Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evangeline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evangeline. Pokaż wszystkie posty

2 sty 2019

Czystka

Po raz drugi mam zaszczyt przywitać Was w poście tego typu — w czystce! W oczach większości czystka jest dość nieprzyjemnym wydarzeniem, albowiem trzeba w końcu przebudzić się ze snu i napisać coś, cokolwiek. Inni uznają to za bardzo przyjemną procedurę, albowiem dzięki niej na blogu robi się automatycznie "czyściej", ponieważ nieaktywni opuścili nasze mury. Choć powinnyśmy zorganizować to miesiąc temu, w listopadzie, przełożyłyśmy termin na dziś.

LEGENDA:
Postacie które napisały opowiadanie w dniach 15.11-31.12 zostają na blogu.
Postacie, które napisały opowiadanie w dniach 14.10-14.11 dostają upomnienie.
Postacie, które nie napisały opowiadania od 13.10 zostają wyrzucone.
Aaron Brown
Adam Lancaster
Antoni Adam Watson
Bellami Jon Salvadore
Billy Joe Moliere
Caleb Manson
Cameron Monaghan
Carlo Rossi
Castiel Aaron Hunter
Charles Lawrence Winchester
Cole Stewart
Colin Richardson
Daniel Parker
Damien Boris Heatcliff
Ebenezer Cardigan
Ed Sheeran
Elias Jefferson
Eugene Lowe
Evan Thompson
Felix Wilson
Franciszek Żukowski
Hangagog Jack Black
Igor Priskiewitz
Jacob Grant
Julien Callière
Kayn Fortebracci
Logan Blake
Matt Jeffrey Bower
Nivan Oakley
Noah Brown
Oli Krafftag
Parker Walker
Rafael Blackfrey
Stephan Wood
Theo Andrews
Thomas Sangster
Tyler Owen
Vincent Marcel Edwards
Adaline Sky Bladell
Althea Santos
Amy Jones
Anastasia Warner
Anastazja Fenchenko
Angelica Schuyler
Antonella Humphries
Ashley Micheaelle Tisdale
Aylin McKagan
Bridget Janet Hemmings
Catniss Pierce
Charlie Graham
Chloe O'Neill
Dearden Beatrice Yates
Dianthe Monroe
Eleanore Vivienne Jensen
Evangeline Lavelle
Florence Charlotte Evans
Gemma Katia Mercer
Hailee Carter
Harper Dallas
Harper Nelle Beckett
Ida Maye
Inka Faye Tobin
Isabelle Grace Miller
J.C Alexander
Jacquline Brown
Katfrin Victoria Salvadore
Kehlani Parrish
Koyori Leokadia Okami
Laurene Danielle Odiney
Louise Watson
Lucia Santos
Odette Scarlet Blackwell
Pelagonija Eternum
Raven Marshall
Rose Crawback
Sanae Kamitsuruyoshi
Tatum Farewell
Tim Ly Nguyen
Tove Larsen
Valerie Brown
 Wanda Anastazja Przewalska

Przypominamy, iż osoby, które zebrały dzisiaj drugie upomnienie powinny pilnować się następnym razem — uzyskanie trzeciego równa się z wyrzuceniem w tejże czystce.

SUMUJĄC:
- 16 postaci opuściło Avenley River.
- 4 uzyskały upomnienie.

