Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izzy&Candice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izzy&Candice. Pokaż wszystkie posty

10 paź 2020

Od Isabelle cd. Candice

Czuję jak woda, którą piję z butelki walającej się przed chwilą pod moim siedzeniem, wpada nie w tę dziurkę, co powinna. Konsekwencją jest mój kaszel i problem z nabraniem oddechu. Oczywiście, w międzyczasie chciałam też jednocześnie się odezwać, ale odruch organizmu znacznie mi to utrudnił.
Candice marszczy brwi i pyta, czy mi nie pomóc. Unoszę dłoń do góry i czuję się jak osiemdziesięcioletni astmatyk po maratonie. W końcu jednak udaje mi się uspokoić i nabrać powietrza.
- Nie używaj tych słów w mojej obecności - moje słowa brzmią jak prośba, choć nie uchodzi mojej uwadze, że lekko się krzywię.
Oczywiście, że tak! Wizja Amary i mojego brata tak przyćmiła mi umysł, że o mało nie umarłam od wody. Jaki miałabym napis na nagrobku? Tragiczna śmierć od picia? Nie, wtedy musiałabym się zakrztusić alkoholem. A nawet jeśli, to wolałabym właśnie tak umrzeć.

9 wrz 2020

Od Candice C.D Izzy

Koszmar powoli mija. Mogę to stwierdzić chociażby dlatego, że serce nie kołata mi już w piersi. Oddycham spokojnie, miarowo, pomimo iż nieznośny ból krząta mi się po głowie i bezustannie tam pulsuje. Nie potrzebuję wielu przekonywań, by zgodzić się na propozycję przyjaciółki. Przesiąkłam atmosferą tego domu do tego stopnia, że nawet mój pusty żołądek przeżywa lekkie skręcania, przypominając mi o tym, co mogło się wydarzyć. Jestem jednak całkowicie bezpieczna — ba, Amara się do tego przyczyniła, więc podświadomie złożyłam sobie przysięgę, że przestanę dogryzać jej na każdym kroku. Nie zasłużyła sobie na to, pomijając jej przesadne, wścibskie zachowania, dzięki którym jednak zostałam odnaleziona, zanim cokolwiek się wydarzyło.

8 lip 2020

Od Izzy cd. Candice

Krzywię się i mam wrażenie, że powietrze wokół nas zagęściło się do takiego stopnia, że oddychanie robi się dla mnie wyzwaniem. To nie jest odpowiednia chwila na tracenie przytomności. Powinnam pomyśleć i wziąć ze sobą jakiś batonik jako formę bomby cukrowej, ale tak się składa, że po wnioskach Amary niezbyt myślałam o tym, aby przejmować się sobą.
Kiwam głową, nie bagatelizując słów przyjaciółki, ale jeśli mamy tu zostać, na pewno nie z prawdopodobieństwem, że ten obleśny facet może wstać.
- Czy dasz radę go przypilnować? - pytam się Amary, która próbuje na przemian przestać płakać i wycierać twarz od łez, makijażu i podkładu.
- Jasne, ale...
- Weź moją bluzę i obwiąż mu głowę - zdejmuję z siebie ubranie i rzucam w stronę dziewczyny, która nieporadnie chwyta ją w swoje dłonie. Nie zamierzam być oskarżana o morderstwo lub płacić za to, że nie udzieliłam żadnej pomocy. Raphaelowi należy się sroga kara, ale tym zajmie się policja. Nie do mnie należy sąd ostateczny, aczkolwiek nadal odczuwam pełną ochotę kopnięcia go w brzuch z całej siły.

22 maj 2020

Od Candice C.D Izzy

Zdaje mi się, jakbym spała wieki. Moje oczy niemrawo budzą się, by ujrzeć obraz rzeczywistości, jednak panujący dookoła mrok powoduje, że moja klatka piersiowa machinalnie unosi się w szybkich, niespokojnych oddechach, a przy tym wyzbywam się wszelkiej senności. Bodźce z zewnątrz dochodzą do mnie tak wolno i niedokładnie, że dopiero po dłuższej chwili uświadamiam sobie, że mrok jest wynikiem zakrytych szmatką oczu, a bezruch wymuszają na mnie pasy rozciągające się przez moje kostki i nadgarstki, niedbale wyrzucone do góry oraz drętwiejące już od bólu. Mam płytki oddech, o każdy kolejny muszę walczyć — knebel, zdaje mi się, że stworzony ze skarpety, zatyka mi usta.

