Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prudence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prudence. Pokaż wszystkie posty

8 sie 2020

Czystka


LIPCOWA CZYSTKA
postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 15.06-08.08 zostają na blogu,
postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 14.05-14.06 dostają upomnienie,
postacie, które nie wykazały żadnej aktywności do 13.05, zostają wydalone

KOBIETY
ANGELINE
BETTY
BRIANNE
BROOKE
CANDICE
CHANEL
CHARLIE
CHRISTINA
DUANNA
ELIZABETH
HANBIT
HERMIONE
IZZY
JOSEPHINE
KATFRIN
LEAH
LUCILLE
MAEVE
MALLORY
MICHAELA
NATASHA
NOELIA
PRUDENCE
SHARON
TAYLOR
VERONICA
MĘŻCZYŹNI
ARCHIBALD
BELLAMI
CAIN
CAMERON
CARNEY
CATO
CONRAD
DYMITR
ELIAS.
GABRIELL
IVAN
JAKE
JASON
JAYDEN
JONATHAN
JULIEN
LEON
LIAM
MARCUS
MICHAEL
NANNE
OLI
SIHEON
TRACE
VALERIO
YILONG
YUNLAN

17 mar 2020

Od Prudence CD. Keyi

- Wyzwanie – powiedziała Keya. Szczerze mówiąc, myślałam, że wybierze drugą opcję, ale to, że tego nie zrobiła, w niczym mi nie przeszkadzało.
- Widzisz tamtego chłopaka? – powiedziałam po chwili namysłu i wskazałam palcem dość przystojnego blondyna. – Pocałuj go.
- Przyjmuję – dziewczyna bez wahania się zgodziła. Szczerze mówiąc, myślałam, że nie będzie taka chętna, ale nie ukrywajmy, nie znałam jej zbyt długo, więc wszystko mogło się zdarzyć.
Dziewczyna chwiejnym krokiem podeszła do wybranego przeze mnie chłopaka i pocałowała go bez pytania o zgodę. Nie wiedziałam, że nie zamieni z nim nawet słowa, no ale wyzwanie to wyzwanie, nieważne jak, ważne, że zrobione. Chłopak odepchnął ją w zasadzie od razu. Nie wyglądał na takiego, któremu przeszkadzałyby pocałunki, no ale kto wie, może był tu z dziewczyną. Nie wiem, co się później stało, bo Keyę zasłoniła mi jakaś dziewczyna, ale widziałam, że finalnie została wyproszona z klubu.
- Chodźcie do niej - Julie odezwała się w zasadzie od razu. Ja i Heather tylko przytaknęłyśmy i zaczęłyśmy przedzierać się do wyjścia. Wzięłyśmy kurtki z szatni i kiedy tylko znalazłyśmy się na zewnątrz, zobaczyłam Keyę siedzącą na ławce.
- Tego się nie spodziewałam – podeszłam do niej.
