Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriell&Izzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriell&Izzy. Pokaż wszystkie posty

21 paź 2020

Od Gabriella CD. Izzy

Głos dziewczyny był stanowczy. Widać było, że nie znosiła sprzeciwu. Jej wyciągnięta dłoń w moim kierunku jasno dawała znać, że chce by znalazł się tam mój telefon. Wyjąłem go i odblokowałem, jednak moja ostrożność była zbyt wielka by podarować dziewczynie swoje urządzenie codziennego użytku. Włączyłem więc od razu klawiaturę do wybierania numeru i podałem telefon. Wpisała numer i oddała mi szybko urządzenie. Odwróciła się na pięcie i rozejrzała się jeszcze raz.
- Mój znajomy cię odwiezie. Chodź. - powiedziałem do niej i ruszyłem w stronę drzwi wyjściowych przedzierając się przez tłum ludzi Podszedłem od razu do Leonarda, który stał i palił papierosa przed wyjściem zatrzymując ludzi by nie weszli.

1 maj 2020

Od Izzy cd. Gabriella

Znów jakiś głos podświadomie mówi mi, że wpakowałam się w niezbyt ciekawą sytuację. To miasto mnie wkrótce wykończy. Psychicznie. I parę innych osób w razie, jakby był niedomiar kłopotów i problemów. A te zapowiadają się obecnie całkiem obiecująco, tylko trzeba dać im czas na rozwinięcie. Ale po co słuchać podświadomych myśli? Nigdy nie robię tego wtedy, gdy powinnam.
Chłodne powietrze omiata moją sylwetkę i pomimo tego, że mój organizm jest wystarczająco wychłodzony, to moje myśli wręcz chłoną to zimno. A na myśl, że będę musiała wrócić do środka i znowu opiekować się koleżanką, aż mam ochotę przykuć się do tego miejsca i nie ruszać na krok.
Jednocześnie obserwuję wyciągniętą rękę Gabriela, trzymającego kurtkę, jak prezent. Nie jestem pewna czy zmusza go do tego odpowiednie wychowanie i kultura i po prostu tak wypada, czy może ma inne zamiary. Nikogo tutaj nie jestem pewna, nawet siebie samej.

10 kwi 2020

Od Gabiella Do Izzy

- Przede wszystkim sprzedaj wreszcie to gówno do końca. - powiedziałem do Aarona, który leżał na moim łóżku i palił jointa zadowolony z tego, że może odpocząć. Chłopak był starszy ode mnie o dwa lata, a zachowywał się jak gówniarz. Dawałem mu na sprzedaż zaledwie kilka gramów tygodniowo, a on zawsze miał problem ze sprzedaniem tego. Może i znamy się bardzo długo i jest on moim przyjacielem jednak biznesu trzeba pilnować. A jak towar nie sprzedaje się w jego dłoniach z chęcią oddam więcej gramów komuś kto może z łatwością się tego pozbyć.
- Dam radę Gab. Nie sraj po gaciach. - odpowiedział i wypuścił dym ze swoim płuc. W pokoju czuć było tylko trawkę. Nie żeby mi to przeszkadzało, wręcz przeciwnie lubię ten zapach. Podszedłem do niego, a on dał mi się zaciągnąć z lekkim uśmiechem. Wywróciłem oczami jednak uśmiechnąłem się z zadowoleniem trzymając dym w płucach.