6 sty 2021
Od Dymitra C.D Anastasi "+18"
29 paź 2020
Od Dymitra C.D Anastasi
27 paź 2020
Od Dymitra C.D Anastasi
7 wrz 2020
Od Dymitra C.D Anastasi "+18"
4 wrz 2020
Od Dymitra C.D Anastasi
Nie trzeba było długo namawiać dziewczyny aby przyłączyła się do gry.
Wszystko szło świetnie, do momentu w którym piłka nie trafiła jej w
głowę. Nie widziałem jeszcze, aby ktoś runął na ziemię w ten sposób.
Przejęty od razu ruszyłem w jej stronę. Gdy Anastasia otworzyła oczy, w
pierwszym odruchu chciała się podnieść. Szybko wybiłem jej to z głowy
prosząc by pozostała w pozycji leżącej. Gdy zdezorientowała spytała się
co się stało, na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nie to, że
bawiło mnie iż tak mocno oberwała, ale była przy tym bardzo zagubiona,
jej oczy wydawały się błądzić. Wzbudziło to we mnie pewne wspomnienia i
uczucie którego mi brakowało. Tak to było częste pytanie kobiet którymi
handlowałem, Trafiały do mnie abym przystosował je do nowego życia.
Wpoił im uległość i wyższość jaką mają nad nimi mężczyźni którym mają
być oddane.
- Oberwałaś piłką od siatkówki, ale twoje poświęcenie
nie poszło na marne bo i tak wygraliście- uśmiechnąłem się, wyciągnąłem
rękę aby powoli usiadła.
Cala reszta przyglądała się temu, oczywiście
jak to Zoe miała w zwyczaju, musiała coś palnąć. Nie miało to być
złośliwe ale zabrzmiało tak.
- Oh, Dymitr co za laska, oberwała piłką i jej świat zawirował, delikatna kruszynka z niej.
Rzuciłem
dziewczynie ostrzegawcze spojrzenie. Anstasia nie była taka jak reszta,
naszej paczki, tutaj kobiety miały czasami większe jaja od mężczyzn.
Jednak miała w sobie coś co czyniło dziewczynę wyjątkową.
- Trzymaj Ana, napij się - Marcus, jako jedyny myślący przyniósł jej szklankę wody i podał.
Wstałem
więc i poszedłem do baru, na plaży, zabrałem stamtąd worek z lodem i
owinąłem w ręcznik po czym podałem dziewczynie, ta zaś od razu
przyłożyła go w miejce gdzie oberwała.
- Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej.
- Tak, ale starczy mi już chyba wrażeń i słońca- lekko się uśmiechnęła i wstała.
- Spotkamy się na obiedzie o szesnastej ? - odezwał się marcus.
- Tak, wszyscy powinniśmy odpocząć po podróży.
Wraz z dziewczyną udałem się do hotelu, odprowadziłem ją do jej części apartamentowca.
- Gdybyś czegoś potrzebowała jestem na przeciwko u siebie.
Wyszedłem
z jej pokoju i udałem się w swoją stronę. W końcu położyłem się na
łóżko, wziałem głębki wdech, zastanawiałem się jak mam się do niej
zbliżyć bardziej. Czułem, że coraz bardziej frustruje mnie sytuacja
grania dobrego przyjaciela. Od dawna nie sypiałem z kobietami coraz
bardziej brakowało mi kontaktu fizycznego i namiętności.
Anastasia ?
10 sie 2020
Od Dymitra C.D Anastasi
8 sie 2020
Od Dymitra C.D Anastasi
- Kosztowałeś ?
- Nie czekałem na Ciebie.
Od Dymitra C.D Anastasi
- Witam Panno Zofio, mam dzisiaj ważnego gościa, zależy mi by dom błyszczał jak brylant, a najbardziej kuchnia. Zostawię pieniądze w kopercie na blacie za dwie godzinki. Ważne aby było wszystko gotowe na czas a pani wyszła niepostrzeżenie zanim mój gość się zjawi
- Oczywiście będzie gotowy.