- Ale niezręcznie – schowała twarz w dłonie. – Proszę, uznajmy, że to się nie wydarzyło - skierowała na mnie błagalne spojrzenie.
- Jak dla mnie to nic strasznego, ale jak tam chcesz - powiedziała Julie i usiadłszy na ławce, delikatnie objęła dziewczynę. - Ja na przykład, wypiłam kiedyś zdecydowanie zbyt dużo i zaczęłam kłócić się z jakąś laską w klubie, że jej chłopak jest tak naprawdę moim chłopakiem - zaśmiała się delikatnie. - Przynajmniej będziesz miała co wspominać.
- Całe szczęście w mieście jest jeszcze dużo klubów, mamy gdzie się podziać - roześmiałam się.
- Mi chyba wystarczy już imprez na dziś - mruknęła Keya, widocznie wciąż zawstydzona zaistniałą sytuacją.
- No dobrze - na moich ustach zagościł uśmiech - ale zapraszam do mnie - powiedziałam i zauważyłam wahanie na twarzy dziewczyny. - No i nie przyjmuję odmowy - zaśmiałam się delikatnie.
Keya nie miała innej opcji niż się zgodzić, więc zrobiła to. Co prawda po chwili wahania, ale i tak się liczy.
- No to dzwonię po Briana - poinformowała Heather i wyjęła komórkę z torebki.
Jeśli mam być szczera, nawet mimo kiepskiego startu, nie miałam nic przeciwko Keyi. Nie wiem, czy przyczynił się do tego alkohol, ale wtedy nie liczyło się to, co będzie, kiedy wytrzeźwieję, ale to, co było tu i teraz. Heather oznajmiła nam, że Brian będzie za 10 minut. Czas oczekiwania minął nam szybko, na zwykłej rozmowie. W końcu na parking wjechało czarne audi. Dziewczyny wsiadły do tyłu, a ja usadowiłam się na przodzie i przywitałam się z chłopakiem.
- Coś was dzisiaj dużo - zaśmiał się i spojrzał w lusterko, aby zobaczyć, kogo jeszcze wiezie.
- Keya to Brian, mój przyjaciel. Brian to Keya - przedstawiłam ich szybko. - No i wszystkie jedziemy do mnie, więc długo nas nie powozisz - zaśmiałam się.
Jazda nie trwała zbyt długo, bo mieszkałam dość niedaleko. Chłopak odprowadził nas w zasadzie pod drzwi. Wiedział, jak to z nami bywa, kiedy się napijemy, więc wolał zadbać o to, żebyśmy dotarły do mieszkania w całości.
- Witam w moich skromnych progach - powiedziałam, kiedy weszłyśmy do środka. - No to kończymy grę?
<Keya?>

