Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlo. Pokaż wszystkie posty

9 lut 2019

Odejście

Pożegnajmy Carlo.
Powód odejścia: decyzja autorki.

17 wrz 2018

Od Carlo CD. Katfrin

              Przebiegła odpowiedź dziewczyny sprawiła, że najzwyczajniej w świecie zamilkłem, nie chcąc jeszcze bardziej się pogrążyć. 
Niech przez moment poczuje triumf i przewagę nade mną. 
Dam jej tę satysfakcję. 
Tylko na moment. 
Ani chwili dłużej. 
Światła zgasły, a film właśnie się rozpoczął, jednak był jeden mały, maleńki, mikroskopijny, ledwo dostrzegalny gołym okiem problem. 
Nie mogłem się skupić. 
Obecność dziewczyny całkowicie mnie rozpraszała, a mój lekko zdezorientowany wzrok mimowolnie kierował się ukradkiem w stronę jej twarzy, radośnie patrząc na to, jak pazernie pochłania kolejne nachosy, delektując się ich smakiem. 
Ależ bym ją przytulił. 
Tak, najzwyczajniej w świecie przytulił. 
Nie potrzeba mi niczego więcej. 
Oglądaliśmy seans, znaczy, ona oglądała, gdyż ja skupiałem się głównie na jej reakcjach,                    a dokładniej ich braku. Kobieta ani razu nie zasłoniła sobie oczu i oglądała ten horror bez większego wzruszenia. 
Po zakończonym filmie wyszliśmy na ulicę i z delikatnymi uśmiechami stanęliśmy pod rozświetlającą nasze twarze lampą uliczną. 
Klimat był niesamowity. 
— Nie jest ci chłodno? 
— Nie. 
— Ta, jasne. — ująłem delikatnie jej rękę i spojrzałem na gęsią skórkę, która ukazała się na jej przedramieniu. — Możesz mnie okłamywać, ale twoje ciało zawsze powie mi prawdę. 
Zdjąłem swój cienki płaszcz i narzuciłem go na dziewczynę. 
— Dziękuję za dziś. Było… Fajnie. 
Fajnie. 
Tylko fajnie. 
Carlo, przestań. 
Lepsze to niż „przeciętnie”. 
Bądźmy dobrej myśli. 
Schowałem dłonie do kieszeni spodni i uniosłem na nią swe brązowe spojrzenie. 
Wsiadła na motor i zniknęła w ciemności miejskich ulic. 
*** 
                     Może to szalony pomysł, ale postanowiłem, że ją odwiedzę. 
Właśnie miałem w zamiarze zapukać do drzwi jej domu, jednak usłyszałem jakieś hałasy za rezydencją. 
Kiedy powolnym krokiem przemierzyłem ogród, zastałem coś w rodzaju stajni, a tuż przy drzwiach wejściowych do tej „najprawdopodobniej stajni”, stała Katfrin, mierząc mnie zaskoczonym spojrzeniem. 
W jednej chwili do moich uszu wkradło się głośne rżenie. 
— Nie wiedziałem, że masz konie. — podszedłem bliżej, gładząc swoją grzywkę. 
— Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz. 
— Po co je hodujesz? To tyle pracy.
— Bo kocham te zwierzęta, a jazda konna to mój ulubiony sport. 
— Nie nazwałbym jazdy konnej sportem. — zaśmiałem się przebiegle, prowokując dziewczynę do nieco żywszej wymiany zdań. 
— Co ty nie powiesz. — zaprowadziła mnie do środka stajni i zaczęła siodłać dwa konie. — Pokażę ci, że półgodzinna jazda zmęczy cię bardziej niż kilkugodzinne ćwiczenia na siłowni. 
Zaplotłem ręce na wysokości klatki piersiowej i z zainteresowaniem patrzyłem na sporego wierzchowca, który patrzył na mnie nieufnie.

Katfrin?

26 sie 2018

Od Carlo CD. Katfrin

— Czy mogę przyjąć zamówienie? — uniosłem wzrok na jasnowłosą kelnerkę, która wyciągała właśnie swój lekko zniszczony notesik i zerknęła na mnie błękitnymi oczyma. 
— Zamówienie może poczekać, kiedy stoi przede mną tak piękna kobieta. — przybrałem swój flirciarski uśmieszek i zaobserwowałem delikatnie rumieńce na policzkach dziewczyny. 
— Dziękuję… — wymamrotała niepewnie, z lekkim zdezorientowaniem. 
— Ależ nie ma sprawy. — mrugnąłem do niej, po czym zerknąłem na kartę. — A wracając do zamówienia. Poproszę mocną, czarną kawę. Dwie łyżeczki cukru, bez mleka. Może jeszcze jakieś ciasto…? — chwyciłem się za brodę. — Niech pani coś dla mnie wybierze. 
— Coś jeszcze? 
— Ach, zapomniałbym. Poproszę jeszcze pani numer. — wyszczerzyłem swoje śnieżnobiałe zęby i z przebiegłym uśmiechem zerknąłem, jak kobieta podsuwa mi karteczkę pod nos. Momentalnie schowałem ją do kieszeni. — Dziękuję, skarbie. A to dla ciebie. — wsunąłem w jej dłoń zwitek pieniędzy. — Napiwek dla doskonałej obsługi. 
Kobieta delikatnie się uśmiechnęła, a moje spojrzenie utkwiło na jej długich, smukłych nogach. 
***
— Hej. — usłyszałem dobrze znajomy mi głos i potrząsnąłem głową z lekkim zdezorientowaniem. — Witaj, Kat. — zaśmiałem się cicho i podałem jej menu.
Dziewczyna złożyła zamówienie i już po chwili na naszym stoliku pojawiły się gorące kawy i smacznie wyglądające ciasta na nieskazitelnie czystych talerzykach. 
— Pięknie wyglądasz. — upiłem łyk kawy i spojrzałem na kobietę, która właśnie podnosiła łyżeczkę. 
— Dziękuję. — na jej twarzy widniało lekkie zmieszanie. — Ty też. — oparłem się wygodnie o oparcie krzesła i co jakiś czas zerkałem ukradkiem na Katfrin, która delektowała się zamówionym przez siebie ciastem. —Jak tam u ciebie w pracy? — zapytała, odsuwając od siebie pusty talerzyk. 
— No cóż, jest dużo roboty. Klientów ciągle przybywa, a czasu na nich jest coraz mniej. — odgarnąłem spadającą mi na oczy grzywkę. 
— U mnie podobnie. Od dłuższego czasu ciężko haruję, nie mając nawet chwili wytchnienia. 
— Znam to. — cicho westchnąłem i spojrzałem na stojącą przy nas kelnerkę, która czekała na zapłatę. 
Momentalnie sięgnąłem ręką do kieszeni i wyjąłem z niej wypchany, skórzany portfel. 
— Ja zapłacę. — odparła Katfrin, wypijając ostatni łyk kawy. 
— Nie ma mowy. — wciągnąłem banknoty i wręczyłem je kelnerce, szelmowsko się uśmiechając. Kat zmierzyła mnie nieco poirytowanym spojrzeniem i zaakceptowała moją wygraną.
— Ależ jesteś uparty. — burknęła ponuro, zaplatając dłonie na wysokości klatki piersiowej. 
— Wiem, ślicznotko. — zaśmiałem się cicho, po czym położyłem na stole dwa bilety do kina. Seans zaczynał się za czterdzieści minut. — Idziesz ze mną czy tego chcesz, czy nie. — uniosłem brwi i przeszyłem ją triumfalnym spojrzeniem. — Horror, rzecz jasna. Mam nadzieję, że będziesz się bała, gdyż chcę cię trochę poprzytulać. 
— Żaden horror nie jest mi straszny. — odparła pewnie, opierając głowę o dłoń. — Więc na twoim miejscu nie liczyłabym na żadne przytulanie.


