Zabranie Caina na te zakupy dawało mi chorą w rodzaju satysfakcję. W zasadzie myśl, że na mojej osobistej, złotej karcie widnieje teraz pięćdziesiąt tysięcy, sprawiała, że wszystkie moje dolegliwości odpływały w eter. Pieniądze szczęście dają, nie powiem, że nie, a ich wydawanie ma moc uzdrowienia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Candice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Candice. Pokaż wszystkie posty
20 paź 2020
22 wrz 2020
Od Candice C.D Cain
Odzyskuję świadomość, zaatakowana nagłym, potwornym bólem głowy, wskutek którego długo nie zdaję sobie sprawy, że mam na twarzy grymas cierpienia i dezorientacji. Otacza mnie miękkość i ciepło pościeli, a mimo to czuję jak moim ciałem targają równomierne drgawki, jak mi zimno i duszno na zmianę. Czołgam się po pustym materacu — Caina tu nie ma, jednak niewiele mnie to obchodzi, gdy w mgnieniu oka moim priorytetem staje się łazienka. Nie wiem, co się dzieje ze mną, moją pamięcią i niepokoją mnie nagłe mdłości, które skłaniają mnie do zwrócenia posiłku, o jakim nawet nie miałam pojęcia.
9 wrz 2020
Od Candice C.D Izzy
Koszmar powoli mija. Mogę to stwierdzić chociażby dlatego, że serce nie kołata mi już w piersi. Oddycham spokojnie, miarowo, pomimo iż nieznośny ból krząta mi się po głowie i bezustannie tam pulsuje. Nie potrzebuję wielu przekonywań, by zgodzić się na propozycję przyjaciółki. Przesiąkłam atmosferą tego domu do tego stopnia, że nawet mój pusty żołądek przeżywa lekkie skręcania, przypominając mi o tym, co mogło się wydarzyć. Jestem jednak całkowicie bezpieczna — ba, Amara się do tego przyczyniła, więc podświadomie złożyłam sobie przysięgę, że przestanę dogryzać jej na każdym kroku. Nie zasłużyła sobie na to, pomijając jej przesadne, wścibskie zachowania, dzięki którym jednak zostałam odnaleziona, zanim cokolwiek się wydarzyło.
10 sie 2020
Od Candice C.D Cain
Jest zbyt późno i zbyt ciemno — całkiem logiczne. Za to żadnego pojęcia o logice nie ma to, co dzieje się dookoła nas. Na moje powieki spada ciężkie jak ołów zmęczenie i coraz trudniej jest mi sklecać inteligentne czy twórcze myśli. To może właśnie przez ten przebłysk braku rozumu odwracam się i uparcie idę za Cainem, który dopiero co uraczył mnie stwierdzeniem, że wraca do hotelu. Sen nie pochłania mnie na tyle, bym miała kompletnie w poważaniu los Harvey'a i Jaspera, mimo że oboje potrafią sprawić, że nawet bez Hawthorne'a mam wyjątkowo częstą chęć ucieczki z tego domu wariatów. Teraz jestem jednak zgodna ze swoją podświadomością, chociaż skłamałabym, gdybym powiedziała, że w pełni ją popieram.
22 cze 2020
Od Candice C.D Cain
Ten z góry bezustannie testował moją cierpliwość, podkładał mi kłody pod nogi, szczuł ludźmi, z którymi normalnie bym nie obcowała. Już stawiając pierwszy krok w tym miejscu, bezpieczeństwo nas wszystkich było niezwykle wątpliwe. Zważywszy na to, że w tym gronie tylko jedna osoba, ja, posługiwała się największym procentem rozumu, to nie mogło się skończyć dobrze, a już na pewno nie dla wszystkich.
