Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powrót. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powrót. Pokaż wszystkie posty

22 mar 2020

Conrad Mattias Greyhum

Źródło: Henry Cavill
Motto: Rodzina to nie krew. To ludzie, którzy cię kochają. Ludzie, którzy cię wspierają... No i to motto tkwi w sercu mężczyzny od zawsze.
Imię: Conrad Mattias. Imię Conrad o dziwo wyjątkowo pasuje do mężczyzny, oznacza ono bowiem kogoś silnego, kogoś kto sobie radzi.
Nazwisko: Greyhum
Wiek: 31 lat
Data urodzenia: 13.04.
Płeć: Facet
Miejsce zamieszkania: Mieszka w niewielkim domu na przedmieściach. Mały ogródek pomimo swojego rozmiaru jest zadbany i Conrad zawsze stara się znaleźć czas, aby zieleń była uporządkowana. Dom jest parterowy, dwie sypialnie, łazienka, kuchnia i salon.  Kuchnia ma połączenie z salonem i mieści w sobie lodówkę i piecyk. Do tego zmywarka i zwykłe brązowe szafki. Sypialnia Conrad roi się od niedokończonych prac i luźnych par skarpet które nigdy nie odnajdą swojej drugiej połówki. Sypialnia Daphne z drugiej strony to ideał każdej małej dziewczynki, kwiatki? Są. Koniki? Są. Kolor różowy? Jest. Tona zabawek, książek i innych dziewczęcych przedmiotów? Oczywiście, że jest.
Orientacja: Heteroseksualny
Praca: Aktualnie pracuje jako prezes w firmie marketingowej, ale po godzinach oddaje się pasji.
Charakter:  Conrad nie jest osobą cierpliwą.... No poza paroma wyjątkami jakie stanowią jego członkowie rodziny. Potrafi komuś dogadać i nie boi się konfrontacji. Fakt, ze nigdy nie miał rodziny ukształtował go w taki a nie inny sposób. Przez to bardzo bo się odrzucenia, zawsze pilnuje aby innym było lepiej niż jemu samemu. Jest zawzięty w tym co robi, wszystkie jego projekty są oddawane na czas( a nawet i przed czasem). Małe dziecko nauczyło go opanowania i cierpliwości której dość długo mu brakowało. Teraz stara się być oazą spokoju. Co nie oznacza, ze nie wydrze się czasem na kogoś jak mu za bardzo wejdzie za skórę. Jest ambitny, zawsze wie czego chce i nie zatrzyma się dopóki tego nie dostanie. Pomimo tego, jest jednak bardzo empatyczny. Rozumie emocje innych i nawet jak bardzo nie chciał by tego przyznać, szybko się przywiązuje do ludzi. Jeśli dostanie jakieś zlecenie to można mieć pewność, że zostanie ono zrobione najlepiej jak tylko się da. Jego zespół musi być specyficznie dobrany, ale jeśli będziesz pracować odpowiednio dzieżko to szybko spodobasz się Conradowi. Ma miękkie serce opakowane w tonę kamienia i folii ochronnej. Jeśli uda ci się zbliżyć do Conrada to możesz liczyć na ciepła troskliwa osobę która nie zawaha się przyjechać do ciebie w środku nocy aby posłuchać jak plączesz, albo odebrać cię z imprezy.  Conrad to introwertyk o duszy ekstrawertyka. Męczą go imprezy ale lubi się na nich pojawiać.
Hobby: Granie na gitarze, od zawsze kochał muzykę ale nie był w stanie nauczyć się grać na czymś poza gitarą. Od zawsze grywał na rogach ulic zbierając drobne na papierosy albo imprezy. Teraz gra dla siebie albo dla Daphne, kiedy dziewczynka ma problemy z uśnięciem albo po prostu, chce pośpiewać z tatą. Od niedawna zajmuje się czesaniem (ze względu na Daphne). Wykupił sobie kurs bo dziewczynka cały czas chodziła w bardzo źle uczesanym kucyku. Teraz, przynosi coraz to nowe zachcianki na warkocze i zmusza tatę do dalszego rozwoju w czesaniu. Conrad kocha rysować, zawsze go to fascynowało, nie posiada żadnego wykształcenia związanego ze sztuką ale uparcie bazgrze w swoim notesie.
Aparycja|
- wzrost: Wysoki, bo dobre 186 cm
- waga: 81 kg (ojcowski brzuszek zaczyna dawać się we znaki, ale Conrad dzielnie stara się zwalczać tłuszczyk)
- opis wyglądu: To dobrze zbudowany, wysoki, przystojny brunet. Ma kręcone włosy które na co dzień stara się zaczesać, na żel albo inną pastę do włosów. Jest umięśniony co przydaje mu się kiedy musi gonić wszędzie swoją córkę. Ma szaro- niebieskie oczy dookoła których powoli tworzą się zmarszczki od uśmiechu. Ale Conrad nie widzi w tym nic złego, skoro to dowód na to, że się uśmiecha to nie jest to mankament urody. Ćwiczy, aby utrzymać swoje ciało w dobrym stanie.
- pozostałe informacje: -
- głos: Yungblud
Historia: Życie Conrada nie było łatwe. Kiedy w wieku 4 lat stracił obojgu rodziców został wysłany do pierwszego domu dziecka. Tam doczekał się swojej pierwszej adopcji. Trafił do bogatej rodziny w której szybko zaczął sprawiać problemy. Został oddany i do 16 roku życia mieszkał w zastępczych domach. Nigdy nie potrafił znaleźć sobie miejsca, zawsze poszukiwał, uciekał. Dopiero kiedy poznał swoją pierwszą dziewczynę uspokoił się trochę. Jej rodzina stała się jego rodziną na parę miesięcy. Do momentu kiedy przestało się po prostu pomiędzy nimi układać. Znów był sam i znów szukał. Czego? Chyba swojego miejsca na ziemi. Kolejna dziewczyna zaszła w ciąże i urodziła mała dziewczynę pozostawiając Conrada sam na sam z problemem jakim było dziecko. O dziwo szybko odnalazł się w roli ojca. Uspokoił się, nauczył się zmieniać pieluchy i wreszcie miał kogoś kto kochał go bezgranicznie. Daphne wymusiła na Conradzie przemianę z Chłopaka na mężczyznę. To dziecko zmusiło Conrada do sięgnięcia po lepszą karierę, dla której zamieszkał w Avenley River.
Rodzina: Jego rodzice zmarli kiedy był bardzo młody. Od tamtego momentu szlajał się po placówkach państwowych w której nikt nie potrafił zapanować nad hormonalnym nastolatkiem.
Partner: Brak.
Potomstwo: Mała 7 letnia dziewczynka o imieniu Daphne, za którą mężczyzna oddał by życie. Jest jego oczkiem w głowie, ale pozwala jej na odkrywanie świata we własnym zakresie.
Ciekawostki: Ma problemy ze snem.
Jego córka jest wpadką. Matką dziewczynki jest była Conrada która oddała mu dziecko kiedy tylko się urodziło. Od tamtego momentu nie chciała kontaktu z dzieckiem, o dziwo  co miesiąc przesyła niewielkie alimenty.
Od małego chciał być malarzem.
Dobrze spełnia się w roli ojca i dzieci go lubią.
Uwielbia zwierzęta i jest wegetarianinem.
Inne zdjęcia: x x
Zwierzęta: To Terminator, w skrócie, Termin. Pies który nie miał szans na adopcję. Był psem uratowanym z ringu co widać po wielu szramach na ciele. Odnalazł się świetnie jako opiekun małej Daphne i stał się postrachem okolicy. Jest idealnym dodatkiem kiedy Conrad wyprowadza dziewczynę w wózku, nikt się do nich nie zbliży. Psiak pomimo swojego wyglądu i pochodzenia jest bardzo kochany, cierpliwy i posłuszny. Wielkie serce i jeszcze większy żołądek.
Pojazd: Firmowa RS6
Kontakt: Patryk123321 na hw albo przecinek na dc.

21 mar 2020

Veronica Luna

Źródło: Pinterest na zdjęciu Camila Mendes.
Motto: “Ja nie mam zasad, ja je tworzę, a jak trzeba to je łamię"
Imię: Veronica, niektórzy skracają jej imię Vi albo Ronnie.
Nazwisko: Luna
Wiek: 21 lat
Data urodzenia: 24 luty
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Veronica mieszka na przedmieściach w małym nowoczesnym domu z trzema sypialniami, każda z łazienką, duża przestronna kuchnia i jadalnia, salon oraz jej biuro. W piwnicy natomiast znajduje się wytwórnia rumu. Jako, że kocha konie za domem wybudowała sobie ośrodek jeździecki w wyposażony w stajnie na dziesięć koni, hale, dwie ujeżdżalnie, parkour, karuzele dla koni, myjkę.Orientacja: Heteroseksualna
Praca: Właścicielka ośrodku jeździeckiego, trenerka III stopnia w skokach i ujedzeniu. Właścicielka jednoosobowej firmy produkującej rum "Lunavi"
Charakter: Veronica jest charyzmatyczną i pewną siebie młodą dziewczyną. Zanim przeprowadziła się do Avenley River była kapryśną, egoistą zaopatrzoną w siebie osóbką która uwielbiała mieszać innych z błotem. Zawsze uważała się za kogoś lepszego. Kilka dziewczyn z jej powodu zmieniło szkoły a nawet musiało zasięgnąć porad psychologa. Dobra passa nigdy nie trwa wiecznie, po tym jak ojciec zostawił ją i mamę przewrotny los obrócił się przeciwko niej do tego stopnia, że musiała zmienić swoje zachowanie i środowisko.Stała się bardziej empatyczne i dbała o innych, odchodząc od jej wcześniejszego życia zaczęła bardziej szanować innych, stała się miłą pomocną dziewczyną. Ronnie to prawdziwa feministka uważa, że kobiety mają takie samo prawo do głosu jak i prowadzenia biznesu jak faceci. Lubi mieć wszystko pod kontrolą,jest inteligentną, wyrafinowaną, pomysłową a zarazem przebiegłą dziewczyną z głową do interesów. Gdy zaczyna z kimś wojnę to musi ją dokończyć i wygrać. Jest uparta zawzięta i konsekwentna w swoich działaniach. Nie cierpi bałaganu wszystko musi być poukładane można powiedzieć, że jest lekko pedantyczna pod tym względem. Vi jest elegancka i czarująca, od wyczucia stylu do jej postawy. Uwielbia czytać i cytować różne teksty literatury. Wbrew pozorom to bardzo uczuciowa kobieta która potrzebuje znajdować się w centrum uwagi, jednak nie za wszelką cenne.
Hobby:
- Uwielbia śpiewać i tańczyć
- Czasami uprawia hazard
- Jazda konna
- Uwielbia czytać literaturę
Aparycja|
- wzrost: 175 om
- waga: 61 kg
- opis wyglądu: Veronica jest piękną, młodą, latynoską kobietą ze szczupłą sylwetką.Ma oliwkową cerę, proste, średniej długości, czarne włosy i ciemne brązowe oczy. Zawsze ubiera się elegancko a w jej garderobie można znaleźć ubrania od najlepszych marek i projektantów szyte na miarę. Jej outfity zazwyczaj dopełniają perły, które dostała od taty. Ma elegancki styl. Chociaż często można spotkać ją ubraną w luźne ciuchy. Uwielbia Jeansowe ubrania, ale jeszcze bardziej za duże męskie bluzy.
- pozostałe informacje: Posiada mały tatuaż jest to kropka która wygląda jak pieprzyk
- głos: Camila Mendes
Historia: Veronica dorastała w dużym mieście Dallas z jej rodzicami Hermione i Hiramem Lodge. Żyła jak prawdziwa księżniczka w dobrobycie idostatku. Nigdy niczego jej nie brakowało ją i jej rodziców było stać na spełnianie swoich wszystkich zachcianek. Uczęszczała do Spence School, gdzie była cheerleaderką i to tam rządziła całą szkoła będąc najbardziej popularna osobą. Jedynym motywem tyraństwa Ronnie i Loli był fakt, że Paige była nieprzystosowana, a one były ,,klasowymi sukami”. W grudniu Paige nie mogła dłużej wytrzymać, więc zmieniła szkołę i poszła na terapię. Ronnie często imprezowała brała narkotyki a w weekendy latała do ekskluzywnych kurortów lub letniskowego domku swoich rodziców gdzie zabierała znajomych. Gdy ukończyła 18 lat zrobiła wszystkie kwalifikacje i osiągnęła trenera III klasy w skokach i ujeżdżeniu. Jednakże to wszystko się zmieniło, gdy jej tata zostawił mamę dla innej kobiety. Veronica była postrzegana jako rozpieszczona, zepsuta przez pieniądze dziewczyna, co jej nie przeszkadzało, dopóki nie zdała sobie sprawy, że to prawda. Ona i jej mama opuściły Dallas i wyprowadziły się do Anvery River, żeby zacząć nowe życie się zmienić. Dla wszystkich sekretem pozostało, że Veronica była wredną chamską zołzą w Dallas. Jednak nie znaczyło to że pozbyła się wszystkiego z dawnego charakteru,czego czasem używała, ale umiała rozróżnić co jest dobre a co złe. Jej kochany tatuś ukrócił jej dostęp do kasy więc podjęła prace jako kelnerka w międzyczasie z oszczędności wybudowała sobie dom i ośrodek jeździecki. Ogromnym zdziwieniem dla Ronnie był fakt gdy matka przyjęła ojca ponownie z otwartymi ramionami a ten przywiózł im do domu swoją pierwszą córkę z poprzedniego małżeństwa o której istnieniu dziewczyna nie miała zielonego pojęcia. Konflikt między nimi zaszedł tak daleko, że wstąpiła z ojcem na ścieżkę wojenną, wyprowadziła się z domu i zmieniła nazwisko na Luna. Postanowiła założyć własną firmę produkującą rum i nie przyjmować od ojca ani grosza. Nadal jednak utrzymuje stały kontakt z rodzicami.
Rodzina: 
Hiriam Lodge - ojciec, biznesmen i mafiozo
Hermione Lodge - matka
Hermosa Lodge - przyrodnia siostra, której nienawidzi
Partner: Jeszcze nigdy nie byłą w trwałym związku
Potomstwo: Brak dzieci jak na tę chwilę
Ciekawostki: 
- Zawsze kłóci się z ojcem prowadzą razem zaciekłą wojnę
- Gdy się denerwuje za mocno, sięga po fajki.
- Produkuje swój własny rum "Lunavi"
- Posiada małą stajnie przy domu na sześć koni i wynajmuje boksy
- Jest trenerką III stopnia w ujeżdżeniu i skokach
- Posiada swój własny ośrodek jeździecki na swojej działce gdzie ma dom.
Inne zdjęcia: x x x x
Zwierzęta: Misso - to kot rasy Mainecoon dostała go w prezencie od ojca.. To dość niesforny zwierzak uprzykrzający jej życie. Uwielbia niszczyć i zrzucać wszystko co tylko się da potłuc.Jednak mimo to Vi lubi się czasami do niego przytulać gdy ma gorsze dni. Femke Suprise - klacz to pięcioletnia klacz, na której jeździ Ronnie i trenuje na niej skoki do 150cm. Jest sympatyczna i bardzo energiczna, jeszcze nie potrafi zbyt wiele jednak cały czas się uczy. Ekwador - doświadczony dwunastoletni wałach startujący w ujeżdżeniu klasy P. To właśnie na nim Ronnie wygrywała swoje pierwsze zawody.
Pojazd: Lamborgini
Kontakt: Syßir

