Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cain. Pokaż wszystkie posty

27 gru 2020

Od Caina cd. Candice

Po moim trupie. Czy ona ma problemy ze zrozumieniem podstawowych słów? Czy to ja gadam w jakimś innym języku? 
Nie będę robił tego, co ona mi każe, nawet jakby przystawiali mi nóż do gardła. Myślałem, że już dawno to zrozumiała, ale najwyraźniej jej pamięć złotej rybki wyklucza możliwość niepowtarzania się codziennie. A nienawidzę czegokolwiek powtarzać. Przy Candice robię to niemal co chwila i obawiam się, że prędzej wejdzie mi to w krew, niż ona odejdzie. Z jednej strony utrzymuję ją przy sobie, bo nie zapomniałem o swoim pierwotnym celu. Z drugiej jednak zostawiłbym ją w głębi lasu - najlepiej w nocy, aby nie znalazła drogi powrotnej - i udawał, że nic się nie stało.
Prycham tylko pod nosem, utwierdzając się tym samym w swojej decyzji protestu wobec jej irracjonalnego życzenia i zagłębiam się w telefon.
Nie na długo.

11 paź 2020

Od Caina cd. Candice

Byłem zbyt sparaliżowany wizją zakupów, do których zostałem właśnie zmuszony, żeby słuchać dalszej paplaniny swojej agentki. Pewnie mówiła to, co zwykle, czyli, że daje nam jeszcze jedną szansę i takie tam.
Potraktowałem to jako dosyć śmieszny żart, ale na Boga - ona mówiła to poważnie. Obie mówiły to poważnie. A teraz oczekuje, że pójdę z nią na zakupy. I co jeszcze? Mam nosić torebkę, przechodząc niecałe 10 m z jednego sklepu do drugiego? Co najgorsze, Eric patrzy na mnie tak, jakby to był mój cholerny obowiązek. A ja szukałem w nim poparcia. Co za skurwiel. Czy on kiedykolwiek był z Savannah - albo inną kobietą - w galerii?
- Nie zgadzam się - wcinam się jej w połowie zdania. Savannah tego nie znosi, dlatego zaciska usta, wymuszając u siebie uśmiech - Nie idę na żadne zakupy. Mało jest tu ludzi? Takich, którzy zostaliby jej tragarzami? Nawet Jasper jest lepszy w wybieraniu sukienki.

25 sie 2020

Od Caina cd. Candice

Zimno podłogi łączy się z synchronicznym bólem pleców, który zawdzięczam nixańskim ziomeczkom. Jakby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości - tak, kurwa, boli. Nieprzyjemnie jest być skopanym i nie mieć najmniejszej szansy się obronić. Tym bardziej że te parszywe gnoje nawet nie rozumieją shilieńskiego.
Nawet, teraz gdy jeden z nich krępuje mi nadgarstki tak mocno, że niemal czuję w nich puls. Coś tam gada w tym swoim twardym języku i uśmiecha się arogancko, na sam koniec klepiąc mnie po policzku. Odchodzi i zamyka za sobą drzwi, więc wypuszczam głośno powietrze z płuc i opieram głowę o ścianę z zamkniętymi oczami.
Doskonale rozumiem ten rodzaj informacji. To było tylko "delikatne" - wbrew pozorom, prócz promieniującego bólu pleców i delikatnego kłucia w boku - ostrzeżenie przed bardziej brutalnym obchodzeniem się, jeśli oczywiście dalej zamierzamy być upartymi gnojkami.
A propos...

21 lip 2020

Od Caina cd. Candice

Przysięgam, że mieszkanie w centrum miasta to czysty dramat, a moja peryferyjna dupa nie akceptuje czekania w korku dłużej niż dziesięć minut. Tyle dokładnie mija, nim słychać tragiczny w doborze, zmieniony przez któregoś z tych dwóch debili, dzwonek telefonu.
Jasper znowu zaczyna wojnę na żarty, ale zaczął od małego kalibru. No zobaczymy, jak bardzo spodoba ci się mój żart.
- Gdzie wyście się podziali, do jasnej cholery?! Złapali mnie i Jaspera.
Odsuwam telefon od ucha, bo podniesiony głos Harvey'a nadszarpnął mój genialny słuch do tej granicy, że zaciskam usta i z trudem powstrzymuję się, aby nie warknąć, aby nie darł się do tego telefonu, bo doskonale go słyszę. Z drugiej strony, podczas mentalnej walki między tym, czy się przejąć, czy zacząć śmiać... nie no, żartuję. Parskam śmiechem w pierwszej chwili, zadowolony, że tylko ja wyszedłem z tego zwycięsko. No i jeszcze ruda złodziejka. Mniej ważny szczegół całej sytuacji.

16 cze 2020

Od Caina cd. Candice

Jasper wchodzi pierwszy do środka jak do siebie. Nie zwraca uwagi nawet na stojącą w przejściu ochronę. Z ciemnego korytarza, oświetlonego ledwo jedną żarówką, rodem z piwnicznego schronienia potwora z horrorów lub podrobionej sali przesłuchań dla jeńców, wychodzimy do bocznej sali, oślepieni blaskiem neonów, głosu tłumu ludzi i zapachem alkoholu. Już rozumiem, dlaczego tak mu zależało na zabraniu Candice. Właśnie wprowadził mnie do jaskini lwa.
Gdybym miał pojęcie, jakie katusze będzie przeżywać mój umysł, chyba byłbym skłonny nawet przemyśleć tę propozycję dłużej niż sekundę w samolocie, lecz dawno nigdzie razem nie wychodziliśmy. Okazja zawsze była, ale negatywne nastawienie Erica do naszych możliwości, dokładając do tego ówczesne, nadal w sumie siedzące głęboko we mnie problemy, ograniczały chłopaków do załatwiania sobie rozrywki na własną rękę.

9 maj 2020

Od Caina cd. Candice

Chcecie wiedzieć, jak wyglądają przygotowania zespołu do koncertu? Co wam pierwsze przychodzi na myśl? Nieustanne próby, okraszone ogólnym napięciem, aby wszystko wyszło tak, jak sobie to wyobrażamy? Wspólne siedzenie w kółeczku adoracji i powtarzanie, że jesteśmy doświadczonymi twórcami muzyki i przychodzi to nam naturalnie, samo z siebie? A może omawianie krok po kroku tego samego po raz piąty itd.?
Wyrzucam ręce w górę z triumfalnym okrzykiem, trzymając, w jednej dłoni przez cały czas pada. Ma to pogłębić stan depresji mojego przeciwnika. I chyba mi się udaje, bo odpowiedzią Jaspera na tą sromotną przegraną jest jedynie skrzywienie na twarzy.
- Wygrałem - mówię przepełniony realną dumą tak, żeby jeszcze bardziej rozsierdzić chłopaka.
- Moje A nie było do końca sprawne - mruczy pod nosem niezadowolony - A poza tym, to pierdol się.
- I wzajemnie, obrażona księżniczko - prycham, w momencie, gdy Eric niepostrzeżenie, niczym cień staje za nami i opiera ciężar ciała o kanapę.

