Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angeline&Archie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angeline&Archie. Pokaż wszystkie posty

4 sie 2020

Od Archiego C.D Angeline

Spojrzałem na dziewczynę lekko przymrużając oczy, czułem jak bardzo jest spięta. 
- No dobra, nie traćmy czasu w takim razie. 
Wstałem z ławki, schowałem gitarę do futerału i ruszyłem za nią. Nie wiele rozmawialiśmy. Po dotarciu na miejsce weszliśmy do zamieszkiwanego przez nią miejsca. Dziewczyna zaproponowała mi herbatę. Z grzeczności nie odmówiłem. Gdy na stole stały dwa gorące kubki w milczeniu je wypiliśmy. 
Potem zabraliśmy się za próby, zajęło nam to masę czasu ale efekt końcowy był zadowalający. 
- W sumie to fajny z nas zespół - stwierdziłem z szerokim uśmiechem na twarzy. 
- Przyznaje.
W środku czułem jednak, że ta znajomość nie ma przyszłości, jest przelotna. odnosiłem wrażenie, że to ja ją zmusiłem do tego i było mi z tym głupio. Nie mieliśmy wspólnych tematów a do tego ona cały czas wydawał się wystraszona i spięta.
- Coś Ci się kiedyś przytrafiło złego ?
- Czemu pytasz ?
- Tak po prostu.
- Nie musi być jakiś powód Archi o co Ci chodzi ?
- Jesteś jakaś...- nie mogłem znaleźć słowa. 
- No jaka ? 
- Kurde, nie wiem, boisz się mnie ? 
- Nie...
- to nie jest szczera odpowiedź, cały czas jesteś spięta, nieswoja. 
- O co Ci chodzi ja Cię prawie nie znam- niemal się uniosła.
- Dobra, nie chciałem Cię denerwować zachowujesz się dziwnie.
- Nie znasz mnie a oceniasz ! 
- Nie oceniam, ja tylko pytam, czy stało Ci się kiedyś coś złego... Jeśli nie chcesz nie mów, tylko sugeruje, że jesteś jakaś wystraszona.
- Wydaje Ci się, jestem normalna. 
- Dobra przepraszam , na mnie czas - spojrzałem na zegarek, pozbierałem swoje rzeczy i wstałem
- Dobrze. 
Wyszedłem od niej i udałem się do siebie. 
Po powrocie do domu zjadłem posiłek, wziąłem Belle na spacer i udałem się aby pobiegać z suczką. po drodze kupiłem karmę dla szczeniaka którego ktoś mi podrzucił. Gdy wróciłem nakarmiłem psy i wyszedłem z maluchem do ogrodu. W międzyczasie pisałem sporo z Ronnie, ale nie miała ona czasu aby się spotkać. Zgarnąłem szczeniaka do domu i poszedłem się ogarnąć po czym padłem na łóżko. Gdy tak leżałem nagle zawirował telefon byłem pewny, że to Ronnie ale była to wiadomość od Angeline.

Angeline ?

1 lip 2020

Od Angeline C.D Archie

Byłam przekonana, że ludzie nie są już tacy okropni, żeby zostawiać szczeniaki w kartonie, gdzie popadnie. Zwłaszcza na czyjejś posesji. Schronisko, ogłoszenie w necie. Ale czyjś ogródek? Skąd były właściciel Rambo mógł wiedzieć, czy aby Archibald nie ma uczulenia na psią sierść? Lub czy w ogóle przepada za psami. Malec miał szczęście, że nie trafił na kociarza lub osoby z traumą. Na dodatek Archi postanowił go przygarnąć. Bardzo miłe z jego strony, spodobał mi się ten gest.
Gdyby mi ktoś podrzucił szczeniaka, to pomimo chęci zatrzymania go, otrzymałabym kategoryczne zakazy od sióstr. Przynajmniej możemy mieć kota, dzięki czemu w domu nie jest zbyt nudno.
- Ale w sensie, że znowu mam wymyślić jakiś tytuł i zagrasz melodię? - Powstałam z ławki i usiadłam na jej oparciu, kładąc nogi na miejscu siedzenia. Zrobiłam to ze względu na to, żeby być nieco wyżej od Archibalda.