Archibald Andrews

Źródło: Pinterest - wizerunek KJ Apa.
Motto: Zło nie przestaje istnieć tylko dlatego, że na jego widok zamykamy oczy. 
Imię: Archibald “Archie/Archiekins”
Nazwisko: Andrews
Wiek: 21 lat
Data urodzenia: 08.07
Płeć: Mężczyzna
Miejsce zamieszkania: Archie mieszka w małym drewnianym domku przy jednej z mniejszych ulic miasta. Dwa pokoje, kuchnia, jadalnia i jedna łazienka. To w zupełności mu wystarcza. Za domkiem jest malutka działka gdzie rosną jakieś kwiaty i krzaki. Stoi też tam duża drewniana Buda w której mieszka Bella.
Orientacja: Heteroseksualny
Praca: Właściciel klubu bokserskiego "Box Royal"
Charakter: Archie jest życzliwy i uczynny, bardzo chętnie pomoże jeśli jest taka potrzeba. Ma dobre serce jest uczciwy, po prostu nie potrafi kłamać.Wobec przyjaciół i bliskich jest lojalny zawsze trzyma ich stronę i nigdy nie pozwoliłby sobie na zdradę. Archie pragnie chronić swoich bliskich przed całym złem tego świata, to opiekuńczy chłopak. Jednak te cechy wcale nie odbierają mu jego męskości gdyż potrafi być arogancki i agresywny. Wcale nie jest tak ciężko nakłonić go do bójki ani ostrej wymiany zdań. Nigdy nie pozwala sobie wejść na głowę. Ma problemy z trzymaniem nerwów na wodzy czasami po prostu wybucha i najlepiej zostawić go wtedy samego.Najbardziej cierpi w obliczu bezradności kiedy widzi jak jego przyjaciele cierpią a on może tylko stać i patrzeć gdyż nie jest w stanie zrobić niczego co mogło by złagodzić ból. Niestety, mimo wszystko posiada niską samoocenę, czasami czuje, że nie jest wiele wart. Bywa naiwny do tego stopnia że przestaje odróżniać dobro od zła. Ulega autodestrukcyjnym pokusą,łatwo jest go zmanipulować.Nie potrafi zdecydować się co do swoich uczuć co wskazuje na to,że był w wielu związkach. Jet również osobą zmienną co do swoich pasji ma wiele talentów, dusze artysty jednak mimo to woli boks i walki w klatkach oraz futbol amerykański.
Hobby: Gra na gitarze * Śpiew * Majsterkowanie
Aparycja|
- wzrost: 185 cm
- waga: 73 kg
- opis wyglądu: Archie jest wysokim facetem o bladej karnacji. Ma rude włosy zazwyczaj niechlujnie roztrzepane gdyż nie chce mu się ich zazwyczaj układać.Jego oczy są brązowego koloru. Dużo czasu spędza ćwicząc co sprawiło, że stał się dość muskularny. Na jego prawym ramieniu znajduję się tatuaż w kształcie węża który utożsamia go z przynależnością do gangu
- pozostałe informacje: Posiada  tatuaż w kształcie węża na ramieniu. Nad prawą brwią ma szramę. Na  biodrze wypalone znamię, oraz na lewej piersi i ramieniu pociągnięte trzy spore sznyty pozostawione przez  niedźwiedzia.
- głos: KJ Apa - I’ll try
Historia: Archie wraz ze swoim ojcem mieszkał w małym miasteczku niedaleko Avenely River. To własnie tam uczęszczał do szkoły. Jego ojciec prowadził firmę budowlaną gdzie chłopak mu pomagał a w okresie wakacji pracował aby zarobić sobie trochę grosza na wymarzone auto. Był dość popularny w swoim liceum nie było osoby która by go nie kojarzyła. Zawsze chętnie pomagał innym i chociaż nie uczył się najlepiej to zawsze fartem zostawał przepuszczany dalej z klasy do klasy. Pewnego razu Archie pokłócił się ze swoim ojcem i zamienili kilka ostrych słów. Gdy obje nieco ochłonęli umówili się na kolacje w swoim ulubionym barze. Niestety w ten felery wieczór do baru wpadł mężczyzna z bronią który wycelował prosto w Archiego, jego ojciec bez wahania osłonił chłopaka i oberwał. Niestety nie udało się go uratować i chłopak został sam. Niedługo po tym do miasteczka przyjechała jego matka która postanowiła, że razem przeniosą się do innego miasta. Archie nie zgodził się jednak na tą propozycje. Niedługo po tym zajściu w mieście ponownie doszło do kolnych zabójstw. Nikogo nie zdziwiło, że Archie chciał dopaść mordercę swojego ojca niestety wplątał się w tak ogromne tarapaty, że trafił na rok do poprawczaka. Niestety nie był to zwykły zakład jako, że szybko odkryto potencjał chłopaka zaczęto zmuszać go do walk bokserskich. Początkowo stawiał opór ale później zrozumiał, że to jego jedyny sposób aby przetrwać. Dwa razy próbował uciekać, najpierw trafił do izolatki a za drugim razem wypalono mu znamię na biodrze. Jego mama nie próżnowała w tym czasie jako doświadczony adwokat wynajęła Panią detektyw  Betty Blossom. Wspólnymi siłami udało się im wyciągnąć Archiego, jednak ten musiał uciekać by nie stwarzać zagrożenia dla bliskich. Przez kolejne trzy miesiące mieszkał w lesie i ukrywał się, aby nie zostać schwytanym przez policję. To własnie tam spotkał bestie która pozostawiła mu trzy sznyt na ciele.  Gdy zagrożenie minęło wrócił do domu spakował się i wyjechał do Avenley River gdzie dokończył naukę w liceum. Po letniej szkole zdał maturę, nie porzucił jednak boksu stał się profesjonalnym zawodnikiem i otworzył klub bokserski "Box Royal"
Rodzina:
Fred Andrews - zmarły ojciec
Mary Andrews - mama
Partner: Nadal nie spotkał tej jedynej
Potomstwo: Brak
Ciekawostki:
- Ma zamiar napisać jeszcze wiele utworów muzycznych, jak i piosenek
- Był w poprawczaku
- Nienawidzi niedźwiedzi
- Posiada tatuaż na przedramieniu w kształcie węża
- Jest członkiem gangu, tylko, że jego działania skierowane są aby pomagać, a nie krzywdzić ludzi. 
Inne zdjęcia: x x
Zwierzęta: Bella - to urocza suczka rasy Golden Retriver. Jest energiczna, zawsze radosna i chętna do zabawy to idealna towarzyszka przy której nie wolno się nudzić. Uwielbia aportowanie, głaskanie i przytulanie, to prawdziwy pieszczoch.
Pojazd: Subaru Impreza
Kontakt: Bad Boy

14 mar 2020

Powrót!


Na zdjęciu: Cole Sprouse
Motto: I coście stworzyli? Ten burdel, gdzie nic nie funkcjonuje, bo wszystko dozwolone, gdzie nie ma ani zasad, ani wykroczeń?
Sławomir Mrożek
Imię: Oli
Nazwisko: Krafftag
Wiek: 21
Data urodzenia: 16.09
Płeć: Mężczyzna.
Miejsce zamieszkania: Mieszka parę ulic z buta od salonu, niewielkie mieszkanko jedno pokojowe stało się jego mini rajem na ziemi, ma wszystko czego chce, kuchenka? Jest. Prysznic? Jest... chociaż wolałby wannę, kocha wanny. Ma swoje łóżko i kawałek podłogi, na którym prosiaki mogą spokojnie skakać.
Orientacja: Homoseksualny, (agresywnie homoseksualny ale lubi flirtować z każdym)
Praca: Tatuażysta
Charakter: Mówiąc o Olim pierwsze co można powiedzieć to pewny siebie i znający swoje możliwości.Dodatkowo można by powiedzieć, że uwielbia dogryzać innym, warknięcie na kolegę/koleżankę albo kogoś na ulicy jego norma prze co często wdaje się w bójki , nie wie kiedy przestać i zawsze chce mieć ostatnie słowo. Od zawsze wiedział co chce robić i do tego celu dąży, w pewnym sensie odhacza tylko kolejne punkty z swojej listy planów na życie. Lubi mieć wszystko pod kontrolą i poukładane, to idealista i pedant. Jego sprzęt jest zawsze czysty a jego ubrania nigdy nie spotkały się z podłogą (No chyba że były na nim). Kocha porządek i czystość, co trochę nie współgra z jego zainteresowaniami. Od zawsze jednak był uparty w tym co planuje robić. Dlatego też pasuje mu kariera w dziedzinie tatuowania ludzi, robi wszystko ładnie, schludnie i nikt nigdy nie wychodzi niezadowolony z jego fotela. Oli to bardzo ciepła osoba która w pierwszym kontakcie może wydawać się zimna. Nie daj się zmylić , Oli kocha ludzi, po prostu nie ogarnia odrobinę poznawania i zdobywania znajomych. Bywa uparty i czasem.. (NO może często) zarozumiały. Szybko się irytuje jeśli coś nie idzie zgodnie z planem albo coś te plany zmienia.Dopiero po długiej znajomości i odsłanianiu kolejne z wielu warstw którymi się zabarykadował zobaczyć można zmęczonego tym wszystkim chłopaka który z dnia na dzień coraz bardziej ma ochotę to wszystko zakończyć. Nie ułatwia sobie życia tym jak uwielbia się sprzeczać, kłócić i obrażać z innymi przez co nie ma znajomych na których mógł by polegać w czasie trudniejszych chwil.
Hobby: Sztuka, rysunek, całe ciała ludzkie i związane z nim sztuki.. kocha świnki morskie
Aparycja|
- wzrost: 179
- waga: 75
- opis wyglądu: Ma ładną buźkę, ciemne włosy które zawsze schludnie układa w tylko jeden typ fryzury, ładne niebieskie oczy błyszczą prawie zawsze ale nigdy dla innych ludzi, jest wysportowany i lubi swoje ciało, nie brakuje mu mięśni ale nie nazwał by się pakerem. Na jego ustach zawsze widnieje taki dziwny i trudny do rozgryzienia jednostronny uśmiech.
- pozostałe informacje: ma parę tatuaży ale woli je robić nić mieć robione.
głos: Hozier
Historia: Oli od dawna szukał pracy,. Miejsca w którym mógł by się ustabilizować i odnaleźć od nowa, no i takim jakoś cudem natrafił na ofetrę pracy w nowo otwartym salonie tatuaży . Szybko podjął decyzję i wyjechał z poprzedniego miasta, nic go nie trzymało w aktualnym miejscu zamieszkania a nawet coś pchało go dalej. Tak trafił do nowego miasta Avenley. Aktualnie nadal nie jest pewien czy zostanie w nim na dłużej ale na pewno na tyle ile da radę. Po dość specyficznej relacji z Thomasem został sam.
Rodzina: Jest raczej zamknięty, jeśli chodzi o mówienie o swojej rodzinie, jego rodzice rozwiedli się kiedy miał parę lat i ciągle widywał swoją mamę. Mało szczęśliwą, nie wierzy przez to w miłość. W wieku 12 lat został wysłany do dziadka, który pomógł mu trochę pokonać swój pedancki zapęd.
Ojciec - Marcos
Macocha - Elia
Matka - Katherine
Dziadek - niedawno zmarł. Pozostawił chłopakowi dość pokaźny spadek.
Partner: Brak.
Potomstwo: Nope.
Ciekawostki: Oli kocha papierosy i inne używki.
Zwierzęta: Kot po byłym chłopaku.
Pojazd: Mercedes
Kontakt: hw: Patryk123321 . Mail: spadajciepls@gmail.com

6 mar 2020

Powrót!

