Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kai&Izzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kai&Izzy. Pokaż wszystkie posty

2 mar 2020

Od Izzy cd. Kaia

Nie mam pojęcia, czy to miał być komplement, czy nie, ale uznaję, że jednak tak.
- Ja bym bardziej uważała z tymi stwierdzeniami - pstrykam palcami i uśmiecham się przelotnie, odwracając się do niego tyłem, gdy tylko wyczuwam jego wzrok na sobie.
Klientka wchodzi, siada na wyznaczone miejsce tak, jakby było już tu niezliczoną ilość razy. Ja zaszywam się w kącie, zajmując się innymi rzeczami, dopóki ta dwójka nie skończy i nie zostanę wezwana do pomocy.
Wiem, że ta praca wymaga cierpliwości, ale to być może pomoże mi się jej wyuczyć. Nigdy nie lubiłam czekać, jestem dosyć żywiołowa, a to czasem niektórych przytłacza. Myślę, że jednak mam dar obserwowania, co pozwala mi się zagłębić w otaczające zewsząd skupienie. Czas przez to mija szybciej, a w momencie, gdy udaje mi się nawiązać kontakt z kobietą, płynie gładko i bez problemów. W ten sposób spotkanie się kończy. Uśmiecham się do niej serdecznie, gdy ta wychodzi z pomieszczenia, unikam wzroku nadal ciskającej we mnie piorunami recepcjonistce, jak ją zwykłam nazywać i chowam się z powrotem, rozkładając się na fotelu.

21 lut 2020

Od Kaia cd. Izzy

To co ja tam mówiłem wczoraj o tym, że nie chcę jej widzieć czy jakieś inne głupoty? Nie pamiętam. Jak stoi przede mną taka skruszona, przepraszająca, aż mnie złapało za serce. Powoli przestaje mi być głupio za moją nie konsekwentność i chwiejność humoru. Nic nie mogę na to poradzić, że tęsknię trochę to takiego wewnętrznego ciepełka i takiej przyjemności... znaczy no to się chyba tam szczęście nazywało. Tak mówiąc już poważnie, to wahanie się między euforią, a kompletną depresją z przejawami furii dla urozmaicenia, jest strasznie męczące. Patrzę na ciasteczka, a później podnoszę na nią wzrok. Wypadałoby się wreszcie odezwać.

20 lut 2020

Od Izzy cd. Kaia

- Myślisz, że jestem wredną suką? - nie zwracam się bezpośrednio do nikogo, ale przyjaciółka wie, że było to pytanie skierowane do niej, choć znajduje się w sąsiednim pokoju i być może ledwo mnie rozumie.
Moje samopoczucie wygląda dzisiaj, jakby podeptało je stado słoni, potem połknął je wąż, przeżuła krowa i wypluł pies. Moje wahania nastrojów doprowadzają mnie samą do zirytowania, a co dopiero osoby postronne. Nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś miał ochotę mnie udusić we śnie.
- Słucham? - Candice wychodzi z pokoju, trzymając w ręce koszulkę z logiem Depeche Mode, a w drugiej niebieską koszulę - Jak myślisz? Wziąć coś bardziej eleganckiego, czy jednak totalny luz?
Przewracam głowę na bok, przerywając moje niekończące się obserwacje niezwykle interesującego sufitu i pokazuję palec na bluzkę z zespołem.
- Totalny luz. W tej koszuli mogłabyś iść na rodzinne spotkanie z okazji swoich czterdziestych urodzin, będąc ograniczoną matką trójki dzieci i żoną doradcy finansowego, który dopiero co stracił pracę - odpowiadam jej melancholijnie i wracam do patrzenia w sufit.
Nie widzę, jak Candice opadają ramiona, ale wystarczy, że to słyszę. Jej sugestywne westchnięcie jest wystarczającym znakiem utwierdzenia mnie w swojej racji.

