Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam. Pokaż wszystkie posty

1 mar 2020

Odejście

Żegnamy Alisz i całą jej gromadkę!

14 gru 2019

Od Adama C.D Odette

    Poranne starcie z moją siostrą i jej ukochanym Benem wyprowadziło mnie z równowagi i jest to niezaprzeczalny fakt. Jedyne, co mnie cieszy to to, że mężczyzna w końcu ogarnął, że jego starania, by zwrócić na siebie uwagę Odette nie mają już większego znaczenia. Chyba zdążył już dobrze zauważyć, że moja kobieta (uwielbiam to określenie) straciła do niego nie tyle co zaufanie, co nawet i szacunek. Ja z resztą też, co udowodniłem tym, że omal się na niego nie rzuciłem i nie ma się mnie co tutaj dziwić. Gnój mi chciał odbić kobietę! Jak inaczej mężczyzna zareagowałby na coś takiego? No zrobiłby zupełnie to samo co ja. Rzuciłby się na oponenta z pięściami, bez żadnych zamiarów dyskutowania, czy wysłuchiwania jego przeprosin.

29 lip 2019

Od Adama C.D Odette

    Nie potrafiłem ogarnąć, co w tym momencie się stało. W jednej chwili ujrzałem Odette i Bena, stojących bardzo blisko siebie, a do porządku doprowadził ich stanowczy głos mojej siostry. Odette dostała liścik od Bena, który teoretycznie miał trafić do mojej siostry, a wyszło jak wyszło. Dziewczyna jeszcze chciała dojść do głosu w tej sprawie, jednak moja siostra, odchodząca w stronę domu i stanowczo kończąca temat, wyraźnie jej w tym przeszkodziła.
    Chciałem Benowi przywalić. Miałem na to ochotę jak jasna cholera, jednak bądź co bądź musiałem się przed tym powstrzymać. Wystarczył fakt, że stał przy niej bardzo blisko, wzbudzał moje wątpliwości. Dzisiejszego ranka też tak było, tyle że świadkiem tego nie była moja siostra. 
    Coś mi ewidentnie przeszkadzało w tym kolesiu. Głównie jego ukrywane zainteresowanie moją kobietą. Może i miałem przestać zwracać na to uwagę i pozwolić mojej siostrze być szczęśliwą, ale powoli moje postanowienie legało w gruzach.

28 lip 2019

Od Adama C.D Odette

    Na samym początku, kiedy zobaczyłem stojące przed domem dwie, białe, nie wiadomo do kogo należące walizki, z lekka się zdziwiłem. Nie miałem pojęcia, do kogo mogły one należeć. Z doświadczenia też wiedziałem, że nie powinnien być to nikt z mojej rodziny, no bo przecież wszyscy przed przyjazdem się zapowiadają, żeby nie zastali u nas jednego wielkiego burdelu w domu i pokojach gościnnych. Moja mama i babcia uwielbiają mieć dopięte wszystko na ostatni guzik, jeśli ktoś, ktokolwiek ma zamiar do nas przyjechać. Ogród ogarnięty, jedzenie przygotowane, a dom aż błyszczy czystością. Nie wiem, może moja rodzicielka dostała jakiś cynk od wczasowiczów, których mieliśmy przyjąć, jednak przeważnie o wszystkim mi mówi, żebym ja też się za coś wziął, a nie tylko w pracy siedział, pochłonięty papierami i rachunkami do zapłacenia.

3 lip 2019

Od Adama C.D Odette

    Noc spędzona w aucie była dla mnie katorgą. Przez większość czasu nie potrafiłem się dobrze ułożyć, a gdy już udało mi się zasnąć, to budziłem się pół godziny później z cholernie obolałym karkiem. Gdybym mógł, to bym stąd pojechał nawet wieczorem, żeby ominąć to, co musiało mnie spotkać. Jednak nie zostawiłbym Odette samej, ani nie chciałbym zmuszać, żeby opuszczała rodzinę szybciej, niż powinna. Pomimo tego, że zdecydowała, że wraca ze mną wcześniej, to nie chciałem jej tego czasu jeszcze bardziej skracać. Musi sie nacieszyć obecnością swoich rodziców, bo prawdopodobnie przez długi czas ich już nie zobaczy. W przeciwieństwie do mnie, bo ja ze swoimi rodzicielami mieszkam od urodzenia i byłem na tyle leniwy, żeby nie kupić sobie żadnego mieszkania w centrum miasta i tam się nie przeprowadzać. Nie, to nie jest lenistwo. Ja za bardzo uwielbiam atmosferę, która w tym domu panuje. Nie potrafiłbym się z nią rozstać.

1 lip 2019

Od Adama C.D Odette

    Cała ta sytuacja, która miała miejsce dosłownie chwilę temu, sprawiła, że straciłem już jakiekolwiek nadzieje, na dogadanie się z ojcem mojej partnerki. Oczywistym było przecież, że będzie on wierzył tej całej biednej i pokrzywdzonej Clary, która mimo swojego dziwkarskiego wyglądu była bardziej wiarygodna, niż ja. Nawet nie wiecie jaką ulgę poczułem, kiedy usłyszałem, że Odette ufa mi, a nie swojej koleżance z liceum. Wtedy zdołałem się chociaż odrobinę uspokoić. Oparłem się o słup i przymknąłem oczy, chcąc doprowadzić swoją psychikę do w miarę stabilnego stanu, co było nie lada wyzwaniem.

