Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anastasia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anastasia. Pokaż wszystkie posty

31 mar 2019

Czystka marcowa

Marcowa czystka

postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 15.02-31.02 zostają na blogu,
postacie, które napisały ostatnie opowiadanie w dniach 14.01-14.02 dostają upomnienie,
postacie, które nie wykazały żadnej aktywności do 13.01, zostają wydalone
trzy upomnienia — wyrzucenie
mężczyźni
AARON
ADAM
ANTONI
AXEL
BELLAMI
BILLY JOE
CALEB
CAMERON
CHARLES
CONRAD
DAMIEN
DANIEL
EBENEZER
ED
ELIAS
EVAN
FELIX
FRANCISZEK
GARED
HANGAGOG
IVAN
JACOB
JULIEN
KEN
MICHAEL
NICOLAS
NIVAN
NOAH
OLI
PARKER
RAFAEL
SAMUEL
THEO
THOMAS
TYLER
kobiety
ALTHEA
AMY
ANASTASIA
ANASTAZJA
ANGELICA
ANTONELLA
ASHLEY
AURORA
BRIDGET
CATNISS
CHARISSE
CHARLIE
CHERYL
CHLOE
CRYSTAL
DEARDEN
DIANTHE
FLORENCE
HAILEE
HARPER
IDA
ISABELLE
J.C.
JACQUINE
KATFRIN
KEHLANI
KITTY
KOYORI
LAURENE
LOUISE
LUCIA
ODETTE
ODEYA
OPHELIA
PELAGONIJA
RAVEN
ROSE
ROXANNE
SANAE
SARAH
SYBIL
TAYLOR
TIM LY
TOVE
VICTORIA
WANDA

20 gru 2018

Od Anastasii

Wróciłam. Po pięciu miesiącach postanowiłam w końcu wrócić do mojego miasta - Avenley River. Ten cały czas kiedy mnie nie było spędziłam u mojego brata. Kilkaset kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Jaki był ku temu powód? A więc na to pytanie jest bardzo prosta odpowiedź otóż lepsza praca. Mój brat załatwił mi pracę u siebie w barze. Jak się potem okazało był to już jego bar. Byłam pod wrażeniem, że postanowił otworzyć coś swojego. Jak mi później powiedział posiadał go już od dwóch tygodni. Poczułam się trochę urażona tym, że dopiero po takim czasie się o tym dowiedziałam, ale nie to było największym szokiem, który w tamtej chwili przeżyłam, ponieważ dowiedziałam się jeszcze, że mój brat, ten nie za bardzo inteligentny człowiek znalazł sobie dziewczynę. Mama zawsze na mnie krzyczała kiedy mówiłam do niego "ty nieinteligentny człowieku", choć mu to nie przeszkadzało i także wymyślał na mnie jakieś głupie określenia, które oczywiście mi się nie podobały, ale nic na to nie mogłam poradzić.
Wracając. Otóż nie była to tylko zwykła dziewczyna, ale narzeczona. Byłam pod wrażeniem, że mój bart postanowił podjąć taki krok i się jej oświadczyć, ale w sumie się mu nie dziwię co prawda był młody, ale dojrzały czego nigdy mu nie mówię i nie powiem. Emma, bo tak miała na imię jego narzeczona była miła. Spędziłam z nimi kilka miesięcy, więc bardzo dobrze ją poznałam. W sumie co dziwne można było powiedzieć, że zostałyśmy nawet przyjaciółkami co bardzo rzadko zdarza się z moim przypadku. Eliot, mój bart sam był w szoku, ale też się cieszył, że tak szybko ją polubiłam. Dziewczyna jest trochę niższa ode mnie, ma niezwykle zielone oczy, jasną cerę i włosy w kolorze ciemnego blondu. Jeśli ktoś zobaczył by ją pierwszy raz od razu by uznał, że jest bardzo miła i tak było w rzeczywistości. Emma jest o dwa lata młodsza od mojego brata, więc jestem pod wrażeniem, że powiedziała dla niego "tak". Oboje mieszkają w jego dość sporym mieszkaniu. Bardzo dobrze wiem, że dziewczyna wręcz kocha psy dlatego już od miesiąca prosi Eliota o szczeniaka. Pomagałam jej nawet go przekonywać, ale jest do tego nastawiony sceptycznie. Nie poddałam się i podjęłam drugą próbę, która po części go przekonała. Potem też rozmawiał na ten temat jeszcze raz z Emmą, która poinformowała mnie, że się zgodził na szczeniaka. Pamiętam jeszcze jaka była szczęśliwa i nie mogła się go doczekać. Oboje zdecydowali się na szpica miniaturowego. Emme urzekł jej wielkość i piękna puchata sierść. Ja osobiście wolę większe psy, ale ten też był bardzo uroczy. Miałam także okazję poznać jej rodzinę. Rodzice okazali się miłym starszym państwem, a także jej rodzeństwo. Brat, który jest młodszy ode mnie o dwa lata i siostra młodsza ode mnie o pięć lat. Z tego co dowiedziałam się od Emmy zauroczył się we mnie jej brat co mnie trochę zaskoczyło, a także prosiła, abym się z nim umówiła, jednak odmówiłam, bowiem podobał mi się kto inny.
Mojego mieszkania w Avenley River nie sprzedałam. Stało puste i czekało, aż wrócę. A wróciłam dlatego, że brakowało mi tego miasta, tu też czekała na mnie moja stara praca. Wyjechałam, aby tylko dorobić, a także spędzić czas z bratem i jego narzeczoną. Teraz też czekały na mnie przygotowania do ślubu, który miał się odbyć za kilka tygodni, a ponieważ miałam być druhną musiałam bardziej się zagłębić w przygotowania do wesela.
Mojego miasto nie było mi dość trudno opuścić, ponieważ nie miałam tu żadnych znajomych, oprócz jednej osoby, którą tu poznałam. Nie utrzymywałam z nim kontaktu, ponieważ nic mu nie mówiłam o moim wyjeździe i zniknęłam wtedy bez słowa.
***
Wyszłam z lotniska i skierowałam się od razu w stronę taksówek, gdzie pan pomógł włożyć mi bagaże do samochodu. Przez całą podróż wiernie towarzyszyła mi moja kotka Angora. Taksówka zawiozła mnie pod mój apartament po kilkunastu minutach. Niestety były to tak zwane "godziny szczytu", więc całe miasto było zapełnione samochodami, pełno korków i świateł. Miasto było niezwykle udekorowane na święta. Wszędzie mogliśmy widzieć zawieszone lampki, a w samym centrum miasta, na placu znajdowała się ogromna choinka. Obok niej znajdowały się inne świecące ozdoby, z którymi chętnie każdy robił sobie zdjęcia. Uroku dla tego wszystkiego dawał jeszcze śnieg, który pokrywał już całkowicie całe miasto. Z każdym dniem było go coraz więcej i więcej. I tym razem, także padał. Zapłaciłam panu i życzyłam mu wesołych świąt po czym zabrałam swoje wszystkie rzeczy i stanęłam naprzeciwko bramy. Spojrzałam na apartament i założyłam czapkę. Otworzyłam wejście i pomału wjechałam windą na prawie samą górę. Weszłam do środka i westchnęłam głośno. Cieszyłam się, że już wróciłam do swojego domu. Zaczynało mi go brakować. Wszystko było tak jak to zostawiłam. Wypuściłam Angorę, która natychmiast pobiegła na swój drapak i wskoczyła na samą górę.
- Ty też się cieszysz, że już wróciłaś co? - podeszłam z uśmiechem do kotki i zaczęłam drapać ją pod szyją i po chwili usłyszałam głośne mruczenie
Stanęłam naprzeciwko dużego okna i zaczęłam podziwiać Avenley River po zmroku.