19 lut 2020

Od Kaia cd. Izzy

Czy chciałbym wiedzieć, dlaczego Isabelle jest akurat w tym samym miejscu co ja z jakimś obcym mi mężczyzną, którego mam ochotę teraz udusić? Jasne, ale to nie jest sednem sprawy. Problemem jest tutaj raczej moja nieumiejętność do mówienia tego co chcę, a w zamian mówienia kompletnych głupot, które sprawiają, że wszystko staje się jeszcze nieco bardziej skomplikowane, niż już w zasadzie jest.
Odwracam się ramieniem, tylko skręcając tułów, aby zobaczyć w którą stronę idzie. Po co? Sam nie wiem. Przecież i tak wiem, że do niej nie podejdę. Mam niebywałą skłonność do ładowania się w coraz większe bagno uciekając od poprzedniego. Bagno w tym kontekście może oznaczać dosłownie wszystko, jednak głównie chodzi tutaj o wszelkie sytuacje, które wymagają ode mnie pokazania uczuć, radzenia sobie z emocjami, czy interakcji z ludźmi. Ten ciągle powtarzający się schemat strachu i fobii, która łapie mnie za gardło w nieodpowiednim momencie i zabiera mi wszystko co mam i na czym mi zależy. Patetyczne gadanie.

29 gru 2019

Od Izzy cd. Kaia

W drodze powrotnej do naszego mieszkania opowiadam pokrótce Candice, co się działo i co znowu odwaliłam. Jak zawsze usłyszałam, że mnie "totalnie pogrzało", jak to ładnie wyraziła się moja droga złośliwa, ruda małpa, którą kocham. A drugie, co było, to pytanie, czy chociaż był przystojny.
Wywracam oczami i otwieram drzwi od naszego mieszkania, słysząc za sobą tylko cichy chichot rudowłosej.
Przez ten czas próbowałam odzyskać siły po szalonej nocy i dzikiej przygodzie. Próbowałam, bo niedługo potem słyszę dzwonek do drzwi, które poszła otworzyć Candy.
- Eee... Izzy? - słyszę dziwnie zmieniony i podejrzany głos rudowłosej i od razu moja postawa robi się bardziej czujna.
Ten głos nie oznacza niczego dobrego, a jeśli już u niej występuje, to znaczy, że jeśli tylko wyściubię nos z kuchni, to napotkam niespodziankę.
Dlatego udaję, że mnie tu nie ma. Ktokolwiek to jest, nie zamierza mnie dzisiaj widzieć. Tylko jeszcze o tym nie wie.
Zaciskam usta, a gdy słyszę kroki, chowam się obok szafki.
Na całe szczęście to tylko Candice. Patrzy na mnie pytająco.

10 gru 2019

Od Kaia cd. Izzy

Powoli odwracam się zaraz po tym, jak Isabelle zamyka za sobą drzwi i znika na klatce schodowej. W mieszkaniu już zdążyła zapanować grobowa cisza. Tak jak podejrzewałem Nath wbija we mnie swój wzrok, który wyraża tak wiele emocji na raz, że nigdy się nie spodziewałem, że kiedykolwiek zobaczę u niego coś takiego. Przełykam ślinę i nieznacznie unoszę kąciki ust, jakbym próbował się uśmiechnąć, jednak spojrzenie mojego przyjaciela, tak intensywne i bezczelne, powoduje, że czuję się z sekundy na sekundę coraz bardziej niezręcznie. Unoszę nieobandażowaną dłoń do karku i go pocieram, już raczej się krzywiąc niż uśmiechając. Nath również zmienia swoją postawę, krzyżuje ręce, unosi brew. Jego wyobraźnia zwolniła do momentu, kiedy zaczął ponownie myśleć i już nie chce się domyślać. Chce wiedzieć.