22 maj 2020
Od Candice C.D Izzy
Zdaje mi się, jakbym spała wieki. Moje oczy niemrawo budzą się, by ujrzeć obraz rzeczywistości, jednak panujący dookoła mrok powoduje, że moja klatka piersiowa machinalnie unosi się w szybkich, niespokojnych oddechach, a przy tym wyzbywam się wszelkiej senności. Bodźce z zewnątrz dochodzą do mnie tak wolno i niedokładnie, że dopiero po dłuższej chwili uświadamiam sobie, że mrok jest wynikiem zakrytych szmatką oczu, a bezruch wymuszają na mnie pasy rozciągające się przez moje kostki i nadgarstki, niedbale wyrzucone do góry oraz drętwiejące już od bólu. Mam płytki oddech, o każdy kolejny muszę walczyć — knebel, zdaje mi się, że stworzony ze skarpety, zatyka mi usta.
15 maj 2020
Od Candice C.D Cain
Rumieniec wstydu długo nie chce zejść z mojej twarzy. Dopiero chwilę po trzaśnięciu drzwi uświadamiam sobie, że wstrzymuję oddech, i teraz wydycham prawie całe uzupełnione powietrzem płuca. Groził mi, myślę sobie. Może gdyby był innym człowiekiem, o innych przeżyciach i wnętrzu, to ta reprymenda wyglądałaby zgoła inaczej, ale chwilę czasu zajmuje mi uświadomienie sobie, ze groźby to jego jedyna broń. Wybuchowa reakcja sprawiła, że poczułam się źle we własnej skórze, jednak w tamtym momencie ciekawość była jak wymagający zaspokojenia głód czy inna silna potrzeba. Nigdy przenigdy nie sądziłam, że dotkną mnie jakiekolwiek wyrzuty sumienia odnośnie Hawthorne'a, ani nawet namiastka tego, ale najwidoczniej cuda się zdarzają i wcale nie są świąteczne.
26 kwi 2020
Od Candice C.D Izzy
Od kiedy wyszłam z kanapkowego raju okrywa mnie autentyczna mgła niepewności i wahania. Mimo że wizualnie przygotowałam się na szóstkę, to myśli w mojej głowie nadal niekontrolowanie szaleją, zamiast być ułożone w perfekcyjnym szyku. Nie wiem, co chcę powiedzieć Raphaelowi, jak się zachować — właściwie niczego nie jestem pewna. Wchodząc do kawiarni, w jakiej się umówiliśmy, oczyszczam głowę z wszelkich myśli, postanawiając jak nigdy improwizować i dać mu przejąć inicjatywę, bo w końcu to on ma się tu postarać i mnie oczarować. Może gdybym nie miała co do niego wątpliwości, to powiedziałabym, że już tego dokonał. Kiedy był jeszcze wybielony do granic, wystarczył perlisty uśmiech. Niestety nie ma tak łatwo.
21 kwi 2020
Od Candice C.D Cain
Resztę nocy ogrzewałam ciało. Zimne, zdrętwiałe stopy długo nie dawały za wygraną, odbijając ode mnie ciepło hotelu i grubej pierzyny. Zdążyłam zapaść w głęboki sen, zanim jeszcze poczułam ciężar obok siebie — wróć, właściwie zdawało mi się, że nie poczułam go w ogóle. Całą noc.
10 kwi 2020
Od Candice C.D Izzy
Spoglądam to na mały palec, to na żarzące się w dzikości oczy przyjaciółki. Temu wyrazowi twarzy nie ufam — wręcz się go boję — ale dzisiaj dostrzegam w nim tyle zawziętości, że gdybym odmówiła, zapewne nie chciałabym być na swoim miejscu. Chciała mnie chronić. Nie mogłam mieć jej tego za złe. Ale nie mogłam też uciekać od odpowiedzialności za potencjalne błędy i krzywdy, które sama sobie wyrobię własnymi, nieprzymuszonym decyzjami. Na tym trzeba się uczyć, z tego trzeba korzystać, a nie nasyłać przyjaciółki, bo byłaś zbyt naiwna i słaba, by zwyczajnie odmówić. Odrzucając myśli w szary kąt, zahaczam swoim małym palcem o palec przyjaciółki i rzucam jej mały uśmiech, co szybko odwzajemnia, w mniej lub bardziej złowieszczy sposób. W głębi swojej podświadomości wiem, że chcę wziąć sprawy we własne ręce i skończyć tę nic nieznaczącą znajomość, póki mam na to dogodną okazję.
