9 maj 2020

Od Caina cd. Candice

Chcecie wiedzieć, jak wyglądają przygotowania zespołu do koncertu? Co wam pierwsze przychodzi na myśl? Nieustanne próby, okraszone ogólnym napięciem, aby wszystko wyszło tak, jak sobie to wyobrażamy? Wspólne siedzenie w kółeczku adoracji i powtarzanie, że jesteśmy doświadczonymi twórcami muzyki i przychodzi to nam naturalnie, samo z siebie? A może omawianie krok po kroku tego samego po raz piąty itd.?
Wyrzucam ręce w górę z triumfalnym okrzykiem, trzymając, w jednej dłoni przez cały czas pada. Ma to pogłębić stan depresji mojego przeciwnika. I chyba mi się udaje, bo odpowiedzią Jaspera na tą sromotną przegraną jest jedynie skrzywienie na twarzy.
- Wygrałem - mówię przepełniony realną dumą tak, żeby jeszcze bardziej rozsierdzić chłopaka.
- Moje A nie było do końca sprawne - mruczy pod nosem niezadowolony - A poza tym, to pierdol się.
- I wzajemnie, obrażona księżniczko - prycham, w momencie, gdy Eric niepostrzeżenie, niczym cień staje za nami i opiera ciężar ciała o kanapę.

Od Camerona C.D Brianne

– Halo? – Echo mojego głosu wybrzmiewa w słuchawce, za którymś powtórzeniem zniekształcając go, tak jakby po drugiej stronie siedział kosmita. Pieprzony internet. – Brianne?
     Raptem piętnaście minut temu dostałem wiadomość o treści w żaden sposób niepodobnej do którejkolwiek z tych przez nas wymienianych. Serię nagle pojawiającego się na moim ekranie tekstu przerywały – dotyczące zresztą naszej rozmowy, właściwie burzy wiadomości od niej – liczne powiadomienia, których dźwięki odbijały się od ścian pustego pokoju. Piskliwe dźwięczenie w dalszym ciągu drażni moje uszy, więc staram się skupić na nieco cichszych, wydawanych przez głośnik odgłosach łączenia z Brianne. Śledząc ruchy zaszytego w kącie pokoju Isaiah, czekam i odliczam sygnały, żeby po szóstym przekląć pod nosem, ku uciesze miłośniczki wulgaryzmów Raven. Nie odbiera. Zanim naciskam zieloną słuchawkę, jeszcze raz zerkam w naszą rozmowę na portalu społecznościowym, żeby dokładnie wczytać się w treść wiadomości od niej, jakby zawierały jakąś wskazówkę (tak na wszelki wypadek – gdybyśmy byli bohaterami kryminału, tak zapewne bym zrobił). Nieefektywnie. Jasne literki na ciemnym tle tańczą mi przed oczami, kiedy unoszę głowę, dokładając do ucha telefon.

7 maj 2020

Od Catona C.D Leah

Byłem tak pochłonięty rozciągającą się przed nami drogą, że nie pomyślałem nawet, by przewrócić głowę na boki, na przykład na połacie łąk czy podszyt leśny spowity mgłą. Naprawdę to, że liście są dzisiaj wyjątkowo bardziej zielone powinno mnie zainteresować, to może chociaż uniknęlibyśmy szarpaniny nerwów, która trwała tyle co mrugnięcie powieką, natomiast w mojej głowie rozciągnęła się w wieczność. Przez jedną, rozdygotaną chwilę nabrałem pewności, że życie właśnie przeleciało mi przed oczami i że ostatnią powinnością jest przeżegnanie się, jednak następujący po chwili dech ulgi tchnął we mnie wielką nadzieję, że jeszcze trochę pożyję.

6 maj 2020

Od Leah C.D Cato

     Ze znużeniem chwytam za róg miękkiego koca. Jest przyjemny w dotyku, choć mocno czuć od niego nieświeżością i kurzem. Zaczynam kaszleć, kiedy tylko go rozpościeram, a wszystko, co na nim się znajdowało, opada na podłogę. Wraz z kilkoma martwymi molami. Przykrywam się nim, w głębi duszy myśląc już o kolejnych plotkach. Nauczyciel zamknięty z uczennicą w szkole przez całą noc, kto by w to uwierzył? Albo inaczej, kto nie tworzyłby własnych historii na temat tego, co ewentualnie mogło się tam wydarzyć? Kolejną sprawą jest to, co powiem matce, bo w końcu w tym przypadku prawdopodobieństwo, że mi uwierzy, także jest niewielkie. Wymyśli swoją własną historię o tym, jak to się szwendałam całą noc po osiedlach, prawdopodobnie pijąc albo robiąc gorsze rzeczy i znając życie, będzie się jej uparcie trzymała, wypominając mi to do końca życia. Wraz z tym dochodzę do wniosku, że wyznanie jej szczerej prawdy o zamknięciu w szkole niewiele da i mija się z celem, bo ta dodatkowo się zdenerwuje, że próbuję ją okłamać w... taki sposób. Postanawiam, że nie powiem nic, w końcu nie mam obowiązku, aby się przed nią tłumaczyć.
     Rozglądam się po pomieszczeniu. Cato stoi przy ławce, tyłem o nią oparty i przewija coś na telefonie. Jest coraz ciemniej i mimo, że moglibyśmy zapalić światło, zastanawiam się czy byłoby to w porządku. W końcu światło w jednej z klas w nocy może być podejrzane, a nie potrzebujemy ingerencji innych osób, niż woźne.

