Kątem oka dostrzegłam, jak Taegan przewraca oczami. Wywiad musiał kosztować ją wiele energii, do czego doszłam, widząc wypraną z emocji dziewczynę, głośno sapiącą, opartą o ścianę w korytarzu. Lewą dłoń poparzyłam sobie jak diabli, od przeszło piętnastu minut przekładałam kubek z ręki do ręki, aż w pewnym momencie moja zaczęła stygnąć, w przeciwieństwie do tego cholerstwa, które zamówiłam dla Tae. Toteż wcisnęłam ją jej najszybciej jak się dało i stanęłam tuż przed jej obliczem, bezgłośnie żądając rozległych wyjaśnień.
— Była tragiczna — westchnęła, spuszczając wzrok. — Tragiczna. Próbowałam z nią współpracować, ale nijak mnie do siebie nie dopuszczała. Widziałam w jej oczach, że mnie tam nie chciała. Albo mnie, ale w ogóle wywiadu. Boże, nieważne, było naprawdę, naprawdę okropnie i nie tego spodziewałam się po takiej celebrytce.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucille&Jonathan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucille&Jonathan. Pokaż wszystkie posty
29 lut 2020
16 lut 2020
Od Jonathana - CD. Lucille
— Plany na dzisiaj? — spytała Amber, stawiając przede mną kubek z kawą. Była ubrana w moją przydługą na nią bluzę i krótkie spodenki, a długie, ciemne włosy związała w dobieranego warkocza. Ostatnimi czasy na tyle przyzwyczaiłem się do jej obecności, że nie zwracałem już większej uwagi na to, że praktycznie mam współlokatorkę.
Wzruszyłem ramionami. Byłem okropne zaspany i jedyne, co w tym momencie wyglądało na mnie dobrze, to włosy. One zawsze były perfekcyjne.
— Teraz kompletny relaks i wyrzucanie sobie, czemu wstałem tak wcześnie, a później przejażdżka do agencji.
— Ósma rano to dla ciebie wcześnie? — spytała z niedowierzaniem. Oto ona, drodzy państwo. Typ dziewczyny, która nieważne o której godzinie padnie, i tak jest już z powrotem na nogach o wpół do szóstej i to w pełni wypoczęta. Podejrzewałem, że to zasługa jej leków, ale nawet słowem nie odezwałem się na ten temat.
— Nie każdy jest robotem — skwitowałem cierpko, upijając łyk czarnej kawy. Nie słodziłem, ani nie dolewałem mleka czy śmietanki. Większość moich znajomych krzywiła się, widząc, co piję, a ja lubiłem wtedy żartować, że czymś trzeba napędzać moją duszę. Kawa bez żadnych udoskonalaczy i słodzików była obecnie moim ulubionym napojem.
Zaśmiała się, nie podjęła jednak tematu.
— Jakaś sesja? — spojrzała na mnie, mrużąc oczy, które nieomal się jej zaświeciły, gdy wypowiadała to słowo. Prychnąłem.
16 lis 2019
Od Lucille C.D Jonathan
Wbijam zażenowane spojrzenie w leżącą na podłodze blondynkę — mierzę ją gniewnym spojrzeniem, w środku zwijając się ze wstydu. Unoszę lewą nogę, przerzucam ją przez sprzęt treningowy i kucam przy Taegan, która wciąż zalega na podłodze, najwyraźniej niezdolna do wykonania jakiegokolwiek kroku.
— Dziękuję ci za pomoc, Jonathanie — zwracam się do naszego drogiego fotomodela. — Ale teraz muszę cię odprawić i zaprowadzić Taegan do szatni. Albo najlepiej szpitala.
Trącam dziewczynę w ramię, mruży oczy, patrząc się w ledową lampę zamontowaną w suficie. Z grymasem wymalowanym na twarzy potrząsam nią całą. Rozchyla usta, zamyka je, wyglądając przy tym jak ryba próbująca oddychać na lądzie — niezbyt atrakcyjnie. Pan przepiękny model stoi chwilę nad nami, patrzy na dziewczynę z góry, po czym, odwróciwszy się na pięcie, niczym modeleczka na wybiegu, odchodzi, a ja, przysięgam, mam wrażenie, że kołysze tymi biodrami jak głupi. Choć, fakt, to z pewnością tylko przewidzenia. Klepię więc po policzku koleżankę, powoli tracąc wszystkie pokłady cierpliwości złożone w moim wnętrzu. Powstaję z kolan, by zaciągnąć ją siłą do szatni, przy okazji ośmieszając się przy wszystkich tych osiłkach trenujących w pocie czoła.
— Dziękuję ci za pomoc, Jonathanie — zwracam się do naszego drogiego fotomodela. — Ale teraz muszę cię odprawić i zaprowadzić Taegan do szatni. Albo najlepiej szpitala.
Trącam dziewczynę w ramię, mruży oczy, patrząc się w ledową lampę zamontowaną w suficie. Z grymasem wymalowanym na twarzy potrząsam nią całą. Rozchyla usta, zamyka je, wyglądając przy tym jak ryba próbująca oddychać na lądzie — niezbyt atrakcyjnie. Pan przepiękny model stoi chwilę nad nami, patrzy na dziewczynę z góry, po czym, odwróciwszy się na pięcie, niczym modeleczka na wybiegu, odchodzi, a ja, przysięgam, mam wrażenie, że kołysze tymi biodrami jak głupi. Choć, fakt, to z pewnością tylko przewidzenia. Klepię więc po policzku koleżankę, powoli tracąc wszystkie pokłady cierpliwości złożone w moim wnętrzu. Powstaję z kolan, by zaciągnąć ją siłą do szatni, przy okazji ośmieszając się przy wszystkich tych osiłkach trenujących w pocie czoła.
