Artykuł... Artykuł... JAK?! Jak miałam znaleźć jakikolwiek pomysł na artykuł w momencie, kiedy wszystko od dobrych trzech dni obciekało czekoladkami, różem, różami i całą tą... walentynkową przesadą. Termin zbliżającego się tygodnika zbliżał się niemiłosiernie szybko, a ja wciąż nie miałam wywiadu. Z nikim. Nawet planu na wywiad. Ani tym bardziej osobistości, z którą miałabym ten wywiad przeprowadzić.
- Anabelle... - jęknęłam do swojej asystentki, która obecnie z szerokim uśmiechem przeglądała jakąś stronę na laptopie.
- Coś się stało? - reakcja była natychmiastowa. Zaraz jednak westchnęła, jakby wszystko rozumiała. - Znów artykuł?
- Jego brak - stwierdziłam żałosnym tonem, chowając twarz w dłoniach.
- Słyszałam, że The Bite przyjeżdżają na koncert do Avenley... - zaczęła ostrożnie.
W całej tej rozpaczy pozwoliłam sobie na cichy chichot.
- Dobra, nawet kupiłam bilet - jęknęła, słysząc moją reakcję. - Ale wiesz... Martin zaprosił mnie na randkę.
Moja kobieca strona zawyła po cichu. No tak. Prawie trzydziestka na karku, a ja nawet z nikim się nie całowałam... Potrząsnęłam delikatnie głową, chcąc przypomnieć sobie, że to nie czas na takie myślenie.
- W dodatku słyszałam, że skoro mają koncert w dniu walentynek, to mają losować jeden z biletów, by jego właściciel mógł spędzić z zespołem cały wieczór - Anabelle wyglądała, jakby rozpromieniła się jeszcze bardziej, o ile w ogóle było to możliwe.
- A co mnie do tego? - jęknęłam, czując wielką ochotę przywalenia głową w biurko.
- Możesz napisać reportaż - wzruszyła ramionami, jakby to co mówiła, było największą oczywistością świata.
Westchnęłam cicho, ale Ana miała rację. Reportaż, a może nawet wywiad z gwiazdami, czy też ze szczęśliwą dziewczyną, której bilet został wylosowany, był czymś, czego potrzebowałam do gazety.
Dziewczyna po chwili wyciągnęła bilet z portfela i położyła go na moim biurku, tym samym oficjalnie przypieczętowując mu los. Koncercie. Szykuj się.
- W dodatku słyszałam, że skoro mają koncert w dniu walentynek, to mają losować jeden z biletów, by jego właściciel mógł spędzić z zespołem cały wieczór - Anabelle wyglądała, jakby rozpromieniła się jeszcze bardziej, o ile w ogóle było to możliwe.
- A co mnie do tego? - jęknęłam, czując wielką ochotę przywalenia głową w biurko.
- Możesz napisać reportaż - wzruszyła ramionami, jakby to co mówiła, było największą oczywistością świata.
Westchnęłam cicho, ale Ana miała rację. Reportaż, a może nawet wywiad z gwiazdami, czy też ze szczęśliwą dziewczyną, której bilet został wylosowany, był czymś, czego potrzebowałam do gazety.
Dziewczyna po chwili wyciągnęła bilet z portfela i położyła go na moim biurku, tym samym oficjalnie przypieczętowując mu los. Koncercie. Szykuj się.
