Jak to możliwe? Jak? Jak śmiał się pojawiać i odezwać po tym wszystkim co zrobił? Jak to możliwe, że po tylu latach dalej jego widok powodował u mnie ból, ale i ekscytacje? Dlaczego się tym przejmuje? W głowie spowodował mętlik, a w sercu rewolucję. Serce biło jak szalone i dochodziło do gardła gdy go widziałam. Dorósł i z biednego chłopaka z małej mieściny, ukochany jedynak rodziców, którzy zbierali dla niego od poczęcia pieniądze na przyszłość jak widać dobrze mu się wiodło, ale nie interesował mnie jego materialność. Widziałam ponownie Archiego, już nie swojego ale dalej rudego chłopaka, który złapał mnie za serce i nie puszczał, nawet gdy był w poprawczaku. Musiałam o nim zapomnieć, ale serce od lat nie dawało sobie rady z pustką. Braliśmy ten związek na poważnie, jak tylko się dało. Rozmowa o przyszłości, poczynając od jakiego chciałabym pierścionek zaręczynowy aż do marzeń w jakim domu się zestarzejemy, owinął mnie wokół palca i nie chciałam się uwolnić tak był cały czas. Gdy tylko zniknęłam w rogu, przyspieszyłam kroku od razu chcąc jak najszybciej dostać się do autobusu, a potem do domu. Scotta nie będzie znając życie siedział już na boisku i mu nawet nie wspomnę kogo spotkałam, zdenerwuje się bardzo, zwłaszcza, że pamiętny gnojek pamięta o swojej obietnicy. Nie chciałam by się denerwował. Dostanie do domu było moim priorytetem, gdy też w międzyczasie myślałam czy jutro iść na to spotkanie. Wyjaśnilibyśmy sobie wszystko i zostawiłby mnie w spokoju na wieki wieków, a ja byłabym spokojna, by zacząć nowe życie odrywając go z mojego dotychczasowego. Przyjechał tutaj by pogadać, ale skąd wiedział gdzie pracuje oraz o której kończę? Śledził mnie? Stalkował? Został Creepem jak jakiś parszywy szczur? Powodowało to u mnie mdłości, nie takiego go znałam, a teraz powoli zaczął mnie przerażać. Wyskoczyłam z autobusu jak poparzona i odwracając się co chwilę weszłam na posesję domku, czułam przez to wszystko presje w czasie, jakby zaraz ponownie się pojawił niczym postać z horroru, a moim końcem filmu był bezpieczny dom. Weszłam do budynku od razu zamykając go na klucz, teraz priorytetem było jedzenie. Upragnione jedzenie i sen.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archibald&Veronica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archibald&Veronica. Pokaż wszystkie posty
30 lis 2019
Od Archibalda C.D Veronica
Kilka godzin wcześniej
Krzyki, wiwaty i rzucane pod nogi pliki banknotów. Jedyne światło w tym przybytku to lampa, która rozświetla tylko i wyłącznie klatkę w której już pojawia się przeciwnik. Kumpel zbiera banknoty, które będą jego dolą w tym wszystkim, a mnie wpuszczają do klatki jak zwierze, które ma rozszarpać drugie. Z ramion opada mi szkarłatny szlafrok, który po chwili znika z ringu, poprawiam owiniętymi w bandaże dłońmi swoją jedyną maskę, która zapewnia mi anonimowość. Przyjmuję postawę, patrząc prosto w oczy przeciwnikowi, drwi ze mnie, jest pewny wygranej. Walizka pieniędzy z zakładów oraz stary buggy stojący na parkingu zacna nagroda zwłaszcza, że auto można od razu sprzedać na miejscu. Jednak pieniądze są najbardziej kuszące. głos z megafonu ucisza na chwilę tłum. Dzwon zabrzmiał i zaczęła się walka o przetrwanie i pozycję w tym tłumie zwierząt. Smród potu, krwi uderzył mi do nozdrzy wyłączając logiczne myślenie i zamieniając się w maszynę. Bestie, której zależy tylko na wygranej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)