Źródło: Dylan O'Brien, Grafika Google
Motto: "Jeśli się dowiesz, będę musiał cię zabić"
Imię: Milo
Nazwisko: Rovgothon
Wiek: 21 lat
Data urodzenia: 16 maj
Płeć: Męska
Miejsce zamieszkania: Akademik. Ma jednoosobowy pokój, tylko łazienkę musi dzielić z czterema pokojami, w których jest po dwie osoby. Na resztę się nie skarży, wygodne łóżko, duża szafa, półki. Do tego ma małą lodówkę i kuchenkę.
Orientacja: Wiele kobiet i panów nad tym ubolewa: aseksualny. Nie czuje pociągu do nikogo i niczego, chociaż jego terapeuta zawsze powtarza, że jak sobie kogoś znajdzie, to się to zmieni.
Praca: Student informatyki. Pracuje czasem u swego ojca w firmie, rzadziej chodzi do schroniska.
Charakter: To bardzo rozgadany koleś, który jest pewny swych racji i egoistycznie do nich dąży, mogąc nawet poświęcić przyjaciela. Jest beznadziejny w kontaktach między ludzkich, mówi co chce, nie zwracając na nikogo uwagi. Ponoć jest wredny, ale dla niego to zwykła szczerość, gada, co mu ślina na język przyniesie i bardzo często są to uszczypliwe komentarze. Nie potrafi się do niczego i nikogo przywiązać, wszystko traci po jakimś czasie wartość (nie licząc rodziny, biznesu i ulubionych hobby) i Milo po prostu to zostawia. Dlatego nie ma za wielu (nie ma żadnych) znajomych, każdy trzyma się od niego z dala, tym bardziej, że chłopak uwielbia się bić i stwarzać sytuację do walki. Wie, że ma przewagę dzięki protezom i mimo zakazu "używania ich otwarcie", często właśnie te metalowe kończyny używa do walki. Uwielbia łamać zasady, bo "zakazany owoc najlepiej smakuje". Chociaż nikt za nim nie przepada, to jeśli ktoś ma okropny plan poniżenia kogoś, zdemolowania czegoś, a nawet przemycenia czegoś, zwraca się do Milo. Chociaż wydaje się kompletnym idiotą, który igra sobie z życiem i ludźmi, jest bardzo ostrożny i rozważny, co nie pasuje do takiego człowieka. W ważniejszych rozmowach uważa na słowach. Nie jest godzien zaufania, jeśli będzie miał dobrą okazję, sprzeda cię - przynajmniej tak mówią. W rzeczywistości Milo ma trochę więcej przyzwoitości, niż mogłoby się wydawać. Jeśli potrzebujesz pomocy, a takowej nikt nie potrafi ci udzielić, wtrąci się bez zaproszenia, a potem, jeśli mu nie podziękujesz, zwyzywa cię. Rovgothon nie jest bezinteresowny, często przychodzi po coś w zamian, a jeśli ma większe plany, potrafi być nawet miły przez długi czas, by potem osobę wykorzystać. Często nie rozumie słowa "nie" i robi wszystko po swojemu, wtrącając przy tym swoje pięć groszy. Z tych "lepszych" cech, można powiedzieć, że jest świetnym słuchaczem, chociaż nie wygląda. Nie potrafi usiedzieć w miejscu, jeśli nie śpi. Musi coś robić, więc nawet podczas rozmowy, gdy wydaje się, że kompletnie ignoruje rozmówcę, odpowie na pytania, a nawet szczegółowo. Co ciekawsze, bardzo szanuje osoby starsze i niepełnosprawnę.
Hobby: Mówią, że nie potrafi się do końca "spełnić". Zawsze mu powtarzają, że ma masę umiejętności, które tylko czekają na ujawnienie, ale Milo jest zbyt leniwy, by im na to pozwolić. Obecnie interesuje się średniowieczem i sposobami wymierzania kar w tamtych czasach (jest cichym wielbicielem kodeksu Hammurabiego). Pociągają go sztuki walki, mając 6 lat rozpoczął naukę karate, judo i boksu, co trwa do dzisiaj. Pobocznym hobby jest słuchanie muzyki, co robi w wolnym czasie, oraz informatyka.
Aparycja|
- wzrost: 180cm
- waga: 75kg
- opis wyglądu: Przystojny i umięśniony mężczyzna, o lekkiej opaleniźnie. Ma ciemno brązowe włosy, które żyją własnym życiem, głębokie brązowe oczy i gładką cerę, pozbawionej zarostu. Uważa, że to go postarza, dlatego uporczywie z nim walczy. Ma duże, ciężkie dłonie, chodzi prosto i pewnie stawia duże kroki. Ubiera się na luzie, aczkolwiek stylowo. Chociaż nie ma za dużo ubrań, to wszystko, co ma w szafie, jest markowe.
- pozostałe informacje: Gdy się uśmiecha, ma dołeczki. Jego skóra jest pozbawiona jakichkolwiek pieprzyków czy innych oznaczeń, nie licząc małego pentagramu na kostce, który ma symboliczne znaczenie w jego rodzinie, nie jest formą "upiększającą". Co ciekawsze, ma protezę dłoni od ramienia i nogi od kolana w dół. Obie wyglądają bardzo realistycznie.
- głos: SIAMES
Historia: Gdzie się urodził, tam pozostał. Starsi bracia zawsze dawali mu w kość, ale gdy potrzebował pomocy, zawsze ją otrzymywał. Chodź rodzice go nie rozpieszczali, dbali o jego zdrowie i wykształcenie. W szkole miał dużo problemów, bez problemu wchodził w bójki, niektóre sam wywoływał, czasami nieświadomie i niepotrzebnie. Nauczyciele go nie cierpieli, miał mało znajomych, a mimo to był jednym z lepszych uczniów. Z łatwością przyswajał wiedzę, dlatego wagary nie przeszkodziły mi w zdobywaniu dobrych osób. Wiele razy był sądzony o ściąganie, ale mimo wszelkich prób obserwowania go, dalej był piątkowym uczniem. Jednak co z tego, jeśli groził mu poprawczak albo psychiatryk? Gdy normalne dzieci rysowało pieski, kwiatki, on wymyślał przeróżne tortury dla ludzi. Gdy normalne dzieci grzecznie się bawiły w piaskownicy, on maltretował swoich kolegów wpychając im do ust zabawki. Gdy normalne dzieci oglądały bajki, on czytał średniowieczne książki o mordercach, gwałtach, torturach. Rodzice dużo zapłacili za milczenie innych ludzi, a następnie wysłali go na terapię. Z początku wydawało się, że to nic nie da, dlatego "na ratunek" przyszedł wypadek samochody. Jadąc z ciotką na urodziny kuzyna, zostali potrąceni przez ciężarówkę, która zgniotła połowę samochodu. Ciotka zginęła na miejscu, a Milo stracił kończyny. Ten wypadek sprawił, że jego sadystyczne odruchy zmalały, jednak w dalszym ciągu nie szanował większości ludzi.
Rodzina: Należy do wspaniałej i wielkiej rodzinki, która o siebie dba i nawzajem się kocha, jego ojciec zawsze powtarza "Jeśli od nas odejdziesz, zabijemy cię" - cała ich wspólna rodzinka zajmuje się jednym i tym samym - prowadzą biuro informatyczne.
  • Dylan Rovgothon - 50 lat - wyrzucony z domu zszedł na złą drogę, kontynuując ją, poznał Effie, z która jako młoda para założył rodzinę. Chociaż nie skończył szkoły, udało mu się założyć własne rodzinne przedsiębiorstwo.
  • Effie Rovgothon - 48 lat - osierocona w wieku 5 lat, mieszkała u surowych dziadków, którzy wyrzucili ją z domu, gdy poznała Dylana. Ukończyła szkołę i pomogła założyć firmę.
  • Madelyn Rovgothon - 8 lat - najmłodsza z rodzeństwa, słodki urwisek, z zachowania przypominająca chłopca. Mieszka z rodzicami, ma bardzo dobry kontakt z braćmi.
  • Brayan Rovgothon - 27 lat - pośredni syn, któremu grozi wydziedziczenie, nie ma zamiaru pchać się w rodzinny interes przez jej tajemnicę, przez co jest bardzo pokłócony z ojcem oraz Williamem, dla którego ich zasady są wszystkim.
  • William Rovgothon - 31 lat - najstarszy syn, który ma odziedziczyć firmę. 
Partner: Brak i raczej się to nie zmieni
Potomstwo: Jest bezpłodny
Ciekawostki: 
- Hans Durbeth jest jego terapeutą. Rodzice stwierdzili, że ma sadystycznego odruchy, chodź on się do tego nigdy nie przyzna. Ponoć teraz jest lepiej;
- Stracił nogę i rękę w wypadku samochodowym, w którym kończyny zostały mu zmiażdżone przez ciężarówkę. Miał wtedy 14 lat, ponoć po tym wypadku, rzadziej miewał sadystyczne odruchy;
- Uwielbia pić, palić i ćpać, ale nigdy w życiu nie brał, nie bierze i nie weźmie niczego dożylnie. Nawet w szpitalu mieli problem, gdy chcieli mu coś w ten sposób podać;
- Zaadoptował sobie bezdomnego kota ze śmietniska. Każdego dnia przynosi mu jedzenie. Nazwał go Pan P. Lepiej nie pytaj, co oznacza "P";
- Ma dziwny nawyk nagrywania niektórych rozmów;
- Ma słabość do blado niebieskiego koloru i kolekcjonowania noży.
Inne zdjęcia: ---
Zwierzęta: Gdyby mógł, wziął by pod swą opiekę całe zoo, ale przez akademik nie żadnego pupila, nad czym ubolewa.
Pojazd: Miał auto, ale je skasował, gdy przekroczył prędkość i dachował. Obecnie czeka na jakiś nowy, który ojciec ma mu sprowadzić zza granicy. Koszysta z komunikacji miejskiej, czasem dzwoni po brata.
Kontakt: Pandemonium.

Powrót!