4 maj 2020

sul sul, wszystkiego najlepszego

     Słowem wstępu opowiem Wam krótką historię — pewnego dnia, za górami, za lasami, gdzieś w bajkowym centrum Polski, ja, strażak Lou, uczyłam się do konkursu zwanego konkursem pożarniczym, mającym na celu nic więcej, niż sprawdzenie wiedzy z tej dziedziny, drobnostka. Mówiąc w skrócie, szło mi naprawdę, naprawdę źle, dzień i noc musiałam ślęczeć nad tysiącem pytań (dosłownie!) i uczyć się odpowiedzi na każde z nich (niedługo później okazało się, iż niektóre były błędnie zaznaczone), a i tak tylko jedna rzecz pozostała mi w pamięci. Dwie. Wiem, że ognisko można rozpalić co najmniej sto metrów od lasu i że czwartego maja wypada międzynarodowy dzień strażaka. Niedawno dowiedziałam się jednak, iż to nie jedyne święto celebrowane tego dnia. Ladies and gentlemen, strażacy, bezrobotni i wszyscy inni, w plan obchodów dnia Floriana wciśnijcie gdzieś extra dwadzieścia minut na przeczytanie tego posta i wspólne odśpiewanie sto lat jill (aka Brianne, aka Leah, aka chłopakowi, którego imienia nigdy nie pamiętam), która świętuje dzisiaj swoje urodziny!
     Także Jill, nie mam pojęcia, w jakim wieku jesteś, nigdy nie mogłam się tego doliczyć, jednak ustalmy sobie jedno — to są urodziny, czy szesnaste, osiemnaste, dwudzieste, spędź je tak, jak chcesz. Niestety, poza dom raczej nie wychodzimy, więc absolutnie nie zamierzam nakłaniać Cię do opuszczania go, niemniej jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić sobie maseczkę, pomalować paznokcie, odwalić jak stróż na Boże Ciało i obejrzeć ulubiony serial albo upiec ciasto i zjeść wspólnie z rodziną, prawda? Jeśli masz już jakieś plany, pozostaje nam życzyć, żeby doszło do ich realizacji, a dzień się po prostu udał. Dobra, żeby nie rozwodzić się tak nad tą nieszczęsną celebracją tego niepowtarzalnego dnia, przejdźmy do życzeń dotyczących nieco mniej materialnych rzeczy (chyba że mówimy o pieniądzach) — słoneczko, wszyscy, nie tylko ja czy administracja, życzymy Ci dużo radości i jeszcze więcej uśmiechów, żeby absolutnie każdy tydzień był czymś niezwykłym i żebyś czerpała z nich pełnymi garściami. Żeby nie było za słodko, bo prędzej czy później dostaniemy cukrzycy, dopuszczę do głosu moje materialistyczne oblicze, które krzyczy pieniędzy! życz jej pieniędzy!, tak więc tak — jeśli lubisz banknoty, nie zaszkodzi mieć ich kilka w kieszeni. Ukradkiem zerknęłam na Twój avatar na Discordzie i momentalnie przypomniałam sobie o tym, co warto zawrzeć w tym krótkim poście — żebyś robiła to, co Cię uszczęśliwia, rozwijała, uprawiała ulubione hobby czy ulubione sporty, na łyżwach albo końskim grzbiecie, to bez znaczenia. Życzymy również powodzenia w sferze… Powodzenia z ludźmi, jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało — trzymaj przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Miej obok siebie osoby, dzięki którym się uśmiechasz, spędzaj z nimi jak najwięcej czasu i idź na całość, kiedy pojawia się jakieś ryzyko (o ile nie przyniesie to zbytnich konsekwencji, tego nie chcemy), bo żyjemy tylko raz i niedługo zawiniemy się z tego łez padołu.
     Mówiłam już o pieniądzach, prawda? Chaos to moje drugie imię i przeplatam jedne życzenia z innymi. Życzymy, żebyś w przyszłości robiła to, co kochasz, zajmowała wymarzoną posadę, może związaną z Twoimi aktualnymi pasjami, może nie — to nieistotne, bylebyś czuła się z tym, co robisz, dobrze. Jeśli nie w smak tak wybiegać w przyszłość, możemy wrócić do teraźniejszości, to całkiem dobry pomysł. Zanim to — o ile nie masz nikogo, a bardzo tego chcesz, życzymy Ci, abyś nareszcie poznała swoją bratnią duszę, ładnie mówiąc, a nieco prościej, swoją sympatię, którą pokochasz całym jillowskim serduchem i która zobaczy, jak świetną osobą jesteś, doceniając każdą Twoją zaletę. Mając na uwadze to, że prawdopodobnie możesz mieć kogoś na oku albo nawet być w, o zgrozo, relacji (co to jest?) — po prostu powodzenia, wiele wspaniałych wspomnień razem, duuuużo miłości i pieniędzy na prezenty. Chryste, przepraszam, to ten materializm. Na koniec — zdrowia, dużo zdrowia, żebyśmy nie musiały ścigać się na wózkach inwalidzkich, żeby Twoje wspomniane wcześniej serce biło w odpowiednim rytmie i tak dalej.
     Klasycznie — wiele weny, worków weny, żebyś nie musiała siedzieć nad pustym plikiem i uderzać głową w klawiaturę, w oczekiwaniu na przypływ pomysłów. Tyczy się to zarówno naszego wspaniałego Canne (tak to szło? Canne? Briaron i Brimeron brzmią beznadziejnie, więc możemy zostać przy Canne), których należałoby posłać nad jeziorko, jak i wątku Leah i rzymskiego pożal się polityka (pamiętaj, że jesteś niezastąpiona, alth? nie złość się?). Planuj, baw się wątkami i postaciami. I bądź tu z nami jak najdłużej.