Ktoś?

Ashley i Anastasia wracają!

Ognista wraca do Avenley River, a z nią także dwie jej postacie — Ashley i Anastasia. Życzymy wiele weny, ponieważ Igostasia i Jashley same się nie zrobią!

31 sie 2018

Sierpniowa czystka

Witamy w cokwartalnej czystce bloga.

Krótka legenda
Postacie, których opowiadanie nie pojawiło się do dnia 14.07 zostają wydalone.
Postacie, których opowiadanie pojawiło się w dniach 15.07 - 31.07 zostają ukarane upomnieniem.
Postacie, których opowiadanie pojawiło się 01.08 oraz w dniach kolejnych pozostają na blogu.
Adaline Sky Bladell
Althea Santos
Anastasia Warner [decyzja właścicielki]
April Lavender
Ashley Michaelle Tisdale [decyzja właścicielki]
Aylin McKagan
Bridget Janet Hemmings
Brooke Octavia Middleton
Camilla Rose Carter
Cassandra Liv Smith
Catniss Pierce
Charlie Graham
Eleanore Vivienne Jensen
Evangeline Lavelle
Gemma Katia Mercer
Ida Maye
J.C. Alexander
Jacquine Brown
Katfrin Victoria Salvadore
Kathy Riley Wonderland
Kendall Tatum Collins
Koyori Leokadia Okami
Laurene Danielle Odiney
Louise "Miley" Watson
Lucia Santos
Mallory Taisa Moore
Megan Levis
Moony Symphony
Roxanne Marjigold Petsch
Odette Scarlet Blackwell
Valerie Brown
Whites Belive
Aaron Brown
Adam Lancaster
Alexavier Griffith 
Cairstairs
Antoni Adam Watson
Bellami Jon Salvadore
Billy Joe Moliere
Cameron Monaghan
Carlo Rossi
Castiel Aaron Hunter
Charles Lawrence Winchester
Christian Alexander Marrero Santos
Daniel Parker
Dante Désiré Lavelle
Daveth Fredrik Solberg
David Thomas Carter
Einar "Ivo" Brekke
Elias Jefferson
Etienne Lucas Delacoix
Eugene Lowe
Felix Wilson
Hangagog Jack Black
Igor Priskiewitz
Jacob Grant
Jonathan Christopher Herondale
Julien Callière
Kasper Morgan
Kayn Fortebracci
Leonardo Kevin Ford
Matt Jeffrey Bower
Nathaniel Schrödinger
Nivan Oakley
Noah Brown
Stephan Wood
Thomas Sangster
Podsumowując:
- z bloga odchodzi 12 postaci
- postaci uzyskuje upomnienie