18 maj 2020

Od Izzy cd. Candice

Rzucam plecak pod ścianę i zdejmuję z ramienia zawieszoną na nim kurtkę. Brittany podbiega, merdając ogonem, a ja po raz kolejny wychwalam pod niebiosa to, że husky nie szczekają tak często, jak inne psy.
- Cześć kochanie - siłuję się chwilę z butami, próbując zdjąć je mniej radykalnym sposobem niż normalny człowiek. Jednocześnie wyjmuję słuchawki z uszu, z których cały czas leci muzyka. Całe szczęście, że mam częściową kontrolę przynajmniej nad swoim utrzymaniem równowagi, bo po dzisiejszym przeciągnięciu mnie po parku przez mojego psa, coś nieprzyjemne uciska mnie w biodrze. Kolejny siniak na tyłku nie jest mile widziany.
Po szybkim uwolnieniu się z butów, bluzy, torby i próby niezaplątania się w słuchawki, które i tak są bezprzewodowe - i tu należą się podziękowania mojemu najstarszemu z młodszych braci, za niezwykle inteligentny pomysł kupna mi na urodziny takich słuchawek, których nie popsuję w ciągu najbliższego miesiąca, i które zdadzą test wymyślony przez samą mnie. To nie lada wyczyn - przeszłam się po salonie, nasłuchując uważnie, bo zazwyczaj o tej porze, tego konkretnego dnia leciał w moją stronę bliżej nieokreślony nigdy tekst mojej przyjaciółki. Spoglądam na godzinę, bo przecież jeszcze niedawno narzekałam, że jestem spóźniona, a akurat jedzenie to moje hobby, szczególnie zrobione przez kogoś innego niż mnie.

26 kwi 2020

Od Candice C.D Izzy

Od kiedy wyszłam z kanapkowego raju okrywa mnie autentyczna mgła niepewności i wahania. Mimo że wizualnie przygotowałam się na szóstkę, to myśli w mojej głowie nadal niekontrolowanie szaleją, zamiast być ułożone w perfekcyjnym szyku. Nie wiem, co chcę powiedzieć Raphaelowi, jak się zachować — właściwie niczego nie jestem pewna. Wchodząc do kawiarni, w jakiej się umówiliśmy, oczyszczam głowę z wszelkich myśli, postanawiając jak nigdy improwizować i dać mu przejąć inicjatywę, bo w końcu to on ma się tu postarać i mnie oczarować. Może gdybym nie miała co do niego wątpliwości, to powiedziałabym, że już tego dokonał. Kiedy był jeszcze wybielony do granic, wystarczył perlisty uśmiech. Niestety nie ma tak łatwo.

21 kwi 2020

Od Izzy cd. Candice

Nie podoba mi się ta dziewczyna. Nikt nie proponuje ci bezinteresownej pomocy w tych czasach, a tym bardziej wzięta prosto z castingu na modelkę była faceta, którego chcesz się pozbyć. Tak się jednak składa, że Raphael nie podoba mi się jeszcze bardziej, dlatego patrzę przekonująco na Candice. Wygląda, jakby chciała stąd iść, jak najdalej od Amary. Ja oczywiście popieram jej zdanie, ale ważny jest sojusz, nawet jeśli nie zawierasz go z kimś, kogo obdarzasz wielką sympatią. Ja akurat jestem w tym dobra. Podobno.
Mniejsza z tym.
Amara wcale nie wygląda na taką, co czeka na odpowiedź. Ona już podjęła decyzję za nas. Nie musimy odpowiadać. Lubię ludzi zdecydowanych, ale przeczucie - które coraz częściej zaczyna się odzywać - podpowiada mi, że jej natura jeszcze nie raz da nam się we znaki.
- Wręcz przeciwnie - mówię, powtarzając ruch dziewczyny i rozkładając ręce na znak, że podoba mi się miejsce, w którym rozmawiamy. Cisza, spokój, a jeszcze nie pokręciło mnie na tyle, bym wierzyła, że ktoś nas śledzi. Chyba że Amara wplątana jest w jakieś mafijne sprawy, śledzi ją FBI, czy inna organizacja rodem z filmów akcji.