13 lut 2020

Od Prudence CD. Keyi

Musicie wiedzieć, że jestem osobą, którą bardzo łatwo zirytować. Nie było więc innej możliwości niż zdenerwowanie się, kiedy jakaś dziewczyna na mnie wpadła. Nie zrozumcie mnie źle, nie robiłam tego celowo ani nie miałam problemów z panowaniem nad sobą. Po prostu w niektórych sytuacjach nie widziałam potrzeby wysilania się, żeby opanować emocje. Wolałam obierać prostszą, a zarazem nieprzeszkadzającą mi w niczym drogę złości. Przynajmniej w większości przypadków.
- Może chociaż przeprosisz? – zapytałam dziewczynę już mocno zdenerwowana. Nie dosyć, że sama na mnie wpadła, to jeszcze miała do mnie o to pretensje. Nie zamierzałam dać jej odejść, zanim dam upust swoim emocjom.
- Za co? Jesteś równie winna, jak ja – warknęła dziewczyna. Uznałam, że dyskusja z kimś takim nie da zbyt wiele, więc pokazałam jej środkowego palca i odwróciwszy się na pięcie, odeszłam zdenerwowana.
„A ten wieczór miał być taki przyjemny” - pomyślałam. Po chwili przypomniałam sobie jednak, że zaraz, gdy już oddam się w słodkie objęcia alkoholu, przestanie mi to przeszkadzać.
Przeszłam jeszcze chwilę skąpaną w świetle księżyca uliczką i nareszcie stanęłam przed klubem, w którym czekały na mnie moje przyjaciółki. Wcześniej dostałam od nich wiadomość, że będą jednak czekać w środku, więc bez wahania przekroczyłam próg. Od razu poczułam intensywną woń alkoholu i zostałam otoczona tłumem ludzi, jednak nie były to powody, dla których miałabym zrezygnować z dzisiejszego spotkania. Zaczęłam ściągać płaszcz, gdy kawałek dalej dostrzegłam Heather i Julie. Nie zaczęły one jednak zabawy, tylko rozmawiały oparte o ścianę. Tak jak się umawiałyśmy, czekały na mnie. Szybko oddałam płaszcz do szatni i pośpiesznie ruszyłam w ich stronę.
Dziewczyny od razu, kiedy mnie zauważyły, odwróciły się i zrobiły kilka kroków w moją stronę. Oczywiście mocno się wyściskałyśmy, a zaraz po żarliwych przygotowaniach ruszyłyśmy dalej w głąb klubu. Stanie pod ścianą zdecydowanie nie było naszą specjalnością.
- Wybaczcie, że się tak spóźniłam, ale wiecie, jak to ze mną jest — zaśmiałam się.
- Zaczynałyśmy się już o ciebie martwić, zazwyczaj schodzi ci trochę szybciej — Julie również się uśmiechnęła, jednak posłała mi pytające spojrzenie, mając nadzieję, że dowie się czegoś ciekawego.
- Może jakbym dowiedziała się o tym trochę wcześniej — skierowałam wzrok na Heather, która zawsze miała problem z informowaniem mnie o wyjściach na czas.
- Cicho! - odrzekła dziewczyna żartobliwie. - Ale chyba stało się coś jeszcze, przecież widzę, że jesteś zdenerwowana — obdarzyła mnie przenikliwym spojrzeniem.
- Też prawda — przewróciłam oczami ze złością na wspomnienie nieprzyjemnego spotkania. Mimo tego, że znacznie się uspokoiłam, to przed Heather nic się nie ukryje. - Nie dosyć, że wpadła na mnie jakaś dziewczyna, to jeszcze miała do mnie o to pretensje — miałam zamiar kontynuować, jednak kątem oka zobaczyłam, że zbliża się temat naszej rozmowy. - O wilku mowa — delikatnie kiwnęłam głową w jej stronę, aby dziewczyny mogły zorientować się, o kogo chodzi.
Dziewczyna podeszła do nas. Wcześniej nie przyglądałam jej się specjalnie, ale bez problemu mogłam ją rozpoznać. Teraz miałam okazję dokładniej zlustrować ją wzrokiem. Była to podobnego wzrostu ciemna blondynka. Kolor jej oczu był ciężki do zdefiniowania w słabym świetle, a na jej twarzy widać było delikatny makijaż.
- Zgubiłaś coś — nieznajoma wyciągnęła rękę, wzdychając tylko, gdy padły na nią spojrzenia moich przyjaciółek.
Skierowałam wzrok na jej dłoń i dostrzegłam, że trzyma w niej moje klucze. Nawet nie zauważyłam ich braku. Wyciągnęłam rękę i odebrałam swoją własność.
- Dziękuję — uśmiechnęłam się, możliwie jak najprzyjaźniej. Posłałam dziewczynom znaczące spojrzenia, a następnie skierowałam wzrok na nieznajomą. - W takim razie może dasz się namówić na drinka? - spytałam, starając się, brzmieć jak najmniej wrogo, a uwierzcie, było ciężko. Jednak wiedziałam, że dziewczyna wcale nie musiała oddawać mi kluczy i starałam się okazać choć trochę wdzięczności.

Keya?