3 cze 2020

Od Archiego C.D Angeline

 Sięgnąłem po smycz Belli i przypiąłem jej do obroży.
- No już idziemy pobiegać maleńka - powiedziałem pełen entuzjazmu.
Wyszedłem z domu zamykając za sobą drzwi. To był spokojny przyjemny spacer, gdy byliśmy w parku spuściłem suczkę ze smyczy. Sucza od razu pobiegła do innych psów aby się z nimi zaprzyjaźnić. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do swojego dawnego znajomego aby z nim chwilę pogadać. Jak zawsze jednak przegadaliśmy ponad godzinę. Plus był taki, ze przynajmniej Bella się wybiega. Chociaż w sumie nie mogła narzekać na brak ruchu. Gdyż biegam z nią regularnie dwa razy dziennie.
- Bella - krzyknąłem.
Radosna suczka pozostawiła swoich kompanów zabaw przybiegając. zapiąłem jej smycz. Ruszyliśmy w stronę domu spokojnym krokiem. Weszliśmy na podwórko od razu odpiłem jej smycz. Suczka poleciała od razu za dom po czym usłyszałem jak szczeka na coś. Zaniepokojony poszedłem sprawdzić co ją tak bardzo zaniepokoiło. Stała nad kartonem zaklejonym taśmą, z kilkoma dziurkami. z środka dobiegało skomlenie. Bez zastanowienia rozerwałem karton.  W środku leżał szczeniak ktoś najwidoczniej nie miał co z nim zrobić i po prostu, postanowił go podrzucić w kartonie. Bez zastanowienia wziąłem malca na ręce i zaniosłem do domu. Dałem mu troszkę wody i mokrej karmy.
- Co ja mam z tobą zrobić ? - mruknąłem sam do siebie. Niewiele myśląc zabrałem malca do auta i zawiozłem do weterynarza. Nie miał chipa, po badaniach okazał się być zdrowym szczeniakiem w idealnym wieku na pierwsze sczepinie. Nie musiałem się długo zastanawiać psiak zostaje u mnie. Wypełniłem dokumenty a mały zyskał imię Rambo. Wracając do domu zahaczyłem o sklep zoologiczny, kupiłem karmę dla szczeniąt obroże, smycz i legowisko oraz miski.
Po powrocie do domu, zaznałem malca z jego nowym miejscem zamieszkania. Na całe szczęście Bella okazała się być miła i wyrozumiała nie irytowała się na małego gdy ten łapał ją za uszy lub ogon. Spojrzałem na zegarek szybko sięgnąłem po pitny jogurt do lodówki po czym obiegłem po swoją gitarę do pokoju. Udałem się na miejsce gdzie umówiłem się z Angeline. Dziewczyna czekała na mnie, ja przez to zamieszanie z psiakiem omal o tym nie zapomniałem, że mieliśmy razem nagrywać piosenkę.
- Cześć ! - pomacałem w jej stronę.
- Cześć..  odpowiedziała lekko się uśmiechając.
- Nie uwierzysz, ktoś podrzucił mi szczeniaka na podwórko w kartonie.
- O matko jak tam można ! - zbulwersowała się.
- Nie wiem, nazwałem go Rambo, byłem u weta jest zdrowy chcesz zobaczyć zdjęcia ?
- Pewnie.
Wyjąłem teflon i pokazałem jej kilka zdjęć piska.
- Ale słodziak.
- Racja, no dobra to co, może jakaś próba - uśmiechnąłem się i wyjąłem gitarę z pokrowca po czym zacząłem ją stroić .

Angeline ?


19 kwi 2020

Od Angeline C.D Archiego

- Chudy, powiedz: „Ma-ma”.
- A-ma.
- Ma-ma.
- Ma-ma.
- Tak, brawo! Grzeczny kotek! - zawołałam i podałam kocurkowi kiełbaskę dla kotów. On szczęśliwy złapał smakołyk i zaczął żuć.
Ja za to usiadłam po turecku, obejrzałam nagranego dachowca z dwa razy, po czym dodałam szczęśliwą emotikonę i wysłałam w świat. Uśmiechnęłam się pod nosem i oparłam o kanapę.
Wczoraj, kiedy wróciłam do domu, dostrzegłam Esmeraldę rozmawiającą z Chudym przy wyspie kuchennej. Przez chwilę ich podsłuchiwałam i właśnie wtedy kwiaciarka uczyła kota „mówić”. Poradził sobie od razu, a mi aż szczęka opadła z wrażenia. I wtedy sobie postanowiłam, że w najbliższych dniach go nagram, jak wymawia słowo „Mama”. Nie ukrywam, udało mi się to za jakimś dziesiątym podejściem i dopiero z kiełbaską w dłoni. Przekupne stworzenie, ale za to czułam się mentalnie spełniona.