10 kwi 2020

Od Candice C.D Izzy

Spoglądam to na mały palec, to na żarzące się w dzikości oczy przyjaciółki. Temu wyrazowi twarzy nie ufam — wręcz się go boję — ale dzisiaj dostrzegam w nim tyle zawziętości, że gdybym odmówiła, zapewne nie chciałabym być na swoim miejscu. Chciała mnie chronić. Nie mogłam mieć jej tego za złe. Ale nie mogłam też uciekać od odpowiedzialności za potencjalne błędy i krzywdy, które sama sobie wyrobię własnymi, nieprzymuszonym decyzjami. Na tym trzeba się uczyć, z tego trzeba korzystać, a nie nasyłać przyjaciółki, bo byłaś zbyt naiwna i słaba, by zwyczajnie odmówić. Odrzucając myśli w szary kąt, zahaczam swoim małym palcem o palec przyjaciółki i rzucam jej mały uśmiech, co szybko odwzajemnia, w mniej lub bardziej złowieszczy sposób. W głębi swojej podświadomości wiem, że chcę wziąć sprawy we własne ręce i skończyć tę nic nieznaczącą znajomość, póki mam na to dogodną okazję.

4 kwi 2020

Od Izzy cd. Candice

Bardzo nie lubię, gdy się mnie wyrzuca z rozmowy, nawet jeśli było to zrobione w tak uprzejmy sposób, w jaki zrobił to Raphael, ale wzrok Candice jest bardzo czytelny. Ostatecznie z kwaszoną miną drepczę powoli do mieszkania, nastawiając jeszcze ostatecznie uszu, aby usłyszeć, co też nasz pan czarujący ma do załatwienia z moją przyjaciółką.
Zobaczymy, kto się okaże mądrzejszy. Ze mną się nie rywalizuje.
Z windy wyskakuję jak poparzona, pospiesznie otwieram drzwi od mieszkania i podbiegam do okna. Nie zdejmuję nawet szpilek, torebkę rzucam na kanapę i dyskretnie wyglądam przez okno. Niestety nic nie widać. Niech to szlag.
Daję Candice pięć minut, żeby wróciła do mieszkania. Inaczej biorę jakiś gruby, stalowy pręt, gaz pieprzowy i dzwonię na policję, żeby w razie czego mi pomogła. W duchu przeklinam matkę naturę za to, że co prawda dała nam cycki, ale niestety fizycznie jesteśmy słabsze. Coś za coś, ale w końcu nie chodziłam na lekcje karate tylko po to, żeby zająć się sobą w czas wolny. Nie będzie mi potrzebny nawet pręt. Jakbym się tylko zawzięła, to byłabym pierwszą, która spuściłaby manto temu dupkowi. Jakoś intuicja mi podpowiada, że faktycznie nim jest.
W chwili, gdy ja zaczęłam planować każdy ruch, w mieszkaniu roznosi się stukot szpilek. Ja swoje zdjęłam dawno temu, ale nadal nie poszłam się przebrać. Także wyskakuję w sukience spod tego okna, a Candice spogląda na mnie z niepokojem.

14 mar 2020

Od Candice C.D Izzy

Biel Raphaela zanika w moich oczach. Robi się coraz brudniejszy, a wszystko za sprawą nagłego wyznania mojej przyjaciółki — broń Boże, nie sądzę, że to źle, ale wolałabym żyć z myślą, że trafiłam na porządnego mężczyznę. Cóż, najwyraźniej nie jest mi to dane. Może już nigdy. Przysięgam, że nie mam pojęcia, dlaczego trafiam akurat na takich. Nie chcę jednak rozczulać się nad tym cały wieczór i ominąć przez to przyjemność, jaką daje pobyt w najdroższej restauracji w mieście. Fakt, O'Connel może i jest bogaty, skoro tu je, choć kto wie, czy przynajmniej w tym jest szczery. Stan jego portfela szczerze mówiąc zrobił się dla mnie wyjątkowo nieistotny. Pomimo piękna jego jasnych oczu, które mnie przeszywają, czuję tylko niechęć.