1 sie 2018

Od Evangeline do Louise

        Pamiętacie tego kota którego spotkałam po tym spi*rdolonym dniu w pracy? Okazało się, że ten kot nie ma właścicieli i jest do adopcji. Bez wahania go wzięłam. Nie pozwolę aby takie ślicznie, puchate cudo miało trafić do schroniska. Zresztą nadal leczymy zapalenie spojówek i zwichniętą łapę. Nazwałam go imieniem Réglisse. Zazwyczaj mówię na niego Reg. Dzisiaj okazało się, że już mogę prawnie go przygarnąć. Wraz z tym chciałam załatwić mu jakieś wyposażenie. Wiecie, w końcu warto, aby miał jakąś obróżkę. Przydałyby się też miski, bo póki co dostaje jedzonko w tych normalnych miskach. Ale mnie ten kot rozczula. (Może on wyznaje Ewangylie? To by wyjaśniało wszystko) Skończyłam czesać włosy. Dzisiaj wybrałam sobie warkocza. Było tak gorąco, że można by było uznać mnie za masochistkę jakbym zostawiła rozpuszczone włosy.
        —  Gdzie ja zostawiłam telefon. — szepnęłam w stronę mojego kota, Rega jakby on mnie rozumiał. Właściwie, nie mam tu znajomych więc gadanie do siebie to dla mnie normalna rzecz.
        Kot zaczął się do mnie łasić. Gdyby nie był kotem już bym na niego nawrzeszczała. Miałam czarne spodnie, a on sam miał białą sierść. Rozglądałam się szybko po moim mieszkaniu. Podeszłam do fotela i podniosłam poduszkę. Tu był. Uśmiechnęłam się chytrze do siebie. Nie ze mną takie numery. Odblokowałam go i weszłam na Chatley. Danielle do mnie napisała. Właściwie, ciekawe co u nich. Szybko kliknęłam na nasz czat. Zaspamiła mi wiadomościami, że jej bliźniaczka ma dziewczynę. Uśmiechnęłam się po przeczytaniu tego. Jestem ciekawa, co powiedzą na to rodzice. Odpisałam Danielce, żeby dobrze to ukrywały, po czym wygasiłam telefon. Ubrałam jeszcze tylko moje trampki i chwyciłam plecak. Czeka mnie podróż na piechtę do najbliższego zoologicznego. Zamknęłam dom i szybko opuściłam klatkę schodową. Szczerze, cieszę się z opuszczenia mojego rodzinnego kraju jak i miasta. Nie współczuję siostrą ani bratu. Będą chcieli to pójdą w moje ślady. Póki co niech się męczą u Lavellów. Otworzyłam drzwi wejściowe na klatkę schodową i przeszłam na drugą stronę ulicy. Jakaś godzina drogi do centrum, w tym sklepu zoologicznego. Niby mogłam jechać autobusem, ale za dużo przesiadek. Dzisiaj był piątek, aktualnie godzina piętnasta. Wszyscy kończą pracę. Duży tłum na ulicach. Właściwie cieszę się, że nie jadę autobusem. Przecież zapach w autobusie w upalny dzień jest spaniały, nie prawda? Patrzyłam się w chmury. Dzisiaj były wyjątkowo dziwne. Bywały dni kiedy były ładniejsze. Nagle ktoś uderzył mnie barkiem w ramię.
        — Przepraszam. — powiedziała dziewczyna która mnie szturchnęła i poszła dalej. Mogła chociaż przystanąć czy coś. Ludzie, nauczcie się chodzić.
        Czas upływał naprawdę szybko. To było przerażające, a zarazem satysfakcjonujące. W końcu coraz bliżej końca wszystkiego. A z drugiej strony, mniej czasu na korzystanie z życia. Ale i tak pewnie jak miałabym decydować co mnie bardziej cieszy, to wybrałabym to, że bliżej końca.  Sklep zoologiczny był już blisko. Nie spieszyłam się. Powinien być otwarty jeszcze cztery godziny. Weszłam do niego i zaczęłam szukać dla niego jakieś fajnej obróżki. Patrząc na niektóre zalewała mnie krew, ale kiedy przypomniałam sobie o tym, że szukam jej dla kota, od razu stawałam się spokojniejsza. W końcu znalazłam, czarną z odblaskowymi kropkami i zawieszką do której będę mogła włożyć moje dane. Było to ważne, bo znając temperament Rega, wiedziałam, że będzie chciał wyjść na zewnątrz. Potem ruszyłam po karmę. Już raz mu ją kupowałam, ale się skończyła. Wzięłam suchą i mokrą. Potem miski. Trzy. Jedna na wodę, druga na suche jedzenie, a trzecia na mokre jedzenie. Kuwetę i legowisko już miałam, bo bez nich by się nie obyło. Zabawki też już miał. nie mogłam się powstrzymać. Do piekła z tobą Carbon. Drapak też już miałam. Jeszcze preparaty do oczu i uszu. Pazurki będzie mieć obcinane u weterynarza, bo ja nie mam wprawy. Jesteś debilką. Ogromną debilką. Nie wzięłaś siatki ani koszyka, a teraz ładować do plecaka nie będziesz. Upadła mi jedna z misek, robiąc przy tym hałas na cały sklep. Inni klienci spojrzeli się na mnie krzywo, lecz jedna podeszła i podniosła mi tą miskę. Prychnęłam.
        — Nie potrzebuję twojej pomocy - powiedziałam do dziewczyny, przewracając oczami.

Louise?