Źródło: Zdjęcie z konta na Instagramie Alexandry Tischenko.
Motto: Livet er nå — zdanie, wbrew pozorom, niewiele znaczące i proste, albowiem brzmi jak zwyczajne motto, prawda? W przypadku Taylor sprawa prezentuje się nieco inaczej. Nie bez powodu jej łopatkę zdobi właśnie ten napis — życie jest teraz. Przez osiemnaście lat zakręconego życia, dziewczyna nauczyła się, że naprawdę nie warto zamartwiać się czymś na zapas, obsesyjne rozmyślanie na temat przyszłości i rozpamiętywanie przeszłości przynosi same niekorzyści, czego doświadczyła na własnej skórze. Z tego względu korzysta z życia, po prostu.
Imię: Taylor to, według niejednego, damski odpowiednik imienia Tyler, co teoretycznie prawdą do końca nie jest. Tayler to imię pasujące do obu płci, zaś faktem jest to, iż noszą je przede wszystkim kobiety. Warto jednak wspomnieć o wyjątkach, od których niemalże się roi — nie myślcie, że tylko jedna czy dwie postacie damskie noszą imię Tyler, a tylko garstka facetów podpisuje się jako Taylor. Tak dla przykładu, z dość znanych kobiet możemy wyróżnić między innymi Tyler Wright (surferka pochodzenia australijskiego), Tyler Collins (wokalistka znana wśród wykonawców R&B pochodzenia amerykańskiego), zaś wśród mężczyzn znajdziemy takie gwiazdy jak Taylor Lautner (aktor znany z roli Jacoba Blacka w filmie "Zmierzch") czy Taylor Kitsch (również aktor, tym razem kanadyjski). Tak właściwie to powyższe osobistości nie mają całkowicie nic do rzeczy, albowiem nasza Taylor nosi imię, wbrew pozorom, damskie, po prostu miało to na celu uświadomienie, iż przypisywanie imion obupłciowym jednym płciom nie jest w porządku, tym bardziej, gdy mamy do czynienia z facetem z wybujałym ego. Wtedy podrażnimy jego dumę i, niestety, nie zapunktujemy. Teoretycznie zarówno Taylor (Tejlor) i Tyler (Tajler) czyta się całkiem podobnie, chociaż... no dobrze, nie do końca podobnie.
Jak zdecydowana większość populacji, Taylor nosi drugie i trzecie imię, które pomijane jest w dziewięćdziesięciu procentach sytuacji. Na pewno znane są sytuacje, gdzie osoba zwyczajnie nie przepada za ów imionami, a jeszcze lepiej, gdy przeżywa i robi wszystko, by udowodnić, że są brzydkie. Tyle, że to nie tak, że Tay ich nie lubi. Sęk tkwi w tym, że są one nieco długie i nieznośne jest wymienianie za każdym razem ich obu. Często dzieci zyskują je po zmarłych babciach, ciotkach czy Bóg wie kim jeszcze — Fallon i Kenneth postanowili inaczej, odrzucając wszelakie schematy. Na początku była to Taylor Antoinette, z czasem doszło także Genevieve. Skoro była już mowa o podziale na damskie/męskie imiona, w formie ciekawostki warto dodać, iż Antoinette to żeński odpowiednik imienia Antonio bądź bardziej oficjalna forma damskiego Antonia. Ostatnią rzeczą są znaczenia obu imion — Antoinette oznacza mniej więcej godny pochwały, a Genevivie kobietę z wyścigu, cokolwiek miałoby to mówić.
Taylor często skraca swoje imię do prostego Tay, tak też zwracają się do niej znajomi i rodzina. Jedyny Ethan próbuje wymyślać jakieś pseudonimy, udając oryginalnego. Raz nazwał ją ćpunką, gdy przyłapał ją gdzieś na mieście. Czasem była też idiotką, głupią laską i zniszczonym śmieciem, ale Ethan to Ethan, idiotka, głupia laska i zniszczony śmieć niezbyt zwracała na to uwagę.
Nazwisko: Taylor zawsze uwielbiała swoje nazwisko, podobnie zresztą jak Jenny oraz Liam. Hathaway oznacza mniej więcej tyle, co wojownik. Dokładne znaczenie i pochodzenie nazwiska nie jest do końca znane, jedynie modyfikowane na potrzeby Clerin. Co ciekawe, Tay nie zna ani jednej osoby nazywającej się tak samo jak ona. Zabawnym faktem jest to, że nawet rodzice jej ojca, Kennetha, nie są państwem Hathaway, a Clifford, co oznacza, iż przejął on nazwisko po żonie.
Wiek: Własna praca oraz w pełni legalne prawo jazdy świadczy o tym, iż Hathaway przekroczyła próg pełnoletności. Choć formalnie dziewiętnastka, niejeden stwierdzi, że ma do czynienia z nieodpowiedzialnym dzieciakiem.
Data urodzenia: Dzień dwudziesty pierwszy marca — Światowy Dzień Zespołu Downa, Międzynarodowy Dzień Poezji, Światowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową, Światowy Dzień Lalkarstwa, Dzień Wierzby, Dzień Wagarowicza, Światowy Dzień Lasu. Pięknie, prawda? Ciekawostka — Taylor to wielbicielka poezji, zawzięta wagarowiczka i bardzo tolerancyjna  pod względem ras dziewczyna, choć w pełni zdrowa przedstawicielka płci żeńskiej, która nie ma nic wspólnego z wierzbami, aczkolwiek przepada za lasem. Ach, i lalek się boi niemiłosiernie, w przedszkolu uciekała z sali, kiedy przyjeżdżał teatrzyk, słowo.
Płeć: Dopisywane do płci męskiej zachowania dla większości osób są dziwne, kiedy pojawiają się u kobiet, na przykład takich jak Taylor. Dziewczyna jest zagorzałą przeciwniczką takich działań, uważając, że podział na czynności damskie i męskie nie powinien istnieć. Nie nazywa siebie feministką, po prostu działa dla siebie, a właściwie to nie robi nic w tym kierunku (poza myśleniem!) — czasami zdarzy jej się upomnieć kogoś, gdy usłyszy, że dziewczynki powinny nosić tylko sukienki albo, że niekobiece są używki i powinna wrócić do bezpiecznego domku.
Miejsce zamieszkania: Zapewne wszyscy spodziewają się wielkiej, nowoczesnej willi rodem z XXI wieku, prawda? Otóż nie, dom Taylor [klik!], choć naprawdę duży i bogaty, to budowany w nieco innym stylu, na dodatek stoi wśród dziesiątek takich w Juley. Nie jest wcale stary, albowiem na karku posiada zaledwie trzy lata. Fallon nalegała na kupno tego domu, ponieważ od zawsze była wielbicielką takich posiadłości, co można bez wahania stwierdzić, spoglądając na ich dawny oraz aktualny dom. Teren wokoło jest duży, za rezydencją znajdziemy nieduży basen i większą powierzchnię przeznaczoną na ogród, a tam mnóstwo ławeczek, huśtawek i drzew owocowych. Państwo Hathaway często organizowało sąsiedzkiego grilla (tradycja ta jest kontynuowana, choć wszystkim zajmuje się sam Kenneth). Na podjeździe jest miejsce dla czterech samochodów (nie są wydzielone, po prostu tyle potrafi się tam zmieścić, by nie zagrodzić dojazdu do domu). Przestrzeń wokół domu jest zadbana, wszędzie jest pełno zieleni i różnokolorowych kwiatów oraz drzew.
Wnętrze rezydencji to istny raj dla miłośników idealnie dobranych kolorów i dekoracji — pojawiająca się wszędzie biel, beż, brąz i szare dodatki. Gdzieniegdzie zjawi się i ceglana ścianka. Cała kompozycja dodaje pomieszczeniom wrażenia panującego tutaj ciepła. Nieomylnie! Dom jest ciągle ogrzewany, kiedy mróz daje się we znaki, zaś klimatyzacja włączana jest bezzwłocznie w ciepłe lata. Pierwszym pomieszczeniem zaraz po przekroczeniu przedpokoju jest salon [klik!]. Ulubione miejsce Kennetha, gdzie spędza większość swojego czasu, najczęściej albo oglądając telewizję, albo przesiadując tutaj z laptopem. Wielkie okna zdobią jedną ze ścian, dzięki czemu zawsze można obserwować to, co dzieje się na zewnątrz. Telewizor zawieszony jest na ścianie naprzeciwko kominka, przy którym stoją dwa stare regały. Te przywiezione zostały jeszcze z poprzedniego domu, na co uparła się Fallon, czyli główny architekt tutejszego wnętrza. Jak zostało wspomniane wcześniej — i tutaj panuje przede wszystkim beż z niemałą przewagą nad brązami. Zaraz przy salonie znajdziemy kuchnię [klik!]. Kuchnia ta jest zdecydowanie najdroższym pomieszczeniem w całym domu, głównie ze względu na koszty sprzętu kuchennego. Na środku pokoju stoi duża wysepka, przy której rodzina często je śniadanie, obiad oraz kolację. Nie da się ukryć, iż to pomieszczenie jest jednym z najczęściej odwiedzanym, często panuje tutaj zgiełk, ponieważ większość osób budzi się na ogół o tej samej godzinie i mknie do lodówki, byleby nie czekać, aż Ethan zrobi swoją koszmarną jajecznicę i zaproponuje ją wszystkim. Zaraz obok znajdziemy jadalnię [klik!], która używana jest tylko na bankiety. To znaczy, była używana, bo aktualnie żadne bankiety się tutaj nie odbywają, a jedynie rodzinne imprezy, na przykład powrót cioci Heleny z Indene oraz podczas copółrocznych obiadków z Fallon, która wtedy wraca do Avenley River na tydzień. Poza tymi trzema pokojami, na parterze znajdziemy jeszcze łazienkęsypialnię Kennetha oraz gabinet [klik na każdy z pokoi!]. Łazienka jest jedyną spośród wszystkich trzech, która nie posiada prysznica i jest do dyspozycji tylko jednej sypialni. Utrzymana w kolorach standardowych dla całego domostwa. Wanna ustawiona tuż przy oknie zapewnia świetne widoki podczas każdej z odprężających kąpieli. Długie na szerokość ściany lustro niejednokrotnie kończy całe zaparowane, często i zachlapane, cokolwiek Kenny nie robiłby w tej przeklętej wannie. Poza oczywistą toaletą i umywalką jest tu także coś w rodzaju leżaka, czego dotychczas nie może rozgryźć ani Taylor, ani Ethan. Wróćmy teraz do sypialni Kennetha — pomieszczenie z ogromnym łóżkiem małżeńskim, na przeciwko którego zawieszony jest duży telewizor. Idąc dalej widzimy mini-salon z sofą, stolikiem i parą okien. Ostatni pokój, poza dwoma pustymi i zejściem do kotłowni, jest wspomniany już gabinet. Mężczyzna pojawia się tu stosunkowo rzadko od czasu upadnięcia firmy. Niegdyś przesiadywał tu całymi dniami, to sumując wydatki na komputerze, to uzupełniając papiery. Mimo wszystko czasami tu przychodzi, by albo pograć w jakąś grę, jak na dorosłego faceta przystało, albo zamówić coś z jakiejś strony internetowej. Czasami Tay korzysta z jego komputera, tak na wszelki wypadek.
Na drugie piętro prowadzą szerokie schody. Korytarzyk rozgałęzia się na sześć pokoi, jeden z nich stoi wolny. Pierwsza jest kolejna łazienka, ogólnodostępna, zdecydowanie ulubiona Taylor. To tutaj można wziąć najbardziej odprężającą kąpiel w całym życiu, nawdychać się pięknego zapachu waniliowego kadzidełka i poczuć wieczorny klimat, kiedy włączy się kilka sufitowych światełek i odpali zapachowe świeczki. Oczywiście, jeżeli ktoś woli szybką kąpiel, może wybrać prysznic. Korzystanie umila ogień z kominka. Sypialnia Ethana to zdecydowanie jego królestwo — chłopak przesiaduje tam niemalże każdą chwilę spędzaną w domu, poza wysuwaniem nosa po jedzenie.  Wbrew pozorom, zawsze jest tam czysto na błysk, a to za sprawą obsesyjnej manii czystości chłopaka. Duże łóżko rano zostaje sponiewierane przez jego ciało, kiedy to trzeba zwlekać go siłą spod ciepłej kołdry. Przed łożem stoją dwa kosze, niemalże nieużywane. Etha często można znaleźć przy biurku, gdzie zazwyczaj majstruje coś przy komputerze albo przy oknie, kiedy ogląda świat zza okna i najpewniej o nim rozmyśla. Posiada swój telewizor i konsolę, do której kupił kilkanaście gier, a to wszystko za swoje pieniądze zarobione w sklepie z owymi grami, taka wakacyjno-weekendowa robota. Sypialnia ma dostęp do balkonu. Druga łazienka znajduje się przy pokoju Ethana — ta jest najmniejsza i pozbawiona wanny. Ethan jest bardzo wdzięczny za nią i dosłownie spędza tam godziny, kiedy dane jest mu posiedzieć na zimnej podłodze w prysznicu i zalać całe kafelki. Z racji, że znajduje się ona zaraz obok sypialni Taylor, zawsze wysłuchuje idiotycznej muzyki puszczanej z jego małego głośniczka. Pokój Tay to nic innego jak ogromne szaro-białe pomieszczenie, niczym z marzeń każdej dziewczyny, na dodatek z wyjściem na balkon. W jednej ze ścian znajduje się wnęka, a w niej ustawiona biała sofa. Na przeciwko łóżka obładowanego białymi poduszkami wbudowany jest kominek, a wokół niego fotele. Tayler posiada również garderobę, która pełna jest od ubrań oraz butów. Kiedyś dziewczyna mogła spędzać tam całe dnie, układając strój na jutrzejszy i następny dzień. Aktualnie garderoba używana jest nie tak często, lecz wciąż w jakimś stopniu.
Orientacja: Kiedyś, jeszcze kiedy zamiast Taylor Hathaway była siostrą Liama Hathaway'a, obracała się w dość konserwatywnym, nietolerancyjnym środowisku. Nie da się ukryć, że dziewczyna niejednokrotnie bywała świadkiem okazywania nienawiści w stosunku do innych grup społecznych, nie tylko ze względu na orientację seksualną, ale i rasę, religię czy nawet styl ubierania. Nigdy nie reagowała, zawsze jedynie potakiwała, okazjonalnie dokładając swoje trzy grosze. Sytuacja ulegała stopniowej zmianie u schyłku okresu dojrzewania, gdy kontakty z bratem i jego przyjaciółmi w pewnej chwili urwały się, a dziewczyna, można powiedzieć, miała już stuprocentową wolność słowa. Zaczęła poznawać samą siebie na takich płaszczyznach, o jakich wcześniej nawet by nie pomyślała. Miesiąc po miesiącu, Taylor udało się określić. Jest biseksualna, chociaż ten fakt niezwykle ukrywa, świadoma panującej w jej otoczeniu homofobii.
Praca: Studenci, jak to studenci, porządnego grosza przy duszy nie mają i na nadmiar pieniędzy narzekać nie mogą. I pomimo tego, Taylor, nasza droga studentka na pierwszym roku filologii języka ojczystego, dotąd nie znalazła sobie żadnej stałej pracy, jest bezrobotna na dłuższą metę. Czasami zrobi coś, czego powinna żałować, niemniej tak wcale nie jest — dostaje pieniądze, co w przypadku zleceń liczy się najbardziej. Radzi sobie jak może, licząc przy tym na wsparcie ojca i pomniejsze wsparcie matki, o ile wsparciem nazwać to można.
Charakter: Osobowość Taylor, a właściwie jej typ, nie jest do końca określana. To wcale nie tak, że Taylor ma się za ekstrawertyczkę, introwertyczkę czy cokolwiek innego — ona zwyczajnie nie zwraca na to uwagi, nie przywiązuje wagi do tego, czy jesteś typem osoby ENFJ czy ISTP, nawet jeżeli test powiedział, że twoje cechy są skrajnie różne od cech Tay, niewiele może to zmienić.
Ekstrawertyk. Dziewczyna, co jest dość istotne, nigdy nie przejmuje się, kiedy coś mówi jej 'nie'. Nie możesz wyjść, ta znajomość nie przetrwa, nie pij więcej, nie zostaniemy tutaj dłużej. Porównanie jej do zwierzęcia jest dość nieodpowiednie, jednakże ma coś w rodzaju instynktu. Wie doskonale, z kim powinna się zadawać, a kogo zostawić w spokoju, gdzie pójść, jakich miejsc unikać. Pomimo tego, iż ma swoje uprzedzenia, już lata temu zaniknęła u niej ta bezpieczna granica, której stara się nie naruszać. Los chciał, aby ją przekroczyła, i to dość drastycznie. Niejedna osoba przebywająca w jej otoczeniu na co dzień bez wahania stwierdzi, że jest po prostu szalona i nieobliczalna, nie tylko w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Taylor, jak to w zwyczaju mają dość młode osoby, uwielbia eksperymentować, a jeszcze chętniej ryzykować, przykładowo narażając się policji czy innym służbom mundurowym (co jest dość znanym motywem w jej życiu). Zazwyczaj należy do grona najśmialszych i kpi, kiedy ktoś odmawia zrobienia czegoś nie do końca właściwego. Sama żyje ze świadomością, że zbyt wiele złego wyrządziła, aby teraz cofnąć się w tył i przeprosić za wszystko. Taylor nie wykazuje żadnej pokory, a tę cechę zdecydowanie odziedziczyła po niemalże identycznego charakteru matkę. Dziewczyna niejednokrotnie chwali się w głębi duszy za dobrze odegraną scenkę, rzecz jasna przepełnioną widocznymi pokładami fałszu. Interesującym faktem jest to, iż należy do osób niesamowicie zmiennych — możesz pójść z nią na imprezę, gdzie początkowo będzie niesamowicie podekscytowana i chętna na zabawę, a po dosłownie godzinie znajdziesz ją siedzącą samotnie na sofie. Sama Taylor zastanawia się, czym tak naprawdę są te niezmiernie irytujące wahania nastroju, jednakże z każdym następnym dniem coraz mniej przejmuje się sobą i własnymi mankamentami, po prostu korzystając z życia. Świetna organizatorka, choć w żadnym przypadku nie perfekcjonistka — potrafi urządzić niezapomniane wydarzenie i spowodować, że każdy zapomni o jakiejkolwiek niedoskonałości danej imprezy. Jest dużo alkoholu, więc nie powinni narzekać, prawda, Holly? Jeżeli miałaby być naprawdę szczera, nie jest osobą przejmującą się opinią innych do granic możliwości, ograniczając się do zainteresowania się pojedynczym zdaniem. Nie ma co się dziwić, że nawet obelgi kierowane w jej stronę zwyczajnie zbywa, nakładając na twarz niesamowicie kąśliwy uśmiech wyrażający więcej, niż uprzedzający go wywód rozmówcy. Niezbyt sympatyczna, na pierwszy rzut oka wręcz niemiła. Tutaj coś sarknie, innym razem zaśmieje złośliwie, jednakże nigdy nie wdaje się w poważniejsze dyskusje (przeradzające się następnie w kłótnie), szczędząc sobie nerwów, jakkolwiek płytko by to nie brzmiało. W gronie przyjaciół jest niemal nie do poznania — energiczna, powiedziałoby się, że czasami nawet wesoła Hathaway, pomysłodawczyni większości spraw. Pomimo tego, iż jest świadoma, że znajduje się w gronie najbliższych, nie wyklucza to pojawienia się jej dodatkowych, nieco zapudrowanych cech.
Od dziecka ma trudność z wpasowaniem się w nową grupę ludzi, nie bez powodu trzyma się z tymi samymi od lat. Nie mowa tutaj o sytuacjach na imprezie, kiedy krążące we krwi procenty zdecydowanie ułatwiają jej zawieranie nowych znajomości. Nie potrafi rozmawiać o sobie, pod żadnym pozorem nie pozwala na jakiekolwiek emocjonalne rozpływanie się, kiedy obok jest ktoś inny. Bagatelizuje każdy swój problem, tę samą szopkę powtarzając, gdy inni zwierzają się jej. Taylor nie jest dobrym psychologiem i nigdy nim nie będzie. Nie potrafi, nie lubi wysłuchiwać, jak ciężko ktoś ma w życiu, ponieważ nie zawsze ją to obchodzi. Jednak, kiedy naprawdę Hathaway się zainteresuje, jest w stanie rozważać na ten temat cały dzień, koniec końców odreagowując w towarzystwie innych. Nie rozmawia o swoich problemach emocjonalnych ani uczuciowych, nie ufa najbliższym i nienawidzi rozżalania się i współczucia, toteż nigdy nie usłyszysz z jej ust historycznego "bardzo ci współczuję...". Każdy problem rozwiązuje w czterech ścianach, sam na sam ze sobą. Żadna z niej marzycielka, twardo stąpa po ziemi i nawet nie łudzi się, iż kiedyś stanie się coś niesamowitego — nie wierzy w przypadki i jest pewna, że wszystko ma swój powód i cel. Nie kontroluje się zawsze wtedy, gdy jest taka potrzeba, ma niemałe problemy z agresją, co zwinnie stara się ukrywać — bezskutecznie. O ile psychiczne znęcanie jest w stanie zbyć, tak nie pozwala sobą miotać fizycznie. Wdawała się w bójki, wdaje się w bójki i wdawać się będzie. Dość sporym problemem jest jej sposób na odreagowywanie. Jedna, druga, trzecia impreza, kolejne butelki z alkoholem, papierosy, narkotyki, wagary czy zniknięcia, jak i również ostre zadzieranie z prawem. Skąd takie nawyki? Taylor miała za wzór swojego brata, który pokazał jej ten piękny, beztroski świat, gdzie każde potknięcie możesz naprawić, stawiając komuś drinka lub kreskę. Zawsze idzie na skróty, czy to w błahych, czy poważnych sytuacjach — nauczyła się, że to jest prostsze i korzystniejsze, bez względu na konsekwencje płynące z takich czynów. To tylko jedna impreza, jedna butelka, jedna noc, jeden skręt, nic poważnego. Taylor, fakt faktem, nie ma wcale zaniżonej samooceny i czuje, że jest naprawdę wiele warta. Sęk w tym, że nie potrafi zrobić przełomowego kroku. Nie zmieni swojego życia, kiedy zabrnęło to tak daleko.