Kat?

18 sie 2018

Od Carlo CD. Katfrin

No dobrze, ja rozumiem, że życie potrafi płatać figle i nieźle wszystko poprzekręcać, poprzestawiać, powymieniać, ale to już była przesada, no cóż... Może to nie wina życia, a mojego durnego pytania skierowanego do Katfrin? To od niego wszystko się zaczęło. Początkowo delikatny smutek, być może nawet poczucie odrzucenia, następnie akceptacja i całkowite zlekceważenie tego, co się stało.
Teraz nastał czas, w którym to błędne koło zataczało się od nowa, jednak tym razem zostało zapoczątkowane przez Katfrin, a dokładniej to, że skłamała odnośnie uczuć, stawiając mnie przy tym w dziwacznej sytuacji, na którą kompletnie nie byłem w stanie znaleźć rozwiązania.
No już Carlo, nie stój tak! Dziewczyna powiedziała ci, że się jej spodobałeś, a ty stoisz niczym kołek i patrzysz, jak uszkadza sobie płuca papierosami?
Westchnąłem cicho i usiadłem obok kobiety, obejmując ją ramieniem. Chciałem, żeby czuła się w moim towarzystwie swobodnie i nie musiała niczego ukrywać.
— Jeżeli ci się spodobałem, to zrób coś dla mnie i wyrzuć to świństwo z ust. — zmierzyłem wzrokiem kłębek dymu unoszący się nad jej głową. — I to już. — Przewróciła oczyma, po czym zdeptała peta i spojrzała na mnie, jakby pytając: "I co, zadowolony?". — Od razu lepiej. — wziąłem głęboki wdech, po czym cicho westchnąłem. — No i cóż ja mogę z tym twoim wyznaniem zrobić, co? — odgarnąłem włosy z jej głowy i założyłem je za jej ucho.
— Nie wiem. — odparła ponuro, zerkając obojętnie na gwiazdy.
W tej dziewczynie było coś, co mnie przyciągało, niestety odczuwałem przez to pewien lęk. Bałem się, że będę jak ćma, która w poszukiwaniu światła wlatuje do ognia, przez co ginie.
Wszystkie emocje, które odczuwałem przy Katfrin, były dla mnie zupełnie nowe. Nie wiedziałem na jakim gruncie stoję, gdyż nigdy wcześniej nie doświadczyłem takich dziwacznych uczuć, ba! Nie wiedziałem nawet jak reagować, na przykład na to wyznanie, które usłyszałem przed momentem.
Muszę przyznać, że sam pogubiłem się w tym, co tak właściwie czuję.
— No cóż, pora na mnie. — zerknąłem ukradkiem na zegarek. — Zadzwoń jutro, może skoczymy na kawę, czy coś. — uśmiechnąłem się lekko, po czym przytuliłem ją na pożegnanie, wsiadłem do samochodu i ruszyłem w kierunku swojego domu.
Może i taka nagła ucieczka z jej domu ni była dobrym pomysłem, ale za to pomogła mi się odprężyć i nieco pozbierać porozrzucane w każdym kąciku mojej głowy myśli.
* * *
Właśnie wstałem, leniwie otwierając oczy. Ziewnąłem tak głośno, że zapewne obudziłem Daniela śpiącego w pokoju obok, ale cóż... Współdzielę z nim mój dom, więc nie ma prawa protestować.
— Wypadałoby się ogolić. — zerknąłem na lustro i przejechałem dłonią po swoim kilkudniowym zaroście.
Już chciałem iść do łazienki, aby nieco przystrzyc bródkę, kiedy przerwał mi dźwięk przychodzącego SMS'a. Czyżby od dziewczyny, której się spodobałem?

Kat?


17 sie 2018

Od Carlo CD. Katfrin

Po całym tym dziwacznym zajściu z telefonem i bratem Katfrin, zerwałem się z sofy, wsiadłem czym prędzej do samochodu i skierowałem się prosto w stronę posiadłości dziewczyny.
Co tam się dzieje? Nie wiem, ale skoro mnie potrzebuje, to przyjadę.
No chyba, że to tylko kolejny, kiepski pomysł jej brata, który postanowił zrobić sobie ze mnie żarty.
Zapukałem do drzwi, po dłuższej chwili w ich progu stanęła Katfrin i zaprosiła mnie do środka.
— Coś się stało?
Ponarzekała na swojego brata, jednak po chwili na jej twarzy wymalowało się zamyślenie.
— Dlatego on zadzwonił do ciebie, bo ja tak naprawdę nie... — zamilkła na moment i spojrzała mi w oczy. — Nie powiedziałam prawdy co do uczuć.
Otworzyłem szerzej oczy.
Właśnie wtedy, kiedy zacząłem godzić się z faktem, że nie jestem typem mężczyzny, który żywi jakieś mocniejsze uczucia do jakiejkolwiek osoby, a co gorsza, jest w stanie się do kogoś przywiązać, słyszę te słowa, które odwracają wszystko do góry nogami i robią z mojej głowy istny kłębek emocji i przemyśleń.
Nie wiem, dlaczego zapytałem ją o to, co do mnie czuje, jednak wiem, że było to spowodowane emocjami, wpływem chwili, a kiedy myślałem, że udało nam się wszystko wyjaśnić i odetchnąłem z ulgą, iż nie będę musiał pakować się w żaden długotrwały związek, pojawiło się właśnie to jedno zdanie, którego wolałbym nie słyszeć.
Cicho westchnąłem, ściągnąłem płaszcz i przygładziłem rozwichrzone od wiatru włosy.
— Dobrze, porozmawiamy na ten temat jeszcze raz, ale wątpię, żeby ganek był do tego dobrym miejscem.
— Jasne, rozgość się. — wskazała dłonią sofę.
— Dziękuję. — wyminąłem ją i zająłem miejsce na kanapie. Katfrin ulotniła się na kilka minut, jednak gdy wróciła, położyła na stoliku gorącą herbatę i talerzyk z ciastkami, po czym zajęła miejsce obok mnie. — No dobrze, wyjaśnij mi wszystko, bo trochę się pogubiłem. — upiłem łyk gorącego napoju, patrząc na nią z zaciekawieniem.

Katfrin?