30 lip 2018

Od Evangeline do Bridget - Zadanie #2

- Czyli we wtorek o jedenastej trzydzieści? Dobrze, już zapisuję. - powiedziałam do telefonu, który podtrzymywałam między policzkiem a barkiem. W moim notesie zapisałam datę i godzinę. Pani Finningan zapisała się na drugi tatuaż. Przynajmniej mam klientów. Hah. Wstałam z fotela i włożyłam telefon do kieszeni. Notes odłożyłam na stolik przed fotelem. W prawdzie, była dziesiąta, a ja dalej nie zjadłam śniadania. To bardzo mądre Ev. Wyciągnęłam z szafki płatki śniadaniowe i miskę. Więc na śniadanie zjem płatki. Wsypałam je do miski i odwróciłam się w stronę lodówki, z której wyciągnęłam mleko. Chyba oczywiste co z nim zrobiłam. Tak pełną miskę włożyłam do mikrofali. W oczekiwaniu oparłam się o blat kuchenny stukając w niego paznokciami. Czekałam na ten charakterystyczny sygnał, jakim jest piiiiik. Po dwóch minutach się doczekałam i wreszcie mogłam zjeść moje płatki. Pustą miskę położyłam w zlewie. Pozmywam potem. Miałam do pracy na jedenastą, jest dziesiąta dwadzieścia. Wzrokiem szybko odszukałam mój plecak. Właściwie miałam w nim wszystko prócz telefonu, który miałam w kieszeni. Ubrałam buty, chwyciłam klucz i wyszłam z mieszkania. Po zamknięciu drzwi, ruszyłam szybkim krokiem na zewnątrz. Zmierzałam na przystanek autobusowy. Nie spieszyło mi się. Autobus miałam za dziewięć minut. Pustym wzrokiem patrzyłam się na kostki brukowe po których szłam. Wczoraj była okropna burza. Pozalewało wiele miejsc, studzienki nie dawały rady. Niektórym pozalewało piwnice, garaże. Jedna szosa jest nawet zamknięta. Prócz tego, oczywiście wszędzie były kałuże. Jakiś koleś wchodził właśnie do auta, a kiedy ja przechodziłam, odpalił i ruszył z piskiem opon. Tym sposobem byłam cała mokra i nie obyło się bez wypowiedzianych szeptem wiązanek przekleństw skierowanych w stronę tego jegomościa. Spojrzałam na zegarek, miałam dwie minuty do autobusu. Już nie mogłam wrócić, bo na jedenastą dziesięć miałam klienta. Jeszcze szybciej ruszyłam w stronę przystanka. Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. A jakby was ktoś tak oblał? Jak wy byście się czuli? Nagle poczułam, jak ślizgam się na czymś, tracę równowagę i upadam. Zaczepiście. Teraz nie toć, że mokra, to jeszcze brudna. Ugh. Podniosłam się i otrzepałam. Chociaż to pogorszyło sprawę, bo tylko rozmazałam to błoto. Spojrzałam na przystanek. Autobus. No po prostu świetnie. O takim dniu po prostu marzyłam.
Zaczęłam biec. Nie zdążyłam. Oczywiście. No to trzeba na piechotę, bo nie liczę, że złapie stopa.

