Szybko dało się zauważyć, że Ivan nie ma chęci podjąć współpracy. Spokój i cierpliwość to droga d sukcesu. Uszanowałem więc wolę mężczyzny i opuściłem jego posiadłość.Nie ukrywałem swojego niezadowolenia, jednak postanowiłem, że nie poddam się tak łatwo. Mogłem załatwić to nie po dobroci, jednak czy warto było robić wokół siebie tyle hałasu. Wystarczyło mi, że już policja zauważyła kilka zniknięć. Niestety będą musieli pogodzić się z tym ,że prawda nie wyjdzie na jaw. Wsiadłem do auta i wróciłem do domu.
- Dzwonię ze zleceniem.
- Jakim ?
- Porozmawiajmy w cztery oczy, najlepiej u Ciebie, będę za chwilę.
- Dobra
Andre przez telefon wydawał się bardzo podekscytowany, to musiała być fajna robota. Zobaczyłem jak, mężczyzna w garniturze idzie w stronę moich drzwi. Poszedłem więc je otworzyć.
- Dobrze się trzymasz. - stwierdziłem, patrząc na kolesia grubo po siedemdziesiątce.
- Póki jest robota i nie siedzę na emeryturze, to się człowiek tak szybko nie starzeje.
Przeliśmy do salony, wzięłam dwie szklanki, postawiłem na stoliku razem z kilkoma rodzajami whisky, do wyboru. Męczyna wyjął dwa cygara i poczęstował mnie, po czym napełnił swoją szklankę.