15 kwi 2020

Od Caina cd. Candice

Wpuścić? Ani mi się śni. Nie rozumiem jej oburzenia. Przecież ostrzegałem, że jeśli nie przestanie, wyniosę ją na balkon. To się nazywa człowiek - życie daje ci wyraźny znak, a potem jest wielki płacz, bo się nie posłuchał.
Ignoruję krzyki dziewczyny, które i tak są na tyle ciche, bym je mógł ledwie zrozumieć przez grube szkło oddzielające balkon od pokoju. Układam się wygodnie na moim łóżku, z pełną satysfakcją przykrywając się moją kołdrą, odwrócony plecami do zamkniętej na balkonie dziewczyny.
Czy otworzyłbym po jakimś czasie drzwi balkonowe? Nie.
Czy chciałem ją tam zostawić? Tak.
Czy przejąłem się tym, że dziewczyna może dosłownie zamarznąć w prawdziwym chłodzie, jakie daje o tej porze pogoda Nix? Nie.
Pytanie, odpowiedź. Moja obojętność osiągnęła naprawdę wysoki stopień, ale Candice i jej wyraźna w momentach wyniosłość działała mi tak na nerwy, że obecnie mógłbym ją nawet zrzucić z tego piętra i udawać, że to był wypadek. Oczywiście czysto hipotetycznie, nie jestem mordercą. Jeszcze mnie tak porządnie nie popierdoliło.

23 mar 2020

Od Caina cd. Candice

Ze wszystkich możliwych rzeczy, które sprawdziła Savannah podczas rekrutacji, niczym szpieg doskonały, połączenie Johna Wicka z 007 i Jasona Bourne'a, akurat nie sprawdziła, czy jej przypadkowa ofiara nie boi się latać samolotem. Nie zamierzam rezygnować z tego środka transportu z powodu jakiejś dziewczyny, bo prywatny samolot to najlepsze udogodnienie, które miałem jako Cain Hawthorne i którym gardzę najmniej. Mogę robić tu, co tylko żywnie mi się podoba i nikt nie łazi za mną, przykuty jak bliźniak syjamski, bo w sumie nie mam jak uciec i gdzie uciec.
Tym bardziej obecnie, kiedy moje ramię służy dla głowy Candice za poduszkę. Wyciągam z kieszeni mój ulubiony i jedyny "uzależniacz", jakim jest paczka papierosów i wyjmuję jednego.
- Nie wolno palić w samolocie - podnoszę spojrzenie na Erica, jednocześnie pstrykając zapalniczką przed trzymanym w ustach papierosem. Zaciągam się, dopóki końcówka nie rozżarzy się do czerwoności.
Chowam zapalniczkę do kieszeni i wypuszczam dym z płuc.

2 mar 2020

Od Caina cd. Candice

Miałem ochotę uderzyć głową o podłogę tego przeklętego lotniska przez to, że muszę tu siedzieć. I choć należę do ludzi, którzy posiadają dosyć spore pokłady cierpliwości i mógłbym siedzieć na miejscu i przez pół dnia, to akurat lotnisko jest dosyć słabym miejscem do takiego kontemplowania. Tym bardziej że w dali widać nieodłącznych moich ochroniarzy na czas trasy, którzy pilnują, aby przypadkiem nikt mnie nie rozpoznał, bądź jakiś wścibski dziennikarz nie miał nawet cienia szansy przedostać się przez niewidzialną barierę odpychającą.
Normalnie raj, nie życie.
Jak się jednak okazało, z Candice Snow takie bezsensowne czekanie może być kolorowe i wesołe. Gdy tylko usłyszałem, w jakiej sprawie dzwoni, było blisko, abym się szczerze nie roześmiał.
Żart.

8 lut 2020

Od Caina cd. Candice

Pozostawić w przeszłości jako chwilowe złudzenie... Gdybym tylko był zdolny do takich wielkich rzeczy, jak przebaczanie, nierozpamiętywanie przeszłości, zapominanie o wszelkich krzywdach i pozostawienie tego, co było za sobą. Jednak nie jestem w tym najlepszy. Tym bardziej że Harvey doskonale zdaje sobie sprawę, jak bardzo ryzykownie postąpił, a mimo tego jeszcze się postawił. Doprawdy, ironia losu.
Co do jednego nie mam wątpliwości. Do tego, że obydwoje pragną zażegnać ten konflikt, chociaż ja się doskonale bawię, ignorując Lawsona na każdym kroku, dając mu naprawdę delikatnie do zrozumienia, że już raz odwalił coś, za co cudem go nie wywaliłem z zespołu. To, że mu zależy, było widoczne jak na białej kartce. Harvey był pod tym względem aż irytująco czysty. Jak zawsze bezkonfliktowy i gotowy wyciągnąć pierwszy rękę. A wiedział, że może ją stracić, bo sam bym mu ją uciął aż przy ramieniu. Tylko że jego ręka jest mi też potrzebna i tu zaczyna się wewnętrzny konflikt. Mimo tego i tak trąca kijem mrowisko.
Mniej interesuje mnie sprawa pogodzenia się z Harveyem, a to, że już nie taka nowa Nowa przyznała się do przejrzenia piosenek, które napisałem. Tak, wyłącznie ja. Nie jakiś fałszywy przyjaciel, który mi kiedyś w tym pomagał. Ja.

18 sty 2020

Od Caina cd. Candice

Na swoją obronię muszę zaznaczyć, że Ozzy Osborne wciągał mrówki, a Keith Richards prochy swojego ojca zmieszane z kokainą, więc w porównaniu z nimi wcale nie byłem taki szalony.
Mimo to wszyscy myśleli, że mi kompletnie odbiło.
Nawet nie starałem się uniknąć konfrontacji, która była nieunikniona. Bardzo dobrze mógłbym wejść do pokoju Erica i powiedzieć, że już może zacząć się na mnie wydzierać. Ten jednak ma wbudowany radar, bo drzwi otwierają się szeroko i staje przede mną sylwetka wściekłego menadżera.
Nie muszę chyba wyjaśniać, że moje samopoczucie zajmowało miejsce w skali poniżej zera, a szumienie w głowie tylko to nasilało. Wolałem mieć to za sobą, jak każdą kłótnię, której byłem przyczyną. Było mi to tak obojętne, że to aż straszne, czasem myślałem, że cierpię na specyficznego rodzaju depresję, ale szybko uświadomiłem sobie, że po prostu obojętność była mi wpajana, a wszystko, co wokół mnie się działo, tylko to nasilało.
- Co ty do cholery jasnej wyprawiasz!? - ledwo przekraczam próg jego pokoju, a głos mężczyzny roznosi się po całym pomieszczeniu. Odwracam się twarzą do niego i chowam ręce w kieszenie.
Po prostu wzruszam ramionami.

30 gru 2019

Od Caina cd. Candice

- O rany, to było zarąbiste - Eric rzuca się na mnie, zanim w ogóle zdążę zejść ze sceny. W życiu nie podejrzewałbym go o tak pochopne i niepodobne do niego zachowanie, ale cieszy się jak dziecko, a to na swój sposób żenujące i słodkie.
Jasper klepie mnie po ramionach i potrząsa ze złowieszczym uśmiechem. Przyrzekam, że mało brakowało, a wydłubałby mi oczy tymi pałeczkami, którymi zwinnie potem podrzuca i łapie z powrotem, wkładając do tylnej kieszeni spodni.
Harvey uśmiecha się tak szeroko, że jego oblicze wygląda jak pęknięte na pół. Wcale mi go nie szkoda, ale odnoszę wrażenie, że w końcu zrozumiał dość oczywisty przekaz i przestał ze mną konkurować.
Moja asystentka, aka opiekunka, aka niańka, aka Nowa, aka nie wiadomo kto jeszcze - pewnie mógłbym wymyślić jeszcze wiele przezwisk - chyba się na mnie obraziła za ostatnią niespodziankę, którą jej sprawiłem. Miałem nadzieję, że się ucieszy, w końcu nie każdy dostępuje takiego zaszczytu z mojej strony. Mało tego. Chyba delikatnie się wzburzyła wiadomością, że potraktowałem świętego Lawsona tak delikatnie. Faktycznie, mogłem mocniej go przycisnąć do tej ściany.