***

Pan Jurij już ma tatuaż. W prawdzie, musiał na mnie poczekać dwadzieścia minut, ale to nie moja wina i nie mój problem. Chciał tatuaż to musiał poczekać. Skazany był jeszcze na odczekanie pięciu minut, bo musiałam przebrać się w ciuchy zapasowe które miałam  w szafce w zakładzie. Przyjemnie mi się robiło jego tatuaż. Nie wyglądał na przejętego bólem więc nie musiałam go uspokajać. Zażyczył sobie łyżwy figurowe. Nie wnikam czemu akurat je. Więc je mu zrobiłam, zabezpieczyłam i wytłumaczyłam jak ma o ten tatuaż dbać, aby nie robił mi wyrzutów, jak zacznie go zamaczać w wodzie czy coś. Robiłam mu go dobre cztery godziny. Zapłacił m i poszedł. Za godzinę będzie jeszcze jedna klientka z małym tatuażem i do domu. Zajęłam się ogarnianiem miejsca do robienia tatuaży. Przyszykowałam sobie kolejną igłę i rękawiczki, specjalne pojemniczki z barwnikami i resztę. Trzeba było też trochę po odkażać, bo jeszcze by mnie do sądu pozwali. Robiłam to powoli, bez pośpiechu, więc jak skończyłam, zostało mi tylko dwadzieścia minut do przyjścia pani Jolanty. Kok który sobie zrobiłam na czas robienia tatuażu Jurijowi się rozwalił, więc zrobiłam go jeszcze raz. W końcu Jolanta przyszła. Powiedziała, że chciałaby sobie wytatuować małą gitarę elektryczną na kostce. Pokazała mi projekt. Mi się jakoś szczególnie nie spodobał, ale o gustach się nie dyskutuje. Miał trzy na sześć centymetrów około, wyceniałam na oko. Zajęłam się przyszykowaniem jej skóry na tatuaż i w końcu zaczęłam. Jakoś minęły dwie godziny roboty. Powtórzyłam tę samą pogawędkę co z panem Jurijem i w końcu mogłam wrócić do domu. Swoją drogą, tę pogadankę znam na pamięć, ciągle ta sama formułka. Zabrałam ze sobą też brudne rzeczy i tym razem zdążyłam na autobus. Zmęczona zmierzałam do mojego bloku. Jednak... Pod drzwiami wejściowymi do klatki schodowej stał kot. Biały z puszystą sierścią i heterochromią. Prócz tego był też okropnie zaniedbany. leciała mu ropa z oczu, jego sierść była brudna i po kołtuniona, a on sam utykał na jedną łapkę. Wzięłam go do siebie do czasu aż nie pójdę z nim do weterynarza. Odszukałam w internecie numer do jednego i umówiłam się na jutro na szesnastą. Mam jutro tylko jednego klienta. Przyjrzałam się mu i okazało się był to samczyk. Jak tak spojrzałam na jego pyszczek, do mojej głowy zawitał pomysł na pewien tatuaż. Tylko mój styl do tego nie pasował. Ponowiłam działanie i zaczęłam przeglądać pracę grafików z Avenley w internecie. Styl jednej dziewczyny pasował mi do tego pomysłu i to nawet bardzo. Trochę mi to zajęło, ale udało mi się znaleźć jej numer telefonu. Od razu zadzwoniłam. Nie ma co to przeciągać, bo jeszcze zapomnę czego chciałam, a często mam to w zwyczaju.

Bridg?