14 kwi 2020

Od Archiego C.D Angeline

Angeline dała się namówić na to, abym ją odprowadził. Po drodze jej uwagę przykuł sklep muzyczny, patrzyła na wystawę. Chyba wyrwałem ją z zamyśleń. Wydawała się nieco dziwna, jakby nie czuła się komfortowo przy mnie. Może po prostu byłem zbyt, miły albo nachalny, oczywiście niecelowo.Przez całą drogę miałem dziwne wrażenie, jakby ktoś nas obserwował. Kilkakrotnie rozejrzałem się, za nami szedł jakiś chłopak. Może on szedł po prostu w tym samym kierunku co my. Na wszelki wypadek postanowiłem być czujny. Mój szósty zmysł mnie nie zawiódł. Gdy dotarliśmy na miejsce i pożegnałem się z dziewczyną, odwróciłem się i zacząłem iść w swoją stronę. Nagle rozległ się krzyk dziewczyny.
- Daj mi spokój, zostaw mnie !
W momencie odwróciłem się i pobiegłem, gdy wyszedłem zza rogu, ten świr coś gadał, robił jej zdjęcia, na co ewidentnie dziewczyna nie wyrażała zgody.Nie wiele myśląc, złapałem go za ramię i odepchnąłem, zabrałem mu telefon.
- Oddawaj, nie masz prawa, to mój telefon.
- Natychmiast wykasuj te zdjęcia ! - krzyknąłem.
- Bo co ?
- Bo będziesz zbierał zęby z chodnika zaraz.
Chyba koleś stwierdził, że ma co ze mną zadzierać, w momencie się uspokoił, oddałem mu telefon, a ten wykasował wszystko i mi pokazał.
- Przeproś ją natychmiast i żebym ostatni raz Cię tutaj widział, bo nie ręczę za siebie.
- Przepraszam-odwrócił się i odszedł.
Spojrzałem na wystraszoną dziewczynę. Było mi jej trochę, żal, gdybym poczekał, aż wejdzie do środka, ta sytuacja nie miałaby zapewne miejsca.
- Często C się to zdarza ?
- Czasem-odparła roztrzęsiona. Nieco mnie to zaniepokoiło, tym razem poczekałem, aż dziewczyna weszła do środka.

