Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angeline&Oli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angeline&Oli. Pokaż wszystkie posty

9 kwi 2020

Od Angeline C.D Oliego

- ZOSTAWIŁAŚ SWOJĄ TOREBKĘ U OBCEGO FACETA W AUCIE?? - Jak widać, Caroline nie była zadowolona nie tylko z mojej nowej znajomości, ale też z mojego zapominalstwa. Za to jej krzyk słyszało chyba pół bloku. Czułam, jak bębenki zaczynają mi krwawić.
- Przecież właśnie idę ją odzyskać! Pożyczam telefon! - rzuciłam, po czym pędem uciekłam z mieszkania. Gdybym została tam jeszcze przez chwilę, na pewno obsypywałaby mnie tysiącem pytań na temat Oliego, a między jednym a drugim zdaniem narzekałaby na moją nieodpowiedzialność. Wbrew pozorom Caro była bardziej czuła na moją fobię ode mnie.

25 mar 2020

Od Oliego Cd Angeline

Dojechałem do domu i wyładowałem się z samochodu. Wróciłem po chwili po wino i usłyszałem ciche wibrowanie. Coś dzwoniło. Stuknąłem się po kieszeni i czując, swój telefon zmarszczyłem brwi. Otworzyłem przednie drzwi i zamarłem, torebka. Damska torebka. Byłem gejem, ale, nie aż tak stereotypowym. Torebki nie były w moim guście. Sięgnąłem i podniosłem ją. Telefon w środku przestał dzwonić. Zajrzałem do środka i szybko wyłowiłem komórkę. Telefon znów zadzwonił. Patrzyłem w ciszy, jak na ekranie wyświetla się imię i zdjęcie.
-Halo?- W końcu odebrałem.
-Hej! Oli! Masz moją torebkę!
-Najwyraźniej, odwiozę ci za godzinę, teraz chciałem zjeść- Mruknąłem w słuchawkę.
-Ja mogę podejść po nią!- Zaoferowała.
-Gruczna 43, mieszkanie 4.- Rzuciłem i rozłączyłem się. Ruszyłem ponownie do siebie, ale w połowie zawróciłem. W samochodzie nadal było moje wino. Szybko je wyłowiłem z bagażnika i z damską torebką na ręku, butelką wina i zmęczeniem na twarzy poszedłem do siebie. Kotka stała już pod drzwiami i darła się cały czas, jak otwierałem drzwi. Jak wszedłem, to zaczęła ocierać się o nogi i ciągle mruczeć.
- Spadaj- Mruknąłem w odpowiedzi i postawiłem wszystko na blacie w kuchni. Schyliłem się i podniosłem futrzastą istotkę na ręce.
-I co? Tego chciałaś?- Pogłaskałem małą głowę i przytuliłem lekko. Zaczęła mruczeć w odpowiedzi. Westchnąłem i wsadziłem ją pod pachę a drugą ręką. Wyjąłem z szafki puszkę z karmą, a mały pomiot szatana momentalnie zaczął się wyrywać do jedzenia. Odstawiłem ja na blat i wyłożyłem jej porcje na talerzyk. To teraz pora na mnie. Zajrzałem do lodówki i westchnąłem. Ketchup, sos pomidorowy i trochę mrożonych warzyw. No to robimy... Warzywa w sosie pomidorowym z keczupem. Muszę iść jutro na zakupy. Wywaliłem warzywa na patelnię i mieszałem znudzony. Kiedyś potrafiłem spędzić godziny nad garnkami. Do dziś pamiętam, jak zrobiłem mu steak z ziemniakami i warzywami. Chyba trzy razy mnie potem błagał o ponowienie tego dania. Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Jutro zrobię tak ku pamięci- Obiecałem powietrzu w mieszkaniu i wróciłem myślami na ziemię. Dzwonek zadzwonił. Podszedłem pod drzwi i uchyliłem. Angeline stała z niepewnym uśmiechem na wycieraczce.

