Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ivan&Angeline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ivan&Angeline. Pokaż wszystkie posty

13 lip 2020

Od Angeline CD. Ivana

Nie no, nie wytrzymam. To była ostatnia rzecz, jakiej się spodziewałam w tym tygodniu.
To, że ktoś mnie śledził, wyłapałam na zakupach. Całkowicie przypadkiem, ale jednak. Podszedł do mnie ochroniarz i spytał się, czy może zajrzeć do mojej torby. Zgodziłam się, bo przecież nie miałam tam nic podejrzanego, a on po cichu do mnie szepnął, że odkąd tylko weszłam do sklepu, to ktoś mnie śledzi. Ponadto uprzejmie mnie zapytał, czy ma zadzwonić po policję lub wyprowadzić gościa ze sklepu.

9 lip 2020

Od Ivana CD. Angeline

- Namierzcie telefon Jacka. Znajdźcie ją. Mam dość sprzątania po was syfu, a już w szczególności pilnowania was. - rzekłem do Olivera, który jedynie skinął głową. Wiedział, że mierzymy się z ciężką sytuacją. Nie pierwszą taką i nie ostatnią. Ale oczywiście, każda z nich była traktowana poważnie i wszyscy podchodziliśmy do tego z dystansem i ostrożnością. Nie mogliśmy popełnić żadnego błędu, bo popełnienie jednego z nich mogło skończyć się ujawnieniem. Czemu aż tak przejmuje się tym, że ujawnią moich współpracowników? Może dlatego, że policja raczej niepoprzestanie na schwytaniu dwójki ludzi. Będą chcieli więcej. To nie jest dilerka. Wiedzieliście, że policja zbudowana jest z prostego systemu. Nie łapią "grubych ryb" ponieważ im się to nie opłaca. łatwiej złapać im nowicjuszu i nic nieznaczących dilerów czy ich pomocników. Ponieważ gdy złapią grubą rybkę ta już nie będzie wypuszczać im innych. Czemu tak robią? Dla pieniędzy. Proste. Wszystko obraca się wokół pieniędzy. Więc kurwa czemu one teraz nie rozwiążą tego problemu! Bo ta mała dziewczynka jest jebaną blogerką, zarabia za to, że nagrywa.

10 kwi 2020

Od Angeline CD. Ivana

Po powrocie w nocy do domu odkryłam zaskoczona, że nagrałam całą sytuację z postrzelonym człowiekiem. A byłam pewna, że tego nie zrobiłam. Kiedy Poppy odpoczywała już u siebie i ja też postanowiłam „pójść spać”, chyba z trzy razy oglądałam ten filmik, gładząc Chudego po grzbiecie. Jednocześnie cały czas miałam w głowie pewne pytanie. Co oni tam robili? Dręczyło mnie to tak bardzo, że w końcu nie zasnęłam, a opowiadałam Żelkom o nieudanej wyprawie na osiedle. Na razie nie muszą znać prawdy, ja sama nawet nie byłam pewna, czy nie powinnam najpierw tego zgłosić na policję.
Jednak kiedy z cieniami pod oczami przemywałam twarz w łazience, postanowiłam pójść na opuszczone osiedle jeszcze raz. Ale tym razem sama, żeby nikt mi nie przeszkodził i nie przerwał mojej małej zabawy w detektywa.
A więc szybko zakryłam swoje niedoskonałości korektorem, lekko pomalowałam rzęsy i zabrałam balsam do ust o zapachu arbuza. Przebrałam się również w ciemne dżinsy i pierwszą, lepszą koszulkę z jakimś pentagramem. Spakowałam na szybko torbę i wręcz wyskoczyłam z domu, nikogo nie informując o moim wyjściu. A nadmienię, że w salonie Esmeralda oglądała telewizję wraz z Chudym.

25 mar 2020

Od Ivana CD. Angeline

- Dzień dobry. Kawę jak zawsze poproszę. - powiedziałem wchodząc do swojego azylu. Sekretarka o imieniu Violett przywitała się i od razu wstała by zrobić mi kawę. Grzeczna dziewczynka. Wszedłem do biura i i od razu zająłem swoje miejsce przez biurkiem. Zadowolony odpaliłem laptopa i czekałem na kawę, którą ma mi zrobić brunetka. Wziąłem do swojej dłoni telefon i odczytałem krótkiego SMS od Jacka, który zniszczył mi dzień.
J: Impreza wypaliła jednak możliwe iż na stronię baru pojawią się ciekawe zdjęcia i filmiki.
I: Co rzeście odwalili?
J: Aj nic po prostu jakaś dziewczyna jak zobaczyła pijanego Urlicka zaczęła uciekać, a ten pijany ją gonił przewalając się cały czas.
I: Haha mam nadzieje, że zdjęcia nie trafią do baru, ale chyba pokażesz mi je gdy przyjedziesz do mnie?
J: Ja też i oczywiście, że pokaże. Zaraz jadę to załatwić.

