Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izzy. Pokaż wszystkie posty

10 paź 2020

Od Isabelle cd. Candice

Czuję jak woda, którą piję z butelki walającej się przed chwilą pod moim siedzeniem, wpada nie w tę dziurkę, co powinna. Konsekwencją jest mój kaszel i problem z nabraniem oddechu. Oczywiście, w międzyczasie chciałam też jednocześnie się odezwać, ale odruch organizmu znacznie mi to utrudnił.
Candice marszczy brwi i pyta, czy mi nie pomóc. Unoszę dłoń do góry i czuję się jak osiemdziesięcioletni astmatyk po maratonie. W końcu jednak udaje mi się uspokoić i nabrać powietrza.
- Nie używaj tych słów w mojej obecności - moje słowa brzmią jak prośba, choć nie uchodzi mojej uwadze, że lekko się krzywię.
Oczywiście, że tak! Wizja Amary i mojego brata tak przyćmiła mi umysł, że o mało nie umarłam od wody. Jaki miałabym napis na nagrobku? Tragiczna śmierć od picia? Nie, wtedy musiałabym się zakrztusić alkoholem. A nawet jeśli, to wolałabym właśnie tak umrzeć.

8 lip 2020

Od Izzy cd. Candice

Krzywię się i mam wrażenie, że powietrze wokół nas zagęściło się do takiego stopnia, że oddychanie robi się dla mnie wyzwaniem. To nie jest odpowiednia chwila na tracenie przytomności. Powinnam pomyśleć i wziąć ze sobą jakiś batonik jako formę bomby cukrowej, ale tak się składa, że po wnioskach Amary niezbyt myślałam o tym, aby przejmować się sobą.
Kiwam głową, nie bagatelizując słów przyjaciółki, ale jeśli mamy tu zostać, na pewno nie z prawdopodobieństwem, że ten obleśny facet może wstać.
- Czy dasz radę go przypilnować? - pytam się Amary, która próbuje na przemian przestać płakać i wycierać twarz od łez, makijażu i podkładu.
- Jasne, ale...
- Weź moją bluzę i obwiąż mu głowę - zdejmuję z siebie ubranie i rzucam w stronę dziewczyny, która nieporadnie chwyta ją w swoje dłonie. Nie zamierzam być oskarżana o morderstwo lub płacić za to, że nie udzieliłam żadnej pomocy. Raphaelowi należy się sroga kara, ale tym zajmie się policja. Nie do mnie należy sąd ostateczny, aczkolwiek nadal odczuwam pełną ochotę kopnięcia go w brzuch z całej siły.

18 maj 2020

Od Izzy cd. Candice

Rzucam plecak pod ścianę i zdejmuję z ramienia zawieszoną na nim kurtkę. Brittany podbiega, merdając ogonem, a ja po raz kolejny wychwalam pod niebiosa to, że husky nie szczekają tak często, jak inne psy.
- Cześć kochanie - siłuję się chwilę z butami, próbując zdjąć je mniej radykalnym sposobem niż normalny człowiek. Jednocześnie wyjmuję słuchawki z uszu, z których cały czas leci muzyka. Całe szczęście, że mam częściową kontrolę przynajmniej nad swoim utrzymaniem równowagi, bo po dzisiejszym przeciągnięciu mnie po parku przez mojego psa, coś nieprzyjemne uciska mnie w biodrze. Kolejny siniak na tyłku nie jest mile widziany.
Po szybkim uwolnieniu się z butów, bluzy, torby i próby niezaplątania się w słuchawki, które i tak są bezprzewodowe - i tu należą się podziękowania mojemu najstarszemu z młodszych braci, za niezwykle inteligentny pomysł kupna mi na urodziny takich słuchawek, których nie popsuję w ciągu najbliższego miesiąca, i które zdadzą test wymyślony przez samą mnie. To nie lada wyczyn - przeszłam się po salonie, nasłuchując uważnie, bo zazwyczaj o tej porze, tego konkretnego dnia leciał w moją stronę bliżej nieokreślony nigdy tekst mojej przyjaciółki. Spoglądam na godzinę, bo przecież jeszcze niedawno narzekałam, że jestem spóźniona, a akurat jedzenie to moje hobby, szczególnie zrobione przez kogoś innego niż mnie.