8 sie 2018

Od Carlo CD. Katfrin

Całkowicie straciłem poczucie czasu. Może i nie znaliśmy się długo, ale byłem po prostu ciekaw, czy to cokolwiek znaczyło.
A jednak okazało się, że nic.
Zupełnie nic.
— Wypijesz kakao, czy wolisz herbatę?
— Kakao.
Dziewczyna postawiła przede mną kubek gorącego napoju, a jej brat siedział obok i prosił o kolejną porcję naleśników. Mimo że często bywali dla siebie zadziorni, widziałem, że to naprawdę zgrane rodzeństwo, które nie opuściłoby się w potrzebie. Katfrin podsunęła talerz z jej przysmakiem w moją stronę. Skosztowałem. Naleśniki były naprawdę pyszne, jednak coś nie dawało mi spokoju. Moje myślenie skierowało się w zupełnie innym kierunku. Co ja tutaj tak właściwie robię? Dostałem już od niej odpowiedź, a mimo to, ciągle siedziałem w jej domu i nie miałem ochoty wychodzić. Co się ze mną dzieje? Nie wiem, ale najwyższa pora to skończyć.
— Dziękuję. Było pyszne. — wstałem, odłożyłem naczynia do zlewu i narzuciłem płaszcz.
— Już wychodzisz? Myślałam, że jeszcze chwilę z nami posiedzisz.
— Nie mogę, mam... — zamilkłem na moment — Kilka spraw do załatwienia.
— No dobrze, na razie. — patrzyła na mnie, gdy zamykałem drzwi.
Czym prędzej wsiadłem do samochodu i odjechałem. Pragnąłem po prostu posiedzieć trochę w samotności. To lepsze niż upijanie się na umór, czy podrywanie dziewczyn w barach.

***
Było mi smutno. Po prostu dziwnie smutno.
— Hej Carl, co jest? — uniosłem wzrok na stojącego w progu drzwi Daniela.
— Nic.
— Coś musi być na rzeczy, widać po tobie.
— Proszę, nie drąż tematu.
Mężczyzna zmierzył mnie posmutniałym wzrokiem i wyszedł. Wiem, że chciał pomóc, ale tym razem musiałem odmówić.

***

Już zasypiałem, jednak wybudził mnie dzwonek telefonu, który leżał na szafce tuż przy moim uchu.




Katfrin? Przepraszam, moja wena wyszła na spacer, powinna za niedługo wrócić.




5 sie 2018

Od Carlo CD. Katfrin

Podała mi ręcznik i ruszyła na górę, po ubrania dla mnie. Stałem jak wryty na jednym ze schodków, ciągle zastanawiając się, co tak właściwie przed chwilą zaszło.
Brat? Przecież oni są kompletnie niepodobni. Dobra, nieważne, nie zamierzam drążyć tematu, tylko przejść do rozmowy, dla której zresztą się tu pojawiłem.
Katfrin powoli udała się na dolne piętro i wręczyła mi ciuchy swojego brata. Ruszyłem w kierunku łazienki i szybko je na siebie włożyłem. To zdecydowanie nie był mój styl. Preferowałem bardziej... Mniejsza. To nie pora na wybrzydzanie.
Żwawym krokiem poszedłem w  kierunku dziewczyny, która właśnie popijała herbatę.
— Możemy przejść do rzeczy? — usiadłem obok i wyciągnąłem z jej rąk gorący napój, aby skupić na sobie jej uwagę.
Już zamierzałem rozpocząć, niestety przerwało mi trzaśnięcie drzwiami.
— Kupiłem. — dało się słyszeć niski głos.
— O, dziękuję. Może chociaż odrobinę mi to pomoże. — wstała, zupełnie mnie ignorując i odebrała opakowanie leku. — Ach, zapomniałabym. Bell, to jest Carlo. — mężczyzna podszedł w moją stronę i wystawił mi dłoń. Uścisnąłem ją mocno. Za mocno. — Carlo, to mój brat Bellami.
Na mojej twarzy pojawił się sztuczny uśmieszek, który próbował zamaskować to, że nie mam dzisiaj ochoty na zdobywanie nowych znajomości, a najzwyczajniejszą w świecie rozmowę.
— Co cię tu sprowadza? — przysiadł się obok mnie i bacznie mi się przyglądał.
— Mam jedną sprawę do twojej siostry.
— Mhm. — mruknął cicho i odwrócił wzrok. — Droga wolna.
Bez zastanowienia wstałem, chwyciłem Katfrin za rękę i zaprowadziłem na górne piętro.
— Co jest Carlo?
— Czy... — spojrzałem jej w oczy. — Poczułaś coś do mnie po tamtej nocy...?
Miałem nadzieję, że nie, gdyż ja zacząłem traktować ją niczym... Siostrę. Dlaczego? Nie mogłem tego pojąć. Po prostu nie wiązałem z nią żadnych silniejszych uczuć. To jedno wybijało się na tle pozostałych i spowodowało, że w mojej głowie zagościł całkowity bałagan.

Katfrin?

2 sie 2018

Od Carlo cd. Katfrin

Widziałem, że dzwoni, jednak nie odebrałem. Nie mogłem tego zrobić po tym, jak zacząłem ją oskarżać o Bóg wie jakie rzeczy, będąc pijanym.
Odezwę się do niej, ale nie teraz.
Ten dzień spędziłem z Danielem, oglądając mecze i popijając piwo. Oczywiście, kumpel pilnował, abym nie przeholował z alkoholem i co chwilę bacznie zerkał w moją stronę, obserwując, czy nie czerwienieję.
Czułem się dziwnie, widząc, jak z radością klaska, czy gwiżdże przy wzlotach i potknięciach drużyny piłkarskiej. Próbowałem zachowywać się tak samo jak on, aby nie dać po sobie niczego znać, jednak nie potrafiłem. Moje myśli krążyły wokół jednej rzeczy, a konkretniej osoby. Była to, jak się zapewne spodziewacie - Katfrin.
Wybiła dopiero godzina dwudziesta, a ja miałem już dość bezczynnego siedzenia.
Nie mogłem od tak po prostu patrzeć na telewizor i  obserwować, jak czas leci.
Ukradkiem zamówiłem taksówkę i powiedziałem Danielowi, że wracam za jakiś czas.
Ubrałem marynarkę, eleganckie buty i wsiadłem do samochodu.
Po kilkunastu minutach drogi, moim oczom ukazała się już dobrze znana okolica.
- Dziękuję, dalej pójdę sam. - rzuciłem kierowcy do rąk stanowczo zbyt duży pęk pieniędzy i kazałem zatrzymać mu resztę dla siebie.
Pospiesznie ruszyłem w kierunku schowanej wśród drzew posiadłości.
Musiałem porozmawiać z Katfrin o tym, co się wydarzyło i czy ona czuje to samo, co ja.
Pragnąłem to wiedzieć, nawet, jeżeli miałbym się ośmieszyć.
Przytruchtałem do furtki i nacisnąłem dzwonek.
Schowałem ręce w kieszeni i cierpliwie czekałem, jednak z każdą chwilą coś mi nie pasowało. Wychyliłem się i dostrzegłem, że w całym domu jest zgaszone światło.
- Cholera, nie ma jej.
Poczułem, jak coś mokrego spływa mi po policzku.
Łza? Nie.
Deszcz, który z każdą sekundą zmieniał się w coraz większą ulewę.
Jeszcze tego brakowało.
Schowałem się pod jednym z drzew i czekałem, aż dziewczyna przyjedzie. Mimo tego, że nade mną pięło się rozłożyste drzewo, z liści skapywały ciężkie krople, które w moment sprawiły, że wyglądałem jak po prysznicu.
Po prawie godzinie ujrzałem jasne światła samochodu.
Byłem zmoknięty i telepały mną drgawki. Zapewne będę przeziębiony w środku lata.
Auto zatrzymało się przed bramą, która wydała z siebie głośny dźwięk i zaczęła się powoli otwierać.
Wykorzystałem moment, w którym pojazd stał w miejscu i uchyliłem drzwi kierowcy.
- Katfrin, musimy porozmawiać! - odgarnąłem swoją zmoczoną grzywkę, która uporczywie zasłaniała mi widok.
Zaraz, co?
W fotelu siedział mężczyzna, może niedużo starszy ode mnie, który przyglądał mi się marszcząc brwi. Obok niego siedziała Katfrin, z uśmiechem na twarzy.
Kto to kuźwa jest? Znalazła sobie nowego w jeden dzień?
Oparłem dłoń o dach samochodu i przybrałem rozwścieczony wyraz twarzy.


