Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tove. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tove. Pokaż wszystkie posty

1 wrz 2019

Odejście

Z przykrością żegnamy dzisiaj Tove, Evana oraz Charlesa.

10 lut 2019

Od Tove cd. Bellami

Ślicznotko. Prychnęłam w duchu na to określenie.
-Tove. - Odparłam krótko uśmiechając się pod nosem. - Wracając do twojego pytania, trenować zaczęłam też jakieś 10 lat temu, ale w walkach siedzę trochę krócej.
-Nieźle. - Mruknął z podziwem i spojrzał na mój medal. - Wygrałaś?
-Na to wygląda. - Zmrużyłam oczy. - Może dasz się wyciągnąć na jakiegoś zwycięskiego drinka?
-Chyba mnie namówiłaś. - Uśmiechnął się. Dodatkowa chwila odprężenia od obowiązków jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
-To umawiamy się w Devilish Charm w Laville? Nie wiem, jak tobie, ale mi się przyda chwila na ogarnięcie po walkach. - Wywróciłam oczyma.
-Brzmi dobrze. Widzimy się za godzinę? - Zerknął na zegar cyfrowy, który wisiał za ringami.
-Mi pasuje. - Mrugnęłam i wcisnęłam mu swój numer telefonu za krawędź spodenek. - Zadzwoń jak będziesz na miejscu.
Wziął skrawek papieru i skinął głową z uśmiechem na ustach. Poszłam do szatni, gdzie przebrałam się w suche ciuchy i z torbą na ramieniu ruszyłam na parking, gdzie czekało na mnie moje audi r8. Wyjechałam z piskiem opon i po niecałych 20 minutach byłam już przed swoją kamienicą w Nashleen. Bez pośpiechu wzięłam gorący prysznic, nałożyłam szlafrok i usiadłam przy toaletce, żeby nałożyć makijaż. Następnie w garderobie skompletowałam czarny outfit, składający się z czarnego stanika łączonego przy pomocy złotych łańcuszków, na który nałożyłam krótką bluzkę z ciemnego, prześwitującego materiału. Całość uzupełniała krótka, skórzana spódniczka i botki na słupku. Prysnęłam się delikatnymi perfumami, założyłam kolczyki i w tym momencie usłyszałam dźwięk przychodzącego połączenia. Odebrałam.
-Jestem na miejscu. - Usłyszałam znajomy głos.
-Będę za chwilę. - Odparłam. - Możesz zająć jakieś dobre miejsce. Najlepiej przy barze.- Zanim odpowiedział rozłączyłam się. Zamówiłam taksówkę. Podałem adres i po 15 minutach dotarłam pod pub oświetlony na czerwono. Weszłam do mrocznego, jednak zachowującego swój klimat lokalu. Podążyłam do baru, który był urządzony w nowoczesny sposób. Zauważyłam ciemnobrązową czuprynę boksera, który właśnie obejrzał się za siebie i nasze spojrzenia się spotkały. Nie wykonał żadnego gestu, który miałby mnie poinformować, że zauważył moje przybycie. Mimo to, wiedziałam, że doskonale zdawał sobie sprawę, że taki gest będzie zbędny. Usiadłam obok niego i wyciągnęłam rękę do barmana. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na półki zapełnione alkoholami za plecami pracownika.
-Chciałabym napić się dobrego, białego wina. Najlepiej półwytrawnego. Jakie pan poleca? - Zmarszczyłam brwi.
-Moet&Chandon Nectar Imperia. Łagodny charakter i orzeźwiający smak. - Zerknął pytająco na mnie w oczekiwaniu na odpowiedź.
-Niech będzie. - Skinęłam. - A ty co pijesz, Bellami?
-Dla mnie będzie podwójna whiskey. - Zwrócił się bezpośrednio do barmana.
-Fan whiskey? - Uniosłam brwi w zainteresowaniu.
-Raczej fan mocnego alkoholu. - Prychnął. - A ty widzę, że preferujesz wino?
-Na początek jest idealne. - Zapłaciłam za swojego drinka. - Poza tym mam swoją małą piwnicę z winami i lubię wyszukiwać do niej nowe smaki.
- Interesujące. - Mruknął i złapał pierwszy łyk swojego whiskey. - Czym się zajmujesz na co dzień? Bo chyba nie jesteś zawodową bokserką?
-Niestety nie. Prowadzę firmę i parę innych interesów. - Odparłam dość wymijająco.
-Pani prezes. Czyli jesteś poważną panią bizneswoman? - Mrugnął do mnie.
-Tak. W pracy nie znam takiego słowa jak litość. - Uśmiechnęłam się i pociągnęłam jasny płyn z wysokiego kieliszka.