~Administracja

16 lip 2018

Od Anastasii CD Igora

- Jak ci nie pasuje to sobie to do niej idź. Ja cię nie trzymam. - odwróciłam się obrażona i zaczęłam iść przed siebie
- A wiesz co? - zatrzymał się. - Bardzo chętnie. Od razu poproszę ją o numer. Mojemu urokowi na pewno się nie oprze. - posłał mi dumny uśmiech. - W sumie to żadna się nie oprze. - pokiwał głową
- Jak widać ja jestem jakoś inna, bo świetnie sobie radzę z twoim rzekomym urokiem. - wywróciłam oczami. - I jeśli do niej pójdziesz to się nawet już do mnie nie odzywaj. - westchnęłam i szłam dalej
- Ach. - powiedział głośno. - Słonko, jeśli jesteś zazdrosna to przecież nie masz o co. - natychmiast do mnie podbiegł.
- Słucham? - popatrzyłam na niego zdziwiona. - Nie jestem zazdrosna. - krzyknęłam. - A już na pewno nie o ciebie. - odsunęłam się
- Przecież nie musisz tego ukrywać. Widzę jak na mnie patrzysz. - znów się przybliżył, po czym jego ręka już drugi raz wylądowała na mojej tali wędrując coraz niżej
- Nie pozwalaj sobie na tyle. - szybko ją zabrałam. - I odejdź trochę, bo jeszcze ktoś pomyśli, że jesteśmy razem. - popatrzyłam na niego groźnie
- Ja tam bym nie miał nic przeciwko. - wzruszył ramionami i włożył ręce do kieszeni
Wyprzedziłam go bardziej i szłam sama w ciszy. Chłopak co raz gadał coś pod nosem, ale go nie słuchałam. Zadawał mi też pytania, na które też nie odpowiadałam. Po chwili też się uciszył, ale nadal za mną szedł.
On mi chyba nigdy nie da spokoju. Nie może pojąć, że nie chce mieć z nim nic wspólnego.
To, że jest przystojny nie czyni go tu najważniejszym.
Stop!
Przystojny?! Nie on jest okropny!
Westchnęłam głęboko i nim się obejrzałam byłam już pod swoim mieszkaniem. Popatrzyłam wysoko w górę tam gdzie było moje piętro.
Zaczęłam szukać kluczy w torbie, które już po raz setny gdzieś się zagubiły.
- Długo tu jeszcze będziesz stał? - popatrzyłam na chwilę na niego, ale po chwili znów wróciłam do szukania kluczy
- Możliwe. - wzruszył ramionami
Wywróciłam oczami i w końcu znalazłam klucze. Miałam już otwierać bramę kiedy przypomniałam sobie, że w domu nie ma karmy dla Angory, a biedaczka na pewno jest głodna. Stuknęłam się w czoło i odsunęłam od bramy. Na dworze jest widno, a sklepy na pewno są jeszcze otwarte.
- Muszę iść teraz do sklepu. - poinformowałam go. - Ale ty nie idziesz ze mną. - powiedziałam stanowczo
- Idę.
- Nie.
- Tak
- Dobra.
Kłócenie się z nim nie miało najmniejszego sensu, więc po prostu zgodziłam się, aby poszedł razem ze mną. Z racji, że mieszkałam w samym środku Avenley River do centrum handlowego nie było tak daleko.
Po dziesięciu minutach byliśmy już na miejscu. Igor przez całą drogę cięgle coś gadał, ale jak zwykle go nie słuchałam. Oczywiście, także kilka razy jego łapy próbowały dorwać się do mojej tali. Już po tylu razach miałam ochotę dać mu w twarz, ale nie chciałam robić scenek w miejscu publicznym.
Weszliśmy szybko do supermarketu i od razu powędrowałam na dział zwierzęcy. Igor grzecznie jak nigdy szedł za mną.
- Masz zwierzaka? - usłyszałam po chwili od niego pytanie
- Tak. Kota. - zaczęłam szukać odpowiedniej karmy
- O w końcu się odezwałaś. - ucieszył się. - A więc jak? Mogę liczyć na ten spacer? - oparł się o półkę i popatrzył na mnie
- Lepiej się tak nie opieraj, bo zaraz to wszystko znajdzie się na podłodze. - podniosłam na niego wzrok i wzięłam karmę
- Nie, nie ja nie o to zapytałem. - pokręcił głową
- Nie umówię się z tobą. Zrozum to w końcu. - zwróciłam się ku kasie
- Naprawdę tak chcesz się bawić?
Centrum było duże, a w nim znajdowało się wiele sklepów między innymi supermarket, w którym właśnie byliśmy. Igor gdzieś poszedł, a ja natomiast poszłam zapłacić i także wyszłam. Rozejrzałam się i wtedy go ujrzałam. Dał mi znak dłonią, abym przyszła. Było to trochę podejrzane, ale i tak poszłam. I ten czyn był błędem. Kiedy do niego podeszłam od razu zaczął odstawiać jakąś szopkę i zaczął krzyczeć dlaczego go nie chce i żebym się z nim umówiła. Ludzie przechodzący obok nas zaczęli się uśmiechać, a niektórzy nawet śmiać. Zakryłam twarz i nie wiedziałam co zrobić. Było mi tak głupio.
- Przestań przynosisz mi wstyd! - krzyknęłam
- To się ze mną umów. - z jego twarzy nie znikał uśmiech
Posunął się nawet do tego, że miał już klękać, ale powstrzymałam go krótkim "okej". Igor ucieszony ze swojego sukcesu podszedł jak gdyby nigdy nic i zapytał się czy już idziemy.
- Ale z ciebie świetny aktorzyna. - powiedziałam ze złością w głosie