- Za trzydzieści minut wychodzę, i wracam za około dwie godzinki. Dziękuje pani bardzo, klucze będą tam gdzie zawsze.- Rozłączyłem się, sięgnąłem po czyste ubrania z suszarki i wrzuciłem do torby, przygotowałem sobie koktajl białkowy i wodę do picia. Umyłem twarz i lekko przystrzygłem brodę. Ubrałem ciemne jeansy i adidasy oraz białą koszulkę. Zarzuciłem torbę na ramię i wyszedłem do garażu, bez zastanowienia sięgnąłem po kluczyki od Porsche.Po dotarciu na siłownie jak miałem w zwyczaju przywitałem się ze wszystkimi. Udałem się do szatni i przebrałem, gdy wyszedłem Anastasia właśnie kończyła rozgrzewkę.
-Przepraszam, za spóźnienie, coś mi wypadło w międzyczasie. - Puściłem jej oczko
5 sie 2020
Od Dymitra C.D Anastasi
4 sie 2020
Od Dymitra Do Anastasi
11 lip 2020
Od Dymitra Do Sharon
- Co Cię sprowadza ? - uśmiechnąłem się
- Zdajesz sobie sprawę, z zamieszek na rynku narkotykowym ?
- Nie.. ale możesz mnie oświecić.
- Kolumbijczycy, panoszą się na naszym terenie, doszło już do kilku ataków jeśli tego nie rozwiążesz to wkrótce stracimy rynek a twój klub pójdzie z dymem.
- To zabrzmiało jak groźba.
- Oni przestali nas szanować Dymitr, a ty raz na jakiś czas przypominasz sobie o nas. To ty powinieneś dbać o interesy, a tego nie robisz.
- Z narkotyków jest marny zysk, sam wiesz więc co się ciskasz ?
- To jest moja i chłopaków praca. Potrzebujemy szefa a owego nie mamy bo ty siedzisz na dupie, bawisz się w klubie, stukasz panienki, i zajmujesz się handlem ludźmi a nas zepchnąłeś gdzieś na szary koniec !
- Załatwię to jeszcze dzisiaj.
Wraz z Andre udałem się do jego auta. i pojechaliśmy sprawdzić co się dzieję na rynku. Miał racje kolumby faktycznie na naszym terenie sprzedawali swój ohydny towar. Gdy moi ludzie usiłowali ich przegonić otworzył się ogień. Nikt nie zwracał uwagi na przechodniów idących ulicą. Strzały i krzyki wywołały panikę sięgnąłem po spluwę i wysiadłem z auta.
- Wypierdalać z mojego terenu ! - krzyknąłem.
Wszyscy mnie tutaj znali moje zjawienie się wywołało panikę i strach u kolumbów. W akcie desperacji dwóch z nich złapało kobietę i przyłożyło jej lufę do skroni drugi trzymał przerażoną dziewczynkę.
- Taki twardy jesteś Dymitr jeden krok a cały magazynek wpierdolę w jej czaszkę !
nie nawiedziłem takich sytuacji, jak można pakować w to bezbronnych ludzi i to jeszcze niewinne dziecko. Pozabijałbym ich wszystkich, byłem wściekły.
Rzuciłem broń na ziemię i podniosłem ręce do góry.
- Wycofujemy się ! - krzyknąłem a wszyscy posłusznie złożyli broń.
Facet puścił dziewczynę i dziecko, stałem i mierzyłem go lodowatym wzrokiem. nie ujdzie im to na sucho. Broń kolumba wycelowana była prosto we mnie. mieli mnie jak na tacy.
- Andre pakuj dziewczynę i dziecko do auta - powiedziałem ostro.
Gdy obie były bezpieczne złapałem za broń i ponownie rozpętała się strzelanina. Biegaliśmy jak wariaci chowając się za auta strzelając do siebie. Jedna z kul drasnęła mnie w ramię, jednak to tylko zaostrzyło mój apetyt na zemstę. Koniec końców wszytko rozeszło się po kościach. Andre szybko przesiadł się na miejsce pasażera a ja usiadłem za kierownicą. Wrogi gang ruszył autami za nami w pościg rozbijając kulami szyby auta.
- Dziewczyna wraz z dzieciakiem położyła się na tylne kanapy a ja usiłowałem zgubić napastników. To wszystko trwało wieczność. Zbliżałem się d przejazdu kolejowego gdzie szlabany były zamknięte. wcisnąłem gaz i połamałem je ledwo zdążyłem przejechać na drugą stronę. Kolumby nie miały tyle szczęścia ich auto zostało zepchnięte pod pociąg. Dzięki temu udało mi się uciec zajechałem prosto do swojego domu schowałem uto do garażu. Andre i ja wysiedliśmy otworzyłem tylne drzwi wypuszczając dziewczynę wraz z dzieciakiem. teraz mogłem się im przyjrzeć na spokojnie prawdopodobnie były one rodzeństwem.