-Zabrzmiało groźnie. - Zaśmiał się. Chyba nie brał tego poważnie. Nieważne. To nie mój klient, ani wspólnik. 
-A ty jak zarabiasz na życie? - Odbiłam piłeczkę, jeśli chodzi o pytania.
- Jestem pieprzonym patomorfologiem. Trupy to moje życie. -  Odparł i rzucił mi wyzywające spojrzenie, jakby chciał mnie skłonić do jakiegoś komentarza.
-Martwi ludzie bywają bardziej przydatni niż żywi. - Westchnęłam i od razu pomyślałam o krnąbrnych dealerach, którzy nie potrafili pohamować swojego parcia na pieniądze, albo narkotyki.
-Dziwne stwierdzenie, jak na poważną panią prezes. - Zaskoczył go mój komentarz.
-Aktualnie jestem po prostu Tove. - Wyjaśniłam. Zamówiłam kolejnego drinka, tym razem coś mocniejszego i nasza rozmowa potoczyła się dalej. Kiedy coraz więcej alkoholu wypełniało nasze krwioobiegi, zaczęliśmy powoli rozluźniać ton naszej rozmowy. W pewnym momencie ruszyliśmy na parkiet, gdzie przy głośnej muzyce, zaczęliśmy tańczyć w dość gorący sposób. Nasze ciała ocierały się o siebie w wyniku działania alkoholu i za pewne duże znaczenie miał fakt, że Bellami należał do tych mężczyzny, których uważałam za atrakcyjnych. Po znacznej ilości piosenek, kiedy nasze ciała potrzebowały chwili odpoczynku, wróciliśmy do baru. Zamówiliśmy kolejne drinki.
-Chcesz wpaść do mnie i zwiedzić moją piwniczkę z winami? - Mruknęłam i uśmiechnęłam się pod nosem. - Potrafię też robić inne drinki.
-Mówisz? - Uniósł pytająco jedną brew. - Rozważę twoją propozycję po jeszcze jednej kolejce.
-Proszę bardzo. - Zamówiłam następne napoje procentowe.Wypiliśmy na jeden łyk.
-A kurwa! Co mi szkodzi, przekonałaś mnie. - Uśmiechnął się. - Jak impreza to do końca.
-Podoba mi się twoje podejście. - Wstałam od baru i ruszyliśmy do wyjścia. Będąc na chodniku, Bellami wyciągnął telefon, żeby zamówić taxi. Nagle poczułam szarpnięcie za rękę i mocne pociągnięcie do tyłu. Cholera.
- Drug Queen ty kurwo! - Usłyszałam zaćpany głos jakiegoś młodszego ode mnie mężczyzny. - Oddawaj moją forsę! 
-Kim ty jesteś bezmózgi ćpunie z ulicy? - Szarpnęłam się, ale nie zdołałam wyrwać z uścisku. W tym czasie Bellami zdążył zauważyć co się dzieje i przymierzył się na mojego napastnika. Wyjechał mu kopem z pół obrotu w plecy, tak, że facet, który mnie trzymał poluzował na chwilę uchwyt. Zdołałam się mu wymsknąć z objęć i z całej pety przygniotłam go do ściany budynku, przyduszając go przy pomocy łokcia. 
-Kim jesteś i kto cię nasłał? - Warknęłam. Mimo alkoholu, mój organizm wszedł w najwyższy stopień pobudzenia, dzięki czemu zachowywałam jasność umysłu i siłę. 
-Nie znasz mnie. - Wychrypiał. - Pracuję dla jednego z twoich piesków. Nie dał mi mojego hajsu za ostatni towar jaki rozprowadziłem, bo stwierdził, że nie dostał od ciebie.
-Jeśli tak stwierdził to pewnie sam wszystko wziął dla siebie. A jeśli ja o tym wiem to koleś już nie żyje. - Burknęłam. 
- Chudy Tim. - Mruknął tylko.
-On? - Wywróciłam oczami. - Stara sprawa. 
-To dostanę swoją kasę? - Wbił we mnie swoje przekrwione oczy.
-Gdybyś ładnie poprosił o wyjaśnienie sprawy? Owszem. Ale ty kurwa masz czelność napadać na mnie na środku ulicy. - Kopnęłam go w jaja. - Spierdalaj! I ciesz się, że nie oberwałeś bardziej.
-Mam pytanie. - Usłyszałam głos Bellamiego. Spojrzałam na niego ze zmarszczonymi brwiami. - Mogę mu jeszcze raz dowalić?
-Proszę, jeśli sprawi ci przyjemność obijanie takiego śmiecia... - Popchnęłam tego nieudacznika w kierunku ciemnowłosego. Ten wyprowadził kilka ciosów w brzuch i twarz mężczyzny, po czym go odepchnął. Ćpun uciekł, wiedząc, że nic nie wskóra. Mógł jedynie przegrać więcej. Przyjechała nasza taksówka. Otrzepałam się, poprawiłam fryzurę i wskazałam na pojazd.
-Nadal masz ochotę mnie odwiedzić? - Uśmiechnęłam się pod nosem. 
                                       Bellami? Beznadziejne wiem, ale ciężko mi się jeszcze wczuć w Tove :(