Igor? xD

11 lip 2018

Od Anastasii CD Igora

- Co takiego? - popatrzyłam na telefon, a potem chciałam spojrzeć na chłopaka, ale niestety nie zdążyłam, bo uciekł.
Bardzo dobrze, że uciekł, bo nie wiem co bym mu zrobiła. Jak on mógł mnie tak oszukać. To był bardzo zły pomysł, że go poznałam. Nawet nie wiem co mi odbiło, żeby go jeszcze przyprowadzać i wiedział gdzie mieszkam. Telefon dałam z grzeczności, którą niechętnie okazywałam, a szczególnie dla tego osobnika, który zwie się Igor, a on to wykorzystał. Mogłam się przecież tego spodziewać.
Niestety stało się i nie mogę tego odkręcić, choć bardzo bym chciała.
Znalazłam klucze i już po chwili znalazłam się na terenie budynku. Weszłam do środka i od razu przywitałam się z jedną z pracowniczek. Kobieta jest brunetką nieco starszą ode mnie i mniej więcej jest mojego wzrostu. Zawsze kiedy ktoś się z nią wita to uśmiech nie znika jej z twarzy. Bardzo chętnie też pomaga. Nie raz już widziałam jak pomagała dla jakichś starszych osób.
Z lekkim uśmiechem minęłam kobietę idąc w stronę windy. Na przyciskach wcisnęłam mój numer piętra. Już po chwili byłam na miejscu. Już na wstępie przywitała mnie swoim miauczeniem Angora. Kotka domagała się jedzenia, a także uwagi z mojej strony.
Powędrowałam do lodówki i wyjęłam z niej puszkę mokrej karmy i dałam ją do jednej z miseczek. Obok wsypałam jeszcze suchej karmy i świeżej wody. Angora za podziękowanie zaczęła się łasić. Pogłaskałam ją i powędrowałam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic i położyłam się spać.
***
Ze snu wyrwała mnie Angora, która chodziła po całym mieszkaniu i miauczała głośno. Wstałam zła i poszłam zobaczyć czego chce. Jak się okazało kota chodziła sobie po blacie i miauczała. Wywróciłam oczami i zdjęłam ją i położyłam na drapaku. Spojrzałam na zegarek, który wisiał tuż nad drzwiami.
Dziesiąta wtedy usłyszałam jak dzwoni mój telefon. Pobiegłam szybko do sypialni. Spojrzałam na wyświetlacz, a na nim wyświetlił się obcy mi numer. Bez zastanowienia odebrałam.
- Hej, skarbie wstałaś już? - powiedział do mnie znajomi mi głos
- Mówiłam, że masz tak do mnie nie mówić. Nie jasno się wyraziłam? - pokręciłam głową i poszłam do kuchni, aby wstawić wodę
- No właśnie nie. Dlatego musisz mi to chyba jeszcze raz wytłumaczyć. To kiedy się spotkamy? - w jego głosie można było usłyszeć wielką pewność siebie
- Nigdy. - rozłączyłam się bez pożegnania
Westchnęłam głęboko i zalałam herbatę po czym poszłam na kanapę i włączyłam telewizor.
***
Siedzenie cały dzień w domu byłoby bez sensu, więc wybrałam się do parku. Idąc jedną ze ścieżek, nagle ktoś do mnie podbiegł i złapał mnie za talię po czym przybliżył mnie do siebie. Spojrzałam na tajemniczego gościa, którym okazał się ponownie Igor.
- Wiesz, że tak nagłe rozłączanie się jest niegrzeczne? - uśmiechnął się łobuzersko nadal mnie trzymając
- Nikt nie powiedział, że będę miła. - uśmiechnęłam się sztucznie i oswobodziłam z jego objęć. Wyjęłam telefon z torebki i schowałam go do tylnej kieszeni, ale potem poczułam jak ktoś mi go zabiera
- Ej! Oddaj mi go! - krzyknęłam wściekła na chłopaka jak zobaczyłam, że trzyma mój telefon
- Oddam pod jednym warunkiem. Dostanę od ciebie buziaka w policzek. - pokiwał głową, nadal trzymając telefon, ale co raz kierując go w moją stronę, jednak każda próba zabrania go kończyła się niepowodzeniem
- Nigdy bym cię nie tknęła. - zmrużyłam oczy. - A teraz mi go oddaj. - wyprostowałam swoją rękę w jego stronę
- Coś za coś. - nachylił się delikatnie i palcem wskazał policzek
- Coś za coś?! - krzyknęłam. - Nie kazałam ci go zabierać i nie mam najmniejszego zamiaru tego robić. - odwróciłam się bokiem krzyżując ręce na wysokości piersi
- A więc ja nie mam zamiaru oddać ci telefonu. - wzruszył ramionami
- W takim razie będę krzyczeć. - popatrzyłam się na niego, ale ten nic sobie z tego nie robił. - Nie wierzysz? To patrz. - już miałam to robić, ale naszą sprzeczkę przerwał jakiś pies.
Był to Husky. Zaczął merdać radośnie ogonem i wąchać moje dłonie. Uśmiechnęłam się i kucnęłam, aby go pogłaskać.
- Ale jesteś śliczny. - zaczęłam drapać go za uchem
- Wiem, ale wolę chyba określenie jako przystojny. - zamyślił się przez chwilę
- Daj spokój przecież wiadomo, że nie o tobie mówiłam. Już pies jest fajniejszy od ciebie. - wstałam i stanęłam prosto przed Igorem. - I jest też ładniejszy czy tam przystojniejszy, jak tam wolisz. - uśmiechnęłam się delikatnie

Igor?