W jej życiu pojawia się wiele nie, czy to w opisie jej cech, czy usłyszanych zakazach. Niesympatyczna, niezależna, niekulturalna, niezbyt ambitna, niekontrolująca się, nieempatyczna. Jaka jest prawda? Zaskoczę wszystkich i wcale nie rzucę tutaj wiązanką jej pozytywnych cech. Taylor jest zepsuta, nawet jeżeli w sercu ma jakieś uczucia.
Hobby: Taylor nawet nie ukrywa się z faktem, że ma nudne i pełne monotonii życie. O ile uniwersytet teoretycznie zabiera jej jakieś siedem, przy gorszych wiatrach osiem godzin, reszta dnia spędzana jest w pokoju bądź ze znajomymi. Jedynie weekendy i wakacje wyglądają nieco piękniej, Tay bezproblemowo wyrywa się z domu, by wrócić dwa dni później — i to bez konsekwencji. Jeżeli kręcenie się po klubach i trzeźwienie w domu przyjaciółek można uznać za dobre zainteresowanie, mamy przez sobą okaz idealnie zagospodarowanego czasu. Powracając do tematu dni powszednich, na ogół nie przykłada większej wagi do odrabianych zadań domowych, więc i tego nie podwiesimy pod jakiekolwiek zajęcie. Jedyną rzeczą, którą jako tako toleruje jest poezja. Kiedyś, kiedy jeszcze jej rodzina była w komplecie, pisała "do szufladki", lecz aktualnie i to porzuciła, nie wie nawet, czy to lenistwo czy sławna wymówka pod kryptonimem braku czasu. Jak to mają w zwyczaju nastolatki z Avenley River, zdarzy się, że obejrzy jakiś serial albo film, jednakże nie jest zagorzałą fanką siedzenia z laptopem dwadzieścia cztery na dobę. Nie gustuje w produkcjach fantastycznych, science-fiction, historycznych czy jeszcze innych, najbliżej jej serca goszczą proste fabułki z wątkiem miłosnym czy nawet bez niego, dziwne, co?
Aparycja|
- wzrost: Niewielkie metr sześćdziesiąt pięć.
- waga: Pięćdziesiąt kilogramów.
- opis wyglądu: Brązowe włosy ścięte na wysokość brody są naprawdę niesfornym towarzyszem do porannych zmagań łazienkowych. Kolor odziedziczyła po ojcu, podobnie zresztą jak ich grubość — niejedna osoba zachwycała się nad pięknem Taylorowych kłaków. Na co dzień są raczej kręcone, momentami falowane, lecz Taylor nie używa żadnej lokownicy. Przechodząc dalej zobaczymy szaro-niebieskie oczęta, często wyłapać w nich można malującą się troskę bądź, jeszcze częściej irytację (skrajność obu emocji jest zaskakująca, prawda?). Nie są duże, często przykryte warstwą czarnych, gęstych rzęs pomalowanych delikatnym tuszem. Przez całe życie zdążyła doskonale opanować sztukę przyszywającego, lodowatego spojrzenia, co praktykowane jest częściej, niż mogłoby się wydawać. Wracając do tematu makijażu, Taylor nie ma w zwyczaju malować się nader mocno. Zazwyczaj jest to tusz do rzęs, podkład, błyszczyk i lekkie cienie, a to wszystko w zdrowych ilościach. Wąskie usta w kolorze różu wbrew pozorom nie są przez nią szkalowane, ponieważ dla Tay są naprawdę ładne. Podążając dalej, widzimy ciało Taylor. Jeden i zarazem największy kompleks dziewczyny — za małe piersi, nierówne obojczyki, grube nogi... można wyliczać i wyliczać. Ty niespecjalnie przyznaje, że nie podoba się sobie, ale zdecydowanie unika krótkich spodenek albo topów z dużym dekoltem. Ubiera się raczej grubo, ma ulubiony styl — grube swetry lub bluzy i spodnie w typie boyfriend, najlepiej z grubym paskiem, a pod spodnie wsunięta górna część garderoby, choć nie zawsze. Zakłada najczęściej zwyczajne trampki lub buty sportowe. Stanowczo unika sukienek i szpilek, nieważne jak pięknych.
- pozostałe informacje: Tatuaż pod łopatką (Livet er nå) towarzyszy jej już od trzech lat, kiedy całkowicie nielegalnie wykonała go pod opieką byłego, znacznie starszego chłopaka. Pomimo tego, że ten kojarzy jej się właśnie z ex-chłopakiem, uwielbia to zdanie i nie wyobraża sobie usunąć tatuaż.
- głos: Hollie Col
Historia: Taylor urodziła się w Valen Bay jako trzecie dziecko państwa Hathaway'ów. Jak większość dzieci z tej okolicy nie mogła narzekać na brak jedzenia czy wymarzonych zabawek — zawsze miała to, co było jej w tym momencie potrzebne. Pomimo tego typu dogodności, nigdy nie była pazerna i samolubna, potrafiła się dzielić, lecz... niezbyt chętnie. W porównaniu do Jenny, Liam i Taylor byli trudnymi dziećmi, nie mówiąc tu już o niesłuchaniu rodziców, a pyskowaniu. Pierwszą klasę podstawówki zdała z trudem, jej zachowanie było zaledwie nieodpowiednie, a oceny coraz gorsze. Pomimo wlepianych na okrągło szlabanów, nie stosowała się do żadnego, bo nie miała nic do stracenia. Przy tym uwielbiała brata Liama, który dawał jej najgorszy przykład. Już w czwartej klasie zasięgnął po papierosy, by rok później przerzucić się na elektryczne, okres szkoły średniej to nic innego jak wracanie po pijaku do domu. Krótko mówiąc — rodzina skupiała się na nim, dzięki czemu Tay była, lekko mówiąc, bardziej wolna i niezależna. Jedynie Jenny wydawała się interesować losem młodszej siostry, kiedy to rodzice albo pracowali, albo wdawali się w zawzięte kłótnie z bratem. W międzyczasie dołączył do tego zamieszania Ethan — wówczas dwunastoletni siostrzeniec Fallon. Rodzina podjęła decyzję o wyprowadzce do Avenley River w celach czysto biznesowych. Zakupili duży dom rodzinny w Juley.
Ten okres u Taylor nie można nazwać dosłownym okresem buntu, dziewczyna po prostu próbowała nowych rzeczy i pozwalała sobie zaszaleć. Liam, wtedy już pełnoletni uczeń ostatniej klasy szkoły średniej, wciągnął siostrę w swoje bagno, namawiając ją na pierwszą marihuanę. Jak na marihuanie się zaczęło, po jakimś czasie spróbowała także z koką. Coraz to więcej piła, chodziła na imprezy i po prostu próbowała być taka, jak Liam, a nie jak nudna Jenny. Zyskiwała w oczach jego i jego znajomych, dzięki czemu szczyciła się pozycją nieco wyższą, niż szary drugoklasista. Dotychczas znana jako siostra Liama Hathaway'a, zdążyła przestawić wszystkich na swoje imię i od tego czasu była TĄ Taylor. Problemy zaczęły się, gdy brat zaproponował jej sprzedawanie narkotyków. Pomimo początkowej chęci, zrezygnowała. I wtedy jej umysł zaczął intensywnie rozmyślać, co się, do cholery, ze mną dzieje?. Tyle, że już było za późno.
Liam zniknął od razu, kiedy skończył lat dziewiętnaście. Życie towarzyskie Taylor powoli zwalniało, lecz dziewczyna nie rezygnowała z żadnych używek. Rodzice kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, co dzieje się z ich córką.
Nie zapominajmy też o wątku Ethana — chłopak zwyczajny, nie odstaje od innych w żaden sposób. Obiekt kpin Taylor, która rzuca uwagami jak gromami. Nie sprawiał nigdy problemów, co zdobywało uznanie Fallon i Kennetha. Tylko co się dzieje, kiedy ta stanowcza część opiekunów odjedzie hen daleko? Początkowo zachowywał się tak, jak na Ethana przystało — zero niekulturalnych zachowań, po prostu dużo nauki i ciche spędzanie czasu ze sobą. Mijały tygodnie, Kenny zdecydowanie nie przejmował się tym, co robi i gdzie jest jego podopieczny, kiedy Taylor wyraźnie zauważała jego zniknięcia. Kilka godzin przerodziło się w kilka dni, a tłumaczył się nauką u kolegi. Kenneth widocznie niezbyt zwracał na to uwagę, ale Tay doskonale wyczuwała świetnie znaną jej woń.
Rodzina: Pod jednym dachem żyje z Kennethem Hathaway'em, rzecz jasna, ojcem. Kenneth to dość osobliwa postać, ale nie zaliczymy jej do nurtu utrzymujących się z pieniędzy żony bądź dzieci. Kenny to przede wszystkim człowiek sukcesu — samodzielny, bardzo ambitny i pewny siebie. Niegdyś właściciel rodzinnej firmy, która siłą rzeczy podupadła, co zmusiło jego żonę do wyjazdu aż do Melihat. Mężczyzna wciąż nie potrafi przeboleć porażki i próbuje ze wszystkich sił wrócić do jakiejkolwiek pracy, co, według Taylor, jest póki co niepotrzebne. Wspomniana wcześniej matka Tay, czyli Fallon Hathaway, podobnie jak mąż, jest bardzo zapracowaną i skupioną na zarobku osobą. Różnica między tą dwójką jest jedna — kobieta posiada bardzo wielkie problemy z okazywaniem emocji i często biorą ją za bezuczuciową. Taylor kocha ją, lecz wciąż nie zapomina o zawodach, które sprawiła córce Fallon. Kenneth wciąż ma żal do żony, że to ona wyjechała, a jego zostawiła z córką w "zapchlonym mieście, z dala od marzeń". Uparcie naciska, by pewnego miesiąca odwiedzić Fall w Charveil, co spotyka się z odmową żony. Przez takie sytuacje Taylor traci coraz to większy szacunek do matki.
Poza Taylor, małżeństwo Hathaway'ów posiada także dwójkę dzieci. Starsza z nich, Jenny Hathaway, jest studentką na kierunku energetyki i chemii jądrowej, co, według jej relacji, jest największym koszmarem, ale nie żałuje swojej decyzji. Jenny w dużym stopniu nie odziedziczyła cech rodziców — niemalże stuprocentowo wrodziła się w babcię. Kobieta starsza od Tay o pięć lat to bardzo ciepła i kochana postać, godna najwyższego zaufania. Pomimo tego, że uczy się świetnie, odbiega od stereotypowego wyglądu typowego nerda — jest bardzo ładna, ma długie, kręcone, brązowe włosy i zielone oczy, na dodatek określa się mianem ekspertki od makijażu i wybierania ubrań. To prawda, siostry w czasach, kiedy obie mieszkały jeszcze w Valen Bay, bardzo często wychodziły na zakupy. Czasami rozmawiają przez telefon. Jenny odwiedza siostrę i tatę jak najczęściej może. Tego samego nie można powiedzieć o (uwaga!, stereotypowy bad boy) Liamie Hathaway'u, czyli drugim w kolejce dzieciakowi Hathaway'ów. Dwa lata starszy od Taylor wręcz dupek, egoista i idiota, który po raz pierwszy pozwolił młodszej siostrze skosztować wpierw alkoholu, a dobry rok później narkotyków. Warto wspomnieć, że to właśnie on wciągnął ją w wir używek, wpierw robiąc z niej klientkę, później namawiając ją do dilerki (na co nie zgodziła się, pomimo chęci). Rodzice nie mieli już na niego sił, gdy był nastolatkiem wlepiali mu kary, lecz on zwyczajnie zlewał każdy szlaban i uciekał, byleby znów spotkać swoich przyjaciół i wrócić do domu totalnie nietrzeźwym. Tay lubiła brata mimo wszystko. Aktualnie przebywa w drugim końcu Shilien — rok po swojej osiemnastce wyjechał bez słowa, narażając rodziców na paniczny strach o dziecko. Kiedy policja podjęła działania, prawda wyszła na jaw. Kenneth nie miał już siły na Liama, wraz z Fallon zrozumieli, że ich syn to skończony idiota. Wciąż nie wiedzą o tym, że sprzedawał narkotyki.
Ostatnim członkiem rodziny jest Ethan 
Prescott — siostrzeniec Fallon. Chłopak trafił do rodziny Hathaway'ów po tym, jak stracił ostatnią bliską mu osobę w wypadku, miał wtedy dwanaście lat. Od tamtego czasu zamieszkuje domostwo Hathaway'ów. Jest zaledwie dwa lata młodszy od Taylor, jednak ona wciąż ma go za dziecko w pełni przyporządkowane żądaniom i oczekiwaniom starszych. Problem w tym, że od kiedy Fallon wyjechała, Ethan ma niemalże samowolkę, przez co raz, wydaje się zagubiony, dwa, koszmarnie opuszcza się w nauce. Przyzwyczaił się do faktu, że teraz nikt nie ma nad nim panowania, a Kenny'ego niezbyt interesują jego wyniki i życie towarzyskie. Z Tay ma niezbyt dobre stosunki, jednakże znoszą się wzajemnie. Starsza kuzynka nie stroni od złośliwych uwag, przez które Ethan denerwuje się, ponieważ zależy mu na dobrej opinii.
Gdzieś za miastem znaleźć można domek państwa Clifford — babci i dziadka Taylor, rodziców Kennetha. To dobrzy ludzie z dość dużymi serduszkami, choć odsunięcie się syna było naprawdę bolesnym ciosem. Często odwiedza ich wnuczka, na prośbę ojca przyprowadzając ze sobą Ethana, za którym podobno szaleją. On, jak to on, stresuje się niesamowicie, choć z biegiem czasu zacisnął więzy z nimi i od tamtej chwili już przeszli na "ty", a pani Alison traktuje go jak własnego wnuczka. Dziadek, Vincent, nie szaleje za Fallon, dzięki czemu zdobywa szacunek Taylor.
Całkowitym przeciwieństwem serdecznych Cliffordów jest małżeństwo Hathaway'ów. To po nich Fallon odziedziczyła rękę do biznesu i snobistyczne nastawienie do życia, przez co, wydawałoby się, odnosi sukcesy. Właśnie jej rodzice wymusili na przyszłym mężu córki zrezygnowanie z własnego nazwiska na rzecz ich własnego — tym bardziej, gdy małżeństwo miało dwie córki, zaś pierwsza, matka Ethana, nie zgodziła się na postawione warunki. Taylor szczerze nie lubi dziadków i stara się jak najrzadziej ich odwiedzać.
Partner: Imiona chłopców zlewają się w jedno — Taylor miała ich naprawdę wielu i nie sposób wymienić każdego z nich. Niestety, rozstania były jej winą, albowiem dziewczyna ma niezwykłą tendencję do raz, zdrad, dwa, szybkiego nudzenia się jednym związkiem. Faktem jest to, że pierwsza opcja jest... częstsza.
Potomstwo: Pomimo tego, że pochodzi z rodziny wielodzietnej, gardzi dziećmi i odrzuca ją wizja przesiadywania całych dni z małym dzieckiem, nie mówiąc już o odpowiedzialności i kosztach.
Ciekawostki:
na Taylor nie działa nic tak dobrze, jak robi to kawa. Może to dość śmieszna i popularna sprawa, ale naprawdę, nawet zimny prysznic nie daje takich rezultatów.
- nietrudno się zorientować — miłośniczka starych samochodów.
- nie pije whiskey.