29 cze 2019

Od Adama C.D Odette

    Przez cały wieczór czułem się niezręcznie. Nawet nie miałem ochoty sięgać po alkohol i przez cały czas stał przy mnie jeden i ten sam kufel piwa, którego i tak nie dopiłem do końca, gdzie to w zwyczaju miałem wlewanie w siebie kosmiczne ikości tegoż trunku. Jednak tym razem coś mnie zablokowało, a ja nie miałem nawet najmniejszych wątpliwości, co to może być. Przez całe spotkanie nie spuszczałem bacznego wzroku z koleżanki Odette. Czułem się źle, gdy ta dosłownie rozbierała mnie wzrokiem, a moje spojrzenie skutecznie ją od tego odciągąło. Starałem się być na bierząco z rozmową, momentami nawet dopowiadałem coś od siebie, jednak za każdym razem, gdy otwierałem usta, miałem wrażenie, że tracę czujność, a oczy dziewczyny znów idą w ruch i skrupulatnie badają każdy fragment mojego ciała. 

27 cze 2019

Od Adama C.D Odette

    Po ostatniej nocy spędzonej z Odette w jednym łóżku, czułem się naprawdę wypoczęty, co jest dosyć nieprawdopodobne, gdy się śpi w dwójkę na jednoosobowym łóżku. Jednak jak można było spostrzec, to i mnie, i dziewczynie w żadnym, nawet mniejszym stopniu to nie przeszkadzało. Taka mała przestrzeń wręcz zmuszała nas do bliższego kontaktu, przez który nawet nie potrzebowaliśmy żadnego nakrycia. Wystarczyło nam ciepło naszych ciał i delikatny wietrzyk wpadający do pomieszczenia przez otwarte okno.

25 cze 2019

Od Adama C.D Odette

    Pójście na spacer było dobrym pomysłem. Ba! Wręcz fenomenalnym, bo atmosfera w rodzinnym domu Odette powoli doprowadzała mnie do szaleństwa. Z jednej strony jej matka - Amy, która jest naprawdę spoko babką i momentalnie zdążyłem ją polubić. Na drugiej stronie medalu jest jej ojciec - Clayton. Jeden, wielki buc, który nie potrafi zaakceptować tego, że jego córka kogoś ma. Po części ja go rozumiem, jednak... ileż można? Od dawna już nie spotkałem się z taką ignorancją. Mężczyzna na wszystko, co dotyczyło mnie, był obojętny. Próbował się uczepić we mnie wszystkiego, co się da. Tego, że mieszkam z rodziną i tego, że jestem troszkę starszy od Odette, co powoli doprowadzało mnie do szewskiej pasji.
    Jednak na tym spacerze już było lepiej. Poznałem okolice jej miasteczka, a raczej dzielnicy, w której mieszkała i miałem okazję nawdychać się świeżego powietrza. Przechadzka naprawdę nam się udała. Nie powiem, jak na razie to była najlepsza część tego wyjazdu. O tym, czy warto było tu przyjeżdżać, przekonamy się potem.
    Oczywiście, że warto było. W końcu poznałem jej rodziców!
    Szczerze mówiąc, to nie narzekałbym, jakbym nie poznał jej ojca. Byłoby to dla mnie wręcz zadowalające. Zaoszczędził bym tyle nerwów i stresu, że szok.

24 cze 2019

Od Adama C.D Odette

    Przez całą drogę do niewielkiego miasteczka, w którym wychowywała się Odette, byłem pogrążony we własnych myślach. Odtwarzałem sobie we własnej głowie scenariusze, które mogły mieć miejsce przy pierwszym moim spotkaniu z jej rodzicami. Opcji było wielę, naprawdę. Było ich tak dużo, że nie zdążyłem wszystkich rozważyć. Wręcz poczułem, jak na mojej głowie rozlewa się kubeł wody, podczas gdy ja stawałem samochodem pod jej domem. Wtedy wystarczyło mi tylko zmówić zdrowaśkę i spróbować chociaż trochę się uspokoić. A raczej ujarzmić swój stres. I muszę przyznać - udało mi się przestać stresować. Fakt - nadal obawiałem się spotkaniem z jej rodzicami, jednak już nie tak bardzo, jak przed wyjazdem.  Możliwe, że świadomość tego, iż spotykam się już twarzą w twarz z trudnością, którą muszę pokonać, sprawia, że przestaję się aż tak bardzo przejmować.

23 cze 2019

Od Adama C.D Odette

    Po wyjściu od Odette od razu skierowałem się w stronę mojej restauracji. Jako, że wczoraj jechałem do dziewczyny w jej aucie, to teraz, chcąc dostać się gdziekolwiek indziej, musiałem pojechać autobusem, albo też przejść się na nogach. Jednak jakoś dzisiejszego dnia, w taki upał, nie widział mi się spacer do pracy przez dobre paręnaście kilometrów. Dlatego też wybrałem komunikację miejską... Mimo wszystko mogłem też się spytać Odette, czy nie podrzuci mnie pod knajpę, ale zdałem sobie z tego sprawę dopiero wtedy, gdy wsiadłem do zatłoczonego autobusu. Dzisiejszego dnia ten pojaz kojarzył mi się z jedną wielką nagrzaną puszką. W środku było o wiele gorzej niż na zewnątrz, naprawdę można było się udusić, a po dotarciu na przystanek niedaleko restauracji, w końcu wydostałem się z tej sauny na minimalnie chłodniejsze powietrze. Aż odetchnąłem z ulgą.

