, bo wychodzi z założenia, że każda znajomość powinna mieć korzyści, pewnie dlatego, że nigdy nie miał nikogo na poważnie, i to nie chodzi o dziewczynę, tylko chociaż o przyjaciela. Uważa, że fajnie byłoby kogoś mieć, kogokolwiek, kto go zrozumie i uszanuje sposób bycia, może pomoże, ale tym samym, nie zamierza się na siłę w nic pchać, tylko bierze to, co los mu daje.
Hobby: Jeśli palenie, imprezowanie i picie może być zaliczane jako hobby, to tak, owszem, Gabriel je ma. Jest również pasjonatem wszelkich motocykli i samochodów, ale jeździ na nich tylko wtedy, kiedy jest trzeźwy - czyli stosunkowo rzadko. Większość nocy spędza w salonach, gdzie gra w pokera, bilarda, właściwie we wszystko, w czym może wygrać, pokazać, że jest najlepszy i zbić niezłą sumę pieniędzy.
Aparycja|
- wzrost: 193cm
- waga: 80kg
- opis wyglądu: Gabe ma wyraźnie zarysowane kości twarzy, głęboko osadzone, ciemne oczy i niewielki nos, a całość dopełniają pełne usta. Jest dobrze zbudowany, ale nie przesadnie, z uwidocznionymi mięśniami brzucha, pleców, rąk i nóg. Wygląda jak przeciętny chłopak, może jedynie młodziej, niż tacy w jego wieku. Ubiera się na czarno, lubi też granatowe koszulki, duże, ciemne bluzy i dresy, czy spodnie z niższym krokiem. Ciężko jest go przekonać do garnituru albo chociaż koszuli.
- pozostałe informacje: Ma kilka rozlanych tatuaży zrobionych przez pomyłkę, "bo tak", w domowym zaciszu jakiejś losowej imprezy.
- głos: Gabriel ma niski, męski głos, całkiem niezły do śpiewu, ale nie przeceniałabym jego umiejętności, bo jeśli śpiewa, to tylko pod prysznicem.
Historia: Jego życiorys nie jest rozbudowany tak, jakby on sam tego chciał. Przeżył trochę, ale wciąż niedużo. Po śmierci rodziców i po objęciu opieki nad, jeszcze wtedy, niepełnoletnią siostrą, musiał szybko dorosnąć. Miał niezłą płacę, ale jednak niewystarczającą. Przez jakiś czas żyli w biedzie, dopóki Gabe nie zajął się czymś bardziej dochodowym, ale nielegalnym. W końcu Sarah dorosła na tyle, aby się usamodzielnić, zostawiając go - z pozoru - samemu, jednak on w rzeczywistości nie widzi, że to siostra dba o niego tak, jak on dbał o nią.
Rodzina: Jeśli żyjąca, to tylko Sarah O'Hara, siostra.
Partner: Dziewczyna? Taka na dłużej? Brak.
Potomstwo: Brak.
Ciekawostki: Jest uzależniony od palenia, może zaczyna być też od picia, hazardu, narkotyków. Tak naprawdę już mało co można wywnioskować, od czego jest uzależniony, a od czego nie, biorąc pod uwagę jego tryb życia. Ma problemy z agresją.
Inne zdjęcia: Brak.
Zwierzęta: Sierściuchy jego siostry skutecznie wybiły mu z głowy chęć posiadania swojego, z resztą, kto by mu dał chociażby roślinkę na przetrzymanie?
Pojazd: Hondra cbr 1000rr oraz Ford Mustang Shelby GT500
Kontakt: jill