11 kwi 2020

Od Angeline CD. Archiego

Czułam się jak nie ja. W sensie… Dzień spędziłam typowo, w końcu nagrywałam filmiki dla Żelków. Jednak po poznaniu Archibalda byłam już jakby inna. Czułam do niego pewną niechęć, zresztą jak do większości mężczyzn. W pewien sposób bałam się też z nim rozmawiać, w końcu nie znałam ani jego myśli, ani planów, ani niczego. Przerażała mnie myśl, że zaraz nieoczekiwanie mnie złapie, dotknie, a ja, zamiast spokojnie zareagować, nagle krzyknę.
Ale im więcej czasu z nim spędzałam, tym zaczynałam się czuć bardziej swobodnie. Nie było to do mnie podobne i bardzo dobrze o tym wiedziałam. Aż za dobrze. Dlatego w końcu zaczęłam się stresować, że powiem lub zrobię coś nieodpowiedniego.
Zaskoczył mnie fakt, gdy wyraził chęć usłyszenia, jak śpiewam. Potem te jego komplementy! A nie, przepraszam, on mówił prawdę. Zawstydził mnie tym. No i jeszcze ta jego chęć odprowadzenia mnie do domu…
Zamiast coś powiedzieć, zgodzić się lub stanowczo zaprzeczyć, stałam wbita w ziemię z delikatnie rozwartą szczęką, czekając na zaproszenie do odpowiedzi.
- Angeline? - Dopiero moje imię wyrwało mnie z zadumy. Szybka decyzja, Ange. Zgodzić się czy nie?
- Może nie… I tak dużo czasu ci zabrałam… - spróbowałam pójść drogą pokojową, nie mówiąc mu wprost, że nie chcę.
- Jednak ja z chęcią cię odprowadzę – uśmiechnął się do mnie. Miał uroczy uśmiech, musiałam mu to przyznać. I wbrew pozorom z chęcią chciałabym się zająć jego „czupryną”. Jaka ja jestem dziwna.
- No dobrze… - Przegrałam.
Skierowaliśmy się ku wyjściu z parku. Wspomniałam chłopakowi adres, na którym mieszkałam, żeby mógł w głowie wyobrazić sobie ewentualną drogę do domu. W międzyczasie dostałam już SMS-a od Esmeraldy z pytaniem, gdzie jestem. Szybko jej odpisałam, że właśnie wracam do domu, bo byłam w parku nagrywać. Nie musi wiedzieć, co i z kim. Jestem pewna, że i tak potem obejrzy filmiki.
Za to między mną, a Archim nastała cisza. Jak ja tego nienawidzę! Myśl, Ange, myśl! Jakiś temat, żeby nie było tak dziwnie! Cokolwiek…
- Skoro masz klub bokserski… To prowadzisz jakieś treningi dla nowicjuszy? - BUM HEADSHOT. Jestem mistrzem w wymyślaniu tematów…
- Tak, czasem tak. A co, chcesz wpaść i się nauczyć? - …albo i nie. Byłoby to samo, co wcześniej, zdziwiona Angeline, ale w porę się ogarnęłam i postarałam o sensowną odpowiedź.
- Nie… Nie wiem. Może. Pytanie orientacyjne – Powinnam naprawdę dostać jakąś nagrodę, jeśli chodzi o odpowiedzi. Usłyszałam, jak rudowłosy się śmieje.
- Mogę ci potem napisać adres. Tylko daj znać, jak się zdecydujesz, bo nie zawsze tam przebywam i mam czas – powiedział. No i pięknie, kolejna propozycja, którą wstyd byłoby mi odmówić. Czemu życie mi to robi!
Teraz szłam z Archibaldem między kamienicami. Ulicą jechało dosyć sporo samochodów, za to na chodnikach były pustki. I dobrze, bo nie przepadałam za tłumami. Wbrew pozorom, łatwo udawało mi się w nich pogubić i kompletnie pomylić strony. Zwłaszcza, idąc z nosem w telefonie.
Mijaliśmy różne sklepy i kawiarnie i przy każdym zaglądałam przez okno lub na wystawę, aby się choć trochę zorientować, gdzie co jest. Moją uwagę przyciągnął sklep z gitarami i ukulele przywieszonymi za szybą. Małe wersje gitarek występowały w różnych kolorach i były bardzo urocze. Granatowe ukulele z motywem motyli aż za bardzo mnie zauroczyło.
- Ładny kolor – usłyszałam nad sobą męski głos i aż się wzdrygnęłam. Tylko resztkami sił opanowałam się przed wrzaskiem, przypominając sobie o Archim, który mnie odprowadzał.
- Tak, ładny… - zgodziłam się z nim, po czym ruszyłam do przodu. Aż za ładny.

Archibald?