1 maj 2020

Od Izzy cd. Gabriella

Znów jakiś głos podświadomie mówi mi, że wpakowałam się w niezbyt ciekawą sytuację. To miasto mnie wkrótce wykończy. Psychicznie. I parę innych osób w razie, jakby był niedomiar kłopotów i problemów. A te zapowiadają się obecnie całkiem obiecująco, tylko trzeba dać im czas na rozwinięcie. Ale po co słuchać podświadomych myśli? Nigdy nie robię tego wtedy, gdy powinnam.
Chłodne powietrze omiata moją sylwetkę i pomimo tego, że mój organizm jest wystarczająco wychłodzony, to moje myśli wręcz chłoną to zimno. A na myśl, że będę musiała wrócić do środka i znowu opiekować się koleżanką, aż mam ochotę przykuć się do tego miejsca i nie ruszać na krok.
Jednocześnie obserwuję wyciągniętą rękę Gabriela, trzymającego kurtkę, jak prezent. Nie jestem pewna czy zmusza go do tego odpowiednie wychowanie i kultura i po prostu tak wypada, czy może ma inne zamiary. Nikogo tutaj nie jestem pewna, nawet siebie samej.

21 kwi 2020

Od Izzy cd. Candice

Nie podoba mi się ta dziewczyna. Nikt nie proponuje ci bezinteresownej pomocy w tych czasach, a tym bardziej wzięta prosto z castingu na modelkę była faceta, którego chcesz się pozbyć. Tak się jednak składa, że Raphael nie podoba mi się jeszcze bardziej, dlatego patrzę przekonująco na Candice. Wygląda, jakby chciała stąd iść, jak najdalej od Amary. Ja oczywiście popieram jej zdanie, ale ważny jest sojusz, nawet jeśli nie zawierasz go z kimś, kogo obdarzasz wielką sympatią. Ja akurat jestem w tym dobra. Podobno.
Mniejsza z tym.
Amara wcale nie wygląda na taką, co czeka na odpowiedź. Ona już podjęła decyzję za nas. Nie musimy odpowiadać. Lubię ludzi zdecydowanych, ale przeczucie - które coraz częściej zaczyna się odzywać - podpowiada mi, że jej natura jeszcze nie raz da nam się we znaki.
- Wręcz przeciwnie - mówię, powtarzając ruch dziewczyny i rozkładając ręce na znak, że podoba mi się miejsce, w którym rozmawiamy. Cisza, spokój, a jeszcze nie pokręciło mnie na tyle, bym wierzyła, że ktoś nas śledzi. Chyba że Amara wplątana jest w jakieś mafijne sprawy, śledzi ją FBI, czy inna organizacja rodem z filmów akcji.

14 kwi 2020

Od Izzy cd. Archiego

Huayla, zwana przez naszą grupę taneczną mentorką, zarządziła dzisiejszego wieczoru trening. Siedząc na zajęciach, totalnie wymęczona nudnymi wykładami z przedmiotów, które obecnie dla mnie miały tyle sensu, ile posiada w sobie sportowy but na obcasie, można łatwo się domyślić, że wcale nie miałam ochoty pojawiać się na tym treningu. Myślałam, że przećwiczyliśmy już układ całkiem dokładnie, ale jak się okazała, Huayla chciała się spotkać tylko z dziewczynami. Chłopaki zostali wyautowani. Chcąc czy nie chcąc, musiałam się na tym treningu zjawić.
Dziwny był dla mnie wymysł, że trenerka wybrała akurat klub. Może to dosyć zaskakujące, ale nie byłam fanką takich miejsc i sama nazwa powodowała we mnie jakieś nieprzyjemne skurcze w żołądku. Być może dlatego, że kojarzy się z imprezami, alkoholem i kobietami z krótkimi spódniczkami oraz zdesperowanymi mężczyznami. A tych miałam ostatnimi czasy naprawdę dość.
Tak czy inaczej, poszłam na trening, po sporym narzekaniu w mieszkaniu moim i mojej przyjaciółki, że muszę tam się pojawiać. Nie czułam się dzisiaj najlepiej, ale doczłapałam się tam ku swojej własnej niechęci.
Podobnie było z wyjściem. Mogłabym się ułożyć na jeden z tych wygodnych kanap na dole i zasnąć. Byłam wymęczona, co nie uszło uwadze Mal, serdecznej koleżance z grupy tanecznej, z którą miałam chyba najlepszy kontakt. Zasugerowała delikatnie, że może mnie odwieźć, ale nie miałam zamiaru słuchać, jak sobie ćwierkają z Jimmym, jej narzeczonym.