24 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

- Nie uwierzycie, co mi się dzisiaj przytrafiło! - krzyknęłam od progu do sióstr. Kiedy odstawiłam butelkę z winem na podłogę, szybko rozebrałam się z kurtki i zrzuciłam buty ze stóp. Wtedy jeszcze nie zauważyłam ciszy, która panowała w całym domu. Wpadłam do salono-kuchni i dopiero wtedy zorientowałam się, że w mieszkaniu nie ma nikogo, oprócz mnie. I pewnie Chudego, który prawdopodobnie gdzieś sobie leżał. Dla pewności zerknęłam nawet, czy są buty dziewczyn. Oczywiście leżały tylko moje adidasy. A to ci heca, wróciłam szybciej. W takim razie pierwszeństwo mają Żelki.
Ślizgając się po podłodze, wróciłam po telefon leżący w torbie obok drzwi, ale… nie było jej tam. Zerknęłam na wieszak, bo być może przypadkiem ją tam zawiesiłam. Ale oprócz mojej kurtki i dwóch parasolek niczego innego nie zauważyłam. Ze strachem w oczach powróciłam do salonu i uważnie go przejrzałam, po czym zwróciłam wzrok na kuchnię. Niestety był tam tylko Chudy, śpiący na wyspie kuchennej. Mojej torby nigdzie nie było. Nawet nie było sensu sprawdzać na górze, bo tam jeszcze nie wchodziłam.
Ale zaraz. Skoro mojej torebki nie było w domu, to gdzie ona…
Wtedy przed oczami mignął mi moment, jak umieściłam ją sobie pod nogami w… samochodzie Oliego. NIE MÓWCIE, ŻE JĄ TAM ZOSTAWIŁAM.
Zaczęłam panikować. Jak mam teraz odzyskać telefon? Przecież nie mam drugiego, żeby do niego zadzwonić!
Wtem usłyszałam zamek otwieranych drzwi wejściowych, a w mieszkaniu zaczęły po kolei pojawiać się moje siostry. WYBAWIENIE. Od razu podeszłam do pierwszej Caroline.
- Caro, pożycz mi swój telefon!
- Telefon? Ale po co ci?
- Aa, opowiem wam później! Szybko, to ważne!
Brunetka niechętnie i z obawą w oczach podała mi swoją komórkę. Szybko ją odblokowałam i weszłam w kontakty, szukając tego podpisanego moim imieniem. Od razu zadzwoniłam i czekałam.
Jeden sygnał, drugi, trzeci… czwarty. Jakieś piknięcie i już miałam zamiar się odezwać, gdy usłyszałam znienawidzony nagrany głos pani z telefonu. To musi być jakiś żart!

Oli?