13 cze 2019

Od Adama C.D Odette

    Wystarczyło samo pukanie do drzwi, bym został wyprowadzony z równowagi. Moje dłonie wtedy niebezpiecznie szybko zbliżały się do piersi mojej nowej partnerki, gdy nagle ktoś umyślał sobie zakłócać nasz spokój. Przez chwilę nie miałem większej ochoty wypuszczać Odette z ramion, jednak z trudem pogodziłem się z zaistniałą sytuacją i pozwoliłem jej z siebie wstać. Miałem tylko nadzieję, że ktoś przyszedł tutaj tylko z prośbą o cukier, albo inny szajs i lada chwila sobie stąd pójdzie, jednak nic takiego nie miało miejsca. Wystarczyło, bym odwrócił głowę w stronę dziewczyny, która otworzyła drzwi z niemałym zdziwieniem na twarzy. Lekko przechyliłem się w bok, żeby zobaczyć kto do nas zawitał i no... nie byłem tym faktem szczególnie zadowolony. Osobą stojącą w drzwiach był mężczyzna, który podczas naszej ostatniej zmiany strasznie się kleił do mojej dziewczyny.  Z jednej strony jestem mu wdzięczny, bo dzięki niemu w końcu zrozumiałem, jakie uczucia żywię do Odette i nie zaprzepaściłem okazji na chwilowe, a może i nawet dłuższe "ustatkowanie się" i bycie szczęśliwym pantoflarzem w związku. Jednak patrząc na drugą stronę medalu, szczerze za nim nie przepadam. W końcu zalecał się do dziewczyny i jest jakby nie patrzeć po części moim wrogiem. Może w każdym momencie zagarnąć moją zdobyć dla siebie.

1 cze 2019

Związek — Odette&Adam

Odette&Adam
- Odette, będę mówić szybko, bo jestem trochę zestresowany i nigdy tego nie robiłem. - Podrapałem się w tył głowy. Zestresowałem się wtedy i to cholernie. Momentami nawet się jąkałem, a temperatura mojego ciała prawdopodobnie podskoczyła w górę. Nie było już odwrotu. - Przepraszam cię, że dopiero teraz to zrozumiałem i pozwoliłem ci cierpieć, przez tak długi czas. - Pod wpływem chwili zdecydowałem się przed nią uklęknąć i złapać ją za dłonie. - Kocham cię i naprawdę bardzo nie chcę cię stracić. Zostań moją kobietą. Tylko moją.
[...]

- Adam, ja… — zacięłam się, bo w gardle zabrakło mi powietrza. Wzięłam większy oddech, posyłając  mu szeroki uśmiech. — Jestem teraz najszczęśliwszą kobietą na świecie. — Adam rozumiał mnie bez słów. Wstał uśmiechnięty, ten uśmiech zmieszał się z ulgą, i męskie ramiona zagarnęły mnie w mocny uścisk, odrobinę odnosząc do góry. Świat dookoła zupełnie przestał istnieć. Opuściły mnie wszelkie wątpliwości, które mogłyby zniszczyć tą piękną, wypełnioną tylko nami chwilę. Chciałam, by zostało tak na dłużej.
- To znaczyło, że tak? — Parsknął śmiechem, odsuwając się minimalnie. Jego dłonie ujęły mnie w talii, zaś twarz przybliżył na tyle, że mogłam poczuć woń jego mocnych, eleganckich perfum. 
- A jak myślisz? — Nie spuściłam z niego oczywistego wzroku.

29 maj 2019

Od Adama C.D Odette

    Dzień zacząłem zupełnie tak, jak ten poprzedni. Myśląc o Odette wstałem z łóżka, ogarnąłem się i pojechałem do pracy. Nawet jedząc śniadanie miałem w głowie myśl, jak by to było, gdybym teraz jadł ten posiłek z nią. Wymienialibyśmy się wtedy uśmiechami, może i nawet miałbym okazję do całowania jej miękkich ust, na których myśl od razu zaczyna mi się przewracać w głowie. W nocy doszedłem też do wniosku, że mi jej brakuje. I to okropnie. Nie tylko rozmowy z nią, ale i też dotyku jej delikatnej dłoni, pocałunków, a w szczególności jej uśmiechu, który potrafił wygonić każdą przykrą myśl z mojej głowy. Wtedy byłem tego pewny - uzależniłem się od niej. Nie wiem, czy to było zakochanie… Nie, to na pewno nie to. Nawet jeśli, to ja nie znam tego uczucia i nie potrafiłbym określić, czy się zakochałem, czy to też może być zwykłe pożądanie. W każdym razie stare sposoby mojej babci na rozpoznawanie swoich uczuć nie działały. Ani nie czułem żadnych motyli w brzuchu (chyba, że tu mojej ukochanej babuni chodziło o jakieś dolegliwości żołądkowe), ani też serce mi szybciej nie biło. Chyba, że jestem debilem i po prostu nie potrafię zwrócić uwagi na takie rzeczy. W każdym razie zdecydowałem się podczas śniadania o tym nie myśleć, a zaraz po nim zabrałem się do pracy. W międzyczasie w gabinecie odwiedziła mnie jeszcze ta nowa pracownica, Holly. Dwa razy przyniosła mi kawę, a za trzecim razem przyniosła ja też dla siebie i dosiadła się do mojego biurka, zaczynając mnie subtelnie podrywać. Czułem to, bo ja czułem takie rzeczy. Sam tak w końcu kiedyś robiłem, więc wiem co nieco na ten temat. Pozwoliłem jej zajść trochę dalej, jednak nie reagowałem na jej podryw. Udawałem, że w ogóle tego nie zauważam. W międzyczasie czułem też dziwne impulsy z wewnątrz mnie, które wręcz odciągały mnie od tego jak najdalej. Wiedziałem, że czułbym się winny, gdybym uległ tej młodej kobiecie…

