Po wczorajszym wieczorze w klubie czułam się nie najlepiej, ból głowy i suchość w gardle ewidentnie wskazywały na kaca. Zeszłam więc do kuchni, chcąc napić się zwykłej wody. Na stole zobaczyłem podaną szklaną butelkę mineralnej wody oraz szklankę a obok leżała tabletka aspiryny. Miska kota była wypełniona po brzegi, jak dobrze, że Etna wszystkiego pilnuje, nawet tego, abym nie uschła, oraz aby Misso dostawał posiłek o wyznaczonej godzinie. Poczułam jak kocur, ociera się o moją nogę i niemal się o niego nie wywaliłam się, sięgając po butelkę.
- Misso ! - krzyknęłam lekko zirytowana na futrzaka.
Ten natomiast w ramach odwetu, pokazując, jak bardzo mu się nie spodobało, wskoczył na blat, przeszedł się po nim dumnie, po czym usiadł, zawiesił wzrok na porcelanowej cukiernicy. Ledwie zdążyłam, przyłożyć szklankę do ust. Do moich uszu dobiegł odgłos, tuczącej się porcelany. Spojrzałam na kota, z groźną minom, ten zaś zadowolony, zeskoczył z blatu i podszedł do swojej miski.
- Ja Cię kiedyś przerobie na szalik-zagroziłam.
Jednak kot nie bardzo się tym przejął, gdyż totalnie mnie zignorował. Już miałam się zabierać za sprzątanie, gdy w kuchni zjawiła się Etna.
- Witam Panienko jak tam samopoczucie.
- Dobrze, dziękuje za wodę i aspirynę, zaraz posprzątam.
- Nie kłopocz się, to moja praca, czyżby robota Misso ?
- Tak nie spodobało mu się, że na niego krzyknęłam, co za durny kot.
- Wybierasz się dzisiaj do stajni ?
- Tak, dzisiaj przyjedzie Hary, pomierzy konie i zrobi im nowe siodła na miarę, bo te już mają ze trzy lata.