18 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

Stałam jak wmurowana w beton. Nie spodziewałam się, że obca osoba zaproponuje mi wejście do auta tylko dlatego, żebym nie widziała, jak jakiś chłopak próbuje się zabić. No i on sam był mężczyzną. Do tego samochód… nie mam przy sobie moich tabletek, może być mi ciężko.
DO TEGO MĘŻCZYZNA. Już w momencie, kiedy mnie chwycił za nadgarstek, tętno zaczęło mi przyspieszać i czułam lekką panikę w swoim głosie.
Gdzie się podziały Caro, Esme i Poppy, kiedy najbardziej je potrzebuję? Czemu nie dzwonią ani nie piszą? NIE MARTWIĄ SIĘ? Już ja im reprymendę w domu zrobię…
Miałam ogromny mętlik w głowie i nie wiedziałam, co zrobić. Próbowałam przecież grzecznie mu odmówić, no ale był za bardzo uparty! Chyba zacznę do niego mówić „Osioł”. Jeśli w ogóle poznam jego imię. A na co mi znać imię obcego faceta, który prawie mnie przejechał?? Nie no, aż tak dramatycznie nie było, nie przesadzajmy.
I to przecież nawet nie chodzi o jego „jazdę jak u wariata”. Z moją chorobą lokomocyjną, jeszcze na dodatek bez leków, nie ma żartów. No i mój lęk… Chyba go uprzedzę.
- W-wolę nie… Mam chorobę lokomocyjną i nie wzięłam tabletek… - zaczęłam najspokojniej, jak potrafiłam.
- No i?
- Zrzygam ci się na tapicerkę – dodałam jeszcze i od razu skierowałam swoje kroki w stronę powrotną do restauracji.
- Aa, gorzej niż z dzieckiem! - usłyszałam za sobą jego krzyk. Potem poczułam tylko szarpnięcie za nadgarstek, przy którym niemal sama się nie wydarłam ze strachu. Zostałam brutalnie pociągnięta do czarnego mercedesa chłopaka i wepchnięta na miejsce obok kierowcy. On sam szybko przebiegł na drugą stronę, zajmując swoje miejsce i blokując wszystkie drzwi. Zrobił to, żebym przypadkiem nie zwiała. A to ci łachudra…
Od razu jednak otworzył trochę szybę po mojej stronie.
- Dla twoich rzygów. A teraz mów, gdzie mieszkasz – zażądał. Mocno ścisnęłam dłonie w pięść, żeby zapanować nad ich drżeniem.
- Vidia piętnaście… - wyznałam w końcu, nie mając ochotę na kłótnię z kierowcą.
- Nie można było tak od razu? - Odpalił silnik samochodu i zaczął powoli wycofywać. Nie, nie można było… Boże, jak ja teraz siostrom w oczy spojrzę.
Cisza, która między nami nastała była ciężka niczym głaz. Pewnie osoby spoza auta czuły tę ciążącą atmosferę i na pewno nam jej nie zazdrościły. Wzięłam głęboki wdech przez nos, żeby dodać sobie pewnej odwagi. Wypadałoby jednak się odezwać.
- To… Może zdradzisz mi swoje imię…? - niepewnie zaczęłam, powoli odwracając się w stronę ciemnowłosego. Przelotnie na mnie spojrzał. Nie oczekiwałam jakiejś wielkiej odpowiedzi od niego i taką też dostałam: „Oli”. Krótkie, proste, łatwe do zapamiętania. Pięknie.
- Angeline… - sama wyznałam, przybierając na twarzy delikatny uśmiech.
Mam nadzieję, że nie okaże się jakimś zboczeńcem i zamiast do domu nie wywiezie mnie do lasu, żeby mnie zgwałcić. Boże, jeden gwałt już przeżyłam, na drugi nie mam najmniejszej ochoty, naprawdę.

Oli?