7 gru 2019

Od Caina cd. Candice

Ten, kto uważa muzykę za tanią, publiczną rozrywkę jest większym ignorantem, niż się na ogół uważa. I choć ja sam podchodzę do niektórych gatunków bardziej prześmiewczo, bo w końcu mamy wolność słowa i prawo wyboru, to w końcu nawet te najgorsze rodzaje muzyki mają przypiętą łatkę utworu. Nieważne, jak bardzo beznadziejne są, jak bardzo płytkie, ale wpadają w ucho. W końcu to one mają największy odbiór, a co za tym idzie, pieniądze. Zawsze szło o pieniądze. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale gdy dłużej się temu przyjrzeć, obserwować i badać, widać, kto robi to z czystej pasji, a kto z chęci otrzymania jakiejś znaczącej części wartościowych papierków z narysowaną twarzą jakiegoś znanego, historycznego faceta, bądź kobiety.
Boki zrywać przy tym idzie. A co jest najlepsze, dostają propozycję wydawania książek, a dokładnie autobiografii. Nie no, wtedy dopiero jest czysta komedia. Gdy masz, bodajże, czterdzieści lat, czyli pół życia za sobą, faktem jest, że jakieś tam doświadczenie zdążyło się nabyć. Mając jednak po dwadzieścia, dwadzieścia parę lat i wydawać swoją własną biografię? Co ten człowiek w życiu przeżył? Trudne dzieciństwo? W takim razie nie wiem, dlaczego odrzuciłem, a wręcz wyśmiałem propozycję wydania książki. Najlepsze nie jest to, bo istnieje taka rzecz, jak bujna wyobraźnia. Twórcy zmyślają sobie, ile to oni przeżyli, albo lepiej, koloryzują rzeczy, a potem sami w nie zaczynają wierzyć.

30 lis 2019

Od Caina cd. Candice

Patrzenie, jak ta dwójka ledwo daje radę siebie indywidualnie opanować, powoduje, że mój poziom zażenowania wzrasta niekontrolowanie szybko, zbliżając się do granicy. No proszę, kto by się spodziewał. Nie podejrzewałbym Nową o tak szybkie zagranie i danie się zmanipulować tym pięknym oczkom Lawsona. Całe szczęście posiada jeszcze ostatki rozumu, bo odsuwa się i doprowadza sytuację do porządku. Tyle że ta sytuacja nie ma prawa bytu. Najmniejszego.
Powinienem być wkurwiony, tymczasem moją twarz przecina cyniczny wyraz wraz z równie nieszczerym uśmiechem. Nie wiem, czy widać w oczach szaleństwo, ale patrzenie w lustro to ostatnia rzecz, którą mógłbym wykonać dobrowolnie.
Czas zakończyć tę farsę. Skoro do Harveya nie docierają żadne słowa wyjaśnienia, to będzie trzeba mu to bardziej dosadnie wytłumaczyć. A co do Nowej... ona dopiero zobaczy, co oznacza ignorowanie moich słów. Odechce im się wszystkiego, bo jeśli będzie trzeba, uprzykrzę tej dwójce życie najlepiej, jak tylko potrafię.
Jedno mnie wyjątkowo rozbawiło. Ten krótkochujec postanowił mi się postawić i to jawnie przed Nową. Bez krępacji, ale ja głupi też nie jestem. Za długo żyję z tymi idiotami, aby nie widzieć ich reakcji. To nie zmienia postaci rzeczy, że zaczyna się podkopywać, a jego grunt i tak jest grząski. Sam wpadnie w dziurę, a ja nie zamierzam pomóc mu się z niej wyciągać.
Dziewczyna wychodzi. Słyszę tylko zamykanie drzwi za sobą, a po krótkiej chwili robię to samo.
Jakim cudem udało mi się utrzymać siebie w spokoju, nie ma pojęcia. Dopiero teraz zamierzam wyrzucić z siebie całe spięcie. I oczywiście, do tego wykorzystać Harveya. To jego wina.

11 lis 2019

Od Caina cd. Candice

Telefon wibruje w mojej kieszeni. Nigdy nie mam go ustawionego na tryb głośny, bo irytują mnie wszelkie powiadomienia, sygnały, nie wspominając już nawet o telefonach, np. takich, jak w tym momencie. Nie interesują mnie social media, co w przypadku swojej "pracy", jako rozsławionego specjalnie muzyka, może być wręcz niewyobrażalnie nieprawdopodobne. Nie muszę sprawdzać, by wiedzieć, że moja osoba, jak i sam zespół utrzymuje się na fali, bo żaden artysta nie jest tak momentami karygodnie kontrowersyjny, jak ja. Mógłbym stwierdzić, że to nadzwyczaj dobrany komplement, ale fakt faktem - nie muszę wstawiać zdjęć w internet, aby było o mnie głośno. Zresztą Jasper dokumentuje swoje, jak i innych życie nadzwyczaj regularnie, więc i od tego mam ludzi. Dlatego nie przejąłem się, gdy Eric, z niewiadomego mi powodu, nagle stwierdził, że nie mam wchodzić na żadne portale, bo odkąd pojawiłem się w Avenley, moje kontrowersyjne zdjęcia krążą w internecie, a on się tym zajmie. Nie przejąłem się, bo to jak codzienność, a mój menadżer załatwia dosłownie wszystko. Nawet wrzuca zdjęcia z koncertów lub studia nagrań dla podtrzymania sławy. Ludzie wiedzieli, że nie interesuje mnie bycie celebrytą. Według mnie social media były jak lizanie własnych jaj.

20 wrz 2019

Od Caina cd. Candice

Jej nadzieja na porozumienie się ze mną jest naprawdę słodka, tyle że w społeczeństwie nie tak to działa. Obie strony muszą chcieć, a ja, bez cienia wątpliwości, nie chcę. Wyczuwam, że pragnie zakończyć tę ciągnącą się wojnę, ale mi to sprawia zbyt wiele przyjemności. Mam zajęcie. Mam coś, co sprawia, że czuję jakąś iskrę satysfakcji.
Już mam jej odpowiedzieć, po raz kolejny próbując się pozbyć, chociaż ze świadomości, bo nie ma opcji, aby się ode mnie odczepiła, ale świat najwyraźniej ostatnimi czasy, albo i jak zawsze, stoi przeciwko mnie. Zatrzymuję się gwałtownie, przez co dziewczyna o mało nie uderza we mnie i wiem to tylko, bo trzymając fragment mojej bluzy, delikatnie odpycha się ode mnie.
Tyle zakodował mój mózg podświadomie, bo całą uwagę skupiam na tym, co widzę przed sobą. Darren Wheeler i Pieprzona Meredith w tym samym czasie mierzą mnie spojrzeniem, różnica jest taka, że ten gnojek uśmiecha się prowokująco, jakby mu wszyscy święci pańscy rozum odebrali.
Savannah wspominała, że są w mieście. Czy się na to nastawiłem? Oczywiście. Czy byłem gotów się z nimi spotkać? Myślę, że tak.
Ale, do kurwy nędzy, co oni robią w tym miejscu?
- Hawthorne - moje nazwisko wypowiadane przez Darrena brzmi jak bluźnierstwo - Słyszałem, że tu grasz? Całkiem fajny występ.