+10 PD

23 gru 2018

Od Tove do Bellamiego

Ostatnimi czasy miałam wszystkiego dość. W Top Pharmie zbliżający się koniec roku zwiastował mnóstwem spotkań podsumowujących ostatnie 12 miesięcy pracy. Ludzie prześcigali się w propozycjach nowości na nadchodzący nowy rok. A w środku tego huraganu byłam ja. Musiałam wszystko analizować, zatwierdzać lub odrzucać, podpisywać tony papierów. Jeśli chodzi o mój narkotykowy biznes, sporo dealerów rezygnowało i musiałam się z nimi rozliczać a także poszukiwać intensywnie nowych. Czyżby ich postanowieniem noworocznym było rzucenie dragów? Kiedy w środę rano wstałam z łóżka po ledwo 4 godzinach snu, stwierdziłam, że muszę jakoś się od tego wszystkiego oderwać. Do cholery, jestem pieprzonym prezesem! Zadzwoniłam do swojej asystentki i powiedziałam jej, że nie przybędę dzisiaj wyjątkowo do biura.
-Pani Larsen, ale teraz jest naprawdę gorący okres! - Młoda Laura zapiszczała do słuchawki telefonu.
-Jakbym nie zdawała sobie z tego sprawy. -Wywróciłam oczyma. - Poproś Milesa, żeby mnie dzisiaj zastąpił. Powiedz mu, że mam bardzo ważną, prywatną sprawę do załatwienia.
-A ma pani? - Jej głos zabarwił się plotkarską ciekawością.
-Nie twój interes. - Burknęłam. - Jak będziesz dalej marnować mój czas to nie dostaniesz świątecznej premii.
-Dobrze, dobrze. - Od razu spoważniała. - Przekażę pani rozporządzenie i już o nic nie pytam.
-Dziękuję. - Westchnęłam. - Do widzenia.
Moje asystentki miały zawsze to do siebie, że były zbyt gadatliwe. Zero dyskrecji. Dlatego tak często je zmieniałam. Zeszłam do kuchni, gdzie na spokojnie przygotowałam sobie śniadanie, a następnie opatulona w gruby szlafrok wyszłam na zimny taras, żeby zapalić cienkiego papierosa. Myślałam, jakby odreagować ostatnie zabieganie. Seks? Niezły pomysł, ale myślę, że potrzebuję czegoś więcej. Wróciłam do środka i zajrzałam do woliery Queen i Xany. Wlałam im świeże wody i wymieniłam miskę z jedzeniem na nową. Dwie białe kakadu zaczęły się ze sobą przepychać i wojowniczo stroszyć żółty czuby. Boks! Potrzebowałam kogoś zlać. I bynajmniej nie miałam ochoty obijać mordy przypadkowemu dealerowi, który nawet nie potrafił mi oddać, a wisiał sporą sumę. Potrzebowałam jakiegoś godnego przeciwnika. Zadzwoniłam do mojego znajomego, który organizował różnego rodzaju sparingi i całe turnieje bokserskie.
-Witaj Robert! Czy dzisiaj w mieście jest jakiś event bokserski? - Zapytałam trzymając telefon w jednej dłoni, a drugą grzebiąc w swojej garderobie.
-Hej T.! No jasne. Na Red Street w piwnicach starego centrum fitnessowego są dzisiaj jakieś otwarte zawody w różnych kategoriach. - Odparł dość szybko. - Chcesz wpaść, żeby popatrzeć?
-Niee. Chce się zapisać jako zawodniczka. Dasz radę mnie wciągnąć na listę? - Uśmiechnęłam się do siebie na widok czarnego, skórzanego gorsetu.
-Wow, będziesz się bić? - Usłyszałam lekkie zaskoczenie w jego głosie. - Dawno nie widziałem cię w akcji. Ale oczywiście, że wpiszę cię na listę.
- O której start? - Zerknęłam na cyfrowy zegarek ustawiony na jednej z półek. Dochodziła 10.
-Bądź na 18. Zawodnicy muszą być trochę wcześniej. - Odparł.