1 gru 2019

Od Izzy cd. Kaia

Iść spać? Teraz? Jestem zbyt wybudzona. I głodna. O dziwo, to fakt.
- I zrobiłeś to dla mnie? - opieram podbródek o jego ramię i wpatruję się dużymi oczami w jego twarz. Nazwałabym się złośliwą małpą, bo wyraził dosadnie chęć, aby dać mu spokój, a ja ewidentnie robię to nieco na przekór. Jestem ciekawa, które z nas dłużej wytrzyma z kim - Och, jednak potrafisz być kochany.
- No widzisz - odpowiada mruknięciem. Przewracam oczami.
Wyciągam z obszernej kieszeni bluzy swój telefon i zaczynam się nim bawić. Nie powiedziałabym, że te dźwięki są irytujące, jednak najwyraźniej Kai jest innego zdania.
- Wystarczy wyciszyć, a nie latać jak głupia i denerwować tym dźwiękiem - zamieram, słysząc jego słowa i powoli odwracam głowę w jego stronę. Przyrzekam, że ta znajomość zakończy się jego śmiercią. Postaram się o to, aby samej się nie zabić.
Przeciera zmęczoną twarz, a ja unoszę brew, jakbym miała nad nim ogromną przewagę.

15 lis 2019

Od Kaia cd. Izzy

Przyglądam się zaspanej Isabelle i chwilę zastanawiam się nad tym, czy zdradzenie jej kilku szczegółów z poprzedniego wieczoru będzie aż tak złym pomysłem, jakim się to wydawało w pierwszym momencie. Oczywiście, będzie zła jak osa i najbardziej pewnie oberwie się Nathowi, które się wtrąci w połowie naszej kłótni, a wtedy jej uwaga przeniesie się z prędkością światła ze mnie, właśnie na niego. Podoba mi się w sumie taka wizja, w końcu jeśli on mógł mi suszyć głowę nad samego rana, kiedy to wpadł do mojego mieszkania jak tajfun i zaczął oskarżać o najgłupsze rzeczy, to dlaczego nie mogłaby właśnie ugryźć go karma?

9 lis 2019

Od Izzy cd. Kaia

Budzę się sama z siebie w tym jednym konkretnym momencie, ale nie mam zamiaru uchylić nawet jednego oka. Z różnych powodów, ale głównie przez to, że jest mi niedobrze i mam wrażenie, że gdy tylko otworzę oczy, albo chociaż się poruszę, to moim pierwszym przystankiem będzie toaleta.
Co ja lepszego wczoraj robiłam? Albo lepiej - co ja najlepszego wczoraj piłam? Moja głowa zdecydowanie stworzona do alkoholu nie jest, przez co zaczęłam go ograniczać, ale prawdopodobnie ten celibat alkoholowy bez konkretnego powodu nałożony na siebie, źle zadziałał i musiało mi się wczoraj przelać. Zdecydowanie musiało.
Marszczę brwi, a przy tym nos - co mam oczywiście w zwyczaju i jest to uważane przez ludzi za nader zabawne - słysząc wcale nie taki głośny szmer z sąsiedniego pokoju. Na tyle cichy, aby nie zwrócić uwagi, ale na tyle głośny, aby moja głowa znowu dała mi znać, że dzisiaj nie zamierzam się czuć dobrze. Dlatego stękam pod nosem i odwracam ją, chowając twarz w poduszce. Miękkiej, przyjemnej, na tyle wygodnej, aby nie podnosić się, pachnącej męskim żelem...
I zdecydowanie nie mojej.
Niechętnie otwieram oczy, a światło, które dostało się do nich, powoduje, że od razu moje chęci zmniejszyły się drastycznie. Przeciągam leniwie wzrokiem po ścianach nieswojego - podkreślam dla własnej siebie ponownie - nieswojego pokoju i od razu zamykam je z powrotem.
Cholercia, mówiąc najłagodniej.