10 wrz 2019

Od Caina cd. Candice

Nigdy się nie przygotowywałem na żaden koncert, występ, zwyczajnie tego nie potrzebowałem. Znam swoją muzykę. Wiem, który klawisz nacisnąć, wiem co potrzeba, aby melodia zawładnęła człowiekiem dogłębnie. Moje powalone ciało i umysł miało w tym zdecydowanie przewagę nad innymi twórcami. Czy przejmuję się tym, że właśnie stwierdzam, iż jestem lepszy niż inni? Absolutnie nie. Mogą mieć mnie za zarozumiałego narcyza, ale prawda jest taka, że moja muzyka żyje. Tylko ja sam jestem w stanie agonalnym.
Nikt nie rusza się ze swoich miejsc, gdy słyszymy kroki po pustym korytarzu, tylko Harvey - no bo któż inny? - zrywa się z miejsca. Po cholerę mu szklanka z sokiem?
Gdy Nowa pojawia się w salonie, narasta we mnie irytacja. Nie dość, że jest przed czasem, to jeszcze zachowuje się, jakby chciała za wszelką cenę przypodobać się Savannah. Idealnie nadawałaby się na kolejnego garniaka, gdyby jednak potrafiła utrzymywać swoje emocje bardziej. Już wczoraj widziałem chęć mordu w jej oczach. Teraz gdy nie reaguję w żaden sposób na jej głos, znowu jest wkurzona. Skoro denerwuje ją moja ignorancja, to niech ją wszyscy święci mają w opiece.
- A ty jesteś gotowa na spędzenie miłego wieczoru ze mną? - poruszam brwiami - Będziemy się ze sobą świetnie bawić. Potrafię zadowolić kobiety - kątem oka obserwuję Harvey'a. Specjalnie chcę go wkurzyć.

7 wrz 2019

Od Caina cd. Candice

- Czego chcesz? - ktokolwiek wbijał mi kościsty łokieć w żebra, przedostając się przez bluzę z kapturem i skórzaną kurtkę, przez co wybudził mnie ze snu, którego tak mało zsyłały mi niebiosa, zasługiwał na srogą karę. A nikt inny tak boleśnie nie potrafił dotknąć, jak ten ciul - Jasper.
Podniosłem głowę z jękiem, jakby ważyła ze sto ton i zdjąłem sobie z nosa przeciwsłoneczne okulary. Jeśli w tym miejscu potrafi jednocześnie świecić słońce i padać deszcz, to najwyraźniej to miasto jest równie niezrównoważone, co ja. Odgłos silnika nagle ucichł, a ja wyjrzałem przez okno.
- Dlaczego mnie nie kochasz? - Jasper przyłożył sobie dłoń do piersi i westchnął teatralnie, naśladując piskliwy głos fanki.
- Bo masz fiuta, nie masz cycków, a poza tym jesteś irytującym palantem. No i uważasz, że Leonardo di Caprio jest przystojny, a to już zakrawa na zbrodnię - Jasper śmieje się szczerze rozbawiony.
- Mili panowie, nasza księżniczka nie zmieniła się przez godzinę snu ani trochę. Jej humor się nie polepszył.
Godzina? Czuję się, jakbym przespał ledwo dziesięć minut. Jestem wykończony, obolały, łeb mi pęka, a w uszach słyszę szum.
- Szkoda. Niespodzianka nie będzie miała dzisiaj łatwo - odzywa się Eric, mój menadżer przez telefon. Nie mam pojęcia, o czym oni gadają, ale i tym razem nie zwracam uwagi na to.