Katfrin? <Pora wplątać w to Bellamiego 8)>

30 lip 2018

Od Carlo cd. Katfrin

Po prostu odeszła.
Nawet się nie odwróciła. Jeszcze bardziej posmutniałem. Nie liczyłem na żaden uroczy happy end, w którym wróci i zostanie ze mną. Patrzyłem jak wsiada w taksówkę, nie zwracając swojego wzroku w moją stronę. Cholernie mi się to nie podoba.
Usiadłem na fotelu swojego samochodu i ponownie uderzyłem pięścią w kierownicę.
 Co się ze mną dzieje?  walczyłem z samym sobą i ciągle zastanawiałem się, dlaczego traktuję ją inaczej. Nie dawało mi to spokoju.
Odpaliłem auto i ruszyłem. Nie w kierunku Katfrin. Moi drodzy, to nie jest bajka. Do najbliższego sklepu, bo cóż można zrobić, aby chociaż na moment się rozluźnić? Zobaczycie.
Jeździłem nerwowo, wyprzedzałem, przyspieszałem i łamałem liczne zakazy. Moja podróż omal nie skończyła się czołówką z tirem.
Spodziewam się, że za niedługo do mojego domu zawita kilka mandatów do zapłacenia.
Kupiłem jakiś mocny trunek i wróciłem do rezydencji. Ot, tego mi było trzeba.
Wjechałem do garażu i pozamykałem bramy, aby nikt nawet nie myślał o tym, żeby do mnie przyjść. Od teraz byłem niedostępny. A jeżeli komuś się to nie spodoba, może mieć do czynienia z moim uroczym pitbullem.
Nim zdążyłem cokolwiek zrobić, wokół moich nóg biegał Keanu. Zmierzyłem go ponurym spojrzeniem.
 Wynocha!  krzyknąłem i zamknąłem go w kojcu.
Otworzyłem drzwi wejściowe i głośno nimi trzasnąłem. Niech cały świat wie, że mam zły humor. Ku mojemu zdziwieniu, zauważyłem siedzącego na sofie Daniela. Zapomniałem, że jest moim współlokatorem.
Szczerze? Miałem ochotę wywalić go na bruk, ale cóż. To mój przyjaciel i nie zamierzam się na nim wyżywać. Mężczyzna na dźwięk trzaśnięcia, podskoczył i szybko obrócił głowę w moim kierunku.
 Co jest, Carl?
Otworzyłem butelkę alkoholu i zacząłem pić z gwinta.
Odpieprzcie się ode mnie wszyscy.
 Nic. Po prostu zostaw mnie samego.  odparłem gniewnie i ruszyłem do swojej sypialni.
Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer do Katfrin.
 Halo?  usłyszałem piskliwy głos.
 Hej Kat, co tam u ciebie skarbie. Zostawiłaś mnie na tej plaży, jak ostatniego idiotę. Możesz być z siebie dumna.  mówiłem, coraz bardziej bredząc. 
Alkohol robi swoje.
Niespodziewanie w moim pokoju pojawił się Daniel. Wiedziałem, że tu przyjdzie. Nigdy nie zostawiał przyjaciół na pastwę losu. Dlaczego on nie ma problemów i jest cholernym ideałem, bez ani jednej wady? 
Rozłączyłem się.
Mężczyzna usiadł na łóżku i wyrwał mi butelkę, która była już w połowie opróżniona.
 Porozmawiaj ze mną. Może zdołam ci pomóc. Upijanie się niczego nie zmieni.  rzekł, przyjmując kamienny wyraz twarzy.
 Nie pomożesz, bo nigdy nie przeżyłeś takiej sytuacji..  krzyczałem.
 Uspokój się, Carl. Chodzi o kobietę? — mimo mojej agresji zachowywał cierpliwość.
 Tak.  wymamrotałem, a moja twarz przybrała buraczany kolor.
 Opowiedz co się stało.
 Ze szczegółami?  zaśmiałem się. 
Nawet teraz, pewna część mnie została na miejscu.
 Litości, nie o to mi chodziło. Po prostu zarys sytuacji.  uśmiechnął się.
 Bez problemu przesypiam noce z kolejnymi dziewczynami.
 To wiem.  uniósł brwi, dociekając o więcej szczegółów.
 Poznałem taką jedną...  zająknąłem się. Pierwszy raz w życiu. — Lekko się podpiliśmy i zapewne wiesz, co z tego wynikło.  spojrzałem na wyraz jego twarzy. Nie popierał tego co robię, jednak był gotowy mnie wysłuchać i pomóc.  Ja... Coś mnie blokowało. W ostatniej chwili się opamiętałem. Nie wiem co się dzieje, dlaczego akurat ona.
Na twarzy kumpla pojawił się specyficzny uśmieszek.
 Już wiem, co ci dolega.
 Co?
 Nasz casanova się zakochał.
Otworzyłem szerzej oczy.
 Że co proszę?  wybuchnąłem panicznym śmiechem.
 Na to wynika.
 Mam wrażenie, jakby to była jakaś zagubiona dziewczyna, chcę ją bronić, jak młodszą siostrę. Problemem jest to, że kompletnie nie patrzę na nią w kategoriach, w których myślisz.
 Skomplikowane...  podrapał się po lekkim zaroście.  Może szykuje się przyjaźń?
 Może...  wstałem i podziękowałem mu za pomoc. Dzięki niemu poczułem się lepiej.
 Tylko obiecaj mi jedno.
 Co, Dan?
 Nie łam więcej serc. Ustatkuj się.
 Nie obiecuję.
Tego samego dnia udałem się do jakiejś speluny i spędziłem noc z obcą mi kobietą, w jej mieszkaniu.
Jeszcze tego pożałuję.
Zerknąłem na wyświetlacz telefonu. SMS od Katfrin.



Katfrin?