31 paź 2019

Od Kaia cd. Izzy

Patrzę przez sekundę na już delikatnie chwiejącą się obok dziewczynę jak na wariatkę. W takim stanie zachciało się jej nagle słuchać muzyki? Może jakiś Mozart czy Bach dla otrzeźwienia umysłu to nie najgorszy pomysł, ale z drugiej strony moja zmęczona psychika może tego nie wytrzymać. Izzy w tym czasie zdążyła już wstać i ponownie opaść na sofę. Sam wyczuwam, że nie jest to jej najlepszy pomysł, żeby teraz wstawać, a puszczenie muzyki tylko pogorszy ten huk w jej głowie. Jednak pomimo małym początkowych problemów z równowagą dziewczyna nie wydaje się wcale przejmować zaistniałą sytuacją. Już ponownie z pomogą łapania się za wszystko co jest w miarę stabilne wstaje, a ja kładę dłoń na jej biodrze, zabezpieczając ją przed znalezieniem się na stoliku przed nami.
- Proszę mnie nie dotykać! Ja potrafię sama stać - mówi wyniosłym tonem, który wywołuje u mnie uśmiech. Głupiutka istotka. Zabieram dłoń, a ona wężykiem wędruje w stronę mojego łóżka. - To musi być gdzieś tutaj!

26 paź 2019

Od Izzy cd. Kaia

Z chęcią popatrzyłabym, jak go "zaraz coś trafia" z czystej, wrodzonej zaciętości, ale ustępuję. Przez chwilę walczę z samą sobą. Nie czuję się urażona, bo nikt mi nie musi powtarzać, że jestem ciekawska. Doskonale znam swoją osobowość. Nie odbieram to też jako atak, ale sama postawa i ton głosu chłopaka, zdradzają poirytowanie. Można mnie mieć za wariatkę, ale nie lubię się kłócić z ludźmi, mimo predyspozycji do słownych przepychanek z tymi, którzy na to zasługują, tym bardziej nie lubię, gdy ci mi coś zarzucają. Jednak to nie moja sprawa. On nie wtrąca się w moje życie, więc ja też nie zamierzam. Widocznie jestem tą bardziej otwartą, co zresztą mogę spokojnie stwierdzić po spędzeniu z nim wystarczającej ilości czasu.
- Czy to forma pojednawcza? Coś jak indiańska fajka, tylko u ciebie to jest kufel dobrego piwa? - przechylam głowę, nie kryjąc lekko pretensjonalnego tonu, który pojawia się z naturalnej chęci odwdzięczenia się za szorstkość, bo nie jestem osobą, która grzecznie skinie główką i obieca poprawę.
Nie jest zaskoczony moją reakcją. Jak dla mnie, to mógł ją sobie nawet przewidzieć. Dla mnie bez różnicy. Myślę, że jemu także.
- Jeśli chcesz to tak nazywać - wzrusza ramieniem, jakby od niechcenia. Atmosfera zgęstniała, najwyraźniej dwa bieguny są zbyt blisko siebie.
Jeju, jak on mnie momentami irytuje!
- Przed chwilą wytknąłeś mi, że wściubiam nos nie tam, gdzie powinnam.

12 paź 2019

Od Izzy cd. Kaia

Nie cierpię mokrych ubrań. Tym bardziej mokrych jeansów. A już najbardziej, to uczucia wody w butach. Na całe szczęście tego ostatniego pozbyłam się przed wejściem do toalety, dlatego stoję teraz na środku w mokrych skarpetkach i zdejmuję z siebie bluzkę, której materiał oblepił moje ciało, jeszcze zanim zacznę szukać jakichś kosmetyków dla siebie. Od razu da się zauważyć, że to typowo męsko urządzona łazienka. Głównie ze względu na ilość rzeczy znajdujących się w niej.
W moim mieszkaniu, gdzie we trójkę mamy jedną toaletę, każda musi obserwować swoją półkę, czy oby nic jej nie zniknęło i nie znalazło się magicznie w strefie tej drugiej.
Rzucam koszulkę na bok i przechodzę do poszukiwań. Niegrzecznie jest grzebać w czyichś rzeczach, ale w końcu dostałam przyzwolenie, więc bez większych pohamowań otwieram szafkę i przeszukuję pierwszą z półek w poszukiwaniu damskich rzeczy. Szczerze mówiąc, w ostateczności użyłabym jakiegokolwiek męskiego żelu, nie ma to większego znaczenia. Spędziłam zbyt wiele mojego dzieciństwa z facetami, by się przejmować, czy pachnę delikatną nutą orchidei połączonej z trawą cytrynową, czy intensywnym, bliżej nieokreślonym zapachem męskiego żelu. Jednak skoro dostałam wskazówkę, iż bardzo możliwe, że jakieś pozostałości po obcej mi kobiecie jeszcze mogą się tu znajdować, nie zamierzam rezygnować z poszukiwań. Ktoś mógłby mi zarzucić, że to niezręcznie grzebać komuś w szafkach, tym bardziej w łazience, ale wydaje mi się, że właściciele mieszkania - a przynajmniej jeden z nich - nie ma nic przeciwko.

