Jezu, jakie to wszystko stało się porąbane.
Okazało się, że na „imprezę” przedostał się jeden z niechcianych typów, Siheon albo znał prawdziwe imię Mii, ale tą coś jebnęło i podała mu swoją skróconą formę i czemu kur*a śpię z nim w jednym pokoju.
Aaaaaa mam dość.
Jednak Siheonowi należą się jakieś wyjaśnienia. Westchnąłem, kładąc się na ziemi. Miałem obolałe mięśnie, ale zignorowałem to. Zacząłem opowiadać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siheon&Ken. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siheon&Ken. Pokaż wszystkie posty
25 sty 2020
21 sty 2020
Od Siheona cd Ken
Uśmiechnąłem się na jego komplement. Chociaż gdy poszedł, mogłem odebrać telefon. Na wyświetlaczu, widziałem imię siostry i nasze wspólne zdjęcie. Po odebraniu mogłem z nią pogadać.
Przynajmniej tutaj mogłem pogadać z nią, bo w środku było za głośno. Zaczęła mi opowiadać, co u niej. Nawet jeśli miałem z nią rozmawiać przez dobre godziny, to przynajmniej mogę się jej wygadać o wszystkim. Powiedziałem jej o wszystkim, co mnie spotkało, o tym, co zrobiłem. Może to pochopna decyzja, co sama mi wyperswadowała. Mogła mieć racje, jednak ostatecznie skoro mi się spodobał, to czemu mam nie skorzystać z okazji, może się kolejny raz nie zdarzyć. Było więcej tych tematów, jednak końcowe było coś, co podniosło mi ciśnienie. Wspomniała o rodzicach i ich rozmowie z nią.. Maja zamiar wrócić, stać się dobrymi rodzicami, na co jest już raczej za późno, debile. Mieli swoje szansy, ale praca była dla nich ważniejsza niż dzieci. Ona to załatwi, ta prędzej czy później będę musiał się wtrącić, by się odczepili i wrócili tam, gdzie żyją.
Rodzicami są tylko na papierze.
Rozmowa z Hanbit ciągnęła się dalej, koniec końców udało mi się wyjść z imprezy niemalże pod koniec. Tyle zajęła mi rozmowa z nią. Nawet wcześniej wraca do domu, wiec podjadę po nią i przywiozę.
Przynajmniej tutaj mogłem pogadać z nią, bo w środku było za głośno. Zaczęła mi opowiadać, co u niej. Nawet jeśli miałem z nią rozmawiać przez dobre godziny, to przynajmniej mogę się jej wygadać o wszystkim. Powiedziałem jej o wszystkim, co mnie spotkało, o tym, co zrobiłem. Może to pochopna decyzja, co sama mi wyperswadowała. Mogła mieć racje, jednak ostatecznie skoro mi się spodobał, to czemu mam nie skorzystać z okazji, może się kolejny raz nie zdarzyć. Było więcej tych tematów, jednak końcowe było coś, co podniosło mi ciśnienie. Wspomniała o rodzicach i ich rozmowie z nią.. Maja zamiar wrócić, stać się dobrymi rodzicami, na co jest już raczej za późno, debile. Mieli swoje szansy, ale praca była dla nich ważniejsza niż dzieci. Ona to załatwi, ta prędzej czy później będę musiał się wtrącić, by się odczepili i wrócili tam, gdzie żyją.
Rodzicami są tylko na papierze.
Rozmowa z Hanbit ciągnęła się dalej, koniec końców udało mi się wyjść z imprezy niemalże pod koniec. Tyle zajęła mi rozmowa z nią. Nawet wcześniej wraca do domu, wiec podjadę po nią i przywiozę.
Od Kena C.D Siheon
Zdziwiłem się, gdy rano, odpoczywając w łóżko po meczu i zajmując się pieszczotami Nutelli, dostałem wiadomość od siostry. To nic, ona napisała, że zaprasza mnie do siebie na imprezę. Znając ją, to po prostu było mieszkanie kogoś innego, które postanowiła wynająć, aby urządzić tą „imprezę”. Podejrzewałem, że to nawet nie wszystko, co Mia zaplanowała.
No ale nie miałem serca jej odmówić, więc musiałem iść. Ubrałem więc jakąś „lepszą” bluzę, zwykłe dżinsy, nawet wyczyściłem okulary i uczesałem włosy. Tak się wystroiłem.
A następnie wybyłem z domu, zostawiając Ellę w rękach Sky.
No ale nie miałem serca jej odmówić, więc musiałem iść. Ubrałem więc jakąś „lepszą” bluzę, zwykłe dżinsy, nawet wyczyściłem okulary i uczesałem włosy. Tak się wystroiłem.
A następnie wybyłem z domu, zostawiając Ellę w rękach Sky.