13 mar 2020

Od Izzy cd. Candice

Unoszę brew i patrzę na nią z politowaniem. Wytyka mi język, a uśmiech z jej twarzy nie znika. Wybucham śmiechem i kręcę głową, wracając do nakładania nam obiadku.
- Czasem taki koleś jest lepszy, niż szarmancki dupek, który ukrywa swoją prawdziwą naturę.
Candice prycha pod nosem i chowa karteczkę do kieszeni. Ja w tym czasie kładę przed nią talerz, obchodzę wyspę i siadam obok.
- To jak? Zrobisz coś z tym, czy zamierzasz czekać, aż sam zacznie działać?
Nie powiedziałam, że jestem przeciwko. Skoro jest taki boski, to dlaczego nie skorzystać z okazji?
- Niech się wykaże. W końcu to on jest facetem. Ja będę cierpliwie czekać, dając mu limit czasowy.
- Już to widzę, będziesz czekać tak wieki. Mogę się założyć, że właśnie powziął podobną myśl do twojej. Czekaj, czy ty właściwie dałaś mu swój numer? - kieruję w nią swój widelec.
- No tak jakby... no nie.
- No tak, to ja jestem mózgiem operacji "podryw" - przewracam oczami, dostając delikatnego kopniaka w łydkę - Pisz do niego. A sprawdziłaś, czy nie ma przypadkiem nikogo innego?

6 mar 2020

Od Candice C.D Izzy

Coś w moim wnętrzu łamie się i kruszy. Głos rozbrzmiewający w głowie nakazuje mi powstrzymywać łzy, nie przygryzać nerwowo wargi i nie układać ust w podkówkę tak długo, jak tylko się da. Ale nie jestem z kamienia. Moje serce, wbrew pozorom, też takie nie jest, a zwłaszcza nie wobec mojej najlepszej przyjaciółki. Do takich momentów człowiek łudzi się i przekonuje, że najgorsze dzieje się dookoła, ale nie przydarza się tobie, czy bliskiej osobie. Zaczynasz wtedy obwiniać Boga, czasem po prostu los, że chciał tak, a nie inaczej. Dlaczego akurat ona, dlaczego nie ja. Teraz, gdy analizuje każde słowo Isabelle, jest mi po prostu przykro — w jednym, wielkim skrócie całej tyrady myśli. Nie umiem nawet zebrać słów, nie pomaga mi szczególnie jej porównanie raka do przeziębienia. Ogarnia mnie autentyczny szok, przez co nie jestem pewna, co czuję, ale pomimo wszystko chcę odpowiedzieć jej w miarę logicznie.

16 lut 2020

Od Izzy cd. Candice

Może i czułam się beznadziejnie, ale nie straciłam trzeźwego myślenia. Kiedy przyjedzie tu mój brat, nawet nie spyta się o to, czy mam jakieś inne propozycje, tylko od razu wpakuje mnie w samochód i zawiezie do tego okropnego miejsca. A potem postawi na swoim tak, jak ja to mam w zwyczaju i będzie twierdził, że on jako jedyny ma tutaj wyłączną rację.
Jednak nie udaje mi się zniweczyć planu przyjaciółki, bo zanim zdążyłam zareagować, ona już rozmawiała z Nathanielem. Krótko i zwięźle.
Kiwała tylko głową, bo w pewnym momencie pewnie mojemu braciszkowi włączył się tryb dominanta i to on przejmował stery.
Szybko się też rozłączyli, bo przyjaciółka schowała telefon do kieszeni i jeszcze raz przyjrzała mi się uważnie, jakbym miała zaraz niespodziewanie sama znowu polecieć w dół.

22 sty 2020

Od Candice C.D Izzy

Ostatnie najwyraźniejsze wspomnienie z pamiętnej imprezy urodzinowej Izzy to słowa w mojej (swoją drogą pulsującej teraz bólem) głowie „nie piję dużo”. Bądźmy ze sobą szczerzy. Dużo nigdy nie piję. Świętem jest zobaczyć mnie w takim stanie, jak wczoraj, ale mieliśmy praktycznie wszyscy bardzo ważne święto, więc czuję się duchowo usprawiedliwiona. Wystarczy tylko przeżyć ten dzień bez poznawania nowych szczegółów tamtego wieczoru i bez większych skutków wypicia alkoholu. To co miało się wydarzyć najgorszego, już się wydarzyło o poranku. Teraz zostaje woda z cytryną i krople miętowe, które zabiją w moim gardle odruchy wymiotne, gdy tylko pomyślę sobie o drinku.
— Po prostu nie wracajmy do tego, co było wczoraj... właściwie dzisiaj. — Masuję sobie zbolałe skronie. — Wiem, organizuję najlepsze imprezy.

