Początkowa dziewczyna stawała opór, ale w miarę upływającej drogi stawała się coraz bardziej śmiała. Mnie też, to dziwiło, że jednego dnia wpadamy na siebie tyle razy. Gdy dotarliśmy na miejsce, zatrzymałem auto i spojrzałem w jej stronę.
- Teraz możesz, podziękować-lekko się uśmiechnąłem.
- Dziękuję-uśmiechnęła się, złapała za torbę i wysiadła z auta, zamykając za sobą drzwi.
Wcisnąłem gaz i odjechałem do domu, nie było to daleko, po kilku minutach auto było już zaparkowane na pojeździe.Wszedłem do ogrodu zadowolona Bella podbiegła do mnie i zaczęła skakać, w sumie nie widziała mnie cały dzień.
Weszliśmy do domu, nasypałem jej do miski trochę karmy, co prawda pogoda nie sprzyjała, ale nie miałem zamiaru odpuszczać sobie wieczornego biegania. Zjadłem szybką kolację i przebrałem się w dresy, sięgnąłem po smycz i wraz z Bellą wyszliśmy z domu. Ruszyłem truchtem, pomimo że padało coraz bardziej ani mi nie przeszło przez myśl, by zawracać. W słuchawkach leciała moja ulubiona muzyka, to był mój czas na myślenie, na odpoczynek.Po powrocie wrzuciłem mokre ciuchy do pralki i wziąłem gorący prysznic oraz zrobiłem sobie herbatę z cytryną. Sięgnąłem suszkę i dokładnie wysuszyłem przemoczoną suczkę, która jak zawsze dzielnie mi towarzyszyła.
- Choć pies idziemy spać-uśmiechnąłem się i skierowałem swoje kroki do pokoju, położyłem się na łóżko, sięgnąłem laptopa i przeglądałem jeszcze przez chwile wszystkie społeczności na koniec, odpaliłem sobie serial. Nagle mój telefon zawirował. Odblokowałem go, na ekranie pokazała mi się wiadomość.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archie&Izzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archie&Izzy. Pokaż wszystkie posty
14 kwi 2020
Od Izzy cd. Archiego
Huayla, zwana przez naszą grupę taneczną mentorką, zarządziła dzisiejszego wieczoru trening. Siedząc na zajęciach, totalnie wymęczona nudnymi wykładami z przedmiotów, które obecnie dla mnie miały tyle sensu, ile posiada w sobie sportowy but na obcasie, można łatwo się domyślić, że wcale nie miałam ochoty pojawiać się na tym treningu. Myślałam, że przećwiczyliśmy już układ całkiem dokładnie, ale jak się okazała, Huayla chciała się spotkać tylko z dziewczynami. Chłopaki zostali wyautowani. Chcąc czy nie chcąc, musiałam się na tym treningu zjawić.
Dziwny był dla mnie wymysł, że trenerka wybrała akurat klub. Może to dosyć zaskakujące, ale nie byłam fanką takich miejsc i sama nazwa powodowała we mnie jakieś nieprzyjemne skurcze w żołądku. Być może dlatego, że kojarzy się z imprezami, alkoholem i kobietami z krótkimi spódniczkami oraz zdesperowanymi mężczyznami. A tych miałam ostatnimi czasy naprawdę dość.
Tak czy inaczej, poszłam na trening, po sporym narzekaniu w mieszkaniu moim i mojej przyjaciółki, że muszę tam się pojawiać. Nie czułam się dzisiaj najlepiej, ale doczłapałam się tam ku swojej własnej niechęci.
Podobnie było z wyjściem. Mogłabym się ułożyć na jeden z tych wygodnych kanap na dole i zasnąć. Byłam wymęczona, co nie uszło uwadze Mal, serdecznej koleżance z grupy tanecznej, z którą miałam chyba najlepszy kontakt. Zasugerowała delikatnie, że może mnie odwieźć, ale nie miałam zamiaru słuchać, jak sobie ćwierkają z Jimmym, jej narzeczonym.
Dziwny był dla mnie wymysł, że trenerka wybrała akurat klub. Może to dosyć zaskakujące, ale nie byłam fanką takich miejsc i sama nazwa powodowała we mnie jakieś nieprzyjemne skurcze w żołądku. Być może dlatego, że kojarzy się z imprezami, alkoholem i kobietami z krótkimi spódniczkami oraz zdesperowanymi mężczyznami. A tych miałam ostatnimi czasy naprawdę dość.