21 lip 2019

Cain Seth Hawthorne


Źródło: Pinterest, Marc Forne
Motto:
He sins like the devil.
He loves like the angel.
He lives like the human.
And he commits mistakes.
Z racji, że chłopak wyzbył się całkowicie wszelkich inspirujących cytatów, a nic nie jest w stanie opisać go w pełni, nie posiada żadnego motta. To raczej bardzo lakoniczny opis człowieka, jakim jest. Porzucił także wszystko, co wskazuje mu drogę, bo sam nie idzie w żadnym konkretnym kierunku, nie wyznacza celów, nie wierzy w nic.
Imię: Jako syn ekstrawertycznego muzyka będącego zarazem dosyć sławnym dyrygentem, nie mógł liczyć na klasyczne imię bez pytań, czy to mu się podoba i skąd pomysł na nie. Kiedyś jeszcze starał się wykrzesać z siebie ciche wytłumaczenie, że wielkiego artysty nie powinno się winić za swoją nietypowość myślenia, ale w końcu i on zrezygnował z wyjaśnień, czemu jego ojciec nazwał go właśnie Cain. Być może on sam nie chciał nigdy wiedzieć, czym inspirował się ten człowiek. Jego drugie imię to Seth z racji, że ojciec nie był zdecydowany, które ma być pierwsze.
Nazwisko: Nazwisko Hawthorne może być przez niektórych kojarzone, głównie tym, którzy interesują się w jakikolwiek sposób muzyką typu dance. Wcześniej uznany za krytyków muzycznych za wschodzącą, młodą gwiazdę instrumentów oraz klasyki. Całe jedenaście lat temu. Nie dziś.
Wiek: Swoje 23 lata określa jako normalne, ale dla niego wiek to pojęcie względne. Liczba ograniczająca ludzi. Wyznacza granicę dla społeczeństwa. No i dla samego człowieka.
Data urodzenia: Jedno życie przychodzi, podczas gdy drugie musi odejść. Urodził się 4 września. Nigdy nie obchodził urodzin i nie kryje się z tym, że ich unika.
Płeć: Mężczyzna
Miejsce zamieszkania: Mieszka w apartamentowcu, choć spokojnie byłoby go stać na kupienie domu, gdzieś niedaleko gór i lasu tak, jak od zawsze chciał. Na razie jednak zadowala się obserwowaniem centrum miasta z góry przez oszklone ściany.
Mieszkanie usytuowane z lewej strony budynku, z widokiem na miasto, jest w większości otwarte i luksusowe, zakładając, że znajduje się w największej części Avenley. Przeważają w nim ciemne kolory, drewno i jedyne co się odróżnia to kontrastowe meble. Oświetlenie zmienia się w zależności od pory dnia, stwarzając niepowtarzalny nastrój. Od razu po wejściu i odłożeniu swoich wszystkich rzeczy do specjalnych szaf na kurtki i buty oraz przejrzeniu się na szybko w dużym lustrze, od razu widać salon. Przestronny, na podwyższeniu podłogi, spełnienie marzeń niejednego nastolatka, który chce posiadać cały zestaw do grania i oglądania z przedzieloną granicą na barek, którego oczywiście nie mogło zabraknąć w tym pomieszczeniu. Półotwarta kuchnia z wyspą, gdzie znajduje się też dosyć dużych rozmiarów akwarium. Jeśli ktokolwiek myśli, że to Cain zajmuje się karmieniem rybek, to się grubo myli. Kuchnia nocą może być podświetlana specjalnym, niebieskich światłem. Pierwsza łazienka jest nieznacznie większa od tej połączonej z sypialnią Caina, głównie ze względu na miejsce. Jednak atrakcyjniejszy widok rozciąga się z tej drugiej. Wanna umiejscowiona niedaleko szkła, to dość odważny krok, który wyjątkowo spodobał się Cainowi w wystroju. Po przeciwnej stronie prysznic wraz z bocznym natryskiem i deszczownicą.
Sama sypialnia Caina to połączenie czerni, bieli i szkła. W kształcie półkola, gdzie przy środku prostej ściany stoi łóżko ze specjalnym oświetleniem. Cała reszta jest oszklona z widokiem na miasto i przysłaniana wielkimi, ale delikatnymi kotarami. Warto wspomnieć, że ściany apartamentu są wyjątkowo wysokie.
Budynek oprócz tego oferuje basen umiejscowiony na samej górze, razem z innymi atrakcjami. Można go wynająć na w każdej chwili samemu, jeśli ma się tylko na to ochotę. A na samym dole siłownia. Niemal wszystko na miejscu.
Jeśli natomiast chodzi o nastawienie Caina do miejsca zamieszkania, to nie jest ono specjalnie. Cain traktuje ten apartament, jak wszystko inne nadające się do mieszkania. Wieczorami i tak przebywa w klubach, gdzie gra, a w dzień na uczelni, więc pół nocy oraz dnia i tak przebywa poza nim.
Orientacja: Heteroseksualny
Praca: Jest artystą. Tyle że nie posługuje się pędzlem, a dźwiękami. Jest także poetą, bo słowa w piosenkach są równie ważne, co krew do funkcjonowania organizmu. Wokalista w zespole The Independence Day, po studiach na kierunku kryminologia, których jednak nie skończył z własnej decyzji. Jak widać, u tego chłopaka chaos to podstawa do wszystkiego i codzienna normalność w życiu.
Charakter: Powiadają, że wyzbycie się swojego prawdziwego ja, to niezwykle trudne i czasochłonne wyzwanie, wyłącznie dla tych zdeterminowanych lub zniszczonych w środku. Dobrze się składa, bo Cain jest żyjącą destrukcją, człowiekiem czynu, materialistą i egoistą. Licząc się z innymi byłby zmuszony do rozliczenia się ze samym sobą, co sprawia, że sprawa jest przegrana z góry. Nie byłoby w tym nic złego, dopóki nie dotykałoby to osób postronnych. A posiadanie wpływu na kogoś, to kusząca propozycja podporządkowania sobie każdego, kto jest podatny na destrukcyjną postawę tego chłopaka.
"Grać swoją postać, pracą dla aktorów, mówisz? Mnie przypisano tyle osobowości, że mógłbym być współczesnym Billy'm Milligan'em. Prawda jest taka - ilu ludzi, tyle wyobrażeń."
[fragment wywiadu z TheVox]
Na pytania jaki jest, odpowiada uśmiechem. Na stwierdzenia jaki jest, gardłowym śmiechem. Wszyscy chcą wiedzieć, nikt nie potrafi się dowiedzieć. Cain przy tym bawi się doskonale, bo intryguje go chęć ludzi na obcowanie z nim. Są ciekawi, pragną atencji, tym bardziej jeśli w zestawie wchodzi możliwość rozpoznania, sława i pieniądze.
Jego postawa nie wskazuje na to, aby miał coś przeciwko, ale ostatecznie i tak dochodzi do tego, że owiany tajemnicą i przybyły z szemranych ulic chłopak, pojawia się na scenie muzycznej bez dosłownie niczego i potrafi zachwycić umysły ludzi graną muzyką. Nic nie mówi, pojawia się tylko wtedy, gdy sam tego chce i na każdego patrzy przyćmionym wzrokiem, nie obdarowując go uwagą, gdy ten go nie zaciekawi. Nie intrygują go unikalne rzeczy, nie robi na nim wrażenia wyjątkowość, nie zwraca uwagi na tych, co się o nią proszą. Nie domaga się od innych tego samego. A ludzie lubią, gdy ktoś od nich niczego nie oczekuje.
Nie nosi w sobie zawstydzenia. Wie, kiedy się uśmiechnąć, kiedy przesunąć spojrzeniem, a kiedy zachować kamienny wyraz twarzy. Nie hamuje się, co powoduje, że ludzie mają go za większego chama niż faktycznie jest, ale przecież o to tu chodzi. Karuzela kręci się.
Uwielbiają go tysiące, choć tak naprawdę nikt go nie zna.
Jest skryty, ale arogancki. To pierwsza wersja. Milczący, ale gwałtowny, to druga. Obydwie sprowadzają się do tej owiewającej chłopaka mgły tajemniczości. Pragmatyzm w jego postępowaniu jest łatwo wyczuwalny i doceniany przez samego chłopaka. Spokój, w którym wydaje się, że żyje, to skorupa, w którą powoli sam Cain się zatraca. Choć burkliwy i niechętny do obcowania, jest niespokojny i burzliwy. Jego krańcowo zmienne zachowanie potrafi sprzykrzyć życie niejednej osobie. Nie trudno jest zdobyć uraz do niego, bo działa tak, jakby wręcz chciał, aby za nim nie przepadać. A trudno jest lubić człowieka, przy którym trzeba uważać na słowa, by nie wywołać wojny, gdy się jej nie chce. I nie zrazić, gdy po raz pierwszy powie wprost, że twoja obecność jest zbędna. Jego zmienność nie polega na jednej zasadzie "od śmiechu po płacz", ale "od spokoju po wyjątkową drażliwość".