- uwielbia winogrono, lody o smaku orzecha włoskiego i sok porzeczkowy.
- nie lubi majonezu, pieczarek i papryki.
- jako dziecko miała króliczka. Króliczek wpadł pod samochód i już nie było żadnego zwierzaka.
- Hathaway'owie posiadają gosposię, do jej obowiązków należy tylko sprzątanie. Obiadami zajmuje się Kenneth. Amanda wciąż protestuje.
- Taylor posiada swoją paczkę przyjaciół, składa się ona z jeszcze czterech osób poza nią, Holly, Elijah, Connora oraz Iana. Holly [klik!], wbrew pozorom, nie należy do osób fałszywych i złośliwych. Jest bardzo pozytywna i naprawdę radosna, dzięki czemu ma bardzo dobry kontakt ze wszystkimi. Na ogół to ona zapoznaje resztę grupy z nieznajomymi, dzięki czemu każdy może odetchnąć z ulgą, Holly zawsze wywiera jak najlepsze wrażenie. Podobną umiejętność oczarowywania ma Connor [klik!]. Connor to zdecydowanie typ flirciarza z dość wybujałym ego, na dodatek jest niezbyt oszczędny w słowach. Poza tym, bardzo wybuchowy i ma skłonności do agresji. Elijah [klik!] to jego totalne przeciwieństwo — spokojny i kulturalny, aczkolwiek potrafi wciągnąć się w dobrą zabawę. Jest zdecydowanie najodpowiedzialniejszy spośród wszystkich i, jak można się domyślić, najstarszy — kiedy Taylor, Connor i Ian mają po osiemnaście lat, Holly dziewiętnaście, u niego to już dwadzieścia, co kompletnie nie przeszkadza w relacji z nimi. Zdecydowanie najlepszy kumpel Tay i stały bywalec w jej domu. Zabawne, jak przeciwieństwa się przyciągają. Ostatnią osobą jest 
Ian [klik!], czyli kolega w branży Tay, zdecydowanie diler i nałogowy imprezowicz, podobnie zresztą jak Connor i po części Holly (jednakże ona nie zasięgnęła po narkotyki nigdy w swoim życiu). Ian doskonale odwzorowuje charakter wspomnianego Connora — idealnie złośliwy, idealnie dupkowaty. Pomimo tego, Taylor ma z nim naprawdę dobry kontakt
Zwierzęta: Border Collie to dość popularna w Shilien rasa, szczególnie, gdy kraj ten jest zdecydowanym liderem w najróżniejszych zawodach czy konkursach, zarówno tych piękności, jak i fizycznych. Z tegoż względu Taylor od małego dziecka marzyła o posiadaniu przedstawiciela tej rasy, aż doczekała się — całkiem niedawno w jej ręce trafił szczeniak, aktualnie mający już trzy lata. Pies imieniem James to czysta oaza spokoju, cudowny towarzysz i bezproblemowy psiak. Jego zalety można wymieniać i wymieniać dalej, albowiem, nie da się ukryć, jest naprawdę cudownym samcem. Niezwykle szybko uczy się komend i, choć nie bierze udziału w konkursach, Taylor ma podstawy do odczuwania dumy. Pomimo tego, iż Hathaway nie ma ręki do zwierząt, James wydaje się być wyrozumiały i wspiera właścicielkę w każdej chwili — gdy jest szczęśliwa, smutna, wściekła, a nawet wtedy, gdy wraca całkowicie zalana o piątej nad ranem. Wtedy jego oczęta wydają się przepełnione troską graniczącą z niepokojem, jakby wyczuwał, co właśnie się stało. Tay zawsze znajduje czas na wspólną zabawę czy też pieszczoty, a on w zamian oferuje możliwość wypłakania się w futro i zaufanie. Rzekłoby się nawet, że to James jest bardziej odpowiedzialny od swojej właścicielki (mówi tak Ethan, co doprowadza kuzynkę do szału, choć w głębi duszy jest jej nieco wstyd).
Pojazd: Ostatnio w jej ręce wpadły kluczyki do przepięknego, odnowionego Mercedesa Pagoda z roku 1969. Samochód ma wielką wartość, Taylor dba o niego ze wszystkich sił. Model ten jest spełnieniem jej najskrytszych marzeń, ponieważ dziewczyna jest miłośniczką samochodów tego typu. Choć oczywistym faktem jest to, że nie umywa prędkością czy jakością do aktualnie produkowanych pojazdów, posiada swój urok.
Kontakt: Malavia [howrse] | x.eilay@wp.pl [mail] | Eilay#1252 | Facebook na prośbę