28 lip 2018

Od Carlo cd. Katfrin

Często zastanawiam się, czy jestem emocjonalnym niedorostkiem, czy zboczeńcem. Z jednej strony, traktuję wszystkie kobiety jak przedmioty i doskonale wiem, że to skrajnie niedojrzałe. Ale popatrzmy na to inaczej. Czy robię coś złego? Nie. No dobrze, w pewnej części tak. 
Może znajdę wreszcie jakieś określenie, które będzie w stu procentach oddawało moją osobowość, gdyż sam nie wiem, kim jestem.
Odłóżmy na bok żałosne rozmyślania. Opiszę wam moją sytuację, sami oceńcie, czy postąpiłem dobrze. 
□■□■□■
Właśnie stoję nagi w prysznicu. Coś w tym dziwnego? Zapewne nie. Jednak, gdy dołoży się kilka słów, nie brzmi to już tak pospolicie. Jestem tam z kobietą, którą znam dwa dni. Nie martwcie się, u mnie jest to na porządku dziennym. 
Dotknąłem delikatnych dłoni Katfrin i przycisnąłem je do ściany. Po chwili uniosłem swój wzrok na duże, piwne oczy dziewczyny. Widziałem w nich niepewność, a poza nią - moje własne oblicze. W rozszerzonych źrenicach odbijałem się ja. Ujrzałem właśnie prawdziwą wersję siebie i muszę przyznać, nie wywołało to u mnie wielkiego zdziwienia, wiedziałem jaki jestem. Bardziej skupiłem się na wyrazie twarzy dziewczyny, a jeszcze bardziej na skutkach tego, co właśnie robi.
Wziąłem kilka głębokich wdechów i położyłem dłonie na ramionach dziewczyny. Po chwili uniosłem na nią swoje zdezorientowane spojrzenie.
 Koniec.   mruknąłem i poszedłem do sypialni, aby pozbierać swoje porozrzucane ubrania.
Muszę przyznać, że gdy wychodziłem, czułem na sobie wzrok rozczarowanej dziewczyny.
Było mi ciężko się opamiętać, jednak o dziwo, udało się.
 Co jest?  weszła po chwili do sypialni, owinięta ręcznikiem.
Nie mogłem jej powiedzieć. Coś mnie blokowało. Kobieta z zasadami, która ma pod sobą ludzi, zawsze odbąknie jakąś ciętą ripostą, nagle oddaje się obcemu mężczyźnie. Poczułem się winny, mimo, że do niczego większego nie doszło. Katfrin była jak mała, zbłąkana dziewczyna, która nie do końca wiedziała co robić. Nie mogłem żerować na jej zagubieniu i pochopności.
Zdziwiło mnie moje myślenie, nigdy nie zastanawiałem się nad tym, ile krzywd wyrządziłem innym kobietom, a teraz nagle dopadło mnie poczucie winy. Co jest ze mną nie tak?
 Nic, czym powinnaś się zamartwiać.  Podszedłem do kobiety, ująłem dłońmi jej głowę i pocałowałem w czoło.
Nigdy tego nie robiłem. Oto kolejny dowód na to, że traktuję Katfrin... Inaczej?
Milcząc, zabrałem koszulkę i wyszedłem z domu.
Powoli wsiadłem do swojego samochodu i uderzyłem z całej siły dłonią o kierownicę.
 Pieprzony idioto, co jest z tobą?!
Zacząłem pytać samego siebie, co mnie tak blokowało.
Po kilku minutach ujrzałem Katfrin [ubraną w jakieś przypadkowe ciuchy] biegnącą w moją stronę.
 Stój!  usłyszałem wysoki, kobiecy głos, który brzmiał prawie jak rozkaz. Co tu się dziwić, to przecież pułkownik.
Popatrzyłem na dziewczynę i odsunąłem szybę z grymasem nastolatka wymalowanym na twarzy.
Chciałem być sam i wszystko przemyśleć, to była potrzeba. Potrzeba samotności.
 Hmm?  mruknąłem cicho i spojrzałem przed siebie.
 Gdziekolwiek jedziesz, jadę tam z tobą.
Moje oczy otwarły się szeroko. Takiego obrotu akcji się nie spodziewałem. Mimo, że miałem inne zamysły, zgodziłem się.
 Wsiadaj.
Pojechałem w miejsce, o którym wiele słyszałem, jednak niestety nie miałem okazji w nim być, gdyż uganiałem się za długonogimi panienkami.
Mój cel, plaża Sungai. Po kilkunastu minutach wyprzedzania wlokących się ulicą emerytów i ujarzmiania nerwów, dotarłem na miejsce.
Zgasiłem silnik i wymieniłem się spojrzeniem z Katfrin.
Wyszliśmy na plażę, ściągnęliśmy buty i usiedliśmy w milczeniu przy brzegu. Mimo, że była wiosna, a słońce już zachodziło, ściągnąłem koszulkę i wskoczyłem do wody. 


Pragnąłem jakiejś odskoczni, odprężenia., jednak nie mogłem się skupić , gdyż mój wzrok ciągle kierował się w stronę Katfrin. Obserwowałem ją, samotnie siedzącą na brzegu. Zrobiło mi się jej szkoda. Dlaczego? Nie mam pojęcia, gdyż do żadnej dziewczyny nie miałem nigdy tak zawiłych odczuć.
                                                                                □■□■□■
Wyszedłem powolnym krokiem z wody i wystawiłem dłoń kobiecie.
 Wchodzisz?



Katfrin?



12 lip 2018

Od Carlo cd. Katfrin

Opowiadanie zawiera treści erotyczne nieprzeznaczone dla młodszych czytelników.