17 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

Boże, jakby któryś z Żelków się dowiedział o mojej śmierci poprzez przejechanie na pasach, to by się skręcali ze śmiechu z mojej nieudolności. Przecież nie raz już tak było. W sensie, kiedy opowiadałam na filmiku o moich „Pasowych przygodach”, jak zwykłam to nazywać, to potem dostawałam multum wiadomości ze śmiejącymi się emotkami. Kochani ludzie.
Jednak zaśmiałam się na żart nieznajomego mężczyzny. On sam jednak się nie uśmiechał ani nic. Góra lodowa, można by powiedzieć. Może jednak źle zinterpretowałam jego gest, aby do niego podejść? Kolejny powód, aby mnie wyśmiać. Będę się skręcała z zawstydzenia, jak wrócę do domu i zacznę o tym opowiadać na Chatley. A potem ze śmiechu.
Poprawiłam torbę na ramieniu i zajęłam się zapięciem kurtki. Zaczynało być troszkę zimniej.
Wtem zza zakrętu wyszły ku nam dwie młode dziewczyny. Chyba licealistki, ale ręki nie dam sobie uciąć. Jedna miała włosy ombre z brązu przechodzącego w blond, a także buty-trapery i kurtkę w kolorze khaki. Druga była w sumie ubrana tak samo, ale włosy miała czarne. Dziewczyna z ombre przelotnie się na mnie spojrzała, a potem gwałtownie złapała swoją koleżankę za ramię i szarpnięciem poleciła jej, by spojrzała w moją i chłopaka stronę. A myślałam, że dzisiaj nikogo nie spotkam.
Nastolatki pisnęły pod nosem i momentalnie do mnie podbiegły.
- Jesteś Angeline? Możemy z tobą zdjęcie? - zaczęły pytać. Ja tylko szeroko się uśmiechnęłam i zaczęłam szukać telefonu w torbie.
- Tak, to ja. I jasne, możecie. Ale moim, dobrze? Jak podacie mi nicki, to wam prześlę.
- Jezu, wstawisz zdjęcie z nami na Chatley?
- A czemu nie? - zaśmiałam się, przymykając oczy. Szybko weszłam na Chatley i włączyłam aparat. - Okey, ustawcie się obok i powiedzcie „Żelki” - poleciłam, odwracając się w ich stronę. Po chwili dostałam również ich nazwy w aplikacji, więc je oznaczyłam i od razu wysłałam zapisaną kopię zdjęcia.
- Wyczekujcie filmików za godzinę – zawołałam do dziewczyn na odchodne, machając im przy okazji. Poszły w swoją stronę, z daleka słyszałam jeszcze ich chichoty, prawdopodobnie na mój temat. Urocze dziewczyny. Wspominały coś o tym, że się spieszą. Pewnie gdyby nie to, jeszcze bym z nimi porozmawiała. Zawsze lubiłam zagadywać do moich Żelków, ciekawiło mnie jacy ludzie postanowili mnie oglądać i obserwować.
- A to, co było? - usłyszałam za sobą głos mężczyzny, z którym jeszcze chwilę temu rozmawiałam. Odgarnęłam część włosów z twarzy, z powrotem wrzucając telefon do torebki.
- Moje fanki – szeroko się uśmiechnęłam.
- Fanki? - tym razem coś zmieniło się w jego zobojętniałej minie. Wyrażała w jakiś sposób zaciekawienie i rozbawienie. Teraz, jak o tym pomyślałam, to nieznajomy od razu, można powiedzieć „przywrócił się do porządku” i ponownie wyglądał jak obojętny na wszystko zwykły obywatel miasta. Ciekawe, nie powiem.
Wtem w oddali zabrzmiała syrena auta służb mundurowych. Po minucie obok nas przejechała straż pożarna, a za nią karetka.
- Ciekawe, co się stało… - powiedziałam na głos, zakładając za ucho pasmo włosów, które wiatr wzmożony przez pojazdy porwał do tańca. Zaczynam żałować, że nie wzięłam ze sobą żadnej szczotki.

Oli?

15 mar 2020

Od Angeline C.D Oli

Zgarnęłam telefon z łóżka i weszłam na Avengrama, zmieniając stronę aparatu, aby był skierowany na moją twarz. Z urządzenia leciała losowa piosenka pewnej wokalistki, a ja wzięłam wdech, naciskając na guzik do nagrywania.
- Witajcie moje Żelki w tym pięknym dniu! - zaczęłam, szeroko się uśmiechając do ekranu i odgarniając część włosów z tyłu. - Dzisiaj, jak już wam wspominałam, Poppy idzie na konkurs dla kucharzy. Więc przyszła pora, aby pokazać wam to, co planowałam wraz z Caro od dobrych paru tygodni.
Zrobiłam dwa kroki w stronę mojej szafy i ponownie przełączyłam stronę aparatu.
- Tadam! - zawołałam, pokazując siebie w lustrze. Miałam ubraną czarną koszulkę z twarzą mojej różowowłosej siostry. Pod jej wizerunkiem znajdował się kolorowy napis „Do boju, Poppy!”.
Przybliżyłam aparat na wzór, następnie oddalając na moją postać.
- Z Caro jesteśmy zachwycone, bardzo nam się podoba. I do tego materiał jest świetny! I te kolorowe literki!
Wtem ktoś zapukał do mojego pokoju.
- Ange, musimy już iść, bo nie zdążymy!
- Odezwę się później Żelki, na razie – szybko zakończyłam i schowałam telefon do tylnej kieszeni czarnych dżinsów. Filmik mogę wysłać potem, najpierw muszę się zebrać.