1 lut 2020

Od Prudence

Siedziałam po turecku na kanapie, na kolanach trzymając laptopa. Właśnie kończyłam pracę na dziś, odpisując na e-maila jednego z klientów. Na stoliku stał kubek, z którego co jakiś czas popijałam kawę. Nie miałam na razie w planach nigdzie wychodzić i spodziewałam się, że to już się dzisiaj nie zmieni, ze względu na nie tak wczesną porę, a mianowicie godzinę 19.
Szybko dokończyłam wiadomość, po czym zamknęłam laptopa i odłożyłam go na stolik. Powoli dopiłam kawę, a następnie wstałam i poszłam do kuchni, aby odłożyć kubek do zmywarki. Kiedy wracałam do salonu, zadzwonił mój telefon. Podeszłam więc prędko do szafki, na której leżał i spojrzałam, kto dzwoni. Na wyświetlaczu widoczne było zdjęcie nie do końca trzeźwej blondynki i imię "Heather". Odebrałam prędko i od razu usłyszałam krzykliwy głos dziewczyny.
- Cześć kochana - powiedziała i przesłała mi buziaka.
- No hej, co tam? - odparłam i odwzajemniłam gest.
- Za półtorej godzinki wybieram się z Julie do klubu. Idziesz z nami? - spytała z typowym dla niej uśmiechem.
- Nie dało się zadzwonić trochę wcześniej? - mruknęłam. - No ale pewnie, że z wami pójdę. Doskonale wiesz, że nie przepuszczę takiej okazji - moja twarz od razu się rozjaśniła i zaśmiałam się.
- Brian obiecał nas odebrać. Bądź trochę po 20. No i spotykamy się tam, gdzie zawsze - oznajmiła.
- Okej, ale teraz muszę kończyć. Godzina to przecież trochę mało czasu. Do zobaczenia - pożegnałam się i gdy Heather zrobiła, to samo rozłączyłam się.
No i w tym miejscu przydałoby się objaśnić parę spraw, bo wcześniej wymienione imiona za dużo nie mówią. Otóż jak prawie każdy, mam grupę znajomych, z którymi czuję się najlepiej. Z niektórymi znam się od liceum, a niektórzy dołączyli się gdzieś po drodze. Najczęściej chodzimy razem na imprezy, ale nie brakuje również spokojniejszych spotkań, choć stanowią one znaczącą mniejszość. Nie rzadko wybieramy się też na wspólne wyjazdy za granicę, w cieplejsze rejony. A więc do tej ekipy należę ja, Heather - moja najlepsza przyjaciółka z czasów liceum, Julie - poznana na jednej imprez za czasów szkolnych, Brian i Cody - przyjaciele od wielu już lat oraz Walter - chyba najświeższy z nas wszystkich, poznany w klubie.
Wracając jednak do ważniejszych kwestii, od razu, kiedy się rozłączyłam, odłożyłam telefon na szafkę i pobiegłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Całe szczęście dokładnie depilowałam się już wczoraj i mogłam oszczędzić sobie ten etap szykowania się. Poszłam do garderoby i z trudem wybrałam jakiś sensowny strój do klubu. W moim przypadku im więcej rzeczy mam, tym trudniej mi się ubrać. Zdecydowałam się na czarne kozaki za kolano, bordową mini i czarną, przylegającą bluzkę z odsłoniętymi ramionami. Zrobiłam sobie mój codzienny makijaż. Był wystarczająco mocny i można było go tak zostawić. Kończył mi się czas, więc szybko włożyłam lekki płaszcz, nawet go nie zapinając i chwyciłam za małą, czarną torebkę chowając do niej tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Pośpiesznie wyszłam z domu. Zamykał się on automatycznie, co oszczędzało to trochę czasu. Uznałam, że do klubu mam niedaleko i żeby nie męczyć się z odbiorem samochodu następnego dnia, pójdę tam na pieszo.
Droga mijała mi jak zwykle, bez niespodzianek, jednak w pewnym momencie ktoś idący z naprzeciwka potrącił mnie w ramię. Zatrzymałam się oburzona i odwróciłam się gotowa dać upust swojemu niezadowoleniu.