Lubię się męczyć, po jakimś czasie mi przechodzi, powodzenia więc kochasiu. - Szepnęła mi do ucha.
No dobrze, twój wybór. Ja jestem w stanie się powstrzymać.
- Ciężka sprawa - odparłem cicho - Więc pozostawię cię samą. - uśmiechnąłem się złośliwie i jak gdyby nigdy nic, usiadłem na kanapie i bezczelnie upiłem kolejny łyk wina.
Zerknąłem ukradkiem na dziewczynę. Widzę, że nie chciała, żebym odchodził. Cóż, ja nie będę błagał.
Po chwili Katfrin zapytała, czy chcę kawę. Kiwnąłem głową i poszedłem za nią do kuchni.
Położyłem ręce tak, że była pomiędzy nimi.
- Pomóc ci? - Zapytałem.
- Mogłeś pomóc w czymś innym, a ja tobie. - Odparła.
W moich oczach ponownie pojawił się błysk.
- Mogłaś? - Nachyliłem się nad dziewczyną.
- Mogłam. Rozpuszczalna, czy sypana?
- Może więc wrócimy do sytuacji sprzed minuty? Rozpuszczalna, półtorej.
- Chwilę, wypije tylko chociaż trochę kawy, no i może jeszcze się umyje... Kto wie. 
Jeżeli myśli, że może sobie tak ze mną igrać, to się myli.
- Nie. - Odpowiedziałem i wziąłem dziewczynę na ręce.
- Jak to nie? Moja kawa została w kuchni!
Olać kawę.
- Zaraz sobie pojęczysz.
- Więc co? Obydwoje błagamy? - Zapytała, z zainteresowaniem patrząc, jak zbliżamy się do sypialni.
Pozostałem w milczeniu. Ja nie byłbym w stanie błagać. I nadal tego nie robię. Jedyną osobą, która ciągle się o to prosi jest nikt inny, jak Katfrin.
Zaniosłem ją do sypialni i położyłem delikatnie na łóżku. 
- Oj nie mój drogi, idę pod prysznic, a później napiję się kawy.
Na mojej twarzy ukazało się ogromne zdezorientowanie. 
- Idź. - Odpowiedziałem oschle - Masz 15 minut.
Dziewczyna poszła do łazienki, która znajdowała się niedaleko sypialni.
Gdy usłyszałem dźwięk wody, ruszyłem prosto do Katfrin.
O dziwo, drzwi nie były zamknięte. Czy to prowokacja, czy zwykłe niedopatrzenie? Mniejsza. Prysznic był zasłonięty tak, że nie było nic widać.
Wszedłem do kabiny. Na twarzy dziewczyny przez ułamek sekundy malowało się ogromne zdziwienie. Zasłoniłem kotarę i stanąłem przed Katfrin.
- Dalej zamierzasz kazać mi czekać?
Nie odpowiedziała, po czym zaplotła ręce na moim karku. Położyłem dłonie na jej talii i przyciągnąłem do siebie.
- Nawet nie wiesz, jak na mnie działasz. - Szepnąłem jej do ucha, a moje ręce zaczęły błądzić po jej ciele.
- Pewnie mówisz to każdej. - Odparła cicho i chwyciła mnie za czuprynę.
- Zapewne mi nie wierzysz, ale nie. - moje dłonie powędrowały wyżej i znalazły się na jej karku - Jak to się stało, że z tak niedostępnej, pozwoliłaś mi na tak wiele?
Nie czekałem na odpowiedź i zacząłem całować ciało kobiety, począwszy od szyi. Zostawiłem na niej dwie małe pamiątki.
Mój oddech ponownie przyspieszył. 
Chwyciłem dłonie dziewczyny i trzymałem je razem, nad jej głową, ta próbowała je wyrwać.
- Nawet teraz jesteś oporna. - Wyszeptałem i przycisnąłem ją do ściany.


Chciałem. Cholernie. Jednak musi mi dać znak, że ona również.



Katfrin?

Od Carlo cd. Katfrin

Opowiadanie zawiera treści erotyczne nieprzeznaczone dla młodszych czytelników.

Dziewczyna z bardzo silnym charakterem, która jest samotną, niezależną od nikogo wyspą, nagle przybiera coś w rodzaju drugiej maski. Od momentu, w którym ją poznałem i zobaczyłem w jaki sposób mnie traktuje, byłem wręcz pewien, że jakiekolwiek nawiązanie z nią bliższego kontaktu będzie bardzo dużym wyzwaniem.
Myślałem, że czeka mnie jeszcze długa droga do tego, aby zaczęła mnie traktować jak człowieka, a jednak życie potrafi zaskakiwać.
Ta wygadana kobieta, która wydawała się całkowicie niedostępna, właśnie siedzi na moich kolanach i nie może się ode mnie odkleić.
□■□■□■

Katfrin zaczęła mierzwić moje włosy, pora rozpocząć zabawę.
 Skoro ci tak strasznie gorąco, to się rozbierz.  zaproponowałem, prowokując dziewczynę i ciągle sprawdzając na ile mi wolno.
 Skoro tak ładnie prosisz...  odparła i powolnym ruchem ściągnęła z siebie bluzkę.
Kolejna rzecz, której się po niej całkowicie nie spodziewałem. Gdzieś z tyłu głowy szeptał cichy głos rozsądku, który ostrzegał, że zachowanie dziewczyny jest podejrzanie. Mniejsza. Miałem ją tu i teraz, podaną dosłownie na tacy.
Widziałem, że lubi przejmować inicjatywę.
Dziewczyna chwyciła w dłoń moją czuprynę, a następnie zaczęła ją ciągnąć w swoim kierunku, doprowadzając do pocałunku.
Ciągle byłem na etapie "badania gruntu". Przejmę kontrolę dopiero wtedy, gdy będę miał zupełną pewność, że wszystko jest dozwolone.
Położyłem dłoń na plecach dziewczyny, nie odepchnęła jej, więc uznałem to za pozwolenie.
Przyciągnąłem Katfrin jeszcze mocniej do siebie, a moje ręce zaczęły błądzić po jej ciele.
Po chwili, kobieta dotknęła moich genitaliów.
Widzę, że nie ma żadnych oporów. Skoro sama tego chce, to ja chyba nie mam nic do gadania.
 Odważna jesteś.  szepnąłem, głośno wzdychając.
 Za to ty nie za bardzo.  odparła, nie przestając całować mojej szyi.
 Więc pora to udowodnić. 
Położyłem dłonie na pośladkach dziewczyny i podniosłem ją, po czym położyłem delikatnie na sofie, głośno dysząc.
Oparłem swe ręce tak, że jej głowa była pomiędzy nimi. Na początku zacząłem całować jej szyję, obserwując wyraz twarzy Kat. Próbowała zgrywać nieczułą, jednak z czasem przestało jej się to udawać. 
Z każdą chwilą byłem coraz niżej. Ciało dziewczyny zaczęło wyginać się w łuk.
Niespodziewanie, Katfrin zdjęła moją koszulkę i obróciła się tak, że znalazłem się na dole.
Obdarowała mnie kilkoma pocałunkami, po czym się odsunęła, mierząc triumfalnym wzrokiem.
 Ej no..  wymamrotałem.
 Poproś, a dokończę.
Położyłem dłoń na jej pośladku i mocno ją zacisnąłem. Dziewczyna wydała z siebie ciche westchnienie. 
Ja mam prosić? Nie moja droga, tak łatwo ci to nie przyjdzie.
Wstałem, podniosłem Katfrin i przycisnąłem ją do ściany.
— To ty mnie powinnaś błagać, a nie ja ciebie, skarbie.  odparłem, obdarowując licznymi pocałunkami jej szyję. 
Mój oddech znacznie przyspieszył, a serce zaczęło bić dużo szybciej.
U niej zresztą tak samo. Kobieta chwyciła moje włosy i mocno je zacisnęła.
Stałem pewnie, podtrzymując jej pośladki i patrząc, jak wygina się w łuk.
 To co, poprosisz, czy nadal będziesz zgrywała twardzielkę?  zapytałem, przyciskając ją mocniej.

Katfrin?

Od Carlo cd. Katfrin

Opowiadanie zawiera treści erotyczne nieprzeznaczone dla młodszych czytelników.