A wspominając już tyle o tym jego opanowanym sposobie bycia, to trzeba też wiedzieć, że nie wszystko wydaje się być takie, jak je malują. Życiem rządzi manipulacja.
Wiecznie coś gonił, zanim miał przed czym uciekać. A gdy w końcu musiał, czarne paznokcie wbijają się w jego skórę.
Silna osobowość jaką jest Cain pozostała sklejona z wielu zdarzeń i momentów, które wykształciły mozaikę jego charakteru. I tak, jak chłopak ma unikalny talent do tworzenia muzyki, tak też potrafi rozpoznać w ludziach intencje. Oczywiście nie chodzi tu o jakieś jasnowidztwo, czy zgłębienie psychologii człowieka, on po prostu bazuje na zachowaniu, gestach, a dokładna obserwacja pozwala mu na wnioski. Ocenia według własnych kryteriów. Jeśli chce, jest nietaktowny, za grosz szarmancki i pozbawiony szacunku. Nie licząc się z ludźmi, nie liczy się także ze stosowanym regulaminem. Nie bierze pod uwagę ulg społecznych. Robi wszystko pod siebie i licz na jego dobry humor, a może wtedy chociaż cię zignoruje.
Przechodząc przez puste uliczki, z kapturem na głowie, ukrywając pod bujną czupryną opuszczonych włosów swoje oczy o kolorze gorzkiej czekolady, nie jest w stanie mu nic umknąć. Jest spostrzegawczy, uważny i skupiony. Niezależnie od swojej woli, działa instynktownie.
Kiedyś twierdził, że świat jest do zdobycia, dzisiaj jest zdania, że to świat zdobywa ciebie.
Niedostępność, to pierwszy powód, przez który rośnie w ludziach irytacja. Przekonanie go, to druga ciężka rzecz. Zrozumienie jest awykonalne, bo nikt nie chce rozumieć, chce posiadać. Ludzie go naciskają, wymagają, próbują z nim żyć dobrze, ale w tym wszystkim brakuje im szczerości. I będąc już w tym aspekcie, Cainowi właściwie nie zależy, czy ktoś jest z nim szczery, czy kłamie. Stało mu się dawno wszystko obojętne. Nie widzi różnicy między bolącą prawdą a kłamstwem. Nie nienawidzi za to, że ktoś go kłamie, nie przeklina, gdy ktoś mówi mu szczerą prawdę. A jak postępuje ten chłopak? Właściwie łamie wszelkie konwenanse. I na to, i na to odpowiada uśmiechem. Poza nieczułego chama w tym przypadku nie jest pozorem, ale staje się rzeczywistością. Jest po prostu wredny i nie posiada litości, czy ludzkiej przyzwoitości, aby zachować się odpowiednio.
I chłopiec brał przykład z ojca mając tylko jeden wybór.
Cain to twardo stąpająca po ziemi osoba. Wychowywany dyscypliną, którą mu wpojono. Musząc polegać tylko na sobie, nie powierza innym nic. Działa sam. Prawdopodobnie intuicyjnie. Nie podnosi głosu, bo nie potrzebuje tego, aby zmusić kogoś do respektu. On go po prostu ma. A jeżeli nie, to nie będzie się o niego prosił. Potrafi tkwić w wojnie i nie rezygnuje z obrony oraz ataku na raz. Prawdopodobnie jego nastawienie do wszystkiego wokół powoduje, że nie posiada w zwyczaju dbania o cokolwiek. W jego życiu nie było nikogo i niczego, o co by dbał, troszczył się, a z czasem zrozumiał, że to bardzo ułatwia egzystowanie. Wyznaczanie sobie celów ratuje niektórych od monotonności. A Cain ma plan na życie. Nieskomplikowany, ale czy można mu zarzucić brak zainteresowania się swoją przyszłością, podczas gdy staje się młodą gwiazdą, która chce się schować w cieniu?
Mój dar, moje przekleństwo. Tylko dzięki temu potrafię odczuwać bardziej niż inni ludzie.
Cisza roznosząca się po luksusowym apartamencie, na który go stać, a na który nie pozwoliłby sobie, gdyby miał wyrzuty sumienia i pusty portfel, to wizytówka. Niepowodzenia nie mają miejsca, chowane w pudełku razem z urażonym ego, bo przecież zapracował sam na wszystko, nie potrzebując nawet charyzmy tak niedocenianej w dzisiejszym świecie. Nieustanne pokonywanie muru, który ciągle jest stawiany na okrągło, w końcu nudzi się ludziom, którzy tak szybko tracą chęci na walkę. Przeświadczenie, że wyzbycie się brudnych emocji pomoże mu ułożyć sobie wszystko, jest mocno gładzone za pomocą jego specyficznej choroby. Nie stać go na taki rarytas jak przywiązanie do kogoś i miłość do samego siebie. Być może nie chce i nie potrafi angażować się w długotrwałe relacje z ludźmi, niezależnie od podłoża. Cień sympatii przejawiający się w niektórych momentach, to zwyczajny, ludzki odruch. A może to tylko ciekawość, którą wzbudzają inne jednostki podobne do niego? Wszystko i tak sprowadzane jest do jednego - do jego obojętności, która nie pozwala na rozwinięcie się choć szczypty romantyzmu i uczuć, wypalając je do cna.
Potrafi walczyć i nie płakać. Potrafi być wściekły, ale jego oczy nadal pozostają bez wyrazu. Przyciąga uwagę i zarazem odstrasza. Wie czego chce i dostaje to, czego pragnie. Zatrzymuje to, czego pożąda i to, co posiada. Bierze to, co chce. Zdobywa to, czego pragnie. Troszczy się o to, co na to zasługuje.
Nic go nie ogranicza. Może być kim chce. Wyłącznie jego ja. Niewolnik swoich lęków. Przeszłości. Przyzwyczajeń. Brudów. Rodziny. Ludzi. Siebie.
Hobby: Pełen podziw dla ludzi, którzy mają multum zainteresowań, bo człowiek oddający się w pełni jednej, jest mistrzem w tym, co robi, co posiada, co kocha.
Muzyka wypełnia jego duszę. Artystyczne porzekadło, gdy ktoś po prostu posiada talent do czegoś. A tak się składa, że Cain ma ten talent. Otaczała go od samego początku i można powiedzieć, że rozpoczął wszystko jego ojciec. Swoją przygodę zaczął, gdy po raz pierwszy dotknął strun schowanej gitary. I tak po kolei poznawał instrumenty, zagłębiał się w muzykę. Kochał, a potem znienawidził.
Mając tylko okazję, wymykał się na plażę, zabierając ze sobą deskę i spędzał czas na wodzie. Jeśli wzburzone, to wyładowywał się na falach, przecinając je surfingowymi trikami, gdy spokojne, kładł się na niej i obserwował niebo. W końcu jednak zawsze nadchodził czas powrotu do domu.
Nie będzie też dziwne, że Cain tworzy sam teksty, pisze wiersze, układa piosenki i znajduje do tego odpowiednie rytmy. On je dosłownie widzi.
Aparycja|
- wzrost: Wysoki chłopak, ponieważ ma 191cm wzrostu, co jest całkiem normalne, patrząc na mężczyzn w jego rodzinie.
- waga: 73kg, na które wcale nie może narzekać. W przeszłości ważył znacznie mniej.