25 mar 2020
Od Candice C.D Cain
Muszę mocno zaciskać wargi, żeby nie wybuchnąć potokiem emocji, słów, które potem mogą się odbić na mnie bardziej niż tylko negatywnie. Idąc wzdłuż długiego holu, czułam, jak ściany korytarza stają się jeszcze węższe i węższe, aż tracę oddech. Napięta jak struna wchodzę do przestronniej windy, która, na szczęście, stabilizuje moje dotąd niestwierdzone lęki klaustrofobiczne. Nie mam nic pod ręką, oprócz torebki, bo wszystkie walizki i bagaże podręczne zostaną dostarczone następną windą przez kamerdynerów, byśmy nie musieli ich nosić. Bogaty hotel. Pięciogwiazdkowy. Z pewnością pokoje muszą być wyposażone w coś takiego, jak kanapa, a jeśli nie to przysięgam, uznam to za kolejny powód, dla którego nie powinno mnie tu być.
14 mar 2020
Od Candice C.D Izzy
Biel Raphaela zanika w moich oczach. Robi się coraz brudniejszy, a wszystko za sprawą nagłego wyznania mojej przyjaciółki — broń Boże, nie sądzę, że to źle, ale wolałabym żyć z myślą, że trafiłam na porządnego mężczyznę. Cóż, najwyraźniej nie jest mi to dane. Może już nigdy. Przysięgam, że nie mam pojęcia, dlaczego trafiam akurat na takich. Nie chcę jednak rozczulać się nad tym cały wieczór i ominąć przez to przyjemność, jaką daje pobyt w najdroższej restauracji w mieście. Fakt, O'Connel może i jest bogaty, skoro tu je, choć kto wie, czy przynajmniej w tym jest szczery. Stan jego portfela szczerze mówiąc zrobił się dla mnie wyjątkowo nieistotny. Pomimo piękna jego jasnych oczu, które mnie przeszywają, czuję tylko niechęć.
13 mar 2020
Od Candice C.D Cain
Paru rzeczy się nauczyłam — nie prosić o pomoc Hawthorne'a. O żadną formę pomocy, bo i tak wyjdziesz na tym źle, wydarzy się awaria hydrauliczna, a być może wystraszy się przy okazji jakaś mała, niewinna dziewczynka. No i nie wchodzić do toalet na lotnisku. Oprócz zepsutych nerwów, atrakcji jest naprawdę wiele, jednak najgorsze za mną. Wyszłam z piekielnej kabiny, mając jeszcze odrobinę czasu przed lotem, lecz byłoby zbyt pięknie, gdyby nie pojawił się kolejny kłopot. Lawson, ojciec grupy, altruista, naczelny stróż prawa i porządku, zniknął jak we mgle.
6 mar 2020
Od Candice C.D Izzy
Coś w moim wnętrzu łamie się i kruszy. Głos rozbrzmiewający w głowie nakazuje mi powstrzymywać łzy, nie przygryzać nerwowo wargi i nie układać ust w podkówkę tak długo, jak tylko się da. Ale nie jestem z kamienia. Moje serce, wbrew pozorom, też takie nie jest, a zwłaszcza nie wobec mojej najlepszej przyjaciółki. Do takich momentów człowiek łudzi się i przekonuje, że najgorsze dzieje się dookoła, ale nie przydarza się tobie, czy bliskiej osobie. Zaczynasz wtedy obwiniać Boga, czasem po prostu los, że chciał tak, a nie inaczej. Dlaczego akurat ona, dlaczego nie ja. Teraz, gdy analizuje każde słowo Isabelle, jest mi po prostu przykro — w jednym, wielkim skrócie całej tyrady myśli. Nie umiem nawet zebrać słów, nie pomaga mi szczególnie jej porównanie raka do przeziębienia. Ogarnia mnie autentyczny szok, przez co nie jestem pewna, co czuję, ale pomimo wszystko chcę odpowiedzieć jej w miarę logicznie.