10 lip 2018

Od Anastasii CD Igora

Osobiście sama nie wiedziałam o czym mam z nim rozmawiać. Z mojej strony to zazwyczaj inni rozpoczynają pierwsi rozmowę, która z czasem się rozkręca i jakoś idzie. Stałam w zniecierpliwieniu na przyjazd autobusu nie mówiąc nic i odpowiadając krótko i zwięźle na jakiekolwiek pytania mojego towarzysza, który jak na złość musiał się za mną przywlec. Z jednej strony wolałam być sama, ale z drugiej panuje całkowity mrok.
Z moich myśli w końcu wyrwał mnie autobus. Zatrzymał się głośno, a przechodząc koło niego można było poczuć na nogach gorące powietrze. Pożegnałam się szybko i wskoczyłam do pojazdu idąc do kierowcy.
Zajęłam jedno miejsce tuż obok szyby. Autobus był całkowicie pusty, więc nie było problemu ze znalezieniem miejsca. W dzień niestety było inaczej, bowiem praktycznie zawsze był zapełniony ludźmi. Usadowiłam się wygodnie, wyjmując telefon i słuchawki, nagle ni stąd ni zowąd z hukiem ktoś usiadł naprzeciwko mnie. Podskoczyłam trochę ze strachu i nie byłam zadowolona z faktu, że akurat tutaj ktoś musiał usiąść. Tak, jakby wszystkie krzesełka były zajęte.
Niechętnie podniosłam głowę i ku mojemu zdziwieniu ujrzałam Igora.
- Od nazwiska - odezwał się
- Głośniej tu wpaść nie mogłeś. - westchnęłam i położyłam telefon obok
- Mogłem. - uśmiechnął się szeroko
Kompletnie nic nie robił sobie z mojego chamstwa, które już od początku naszej, jakże krótkiej "znajomości" było kierowane do jego osoby. Twarda sztuka. W końcu na pewno się znudzi i sobie odpuści. Do Avenley River przyjechałam spełniać swoje marzenia, usamodzielnić się, a nie szukać przyjaciół, a co gorsza miłości. Niedługo miałam wysiadać, także musiałam poszukać kluczy.
Zaczęłam grzebać w torebce. Nic. Ciągle ze złością próbowałam je znaleźć, a temu wszystkiemu z nieznikającym na twarzy uśmiechem przyglądał się Igor.
- Może pomóc? - zaproponował
Wyłoniłam twarz z nad torby i pokręciłam przecząco głową. Nic innego nie pozostawało jak wyjęcie tych wszystkich rzeczy. Złapałam, więc za dokumenty i położyłam je na siedzenie obok. Śmieci, paprochy, opakowania, także znalazły tam swoje miejsce. Muszę w końcu kiedyś wysprzątać tą torebkę. Z zewnątrz wyglądała jak nowa, ale wewnątrz nie było już tak bardzo kolorowa jak mogło się wydawać. Klucze jak na złość się gdzieś schowały. Nagle autobus gwałtowanie zahamował. Wszystkie moje rzeczy wraz z torebką znalazły się na ziemi, nie wspominając o tym, że sama jakimś cudem nie spadłam. Moje już rozpuszczone włosy wylądowały na mojej twarzy uniemożliwiając mi jakąkolwiek widoczność, a pod palcami czułam jakiś materiał, który skojarzył mi się ze spodniami i to na pewno nie moimi. Odgarnęłam włosy i zorientowałam się, że swoją dłoń trzymam na kolanie Igora.
- Przydajesz się. - poklepałam go, po czym zgarnęłam wszystkie rzeczy i poprawiłam swoje włosy. Wtedy ujrzałam na ziemi kluczyki, które z radością podniosłam. Schowałam wszystko i zasunęłam torebkę.

Igor?