- opis wyglądu: Pierwsze, co może przychodzić na myśl, po zobaczeniu Caina, to naturalna tajemniczość ukrywająca się w jego wizerunku. Coś w chłopaku jest specyficznego, co przyciąga niektórych ludzi, innych natomiast odstrasza. Jedno jest pewne, na swój wygląd nie może narzekać. Począwszy od delikatnie zarysowanych kości jarzmowych i trochę bardziej wyrazistej szczęce, na której zazwyczaj nie można dojrzeć zarostu, ewentualnie dwu-trzydniowy. Choć chłopak wygląda  obojętnie i nieprzyjemnie, to jedno działa mocniej na ludzi, niż rysy twarzy. Mianowicie spojrzenie. Wystarczy tylko popatrzyć w duże, ciemne, czekoladowe oczy, w których rzadko co udaje się wyczytać. Są bez wyrazu. Nieruchome. Przyćmione. Być może zmęczone. Nieobecne spojrzenie jest dosyć częste. Powiadają, że oczy to zwierciadła duszy. Może? Nawet jeśli w cieniu nie widać granicy pomiędzy tęczówkami, a źrenicą. Jego usta wykrzywiają się w uśmiechu, w zależności od sytuacji, ale to nadal nie jest ten wyraz twarzy, który większość pożąda zobaczyć. Kruczoczarne włosy, zazwyczaj utrzymywane starannie tej samej długości, rzadko kiedy opadają mu na oczy. Strasznie go to denerwuje. Są gęste, grube, ale jednocześnie miękkie i błyszczące. Tak naprawdę, zawsze są zmierzwione, bo nie udaje się nikomu ich poskromić. Jego specyficzna południowa uroda, cera trochę jaśniejsza niż toffii wskazuje na pochodzenie.
Sylwetka Caina nie wyróżnia się niczym wyjątkowym, oprócz tego, że jest wysoki i posiada szerokie ramiona. Jako młody chłopak, który chce się podobać kobietom, dba o swój wygląd i dzięki temu posiada ładnie wyrysowaną budowę ciała z wyraźnymi mięśniami, muskularnością pasującą do swojej sylwetki. Albo to po prostu genetyka, która powoduje, że niektórzy ludzie są bardziej atrakcyjni w oczach poszczególnych osób. Dziękować jedynie można swoim przodkom.
W kwestii ubioru naprawdę jest tolerancyjny, ale sam preferuje klasyczność wygodnych rzeczy i ich stonowanie. Woli ciemniejsze kolory swojej garderoby, ale nie wybrzydza na widok jaśniejszych. Często nosi luźne koszule rozpięte do połowy torsu. Posiada swój nieokreślony styl, w którym nie ma miejsca wyłącznie na swetry. Nienawidzi materiału, z których są zrobione i samego uczucia, poza tym, jemu jest zawsze ciepło i twierdzi, że szybciej by się w tym ugotował, niż dał radę wytrzymać. Znakiem rozpoznawczym mogą być okulary przeciwsłoneczne, z którymi bardzo często go można spotkać.
- pozostałe informacje: Jest zdecydowanie tym człowiekiem, którego się żadna blizna nie ima. Posiada ślady po każdym głębszym skaleczeniu nożem do krojenia, aż po nadzianie się przypadkiem na drut kolczasty. Z poszarpaną raną trafił do szpitala, pochodził trochę ze szwami i piękna blizna, ciągnąca się wzdłuż jego boku pozostała. Podobnie jak na prawej nodze po złamaniu otwartym kości piszczelowej i strzałkowej. Widoczne są także u niego na plecach, głównie w okolicach lewego barku i łopatki, ślady po poparzeniu wrzątkiem, które wbrew pozorom całkiem ładnie się zagoiły. Jest jedna, ciągnąca się wzdłuż jego obojczyka, a właściwie delikatnie przecinająca go, od szyi do piersi. Chłopak nie miewa problemu z ich pokazywaniem, nie wstydzi się tych śladów, tym bardziej posiadając świadomość, że i tak nikt nie wie, dzięki czemu bądź komu je zawdzięcza. Właściwie, nie jest w stanie uchronić się przed drobnymi skaleczeniami. Jest bardzo odporny na ból. Jest go nauczony.
Oprócz tego posiada zamiłowanie do tatuaży, które w większości powstały za przyczyną podjęcia decyzji pod wpływem jakiegoś ważnego, nieraz wstrząsającego, najczęściej smutnego wydarzenia, bo jego tatuaże w większości wyrażają żal, gniew i smutek. Wszystkie negatywne emocje przelewa na ciało, a tusz na skórze to właśnie konsekwencja tego, ile zażywa ich w życiu. To typowy przykład człowieka, który wyraża siebie za pomocą tatuaży i pokazuje, jak idealnie ludzie potrafią w życiu być aktorami. Jego mroczna strona jest w nim gdzieś głęboko ukryta i na zawsze z nim pozostanie. Schowana i będąca nieodłącznym cieniem, można powiedzieć, że właśnie ukazuje się za pomocą czarnego tuszu. Warto też zaznaczyć, że każdy tatuaż na jego ciele ma swoje własne, indywidualne, bądź rozumiane przez wielu znaczenie.
Począwszy od biodra, które jako pierwsze zostało naznaczone, jednocześnie było jednym z najboleśniejszych miejsc. Widoczny na skórze napis you don't need a plan B. był zdecydowanie tym, który nie pojawił się bez powodu. Zaraz powyżej zrobiony już znacznie później specyficzny wizerunek anioła może być interpretowany na wiele sposobów, głównie jednak nawiązuje do dzieciństwa chłopaka. Łączy to także fascynację tymi stworzeniami, pomijając kwestię wiary. Na lewych żebrach, tuż poniżej torsu znajduje się tatuaż, który przedstawia rękę kościotrupa trzymającą papierosa. Zaraz poniżej słowa sick·of·waiting... Po prawej, pomiędzy piersią i obojczykiem kolejny z rozpływającymi się ustami, którego znaczenie niekoniecznie może być jasne. Obydwa nawiązują do pewnego etapu w życiu Caina i były robione jeden po drugim w niedalekiej różnicy czasu. Potem na swoją kolej doczekała się prawa ręka, tylko dlatego, że chłopak jest leworęczny. Tak sam zdecydował. Począwszy od zewnętrznej strony, na tricepsie widoczny dosyć artystyczny tatuaż rozbierającej się kobiety, a pod spodem ukazującej się czaszki. Ku zaskoczeniu, nie jest to przedstawienie jego pierwszej miłości, czy nieudanego związku. Idąc niżej, wokół łokcia rozciągnięte dwie związane gałązki laurowe, które mają takie samo znaczenie, co w kulturze. Jednak tu bardziej chłopak miał na myśli swoje własne, indywidualne zwycięstwo. Na bicepsie wyraźny napis REALITY IS WRONG DREAMS R 4REAL, będący czymś w rodzaju prawdy o chłopaku, a poniżej tatuaż nieco nawiązujący do jego przeszłości. Na dłoni widnieje wąż z jaskółką i napisem rough. W końcu zdecydował się zmienić rękę i przeszedł na lewą. Tym razem zaczął od dołu, znajdująca się niedaleko kłykci róża - w tym przypadku, symbolicznie przedstawiająca doznania i ból, nie miłość i piękno. Wyżej na środku dłoni napis mercy, a na przegubie orzeł z koroną z gwiazd. Poniżej zgięcia wewnętrznego łokcia wytatuowany mężczyzna z gitarą.
Na szyi nosi srebrny krzyżyk swojego brata. Warto też zauważyć, że czasem nosi kolczyk w lewym uchu oraz w języku w kształcie srebrnego ćwieka.
- głos: Andrew Belle | [x]
Historia: Dom w sąsiedztwie lasu, echo dźwięków fortepianu odbijające się od drzew, spokój i harmonia. Cain wspomina wielki budynek, który przez większość jego dzieciństwa był jego domem, ale nigdy nie jest malowany on barwami zieleni. Nikt nigdy nie usłyszał jego historii przed rozpoczęciem się jego kariery DJ-a. Nikt nie uzyskał odpowiedzi, gdy spytał, czy to on jest synem tego Hawthorne'a.
Historie o miłości rodziców słyszał tylko od starszego brata, gdy razem szli do lasu budować szałas z liści i patyków. Najlepszy czas wspomina, gdy Tim opowiadał mu straszne historie, bo wtedy mógł zamknąć się na wszystkie niezgody w swoim domu, krzyki i brak sielankowości, którą pamiętał najstarszy syn z początku.
Gdy po raz pierwszy usiadł przy fortepianie i zagrał melodię z pamięci, usłyszaną w operze, jego ojciec powiedział, że dokładnie jego potrzebuje świat. Zniknęły wypady do lasu, bo młody chłopak grał i uczył się muzyki. Nie potrzebował lekcji, bo dzięki swoim zdolnościom, czuł ją, tworzył i zachwycał ludzi. Kochał ją tak mocno, że w końcu znienawidził. Chciał się bawić ze swoimi rówieśnikami, ale jego dar powodował, że grał i grał. Grał to, co podobało się innym. Nie to, co chciał grać i czuć.