21 lut 2020
Od Candice C.D Cain
Chwila ciszy przedłuża się w nieskończoność, począwszy od momentu, w którym Finnegan oparł dłonie na biodrach i westchnął. Jednak wszystko, nawet czekanie, było czymś stokroć lepszym niż słuchanie głosu Hawthorne'a. Niechęć do niego i grymas na twarzy jest już moim machinalnym odruchem, którego nawet nie potrafię kontrolować, a znalezienie między nim a Lawsonem nici porozumienia kosztowało mnie aż nadto nerwów. Zaczęłam nawet zastanawiać się nad tym, czy gdzieś w połowie drogi do tych pięćdziesięciu tysięcy miesięcznie nie przestać, ale zielone papierki miały to do siebie, że potrafiły diabelsko zmotywować. Trzymiesięczna trasa odetnie mi jednak możliwość szybkiego zrezygnowania, no chyba, że znajdę w sobie deczko chęci, by samodzielnie wracać do Avenley ze środka ogromnego, zaśnieżonego Nix.
Nie wiem, ile Eric zbierał się do wyduszenia z siebie słowa, ale zanim to robi, luzuje krawat, jakby węzeł wokół szyi dotkliwie mu w tym przeszkadzał. Spogląda na mnie, odpowiadam mu pytającym wzrokiem.
30 sty 2020
Od Candice C.D Cain
Na bycie niańką na pełen etat się nie pisałam. Wytrzymuję ledwo parę godzin, góra pół doby, a co dopiero najprawdziwsza trasa koncertowa obejmująca cały, cholerny kontynent. Dwadzieścia cztery na siedem z tymi pomiotami Caina Hawthorne'a — z nim włącznie. Peszy mnie to, że każdy się na mnie gapi. Zaciskam usta w zastanowieniu, chociaż zapewne nawet nie mogę się nad tym zastanawiać, bo klamka zapadła. Wreszcie unoszę zmieszane spojrzenie na Savannah. Kobieta podaje mi dokument wraz z długopisem. Na końcu długiego, małego tekstu znajduje się miejsce na mój osobisty podpis, który przypieczętuje mój biedny los na dosyć spory okres czasu.
— Spokojnie, Snow — odzywa się Morissey z końca pokoju. — Nie każda może jeździć na koncerty i jeszcze dostawać za to hajs, za darmo słuchając każdego występu. Będzie fajnie. — Pociesza mnie, jednak w zamian odsyłam mu ironiczny uśmiech.
22 sty 2020
Od Candice C.D Izzy
Ostatnie najwyraźniejsze wspomnienie z pamiętnej imprezy urodzinowej Izzy to słowa w mojej (swoją drogą pulsującej teraz bólem) głowie „nie piję dużo”. Bądźmy ze sobą szczerzy. Dużo nigdy nie piję. Świętem jest zobaczyć mnie w takim stanie, jak wczoraj, ale mieliśmy praktycznie wszyscy bardzo ważne święto, więc czuję się duchowo usprawiedliwiona. Wystarczy tylko przeżyć ten dzień bez poznawania nowych szczegółów tamtego wieczoru i bez większych skutków wypicia alkoholu. To co miało się wydarzyć najgorszego, już się wydarzyło o poranku. Teraz zostaje woda z cytryną i krople miętowe, które zabiją w moim gardle odruchy wymiotne, gdy tylko pomyślę sobie o drinku.
— Po prostu nie wracajmy do tego, co było wczoraj... właściwie dzisiaj. — Masuję sobie zbolałe skronie. — Wiem, organizuję najlepsze imprezy.
12 sty 2020
Od Candice C.D Cain
Tamtego wieczoru po tym, jak dziecko zasnęło w moim pokoju, rozmawiałam ze swoją przyjaciółką jeszcze trochę czasu przy herbacie. Choć dokładnie opisywałam jej każdy, no prawie każdy szczegół mojej wymagającej pracy, to dalej nie łapała powagi sytuacji. Jej twarz wykrzywiała się w głupich uśmieszkach kryjących mnóstwo podtekstów. Przysięgam, że jeśli oni kiedykolwiek będą chcieli się poznać, zaprotestuję, bo to oznaczałoby ostateczną zagładę ludzkości.