20 sty 2020
Od Siheona do Kena
Przerwałem na chwilę grę, gdy usłyszałem telefon. Wziąłem go do dłoni, by zobaczyć, co dokładnie przyszło. Jedna wiadomość od siostry oraz powiadomienie.
Najpierw otworzyłem SMS od Hanbit "Wrócę po południu, wybacz. Musimy przełożyć nasze plany". Rozumiem to, chociaż też wiem ile praca, dla niej znaczy. Ostatnio mało czasu spędzamy w swoim towarzystwie. Gdy jestem w domu, jej nie ma. Gdy ona jest to najczęściej, je albo śpi. Może teraz tak ma, później będzie nieco luźniej. Cóż plany nie uciekną. Odpisałem jej "Zjedz coś i baw się dobrze w pracy". Może nieco zwyczajna ta odpowiedz. Wiem, że spowoduje uśmiech na jej twarzy. Sam także się uśmiechnąłem, a następnie spojrzałem na powiadomienie. Akurat miałem zapisane je w kalendarzu. Po kliknięciu wyświetliła mi się notka.
"Mia Rakson, tatuaże — talia, brzuch. Spotkać się mam u niej w domu — zaproszenie na imprezę jest"
Przeanalizowałem to ponownie, po czym zablokowałem telefon i wróciłem do gry, nie obchodziło mnie, że jest po czwartej rano, a ja siedzę i gram w gry. Nie mam i tak nic innego do roboty, więc mogę pograć. Lepiej jest robić to, co się lubi, niż to, czego się nie lubi.
Pograłem do dziewiątej trzydzieści z przerwami. Gdy przerwałem grę, zacząłem wszystko przyszykowywać. Nie chciałem, robić nic w biegu. Sprawdziłem szafkę, a następnie zajrzałem na półkę. To tam znalazłem maszynkę do robienia tatuaży. Po chwili przypomniało mi się, gdzie jest reszta. Schowałem je do małej czarnej walizki na kółkach. Mam tam wszystko, co może się przydać w każdych warunkach i sytuacjach, jakie mogą mieć miejsce.
Tuż przed wyjściem wziąłem prysznic i się przyszykowałem, by jakoś się prezentować.
***
Dojechałem autem na miejsce. Zaparkowałem, a gdy zakluczyłem pojazd, uprzednio wyjmując walizkę. Mogłem udać się, by nareszcie zrealizować plany. Dokładniej to zrobić tatuaże lasce. Może ktoś jeszcze będzie chętny. Dziewczyna czekała przed domem, po przywitaniu się z nią, mogliśmy wchodzić do środka. Obok niej zjawił się jakiś chłopak. Zaprowadziła nas w miejsce, gdzie będziemy mogli, zając się tym po co tu jestem. Po drodze zgłosiło się jeszcze kilka osób, nawet mieli ze sobą pieniądze, co ułatwi robotę.
Dziewczyna ułożyła się na łóżku, gdy wszystko przyszykowałem, po czym powiedziała, co chce.
- To mój brat Ken, będzie nam towarzyszyć. - powiedziała, tuż przed włączeniem maszynki.
- Miło mi, Siheon. Trzymaj ją i zagaduj, niech ma zajęcie. - powiedziałem. Podwinąłem rękawy, po czym włączyłem maszynkę, by zacząć działać.
Po jakiejś godzinie zrobiłem przerwę, tatuaż nabierał kształtów, musiałem sprawdzić, czy skóra się nie zmienia, by móc wrócić do pracy.
***
Kolejne godziny spędziłem na kończeniu ich, trochę się zeszło, by je skończyć. Przetarłem je i zakryłem, by się nic do nich nie przedostało.
- Po dwóch tygodniach, nałóż tę maść i potem codziennie przez parę dni, końcowy efekt powinien cię usatysfakcjonować. - powiedziałem. Zacząłem powoli chować swoje rzeczy, chyba wole się z resztą umówić w innym terminie. Dostałem zapłatę. Dziewczyna wstała z łóżka i poszła obejrzeć tatuaże. Skoro chłopak został, wykorzystam to.
Podszedłem do niego, ułożyłem dłoń na jego policzku. Ona przesunęła się na kark Kena. Moje wargi złączyły się z jego, a po chwili wszedł też język. Nie chciałem przerywać przyjemności, dlatego też pogłębiłem tę pieszczotę. W końcu dziewczyna wróciła. Odsunąłem się i przejechałem językiem po wargach.
- Co to miało być? - spytał zdziwiony chłopak.
- Mała nagroda dla mnie. Z chęcią to powtórzę. - powiedziałem do niego.
Gdy wszystko spakowałem, zacząłem się kierować do wyjścia z domu, jednak zostałem zatrzymany. Skoro już jestem na imprezie, to mogę trochę się na niej zabawić. Zaniosłem do auta walizkę, a gdy wróciłem, zacząłem poszukiwać chłopaka. Dobrze, że choć mam kolczyk w języku, przynajmniej doznania będą lepsze.
