- Czy mógłbym porwać do tańca - uśmiechnął się sympatycznie, wyciągnął rękę w moją stronę.
- Z przyjemnością- chwyciłam lekko jego dłoń i udaliśmy się na parkiet.
W tle leciała żwawa szybka muzyka. Facet był niczego sobie wyższy co najmniej o dwie głowy ode mnie, brunet, z zadbanym zarostem i błękitnymi ozami. Gdy lekko przysunął mnie do siebie, położyłam dłoń na jego ramieniu. Czułam, że to typ, który nie leżakuje całe dnie na kanapie. Raczej to typ mięśniaka chodzącego kilka razy w tygodniu na siłownię. Uśmiechał się łobuzersko raz zaraz, jednak sam w sobie nie mógł być złym człowiekiem. Po chwili skarciłam się sama w myślach, zamiast cieszyć się imprezą, ja analizuje człowieka, który wyciągnął mnie do tańca.Muzyka się zmieniła, posłałam kolesiowi tylko uśmiech, ten odprowadził mnie do baru, zajął miejsce obok. Poprosił o dwa drinki, gdy były gotowe, jednego postawił przede mną.
- To dla pięknej damy- ponownie uśmiechnął się łobuzersko.
- Betty- wyciągnęłam rękę w geście powitalnym.
- Rodney- chłopak złapał moją rękę, ale zamiast ją uścisnąć, w dżentelmeńskim geście ją pocałował.
Poczułam się bardzo niezręcznie, złapałam szklankę z drinkiem i upiłam łyk.
- Czy się zajmujesz ? - zaczęłam rozmowę, która zejdzie z toru podrywu.
- Studiuje filozofię, jestem na ostatnim roku, a ty czym się zajmujesz ?- Rodney- chłopak złapał moją rękę, ale zamiast ją uścisnąć, w dżentelmeńskim geście ją pocałował.
Poczułam się bardzo niezręcznie, złapałam szklankę z drinkiem i upiłam łyk.
- Czy się zajmujesz ? - zaczęłam rozmowę, która zejdzie z toru podrywu.
- Nie za bardzo mogę powiedzieć, ale mam ciekawą pracę.
- Tajemnicza, no proszę.