<Ktoś?>

31 sty 2020

Prudence Henderson

Źródło: Instagram, Kristen Hancher
Motto: Każdy umiera, lecz nie każdy żyje.
Imię: Prudence, w skrócie Prue bądź Prudy
Nazwisko: Henderson
Wiek: 20 lat
Data urodzenia: 17 maja
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Prudence mieszka sama, w sporym, piętrowym apartamencie na obrzeżach miasta. Pokoje są rozległe, utrzymane w nowoczesnym, skandynawskim stylu i jasnych kolorach. Nie brakuje też okien z ładnym widokiem na miasto. Oczywiście nie mogło zabraknąć tu garderoby, która pomimo dużej powierzchni i tak jest wypełniona po brzegi.
Orientacja: Heteroseksualna
Praca: Architekt wnętrz
Charakter: Prudence jest otwartą na nowe znajomości, wesołą dziewczyną. Dla niej dzień spędzony samotnie to dzień stracony. Nie oznacza to jednak, że może spędzać czas z byle kim. Wręcz przeciwnie. Lubi osoby głośne i gadatliwe, wiedzące czego chcą i nie bojące się mieć własne zdanie. W zasadzie wszystkimi tymi cechami można opisać również ją. Prue nie cierpi siedzieć cicho. Bardzo lubi mówić i przyciągać dużo uwagi. Zawsze wie czego chce i nie boi się o to zawalczyć. Jeśli coś idzie nie po jej myśli potrafi strzelić focha, ale nie na długo. Dziewczyna nie boi się kontrowersji i jest otwarta na nowe wyzwania. Jeśli chodzi o jej podejście do związków, ma słabość do facetów o silnej osobowości. Lubi kiedy jej partner wie czego chce. Jeśli wda się w związek z taką osobą, bardzo łatwo jej ulega i porzuca swoje zdanie szybciej niż zazwyczaj. Nie oznacza to oczywiście, że go nie ma i że nie potrafi zawalczyć o swoje. Po prostu łatwiej nią wtedy manipulować. Prudence jest zdecydowanie typem imprezowiczki. Tydzień bez kilku takich wyjść jest dla niej tygodniem straconym. Uwielbia też wychodzić z koleżankami, a zakupy to jej drugie imię.
Hobby: Jeżeli chodzenie na imprezy to hobby to z pewnością można je tu wpisać.
Aparycja|
- wzrost: 170cm
- waga: 55kg
- opis wyglądu: Cera Prue jest gładka i z natury dość jasna, ale za sprawą jej zamiłowania do opalania, w zasadzie zawsze przybiera ciemniejszy odcień. Usta dziewczyny są dość duże i pełne, a jej oczy są koloru brązowego. Jest ona szczupła i wysportowana, ale posiada kształty tam gdzie trzeba. Jest klepsydrą i nie trudno dostrzec u niej wcięcie w talii. Jeśli chodzi o styl ubioru to różni się on zależnie od humoru i sytuacji, lecz zazwyczaj jest on sportowy i dość luźny. Prudence posiada również długie, lekko falowane włosy w kolorze ciemnobrązowym.
- pozostałe informacje: --
- głos: Connie Talbot
Historia: Prudence od małego mieszkała niedaleko Avenley River, razem z rodzicami w wielkiej willi z basenem. Ci nie poświęcali jej zbyt dużo uwagi, co przerodziło się w późniejszy bunt dziewczyny. Często unikała ona szkoły, chodziła na imprezy i zadawała się z niezbyt odpowiednim towarzystwem. Rzuciła szkołę jak najszybciej mogła. Jej rodzice nie chcąc, aby córka przyniosła im wstyd, załatwili jej pracę jako architekt wnętrz. Mimo braku stosownego wykształcenia już od początku szło jej bardzo dobrze i szybko dorobiła się dużych pieniędzy. Jak najszybciej przeprowadziła się do Avenley River, gdzie rozpoczęła nowe, niekoniecznie bardziej ułożone, życie. Mieszka tam już od roku.
Rodzina:
Margaret i Christopher Henderson - rodzice - Gdy dziewczyna była młodsza nie poświęcali jej dużo czasu, ze względu na pracę, co sprawiło, że nie łączy ich z nią jakaś szczególna relacja.
Partner: Miała już wielu partnerów, ale jakimś cudem w chwili obecnej jest wolna.
Potomstwo: Nawet zwierzakiem ciężko by jej było się zająć, co tu mówić o dzieciach.
Ciekawostki:
Prudence ma sporą kolekcję peruk i nosi je bardzo często.
Inne zdjęcia: x x x
Zwierzęta: Prue uwielbia pieski, ale uważa, i z resztą ma całkowitą rację, że jest to dla niej za duża odpowiedzialność
Pojazd: Biała Tesla S 90D
Kontakt: julka20502 (howrse)