-Jasne. To do zobaczenia! - Rozłączyłam się. Naszykowałam sobie czarny komplet, składający się z gorsetu i obcisłych spodni oraz botek na szpilce. Narzuciłam na ramiona skórzaną ramoneskę i wzięłam ze sobą torbę z ciuchami potrzebnymi do treningu. Najpierw udałam się do pobliskiego klubu bokserskiego, gdzie poćwiczyłam uderzenia na worku treningowym, a potem poprosiłam jednego z obecnych tam trenujących o pomoc w ćwiczeniu uników. Po tej wyczerpującej sesji, wróciłam do swojej kamienicy, gdzie zjadłam lekki obiad i udałam się na drugie piętro do siłowni, aby porobić ogólne ćwiczenia wzmacniające i rozciągające. Następnie dałam sobie chwilę odpoczynku, by na zwodach dać z siebie wszystko. Ubrałam się w swój czarny komplet i ze sportową torbą udałam się do garażu. Zasiadłam za kierownicą audi i ruszyłam na Red Street. Na miejscu udałam się do podziemi, gdzie były już rozstawione ringi. Zaskoczyło mnie to, że była dość spora liczba uczestników. Zarówno kobiet jak i mężczyzn. Przebrałam się w sportowy top i luźne, bokserskie szorty. Założyłam ochraniacz na zęby i rękawice bokserskie. Byłam gotowa. Dostałam swój numer. 18. W mojej kategorii miałam odbyć 5 pojedynków. Jeśli oczywiście wszystkie wygram. Bo jak nie, to opadam po pierwszej przegranej. Najpierw na ring weszły jakieś dwie blondynki. Ta, która wygrała miała świetną technikę. Następnie nadeszła moja kolej i jakiejś kobiety w dredach. Pierwsze sekundy to była próba naszych umiejętności. Po tym czasie wiedziałam już, że moja przeciwniczka nie będzie dla mnie problematyczna. Wyprowadziłam lewy prosty na górę , jednak dziewczyna go uniknęła poprzez blok. Zanim zdążyła zaatakować, zrobiłam zakrok i wyprowadziłam prawy podbródkowy, który dał mi zwycięstwo. Sędzia uniósł moje ramię w geście wskazania zwycięzcy. Następne trzy walki poszły mi w miarę dobrze, najważniejsze, że dotrwałam do piątego i ostatniego sparingu. W tym starciu moją przeciwniczką okazała się blondynka, która wygrała pierwszy pojedynek. Już na samym początku naszego starcia, wiedziałam, że będą problemy. Nie zdołałam uniknąć jej prawego prostego wycelowanego w moje ciało. Kiedy otrząsnęłam się po mocnym uderzeniu, spróbowałam przejść do kontrataku, jednak ta zrobiła szybki odskok po czym przeszła z powrotem do ataku i wyprowadziła lewy sierpowy. Jednak tym razem moja garda spełniła swoją rolę i zablokowałam jej cios. Tym razem udało mi się wyprowadzić celny podbródkowy. Jednak dziewczyna nie dała się tak łatwo pokonać jak moja pierwsza przeciwniczka. Szybko przeszła do kontrataku i znowu dostałam prawym sierpowym. Odskoczyłam w ostatniej chwili, by uniknąć kolejnego ciosu. Teraz to się wkurzyłam. Utrzymują gardę podeszłam i wyprowadziłam szybką serię ciosów. Lewy prosty, prawy sierpowy i końcowy podbródkowy. Blondynka była na tyle zaskoczona gwałtownością tych uderzeń, że nie zdążyła żadnego uniknąć i została pokonana. Zwyciężyłam w swojej kategorii. Dostałam symboliczny medal, a na moje konto wpłynie całkiem ładna sumka. Postanowiłam zostać jeszcze na trochę i pooglądać walki mężczyzn. Czułam, że całe napięcie jakie się we mnie ostatnio zgromadziło, uszło gdzieś razem z potem, który wyciekał przez moje pory. Stanęłam przy sąsiednim ringu, gdzie trwała ostatnia walka w kategorii. Widoczną przewagę miał dość szczupły, ale naprawdę umięśniony mężczyzna o wystających kościach policzkowych. Miał świetną technikę, a przy tym wszystkim miałam nieodparte wrażenie, że sprawia mu to niezwykłą przyjemność. Nie musieliśmy długo czekać na rezultat tej walki. Mimo, że jego przeciwnik wydawał się lepiej zbudowany, nie miał tej płynności ruchów i refleksu. Po rozwiązującym pojedynek ciosie, sędzia gwizdnął w gwizdek i podszedł do zwycięzcy unosząc jego ramię w geście wyrażającym wygraną. Ciemnowłosy zszedł z ringu, wycierając twarz ręcznikiem. Podeszłam do niego.
-Świetna walka. Gratuluję zwycięstwa. - Rzuciłam mu lekko prowokujące spojrzenie.
[Bellami?]