30 wrz 2019

Od Izzy cd. Kaia

Mam przeczucie, że cokolwiek powiem, on doda swoje trzy grosze. To nie oznacza nic dobrego, bo przed chwilą po raz kolejny miałam ochotę udowodnić bodaj w małym stopniu swoją słuszność.
Nie musi mnie dwa razy namawiać. Choć nie czuję wielkiego głodu i jestem w stanie wyżyć przez długi dzień na naprawdę małej ilości jedzenia, to nie odmawiam, wręcz czując zadowolenie, że taki pomysł się pojawił. I co ciekawsze, z ust chłopaka, który na zbyt towarzyską osobę nie wygląda, a tym bardziej nie zachowuje się, jakby do jedzenia potrzebował wsparcia, tym bardziej obcej dziewczyny.
Niemniej jednak uznaję tę obojętność za przejaw dobrej woli.
- Motywuje mnie już sama propozycja jedzenia, ale zapłata za nie przez ciebie faktycznie jest dobrym argumentem - zasady dobrego wychowania w podobnej sytuacji mogłabym teraz wrzucić do kominka i spalić na drobny popiół. Chłopak unosi brew, ale nie wygląda ani trochę na zaskoczonego. Ja za to wzruszam ramionami i wykrzywiam usta w uśmiechu - No co? Jestem przedsiębiorcza - przechylam delikatnie głowę i klepię go otwartą dłonią w ramię. Nie czekam na jego reakcję, czy choćby odpowiedź, kątem oka zauważam tylko, że popatrzył ze zmarszczonymi brwiami na miejsce, na którym przed chwilą znajdywała się moja dłoń.

18 wrz 2019

Od Izzy cd. Kaia

Głupi, pretensjonalni mężczyźni. Mam wrażenie, że to oni kreują się na tych bardziej niedostępnych. "Nie mów do mnie teraz" - tak się zachowują. A już taki przypadek, z jakim miałam okazję przeprowadzić niezbyt normalną konwersację, przekracza swoje możliwości, jakby ustawiał sobie konkretny tryb pracy.
Nawet nie odwracam się, gdy chłopak opuszcza pomieszczenie. Od razu zrobiło się tu znacznie lżej, a sama atmosfera jakby zrzuciła parę kilo. Rozluźniam się na krześle i wbijam wzrok w lekarza, który jakimś cudem został mi przypisany w zastępstwie. Nawet nie wiem, po co dokładnie mnie tu wołali.
- Więc... - chrząkam, aby zwrócić na siebie uwagę i dać do zrozumienia, że nadal tu jestem. Lekarz jest tak wciągnięty w monitor, że odnoszę wrażenie, iż wcale mnie nie zauważa - O co chodzi?
- Doktor Wellington kazał przekazać pani te dokumenty. I przy okazji oddać wyniki - napotykam chwilowo jego wzrok, który natychmiast odwraca, dalej pisząc na klawiaturze. Poświęca więcej uwagi temu sprzętowi niż mi.
Czy mnie to drażni? Nie.
Po prostu uważam, że to marnuje mój czas.