Wyciągnięcie dziewczyny do tańca było doskonałym pomysłem. Pomoże to przełamać bariery jakie są między nami i pozwoli nam się do siebie zbliżyć. I fizycznie i psychicznie.
Carlo, ty geniuszu.
~*~
 No cóż, więc nie mam wyjścia?  zapytała, przewracając oczami. Ależ to urocze.  Dobrze, ale tylko jedną piosenkę.  dodała, po czym przyjęła moje zaproszenie.
 Aj, nie umiesz się bawić.  odparłem, ciągle kontrolując uśmiech na mojej twarzy.
 Ty chyba nie wiesz co mówisz .  uniosła brew i zaplątała swoje dłonie na moim karku.
Momentalnie przez moje ciało przeszedł delikatny dreszcz. Dopiero, gdy otrząsnąłem się po paraliżującym dotyku, zwróciłem uwagę, że dziewczyna jest naprawdę bardzo niska. 
Uwielbiam niskie kobiety, uwielbiam.
 Jesteś bardzo niska.  wypowiedziałem swoją myśl na głos.
 Ty też możesz być malutki w jednym miejscu.  dodała.
Czyli tak się bawimy? No cóż, niepotrzebnie zaczyna ze mną igrać. Chwyciłem ją mocniej za talię. Szczerze powiedziawszy, z trudem powstrzymywałem się, żeby utrzymać ręce na tej samej wysokości, jednak gdyby opadły kilka centymetrów niżej, dostałbym w twarz i został wyrzucony na bruk.
 Nie widziałaś nic, nie możesz oceniać.  odparłem.
 Och Carlo nawet nie wiesz jak słodko śpisz.  dodała z triumfalnym uśmiechem.
Nie wyobrażam sobie, żeby była zdolna zrobić to, co mam na myśli. A zresztą, nie mam nic do ukrycia.
 Skoro uważasz, że był mały to nie wiem jaki jest dla ciebie idealny.  dziewczyna odpowiedziała delikatnym uśmiechem.
 Szczerze? Umiejętności są lepsze.
Katfrin przybliżyła się do mnie i pocałowała w szyję, nieświadoma tego, że tknęła jeden z moich wrażliwszych punktów.
Ponownie przeszedł mnie ciepły, tym razem dużo silniejszy dreszcz.
 Masz jakieś?  zapytała.
Ależ oczywiście, mogę je nawet zaraz zaprezentować.
 Mam.  odpowiedziałem krótko.
Piosenka dobiegła końca, dziewczyna próbowała uwolnić się z mojego uścisku, jednak na próżno. Niepotrzebnie igrała z ogniem. Przyciągnąłem Katfrin do siebie i chwyciłem mocno jej talię.
 A ty masz?  szepnąłem jej do ucha swym melodyjnym, niskim głosem.
 Raczej się o tym nie dowiesz, więc nawet jak powiem, że nie mam to nie przekonasz się na tym, a jeśli powiem, że mam, będziesz chciał dowiedzieć się jak bardzo. 
Moje emocje dobiegły zenitu. Przyjemny zapach alkoholu roznoszący się po pokoju i dziewczyna, która próbuje się ze mną drażnić.
 Mądrala.  szepnąłem.
Niespodziewanie Katfrin wykręciła moją dłoń za plecy i podstawiła mi nogę. Tak to jest, gdy za dużo wypijesz i twój refleks jest mocno... Spowolniony.
 Zacznij mnie słuchać.  odparła, po czym usiadła.
~*~
Ze mną jest tak, że jak przekroczysz pewną granicę bliskości, to później trudno mnie wyhamować.
Wstałem, poprawiłem swoją grzywkę i usiadłem obok dziewczyny, kładąc dłoń na jej udzie.
— Nawet nie wiesz, jak bardzo ten pocałunek w szyję cię pogrążył, bella.  dodałem, szepcząc jej do ucha.
Od teraz będzie moja.
 Doprawdy? zapytała, po czym ponownie powtórzyła czynność.
Przelała się miara, ileż można się kontrolować.

Katfrin?


Od Carlo cd. Katfrin


Wieść o tym, że dziewczyna pracuje w wojsku mocno mnie zdziwiła, jednak po chwili dowiedziałem się, że na stopniu porucznika. Zaraz, zaraz. To ranga tylko dla starszych, zasłużonych, a ona...?
Ma 25 lat. Jestem pod wrażeniem.
— Musisz być często zajęta. — odparłem, gładząc swój lekki zarost.
— Wystarczająco dużo by móc zjeść obiad z wspaniałym flirciarzem — Czyli wie, jakie mam zamiary. Dobrze, nie przeszkadza mi to. Można by rzec, że nawet motywuje.
— Mądrala. — rzekłem, upijając kieliszek wina i patrząc dziewczynie w oczy.
— Mówiłam ci już jakie wolę określenie. — odpowiedziała, opierając się wygodnie o krzesło. Czyżby to była swego rodzaju próba flirtu ze mną? Zobaczymy. Szykuje się duże wyzwanie. — Czyżbyś mnie nie słuchał?
Moje oczy zabłysły. Definitywnie, coś jest na rzeczy. Jednak Katfrin nie jest typem osoby, która łatwo daje się uwieść. Coś mi tu nie gra. Może i jestem dupkiem, ale inteligentnym i domyślnym - w przeciwieństwie do innych mężczyzn.
— Oczywiście, że cię słucham. — odparłem z życzliwym uśmiechem.
Zerknąłem na talerze, dziewczyna zjadła prawie wszystko. Pozbierałem naczynia, po czym ruszyłem w stronę lodówki, aby zaserwować panna cottę.
— Postarałeś się.
Kobieta wzięła do ręki widelczyk i zaczęła jeść. Po chwili, popatrzyła mi prosto w oczy.
— Wolałabym inny deser.
Czyli tak sobie pogrywamy? Dobrze, rozumiem. Mimo tego, że postanowiła mnie od siebie odepchnąć, będę utrzymywał dobrą twarz.
— O jakim deserze mówisz?
— Mogłabym pokazać, ale teraz ten nie może się zmarnować. Następnym razem to ja zrobię deser. — odparła, po czym sięgnęła pewnie po kieliszek wina.
Następnym razem? Czyli to ona zainicjowała kolejne spotkanie. Mi to jak najbardziej odpowiada.
Upiłem łyk alkoholu i stuknąłem kieliszek dziewczyny ze swoim. Na mojej twarzy z czasem pojawił się drapieżny uśmieszek, którego nie byłem w stanie kontrolować.


Po kilku minutach swobodnej wymiany zdań, wstałem i włączyłem radio. Idealnie, jakaś powolna melodia. Teraz czas na to, abym przejął kontrolę. Moje umiejętności tańca wreszcie się przydadzą. Podszedłem do dziewczyny i ująłem delikatnie jej dłoń.
— Zatańczysz?
— Popatrzę, jak ty tańczysz.
Niestety, nie ma takiej opcji. Może i wyglądało to dziwnie, ale położyłem jedną rękę na plecach dziewczyny, a drugą przytrzymałem od spodu kolana, po czym podniosłem i zaniosłem ją tam, gdzie było trochę miejsca. Odłożyłem Katfrin tak delikatnie, jak tylko mogłem, po czym spojrzałem jej głęboko w oczy.

Były inne.

Katfrin?