9 lip 2018

Od Anastasii CD Igora

Ze snu wyrwał mnie brat, który zamiast normalnie mnie obudzić włączył radio na cały głos i wziął przy tym płytę, na której grał jakiś metal, którego kompletnie nie mogłam słuchać. Złapałam za poduszkę, narzucając ją sobie na głowę. Brat nie odpuszczał. Wziął jeszcze głośniej, że już chyba nawet sąsiedzi to słyszeli. Żeby to jeszcze było to co słucham to bym wytrzymała.
- Dobra wstaje już! - zaczęłam krzyczeć
Leniwie wstałam, przetarłam oczy i powędrowałam na korytarz. Wychyliłam się i ujrzałam Eliota.
- No w końcu! - zaczął się śmiać i wyłączył radio
- Zabawne... - poszłam do łaznienki
Tam wzięłam zimny prysznic na przebudzenie, zrobiłam makijaż i ubrałam się w jakiś luźny ciuch. Po schodach zeszłam do salonu gdzie przy sole siedziała cała moją rodzinka. Przywitałam się z nimi i również usiadałam, po czym zaczęłam spożywać dzisiejsze śniadanie. W sumie zaskoczył mnie fakt, że mój brat tu jest. W końcu ma swój własny dom. Na moje pytanie odpowiedział, że ma sprawę do ojca. To powodzenia, jeśli zaraz nie wyjdzie i zdąży z nim pogadać, a to wręcz graniczy z cudem.
Spojrzałam na zegarek - siódma! O ósmej miał być mój samolot do Avenley River. Szybko zjadłam i pobiegłam na górę pakować resztę rzeczy. Po półgodzinie byłam już gotowa. Włożyłam coś bardziej szykownego i poprosiłam brata, aby mnie odwiózł. Razem z nami pojechała jeszcze mama. Na ojca nawet nie liczyłam. Jak zawsze powiedziałby, że nie ma czasu, więc nawet nie chciałam robić sobie nadziei. W sumie przestałam już ją sobie robić dobre kilka lat temu.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z nimi, oczywiście żartując przy tym z bratem. Nawet tam jeszcze się nie znalazłam, a ten już mnie informował, że niedługo wpada z wizytą. Wsiadłam do samolotu i zaczęłam szukać sobie miejsca. Akurat trafiło mi się te przy szybie. Tym lepiej. Więcej zdjęć.
Równo o ósmej samolot zaczął startować i po chwili byliśmy już w górze, aż nad chmurami. Widok zapierał dech w piersiach. Chmury niczym pierzyny, w które każdy chciałby wskoczyć i te słońce, które dodawało temu krajobrazowi jeszcze większe wrażenie. Jak zawsze wyjęłam aparat i napstrykałam trochę zdjęć. Obok mnie, w klatce spoczywała Angora, która dostała tabletkę dzięki, której teraz śpi. Nie chcę jej przemęczać i dawać tyle stresu podczas lotu. Oparłam się o fotel i zanim się zorientowałam, zasnęłam.
***
Obudził mnie głos, który dobiegał z głośników. Zrozumiałam, że był to pilot. Informował, że już lądujemy. Miasto podczas lotu też było niczego sobie. W sumie z lotu ptaka można wychwycić cały teren. Już po chwili byliśmy na miejscu.
Wyszłam z samolotu i zaczęłam iść za innymi po czym zaraz znalazłam się w budynku. Powędrowałam, aby odebrać swoją walizkę. I razem ze zwierzyńcem i torbami poszłam do taxówki. Podałam panu adres i ruszyliśmy. Może nie było widać, ale bardzo się stresowałam. Przez korki, które tu panowały, a tym bardziej, jeśli mieszkam w samiutkim centrum jechaliśmy trochę długo, ale w końcu się doczekałam. Zapłaciłam i stanęłam przed budynkiem. Tak samo jak na zdjęciach był ogromnych rozmiarów, a przed nim była bujna roślinność. Obok niego natomiast znajdował się największy biurowiec, który można tu spotkać.
Bez zastanowienia szybko pomknęłam do mieszkania. Mieszkałam dość wysoko, więc wybrałam windę. Nie śniło mi się z tym wszystkim włazić na prawie samą górę schodami.
Kiedy otworzyłam drzwi w oczy natychmiast rzuciła mi się duża szyba przez, którą można by zobaczyć całe miasto. Mieszkanie było już we wszystko wyposażone, także z tym nie było już problemu. Postawiłam walizki w kącie i zaczęłam od zwiedzania. Mimo, że to nie dom to i tak było tu dość sporo miejsca. W każdym razie dla mnie jednej spokojnie wystarczy. Wypuściłam Angorę, która od razu zaczęła wszystko wąchać i chodzić po całym mieszkaniu. Dałam jej jeść, a sama zaczęłam się rozpakowywać.
Wieczorem miałam zaczynać pracę. Już od tygodnia szukałam tu pracy, mimo, że jeszcze nie zamieszkiwałam tego miasta. Wolałam na stracie mieć tu pracę, więc z panem skontaktowałam się telefonicznie i co zaskakujące zgodził się na naszą współprace. Wcześniejsi ludzie od razu odmawiali słysząc, że przyjadę tu za kilka dni. Wieczorem miałam mieć dzień próbny i omówić jeszcze szczegóły.
W końcu nadszedł wieczór. Ubrałam się tak jak mi kazano i wyszłam. Jak na razie musiałam się tułać taxówkami i piechotą, ale do czasu. Po kilu minutach byłam na miejscu. W środku jeszcze nikogo nie było, za to byli jedynie pracownicy. Pub może nie był jakiś ekskluzywny, ale zdecydowanie mi wystarczał. Nie był też jakiś najgorszy, bowiem widywało się dużo gorsze. Już od razu podszedł do mnie starszy mężczyzna i się na wstępie przywitał. Jak się okazało był to właśnie mój szef.
Omówiliśmy jeszcze niektóre rzeczy i zaczęłam pracę. Nawet miałam już własną plakietkę z imieniem.
Po około godzinie zaczęli przychodzić ludzie. Z czasem zaczęło robić się ich coraz więcej, że aż nie wyrabiałam z zamówieniami. Ciągle ktoś musiał czekać dłużej, aż go obsłużę. Zdarzało się, że i zamówienia mi się myliły, jednak nie poddawałam się. Jeśli popracuję tu dłużej na pewno to wszystko ogarnę. A przynajmniej miałam nadzieje, że popracuję tu dłużej.
***
Kolejny napaleniec, który myśli, że mnie poderwie. W sumie to przyzwyczaiłam się do nich, choć ten był nawet, nawet.
Halo! O czym ja myślę? Teraz jestem w pracy.
Chłopak usiadł sobie na kanapie i zaczął z kimś rozmawiać. Wywróciłam oczami i wróciłam do swojej pracy. Mimo późnej godziny ludzi ciągle przybywało. Dzięki temu dostałam kilka napiwków.
Podeszłam do jednego z gości i już miałam zapytać co chce, a ten zaczął wyjeżdżać z chamskim podrywem w moją stronę. Odwdzięczyłam się tym samym i zaczęłam go ignorować. Facet, jednak nie dawał za wygraną i siłą próbował się ze mną umówić tym samym ciągle zajmując mi mój czas. Jego taktyką było to, że coś zamawiał, a ja jako pracownica nie mogłam odmówić tym bardziej, że płacił za to. Ciągle to robił, ale nigdy tego nie wypijał. W końcu zaczął się robić tak natarczywy, że wręcz zaczął mnie wyzywać. Nie robiło to na mnie wrażenia, więc po prostu zawołałam ochroniarza, który go wyprowadził. Skończyło się, a facet był też dość zalany.
Spojrzałam na kanapę, na której siedział mój poprzedni rozmówca. Niestety też akurat na mnie spojrzał, na co natychmiast się odwróciłam i podeszłam do następnego klienta. Westchnęłam głęboko.
W pracy miałam być jak na początek do pierwszej w nocy i właśnie niedługo miała wybić ta godzina, więc i moja zmiana się skończyła, a teraz zastąpił mnie jakiś chłopak. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z baru.
- Anastasia! - ktoś zaczął mnie wołać
Odwróciłam się i ujrzałam tego samego gościa, który na powitanie od razu przeklną.
- Wie pan, że za nękanie grozi panu do 3 lat pozbawienia wolności? - ponownie go ostrzegłam

Igor? Nie bij, ale mi się nie podoba ;-;