4 kwi 2020

Od Izzy cd. Candice

Bardzo nie lubię, gdy się mnie wyrzuca z rozmowy, nawet jeśli było to zrobione w tak uprzejmy sposób, w jaki zrobił to Raphael, ale wzrok Candice jest bardzo czytelny. Ostatecznie z kwaszoną miną drepczę powoli do mieszkania, nastawiając jeszcze ostatecznie uszu, aby usłyszeć, co też nasz pan czarujący ma do załatwienia z moją przyjaciółką.
Zobaczymy, kto się okaże mądrzejszy. Ze mną się nie rywalizuje.
Z windy wyskakuję jak poparzona, pospiesznie otwieram drzwi od mieszkania i podbiegam do okna. Nie zdejmuję nawet szpilek, torebkę rzucam na kanapę i dyskretnie wyglądam przez okno. Niestety nic nie widać. Niech to szlag.
Daję Candice pięć minut, żeby wróciła do mieszkania. Inaczej biorę jakiś gruby, stalowy pręt, gaz pieprzowy i dzwonię na policję, żeby w razie czego mi pomogła. W duchu przeklinam matkę naturę za to, że co prawda dała nam cycki, ale niestety fizycznie jesteśmy słabsze. Coś za coś, ale w końcu nie chodziłam na lekcje karate tylko po to, żeby zająć się sobą w czas wolny. Nie będzie mi potrzebny nawet pręt. Jakbym się tylko zawzięła, to byłabym pierwszą, która spuściłaby manto temu dupkowi. Jakoś intuicja mi podpowiada, że faktycznie nim jest.
W chwili, gdy ja zaczęłam planować każdy ruch, w mieszkaniu roznosi się stukot szpilek. Ja swoje zdjęłam dawno temu, ale nadal nie poszłam się przebrać. Także wyskakuję w sukience spod tego okna, a Candice spogląda na mnie z niepokojem.

13 mar 2020

Od Izzy cd. Candice

Unoszę brew i patrzę na nią z politowaniem. Wytyka mi język, a uśmiech z jej twarzy nie znika. Wybucham śmiechem i kręcę głową, wracając do nakładania nam obiadku.
- Czasem taki koleś jest lepszy, niż szarmancki dupek, który ukrywa swoją prawdziwą naturę.
Candice prycha pod nosem i chowa karteczkę do kieszeni. Ja w tym czasie kładę przed nią talerz, obchodzę wyspę i siadam obok.
- To jak? Zrobisz coś z tym, czy zamierzasz czekać, aż sam zacznie działać?
Nie powiedziałam, że jestem przeciwko. Skoro jest taki boski, to dlaczego nie skorzystać z okazji?
- Niech się wykaże. W końcu to on jest facetem. Ja będę cierpliwie czekać, dając mu limit czasowy.
- Już to widzę, będziesz czekać tak wieki. Mogę się założyć, że właśnie powziął podobną myśl do twojej. Czekaj, czy ty właściwie dałaś mu swój numer? - kieruję w nią swój widelec.
- No tak jakby... no nie.
- No tak, to ja jestem mózgiem operacji "podryw" - przewracam oczami, dostając delikatnego kopniaka w łydkę - Pisz do niego. A sprawdziłaś, czy nie ma przypadkiem nikogo innego?

2 mar 2020

Od Izzy cd. Kaia

Nie mam pojęcia, czy to miał być komplement, czy nie, ale uznaję, że jednak tak.
- Ja bym bardziej uważała z tymi stwierdzeniami - pstrykam palcami i uśmiecham się przelotnie, odwracając się do niego tyłem, gdy tylko wyczuwam jego wzrok na sobie.
Klientka wchodzi, siada na wyznaczone miejsce tak, jakby było już tu niezliczoną ilość razy. Ja zaszywam się w kącie, zajmując się innymi rzeczami, dopóki ta dwójka nie skończy i nie zostanę wezwana do pomocy.
Wiem, że ta praca wymaga cierpliwości, ale to być może pomoże mi się jej wyuczyć. Nigdy nie lubiłam czekać, jestem dosyć żywiołowa, a to czasem niektórych przytłacza. Myślę, że jednak mam dar obserwowania, co pozwala mi się zagłębić w otaczające zewsząd skupienie. Czas przez to mija szybciej, a w momencie, gdy udaje mi się nawiązać kontakt z kobietą, płynie gładko i bez problemów. W ten sposób spotkanie się kończy. Uśmiecham się do niej serdecznie, gdy ta wychodzi z pomieszczenia, unikam wzroku nadal ciskającej we mnie piorunami recepcjonistce, jak ją zwykłam nazywać i chowam się z powrotem, rozkładając się na fotelu.