Około dziewiątej rano wybudzam się już ze snu. Co jak co, ale będąc pod jednym dachem z Hawthornem, nie można nacieszyć się spokojnym, nienaruszonym snem. Plecy bolą mnie od twardej kanapy — całą noc spędziłam właśnie na niej, przewracając się z jednego boku do drugiego. Nie wiem, jak wybrnąć z tego, co wczoraj się wydarzyło, jak w ogóle wyjaśnić brak Caina w jego własnym apartamencie, by jednocześnie uniknąć rozpowiadania o jego nieciekawym stanie — zaszkodzi to i mnie, i jemu. Jeżeli w grę wejdzie Savannah, nie ma takiej siły, żeby wszyscy wyszli z tego cało.
A więc miło było cię poznać, Hawthrone.
Taki żart.
Około dziewiątej rano wybudzam się już ze snu. Co jak co, ale będąc pod jednym dachem z Hawthornem, nie można nacieszyć się spokojnym, nienaruszonym snem. Plecy bolą mnie od twardej kanapy — całą noc spędziłam właśnie na niej, przewracając się z jednego boku do drugiego. Nie wiem, jak wybrnąć z tego, co wczoraj się wydarzyło, jak w ogóle wyjaśnić brak Caina w jego własnym apartamencie, by jednocześnie uniknąć rozpowiadania o jego nieciekawym stanie — zaszkodzi to i mnie, i jemu. Jeżeli w grę wejdzie Savannah, nie ma takiej siły, żeby wszyscy wyszli z tego cało.
A więc miło było cię poznać, Hawthrone.
Taki żart.
27 gru 2019
Od Candice C.D Cain
Prywatne lokum owiane samotnością, a do tego wyraźna woń jabłkowo-miętowej herbaty są wszystkim, czego potrzebuję, by wyrzucić z siebie stres. Cicha, melodyjna muzyka z telefonu trafia do moich uszu. Laptop grzeje mi uda, ale wiem, że cokolwiek by się nie stało, muszę napisać pracę na studia. Inaczej, kurka rurka, wyrzucą mnie stamtąd i wymną z wzorca, jakim staram się nieprzerwanie być. Inteligentna, pewna siebie, punktualna, dokładna... bez tego jestem tylko zagubioną uczennicą na tle ogromnej uczelni, na jakiej, niestety, nie brakuje talentów i wiecznej rywalizacji.
Lubię rywalizację. Konkurencję.
Doświadczam jej regularnie w pracy — i oczywiście nie chodzi o pomoc w bibliotece, a o szczególnie rozrywkową przepychankę z Hawthorne'm, który dzień w dzień przypomina mi, jak bardzo złą i nieprzemyślaną decyzję podjęłam, zaczynając pracować.
Lubię rywalizację. Konkurencję.
Doświadczam jej regularnie w pracy — i oczywiście nie chodzi o pomoc w bibliotece, a o szczególnie rozrywkową przepychankę z Hawthorne'm, który dzień w dzień przypomina mi, jak bardzo złą i nieprzemyślaną decyzję podjęłam, zaczynając pracować.
7 gru 2019
Od Candice C.D Izzy
Staram się jak najszybciej wyjść z galerii handlowej, żeby ludzie dookoła przestali namiętnie przysłuchiwać się naszej kłótni, robić skrzywione miny i odwracać się przez ramię w reakcji na oskarżycielskie słowa mojej przyjaciółki, które są jednak kierowane do mnie, nie do pewnych randomowych przechodniów. Co takie cudowne i niebywałe, że nagle każdego dookoła interesuje nasze życie.
Ale ta skomplikowana sytuacja zaraz się skończy, wraz z imprezą, którą zapamięta każdy. Nie bez właśnie takich oczekiwań starałam się o najmniejszy szczegół, o najdokładniejsze złożenie zamówień, dobór smaków i dekoracji, żeby nikt się tym nie zachwycił — a najbardziej zadowolona ma być Izzy. Co prawda wszystko było współpracą z Nate'm. Ale najzwyczajniej w świecie denerwuje mnie już fakt, że przez Mortensen wszystko kręci się dookoła niego, bo nie może ona odsunąć swoich domysłów na całkiem daleki plan. Jak to wszystko się skończy, przysięgam, że przyjeżdżam na cholernie długi urlop od tej wesołej rodzinki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)