12 maj 2019

Od Adama C.D Odette

    Jej słowa były dla mnie ciężkie do zaakceptowania, a wyraz oczu ukuł mnie prosto w serce. Nie chciałem jej takiej oglądać. Stojącej przede mną na skraju płaczu, tylko dlatego, że nie odwzajemniam jej uczuć. Mimo wszystko jednak chciałem jej dać trochę przestrzeni. By się przyzwyczaiła do tej myśli i pozwoliła sobie zapomnieć, o tym uczuciu, które przypadkowo zrodziło się w jej sercu.To w ogóle nie powinno mieć miejsca…
    Z ciężkim westchnieniem kiwnąłem głową, jednak nic nie odpowiedziałem. Po prostu wróciłem do gabinetu i zamknąłem za sobą drzwi. Postanowiłem się skupić na pracy i zamknąć się w biurze, by Odette nie musiała tego aż tak bardzo przeżywać.
    Pierwsza część dnia w pracy minęła mi całkiem spokojnie. Ciągle siedziałem w swoim gabinecie i pawie ani razu nie miałem styczności z Odette. Może to i nawet lepiej? Dziewczyna chciała, byśmy ograniczyli nasz kontakt do minimum. Chciała spróbować się odkochać. Fakt, miałem zamiar dać jej trochę przestrzeni, ale nie potrafiłem się pogodzić z tym, że kobieta nie chciała się do mnie w ogóle odzywać. Jedynie w ostateczności. Coś mnie wtedy ukuło. Nie wiem, czy to był żal, czy też może smutek, ale trzymało mnie to już od dłuższego czasu i wcale nie zamierzało przestać. Też wizja tego, że specjalnie dla niej będę się zamykać w swoim biurze i wychodził dopiero wtedy, kiedy będę miał naprawdę bardzo ważną sprawę do załatwienia. I wszystko dlatego, że Odette nie chce mnie widzieć.

5 maj 2019

Od Adama C.D Odette

    Telefon od Odette, który odebrałem od niej jakiś czas temu, pozytywnie mnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, że dziewczyna będzie chciała się ze mną spotkać. Oczywiście przystałem na jej propozycję, bo zupełnie tak, jak zazwyczaj, nie miałem co ze sobą zrobić. To, co robiłem przez cały swój pobyt w domu, to było kręcenie się po kuchni, sprzątanie i naprawa kranu, który przeciekał. Cieszyłem się z tego, że będę mógł też swoim wolnym czasem podzielić się z Odette. Jednak nikt nie zrozumie tego uczucia, które urosło we mnie w siły, gdy kobieta wyznała, że się we mnie zakochała. Nasze relacje, które były ponad naszą przyjaźń, przypieczętowała ważna zasada - brak związku, ani jakiejkolwiek głębszej więzi emocjonalnej. W obecnej chwili, nawet sam nie potrafiłem stwierdzić, czy odwzajemniam jej uczucie, czy też nie. W dalszym ciągu jednak czułem, że kobieta jest moją przyjaciółką, ale nic poza tym. Null. Zero. Kompletna pustka. Brak jakichkolwiek romantycznych emocji. Jedynie pociąg seksualny i pożądanie, które jak normalny facet żywiłem do pięknej kobiety, lecz na tym się to wszystko kończyło. Nie chciałem jej o tym mówić, bo równało się to też z tym, że zranię jej uczucia i ją samą, czego nie chciałem robić. Ale z drugiej strony udawanie, że się odwzajemnia jej uczucia, jest jeszcze głupsze i bardziej bezsensowne. Nie da się zmusić człowieka do miłości, a ja na obecną chwilę… nie chciałem być w związku. Nie ciągnęło mnie do nich. Nie czułem żadnej potrzeby, by być w jakimkolwiek. A w szczególności nie byłem zakochany w Odette. Jak mówiłem wcześniej, to czyste pożądanie i relacja dwóch przyjaciół. Nic więcej.

29 kwi 2019

Od Adama C.D Odette

    Dzisiejszy dzień był jednym z tych lepszych. Wszystko szło zaskakująco gładko, Szczerze miałem nadzieję, że jeżeli dalej tak pójdzie, to będę mógł znaleźć sobie chwilę czasu dla siebie. Dla siebie, czyli miałem na myśli, że zajrzę do kuchni i będę miał okazję popracować z naszą załogą, która oczywiście dzisiaj (tak, jak zawsze) sprawowała się świetnie.
    Moje rozmyślanie o udanym dniu w pracy, przerwało pukanie do drzwi. Podpisałem się na jednym z ostatnich świstków papieru i uniosłem wzrok na osobę, która pojawiła się w otwierających się drzwiach.
     - Dzień dobry - powiedziałem z uśmiechem do Odette, po czym znowu wzrokiem wróciłem do papierów i zacząłem uzupełniać kolejne puste miejsca czarnym atramentem.
     - Dzień dobry. - Usłyszałem jej spokojny głos, który był jak miód na moje uszy. - Co ty taki uśmiechnięty? Nowa kelnerka sprawuje się świetnie?
     - Zadowolony, bo idzie dzisiaj zaskakująco gładko. - Wstałem z fotela, ponownie podnosząc na nią swój wesoły wzrok. - I owszem, Holly jest świetna. Dawno nie było tak zaangażowanej pracownicy. - Jakby nie patrzeć była to prawda. Dawno nikt nie przychodził tak wcześnie do pracy, pomimo tego, że miała na późniejszą godzinę i wyrobiła się na czas otwarcia ze wszystkim. Co miałem poradzić, byłem naprawdę bardzo usatysfakcjonowany. Cieszę się, że akurat ją zatrudniłem.
     - Nie da się ukryć, że jest zaangażowana. W moją pracę też. - Skrzyżowała ręce na piersi, a jej spojrzenie było całkiem pozbawione emocji. Miałem wrażenie, że miała mi to za złe. A ja przecież nawet o tym nie wiedziałem…
     - Jak to w twoją? - Zmarszczyłem brwi. Tu zaczął się właśnie moment, kiedy to zaczynałem wątpić w to, że będę miał czas by wstąpić do kuchni. Jednak co poradzę, są problemy, które trzeba rozwiązać, a nad pojawianiem się tych sytuacji nie mam kontroli.
     - Przyszłam na swoją zmianę, miałam ogarnąć kuchnię i przeprowadzić towar do spiżarni, a tu co? Wszystko pozałatwiane dokładnie tak, jakby przyszła tu jakieś dwie godziny temu. - Patrzyła na mnie wyczekująco. Z głośnym westchnieniem podszedłem do okna i podrapałem się po karku, wpatrując się w tłok uliczny. O tej godzinie dużo ludzi jechało do pracy, więc nic dziwnego, że jedyne, co zobaczyłem, to długi, niekończący się korek.

