Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dymitr&Ivan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dymitr&Ivan. Pokaż wszystkie posty

15 kwi 2020

Od Dymitra C.D Ivan ( Do Hermione)

Szybko dało się zauważyć, że Ivan nie ma chęci podjąć współpracy. Spokój i cierpliwość to droga d sukcesu. Uszanowałem więc wolę mężczyzny i opuściłem jego posiadłość.Nie ukrywałem swojego niezadowolenia, jednak postanowiłem, że nie poddam się tak łatwo. Mogłem załatwić to nie po dobroci, jednak czy warto było robić wokół siebie tyle hałasu. Wystarczyło mi, że już policja zauważyła kilka zniknięć. Niestety będą musieli pogodzić się z tym ,że prawda nie wyjdzie na jaw. Wsiadłem do auta i wróciłem do domu.
- Dzwonię ze zleceniem.
- Jakim ?
- Porozmawiajmy w cztery oczy, najlepiej u Ciebie, będę za chwilę.
- Dobra
Andre przez telefon wydawał się bardzo podekscytowany, to musiała być fajna robota. Zobaczyłem jak, mężczyzna w garniturze idzie w stronę moich drzwi. Poszedłem więc je otworzyć.
- Dobrze się trzymasz. - stwierdziłem, patrząc na kolesia grubo po siedemdziesiątce.
- Póki jest robota i nie siedzę na emeryturze, to się człowiek tak szybko nie starzeje.
Przeliśmy do salony, wzięłam dwie szklanki, postawiłem na stoliku razem z kilkoma rodzajami whisky, do wyboru. Męczyna wyjął dwa cygara i poczęstował mnie, po czym napełnił swoją szklankę.

8 kwi 2020

Od Ivana CD. Dymitra

Promienie słońca dostały się do mojego pokoju, to był zdecydowanie minus posiadania tak zbudowanego domu. Przez szkło dostawało się światło bo przecież zapomniałem wieczorem zasłonić rolety. Jęknąłem cicho i sięgnąłem po telefon by sprawdzić godzinę. Było pięć po szóstej. Westchnąłem i wydostałem się spod ciepłej warstwy ochronnej jakim była dla mnie kołdra. Chłód otulił moje ciało. Zdecydowanie o tej godzinie nie było ciepło. Skierowałem się do garderoby by tam założyć chociaż dresy. Wyszedłem z pomieszczenia i ziewając skierowałem się do kuchni by tam zrobić sobie jakieś śniadanie. Padło na jajecznice, którą szybko sobie sprawiłem. Nakarmiłem także pumy, które rozciągały się w kuchni. Pozwoliłem im zjeść mięso, które włożyłem im do misek, a sam zająłem się swoim śniadaniem. Piłem powoli kawę, którą zrobiłem w ekspresie i oczywiście nieprzytomny próbowałem dojść do siebie. Wróciłem do domu koło pierwszej w nocy. Spałem zaledwie pięć godzin. Tak to zdecydowanie dobry czas. Jednak potrzebuje kiedyś pospać trochę dłużej. Chociażby sześć godzin, już nawet nie mówię o tych ośmiu bo wiem, że tyle mi nie będzie dane spać w najbliższym czasie. Kiedy zjadłem w miarę dobre śniadanie odłożyłem brudne naczynia do zmywarki, a następnie wstawiłem ją ponieważ była już pełna. Sprawdziłem czy koty zjadły do końca i nalałem im świeżej wody. Ziewnąłem przeciągle i pochwyciłem kolejną szklankę by zrobić sobie kolejną kawę. Spojrzałem na pumy, które wylegiwały się już na dywanie czyli w miejscu gdzie świeciło już słońce. Wygrzewały się zadowolone cicho mrucząc. Podszedłem do nich i pogłaskałem je po grzbiecie, zadowolone przeciągnęły się i otworzyły powieki. Widziałem zaspane oczy Neo i Jene, która jak zawsze przygotowana była, na każdą możliwą sytuacje.