- Jesteście bezpieczne - oznajmiłem.
Sharon ?
15 kwi 2020
Od Dymitra C.D Ivan ( Do Hermione)
- Dzwonię ze zleceniem.
- Jakim ?
- Porozmawiajmy w cztery oczy, najlepiej u Ciebie, będę za chwilę.
- Dobra
Andre przez telefon wydawał się bardzo podekscytowany, to musiała być fajna robota. Zobaczyłem jak, mężczyzna w garniturze idzie w stronę moich drzwi. Poszedłem więc je otworzyć.
- Dobrze się trzymasz. - stwierdziłem, patrząc na kolesia grubo po siedemdziesiątce.
- Póki jest robota i nie siedzę na emeryturze, to się człowiek tak szybko nie starzeje.
Przeliśmy do salony, wzięłam dwie szklanki, postawiłem na stoliku razem z kilkoma rodzajami whisky, do wyboru. Męczyna wyjął dwa cygara i poczęstował mnie, po czym napełnił swoją szklankę.
7 kwi 2020
Od Dymitra C.D Mallory
- Proszę bardzo, widzę Ronnie, że przyszła na otwarcie razem ze znajomymi.
- Oczywiście, jak mogłabym nie przyjść, przypilnować Cię czy podajesz mój rum swoim gościom.
- Jak widzisz, dotrzymuje słowa. - podniosłem swoją szklankę i wypiłem na raz, odstawiając na ladę.
Dziewczyna spojrzała na swoich towarzyszy, po czym uśmiechnęła się do rudego.
- To jest Dymitr mój dobry znajomy, Dymitr poznaj Archiego i Betty.
- Miło mi was poznać.
- No to za ten wieczór. - Archie sięgnął po swoją szklankę, uniósł do góry, reszta zrobiła to samo, stuknęli szkłem, szybko wyzerowali zawartość.
- Dobre, Ronnnie to twój rum ? - spytała blondynka, patrząc z niedowierzaniem.
- Tak, myślisz, że bym oszukiwała ? - zaśmiała się Ronnie.
Odszedłem od nich, aby obsłużyć pozostałych klientów. Jako braman czułem się spełniony. Nad ranem ludzie zaczęli opuszczać klub, powoli robiło się coraz luźniej, jak zawsze to miało miejsce, kilka osób spało na kanapach. Gdy oficjalnie wydarzenie dobiegło końca, byłem zmuszony, ich wywalić za drzwi klubu. Nie interesowało mnie czy będą spać na dworze, czy jakoś sobie wrócą to nie mój problem. Po zamknięciu drzwi na klucz zrobiłem obejście. Po czym zmęczony usiadłam za barem. Polałem sobie resztkę, rozpoczętej przeze mnie butelki. Usłyszałem dzwonek do drzwi, wstałem i otworzyłem je.
24 mar 2020
Od Dymitra Do Ivana
Klub cieszył się sporym zainteresowaniem tutejszej młodzieży. To był mój pierwszy, prawie legalny biznes. Na jego otwarcie przyszło chyba całe miasto, ludzie ledwo się mieścili, pomimo że był to największy klub w tym mieście. Zmęczony po poprzedniej nocy siedziałem ze szklanką rumu i oglądałem serial. To była moja godzina relaksu, po wczorajszych wydarzeniach. Pogrążony we własnych myślach, usiłowałem ulepszyć swoja działalność. Już dawno nikim nie, przehandlowałem, nawet największy złoczyńca potrzebuje wakacji, które nie trwają wiecznie. Nieświadomie już nie potrafiłem się doczekać, aż znowu wrócę do gry, pragnąłem to zrobić jak najszybciej a najlepiej dzisiaj. Każde miasto ma swoje grzechy, posiada grzeszników, jednym z nich byłem ja, ale musiało być ich więcej. Dopiłem rum, wstałem z kanapy i udałem się do auta. Mało mnie interesują przepisy oraz zakaz jazdy po alkoholu. Wsiadłem do środka i ruszyłem, postanowiłem poszukać inspiracji do swoich działań, jeżdżąc po mieście i odwiedzając różne miejsca. Moją uwagę przykuł budynek psychiatryku. Zatrzymałem auto chwile, patrzyłem na niego przez okno, po czym odjechałem. Gdy wróciłem do domu, usiadłem na kanapie i zacząłem intensywnie się zastanawiać. Coś mi świtało, jednak nie byłem pewny co takiego. Poszedłem po szklankę i nalałem sobie do niej trochę rumu, popijając. Rozkoszowałem się jego smakiem, miałem nadzieję, że to pomoże mi wymyślić plan. Biznes, jakiego mógłbym dokonać w tym mieście. Musiałem się zastanowić czy psychicznie hora osoba może przynieść mi zysk. Doszedł do wniosku, że jeśli będzie to młody facet i trafi w dobre ręce, bez problemu będzie można zrobić z niego płatnego zabójcę. Natomiast jeżeli to będzie, kobieta z depresją, nie powinno być problemu, aby stała się dobrą prostytutką. Najlepiej, gdyby trafiły się dzieci lub młodzież z takimi można zrobić wszystko. Upijałem kolejny łyk wybornej whisky. Wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem jeden z moich kontaktów. Po krótkich trzech sygnałach rozbrzmiał, męski głos w słuchawce.