24 lut 2019

Od Adama C.D Odette

    Gdy zostałem wręcz wypchany z mieszkania, stanąłem jak wryty przed drzwiami i zastanawiałem się nad tym, co się właśnie stało. Zostałem wyrzucony. No cóż. Chcą pobyć razem. Same. To zrozumiałe. Zwłaszcza po zgodzie, która nastąpiła po długim czasie wojny.
    Z westchnieniem oddaliłem się od ich mieszkania i ruszyłem w stronę wyjścia z budynku. Miałem w planach powrót do pracy i siedzenie tam do późna w nocy nad wszystkimi papierami. Czyli w sumie, tak jak zawsze. Głównie tylko to robię w pracy. Przywykłem i muszę powiedzieć, że mi to nie przeszkadza, chociaż momentami przydałoby mi się więcej ruchu.
    Jak wróciłem do lokalu, to ostatecznie nie siedziałem w swoim biurze. Większość czasu spędziłem w kuchni nad garami. Akurat tak wyszło, że dwie kucharki musiały się rozchorować i potrzebowaliśmy zastępstwa. Można powiedzieć, że byłem idealny do tej roli. Tom siedział w barze, a ja w kuchni. Dwa środowiska, w których obaj czujemy się jak istne ryby w wodzie. Mimo wszystko jednak wieczorem wróciłem na swoje przytulne stanowisko z kubkiem gorącej kawy. Ledwo co tknąłem papiery, gdy do pomieszcznia ktoś wtargnął. Nie podniosłem wzroku znad dokumentów, dopóki nie usłyszałem bardzo znajomego mi głosu.
     - Przepraszam, że wtedy cię tak wyprosiłam... - szepnęła, siadając na skraju mojego biurka. - I dziękuję ci jeszcze raz.
     - Spokojnie, nie jestem obrażony. - Uśmiechnąłem się zawadiacko, nie odciągając spojrzenia od jej oczu.
     - Nie? Może jednak poudajesz obrażonego, a ja będę mogła wtedy cię jakoś udobruchać?
    Nim się spostrzegłem, jej ręka zaczęła sunąć wzdłuż guzików mojej białej koszuli, aż w końcu nie odpięła jednego z nich. Później nadszedł czas na kolejny i jeszcze jeden, aż jej dłoń mogła wsunąć się pod materiał z wyjątkową łatwością i dotknąć mojego ciepłego torsu. Zadrżałem, jednak nie pokazałem tego sobie. Po prostu podniosłem na nią swój wzrok i uśmiechnąłem się delikatnie.
     - Pieprzyć to, już to zrobiłaś. - Dziewczynie nie mogło umknąć pożądanie skryte za moimi tęczówkami, które z każdą chwilą przybierało na sile. Bez śladu zawachania, momentalnie wpiłem się w jej miękkie wargi, jednoczeście wstając z fotela. Przyparłem ją całym ciałem do biurka i wręcz zmusiłem do tego, by ta na nim usiadła.
     - Zamknęłam drzwi na klucz - szepnęła, całkiem rozpinając moją koszulę i sunąc językiem po mojej szyi. Nie byłem jej dłużny - bluzka, którą ta miała na sobie, już dawno leżała w kącie.
     - Grzeczna dziewczynka - mruknąłem kipiącym od pożądania głosem i przygryzłem jej ucho delikatnie.

▼▲▼

     - Stęskniłam się za tym - wymruczała mi do ucha Odette, gdy leżeliśmy oboje na dywanie w moim gabinecie całkowicie nadzy. Minęła godzina, przez którą i tak nie zdążyliśmy się sobą wystarczająco nacieszyć. W każdym razie dobrze, że w lokalu było pusto i mogliśmy chociaż chwilę spędzić na osobności.
    Przyciągnąłem ją bliżej siebie i przykryłem nas kocem, który leżał na niewielkiej sofie. Jakoś nie miałem specjalnie ochoty, by ruszać się z miejsca. Ponadto w moich ramionach leżała piękna kobieta, czegóż chcieć więcej? Nie jestem z nią w związku, ale utrzymujemy trwałą relację przyjaciel - przyjaciel. Nawet pozwala mi posuwać się dalej. Ba! Sama tego chce. Jeszcze nie usłyszałem żadnych protestów z jej strony tego dotyczących. Lepiej dla mnie, nie chciałem tego przerywać. Było mi dobrze, nie potrzebowałem żadnych zmian.
     - Ostatni raz uprawialiśmy seks tydzień temu, aż tak się stęskniłaś od tamtego czasu? - Zaśmiałem się cicho, obejmując ją w pasie i wciągając ją na swoje ciało. Jej głowa leżała idealnie na mojej klatce piersiowej, a dłonie delikatnie głaskały moje ramiona.
     - Dla mnie to są wieki. - Uśmiechnęła się delikatnie i podniosła głowę do góry, żeby na mnie spojrzeć. Odwzajemniłem jej uśmiech, jak i to spojrzenie, przy okazji odgarniając kosmyk włosów z jej twarzy.
     - Powinniśmy się zbierać. Jutro muszę tu wcześniej przyjść i skombinować ogłoszenie, że poszukujemy nowych pracowników, bo dwóch kelnerów odeszło - powiedziałem, powoli podnosząc się do siadu. Oczywiście nadal pozwoliłem na to, by ciężar ciała dziewczyny był na mnie.
     - Ta para? - spytała dla pewności, na co ja kiwnąłem głową.
     - Przeprowadzają się do innego miasta, a ja muszę szybko działać. Inaczej to ja będę biegał po sali, a nad dokumentami będę ślęczeć po nocach.
     - Rozumiem - szepnęła cicho, kiwając głową w geście zrozumienia. Musnąłem delikatnie dłonią jej nagie udo i powoli się podniosłem z ziemi, biorąc dziewczynę na ręce, by chwilę później postawić ją obok siebie.
     - Zbieraj się, Dottie - powiedziałem po chwili, zakładając bokserki na biodra. Wymyśliłem jej tą ksywkę na poczekaniu. Tak jakoś samo mi wpadło do głowy i nie myślałem za dużo, gdy ją wypowiadałem.
     - Dottie? - spytała dziewczyna z uśmiechem, patrząc się na mnie przez ramię. - Całkiem ładnie.
     - To od teraz będę tak na ciebie mówił. - Cmoknąłem ją w policzek, w międzyczasie zapinając spodnie. Dosyć szybko udało nam się z tym uwinąć i dosłownie parę minut później, byliśmy już na zewnątrz.