25 gru 2019

Od Izzy cd. Candice

Dobra. Nie spodziewałam się.
Candice złożyła mi życzenia urodzinowe, fakt faktem powiedziała, że prezent będzie nieco później, ale nic poza tym się nie działo. Było spokojnie. A potem zaczęła się dziwnie zachowywać.
A teraz nagle ciągnie mnie w kiecce nie wiadomo gdzie i znajduję się w sali razem z moją rodzinką, która zresztą pary z ust nie puściła.
Nie wydobywam z siebie słowa. Rudowłosa ciągnie mnie do rodziny, więc zamykam na wpół otwarte usta i zaczynam samodzielnie w końcu iść. Mama wychodzi na przód, ale prześciga ją ciocia. W stylowej sukience, niezaprzeczalnie perfekcyjnie ułożonej fryzurze, imprezowym makijażu i jakimś przystojnym facetem u boku.
Cała ciocia Melanie.
- Kochanie moje najdroższe - obejmuje mnie tak mocno, że przez chwilę brakuje mi tchu - Niech ci się żyje sto lat, a nawet dłużej, bądź zawsze taka piękna - i tu mnie dyskretnie mierzy wzrokiem, poruszając sugestywnie brwiami - i znajdź jakiegoś, wiadomo, przystojniaka - mruga do mnie porozumiewawczo i przytula ponownie.
Rick podśmiechuje się z boku, a ja mrużę oczy, zaciskając usta w wąską kreskę, będąc utkwiona w ramionach cioci.

7 gru 2019

Od Candice C.D Izzy

Staram się jak najszybciej wyjść z galerii handlowej, żeby ludzie dookoła przestali namiętnie przysłuchiwać się naszej kłótni, robić skrzywione miny i odwracać się przez ramię w reakcji na oskarżycielskie słowa mojej przyjaciółki, które są jednak kierowane do mnie, nie do pewnych randomowych przechodniów. Co takie cudowne i niebywałe, że nagle każdego dookoła interesuje nasze życie.
Ale ta skomplikowana sytuacja zaraz się skończy, wraz z imprezą, którą zapamięta każdy. Nie bez właśnie takich oczekiwań starałam się o najmniejszy szczegół, o najdokładniejsze złożenie zamówień, dobór smaków i dekoracji, żeby nikt się tym nie zachwycił — a najbardziej zadowolona ma być Izzy. Co prawda wszystko było współpracą z Nate'm. Ale najzwyczajniej w świecie denerwuje mnie już fakt, że przez Mortensen wszystko kręci się dookoła niego, bo nie może ona odsunąć swoich domysłów na całkiem daleki plan. Jak to wszystko się skończy, przysięgam, że przyjeżdżam na cholernie długi urlop od tej wesołej rodzinki.

6 gru 2019

Od Izzy cd. Candice

Teraz wszystko było podejrzane. To nie kwestia zaufania, bo ufam Candice, nawet jeśli ukrywała przede mną tak znaczącą sprawę. Po prostu zachowuje się dla mnie podejrzanie, co wprowadza mnie dodatkowo w konsternację, bo odnoszę wrażenie, że nie wiem jeszcze wszystkiego. Przeraża mnie myśl, co to może jeszcze być.
Kto normalny jednak odmawia zakupów? Chyba tylko ten, którego nie stać na kompletnie nic. Dziękuję za moją wypłatę.
Oczywiście udaję, że wcale się na tę propozycję nie ucieszyłam. Moje wewnętrzne dziecko klaszcze rączkami i tupie nóżkami. Prycham pod nosem, robiąc znudzoną minę, a żeby podkreślić moją udawaną niechęć, krzyżuję dodatkowo ręce na piersiach. A w głowie układam plan opanowania avenleyowskiej galerii.
- No dobra, pójdę z tobą na zakupy - mówię od niechcenia, przygryzając skórkę na ustach, żeby przypadkiem nie wykrzywić ich w uśmiech - Ale tylko po to, żebyś nie wybrała czegoś beznadziejnego za bezcen z pierwszego lepszego sklepu - idę do swojego pokoju. Słyszę za sobą cichy chichot i modlę się w duchu, aby to nie było skierowane do telefonu. Oglądam się przez ramię, ale ona śmieje się ze mnie.