+10PD

6 gru 2018

Od Tove do Tyler

Kolejny tydzień pełen pracy przeminął. Jednak weekend nigdy nie jest dla mnie wytchnieniem. Zwykle odbywam różnego rodzaju biznesowe spotkania, albo jeżdżę na firmowe konferencje. Tym razem udało mi się pogodzić obowiązki z przyjemnością. W sobotni wieczór mam się udać do najlepszego kasyna w mieście na spotkanie z jednym z udziałowców w Top Pharma. Nie powiem, facet ma gust. Na szczęście w ten weekend nie czekało mnie załatwianie żadnych ciemnych interesów. Miałam dość po ostatnim incydencie w zeszłym tygodniu, kiedy to jakiś niedoćpany dealer ukradł sporo towaru i niestety, ale musiałam się z nim rozliczyć osobiście. Do dzisiaj pamiętam twarz tego nieszczęśnika po mojej karze. Najgorsze, że towaru i tak nie odzyskałam. Straty w moich interesach to rzadka przypadłość. Na samą myśl o tym zacisnęłam mocniej dłonie na kierownicy audi. Wcisnęłam pedał gazu i wyprzedziłam wlekący się przede mną rodzinny samochód. Właśnie wracałam z cotygodniowego zebrania firmy. Było już dość późno, ponieważ dochodziła 21. Zajechałam pod kamienicę, ustawiłam auto wzdłuż chodnika i stukając obcasami o kostkę, weszłam do domu. Wrzuciłam kluczyki do misy przeznaczonej na ich przetrzymywanie i weszłam od razu na piętro, gdzie zostawiłam swoje rzeczy w sypialni i poszłam wziąć aromatyczną kąpiel. Cała łazienka lśniła, dzięki niezawodnej Ricie. Zadowolona napuściłam gorącej wody i dodałam lawendowego olejku do kąpieli, by móc się odprężyć. To był ciężki tydzień. Po godzinie relaksu, wyszłam z marmurowej wanny i owijając się w śnieżnobiały ręcznik, wróciłam do sypialni. Sięgnęłam do szuflady szafki nocnej i wyciągnęłam cienkiego, miętowego papierosa. Odpaliłam go przy pomocy pozłacanej, mosiężnej zapalniczki ozdobionej delikatnymi motywami roślinnymi. Zaciągnęłam się i wydmuchałam dym przez usta. Piątek może się jeszcze skończyć przyjemnie. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer swojego aktualnego kochanka.
-Hej, skarbie. - Mruknęłam. - Wpadniesz dzisiaj do mnie?
-Witaj, oczywiście. - Odparł dość chętnie. - Będę za godzinę, dobrze?
-Czekam. - Zakończyłam połączenie. Ubrałam się w czarny, skórzany komplet bielizny i przygotowałam do przyjścia Dereka. O wyznaczonej porze usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i przywitałam całusem w policzek mojego dzisiejszego partnera.
-Hmm... To kwiaty dla ciebie. - Przystojny blondyn uśmiechnął się.
-Nie musiałeś. - Westchnęłam. Byłam zmęczona tymi pseudo romantycznymi gestami facetów, którzy i tak byli w moim życiu nie dłużej niż dwa tygodnie. Kiedy mężczyzna zdjął płaszcz i buty, chwyciłam go za koszulę i pociągnęłam w kierunku salonu. Nie chciało mi się tracić czasu na wchodzenie po schodach tylko po to, by uprawiać seks na wygodnym łóżku. Reszta wieczoru przebiegła wyjątkowo pomyślnie i po kilku udanych sesjach, zostawiłam śpiącego Dereka na kanapie, a sama udałam się do sypialni.
***
Nad ranem, kiedy zauważyłam, że mężczyzna nadal poleguje na mojej czarnej sofie, stanęłam przed nim już ubrana, oparłam dłonie na biodrach i skrzywiłam jedną brew. Hmm... To już tydzień? Chyba czas się pożegnać.-Dlaczego nadal tu jesteś? - Zmierzyłam go wzrokiem, w którym nie pozostała nawet iskierka wczorajszego pożądania.
-Mam już iść? - Facet wydawał się zdziwiony.
-Brawo za spostrzegawczość. - Klasnęłam mało entuzjastycznie. - Było miło, ale się skończyło.
-Mogę kiedyś jeszcze wrócić? - Wydawał się zawiedziony.
-Wydaje mi się, że nie chcę dalej ciągnąć naszej znajomości. - Zbadałam swoje paznokcie i rzuciłam znudzone spojrzenie na twarz blondyna.
-Yhym... Szkoda. - Mruknął i zaczął się powoli ubierać. - Byłem chociaż dobry w łóżku?
-Nie najgorszy. - Odparłam beznamiętnym tonem. Seks to tylko seks. Nie sztuka.
- To chyba dobrze? - Zapytał niepewnie.
-Nie mam czasu na pogawędki. - Wywróciłam oczami. - Mógłbyś się szybciej zbierać?
-Aa tak. - Skinął głową. Zebrał wreszcie swoje manatki. Odprowadziłam go do drzwi, które mu otworzyłam i bez najmniejszego gestu pożegnania, szybko je za nim zamknęłam. Wróciłam do swoich codziennych czynności.Zajrzałam do Xeny i Queen, które od rana hałasowały w swojej sporych rozmiarów wolierze. Dorzuciłam im świeżych owoców do miseczki i natychmiast zaczęły się wykłócać, która pierwsza zje winogrono. Uśmiechnęłam się pod nosem na widok tych zadziornych papug. Zrobiłam sobie lekkie śniadanie i udałam się na cosobotni zakupowy wypad. Przy okazji odwiedziłam fryzjera i kosmetyczkę. Musiałam dzisiaj wyglądać nieskazitelnie jeśli chodzi o kasyno. Wieczorem założyłam długą, czarną suknię z głęboko wyciętym dekoltem, a do tego kremowe szpilki. Do swojej kopertówki na złotym łańcuszku spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wsiadłam do wcześniej zamówionej taksówki, która już czekała na mnie pod domem. Po niedługiej podróży znalazłam się przed ekskluzywnym budynkiem kasyno. Weszłam i udałam się od razu do umówionego wcześniej stolika, gdzie czekał już na mnie zadbany mężczyzna po 40.
-Witam panią Larsen! - Ucałował mnie w dłoń. - Zjawiskowo pani wygląda.
-Dobry wieczór panie Fing, dziękuję za komplement. - Uśmiechnęłam się gładko. Nienawidzę tych sztucznych uprzejmości. - Przejdźmy może od razu do interesów, a potem pozwoli pan, że udam się trochę rozerwać przy pokerze.
-Oczywiście, oczywiście. - Przytaknął. - Chciałem się z panią prezes spotkać, by zapytać o możliwość poszerzenie naszego grona odbiorców?
-Hmm... Ciekawa propozycja. - Wzięłam szampana z tacki, którą niósł kelner. Zakołysałam lekko gazowanym płynem. - Znalazł pan nowy rynek zbytu?
-Tak, wąskie grono o wysokich wymaganiach, więc naprawdę opłacalna operacja. - Mrugnął do mnie i łyknął ze swojego kieliszka.
-Co pan chce w zamian za znalezienie tej wyjątkowej grupy odbiorców? - Uśmiechnęłam się pod nosem. Nigdy  nic nie jest za darmo.
-Zwiększyć swoje udziały w firmie. - Odparł poważnym tonem.
-O ile? - Zmarszczyłam brwi.
-O 5 %. - Zacisnął mocniej palce na szyjce naczynia.
-Zgodzę się, ale jeśli pański świetny pomysł nie przyniesie takiego zysku, na jaki liczę, to będzie pan mógł się pożegnać z więcej niż 5 % swoich udziałów. - Odparłam beznamiętnie.
-Nie zawiodę pani! - Przyrzekł gorąco. - To będzie interes tego roku.
-Mam nadzieję. - Dopiłam resztkę swojego szampana. - A teraz pan wybaczy, ale czeka mnie partyjka pokera.
-Udanej gry. - Skinął głową i ruszył w kierunku jakiejś damy. Pewnie jakaś ekskluzywna dziwka.
-Nie dziękuję. - Odparłam sucho i wybrałam niewielki stół z charakterystycznym, zielonym obiciem. Wokół siedziała jedynie dwójka osób. Przystojny młody mężczyzna w garniturze oraz jakiś starszy facet również w garniaku. Zaczynali tasować karty. Kiedy do nich podeszłam, młodszy, niebieskooki wbił we mnie badawcze spojrzenie.
-Przepraszam, mogę się dołączyć? - Uśmiechnęłam się delikatnie. - Mają panowie ochotę na partyjkę pokera w moim towarzystwie?
[Tyler? Tylko nie rób poker face xd]