▼▲▼

    Następny dzień nastał, nim się zdążyłem obejrzeć. Naprędce zjadłem śniadanie, ubrałem się i pojechałem do pracy. Tam wywiesiłem ogłoszenie o poszukiwaniu nowego pracownika, jak i opublikowałem je w internecie na paru popularnych stronach z ogłoszeniami tego typu. Jednak inaczej niż ostatnimi czasy, po otwarciu lokalu większość swojego czasu musiałem spędzić na sali, niżeli w biurze. Jak mus to mus, nie mogłem się od tego wymigać. To było wręcz konieczne. Byłem tylko ja i Finn - jeden z moich pracowników, który zasuwał na poranną zmianę. No tak, on tylko na poranną, a ja będę robić do samego zamknięcia. Czasami zazdroszczę reszcie pracowników, że mogą wyjść wcześniej z pracy niż ja.
    Do południa nie przyszła do mnie żadna osoba, by skontaktować się ze mną w sprawie pracy. Dopiero po przyjściu Odette na jej popołudniową zmianę, jak za dotknięciem magicznej różdżki zaczęli przychodzić chętni. Pierwszych dwóch z marszu odrzuciłem, gdyż nie podpasowało mi ich cv. Aktualnie natomiast siedziałem przy barze i czekałem na kolejnych śmiałków, ciesząc się w duchu, że nie ma dużego ruchu.