8 lut 2020

Powrót



Źródło: Instagram, Christina Nadin (@christinanadin)
Motto: -
Imię: Na co dzień posługuje się swoim pierwszym imieniem, choć, jak sama mówi, na nieszczęście, posiada dwa więcej. Oficjalnie nazywa się Lucille Anabeth Cheyenn, jednakże komu chciałoby się za każdym razem wołać ją właśnie w ten sposób, kiedy krótkie Lucille jest wystarczające, aby zorientowała się, iż to o nią chodzi. Zabawnym faktem jest to, że w przypadku zarówno drugiego, jak i trzeciego imienia, oba zostały “skrócone” o jedną literę, gdzie przy Anabeth jest to “n”, zaś przy Cheyenn, jak łatwo się domyślić, “e”. O ile forma Anabeth jest spotykana często, tak Cheyenn częściej widujemy z tą samogłoską. Za sprawą tego pojawia się problem, kiedy dziewczyna musi przeliterować wszystkie trzy, wtedy tłumaczenie, że to nie tak się pisze jest męczące. Grunt, iż Lucille pozostało w swojej oryginalnej formie i całkiem nieźle wygląda.
Z racji, że Anabeth i Cheyenn są po prostu zbędne i nieużywane, żadne skróty czy formy pieszczotliwe nie pojawiały się na przestrzeni lat i raczej nie ulegnie to zmianie. Na upartego można by było wymienić przykładowo Anę czy Beth, czyli dość popularne zwroty, o ile ktoś ma tak na pierwsze imię, w przeciwieństwie do naszej delikwentki. Przy Cheyenn skraca się to najprędzej do krótkiego Chey, Yenn w żaden sposób nie wygląda atrakcyjnie. Ostatnią sprawą jest właśnie Lucille i, ku zdumieniu większości, dziewczyna od najmłodszych lat posługuje się Cille, a nie jakimś Luc, które brzmi prędzej jak Lucyna. Jedynym mankamentem tego skrótu jest to, że przypomina Cecilie, a, jak wiadomo, tak właśnie na imię ma jej rodzicielka.
Nazwisko: Lucille Anabeth Cheyenn jest długie, co? W porządku, tak myślą wszyscy, poza rodzicami Lucille. Kto mądry nadaje córce trzy dość długie imienia i jako wisienkę na torcie dodaje podwójne nazwisko? Ano, pan Evans oraz Cecilia Darrington. Dlaczego aż dwa? To nie tak, że chcieli zrobić jej i Benedictowi na złość, po prostu wtedy byli dopiero w związku i, cóż, oboje chcieli, aby poza genami bliźnięta miały coś z rodziców. Chyba lepsze jest to, aniżeli dodawanie do godności syna “Jr.”. Podsumowując, dziewczyna nazywa się Lucille Anabeth Cheyenn Evans-Darrington, a jej brat Benedict Collin James Evans-Darrington.
Wiek: Trzydzieści osiem lat Cecilii odjąć dziewiętnaście, czyli wiek, w którym urodziła bliźnięta, równe jest… znowu dziewiętnaście. No tak, w końcu właśnie tyle lat ma Lucille i zgodnie z prawem jest już pełnoletnia, właściwie to była już rok temu.
Data urodzenia: 02.03
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Nie da się ukryć, iż rodzina Darrington-Prescott jest na swój sposób bogata, choć na tle innych domów w okolicy, jest to prędzej średni stopień zamożności. Mieszkają w domu w dzielnicy Old Channer — mała posiadłość została zakupiona przez nich zaraz po wprowadzeniu się Darringtonów do Prescottów. Z tego, co mówił właściciel, gdy z bólem serca odsprzedawał tak wiekową i pełną wspomnień posiadłość, pochodzi ona z początków zeszłego wieku, jednakże wcale tego po niej nie widać, albowiem była sześć razy remontowana i odnawiana, w tym dwa już za czasów Darringtonów, kiedy Cecilia wprowadziła się tutaj i zarządała gruntownych zmian. Sam domek, jak widać, nie wygląda na niesamowicie bogaty, choć, fakt jest naprawdę duży. Nie ma co się dziwić, każdy ma swój pokój, na dodatek i Cecilia, i Samuel mają własne biura. Kiedy wejdziemy przednim wejściem, pominiemy korytarzyk, naszym oczom ukaże się prześliczny salon, który uwielbia dosłownie każdy członek rodziny. Jedną część pokoju zajmuje kanapa, która teoretycznie za każdym razem wita gości, gdyż większość, zamiast kierując się do jadalni, woli spocząć przy stoliku kawowym. W drugiej części znajduje się wiszący kosz oraz spory telewizor, wieża stereo, konsola do gier oraz popiersie jednego z prezydentów Shilien. Kuchnia jest naprawdę duża, utrzymana w kolorach bieli. Urzęduje w niej kucharka i zarazem gospodyni, choć Lucille i Benedict zdecydowanie sprzeciwiają się, kiedy kobieta próbuje odgonić ich od szafek mówiąc, iż cokolwiek sobie zażyczą, ona im przyniesie i po to przecież tutaj jest. Aby znaleźć się w jadalni, wystarczy przejść przez ciemny łuk obok lodówki. W jadalni stoi stół i dwanaście krzeseł, w rogu ustawiona jest witryna wypełniona wypolerowanymi zastawami. W domu znajdują się trzy łazienki i jedna toaleta — jedna na parterze, druga przy pokojach bliźniąt, ostatnia przy sypialni rodziców, toaletę zaś znajdziemy na dole, zaraz za kominkiem. Kolejnymi pomieszczeniami na dole są dwa gabinety — jeden jest jaskinią Cecilii, a na przeciwko zasiada Samuel, wystarczy przejść przez korytarz. Dzieciaki na ogół nie mają tam wstępu. Na pierwszym piętrze mieszczą się przede wszystkim sypialnie. Największa, rodziców, umieszczona jest zaraz obok schodów. Następny w kolejce jest pokój Zoe, naprawdę duże centrum zabaw i całodobowego hałasu — wewnątrz znajdziemy na przykład piętrowe łóżko przypominające zamek i zjeżdżalnię, ściankę wspinaczkową, małą huśtawkę, mnóstwo zabawek i jeszcze więcej zabawek. Sypialnia Benedicta, wbrew pozorom, jest naprawdę czysta i chłopak dba o to niesamowicie. Nie ma tu żadnych sensacji, jedynie łóżko, szafa, biurko, kanapa, telewizor i wyjście na balkon, który dzieli z sąsiadką, Lucille. Trafił jej się średni pokój, jaki niemal jeden do jednego przypomina ten brata. Jakkolwiek Cille by nie chciała, nie ma zezwolenia na upiększanie swojego kąta.
Orientacja: Demiseksualna biromantyczna, co jest chyba największym sekretem, jaki skrywa. Właściwie, nie, może nie przesadzajmy, jednakże Cecilie wyrwałaby sobie wszystkie włosy z głowy, gdyby się dowiedziała. Nawet, jeżeli jej upodobania skłaniają się bardziej ku mężczyznom, aniżeli kobietom.
Praca: Po ukończeniu szkoły średniej na ogół celem staje się jakiś uniwersytet, nie inaczej jest w przypadku Lucille — mimo złożonej obietnicy, dziewczyna postanowiła, iż nie będzie się spieszyć, pójdzie, kiedy uzna to za słuszne. Co za tym idzie, nie ma zbyt wysokiego wykształcenia, więc na lepszą pracę liczyć nie może. Pomimo licznej sumy pieniędzy na koncie, codziennie, od poniedziałku do piątku, pracuje jako zwykła kelnerka, odkładając sobie oszczędności na własne mieszkanie i studia, jeżeli wyda się, że nie chce przejąć firmy matki — wtedy z pewnością przestanie je opłacać.
Charakter: Każdy doskonale zna ten typ osobowości miłej, poukładanej dziewczyny z dobrej rodziny. Często postrzegane są jako niezbyt sprytne i bojaźliwe, niegotowe na cokolwiek, co wykracza poza plan ich dnia. Dzień dobry wypowiedziane z szerokim uśmiechem i trafny komplement w stronę niemłodej staruszki, jakże kwitnąco dziś by nie wyglądała. Te dziewczyny są na ogół bogate albo otarły się o kupę pieniędzy, ale nie odbiło im nic, co charakterystyczne jest dla tych bogatszych dziewuch, tych nieznośnych, jednak to już inna sprawa. Na dodatek ich życiem kieruje najmądrzejsza mama, która wychowała swoją córkę na, cóż, maszynę do zdobywania tytułów Najpiękniejszej nastolatki roku. O, i najważniejsze — delikwentka nie ma wad, bo przecież na koncie walają się miliony, a życie jest zbyt idealne, żeby jakiś błąd wkradł się z butami i nabrudził na nieskazitelną wycieraczkę z cudownym napisem Welcome!. Niespodzianka, w tym momencie nie stworzę napiętej atmosfery i nie wyjadę z tekstem, że Lucille jest niesamowicie inna, różni się od wszystkich i ma swój styl, ale wciąż jest bogata, żeby życie miało smaczek.
Jasne, Lucille jest przemiła. Nauczono ją podstawowych zasad kultury, bez zająknięcia wykonuje swoje obowiązki i to nie stanowi żadnego problemu. Pomoże staruszce przejść przez ulicę albo podniesie pluszaka i poda go dziecku, nie da się ukryć, pomocna i empatyczna dziewczyna. Potrafi wspaniale odczytywać uczucia innych, co z pewnością nie jest żadnym zaskoczeniem — umiejętność słuchania do czegoś zobowiązuje, a Cille to wspaniały przykład na to. Niejeden rzekłby, że to dobro to jednak płynie wraz z genami. Ci, którym dane było poznać dziadka, Petera Evansa, raczej po kilku zamienionych zdaniach zauważą, jak wnuczka przypomina mężczyznę — zarówno sposobem mówienia, jak i usposobieniem. Bez wahania można nazwać ją optymistką, która ma ten niezwykły dryg do zarażania swoim uśmiechem innych. Co prawda nie nazwiemy ją promyczkiem, jakiemu owa radość z ust nie znika ani na moment, ponieważ jak każdy ma chwile smutku i przygnębienia, bardziej trafnym pseudonimem, nazwą będzie kwiatuszek — jej typ urody jest faktycznie oryginalny i nieczęsto spotykany, a w oczach większości jest zwyczajnie ładna, a zazwyczaj to właśnie kwiaty (przykładowo róże, tulipany czy hortensje) to synonimy piękna i swego rodzaju niepowtarzalności, chociaż… nie, chwila, to były płatki śniegu. W porządku, Lucille to zimowy kwiat, na przykład przepiękny krokus, który ścieli zaśnieżone pola i tworzy fioletowe dywaniki. Koniec jednak z porównaniami i metaforami, pora przejść do konkretów. Panna Evans-Darrington jest inteligentna, piekielnie inteligentna, czym odróżnia się od gromady odmóżdżonych ideałów, które wpierw coś powiedzą, a później albo pomyślą, albo dalej będą żyć w przekonaniu, że to zabrzmiało mądrze. Nie mowa tu o niesamowicie dobrych ocenach w szkole, to już za nią. Lucille od małego dzieciaka towarzyszył charakterystyczny spryt, dzięki któremu dobierała takie słowa, aby to trafiło w punkt, dosłownie w centrum. I to bez znaczenia, czy chciała powiedzieć komplement czy raczej obrazić — wychodziło świetnie i była z tego dumna, ba!, wciąż jest. Posiada umiejętność logicznego myślenia i rozporządzania swoim czasem i, cóż, pieniędzmi. Ma całkiem dobry wzrok, co nie zmienia faktu, że niemało rzeczy jej umyka. Może nie tyle, co ich nie zauważa, ale traktuje powierzchownie — one przemijają, a dopiero później dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, jak cenne mogło się okazać. Tak jest w przypadku większości spraw, a szczególnie, kiedy dane jest jej zawrzeć nową znajomość. Skubana analizuje, rozkłada na czynniki pierwsze, a te mało istotne cechy odsuwa na bok. Później, kiedy te mało istotne cechy dają o sobie znać, biedulka jest zdezorientowana i zastanawia się, jakim cudem jej to umknęło i dlaczego tego nie przewidziała. Bo, cóż, jest perfekcjonistką. Czasami też paranoiczką. O, i histeryczką, ale nie w wielkim stopniu. Dość zabawnym faktem jest to, że wpierw zakłada, iż wszystko pójdzie jak po maśle, wiadomo, pozytywne i pewne siebie myślenie, a dopiero później, kiedy cały idealny plan legnie w gruzach, głowi się i łamie sobie kark myśląc o tym, co, do cholery, mogło pójść nie tak? Poza tym, jak zostało wspomniane gdzieś wyżej, jest bardzo ostrożna w stosunku do ludzi. To nie tak, że boi się zaufać, bo ktoś może ją zranić czy coś w ten deseń. Właściwie to nie da się zdefiniować jej obaw i swego rodzaju strachu — Lucille po prostu potrzebuje czasu aby znaleźć wspólny język lub, och, pokochać.