8 kwi 2020

Od Archiego C.D Angeline

Udało mi się namówić nowo poznaną dziewczynę na kawę. Dziewczyna wydawał się bardzo sympatyczna, chociaż nie rozumiałem jej zainteresowania. Mnie nie kręciło nagrywanie filmików, miałem konta na Chatley, ale nie korzystałem z niego zbyt często. Wziąłem telefon do ręki i wysłałem jej zaproszenie, gdy podała mi swoją nazwę. Zamówiłem nam dwie kawy i po kawałku cista. Gdy kelnerka przyniosła zamówienie, zobaczyłem jak dziewczyna, sięga po torebeczkę z cukrem. Przymrużyłem lekko oczy, uśmiechając się do niej.
- Karmel jest słodki, a ty jeszcze dosładzasz ? - zaśmiałem się i pokręciłem głową.
Niewinnie się uśmiechnęła, wzruszyła ramionami, nic sobie nie robiąc zbytnio, z mojego zdziwienia.- Od dawna grasz na gitarze ?
- Nie, w sumie to od niespełna dwóch lat komponuje i śpiewam.
- Jak odkryłeś swój talent? - wydawała się być tym naprawdę zaciekawiona.
- Myślisz, że to jest talent?
- No a jak można to inaczej nazwać?
- Myślę, że zajawką. - stwierdziłem pewny siebie.
- Niech ci będzie...zajmujesz się czymś jeszcze poza tym?
- Mam swój klub bokserski, w sumie to boksem teraz bardziej, niż muzyką się zajmuje. - Sięgnąłem po widelczyk i zacząłem jeść ciasto, popijając co jakiś czas kawą.
- A ty czym się zajmujesz ? - spojrzałem na nią, unosząc delikatnie jedną brew.
- No cóż, nagrywam filmiki, jestem vlogerką, ale interesuje mnie też fryzjerstwo, jestem po szkole fryzjerskiej, Lubie muzykę po prostu lubię śpiewać, robię też makijaże.
- Dobrze wiedzieć, to kiedy mógłbym się umówić na podcięcie tej czupryny- zaśmiałem się, roztrzepując dłonią włosy.
- Mam bardzo napięty grafik, ale myślę, że znajdę czas-zażartowała i zaśmiała się przy tym, omal nie opluwając się kawą.
- Lubisz śpiewać, tak się składa, że mam gitarę więc po ciasteczku, zaśpiewasz coś.
- Nie...wstydzę się.
- Daj spokój, no kurcze, nie będę się śmiał, obiecuje. - zrobiłem teatralnie poważną minę i położyłem rękę na sercu.
To ponownie wywołało rozbawienie u dziewczyny, chwilę się zastanowiła.
- No dobrze, ale stawiam warunek.
- Słucham ?
- Pójdziemy gdzieś, gdzie nie będzie ludzi, na prawdę się wstydzę.
- Umowa stoi.
Gdy nasze talerze i kubki opustoszały, wyszliśmy z kawiarni i poszliśmy razem do parku. Znalazłem tam miejsce, gdzie było cicho i spokojnie, wyjąłem gitarę i zacząłem grać.
- To, co mam zagrać ?
Angeline chwilę myślała, nie mogąc się zdecydować, po dwóch minutach w końcu powiedziała tytuł.- Would I - uśmiechnęła się.
Wyjąłem telefon z kieszeni, aby zobaczyć, jakie są tam akordy, zagrałem je na sucho dwa razy, po czym odłożyłem telefon, chowając go znowu do kieszeni.
- To, co gotowa ?
- Tak !
Powoli zacząłem grać, a gdy Angeline była gotowa zaczęła śpiewać. Co jakiś czas zerkałem na nią, aby dopasować tempo. Miała bardzo ładny głos, nie musiała się wstydzić. W sumie fajnie nam to wyszło jak na pierwsze wspólne granie i śpiewanie. Gdy utwór dobiegł końca, uderzyłem reką w struny, aby je zatrzymać.
- Masz fajny głos, serio podoba mi się, nie możesz się wstydzić, to grzech.
Dziewczyna chyba lekko się zawstydziła tej mojej pochwały.
- Dzięki, za komplement.
- To nie komplement, mówię co, myślę tak.
Angeline wyjęła telefon i spojrzała na zegarek, z przerażeniem stwierdziła.
- O kurde, już późno, przepraszam Cię, ale muszę wracać do domu, siostry się na pewno zamartwiają o mnie.
- Jasne, odprowadzę Cię, jeśli chcesz.

Angeline?

4 kwi 2020

Od Angeline do Archiego

Ach te challenge od Żelków, zawsze wymyślą coś kreatywnego. Tym razem padło na teksty na podryw i wyrywanie obcych ludzi na mieście. Nigdy nie sądziłam, że moi widzowie będą aż tak kreatywni. No cóż, myliłam się. Może to i dobrze?
Ze sobą wzięłam oczywiście moją czarną torebkę z różnymi pierdołami w środku, ale także różowy kijek do robienia selfie. Trzymanie wyciągniętej dłoni z telefonem, po jakimś czasie robi się męczące, więc to urządzenie nieraz mi się przydaje. Po rzuceniu krótkiego „Pa!” samotnemu kocurkowi wyszłam z mieszkania. Z racji, że był wtorek, siostry pracowały i zostałam sama z Chudym.