Tak czy inaczej, poszłam na trening, po sporym narzekaniu w mieszkaniu moim i mojej przyjaciółki, że muszę tam się pojawiać. Nie czułam się dzisiaj najlepiej, ale doczłapałam się tam ku swojej własnej niechęci.
Podobnie było z wyjściem. Mogłabym się ułożyć na jeden z tych wygodnych kanap na dole i zasnąć. Byłam wymęczona, co nie uszło uwadze Mal, serdecznej koleżance z grupy tanecznej, z którą miałam chyba najlepszy kontakt. Zasugerowała delikatnie, że może mnie odwieźć, ale nie miałam zamiaru słuchać, jak sobie ćwierkają z Jimmym, jej narzeczonym.
21 mar 2020
Od Archiego Do Izzy
Podszedłem do stołu w kuchni gdzie jeszcze chwile temu na talerzu leżała podsmażona kiełbaska.
Cicho westchnąłem po czym mój wzrok padł na suczkę która ze skruszoną miną patrzył na mnie udając, że to wcale nie ona zjadł moje śniadanie.
- Bella - powiedziałem do niej stanowczym i niezadowolonym głosem.
Psina tylko wstała podkuliła ogon pod siebie i wyszła z kuchni. Spokojnie przygotowałem sobie więc nową porcje i tym razem pilnowałem jej jak oczka w głowie. Po posiłku wstawiłem naczynia do zmywarki po czym przebrałem się w wygodne dresowe ciuchy.
- Bella idziemy - Oznajmiłem już milszym głosem.
Zadowolona suczka podeszła do mnie radośnie machając ogonem na lewo i prawo. Założyłem jej na szyje obroże po czym wyszliśmy z domu. Poranek nie był zbyt ciepły, ale świeże powietrze sprawiało, że od razu poczułem przypływ energii. Ruszyłem więc spokojnym truchtem przed siebie. Miałem swoją stałą pięciokilometrową trasę którą zazwyczaj biegałem słuchając sobie muzyki. W pewnym momencie zorientowałem się, że Bella za bardzo się ode mnie oddaliła
- Bella !! - zacząłem krzyczeć raz po raz jej imię.
W momencie zatrzymałem się i rozejrzałem do około, ale miałem wrażenie jakby po prostu się rozpłynęła. Nieco zboczyłem z trasy nerwowo się rozglądając i nawołując.
W końcu ujrzałem jak suczka biegnie prosto do mnie, ale nie była sama gonił ją jakiś pies. na początku myślałem, że ja atakuje ale już po sekundzie zorientowałem się, że po prostu się razem bawią. Biegały w dużej odległości w koło mnie jak i wzdłuż i wszerz. Bella totalnie mnie ignorowała, a schwytanie jej graniczyło z cudem.
Cicho westchnąłem po czym mój wzrok padł na suczkę która ze skruszoną miną patrzył na mnie udając, że to wcale nie ona zjadł moje śniadanie.
- Bella - powiedziałem do niej stanowczym i niezadowolonym głosem.
Psina tylko wstała podkuliła ogon pod siebie i wyszła z kuchni. Spokojnie przygotowałem sobie więc nową porcje i tym razem pilnowałem jej jak oczka w głowie. Po posiłku wstawiłem naczynia do zmywarki po czym przebrałem się w wygodne dresowe ciuchy.
- Bella idziemy - Oznajmiłem już milszym głosem.
Zadowolona suczka podeszła do mnie radośnie machając ogonem na lewo i prawo. Założyłem jej na szyje obroże po czym wyszliśmy z domu. Poranek nie był zbyt ciepły, ale świeże powietrze sprawiało, że od razu poczułem przypływ energii. Ruszyłem więc spokojnym truchtem przed siebie. Miałem swoją stałą pięciokilometrową trasę którą zazwyczaj biegałem słuchając sobie muzyki. W pewnym momencie zorientowałem się, że Bella za bardzo się ode mnie oddaliła
- Bella !! - zacząłem krzyczeć raz po raz jej imię.
W momencie zatrzymałem się i rozejrzałem do około, ale miałem wrażenie jakby po prostu się rozpłynęła. Nieco zboczyłem z trasy nerwowo się rozglądając i nawołując.
W końcu ujrzałem jak suczka biegnie prosto do mnie, ale nie była sama gonił ją jakiś pies. na początku myślałem, że ja atakuje ale już po sekundzie zorientowałem się, że po prostu się razem bawią. Biegały w dużej odległości w koło mnie jak i wzdłuż i wszerz. Bella totalnie mnie ignorowała, a schwytanie jej graniczyło z cudem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)