20 lut 2020

Od Izzy cd. Kaia

- Myślisz, że jestem wredną suką? - nie zwracam się bezpośrednio do nikogo, ale przyjaciółka wie, że było to pytanie skierowane do niej, choć znajduje się w sąsiednim pokoju i być może ledwo mnie rozumie.
Moje samopoczucie wygląda dzisiaj, jakby podeptało je stado słoni, potem połknął je wąż, przeżuła krowa i wypluł pies. Moje wahania nastrojów doprowadzają mnie samą do zirytowania, a co dopiero osoby postronne. Nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś miał ochotę mnie udusić we śnie.
- Słucham? - Candice wychodzi z pokoju, trzymając w ręce koszulkę z logiem Depeche Mode, a w drugiej niebieską koszulę - Jak myślisz? Wziąć coś bardziej eleganckiego, czy jednak totalny luz?
Przewracam głowę na bok, przerywając moje niekończące się obserwacje niezwykle interesującego sufitu i pokazuję palec na bluzkę z zespołem.
- Totalny luz. W tej koszuli mogłabyś iść na rodzinne spotkanie z okazji swoich czterdziestych urodzin, będąc ograniczoną matką trójki dzieci i żoną doradcy finansowego, który dopiero co stracił pracę - odpowiadam jej melancholijnie i wracam do patrzenia w sufit.
Nie widzę, jak Candice opadają ramiona, ale wystarczy, że to słyszę. Jej sugestywne westchnięcie jest wystarczającym znakiem utwierdzenia mnie w swojej racji.

16 lut 2020

Od Izzy cd. Candice

Może i czułam się beznadziejnie, ale nie straciłam trzeźwego myślenia. Kiedy przyjedzie tu mój brat, nawet nie spyta się o to, czy mam jakieś inne propozycje, tylko od razu wpakuje mnie w samochód i zawiezie do tego okropnego miejsca. A potem postawi na swoim tak, jak ja to mam w zwyczaju i będzie twierdził, że on jako jedyny ma tutaj wyłączną rację.
Jednak nie udaje mi się zniweczyć planu przyjaciółki, bo zanim zdążyłam zareagować, ona już rozmawiała z Nathanielem. Krótko i zwięźle.
Kiwała tylko głową, bo w pewnym momencie pewnie mojemu braciszkowi włączył się tryb dominanta i to on przejmował stery.
Szybko się też rozłączyli, bo przyjaciółka schowała telefon do kieszeni i jeszcze raz przyjrzała mi się uważnie, jakbym miała zaraz niespodziewanie sama znowu polecieć w dół.

29 gru 2019

Od Izzy cd. Kaia

W drodze powrotnej do naszego mieszkania opowiadam pokrótce Candice, co się działo i co znowu odwaliłam. Jak zawsze usłyszałam, że mnie "totalnie pogrzało", jak to ładnie wyraziła się moja droga złośliwa, ruda małpa, którą kocham. A drugie, co było, to pytanie, czy chociaż był przystojny.
Wywracam oczami i otwieram drzwi od naszego mieszkania, słysząc za sobą tylko cichy chichot rudowłosej.
Przez ten czas próbowałam odzyskać siły po szalonej nocy i dzikiej przygodzie. Próbowałam, bo niedługo potem słyszę dzwonek do drzwi, które poszła otworzyć Candy.
- Eee... Izzy? - słyszę dziwnie zmieniony i podejrzany głos rudowłosej i od razu moja postawa robi się bardziej czujna.
Ten głos nie oznacza niczego dobrego, a jeśli już u niej występuje, to znaczy, że jeśli tylko wyściubię nos z kuchni, to napotkam niespodziankę.
Dlatego udaję, że mnie tu nie ma. Ktokolwiek to jest, nie zamierza mnie dzisiaj widzieć. Tylko jeszcze o tym nie wie.
Zaciskam usta, a gdy słyszę kroki, chowam się obok szafki.
Na całe szczęście to tylko Candice. Patrzy na mnie pytająco.