29 lis 2019

Od Candice C.D Izzy

Szok i zagubienie to za małe określenie na to, co teraz czuję. Oczy Izzy lśnią od szaleństwa, ilekroć w nie patrzę — to straszny widok. Nie rozumiem, o co jej chodzi, tym bardziej, że na każde kolejne słowa dostaję jeszcze gorszą reakcję, która zadziwia mnie bardziej, niż poprzednia. Kiedy jeszcze ustalałam wszystko z Nathanielem, powiedział mi, że urodzinowa impreza-niespodzianka na dziewięćdziesiąt dziewięć procent spodoba się Izzy. W życiu nie sądziłam, że to pójdzie w tę stronę i prawie pokuszę się o to, żeby wszystko odwołać.
Zaraz... chwila.
Analizuję wszystko jeszcze raz. Mam czas — mnóstwo czasu, zważywszy na to, że Mortensen dzwoni obsmarować błotem Nate'a i kazać mu przyjechać w trybie natychmiastowej. Przez moją głowę natychmiast przechodzi błyskotliwa myśl, że Izzy po prostu może uważać, że... cholera, ja i jej brat ze sobą kręcimy. 
I jeszcze wspomniałam o Gabrielu jak o dobrej opcji. Powtarzając sobie tę rozmowę od tego kąta, czuję jeszcze większy wstyd i okropne zażenowanie. Ciary przechodzą mnie na samą myśl, że mogłoby łączyć mnie cokolwiek większego z facetem z rodziny, przypominam, Mortensen. 
Ale niespodzianka to niespodzianka, moja przyjaciółka nie może się o niej dowiedzieć, nawet, gdyby dalej miała myśleć, że mnie i Nathaniela coś łączy. Wiem już, dlaczego Izzy jest tak zbulwersowana, więc wysyłam ukradkiem SMS'a do jej brata z oczywistym wnioskiem, że jego siostra dostała świra i uważa, że kręcimy. Dodaję jeszcze to, że nie możemy zdradzić tego, co naprawdę knujemy. Weźmiemy udział w jej grze, o której nawet nie wie, że to jakakolwiek gra. Ba — Isabelle jest święcie przekonana, że mnie i Nata łączy coś więcej.
Większej bzdury nie słyszałam.

21 lis 2019

Od Izzy cd. Candice

Stajemy za samochodem, który zaparkowany jest przy krawężniku. Ja się starannie za nim chowam, Gabe staje za mną i przygląda się zaciekawiony. Odwracam się i pokazuję dłonią, że ma się zniżyć.
- To wygląda idiotycznie.
- Sam wyglądasz idiotycznie, jesteś tak wysoki, że cię z łatwością zauważą. Jesteś beznadziejnym Bondem - prycham i próbuję wyłapać, co takiego robią Candice i Nathaniel w tym lokalu.
- Co jest złego w tym, że tu są?
- Ty się jeszcze pytasz?
- Nate spotyka się, z kim tylko chce, nie moja w tym sprawa. Jeśli tej dwójce to odpowiada, to dlaczego mam być przeciwny? - dziecko więcej zrozumie, a temu trzeba po kilka razy tłumaczyć.
- Ponieważ Candice jest moją przyjaciółką. Istnieje ważna zasada na tym świecie - nie zakochuj się w przyjacielu, a tym bardziej w przyjacielu swojego rodzeństwa.
- Szczerze wątpię, aby pomiędzy nimi cokolwiek było, prócz zwykłej znajomości na zasadzie popularnych w tych czasach określeń "kolega", "koleżanka". W końcu to twoja przyjaciółka. Nie da się być blisko ciebie i nie znać naszego brata, który jest zresztą męską wersją ciebie. Całe szczęście, że charaktery inne wam się trafiły.

8 lis 2019

Od Candice C.D Izzy

Okłamywanie własnej przyjaciółki nigdy nie było, nie jest ani nie będzie łatwym doświadczeniem. Mortensen ma to do siebie, że gdy czuje, że coś jest nie tak, to zaczyna węszyć. A niemiłe wrażenie próbuje wmówić mi, że właśnie dałam jej wystarczająco dużo powodów do tego, że coś jest na rzeczy i powinna zacząć śledztwo.
Zanim wsiadam do auta Nathaniela, uważnie rozglądam się za znajomymi osobami. Nie dostrzegając jednak nikogo, z westchnieniem pełnym autentycznej ulgi zapinam pas i uśmiecham się szeroko.
— Chyba obyło się bez szpiega. — Od razu wyciągam z torebki lusterko oraz błyszczyk, z czego błyszczykiem sunę dokładnie po ustach.