Najpierw otworzyłem SMS od Hanbit "Wrócę po południu, wybacz. Musimy przełożyć nasze plany". Rozumiem to, chociaż też wiem ile praca, dla niej znaczy. Ostatnio mało czasu spędzamy w swoim towarzystwie. Gdy jestem w domu, jej nie ma. Gdy ona jest to najczęściej, je albo śpi. Może teraz tak ma, później będzie nieco luźniej. Cóż plany nie uciekną. Odpisałem jej "Zjedz coś i baw się dobrze w pracy". Może nieco zwyczajna ta odpowiedz. Wiem, że spowoduje uśmiech na jej twarzy. Sam także się uśmiechnąłem, a następnie spojrzałem na powiadomienie. Akurat miałem zapisane je w kalendarzu. Po kliknięciu wyświetliła mi się notka.
"Mia Rakson, tatuaże — talia, brzuch. Spotkać się mam u niej w domu — zaproszenie na imprezę jest"
Przeanalizowałem to ponownie, po czym zablokowałem telefon i wróciłem do gry, nie obchodziło mnie, że jest po czwartej rano, a ja siedzę i gram w gry. Nie mam i tak nic innego do roboty, więc mogę pograć. Lepiej jest robić to, co się lubi, niż to, czego się nie lubi.
Pograłem do dziewiątej trzydzieści z przerwami. Gdy przerwałem grę, zacząłem wszystko przyszykowywać. Nie chciałem, robić nic w biegu. Sprawdziłem szafkę, a następnie zajrzałem na półkę. To tam znalazłem maszynkę do robienia tatuaży. Po chwili przypomniało mi się, gdzie jest reszta. Schowałem je do małej czarnej walizki na kółkach. Mam tam wszystko, co może się przydać w każdych warunkach i sytuacjach, jakie mogą mieć miejsce.
Tuż przed wyjściem wziąłem prysznic i się przyszykowałem, by jakoś się prezentować.
***
Dojechałem autem na miejsce. Zaparkowałem, a gdy zakluczyłem pojazd, uprzednio wyjmując walizkę. Mogłem udać się, by nareszcie zrealizować plany. Dokładniej to zrobić tatuaże lasce. Może ktoś jeszcze będzie chętny. Dziewczyna czekała przed domem, po przywitaniu się z nią, mogliśmy wchodzić do środka. Obok niej zjawił się jakiś chłopak. Zaprowadziła nas w miejsce, gdzie będziemy mogli, zając się tym po co tu jestem. Po drodze zgłosiło się jeszcze kilka osób, nawet mieli ze sobą pieniądze, co ułatwi robotę.
Dziewczyna ułożyła się na łóżku, gdy wszystko przyszykowałem, po czym powiedziała, co chce.
- To mój brat Ken, będzie nam towarzyszyć. - powiedziała, tuż przed włączeniem maszynki.
- Miło mi, Siheon. Trzymaj ją i zagaduj, niech ma zajęcie. - powiedziałem. Podwinąłem rękawy, po czym włączyłem maszynkę, by zacząć działać.
Po jakiejś godzinie zrobiłem przerwę, tatuaż nabierał kształtów, musiałem sprawdzić, czy skóra się nie zmienia, by móc wrócić do pracy.
***
Kolejne godziny spędziłem na kończeniu ich, trochę się zeszło, by je skończyć. Przetarłem je i zakryłem, by się nic do nich nie przedostało.
- Po dwóch tygodniach, nałóż tę maść i potem codziennie przez parę dni, końcowy efekt powinien cię usatysfakcjonować. - powiedziałem. Zacząłem powoli chować swoje rzeczy, chyba wole się z resztą umówić w innym terminie. Dostałem zapłatę. Dziewczyna wstała z łóżka i poszła obejrzeć tatuaże. Skoro chłopak został, wykorzystam to.
Podszedłem do niego, ułożyłem dłoń na jego policzku. Ona przesunęła się na kark Kena. Moje wargi złączyły się z jego, a po chwili wszedł też język. Nie chciałem przerywać przyjemności, dlatego też pogłębiłem tę pieszczotę. W końcu dziewczyna wróciła. Odsunąłem się i przejechałem językiem po wargach.
- Co to miało być? - spytał zdziwiony chłopak.
- Mała nagroda dla mnie. Z chęcią to powtórzę. - powiedziałem do niego.
Gdy wszystko spakowałem, zacząłem się kierować do wyjścia z domu, jednak zostałem zatrzymany. Skoro już jestem na imprezie, to mogę trochę się na niej zabawić. Zaniosłem do auta walizkę, a gdy wróciłem, zacząłem poszukiwać chłopaka. Dobrze, że choć mam kolczyk w języku, przynajmniej doznania będą lepsze.
Ken?
Subskrybuj:
Posty (Atom)