+10PD

Tove Larsen

Na zdjęciu: Lesley-Ann Brandt
Motto: Upa­jam się uśmie­chem, za­lewając ból.
Imię: Tove. W niektórych środowiskach znana również jako Ti. Wśród pomniejszych dealerów
i stałych klientów panuje jako Drug Queen.
Nazwisko:  Larsen
Wiek: 30 lat
Data urodzenia: 19.07
Płeć: Seksowna kobietka.
Miejsce zamieszkania: Tove zamieszkuje elegancką kamienicę w centrum miasta. Tak. Posiada całą kamienicę. Jest to budynek z czerwonej cegły, zdobiony przez różnego rodzaju fikuśne gzymsy. Do ekskluzywnego wnętrza prowadzą białe drzwi z mosiężną kołatką. Na parterze znajduje się przestronna kuchnia z wszelkim potrzebnym sprzętem, przechodząca zgrabnie w jadalnię. Na tym poziomie rozciąga się także salon z wielkim telewizorem plazmowym i stylową czarną sofą. Na taras prowadzą wielkie, suwane drzwi, gdzie na drewnianej podłodze znajdują się w lecie plecione
z wikliny meble ogrodowe. Na piętrze są tylko dwa sporych rozmiarów pomieszczenia. Sypialnia
z przylegającą do niej pokaźną garderobą oraz wielka łazienka z piękną wanną, wykonaną 
z marmuru. Na drugim piętrze Tove zorganizowała sobie biuro, gdzie trzyma wszystkie papiery dotyczące zarówno tej legalnej jak i nie do końca legalnej pracy. Drugie piętro to także siłownia
i przestronny pokój, w którym zazwyczaj kobieta organizuje imprezy. Na dachu kamienicy jest niewielki ogródek, gdzie można wyjść i podziwiać widoki roztaczające się dookoła. Z kolei
w piwnicy, która jest dwupoziomowa znajduje się piwniczka z winami, których T. jest fanką oraz tajny magazyn z bronią i różnymi zabawkami. Larsen mieszka sama, ale zdarza się, że ktoś u niej zostanie na dłużej. Poza tym codziennie pojawia się gosposia Rita, która utrzymuje porządek w tym wielkim domu.
Orientacja: Biseksualna.
Praca: Z wykształcenia jest prawniczką. Oficjalnie prezes firmy farmaceutycznej. Działa jednak 
w podziemiu jako dostawca różnego rodzaju narkotyków. Ma pod sobą wielu dealerów, którzy wykonują za nią czarną robotę.
Charakter: Kim jest ta kobieta? Tove należy do grona osób, które niewiele może złamać. Można pomyśleć, że to ze względu na ciężką przeszłość. Nic bardziej mylnego. Wychowywała się w miłości i naprawdę w normalnej rodzinie. Dlaczego stała się tym kim jest? Tego nikt do końca nie wie. Ona sama się nad tym nie zastanawia, ponieważ już dawno zapomniała jaka była kiedyś. Liczy się tylko to, co tutaj i teraz. A obecnie jest ona pewną siebie kobietą sukcesu. Wszystkie pieniądze jakie obecnie posiada (trochę ich jest) zarobiła sama. Nie odziedziczyła po bogatych dziadkach, ani nie jest także dziedziczką jakiegoś zamożnego rodu. Majątek, który obecnie posiada zawdzięcza swojej praktycznie chorej ambicji bycia zawsze o krok dalej niż reszta. Jest bardzo wymagająca wobec innych, ale najwięcej zawsze wymaga od siebie. Ciężka praca to klucz do sukcesu. Jednak nie tylko pracowitość jest jej atutem. T. jest wyjątkowo inteligentną osobą, która ma doskonałą pamięć
i wszystko analizuje z szybkością komputera. Na studiach i w szkole zwykle była w czołówce najlepszych. Nigdy jednak nie przemądrzała się. Wcale nie jest skromna. Chodzi o to, że nie musi okazywać swojej inteligencji, gdyż jej postawa zwykle ustawia osoby w takiej pozycji,
że automatycznie przyjmują jej autorytet. Co do kontaktów z innymi… Nie można ukrywać, że Tove nie przejmuje się zbytnio innymi. Sobą tak naprawdę też nie. Liczy się tylko jedno. Osiągnąć cel. Zwykle podchodzi bardzo obojętnie do uczuć reszty społeczeństwa. Dlatego tak łatwo było jej zerwać kontakty z rodziną. Zdarza się, że coś ją zainteresuje. Coś albo ktoś. Wtedy poświęca wiele swojej uwagi na dany obiekt zainteresowania. Staje się wręcz natarczywa, przez co potrafi komuś utrudnić życie. Wszelkie decyzje podejmuje na zimno, nigdy pod wpływem emocji. Chłodne opanowanie i precyzja jej czynów, potrafi przerazić niejednego człowieka. Przydatna umiejętność