2 lip 2018

Anastasia Warner

Na zdjęciu: Zdjęcie z pinteresta
Motto: "Życie jest jak młyn diabelski - raz sięgamy chmur, raz dna"
Imię: Anastasia
Nazwisko: Warner
Wiek: 20 lat
Data urodzenia: 15 stycznia
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Dziewczyna mieszka w samym centrum Avenley River w jednym z tutejszych wysokich mieszkań, tuż obok jednego z największych biurowców znajdujących się w mieście. Sam budynek ma kilkadziesiąt metrów wysokości, a także jest ogrodzony i pilnie strzeżony przez kamery i różnorakie zamki, aby dostać się na teren budynku trzeba zamieszkiwać jedno z mieszkań, bowiem wstęp mają tu tylko mieszkańcy. Cały teren jest obrośnięty bujną zielenią i ogromnym trawnikiem. Ana swoje mieszkanie utrzymuje w trzech kolorach - bieli, szarości i czerni. W środku znajduje się spory salon, łazienka i dwa pokoje z czego jeden to sypialnia Anastasi. W domu swój kącik ma także jej kocica Angora, która w kącie salonu ma swój drapak i zabawki. Natomiast garaż znajduje się tuż pod budynkiem, który także jest dokładnie strzeżony. Praktycznie każdy mieszkaniec posiada tam swoje auto.
Orientacja: Heteroseksualna
Praca: Barmanka
Charakter: Co by można było powiedzieć o tej jakże ślicznej dziewczynie o jasnofioletowych włosach. Jej wyraz twarzy i łagodne rysy przyciągnął nie jedną osobę, można by rzec, że nie znając jej od razu można powiedzieć, że jest to bardzo miła osoba, ale cóż pozory mogą mylić, bowiem Anastasia jest dość wredna. Ale to może tylko na pierwszy rzut oka? Może jak się ją pozna lepiej to taka nie jest? A otóż racja, jednak Anastasia mimo to, że kogoś lubi nie staje się tak od razu miła. Do tego potrzeba czasu? No właśnie nie. Nasza gwiazda od zawsze taka była i nawet jak kogoś bardzo lubiła nigdy nie straciła swojej wredności bądź sarkazmu. A jeśli o sarkaźmie już mowa. Nie było by dnia i nie ma takiej osoby do której nie powiedziałaby coś sarkastycznego. Nawet jeśli zdarzyło się to tylko raz to i tak miało to miejsce. Ale czy ta dziewczyna ma tylko same wady, do których się nawet przyznaje i jest jej z nimi dobrze? Otóż tym razem nie. Może na taką nie wygląda, ale zdecydowanie można powiedzieć, że jest dość szalona, jednak jej starszy brat w formie żartów zawsze jej to powtarzał, bo czy znasz osobę, która w ciągu roku nosiła na swojej głowie kilkadziesiąt kolorów. Tak, kilkadziesiąt. Od różowego, niebieskiego i zielonego po czarny, szary i biały. Tym czynem nie ukrywa, że zniszczyła swoje włosy i nie są już takie jak kiedyś, ale zawsze mówi, że tego nie żałuje. Aktualnie ma kolor jasnofioletowy i postanawia przy takim pozostać na dłuższy czas. Anastasia nie jest bardzo szczera z nowymi, ogólnie nie lubi mówić o sobie. Jest zdania, że ludzie nie lubią słuchać o jej osobie i jest to nudne. Również kiedy ma jakieś problemy może trzymać je ciągle w sobie i nic nikomu nie powiedzieć. Uważa, że zasypywanie innych swoimi problemami i użalanie się nad sobą nie jest do końca dobre, choć takie zachowanie jest spowodowane przez jej dawną przyjaciółkę, która szydziła z niej i wyśmiewała się, Ana mimo to i tak się z nią przyjaźniła, ale do czasu. Pracowała, także w takim miejscu, o którym mało kto wie, ale tylko jej rodzina i przyjaciółka. Było to zoo. Tak, dobrze przeczytałeś, zoo. Karmiła tam zwierzęta, sprzątała wybiegi, ale także zajmowała się sprzedawaniem pamiątek lub oprowadzaniem ludzi. Często przesiadywała przed klatką lwów i je obserwowała. Oczywiście z zoo nie wracała bez zdjęć, które robiła w wolnym czasie. Jak można się spodziewać najwięcej było zdjęć lwów, ale były tam także inne dzikie koty, które także były uwiecznione na zdjęciu. To właśnie te zwierzęta natchnęły ją, aby także mieć kota.
Hobby: Na pierwszym miejscu zdecydowanie stawia fotografię, jednak czas, a także i chęci nie zawsze umożliwiają jej rozwijać pasję. Jej nowym zakupem jest aparat, który wiernie towarzyszy dziewczynie w podróżach, bowiem podróże to jej drugie hobby. Nikt by nie pomyślał, że ta młoda dziewczyna była w stanie odwiedzić tyle państw w tak krótkim czasie. Oczywiście z każdego miejsca ma wiele zdjęć. Na karcie pamięci nie zabrakło też zdjęć Angory, która chętnie pozuje przed obiektywem aparatu. Trzecim i już ostatnim zainteresowanie Anastasi są tatuaże. Tak, tatuaże na pewno jest to dość duże zaskoczenie, ponieważ nie wygląda na taką, aby się interesowała takimi rzeczami, ale chętnie przebywa w jednym ze studi tatuażu.
Aparycja|
- wzrost: 170 cm
- waga: 55 kg
- opis wyglądu: Jak można zauważyć Anastasia ma dość nietypowy kolor włosów, a jest nim jasny fiolet. Naturalnego koloru włosów raczej nie zdradza, ale jak już musisz wiedzieć to jest nim blond. Od czasu do czasu nosi okulary, ale nie ma żadnej wady wzroku są to zerówki. Od rodziców zawsze słyszała, że wygląda w nich uroczo i słodko. Jej ubrania są w różnych kolorach. Niczym nie pogardzi. Ubiera się modnie, ale stawia też na wygodę i aby dobrze czuć się w danym cichu. Z domu nigdy nie wychodzi bez makijażu i nie ważne jaki by on nie był. Swoje brązowe oczy zawsze podkreśla tuszem do rzęs i jest jej niezbędny do życia. Na jej ciele widnieje kilka tatuaży. Te bardziej znaczące i te mniej, ale są i takie, które nie mają dla niej znaczenia. Jeśli chodzi w jakich są miejscach to jest to prawy nadgarstek, lewa kostka, na środkowym palcu u prawej ręki, ramieniu i na szyi. Jeśli spojrzymy na Anastasie można zauważyć, że jest to szczupła i ładna dziewczyna.