7 cze 2018

Evangeline Lavelle

Na zdjęciu: Mackenzie Foy
Motto: "..." Tak, Evangeline go nie posiada. Jej głowę zaprzątają ważniejsze rzeczy niż jakieś motto. 
Imię: Proste, francuskie imię. Evangeline. Dobra, jak się uprzesz, to nie takie proste, ale nadal pozostaje francuskie. Może dziwne, kojarzące się z Evelien, ale lepiej nie mylcie. Wydrapie oczy, spali żywcem albo... Po prostu pamiętaj, Evangeline. Dla zaufanych osób Ev, Angie lub Line. Broń. Boże. Angel. Nigdy. Nienawidzi i nienawidzić będzie. Dla przyjaciół Carbon, Węgielek. Ma w zwyczaju tak na siebie mówić, nie wiadomo właściwie skąd to się wzięło.  
Nazwisko: Nazwisko proste, a jakie wdzięczne. Lavelle, tak jak jej ogromna rodzina, którą można by było nazwać rodem.
Wiek: Zawsze pytają ja o dowód. Wygląda na szesnaście lat, a cóż. Ma dwadzieścia? Nie widać. Oj tak. Ale to prawda. Ona nie kłamie. Nie tym razem złotko. 
Data urodzenia: Urodziny obchodzi trzynastego kwietnia. 
Płeć: Czy imię Evangeline pasuje do mężczyzny? Mi się zdaje, że nie. Zostańmy przy kobiecie. 
Miejsce zamieszkania: Carbon wybrała sobie malutkie mieszkanie, składające się z sypialni, łazienki i salonu połączonego z kuchnią. Jak wchodzisz, jedyne co widzisz, to komodę która znajduje się po twojej lewej stronę i dwie pół ścianki. Idziesz do przodu. Przed tobą znajduję się szary dywan, mięciutki i przyjemny w dotyku. Leży on na panelach imitujących drewno brzozowe. Ściany są koloru beżowego. Właściwie jest to beż pomieszana z szarością i bielą. Skręcasz w lewo i widzisz fotel oraz kanapę, mają beżowe obicia, Jak podejdziesz bliżej, zobaczysz stolik koloru szarego, jak dywan. Telewizor na osiemdziesiąt cali ozdabia ścianę znajdującą się za stoliczkiem. Odwrócisz się w prawo i zobaczysz stół z ośmioma miejscami siedzącymi. W rogu pokoju znajduje się kwiatek. Ściany ozdabiają okna i jeden obraz, przedstawia Eurodytę. Wróćmy się do dywaniku i skręćmy w prawo
Tu znajduje się kuchnia. Widoczny jest ogromny regał na książki, a obok niego blat z umywalką. Obok znajduje się lodówka, jak tylko spojrzysz bardziej w prawo, dostrzeżesz blat, na którym stoi mikrofalówka, potem zmywarka i jeszcze jeden blat. Na przeciwko lodówki znajduje się śmietnik. Po raz drugi wróćmy się do dywanu i spójrzmy przed siebie. Dwoje drzwi. Wejdźmy najpierw do tych dalej. Znajduje się za nimi łazienka. Kafelki są czarne, a ściany szaro fioletowe. Od razu po wejściu, gdy spojrzy się w lewo widzi się umywalkę, jak w prawo zaś, toaletę. Za umywalką znajduję się figowiec benjamina. Na przeciwko benjamina znajduje się wanna złączona z prysznicem. To jest jej łazienka, nic nadzwyczajnego. Drugie drzwi prowadzą do sypialni. Podłoga to biała wykładzina, a ściany są pudrowo fioletowe. Na końcu prostokątnego pokoju znajduje się łóżko, a nad nim okno. Po lewej stronie łóżka jest szafka nocna, a po prawej druga. Wróćmy na początek pokoju. Prosto, po prawej stronie znajduje się biurko na którym położony jest czarny laptop. Przed nim stoi białe krzesło, a obok biblioteczka na książki. 
Orientacja: Biseksualna. I dziewczynki, i chłopcy, dla tych, co nie rozumieją. 
Charakter: Sarkazm Bogiem, ironia nałogiem. Bez obu rzeczy nie wytrzyma dłużej niż sekundę na powierzchni ziemi. Bez nich dawno by tu jej nie było. Sarkazm jest przez nią używany o wiele częściej, niż powinien być używany. Mimo, że jest tylko odmianą ironii, jest bardziej wielbiony od swojego pierwowzoru. Może to dlatego, że jest dziesięciokrotnie bardziej spotęgowany od ironii, albo to spotęgowana ironia. Nie wiem. W każdym razie, ironia na drugim miejscu. Niektórzy uważają ją za bezczelną, wredną i złośliwą s*kę, a inni za kogoś, kto nie będzie mieć życia. Obie strony mają racje. Owszem, jest wredna, jest bezczelna i jest złośliwa. Jest uważana za samicę psa. No i taka prawda, obiecała rodzinie ułożenie sobie życie, ale wątpię, że to się stanie. Carbon jest niezależnym Węgielkiem i sam sobie świetnie poradzi. Nie zamierza prosić Ciebie o pomoc. Nawet, jeśli od tego miałoby zależeć jej życie. Jest bardzo wygadana, pyskata. Może gadać o jednym i tym samym przez całą godzinę, a kiedy natrafi się potrzeba, nie waha się aby ci odpyskować. Również jest leniwą kluchą, która najchętniej nie wstawałaby z łóżka. Jest ogromną kociarą, która wbrew pozorom nie ma nic do psów. Stwierdza po prostu, że woli koty. Planuje zakup jednego, ale