< Odette? c: >

10 lut 2019

Od Adama C.D Odette

    To, co powiedziała mi Jamie, wprawiło mnie w osłupienie. Fakt, że dziewczyna prawdopodobnie kręciła z wszystkim nam znanym Aaronem Brownem, sprawiał, że na samą myśl o tym dostawałem szału. Najbardziej drażniło mnie to, że dziewczyna mogła to robić z nami obojgu jednocześnie. Właśnie to był powód mojego rozdrażnienia przez całą pierwszą połowę dnia. Nie wiem czy nadal nie trwa w tej samej relacji z prezesem jednej z większych firm w Avenley River. Czułem swego rodzaju… zazdrość? Tak to można nazwać? Chociaż dziewczyna ma pełne prawo spotykać się z kimś innym, przecież nie jesteśmy w żadnym związku i nie powinienem mieć co do tego żadnych pretensji. Jednak, mimo wszystko w jakiś sposób kuło to moją dumę, samopoczucie i w pewnym sensie też uczucia.
    Rozmowa z dziewczyną, oraz uczucia, jakie mogłem ujrzeć na jej twarzy, sprawiły, że odczułem ulgę. Aaron podobał się Jamie, więc Odette nie chciała mieć z nim bliższej relacji niż zwykła przyjaźń. Cieszyłem się, że mogłem być w tej kwestii spokojny. Jednak, Adam, halo. Czemu interesujesz się relacją Odette z innymi mężczyznami bardziej, niż jej sprzeczką z najlepszą przyjaciółką? Ogarnij się, chłopie.
     - Nikt nie ma prawa tak cię nazywać - powiedziałem, gdy opanowałem wszystkie moje myśli. - A na pewno nie ona. Jest twoją przyjaciółką do cholery. - Odsunąłem sprawy z Aaronem Brownem i skupiłem się w pełni na problemach dziewczyny z jej przyjaciółką.
     - Cieszę się, że tak myślisz, - uśmiechnęła się delikatnie, - ale samo myślenie mi nie pomoże… Nam - westchnęła.
    Spuściłem głowę na dokumenty i omiotłem je wszystkie jednym spojrzeniem, by później wziąć głęboki oddech i wstać zza biurka.
     - Odette, możesz wracać do pracy, ja muszę gdzieś jechać - oznajmiłem nagle, łapiąc za płaszcz, który znajdował się na jednym z wieszaków.
    Dziewczyna spojrzała na mnie nieufnie.
     - Gdzie?
     - Tajemnica zawodowa - uśmiechnąłem się delikatnie i puściłem jej oczko, na co ta zareagowała rumieńcem.
     - To w restauracjach istnieje coś takiego, jak tajemnica zawodowa? - uniosła jedną brew.
     - No przecież. - Podszedłem do niej i krótko ucałowałem ją w policzek, by zaraz potem wyjść w pośpiechu z biura. Nie mówiąc nic nikomu po prostu ruszyłem w stronę drzwi wyjściowych dla personelu i wyszedłem z budynku. Bycie właścicielem restauracji i pracowanie w niej ma dużo plusów.
    Wsiadłem do swojego samochodu i odjechałem. Moim celem było miejsce, do którego drogę znam już praktycznie na pamięć. Akademik, w którym mieszkała Odette razem z Jamie. Zamierzałem po raz kolejny pogadać z jej przyjaciółką, tym razem w innej sprawie. Chciałem, żeby się pogodziły. Chciałem, by Odette odzyskała to, co straciła, przez jedną, zupełnie małą i ledwo istotną głupotę. Chciałem, by ponownie na jej twarzy rozkwitł najprawdziwszy, szczery uśmiech, żeby jej oczy znowu się śmiały. Chciałem, żeby była szczęśliwa.
    Zacisnąłem dłonie mocniej na kierownicy, będąc z lekka zdenerwowanym nadciągającą rozmową. Naprawdę dużo od niej zależało i nie chciałem tego w żadnym wypadku spieprzyć. Nie chciałem nawet wiedzieć, co się stanie, gdybym to zrobił. To by było serio okropne.
    Gdy w końcu podjechałem pod dobrze znany mi akademik, szybko z niego wysiadłem i ruszyłem pewnym krokiem do budynku. Szybko pokonałem schody i w mgnieniu oka pojawiłem się pod drzwiami niewielkiego mieszkania, do którego zapukałem. Minęła dłuższa chwila, zanim ktoś zdążył mi otworzyć. Tym kimś była Jamie.
     - Adam? - spytała zdziwiona, marszcząc brwi. - Znowu? Co się stało?
     - Tak, znowu - westchnąłem i oparłem się o framugę drzwi. - Mogę wejść? - Wskazałem ruchem głowy na na wnętrze mieszkania. Dziewczyna bez wahania kiwnęła głową i otworzyła szerzej drzwi, wpuszczając mnie do środka. Myślałem, że dla mnie będzie opryskliwa, zupełnie tak samo, jak dla Odette, jednak się myliłem. Całe szczęście, że się myliłem. Gdyby było inaczej, to już bym miał złamany nos od mocnego uderzenia drzwiami w twarz.
     - Znowu to samo? - spytała, zamykając za nami drzwi. - Ściągnij płaszcz - poleciła. - Ciepło tu, a widząc po twoim wyrazie twarzy, to nie będzie to krótka rozmowa. Kawy, herbaty?
     - Kawy - poprosiłem, uśmiechając się delikatnie, co ona odwzajemniła. Możliwe, że nie będzie aż tak ciężko, jak się tego spodziewałem. Ale to tylko moje przypuszczenia.
    Gdy dziewczyna nastawiła wodę na kawę, dosiadła się do mnie na kanapie.
     - To jak? O co chodzi? - Usiadła po turecku, wlepiając we mnie swój wzrok wyczekująco.
     - O ciebie i Odette - powiedziałem wprost, starając się nie wyglądać jak trzęsąca się osika. Chciałem pomóc, a nie dokładać jeszcze więcej problemów.
     - To w takim razie od razu możesz wyjść. - Dziewczyna westchnęła ciężko i powoli zaczęła wstawać z kanapy, na co ja gwałtownie złapałem za jej nadgarstek. - Puść mnie.
     - Błagam cię, pogadajmy o tym. Skoro z nią nie chcesz rozmawiać, to chociaż ze mną to zrób - poprosiłem, spoglądając na jej twarz błagalnie.
    Rudowłosa po chwili namysłu kiwnęła głową i wróciła na kanapę, zamieniając się w słuch. Wziąłem głęboki oddech i po chwili zacząłem:
     - Wiem, co się stało i wiem jak obie to przeżyłyście, - starałem się mówić w taki sposób, aby nie urazić jej w żaden sposób, - ale najwyższa pora z tym skończyć. Masz prawo być na nią zła, tak, ale nie możesz ją za to nienawidzić. W końcu byłyście przyjaciółkami. Najlepszymi nawet, z tego co słyszałem. - Wziąłem oddech. - Jak jakiś randomowy facet mógł zniszczyć to, co budowałyście przez lata? Poza tym to był tylko pocałunek po pijaku, nie spała z nim nawet.
     - Skąd ty to możesz wiedzieć? - spytała ze zmarszczonymi brwiami.
     - Bo byłem jej pierwszym - powiedziałem na jednym wdechu. - A wy byłyście pokłócone, zanim ja zdążyłem to z nią zrobić.
    Jamie zrobiła wielkie oczy.
     - Serio?
     - Serio. I na pewno byś to wiedziała, gdybyś nie była na nią obrażona cały czas. Poza tym nie to było głównym tematem tej rozmowy - westchnąłem, marszcząc brwi i sprowadziłem konwersację na właściwy tor. - Chciałaś od niej czegoś, co było przestępstwem - zrobiła to i to tylko dlatego, żebyś jej wybaczyła. - Przerwałem na chwilę. - Jamie, ona za tobą tęskni, to widać gołym okiem. Nie nadeszła w końcu pora, żeby zakopać topór wojenny i wrócić do dawnej relacji? Naprawdę serce mi pęka, gdy widzę ją taką przybitą, jak wczoraj, gdy powiedziałaś… to, co powiedziałaś. - Westchnąłem, na co ona spuściła wzrok na swoje dłonie.
     - Ja też za nią tęsknie…
     - To co przeszkadza ci się z nią pogodzić?
    Moje słowa spotkały się z jej milczeniem. Nie wiedziała. Widać to było na pierwszy rzut oka. Jej rozmyślanie przerwał szczęk kluczy w drzwiach i ciche ich skrzypienie. Zaraz potem w progu ujrzałem Odette. Przejrzała mnie, skubana.