25 gru 2019

Od Izzy cd. Candice

Dobra. Nie spodziewałam się.
Candice złożyła mi życzenia urodzinowe, fakt faktem powiedziała, że prezent będzie nieco później, ale nic poza tym się nie działo. Było spokojnie. A potem zaczęła się dziwnie zachowywać.
A teraz nagle ciągnie mnie w kiecce nie wiadomo gdzie i znajduję się w sali razem z moją rodzinką, która zresztą pary z ust nie puściła.
Nie wydobywam z siebie słowa. Rudowłosa ciągnie mnie do rodziny, więc zamykam na wpół otwarte usta i zaczynam samodzielnie w końcu iść. Mama wychodzi na przód, ale prześciga ją ciocia. W stylowej sukience, niezaprzeczalnie perfekcyjnie ułożonej fryzurze, imprezowym makijażu i jakimś przystojnym facetem u boku.
Cała ciocia Melanie.
- Kochanie moje najdroższe - obejmuje mnie tak mocno, że przez chwilę brakuje mi tchu - Niech ci się żyje sto lat, a nawet dłużej, bądź zawsze taka piękna - i tu mnie dyskretnie mierzy wzrokiem, poruszając sugestywnie brwiami - i znajdź jakiegoś, wiadomo, przystojniaka - mruga do mnie porozumiewawczo i przytula ponownie.
Rick podśmiechuje się z boku, a ja mrużę oczy, zaciskając usta w wąską kreskę, będąc utkwiona w ramionach cioci.

6 gru 2019

Od Izzy cd. Candice

Teraz wszystko było podejrzane. To nie kwestia zaufania, bo ufam Candice, nawet jeśli ukrywała przede mną tak znaczącą sprawę. Po prostu zachowuje się dla mnie podejrzanie, co wprowadza mnie dodatkowo w konsternację, bo odnoszę wrażenie, że nie wiem jeszcze wszystkiego. Przeraża mnie myśl, co to może jeszcze być.
Kto normalny jednak odmawia zakupów? Chyba tylko ten, którego nie stać na kompletnie nic. Dziękuję za moją wypłatę.
Oczywiście udaję, że wcale się na tę propozycję nie ucieszyłam. Moje wewnętrzne dziecko klaszcze rączkami i tupie nóżkami. Prycham pod nosem, robiąc znudzoną minę, a żeby podkreślić moją udawaną niechęć, krzyżuję dodatkowo ręce na piersiach. A w głowie układam plan opanowania avenleyowskiej galerii.
- No dobra, pójdę z tobą na zakupy - mówię od niechcenia, przygryzając skórkę na ustach, żeby przypadkiem nie wykrzywić ich w uśmiech - Ale tylko po to, żebyś nie wybrała czegoś beznadziejnego za bezcen z pierwszego lepszego sklepu - idę do swojego pokoju. Słyszę za sobą cichy chichot i modlę się w duchu, aby to nie było skierowane do telefonu. Oglądam się przez ramię, ale ona śmieje się ze mnie.

1 gru 2019

Od Izzy cd. Kaia

Iść spać? Teraz? Jestem zbyt wybudzona. I głodna. O dziwo, to fakt.
- I zrobiłeś to dla mnie? - opieram podbródek o jego ramię i wpatruję się dużymi oczami w jego twarz. Nazwałabym się złośliwą małpą, bo wyraził dosadnie chęć, aby dać mu spokój, a ja ewidentnie robię to nieco na przekór. Jestem ciekawa, które z nas dłużej wytrzyma z kim - Och, jednak potrafisz być kochany.
- No widzisz - odpowiada mruknięciem. Przewracam oczami.
Wyciągam z obszernej kieszeni bluzy swój telefon i zaczynam się nim bawić. Nie powiedziałabym, że te dźwięki są irytujące, jednak najwyraźniej Kai jest innego zdania.
- Wystarczy wyciszyć, a nie latać jak głupia i denerwować tym dźwiękiem - zamieram, słysząc jego słowa i powoli odwracam głowę w jego stronę. Przyrzekam, że ta znajomość zakończy się jego śmiercią. Postaram się o to, aby samej się nie zabić.
Przeciera zmęczoną twarz, a ja unoszę brew, jakbym miała nad nim ogromną przewagę.