Ps. lubię się z tobą kłócić, ale nie mów nikomu, że to na żarty
   lou
administracja,
czyli my trzy,
aka łysa, ta ruda z nastolatek wilk i kostka

2 maj 2020

Podsumowanie kwietnia


     Od początku kwietnia niewiele się zmieniło, co skutecznie zrównało z ziemią wszystkie moje plany na napisanie jakiegoś wymyślnego, przejaskrawionego wstępu, którymi zwykłam urozmaicać te nudne, rutynowe podsumowania miesiąca odbywające się po to, żeby wszyscy zaklaskali najaktywniejszym. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto choć raz się przy nich zaśmiał. Dobra, bo już czuję na sobie palące spojrzenia administratorek bezgłośnie ponaglających mnie gdzieś tak od połowy pierwszego zdania, więc przejdźmy do właściwej części podsumowania… czyli wstępu, bo to była tylko przedmowa przedwstępna.
     Kwiecień — pierwsze skojarzenie? Święta, tak, na ogół święta, nawet jeśli wypadają w marcu, ponieważ kwiecień… racja, trzeba wyróżnić go czymkolwiek na tle innych miesięcy, więc święta brzmią dobrze. Niestety, nie udało nam się zrobić Wam żadnego porządnego żartu na prima aprilis, a zamknięcie bloga by nie przeszło, więc pozostaje nam mieć nadzieję na to, iż tamtego dnia nie byliście zbytnio łatwowierni. Z okazji świąt życzenia składałyśmy Wam już, moment… jakieś cztery razy? Doliczając te nieoficjalne to i z dziesięć, więc zostawmy je już w spokoju i jak kleszcze do nogi czas przywrzeć do jakiegoś innego tematu. Nie wyszły egzaminy ósmoklasistów, maturzyści napiszą matury w czerwcu, wirus się rozprzestrzenia, uczniowie nie wrócili do szkół, masowe imprezy (masowo) odwołane, premierę Czarnej Wdowy i Jamesa Bonda przesunięto, a na domiar złego nikt nie jest w stanie kontrolować tej sytuacji. Cokolwiek w tym roku wypali? Gdyby ktoś pytał, odpowiedź wybory się nie liczy.
     Ja i podsumowania bardzo się lubimy, dostaję to ukochane prawo do głosu i mogę ponarzekać Wam na to, jak świat jest okropny, a Wy nawet nie musicie tego czytać — świetny układ, prawda? Pewnie, że tak. Ostatnie zdanie wykorzystam na skomentowanie pogody — popatrzcie, mamy tę pożal się majówkę, a ja siedzę w bluzie i z ogrzewaniem, bo zimno. Chyba że to jakaś sztuczka rządu, żebyśmy siedzieli w domach, co grzecznie robimy.
     Gotowi na podsumowanie? W takim razie zapraszam do krótkiej lektury.

1 maj 2020

Od Izzy cd. Gabriella

Znów jakiś głos podświadomie mówi mi, że wpakowałam się w niezbyt ciekawą sytuację. To miasto mnie wkrótce wykończy. Psychicznie. I parę innych osób w razie, jakby był niedomiar kłopotów i problemów. A te zapowiadają się obecnie całkiem obiecująco, tylko trzeba dać im czas na rozwinięcie. Ale po co słuchać podświadomych myśli? Nigdy nie robię tego wtedy, gdy powinnam.
Chłodne powietrze omiata moją sylwetkę i pomimo tego, że mój organizm jest wystarczająco wychłodzony, to moje myśli wręcz chłoną to zimno. A na myśl, że będę musiała wrócić do środka i znowu opiekować się koleżanką, aż mam ochotę przykuć się do tego miejsca i nie ruszać na krok.
Jednocześnie obserwuję wyciągniętą rękę Gabriela, trzymającego kurtkę, jak prezent. Nie jestem pewna czy zmusza go do tego odpowiednie wychowanie i kultura i po prostu tak wypada, czy może ma inne zamiary. Nikogo tutaj nie jestem pewna, nawet siebie samej.