< Odette? C: >

+10 PD

6 lut 2019

Od Adama C.D Odette

    Nie spodziewałem się tego, że te sprawy przyjmą taką postać rzeczy. Pojechałem tam, chcąc załatwić sprawę na spokojnie, bez udziału policji, ale jak widać, tak się nie da. Będę musiał podjąć bardziej radykalne kroki i posłużyć się ostateczną opcją. Nikt nie będzie ruchać babci w bambus. Nie pozwolę siebie w takiego chuja robić. Nie ma bata, że po tym, co się wydarzyło jeszcze tego dnia, tak łatwo im odpuszczę. To było wręcz niemożliwe.
     - Jak się czujesz? - Odette, która siedziała za kierownicą, co chwilę zerkała w moją stronę. Bez większego wysiłku mogłem zauważyć jej nerwowe ruchy. Nadal się bała, widać to było po niej, jednak usilnie starała się to przede mną ukrywać. Jeśli myślała, że tak łatwo dam się nabrać, to była w bardzo głębokim błędzie.
     - Dobrze - skłamałem, by skierować uwagę na jej osobę. Naprawdę, jako mężczyzna uratowany przez kobietę, czułem, że jestem jej to winien. - A ty? Widzę, jak się trzęsiesz. - Położyłem dłoń na jej kolanie, chcąc ją w jakimś stopniu uspokoić. - Jesteśmy już bezpieczni. Nie masz się czego bać. - Uśmiechnąłem się do niej krzepiąco i wolną dłonią złapałem za jej podbródek i skierowałem go w swoją stronę w czasie, gdy staliśmy na światłach. - Hm?
     - Stresuję się tym wszystkim - powiedziała po chwili ciszy, uspokajając swój oddech. - Ale cieszę się, że nic nam nie jest. - Uśmiechnęła się delikatnie po chwili, wpatrując się w moje oczy.
     - Teraz jedźmy na policję. Chcę to załatwić jak najszybciej - oznajmiłem, splatając swoje palce z jej. - Ogarniemy tę sprawę i odzyskamy te pieniądze jeszcze dzisiaj.
     - Odzyskasz - poprawiła mnie. - To twoje pieniądze.
     - Ty z nich dostaniesz premię. Uratowałaś mnie… w pewnym sensie i to trochę ujmuje mi męskości - parsknąłem cicho śmiechem pod nosem, lekko zakłopotany. Trochę źle się z tym czuje -  jestem mężczyzną, a zostałem uratowany przez kobietę.
     - Nie. Nie musisz tego robić, naprawdę. - Uśmiechnęła się do mnie, zaciskając mocniej palce.
     - Muszę i chcę - powiedziałem stanowczo. - A ty w tym wypadku nie masz nic do gadania.
    Westchnęła cicho i wróciła wzrokiem na przednią szybę, gdy światła zmieniły kolor na zielony. Nie mówiła już nic, więc uznałem sprawę za zamkniętą. Uległa mi. I tak powinno być.
    Potem wszystko załatwiliśmy po kolei. Policja, powrót do lokalu. Odzyskałem też swój samochód, który wtedy zostawiłem na parkingu. Teraz złodzieje moich pieniędzy czekają sobie w celi na rozprawę sądową. Jednego jestem pewny - część pieniędzy dostanie Odette. Zasłużyła.
    Jak zwykle, gdy skończyła się zmiana, punkt czternasta rozstaliśmy się i poszliśmy w swoje strony. Jako że jutro i pojutrze miałem wolne i z tego, co pamiętam, to Odette także, zaplanowałem już nam cały dzisiejszy wieczór - wpadnę do niej z niezapowiedzianą wizytą. Udałem się więc godzinę wcześniej na niewielkie zakupy, na których kupiłem parę piw i trochę śmieciowego żarcia. Stamtąd pojechałem do domu, by jeszcze z grubsza się po całym dniu ogarnąć i zabrać parę gier planszowych oraz filmów - tak na wszelki wypadek - i punkt siódma wyszedłem. Po wydarzeniach z dzisiejszego dnia potrzeba było i jej i mnie niewielkiego rozluźnienia, a spędzanie ze sobą chwili czasu na luźnych rozmowach i niezobowiązujących grach planszowych, może nam szybko coś takiego zapewnić.
    Dotarłem na miejsce w przeciągu niecałych piętnastu minut. Odrestaurowany budynek robił wrażenie - to można było przyznać. Jednak w środku można powiedzieć, że prawie w ogóle się nie zmienił. Powoli wszedłem na piętro, na którym mieszkała dziewczyna i chwilę później zapukałem do jej drzwi. Odette otworzyła je przede mną z lekkim zdziwieniem na twarzy. Nie spodziewała się mnie tu - to było pewne. No cóż. Ja, jeszcze parę godzin temu też się tego nie spodziewałem.
     - Dobry wieczór - przywitałem się z dosyć szerokim uśmiechem na ustach i od razu ją objąłem. Jednak utrudniały mi to dwie siatki, które trzymałem w rękach. - Mogę się wprosić? Czy wolałabyś, żebym cię porwał do siebie?
     - Hej? - uśmiechnęła się delikatnie. - Nie spodziewałam się tu ciebie. - Uśmiechnęła się, otwierając przede mną drzwi szerzej, sugerując tym samym, żebym wszedł do środka, co chwilę później zrobiłem.
     - Ja siebie też nie - parsknąłem cichym śmiechem. - Ale jestem. Kupiłem trochę jedzenia i piwa, żebyśmy się nie nudzili.
     - To będzie coś grubszego? - Uniosła jedną brew do góry, zamykając za mną drzwi.
     - Może, nie wiem - uśmiechnąłem się dwuznacznie. - To zależy od tego, jak sprawy się potoczą.
    Na ten ruch dziewczyna zarumieniła się delikatnie. W tym samym momencie z łazienki wyszła… Jamie? Tak się nazywała jej najlepsza przyjaciółka? Nie pamiętam. Wiem tylko, że mówiła mi o niej i o ich sprzeczce, ale za cholerę nie potrafię przypomnieć sobie jej imienia.
    Młoda dziewczyna tylko zmierzyła nas wzrokiem, gdy zakładała na siebie kurtkę.
     - Lubisz szefów, co? Nie wiedziałam, że moja przyjaciółka jest taką suką - powiedziała Jamie chłodno, obwiązała się szczelnie szalikiem i wyszła z mieszkania szybciej, niż zdążyłem w jakikolwiek sposób zareagować na jej okropne zachowanie.
     - I to jest twoja przyjaciółka? - spytałem z niedowierzaniem, przenosząc mój wzrok z zamkniętych drzwi na przybitą słowami przyjaciółki dziewczynę. Naprawdę, jedyne, co miałem ochotę teraz zrobić, to złapać ją i zamknąć w swoich objęciach.


< Odette? c: >