jeszcze żadnego nie posiada. Jeszcze. Przyjaciół ma mało, mało z kim chce się zadawać. Mało kogo nie spławi. Mało przed kim się otworzy. Mało osób którym zaufa. No ale, sama nie zamierza żyć, znajdzie przyjaciółkę albo przyjaciela. Musi. Jest przyciągającym i charyzmatycznym człowiekiem, co jej to ułatwi. Tylko musi trafić na odpowiednią osobę. Nie każdy ją zniesie. Oj nie każdy. Uwielbia jeść. Jest ogromnym żarłokiem. Nie musi być głodna aby zjeść konia z kopytami. O dziwo, jeszcze nie wygląda jak świnia. Ale to się w każdej chwili może zmienić. Jest molem książkowym, który czytał, czyta i czytać będzie. Książki kolekcjonuje, ale e-book też posiada. Zazwyczaj jest to tak, że kupuje wersję papierową i pobiera tą na czytnik.
Hobby: Nie ma jakiś ogromnych zainteresowań. Lubi i potrafi rysować. Gdyby nie byłą tatuażystką, została by grafikiem. Wychodzi jej też gotowanie. Właściwie to tyle. Można powiedzieć, że jej hobby jest gonienie za problemami. No ale, ona nic na to nie poradzi, że co nie zrobi, to ściąga na siebie kłopoty. Ale dzięki temu jej życie jest ciekawsze.
Aparycja|
- wzrost: Osiąga metr siedemdziesiąt trzy.
- waga: Waży sześćdziesiąt dziewięć kilogramów.
- opis wyglądu: Nic nie opisze tak Evangeline jak zdjęcie widoczne powyżej. Od góry zaczynając przyglądanie się Carbonkowi, widzi się jej włosy, długie, sięgające do pasa. Ma bardzo bladą skórę, licznie ozdobioną piegami które są raczej słabo widoczne z daleka. Nad oczami znajdują się równe brwi, a same wspomniane oczy są w kształcie migdałów, a tęczówka jest hipnotyzująco zielona. Niżej jest zgrabny nosek, a jeszcze, jeszcze niżej, pełne malinowe usta, najczęściej przykryte szminką. Carbon ma zgrabną sylwetkę, długie nogi i proporcjonalną do nich resztę ciała. Ma trochę zbyt chude ręce. Nie waży dużo, więc też raczej nie jest otyła. Jej brzuch jest odpowiednich rozmiarów, tłuszcz się nie wylewa. Ubiera się raczej w luźne rzeczy, jakieś bluzy, jeansy, może dresy.
- pozostałe informacje: Jest tatuażystką. Ma ich... Ah! Sama nie pamiętam. już je wam wszystkie opisuje. Jej pierwszym tatuażem były takie oto myszki. Znajdują się one na jej kostce. Na przedramieniu widnieje lwica. Na ramieniu wytatuowałą sobie pandę. Na żebrach ma taką różę różę. Jej piątym tatuażem, zrobioną już przez samą siebie jest ten jeleń. Znajduje się on na jej udzie. Na kostce ma taki oto mały tauażyk. Ma jeszcze dziurki w uszach, ale ich nie używa. A tatuaży jest mało. Ich liczba ciągle wzrasta. Tylko tyle zdążyła zrobić po opuszczeniu Francji. 
- głos: Lauren Goodwin
Historia: Francja. piękny kraj nie prawda? W świecie Evangeline nie ma Francji. Jest coś, co przypomina Francję. Język ten sam. Tylko tyle. Jak się potrzebuje czasem trochę swobody to trzeba go opuścić. Już w dwudziestym pierwszym wieku uważane było, że nie ma już takich rodów które przykładają taką wagę do savoir-vivre, ani nie... No ród Lavelle zachowywał się jak ze średniowiecza. Dwadzieścia lat Evangeline wychowywała się na pannę  z wysokiego rodu bez serca. Ale jedyne czego brakowało jej w życiu to odrobinę wolności. Nie przeszkadzało jej życie dostosowane do rodziców, przeszkadzały jej zasady. Ich nadmiar. Obiecała rodzicom, że znajdzie sobie w Avenley River miejsce do życia. Znalazła. Jest tutaj teraz. Opisuję ci ją. To nie jest twój sen. Ani twój koszmar. Ona tu jest, naprawdę. 
Rodzina: Matka Adélaïde, blada, miała kruczoczarne włosy i niebieskie jak głębi oceanu oczy. Ojciec, Florian, miał śniadą skórę, brązowe włosy i zielone oczy. Jej dwie siostry, czyli Danielle i Eleonore był bliźniaczkami, dwa lata młodsze od niej, czarne włosy, śniada skóra i niebieskie oczy. Evangeline zazdorściła im wyglądu. No i brat, Leonard, męska kopia matki. Tak. Evangeline jako jedyna odziedziczyła oczy po tacie. Miała dziadków Nicolasa i Valdemara, oraz babcie Ophelię i Paulette. Mogę dodać jeszcze o ciotce Nicoline i trzech wujkach, Theophilu, Severinie i Celestinie. To tylko kawałek rodziny. Bez kuzynów, dalszych ciotek, chrzestnych. To ci najbliżsi. 
Partner: Nie posiada, na razie nie ma.
Potomstwo: Współczułabym takim dzieciom matki.
Ciekawostki: Jej ulubiony kolor to czerwień. Mimo odejścia tęskni za bratem. Mało alkoholu pije, ale ma mocną głowę. Nigdy nie paliła. Na punkcie kotów ma obsesję. 
Zwierzęta: Na tę chwilę nie posiada. 
Pojazd: Brak.
PD: 130
Kontakt: Ewaa na howrse