4 lis 2019
Od Jonathana - CD. Lucille
Ten dzień z pewnością nie należał do moich najlepszych. O ile rano nic nie wskazywało na to, jak bardzo niebawem schrzani mi się humor — a wręcz przeciwnie, byłem z siebie bardzo zadowolony — tak około dziesiątej, akurat gdy byłem na ważnym spotkaniu związanym z nowym kontraktem, który mi proponowano, mój telefon rozdzwonił się jak szalony. Jedyne co wtedy mogłem zrobić, to przeprosić i wyłączyć dźwięk, jednak raz po raz załączane wibracje sugerowały, że połączeń nieodebranych jest co najmniej dziesięć. Wiedziałem, że coś musiało się stać, ale nie mogłem tak po prostu wyjść i odebrać. Moja agentka by mnie najprawdopodobniej zabiła, a i mnie nie uśmiechało się stracić taką szansę. Jak śmiał się Kenai, rozszerzałem swoje usługi i po kilku poważnych rozmowach — i groźbach — przeprowadzonych ze mną przez Myrthę, zgodziłem się spróbować swoich sił również w branży stricte modelingowej. Do tej pory pracowałem twarzą i ciałem jako fotomodel, ale parę osób odgórnie stwierdziło, że mam predyspozycje do rozwijania się również w modelingu. Początkowo zapierałem się, ponieważ lubiłem moją dotychczasową pracę, ale koniec końców uznałem, że jeśli będzie to ze sobą dobrze współpracowało, to czemu nie. Można było spróbować. Z tego co zauważyłem, Myrtha ekscytowała się moją zgodą o wiele bardziej niż ja sam. Była dobrą agentką i wielu początkujących wybiła na sam szczyt, dlatego wiedziałem, że mogę jej zaufać w tym co robi. Już na samym początku naszej współpracy stwierdziła, że nie spocznie, dopóki nie stanę się sławny. Chętnie z nią współpracowałem, bo lubiłem wyzwania, które przede mną stawiała, gdy chciała wykrzesać ze mnie wszystko co się da. Już i tak daleko zaszedłem, a jeśli rozmowa pójdzie dobrze i podpiszę kontrakt ze znaną agencją modeli i modelek, mogę osiągnąć sukces na skalę światową. Nie wiedziałem, jakim cudem kobieta nawiązała współpracę z akurat tą agencją, która zajmowała się promowaniem modeli na całym świecie, ale już przyzwyczaiłem się do tego, jaką czarodziejką była. Odczuwałem wielką wdzięczność, gdyż wiedziałem, że to olbrzymia szansa dla mnie. Dlatego nie mogłem tego zepsuć.
2 lis 2019
Od Lucille do Jonathana
Avenley River to miasto marzeń większości. Mówi się o nim tak, jakby było ono, sama nie wiem, stolicą światowego przepychu, domem wszystkich wiodących marek na całej Ethii, rodzimym miastem najlepszych artystów, literatów, sportowców i aktorów, jakich tylko świat spłodził, ciągle słyszę, jak wszyscy gloryfikują tę dziurę pod niebiosa, porównując nawet ze stolicą Calor, czyli pieprzonym architektonicznym cudem całego kontynentu. Avenley River to dziura jakich mało — po dziewiętnastu latach przebywania w niej staje się nie do zniesienia. Mowa była o wielu sklepach modowych, turystach przepychających się przez hotelowe drzwi, nawał nowych mieszkańców i, ogólnie rzecz biorąc, miasta cudów. Co dostajemy w zamian? Zniszczony przez ludzi teren, na którym stoi parędziesiąt wieżowców i drapaczy chmur, sztuczną plażę i brudną, mętną wodę, zaśmiecone parki, zakurzone ulice i dym unoszący się nad miastem do tego stopnia, iż nawet oddychanie przychodzi nam z trudem. A to dopiero centrum! Chociaż, okej, to właśnie ono jest największym mankamentem i zakałą tego zadupia, w przeciwieństwie do mojego ukochanego Old Channer, moich ukochanych budynków, miejsc oraz ukochanego klimatu. Tak, Old Channer to zdecydowanie największy plus Avenley. Tylko największy problem tkwi w tym, że Taegan, wzbraniająca się rękoma i nogami od starszej części metropolii, siłą pcha nas obie w stronę zadymionych, chaotycznych, zatłoczonych ulic miasta, pod nosem mrucząc coś o niezwykle interesujących ją butikach. Istotnie, w Nashleen wręcz r o i ł o się od kosztownych, przepełnionych drogimi ubraniami wzdłuż i wszerz sklepów, ale to wciąż nie było to, czego szukałam — to całe cholerstwo tworzone było w skrajnie nieekologiczny sposób, na dodatek kosztowało więcej, niż powinno, przekraczając stosowną cenę o przynajmniej trzy stówki w górę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)