w prowadzeniu interesów z szemranymi osobami. Jest bezwzględna i piekielnie konsekwentna. Nie da się uraczyć jakąś bajeczką wymyśloną na poczekaniu. Jeśli potrzeba wymierza sprawiedliwe kary. Czym jeszcze charakteryzuje się nasza Drug Queen? Uwielbia pogrywać z facetami i ich wykorzystywać. Jest mistrzynią w wodzeniu za nos nawet największych twardzieli. Pomaga jej
w tym naturalny seksapil i wcześniej wspomniana inteligencja. Ogólnie nie odczuwa ograniczeń jeśli chodzi o preferencje seksualne i normalką jest, że w jej łóżku na zmianę pojawiają się mężczyźni
z kobietami, albo różne ciekawe połączenia. Poza swoim dość twardym sposobem bycia, uwielbia imprezy. Kiedy tylko ma czas organizuje dzikie domówki bądź wybiera się na najlepsze przyjęcia
w mieście.
Hobby: Tove lubi dobrą rozrywkę i odrobinę ryzyka, dlatego często gości w kasynach, gdzie raz przegrywa, raz wygrywa. Podoba jej się splendor i bogactwo takich miejsc oraz ciągła atmosfera rywalizacji.
Jej pasją jest boks, który zaczęła trenować jeszcze na studiach. Potrafi skutecznie rozkwasić nos niejednemu karkowi. W ten sposób pozbywa się nadmiaru energii i koncentruje na ważnych zadaniach. Poza tym przydaje się jej przy niektórych spotkaniach biznesowych.
Nie bez powodu skończyła studia prawnicze. Ta dziedzina nauki sprawia jej naprawdę wiele przyjemności. Ciągle śledzi zmiany w ustawach oraz dokształca się na własną rękę.
Co zaskakujące kobieta, od czasu do czasu, lubi wystroić się i wybrać na znakomite przedstawienie teatralne. Teatr wydaje się jej dużo bliższy niż film, który jest odległy od rzeczywistości. Oprócz oglądania sztuk na deskach sceny, uwielbia w niewielu wolnych chwilach usiąść w wygodnym fotelu z gorącą herbatą i przeczytać jakiś klasyczny dramat.
Aparycja|
- wzrost: 174 cm
- waga: 62 kg
- opis wyglądu: Tove ma lekko śniadą cerę, która pięknie wpisuje się w ciemną oprawę stworzoną
z prostych włosów do ramion. Ciemnobrązowe oczy, które wydają się prawie czarne otoczone są przez długie rzęsy. Charakterystyczną cechą w wyglądzie T. jest przecięta lewa brew. Nadaje jej to zawadiacki wygląd i odwzoruje ostry charakter. Wyraźne kości policzkowe i pełne usta wpisują się 
w klasyczny kanon kobiecego piękna. Lekko rozszerzający się u podstawy nos dodaje jej urodzie egzotyki. Co do figury kobiety, jest odpowiednio zaokrąglona a dodatkowo wyposażona w ładnie zarysowane mięśnie. Tove uwielbia ubierać się ekstrawagancko. W czarne, skórzane spodnie, topy
 i wysokie, wiązane buty na obcasach. Jednak na co dzień można ją spotkać w eleganckich kostiumach od czołowych projektantów oraz stonowanych sukienkach. W końcu jest poważną panią prezes. Jej postawa i sposób poruszania się pokazuje, że jest twardą osobą o trudnym usposobieniu
 i niełatwo ją poskromić.
- pozostałe informacje: Posiada tatuaż w kształcie skrzydła na żebrach.
- głos: Ma mocny głos, który potrafi wstrząsnąć ludźmi. Poza tym jest on zmysłowy, kiedy kobieta jest zadowolona i czasami ma się wrażenie, że mruczy niczym kot.
Historia: Rodzina Larsen nie mieszka w Avenley River. Tove pochodzi z odległego miasta na północ od Avenley River, gdzie klimat jest chłodniejszy. Jej rodzice nigdy nie należeli do najzamożniejszych i w dodatku byli średnio wykształceni. Tove wychowywała się w domku jednorodzinnym przepełnionym miłością.Od zawsze była bardzo ambitna. To dzięki swojej ambicji dotarła tak wysoko w tak młodym wieku. Sama uzbierała pieniądze na prestiżowe studia prawnicze i przeniosła się do większego miasta. Następnie poczuła, że potrzebuje kolejnych zmian. Odcięła się całkowicie od rodziny, twierdząc, że nie jest ona dla niej zbyt wiele warta i ku rozpaczy własnej matki przeniosła się do dalekiego Avenley River, gdzie trafiła do prężnie rozwijającej się firmy farmaceutycznej, która potrzebowała specjalisty prawnego. Tam dość szybko wspinała się po kolejnych szczeblach swojej kariery. Zawdzięczała to swojej piekielnej