- pozostałe informacje: -
- głos: Jej głos jest delikatny, a także kobiecy i uważany za dość charakterystyczny.
Historia: Piętnasty styczeń. Jeszcze trwająca zima. Kilka dni po Nowym Roku. Około godziny szóstej rano na świat przyszła mała dziewczynka. Było to zaskoczenie dla rodziców, ponieważ miał być to chłopiec. Dziewczynka natychmiast zaczęła płakać. Owinięta w ręcznik została oddana matce. Dziecko wtuliło się w nią, a kobieta zaczęła składać pocałunki na czole swojej pociechy płacząc ze szczęścia. Wtedy koło niej pojawił się mężczyzna, jej mąż. Złapał ją za ręką i dłonią zaczął łapać rączkę dziewczynki. Nie sprzeczali się co do imienia, byli zgodni ze sobą. Oboje postanowili, że dadzą jej na imię Anastasia. Rodzice dziewczyny na początku jej narodzin byli dość ubodzy i mieszkali na wsi w niewielkim domku razem z dziadkami ze strony ojca. Kiedy przyjechali do domu od razu przywitał ją Eliot, który miał wtedy 4 lata. Natychmiast podszedł i zaczął do niej mówić i łapać ją za rączkę. Rodzice powtarzali mu, że jest to jego młodsza siostrzyczka i teraz z nimi zostanie. Chłopczyk nie miał nic przeciwko, wręcz się cieszył, że będzie miał się z kim bawić i nie będzie sam. Po około dwóch latach jej ojciec dostał pracę w firmie, która mieściła się w mieście. Wtedy Warner'owie byli zmuszeni się przeprowadzić i zostawić dziadków i całe gospodarstwo. Praca była bardzo dobra i opłacalna. Już po kilku miesiącach mieli sporą sumę pieniędzy i mogli pozwolić sobie na wybudowanie własnego domu. Przez pracę, ojciec nie miał już tyle czasu, aby spędzać go z dziećmi i praktycznie od rana do wieczora był w firmie.  Rok potem dostał awans i jeszcze bardziej zabierało mu to czas, ale za to miał z tego niemałe pieniądze. Po około miesiącu Liliana, matka Any otworzyła swój prywatny gabinet kardiologiczny. Jej matka od zawsze była kardiologiem, jednak nie mogła znaleźć pracy, a mieszkanie na wsi jej to bardziej utrudniało.  W końcu Anastasia zaczęła dorastać i poszła do szkoły. Uczyła się dobrze i zawsze była chwalona przez nauczycieli, brała udział w konkursach i zdobywała różne nagrody. Kiedy stała się już nastolatką jej jedyną pasją była koszykówka. Godzinami spędzała na graniu. Zawsze po lekcjach razem z koleżankami wybierała się na szkolne boisko. Z jej punktu widzenia dorastanie oznaczało pierwszą miłość, studia, zastanawianie się co będzie się robić w przyszłości. Anastasia od zawsze nie była z tego zadowolona. Chyba jak każdy chciała pozostawać nastolatką, mimo to jak każdego dopadła ją dorosłość. Miłość, praca, wyprowadzka. Jej pierwszym chłopakiem był Robert. Wysoki, przystojny brunet, o którym każda dziewczyna mogła marzyć. Dziewczyna była z nim bardzo szczęśliwa niestety zerwała z nim tuż po tym jak zaczęła podróżować. Jeśli chodzi o pracę to podjęła ją pierwszy raz w wieku siedemnastu lat, a i tak pomógł jej w tym brat, który już od około pięciu lat jest barmanem i poprosił szefa o jej zatrudnienie. Anastasia do dziś szuka prac w tym "zawodzie". Na początku wyprowadziła się tylko na koniec miasta, jednak potem zaczęły się jej podróże po świecie to był właśnie powód z zerwaniem z jej dotychczasowym chłopakiem. Jednak po kilku miesiącach postanowiła wyprowadzić się do innego miasta. Oczywiście rodzice nie byli zadowoleni z tego faktu i próbowali odwieść ją od tego pomysłu, ale postawiła na swoim i tak znalazła się w Avenley River.
Rodzina:
~Liliana Warner - matka, szanowana i znana pani kardiolog. Ma swój własny prywatny gabinet w dużym mieście, który znajduje się kilkaset kilometrów od Avenley River.
~Ben Warner - ojciec, głowa rodziny i wiecznie zapracowany człowiek. Pracuje w jednej z firm.
~Eliot Warner - starszy brat, także pracuje jako barman, ma swój własny dom i aktualnie ma 24 lata.
Partner: -
Potomstwo: -
Ciekawostki:
- miała kolczyk w języku,
- doskonale zna język włoski i francuski,
- nie lubi rodzynek i innych suszonych owoców,
- jej dziadkowie ze strony matki posiadają ranczo, w którym dziewczyna ma własnego konia,
- nie lubi czytać i gotować,
- nigdy nie miała nic złamanego,
- lubi koszykówkę, jednak rzadko gra,
Zwierzęta: Angora dwuletnia kotka rasy Angora Turecka. Uznawana za narodowy skarb Turcji i nazywana tak przez Anastasie. Dziewczyna dostała kotkę od rodziców na urodziny, a teraz są nierozłączne. Angora jest żywiołowa i chętnie bawi się z właścicielką. Nie przepada za obcymi i innymi zwierzętami. Dla Anastasi jest miła i potulna, jednak czasem przechodzi swoje humorki kiedy nic jej nie pasuje. Bardzo zazdrosna i nie lubiąca samotności kotka. Mimo swojej długiej, puchatej, sierści nie potrzebuje dużo pielęgnacji sama osobiście za nią nie przepada. To co może ją wyróżnić to niezwykle biała sierść i dwukolorowe oczy.
Pojazd: Jej drugie oczko w głowie tuż po kocie. Czarna perełka, którą jest BMW M2.
Kontakt: ♥Ognista♥ [hw]