- Dymitr, kopę lat co Ci potrzeba ?
- Jestem w Anvely River, potrzebuje namiaru na właściciela psychiatryka.
- Zaraz sprawdzę i oddzwonię. - Facet rozłączył się.
Zastanawiałem się, komu mógłbym opchnąć ten towar, jednak doszedłem do wniosku, że łatwiej będzie, gdy będę miał konkretne, propozycję, dla listy moich kupców. Nagle telefon zawirował, wziąłem go do ręki i odebrałem.
- Dobra, właścicielem jest niejaki Ivan Henry Jeson, mieszka na obrzeżach miasta w domku w środku lasu, niedaleko jeziora.
- Wiedziałem, że można na Ciebie liczyć.
- Nie musisz dziękować. Muszę kończyć, zaraz będzie u mnie ważny klient. - Facet ponownie się rozłączył.
W takim razie czekała mnie wycieczka do lasu. Podniosłem się z kanapy, sięgnąłem torbę z ciuchami na siłownię, po czym poszedłem do auta. Wsiadłem za kierownice, odpaliłem silnik i ruszyłem w stronę lasu. Gdy dotarłem na miejsce, wysiadłem, rozejrzałem się do około i ruszyłem w głąb zarośli. Po kilku minutach moim oczom ukazała się dużą posiadłość, wszedłem więc na jej teren i udałem się w stronę domu. Stanąłem przed drzwiami i naścinałem dzwonek. Po chwili usłyszałem przekręcający się zamek, drzwi otworzył mi wysoki mężczyzna.
- Witam, czego pan tutaj szuka?
- Ivan Henry Jeson prawda ?
-Tak to ja kim, pan jest.
- Dymitr ... przyszedłem, gdyż mam interes.
- Proszę wejść.
Gdy przekroczyłem próg, rozejrzałem się do około. Widać facet był dziany. Gestem zaprosił mnie do salonu, usiedliśmy naprzeciw siebie.
-Chciałbym rozejrzeć się w pańskim psychiatryku.
- Po co ?- spojrzał na mnie zdziwiony i lekko zniesmaczony.
- To mój prywatny interes... ile byś sobie życzył za jakiegoś człowieka stamtąd ? Oczywiście płacę z góry.
20 mar 2020
Od Dymitra Do Mallory
- Jak nastawienie przed dzisiejszą walką ?
- Nic się nie zmienia zmiotę kolesia z powierzchni ziemi jak zawsze.
- Rozluźnij się jesteś bardzo pospinany.
- Trenowałem dzisiaj cztery godziny tak jak zawsze.
- Ile razy mam Ci mówić w dzień w kiedy ma się walkę się nie trenuje a zbiera siły.
- Gdybym zbierał siły zabiłbym tego kolesia na oczach wszystkich - zasiałem się...
Po godzinie przyjemność dobiegła końca więc ponownie przebrałem się i wróciłem do domu tak jak zaleciła mi moja masażystka przez resztę dnia odpoczywałem i zbierałem siły na wieczór z trudem powstrzymując się od nie wypicia ani kropli alkoholu i zapaleniu chociażby jednego papierosa.
Dymitr Morningstar