Niezgoda w domu była przykrywana pod płachtą problemów, a nałóg ojca i jego plany na przyszłość dla syna stały się obsesyjne i niemalże maniakalne. Coś, co od dawna zaczęło się psuć, teraz rozpoczynało gnić. Powoli rozpadać na coraz drobniejsze kawałeczki.
Niepojawienie się Vivian w domu, było czymś naturalnym. Czymś, czego Cain jeszcze nie rozumiał. Nie wiedział, dlaczego ojciec pije i wścieka się, gdy nie może ułożyć utworu. Nie wiedział, że śmierć małżonki może zakończyć lepszy okres i rozpocząć piekło. Nie rozumiał, dlaczego potem jego starszy brat i zarazem najlepszy przyjaciel już nigdy nie zapukał do jego pokoju. Śmierć matki była zaledwie przystankiem. Całe śledztwo spowodowało, że dom, w którym miał czuć się bezpiecznie, stał się pułapką. Nieraz próbował znaleźć pocieszenie u Timothy'ego, który jednak tego mu nie dawał. Niegdyś ukochany brat stał się wrogiem.
Po śmierci żony, było pewne, że już wtedy niestabilny emocjonalnie mężczyzna stoczy się w jeszcze większy dół. A po wiadomości, że jego partnerka była w trzeciej ciąży, załamał się już kompletnie. Cain widział rzeczy, których nigdy nie powinien być świadkiem. Już wtedy był sam, a gdy znalazł starszego brata w pokoju zakrwawionego, zrozumiał, że od tej pory może liczyć wyłącznie na siebie.
Niedługo potem, podejrzenia z byłego kochanka spadły na jego ojca. Całkiem mocne dowody spowodowały, że Cain znienawidził go z całego serca, obwiniając za wszystko, co się zdarzyło. Nienawidził go za to, że kazał mu grać. Nienawidząc ojca, znienawidził muzykę.
Zanim trafił do domu wuja, który stał się jego prawnym opiekunem, przez dwa tygodnie czekał na decyzję w domu dziecka. Był jego podopiecznym tylko oficjalnie, bo nigdy nie zaznał tam czegoś choćby przypominającego uczucie. Przez swoją drugą połowę dzieciństwa był wychowywany pod upodobania starszego brata ojca, który wykorzystał umiejętności i postawę chłopaka na swoją korzyść. Cain musiał zarabiać na to, aby tam być, a wszystkie zasady traktować ze świętością. Został przywiązany do swojej rodziny, z której nawet nie może zrezygnować.
A co się dzieje teraz? Teraz zaczął udawać, że żyje.
Rodzina: Cain nie ma rodziny. A jeśli kiedykolwiek miał, to była skazana na klęskę. Najbliżsi go budowali i najbliżsi go zniszczyli.
Terence Hawthorne - pięćdziesięcioletni, wybitny kompozytor, znany dyrygent, zapraszany do wielu miejsc na świecie, właściciel opery w Elizabeth Saaret na kontynencie Agrene, były mąż i ojciec dwójki synów, oskarżony o morderstwo i znęcanie. Stwierdzona synestezja, dziedziczona w linii męskiej z nieznanego powodu od lat, powód popadnięcia w depresję i alkoholizm. Wyjście na krótko z nałogu, a potem powrót.
Ambitny, światły i zaparty. Dusza artysty, którą wszczepiał w swojego młodszego syna od dziecka, gdy zobaczył w nim talent, przyszłość i to, co mógł osiągnąć. Podobno kiedyś dobry ojciec, dzisiaj przestępca i ogromna zmora w snach, malowana granatami, żółciami i czernią. Pierwsza próba odzyskania syna nieudana.
Vivian Bell-Hawthorne - dzisiaj miałaby czterdzieści pięć lat, początkowo solistka o słowiczym głosie, przy okazji domowa artystka, a pod koniec księgowa w operze swojego męża. Miłość do muzyki klasycznej połączyła ją ze sławnym dyrygentem, nie zważając na wiek. Pierwsza ciąża w wieku osiemnastu lat spowodowała, że Hawthorne kupił dla niej dom, gdy zdecydowała się wynieść od rodziców. Pierwszy kryzys w wieku dwudziestu dwóch lat, zakończony przyłapaniem na zdradzie. Próba rozwodu nieudana. Druga ciąża niedługo potem, test na ojcostwo wykazał, że to dziecko jej męża, nie kochanka. Brutalnie pobita i zamordowana. Była w trzeciej ciąży. Podejrzany przebywa w więzieniu. Wypuszczony na wolność za dobre sprawowanie. Czy na pewno?
Timothy Samuel Hawthorne - starszy o sześć lat brat, przykład i wzór, ten mniej kochany przez ojca, bo nie przejawiał zdolności muzycznych, najlepszy przyjaciel, choć czasem odepchnął zbyt mocno, jedyna obrona, nienawiść do własnego brata, dwie próby samobójcze, w końcu trzecia udana. Pozostawiona pustka i wyrwane trzy czwarte duszy.
Trenton "Skull" Hawthorne - nikt nigdy jeszcze nie użył skrótu jego imienia, prócz Caina, któremu kazał się tak nazywać. Wszyscy mówią mu Skull. Prawny opiekun chłopaka przez pół dzieciństwa. Przykład człowieka wierzącego, że dyscypliną i z ręką na pulsie da się wychować każdego. Wielbiciel postępu, potrafiący wykorzystać każdą sytuację, a za dobrymi, czułymi słówkami, kryje się żmijowy jad. Realne zagrożenie dla każdego, kto próbuje mu odebrać to, co posiada.
Trent to człowiek, który wszędzie widzi okazję. Niechętnie przyjął Caina pod swój dach i nie okazywał żadnych uczuć co do tragedii, która owładnęła jego bratanka. Uważał, że to go tylko umocniło. Zmienił zdanie po dwóch tygodniach. Okazuje się, że nawet wuj widział w młodym chłopaku potencjał i postanowił wykorzystać go jak najlepiej.
Partner: Reakcje chemiczne zachodzące w mózgu, w wyniku czego powstaje ludzka słabość nakazująca posiadanie drugiej osoby na własność, aby zagłuszyć samotność i stanąć twarzą w twarz ze skrywanymi lękami. Przywiązanie, którego się wyzbywa, ale nie uważa za złe. To zwykła, indywidualna decyzja.
Potomstwo: Nie miał dobrego przykładu, więc sam za ojcostwo być może długo nie będzie się jeszcze zabierał.
Ciekawostki:
- Choruje na synestezje, ale nikt o tym nie wie. Przez ludzi wokół nazywana darem, przez niego samego przekleństwem. To dzięki niej posiada zdolności muzyczne rozwinięte już w dzieciństwie bardziej od innych. I to przez nią odczuwa świat mocniej niż reszta ludzi. Podatny na wszelkie bodźce, widzi dźwięki, słyszy kolory, smakuje i czuje. I ten rzekomy dar spycha go w ramiona uzależnień, aby odciąć się o widzianych barw i przeszłości.
- Surfuje od dziecka. Robi to z czystej satysfakcji i dla siebie. Tam skąd pochodzi jest ciepło, tutaj niestety można sobie na to pozwolić tylko w lato.
- W młodości brał lekcje boksu, głównie z konieczności i dla świętego spokoju, więc można śmiało stwierdzić, że potrafi się bić.
- Pośród wszystkich instrumentów, na których gra, wyjątkowo upodobał sobie gitarę. Niby klasyka, ale dotyk strun od zawsze powodował u niego uśmiech na twarzy. Posiada swoją ukochaną, klasyczna gitarę, którą dostał na urodziny i z którą nie rozstaje się praktycznie nigdy. Chyba że na koncertach.
- Zna parę sztuczek magicznych, których nauczył go starszy brat.
- Posiada dziennik, którego prowadzi regularnie, ale nie codziennie. Tam też wszystko zapisuje, nie tylko wydarzenia z poszczególnych dni, ale na tyłach dziennika można znaleźć teksty piosenek, chwyty gitarowe i wszystko co związane z muzyką. Najczęściej spotkać można listy kierowane do matki, tak jakby relacjonował zmarłej kobiecie każdy moment z życia.
Inne zdjęcia: [x] [x] [x]
Zwierzęta: Chce mieć kota. Mówi, że wtedy mógłby go nazywać "futrzanym gnojkiem", a sam pupil nosiłby dumnie brzmiące imię Stinker.
Pojazd: Stanie w korku w mieście to dla niego katorga, dlatego wszędzie chodzi pieszo, ewentualnie komunikacją miejską. Jeśli już musi gdzieś jechać, to zabiera ze sobą Mercedesa Benz C class Black Panther, ewentualnie Hondę CBR 1000rr.
Kontakt: negrolupus780@gmail.com