21 lis 2019

Od Izzy cd. Candice

Stajemy za samochodem, który zaparkowany jest przy krawężniku. Ja się starannie za nim chowam, Gabe staje za mną i przygląda się zaciekawiony. Odwracam się i pokazuję dłonią, że ma się zniżyć.
- To wygląda idiotycznie.
- Sam wyglądasz idiotycznie, jesteś tak wysoki, że cię z łatwością zauważą. Jesteś beznadziejnym Bondem - prycham i próbuję wyłapać, co takiego robią Candice i Nathaniel w tym lokalu.
- Co jest złego w tym, że tu są?
- Ty się jeszcze pytasz?
- Nate spotyka się, z kim tylko chce, nie moja w tym sprawa. Jeśli tej dwójce to odpowiada, to dlaczego mam być przeciwny? - dziecko więcej zrozumie, a temu trzeba po kilka razy tłumaczyć.
- Ponieważ Candice jest moją przyjaciółką. Istnieje ważna zasada na tym świecie - nie zakochuj się w przyjacielu, a tym bardziej w przyjacielu swojego rodzeństwa.
- Szczerze wątpię, aby pomiędzy nimi cokolwiek było, prócz zwykłej znajomości na zasadzie popularnych w tych czasach określeń "kolega", "koleżanka". W końcu to twoja przyjaciółka. Nie da się być blisko ciebie i nie znać naszego brata, który jest zresztą męską wersją ciebie. Całe szczęście, że charaktery inne wam się trafiły.

9 lis 2019

Od Izzy cd. Kaia

Budzę się sama z siebie w tym jednym konkretnym momencie, ale nie mam zamiaru uchylić nawet jednego oka. Z różnych powodów, ale głównie przez to, że jest mi niedobrze i mam wrażenie, że gdy tylko otworzę oczy, albo chociaż się poruszę, to moim pierwszym przystankiem będzie toaleta.
Co ja lepszego wczoraj robiłam? Albo lepiej - co ja najlepszego wczoraj piłam? Moja głowa zdecydowanie stworzona do alkoholu nie jest, przez co zaczęłam go ograniczać, ale prawdopodobnie ten celibat alkoholowy bez konkretnego powodu nałożony na siebie, źle zadziałał i musiało mi się wczoraj przelać. Zdecydowanie musiało.
Marszczę brwi, a przy tym nos - co mam oczywiście w zwyczaju i jest to uważane przez ludzi za nader zabawne - słysząc wcale nie taki głośny szmer z sąsiedniego pokoju. Na tyle cichy, aby nie zwrócić uwagi, ale na tyle głośny, aby moja głowa znowu dała mi znać, że dzisiaj nie zamierzam się czuć dobrze. Dlatego stękam pod nosem i odwracam ją, chowając twarz w poduszce. Miękkiej, przyjemnej, na tyle wygodnej, aby nie podnosić się, pachnącej męskim żelem...
I zdecydowanie nie mojej.
Niechętnie otwieram oczy, a światło, które dostało się do nich, powoduje, że od razu moje chęci zmniejszyły się drastycznie. Przeciągam leniwie wzrokiem po ścianach nieswojego - podkreślam dla własnej siebie ponownie - nieswojego pokoju i od razu zamykam je z powrotem.
Cholercia, mówiąc najłagodniej.

31 paź 2019

Od Izzy cd. Candice

Snow to Snow. Niewinna buźka, słodki uśmiech i każdy naiwny twierdziłby, że taka urocza istotka nie mogłaby skrzywdzić nikogo. Poza tym sam fakt, że Candice nagle zainteresowała się skrzypcami i nauką gry na nich... jakoś trudno mi w to uwierzyć. Z jej natłokiem zajęć i wszystkich innych rzeczy, których się podejmuje, to jak zabranie sobie piątkowego wieczoru i zrezygnowaniu z filmów puszczanych z Netflixa przy paczce popcornu. A akurat znam moją przyjaciółkę i musi mieć konkretny powód, aby zdecydować się na taki krok.
Rezygnuję z dalszej analizy i skupiam się na prawie skończonej kolacji. W końcu jedzenie to podstawa. Czekam tylko, aż woda zagotuje się i będę sobie mogła zalać swoją ulubioną herbatę na wieczór. Odpowiadam szybko na sms-a od matki Gustova - chłopca, którym opiekuję się co jakiś czas, tym samym zarabiając parę groszy. Kobieta daje znać, że jutro nie muszę przychodzić, co oznacza dla mnie wolne popołudnie tuż po zajęciach na uczelni.
Patrzę w kierunku pokoju Candy. Z miejsca, w którym siedzę, widzę skrawek jej pokoju, więc nie uchodzi mojej uwadze, że dziewczyna uśmiecha się do telefonu jak głupia. Szybko go odkłada i znowu zatapia się w swoim laptopie. I tak co chwila.
Podejrzane?
Oczywiście, że tak.
Może najwyraźniej mam niezrównoważoną psychicznie przyjaciółkę.