23 mar 2020

Od Angeline do Ivana

- Ty naprawdę chcesz to zrobić?
- A dlaczego nie? Przecież się zgodziłaś – odpowiedziałam Poppy, łapiąc ją za dłoń. Nie byłam pewna, czy tego właśnie chciała, ale nie wiedziałam, w jaki sposób inaczej mogłabym dodać jej otuchy.
Była godzina dwudziesta, a my obie znajdowałyśmy się w lesie Iris za Avenley River. Szłyśmy ramię w ramię, teraz trzymając się za ręce. Poppy dużą latarką oświetlała nam drogę przed i pod nogami, żebyśmy przypadkiem nie zahaczyły o korzeń drzewa. Było strasznie ciemno. Nie bałam się, jak zwykle. Jednak czułam drżenie siostry i powoli zaczynałam żałować, że ją ze sobą wzięłam.
Rano, po porannym opowiedzeniu Żelkom mojego snu o domu dziecka i tym, że zostałam tam sama, któraś osoba o dźwięcznym nicku DodoDemon napisała mi pewną ciekawostkę. Otóż gdzieś za lasem Iris znajdowało się osiedle mieszkaniowe z blokami. Jednak ze względu na okropny dojazd, żeby dostać się do miasta, urządzono mieszkańcom eksmisję. I od paru lat tamtejsze budynki stoją puste. Oczywiście zaciekawiło mnie to i no… zachciało mi się tam pójść! Po zapytaniu Caroline, czy pójdzie ze mną, prawie dostałam w twarz. Esme tylko mnie wyśmiała, ale za to Poppy się zgodziła.
A więc teraz gramoliłyśmy się przez las, zaopatrzone w dwa plecaki z różnymi, niezbędnymi rzeczami. Były trochę ciężkie, ale dało się je nieść. No, a teraz pora nagrać coś dla Żelków.
Z kieszeni kurtki, wolną ręką wyjęłam telefon i go odblokowałam. Po chwili już miałam wystawiony przedmiot przed sobą i dotknęłam przycisk do nagrywania.
- Witajcie moje Żelki. Wybaczcie, że tak ciemno, ale… Właśnie znajdujemy się z Poppy w lesie Iris – zaczęłam, spokojnym głosem, żeby nikogo nie przestraszyć. Zaraz, „nikogo”, czyli kogo? Umówmy się, że zwierząt. - Poppy, przywitaj się.
- He-ej – usłyszałam jej trzęsący się głos. Oj, chyba wolałaby już wracać do domu.
- Jak słyszycie, Poppy jest prze szczęśliwa, że się tu znajdujemy. Ale co my tu robimy? Otóż użytkowniczka DodoDemon, której zresztą bardzo dziękuję i ją pozdrawiam, napisała mi o ciekawym opuszczonym osiedlu gdzieś niedaleko – a przynajmniej mam nadzieję, że niedaleko – i właśnie tam z Poppy zmierzamy – opowiedziałam, tylko co jakiś czas przenosząc wzrok spod nóg, na ekran telefonu. Wolę nie stracić gruntu z oczu, żeby się nie wywrócić.
- Mamy godzinę… dwudziestą trzydzieści i… - zaczęłam, ale przerwałam, bo właśnie z siostrą wyszłyśmy z lasu. I, jak można by się domyślić, trafiłyśmy. Znaczy, przynajmniej taką miałyśmy nadzieję. Urwałam nagrywanie i schowałam telefon do kieszeni, zasuwając ją.
Poszłyśmy dalej do przodu. Latarka ukazała nam plac zabaw z drabinkami w stylu mostu, piaskownicą i dwiema huśtawkami.
- Mamy atrakcje do zabawy – powiedziałam, przeskakując nad drewnianą ławką, która w środku skrywała dół z piaskiem. I kamykami. - Ulepimy zamek z piasku? - zaśmiałam się, kucając i zgarniając część bardzo zimnego piasku w dłoń. Następnie cisnęłam nim w Poppy nieopodal.
- Ej! - zawołała, na co tylko prychnęłam śmiechem. Wstałam i wyszłam do siostry, otrzepując z ubrań resztki ziarnek piasku. Minęłyśmy plac zabaw i ruszyłyśmy dalej. Na osiedlu było bardzo cicho, ale to w sumie nic dziwnego, skoro należało do opuszczonych miejsc. Na razie, nie było aż tak strasznie, jak myślałam. Nawet różowowłosa wyglądała na nieco spokojniejszą.
Doszłyśmy do popękanego chodnika, pomiędzy którym wystawały źdźbła trawy. Nieco dalej stały również brudne drewniane ławki z koszami na śmieci obok. Postawiłyśmy tam naszą latarkę i się nieco rozejrzałyśmy. Całkiem tu przyjemnie.
Wtem usłyszałam jakiś hałas, jakby huk. Wraz z Poppy odwróciłyśmy się w prawą stronę, gdzie znajdowało się wejście do klatek bloków. Rozległo się kilka dodatkowym uderzeń.
Siostra zgarnęła jeszcze latarkę i poświeciła w tamtą stronę.
- Co jest… - Zmrużyłam oczu, widząc w oddali jakiś ruch. Coś jakby wyszło z klatki, a potem zaczęło szybko przemieszczać się w naszym kierunku. Obie z Poppy stałyśmy niczym słupy soli, nie zamierzając się ruszyć z miejsca. Człowiek, bo na to wyglądało, sądząc po sylwetce i umiejętności mowy, zaczęło krzyczeć.
- Dzwońcie po policję! Szybko! Zaraz nas zabiją!
Światło z latarki zaczęło się trząść, więc spojrzałam na siostrę. Widziałam na jej twarzy przerażenie. Ja również dostałam pietra.
Usłyszałyśmy kolejny huk, tym razem lecący w naszą stronę. Osoba, która biegła i dzielił ją metr od naszych stóp, nagle upadła na chodnik. Gdy skierowałam na postać strumień światła, zobaczyłam splątane włosy i bordową plamę na plecach, która zaczęła się powoli powiększać. Krew? Poppy krzyknęła, ja tylko stałam nad ciałem i się w nie wpatrywałam. Wtedy poczułam gwałtowne szarpnięcie i zaczęłam biec z Poppy z powrotem w stronę lasu.

Ivan?