24 mar 2020

Od Dymitra Do Ivana


Klub cieszył się sporym zainteresowaniem tutejszej młodzieży. To był mój pierwszy, prawie legalny biznes. Na jego otwarcie przyszło chyba całe miasto, ludzie ledwo się mieścili, pomimo że był to największy klub w tym mieście. Zmęczony po poprzedniej nocy siedziałem ze szklanką rumu i oglądałem serial. To była moja godzina relaksu, po wczorajszych wydarzeniach. Pogrążony we własnych myślach, usiłowałem ulepszyć swoja działalność. Już dawno nikim nie, przehandlowałem, nawet największy złoczyńca potrzebuje wakacji, które nie trwają wiecznie. Nieświadomie już nie potrafiłem się doczekać, aż znowu wrócę do gry, pragnąłem to zrobić jak najszybciej a najlepiej dzisiaj. Każde miasto ma swoje grzechy, posiada grzeszników, jednym z nich byłem ja, ale musiało być ich więcej. Dopiłem rum, wstałem z kanapy i udałem się do auta. Mało mnie interesują przepisy oraz zakaz jazdy po alkoholu. Wsiadłem do środka i ruszyłem, postanowiłem poszukać inspiracji do swoich działań, jeżdżąc po mieście i odwiedzając różne miejsca. Moją uwagę przykuł budynek psychiatryku. Zatrzymałem auto chwile, patrzyłem na niego przez okno, po czym odjechałem. Gdy wróciłem do domu, usiadłem na kanapie i zacząłem intensywnie się zastanawiać. Coś mi świtało, jednak nie byłem pewny co takiego. Poszedłem po szklankę i nalałem sobie do niej trochę rumu, popijając. Rozkoszowałem się jego smakiem, miałem nadzieję, że to pomoże mi wymyślić plan. Biznes, jakiego mógłbym dokonać w tym mieście. Musiałem się zastanowić czy psychicznie hora osoba może przynieść mi zysk. Doszedł do wniosku, że jeśli będzie to młody facet i trafi w dobre ręce, bez problemu będzie można zrobić z niego płatnego zabójcę. Natomiast jeżeli to będzie, kobieta z depresją, nie powinno być problemu, aby stała się dobrą prostytutką. Najlepiej, gdyby trafiły się dzieci lub młodzież z takimi można zrobić wszystko. Upijałem kolejny łyk wybornej whisky. Wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem jeden z moich kontaktów. Po krótkich trzech sygnałach rozbrzmiał, męski głos w słuchawce.
- Dymitr, kopę lat co Ci potrzeba ?
- Jestem w Anvely River, potrzebuje namiaru na właściciela psychiatryka.
- Zaraz sprawdzę i oddzwonię. - Facet rozłączył się.
Zastanawiałem się, komu mógłbym opchnąć ten towar, jednak doszedłem do wniosku, że łatwiej będzie, gdy będę miał konkretne, propozycję, dla listy moich kupców. Nagle telefon zawirował, wziąłem go do ręki i odebrałem.
- Dobra, właścicielem jest niejaki Ivan Henry Jeson, mieszka na obrzeżach miasta w domku w środku lasu, niedaleko jeziora.
- Wiedziałem, że można na Ciebie liczyć.
- Nie musisz dziękować. Muszę kończyć, zaraz będzie u mnie ważny klient. - Facet ponownie się rozłączył.
W takim razie czekała mnie wycieczka do lasu. Podniosłem się z kanapy, sięgnąłem torbę z ciuchami na siłownię, po czym poszedłem do auta. Wsiadłem za kierownice, odpaliłem silnik i ruszyłem w stronę lasu. Gdy dotarłem na miejsce, wysiadłem, rozejrzałem się do około i ruszyłem w głąb zarośli. Po kilku minutach moim oczom ukazała się dużą posiadłość, wszedłem więc na jej teren i udałem się w stronę domu. Stanąłem przed drzwiami i naścinałem dzwonek. Po chwili usłyszałem przekręcający się zamek, drzwi otworzył mi wysoki mężczyzna.
- Witam, czego pan tutaj szuka?
- Ivan Henry Jeson prawda ?
-Tak to ja kim, pan jest.
- Dymitr ... przyszedłem, gdyż mam interes.
- Proszę wejść.
Gdy przekroczyłem próg, rozejrzałem się do około. Widać facet był dziany. Gestem zaprosił mnie do salonu, usiedliśmy naprzeciw siebie.
-Chciałbym rozejrzeć się w pańskim psychiatryku.
- Po co ?- spojrzał na mnie zdziwiony i lekko zniesmaczony.
- To mój prywatny interes... ile byś sobie życzył za jakiegoś człowieka stamtąd ? Oczywiście płacę z góry.


Ivan?