Hobby: Teoretycznie jej serce zdobywają przede wszystkim książki — romanse, dramaty tworzone na bieżąco. W praktyce wygląda to nieco inaczej, gdyż Cecilia uparcie wciska jej dzieła sprzed kilkuset lat, na których widok ma ochotę uciekać. Och, Lucille, zobacz, co kupiłam! Ten tomik poezji z tysiąc pięćset sześćdziesiątego trzeciego jest taki wciągający! Jednak, chcąc nie chcąc, zna mnóstwo poetów i literatów, ich dzieła czy najważniejsze cytaty, lecz jest to prędzej obowiązek, aniżeli przyjemność. Książki, które podbijają jej serce, czyta zazwyczaj u znajomych, pożyczając niektóre tytuły, w bibliotece albo u siebie, kiedy uda jej się kupić coś niezauważalnie. Na ogół, mimo wszystko, ma niezbyt barwne życie, nie potrafi dobrze malować, śpiewać też nie, tańczyć już w ogóle, więc jedyne, co robi, to czytanie i potajemne umawianie się ze znajomymi w przerwach między graniem na skrzypcach i treningach z pływania.
Aparycja|
- wzrost: Wzrost Lucille waha się w granicach średniej — dziewczyna ma 170 centymetrów. Pomimo dość popularnej opinii, że jest to całkiem sporo, odmienne zdanie ma Cille, a właściwie rodzicielka, która przed każdym bankietem podstawia jej pod nos jak najwyższe szpilki, często dodając córce po dziesięć centymetrów.
- waga: Prawidłowa dla jej wzrostu waga wynosi od pięćdziesięciu do siedemdziesięciu kilogramów z małym przymrużeniem oka. Lucille od około trzech lat waży podobnie, zazwyczaj w przedziale czterdzieści pięć-pięćdziesiąt kilogramów.
- opis wyglądu: Średniej wysokości Lucille to, jakby się wydawało, tak zwana mieszanka — jej skóra jest nieco ciemniejsza niż zazwyczaj bywa u rodowitych mieszkańców Shilien. To fakt, jej ojciec pochodził z Escand, kiedy Cecilie jest z terenów Avenley River. Przez większość uważana jest za naprawdę ładną dziewczynę, co zwinnie wykorzystywane jest na przykład przez fotografów, kiedy skazywana jest na wielogodzinne sesje do magazynu. Brązowe oczy, pełne usta w kolorze różu. Nigdy nie farbowała włosów — niezmiennie, od dziewiętnastu lat nosi ten sam odcień brązu, który zdecydowanie odziedziczyła po rodzicielce. Naturalnie kręcą się nieznacznie, Cille nie prostuje ich często, można powiedzieć, iż naprawdę sporadycznie. Równie rzadko je wiąże, a jeżeli faktycznie do tego dochodzi, jest to kitka i pojawia się wtedy, kiedy musi sprzątać albo biegać i rozpuszczone włosy przeszkadzałyby jej.
Lucille ubiera się tak, jak większość dziewczyn. Mimo wszystko, wciąż jest nastolatką i jej styl przypomina każdy jeden widziany na ulicy. Raz to top i spodnie typu boyfriend, innym razem spodnie w kant i koszulka, czasami też sukienka (najprawdopodobniej w kwiaty, ulubiony wzór Cille), często zwykłe jeansy i sweter, a kiedy robi się gorąco, nieprzylegające spodenki i, znowu, koszulka.
- pozostałe informacje: Lucille ma za sobą wyrównywanie jedynek, zaś same zęby są niezwykle białe, co zawdzięcza dość częstym wizytom u dentysty i odpowiednim zabiegom. Pomimo początkowej niechęci do tatuaży, finalnie jej kostkę zdobi połówka księżyca, druga część została wytatuowana na nóżce Benedicta.
- głos: Tessa Violet
Historia: Lucille i Benedict urodzili się drugiego marca w szpitalu w Avenley River, jako dzieci Cecilii Darrington i Williama Evansa. Można powiedzieć, że para była ze sobą zżyta, posiadali wspólną firmę, jednakże nigdy nie wzięli ślubu, byli partnerami. Dzieciństwo mijało spokojnie, w Cecilii zaczynały kształtować się kolejne ambicje, które przelewała na córkę, co skończyło się nadopiekuńczością, jaka trwa do dnia dzisiejszego. Gdy bliźnięta miały osiem lat, ich rodzice rozstali się, na pozór w przyjacielskich stosunkach, zaś Cecilia znalazła sobie nowego partnera. Lucille pamięta niewiele, jednakże te “przyjacielskie stosunki” przez długi czas pozostawały wątpliwe. William rozwijał prężnie swoją własną firmę, którą dzielił z nowym współpracownikiem, zaś Cecilia pozostała w starej kancelarii, jaka nie cieszyła się wielkim zainteresowaniem Nocą, z dwudziestego drugiego na dwudziestego trzeciego lutego, William wracał z sąsiedniego kraju, gdzie odbywało się istotne posiedzenie. Wpadł w poślizg, gdyż drogi były oblodzone, a poruszanie się po nich, jak wiadomo, wymagało od niego ostrożności. Na pogrzebie wszyscy płakali, lecz zachowanie byłej partnerki zmarłego było osobliwe — nie tyle, co wyprana z emocji, a obojętna, jakby właśnie była na pogrzebie nieznajomej osoby. Jasne jest to, iż ona i William nie byli już razem, jednakże spędzili ze sobą naprawdę długi czas, pełen wzlotów i upadków — większość osób to zauważyła. A później sprawa ucichła, życie toczyło się dalej, tylko bez Williama, a z Samuelem i Zoe.
Rodzina: Lucille, poza sobą, ma również, przykładowo, mamę. Kobieta nosi podobne imię, jak jej córka, choć tak na dobrą sprawę jest nieco inaczej, bo odwrotnie — to godność Cille przypomina tę matki, albowiem ją nazywają Cecilią Darrington-Prescott. Sytuacja jest dość skomplikowana, jeżeli pod lupę weźmiemy jej nazwisko, a właściwie dwa nazwiska i zestawimy je z tymi Lucille. Jak zostało wspomniane, dziewczyna nosi je zarówno po matce, jak i ojcu. Wspólne jest Darrington, więc warto wyjaśnić kwestię drugiego członu, Prescot. Cecilia, biorąc ślub ze swoim drugim partnerem, Samuelem Prescottem, pozostała również przy swoim pierwotnym, tworząc dwuczłonowe nazwisko. Relacja córki z matką pozornie jest bardzo dobra, można by powiedzieć, że wręcz niepowtarzalna i niesamowita. W porządku, tak postrzega to władcza Cecilia. Kobieta jest typem osoby, który uwielbia kontrolować wszystko i wszystkich, na czele z Lucille. Od najmłodszych lat uczyła zasad kultury, jak to przystało na dobrą matkę, jednakże rozwój córki ukierunkowała na sukcesywne szkolenie jej na swoją zastępczyni, gdy Cecilia będzie musiała zrezygnować ze swojej pracy. Egoistyczna, często fałszywa, co potwierdza się w rozmowach z sąsiadkami, gdzie wpierw nagaduje na fryzurę A do B, a przy A narzeka na zaniedbany strój B. Ojczymem dziewczyny jest wspomniany powyżej Samuel Prescott, konserwatywny i wręcz snobistyczny, nastawiony na sukces, do którego prowadzi wyłącznie praca, a co za tym idzie, przesiadywanie w niej od rana do nocy, a po powrocie praca przy komputerze. Niespecjalnie interesuje się losem potomstwa swojej partnerki, co idzie na rękę młodej Lucille.
Dziewczyna ma brata bliźniaka oraz o dziewięć lat młodszą siostrę. Dziewiętnastoletni Benedict Evans-Darrington niewiele różni się od Lucille, a tak na dobrą sprawę, można by powiedzieć, iż są niemal identyczni, poza drobnymi różnicami w układzie rozrodczym i wyglądzie, jednak układ pokarmowy, nerwowy, oddechowy i wszystkie inne wyglądają tak samo u obojga. Dobrze, żeby nie było tak idealnie, nazywany potocznie Benny nie doświadczył w dzieciństwie tego, co Cille, gdyż to ją mama strugała jak najmocniej, aby była wręcz bez wad, kiedy braciszek wychodził ze znajomymi. Pomimo tego, Benedict doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak tyrańskie działania podejmuje Cecilia w stosunku do swoich pracowników oraz własnych dzieci, jednakże oboje siedzą cicho, niczym mysz pod miotłą — są dorośli, więc w każdym momencie mogliby wyprowadzić się z rezydencji i zacząć żyć na własną rękę, ale to nie jest tak proste. Niejednokrotnie poruszany temat zostaje szybko urywany, ponieważ Cecilia za każdym razem grozi, iż rodzeństwo nie dostanie ani grosza i Lucille może zapomnieć o przepisaniu kancelarii. Rodzeństwo, ze względu na wspomniane powyżej podobieństwa, zżyło się ze sobą i jest w stanie zrozumieć się bez słów — jedno spojrzy na drugie i wszystko jest już jasne. Benny ze wszystkich sił stara się pomóc siostrze, kiedy sytuacja tego wymaga, rzecz jasna, z wzajemnością. Mimo tego, zdarzają się jakieś spory, jak to jest zazwyczaj.
Ostatnią osobą, która mieszka pod jednym dachem z całą rodziną, jest Zoe Prescott-Darrington — córka Cecilii i Samuela. Zoe nie lubi nikt, nawet w szkole. To znaczy, wszyscy po prostu udają, poza jedyną Jenny, równie władczą i zimną dziewczynką. Zoe momentami zachowuje się tak, że Lucille zapomina, iż to dopiero dziesięciolatka. Nierzadko używa dość niecenzuralnych słów i nie przeprasza, na dodatek straszna z niej kłamczucha, manipulantka i, co najgorsze, skarżypyta, przez co wszystko od razu leci do mamy. Ani Benedict, ani Lucille nie mówią o tym głośno, ale nie lubią jej tak, jak powinni, chociaż to w końcu ich przyrodnia siostra.
Kiedyś miała również ojca, syna Petera i Faith Evans, z którymi utrzymuje kontakt do dziś. Nosił imię William i zmarł, gdy bliźnięta miały jedenaście lat, więc wspomnienia skutecznie zatarły się. On i Cecilia nigdy nie mieli ślubu, żyli jako partnerzy, stąd podwójne nazwisko Lucille i Benedicta.
Partner: Teoretycznie to już dawno powinna być zaręczona z bogatym dziedzicem jakiegoś państwa, jednak póki co nie ma nikogo, na co Cecilia tylko mruczy z niezadowoleniem.
Potomstwo: Żadna tajemnica, iż Lucille nie jest gotowa na dziecko, szczególnie, kiedy nie może liczyć na wsparcie kogokolwiek innego, niż Benedicta.
Ciekawostki:
- Może nie jest to stricte ciekawostka, ale życie Lucille w dużej mierze krąży wokół Cecilii. Albo zostaje do niej porównywana, albo zwyczajnie kontrolowana. Jest to dość uciążliwe, szczególnie, kiedy ktoś mówi “Ojej, twoja mama ma lepszy styl od ciebie!”. Naprawdę, tak się nie robi.
- W dzieciństwie często chorowała, aktualnie ma słabą odporność i szybko łapią ją wirusy i bakterie. Ma również uczulenie na paprykę, jednakże nie jest ono zbyt silne, jedynie źle się po niej czuje.
- Kiedy chodziła do szkoły, jej ulubionym przedmiotem była chemia, dla większości niezrozumiała i bezsensowna. Co ciekawe, pomimo tego, iż szło jej świetnie z przedmiotami ścisłymi, nigdy nie miała niższej oceny, niż pięć z języka shilien.
- W wieku trzynastu lat popadła w skrajne niedożywienie, co skończyło się w szpitalu. Przez długi czas była nadzorowana przez psychologa. Czuła silną niechęć do siebie, co spowodowane było nagonką perfekcyjnie szczupłej matki, która wywierała na nią ogromną presję. Aktualnie przytyła, jednakże wciąż stara się jeść jak najmniej, jednocześnie dbając o to, aby nie pojawił się nawrót.
Inne zdjęcia: -
Zwierzęta: Dwa konie znajdujące się w stadninie oddalonej o około kilometr od posiadłości Darringtonów należą do Lucille i jej brata. Dostali je całkiem niedawno — na swoje osiemnastki od chrzestnych, którzy umówili się i załatwili im zwierzaki, będąc świadomym tego, iż na psa czy kota bliźniaki liczyć nie mogą. Do Cille należy Elijah, niestary ogier, niezwykle bystre i skore do nauki stworzenie. Koń Benedicta nazywa się Faith, zdecydowanie przyjaźniejsza i ufniejsza od Elijah klacz.
Pojazd: Całkiem nowy, biały Mercedes, którego przez rok dzieliła z bratem. Później chłopak przejął kluczki matki, która kupiła nowy pojazd, cóż, stokroć lepszy od samochodów bliźniaków.
Kontakt: Malavia [Howrse] | x.eilay@wp.pl [mail] | Eilay#1252 [Discord]