11 lip 2018

Od Carlo cd. Katfrin

Wstałem z samego rana i uświadomiłem sobie, że zasnąłem w domu prawie nieznajomej mi kobiety. Dobrze, nie okłamujmy się - to nie pierwszy i nie ostatni raz.
Mam nadzieję, Katfrin mnie nie widziała. Pudło. Moje obawy się spełniły w momencie, w którym zorientowałem się, że jestem przykryty kocem.
Czyli nie jest na mnie zła, jakby była, to wyrzuciłaby mnie z domu na bruk.
Wstałem i przejrzałem się w lustrze. Przystojny jak zwykle. 
Na stole obok zobaczyłem jakąś kartkę. Zapewne do mnie.
"Jestem w pracy, jeżeli chcesz, możesz zostać, jeżeli nie, zostaw dom otwarty. Uważaj na psy."
Nie mógłbym tak po prostu pojechać. To nie w moim stylu.
 ***
Właśnie do mojej głowy wpadł świetny pomysł. Może by tak w podziękowaniu za "przygarnięcie", przygotować jakiś uroczysty obiad? W mig znalazłem się w kuchni ale zapomniałem, że nie jestem u siebie w domu.
Wyszedłem na zewnątrz, wsiadłem do samochodu i liczyłem na to, że nikt nie włamie się do rezydencji podczas, gdy będę na zakupach.
Tak szybko jak mogłem, pojechałem do pobliskiego sklepu i kupiłem składniki.
Po powrocie zamknąłem drzwi od wewnątrz, aby wiedzieć, kiedy nadchodzi Katfrin. W końcu było to coś w rodzaju niespodzianki.
Wziąłem się do roboty. Chef Rossi zaserwuje dzisiaj typowo italskie jedzenie, rodzime najlepsze. Lasagne bolognese z lampką wina, a na deser panna cottę z sosem malinowym.
Około 10 rano zrobiłem sobie małą przerwę i pobawiłem chwilę z jednym z psów dziewczyny. Chyba z tą łagodną suczką, samiec zapewne już dawno by mnie rozszarpał.
 Następnie aż do 12:10 intensywnie gotowałem, piekłem, łączyłem, mieszałem. Nareszcie mój wysiłek został zakończony.

***
Poprawiałem ostatnie naczynia na stoliku, przetarłem talerze na błysk i nalałem wina do kieliszków. Słyszałem, że Katrfin już tu jest. Stanąłem przy wejściu i oczekiwałem aż wkroczy do środka.
Dziewczyna niepewnie otworzyła drzwi, spodziewając się, że zapewne ją okradłem, albo coś zniszczyłem. Spokojnie, żadna z tych odpowiedzi nie jest prawidłowa.
Kobieta ze zdziwieniem zerknęła na zastawiony stół.
— To dla mnie? — zapytała.
— Tak, bella signora. Moje rodzime, italskie przysmaki. — odparłem i odwiesiłem jej kurtkę.
Katfrin usiadła przy stole i spoglądała na przygotowany posiłek. Na talerzu leżała pięknie podana lasagne , a obok stał kieliszek drogiego wina.


Katfrin?

8 lip 2018

Od Carlo cd. Katfrin

W momencie, gdy otworzyłem drzwi domu, zostałem zbombardowany wzrokiem przez siedzącą na sofie Katfrin. Zdjąłem swoją marynarkę, po czym zorientowałem się, że kobieta stoi już przede mną.
— Co tutaj robisz?
Nawet nie powiedziała "Dzień dobry", czy "Hej". Mniejsza. Moja wizyta musiała ją bardzo zaskoczyć.
— Nie cieszysz się, że mnie widzisz? — dodałem swoim flirciarskim tonem i kokieteryjnie wygładziłem włosy. — Prędzej powiedz co ty tutaj robisz.
— Mieszkam.
Niespodziewanie dziewczyna ruszyła na górne piętro, postanowiłem zrobić to samo.
Po chwili znalazłem się najprawdopodobniej w jej pokoju. Na łóżku leżał jeden z jej psów i bacznie mi się przyglądał. Pogładziłem zwierzę po grzbiecie i powolnym krokiem poszedłem w stronę balkonu.
Na jednym z fotelów siedziała Katfrin, stwierdziłem, że dotrzymam jej towarzystwa.
— Dobrze sobie pomieszkujesz. — Rzekłem, po czym usiadłem miękko w fotelu.
— Normalnie. — Wstała i oparła swoje łokcie na belce drewna. — Lepiej gdy wrócisz na dół. — Dodała po chwili i wyszła z balkonu.
Dziewczyna wyglądała nie na zmęczoną, a przybitą czymś. Chciałem ją jakoś pocieszyć, ale cóż. Czasem lepsza jest po prostu chwila w samotności.
Powoli wyszedłem z pokoju, jeszcze raz gładząc puszystą kulę leżącą beztrosko na łóżku. Cóż ja bym zrobił, żeby mój pies taki był.
Chociaż muszę przyznać, poświęciłem mu więcej czasu i zauważyłem drobne zmiany.
◇◇◇◇◇◇
Resztę czasu spędziłem w salonie z innymi gośćmi. Zapoznałem tam kilka ciekawych osób, zdobyłem cztery numery i grono zazdrośnie patrzących na mnie mężczyzn. Chwilę potańczyłem, napiłem się jakiegoś soku - alkoholu nie mogłem, gdyż musiałem jakoś wrócić do domu. Około godziny 2:45 Megan zaczęła powoli wypraszać gości, a ja w najlepsze siedziałem na sofie i sączyłem niedokończony napój. Po chwili zorientowałem się, że wszyscy zaproszeni już poszli.
— Carlo?
— Hm? — odpowiedziałem, odkładając kubek na stół.
— Pomożesz nam w sprzątaniu? — zapytała, patrząc na mnie tak, jakby od mojej odpowiedzi wszystko zależało.
— Nie ma problemu. — odparłem, po czym wstałem i wygładziłem swoją koszulkę.
— Dziękuję. — uśmiechnęła się, po czym udała się na górne piętro. Wyraźnie było widać, że jest zmęczona.
Rozejrzałem się wokół. Jak to jest, że po moich imprezach dom nie przypomina domu, a tu wystarczy pozbierać tylko kubeczki, puste butelki i inne drobnostki? Zaśmiałem się cicho, po czym poszedłem zrobić sobie kawę, gdyż oczy same mi się zamykały. Po jej wypiciu biorę się do roboty.
Próbując znaleźć wszystko co potrzebne do zrobienia sobie "rozbudzacza", usłyszałem ciche kroki na schodach i podejrzliwy głos.
— Więc jakie masz zamiary? Nie wierzę w twoje dobre serduszko.
Odwróciłem się, porzucając i tak skazane na niepowodzenie poszukiwania składników. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłem, że po szyi Katfrin wił się spory wąż i kierował się powoli w stronę podłogi. Nie przestraszy mnie to, gdyż w młodości miałem podobnego.
— Zamiary? Spokojnie, nie jestem seryjnym mordercą, który cię w nocy zasztyletuje. — uśmiechnąłem się podle i zacząłem zbierać kubeczki i pozostałe śmieci.
— Doprawdy? — zmierzyła mnie wzrokiem, lekko się uśmiechając.
— Może i nie jestem idealny, ale nie mam w głowie ułożonego planu działania na to, aby coś ci zrobić, więc jakiekolwiek "zamiary" odpadają. — Zaśmiałem się bardziej sam do siebie i kontynuowałem sprzątanie.
Dziewczyna bez słowa poszła z powrotem na górne piętro.
◇◇◇◇◇◇
Po półgodzinnym sprzątaniu usiadłem na jednym z krzeseł w kuchni i wyglądałem za okno. Nawet nie wiedząc kiedy, zasnąłem.

Katfrin?