23 mar 2020

Od Archiego Do Angeline

Bella postanowiła, że nie da mi dzisiaj ani minuty dłużej pospać. Wskoczyła na łóżko, zaczęła lizać mnie po twarzy, nie miałem innej opcji. Musiałem otworzyć oczy, zepchnąłem suczkę z łóżka. Nienawidziłem, kiedy tak robiła, było to irytujące. Spojrzałem na nią karcącym wzrokiem, ona zaś tylko wlepiła we mnie swoje brązowe błyszczące oczy. Postanowiłem, nie komentować jej zachowania. Wstałem i poszedłem wypuścić ją do ogrodu, aby mieć chwilę spokoju. Poszedłem do łazienki, odkręciłem lodowata wodę i przemyłem twarz. Wziąłem piankę do golenia i maszynkę, dokładnie pozbyłem się zarostu. Sięgnąłem balsam po goleniu, wysmarowałem dokładnie twarz, aby nie była podrażniona. Udałem się do kuchni wyciągnąłem z lodówki cztery jajka oraz kawałek kiełbasy. Wyjąłem patelnie położyłem na nią masło, by dokładnie się rozpuściło. Do miseczki wrzuciłem jajka i wymieszałem, dodałem soli i pieprzu. Pokroiłem kiełbasę w kostkę, po czym wrzuciłem na patelnie, gdy się lekko podsmażyła dodałem jajka i po trzech minutach przemieszałem. Gotowa jajecznice wyłożyłem na talerz i polałem Ketchupem. Wyjąłem sztućce, usiadłem do stołu i zacząłem jeść. Po skończonym posiłku wstawiłem naczynia do zmywarki. Uzbierała się już prawie pełna, gdyż nie miałem w zwyczaju włączać jej codziennie, zazwyczaj czekałem aż skończą mi się naczynia. Ledwo ją domknąłem i ustawiłem zmywanie. Wróciłem się do łazienki, umyłem zęby i psiknąłem się dezodorantem. Poszedłem do pokoju wyjąłem z szuflady czysta bieliznę, szarą koszulkę, dresowe spodnie i granatową bluzę, po czym się ubrałem.Podszedłem do drzwi wyjściowych, wsunąłem adidasy na nogi. Otworzyłem drzwi i zawołałem Belle, ta radośnie podbiegła do mnie. Sunia już wiedziała, że idziemy na poranne bieganie. Zamknąłem za sobą drzwi i ruszyłem truchtem. Nasza trasa miała około pięciu kilometrów, pokonywaliśmy ją razem każdego poranka.Po powrocie napełniłem psia miskę woda i sięgnąłem z lodówki puszkę z mokra karmą wrzuciłem jej już resztkę. To była ostatnia puszka, co oznaczało, że czeka mnie dzisiaj wyprawa do sklepu. Udałem sie pod szybki prysznic, umyłem włosy, ale jak zawsze szkoda mi było czasu, aby je suszyć, a tym bardziej układać. Wyjąłem naczynia ze zmywarki i poukładałem. W pokoju czekała na mnie sterta ciuchów, tak oznaczało to zrobienie prania. Ładni je posegregowałem kolorami i wrzuciłem wszystkie białe rzeczy do pralki.Nie miałem jednak dzisiaj na nic ochoty, jako że naprawdę nie często zdarza mi się mieć tyle wolnego czasu. Ubrałem pierwsze lepsze ciuchy, jakie wpadły mi w ręce, po czym przejrzałem się w lustrze. Sięgnąłem po gitarę i zacząłem ją stroić, wpadłem na pomysł, aby po prostu iść na miasto siąść gdzieś i grać. kiedyś robiłem to prawie codziennie, ale teraz nie miałem na to zazwyczaj czasu. Jak pomyślałem tak zrobiłem, poszedłem do parku, usiadłem na jednej z ławek i zacząłem grać. Nie było zbyt wielu ludzi,dzięki czemu nie miałem tremy i spokojnie zacząłem sobie śpiewać. Gdy skończyłem swój utwór podeszła do mnie dziewczyna, nagrywała coś swoim telefonem.
Chodziła tutaj już wcześniej, wydawało się, że cały czas gada do telefonu, jednak nie zwracałem na to uwagi. Z uśmiechem podeszła do mnie.
- Cześć ...
- Cześć... - przywitałem się grzecznie.
- Przepraszam, czy ja jestem w cukierni, bo widzę niezłe ciacho.
Zmrużyłem oczy, nie bardzo wiedziałem, jak ma zareagować ani się zachować. Uśmiechnąłem się do niej i miło odpowiedziałem.
- Nie, ale jeśli chcesz, to mogę Cię tam zabrać.
Nieco zdziwiona dziewczyna, powiedziała coś do telefonu, jakby pożegnała się z kimś i skończyła nagrywanie.
- Nie spodziewałam się takiej reakcji.
- Co właściwie robisz ?
- Nagrywam filmiki i wrzucam do internetu, byłeś moją ostatnią ofiarą, chyba nie masz nic przeciwko ?
- No nie wiem, jeśli nie pójdziesz ze mną na coś słodkiego, to się nie zgodzę.
- Czemu mnie zapraszasz ?
-Mam ochotę na kawę i ciastko, samemu głupio iść, ja stawiam to, jak ? - spytałem, chowając gitarę do pokrowca, podniosłem się z ławki, zarzucając instrument na ramię.
- Mam iść z nieznajomym ?
- No tak, Archibald, Archi Andrews-puściłem jej oczko
- Angeline Jelly
- No to skoro już się znamy, to jak idziesz ?

Angeline?