26 paź 2019

Od Izzy cd. Kaia

Z chęcią popatrzyłabym, jak go "zaraz coś trafia" z czystej, wrodzonej zaciętości, ale ustępuję. Przez chwilę walczę z samą sobą. Nie czuję się urażona, bo nikt mi nie musi powtarzać, że jestem ciekawska. Doskonale znam swoją osobowość. Nie odbieram to też jako atak, ale sama postawa i ton głosu chłopaka, zdradzają poirytowanie. Można mnie mieć za wariatkę, ale nie lubię się kłócić z ludźmi, mimo predyspozycji do słownych przepychanek z tymi, którzy na to zasługują, tym bardziej nie lubię, gdy ci mi coś zarzucają. Jednak to nie moja sprawa. On nie wtrąca się w moje życie, więc ja też nie zamierzam. Widocznie jestem tą bardziej otwartą, co zresztą mogę spokojnie stwierdzić po spędzeniu z nim wystarczającej ilości czasu.
- Czy to forma pojednawcza? Coś jak indiańska fajka, tylko u ciebie to jest kufel dobrego piwa? - przechylam głowę, nie kryjąc lekko pretensjonalnego tonu, który pojawia się z naturalnej chęci odwdzięczenia się za szorstkość, bo nie jestem osobą, która grzecznie skinie główką i obieca poprawę.
Nie jest zaskoczony moją reakcją. Jak dla mnie, to mógł ją sobie nawet przewidzieć. Dla mnie bez różnicy. Myślę, że jemu także.
- Jeśli chcesz to tak nazywać - wzrusza ramieniem, jakby od niechcenia. Atmosfera zgęstniała, najwyraźniej dwa bieguny są zbyt blisko siebie.
Jeju, jak on mnie momentami irytuje!
- Przed chwilą wytknąłeś mi, że wściubiam nos nie tam, gdzie powinnam.

12 paź 2019

Od Izzy cd. Kaia

Nie cierpię mokrych ubrań. Tym bardziej mokrych jeansów. A już najbardziej, to uczucia wody w butach. Na całe szczęście tego ostatniego pozbyłam się przed wejściem do toalety, dlatego stoję teraz na środku w mokrych skarpetkach i zdejmuję z siebie bluzkę, której materiał oblepił moje ciało, jeszcze zanim zacznę szukać jakichś kosmetyków dla siebie. Od razu da się zauważyć, że to typowo męsko urządzona łazienka. Głównie ze względu na ilość rzeczy znajdujących się w niej.
W moim mieszkaniu, gdzie we trójkę mamy jedną toaletę, każda musi obserwować swoją półkę, czy oby nic jej nie zniknęło i nie znalazło się magicznie w strefie tej drugiej.
Rzucam koszulkę na bok i przechodzę do poszukiwań. Niegrzecznie jest grzebać w czyichś rzeczach, ale w końcu dostałam przyzwolenie, więc bez większych pohamowań otwieram szafkę i przeszukuję pierwszą z półek w poszukiwaniu damskich rzeczy. Szczerze mówiąc, w ostateczności użyłabym jakiegokolwiek męskiego żelu, nie ma to większego znaczenia. Spędziłam zbyt wiele mojego dzieciństwa z facetami, by się przejmować, czy pachnę delikatną nutą orchidei połączonej z trawą cytrynową, czy intensywnym, bliżej nieokreślonym zapachem męskiego żelu. Jednak skoro dostałam wskazówkę, iż bardzo możliwe, że jakieś pozostałości po obcej mi kobiecie jeszcze mogą się tu znajdować, nie zamierzam rezygnować z poszukiwań. Ktoś mógłby mi zarzucić, że to niezręcznie grzebać komuś w szafkach, tym bardziej w łazience, ale wydaje mi się, że właściciele mieszkania - a przynajmniej jeden z nich - nie ma nic przeciwko.