inteligencji, ambicji i totalnej bezwzględności wobec innych i siebie. Dlatego też w wieku 28 lat została wspólniczką a już dwa lata później, czyli obecnie dotarła na sam szczyt i przejęła firmę jako prezes. Gdzie w tym wszystkim czarne interesy? Już na studiach Tove interesowała się wynajdywaniem luk i niedociągnięć w prawie. Fascynowało ją to tak bardzo, że zgłębiła ten temat naprawdę dobrze. Kiedy stała się wspólnikiem firmy, zagłębiła się w szczegóły dostaw leków i koncernów, które je produkowały. Zaczęła się spotykać z różnymi ludźmi z branży, którzy chętni byli na dodatkowe zyski. Te osoby zaczęły sprowadzać jej substancje, z których produkowano różne legalne preparaty, ale z których również powstawały już nielegalne narkotyki. Znalazła kolejnych członków swojego nowego interesu, którzy potrafili stworzyć dobry towar i zaczęła go rozprowadzać wśród dealerów, których sama werbowała. Po tym jak interes zaczął się rozwijać dołączyła do niego również obrót lekami psychotropowymi i innymi farmaceutykami, na które był popyt wśród społeczeństwa. Dzięki znajomości prawa, cała jej działalność pozostaje nie do wykrycia, a Tove działa w białych rękawiczkach, nikt nigdy nie dojdzie, kto wprawił tą maszynę w ruch.
Rodzina:
-Nora Larsen – matka Tove, która zawsze bardzo kochała swoją córkę. Prowadzi  mały sklepik spożywczy i ludzie uznają ją za życzliwą. Jednak T. nigdy nie doceniała matczynej troski i patrzyła na swoją rodzicielkę z góry. Gdy dziewczyna opuściła rodzinny dom, Nora załamała się i nie mogła pojąć, dlaczego własne dziecko zerwało z nią całkowicie kontakt.
-Ivar Larsen – ojciec, hydraulik o stanowczym charakterze, który prawdopodobnie w jakimś stopniu odziedziczyła po nim Tove. Ivar to dość surowy człowiek, jednak dla swojej rodziny zawsze jest wyrozumiały i uchodzi za kochającego tatę. Po tym jak jego starsza córka odcięła się od swoich korzeni, odczuł głęboki uraz do T. i stwierdził, że nigdy więcej się do niej nie odezwie, chociażby błagała o kontakt.
-Kari Larsen – młodsza siostra Tove, która obecnie ma 25 lat i prowadzi własny, niewielki hotel w rodzinnym mieście. Jest zaręczona ze starszym o 2 lata Erikiem, z którym powoli planują ślub. Swoją siostrę bardzo kocha i szanuje jej decyzję mimo, że swoim odejściem T. sprawiła jej wielki ból. Jednak nie szuka z nią kontaktu, gdyż wie, że kiedy nadejdzie odpowiedni czas Tove z powrotem zawita w jej życiu.
Partner: Brak stałego, aczkolwiek co rusz trafia się jakiś przelotny kochanek lub kochanka, albo kilka na raz.
Potomstwo: Była kiedyś w ciąży, ale bardzo szybko poroniła. Jak na razie nie planuje posiadania żadnych dzieci.
Ciekawostki:
-Świetnie posługuje się bronią palną, ale również innymi rodzajami groźnych narzędzi.
- Amatorsko zajmuje się tworzeniem najróżniejszych drinków. Później serwuje je na własnych imprezach.
- Pali cienkie papierosy. Nie robi tego nałogowo, ale zawsze ma przy sobie paczkę swoich ulubionych, by móc po nie sięgnąć w nagłej potrzebie.
- Nie można jej nazwać nimfomanką, ale zdecydowanie lubi seks. Sztukę miłosną uprawia często i dość namiętnie.
- Jej typowo kobiecą manią jest posiadanie licznej kolekcji wszelkiego rodzaju ubrań. Nigdy nie żałuje na nie pieniędzy. Ma dobre poczucie stylu, ale czasami poradzi się stylisty lub jakiegoś specjalisty od mody.
Inne zdjęcia: x | x | x | x | x
Zwierzęta: Jej pupilami jest dwójka kakadu. Xena i Queen, które są uroczymi ptaszkami o bardzo dużej inteligencji. Potrafią wypowiadać parę słów oraz prostych zdań i często T. się z nimi bawi. Bywają kapryśne i zadziorne, ale wie o tym tylko Tove, gdyż przy gościach zazwyczaj przechwalają się swoimi oratorskimi umiejętnościami. Poza tym są od siebie uzależnione i jakakolwiek próba ich rozłączenia kończy się wrzaskiem oraz niemiłym dziobaniem.
Pojazd: Posiada audi r8 cabrio w kolorze czarnym matowym z granatowym podświetleniem.
Kontakt: mala.tymbarkocholiczka@gmail.com