4 sie 2020

Od Veronici

leżałam na kanapie, miałam dzisiaj prowadzić treningi swoim uczniom jednak, pogoda była paskudna, a ja potrzebowałam odpoczynku. Pomimo, że kryta hala była świetnym miejscem w takie paskudne dni, postanowiłam zmienić plany i odwołać lekcje. szukałam jakiegoś serialu i w końcu znalazłam coś co zabiło czas. Spędziłam ponad trzy godziny przy laptopie, aż oczy zaczęły mnie boleć. Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na stolik. Wzięłam głęboki wdech, zastanawiając się co ze sobą zrobić. Misso najwyraźniej miał lepszy dzień, gdyż przyszedł do mnie pierwszy raz od dawna, zaczęłam go głaskać. Kot przeciągnął się i położył wygodnie na moim brzuchu. Zamknęłam oczy i przysnęłam na kilka minut. Gdy się obudziłam Misso już rozrabiał i szalał biegając po całym domu. Jak na razie nie zniszczył jeszcze ani jednej rzeczy. Leniwie przeciągnęłam się i wstałam z kanapy, poszłam do siebie, przeczesałam włosy i zrobiłam sobie makijaż na wyjście. stanęłam przed lustrem i wyjęłam kilka propozycji ubrań na ten deszczowy paskudny dzień. Wybór padł na ciemne rurki, różowe adidasy i fioletową koszulę, którą uwielbiałam, dodałam do tego duże złote  okrągłe kolczyki, czarną lekką kurtkę z kapturem. Sięgnęłam po granatową parasolkę w białe groszki i wyszłam z domu. Od razu poczułam się lepiej gdy złapałam świeże powietrze, ból głowy momentalnie ustał. Sięgnęłam po słuchawki i puściłam muzykę z telefonu. szłam równym krokiem, pogrążona we własnych myślach. W pewnej chwili zobaczyłam jak na niebie zaczyna się błyskać a chwile później zagrzmiało. Nie przepadałam za burzą, rozejrzałam się dookoła, i weszłam do pierwszej lepszej kawiarni. Zdjęłam z siebie kurtkę i odwiesiłam na wieszak, oraz postawiłam parasol przy drzwiach. usiadłam do jednego ze stolików, zdjęłam słuchawki a telefon podłączyłam do ładowania. sięgnęłam po menu, wybór padł na karmelowe Latte i czekoladowe ciastko. czekałam aż ta nawałnica przejdzie powoli popijając kawę i przeglądając portale społecznościowe. nagle do mojego stolika dosiadł się jakiś chłopak. 
- Paskudna pogoda co ? 
Podniosłam wzrok i uśmiechnęłam się. 
- Zgadzam się z tobą, musiałam poprzekładać plany na ten dzień, a teraz utknęłam w kawiarni, w oczekiwaniu na koniec tej burzy. 
- Czekasz na kogoś ?
Pokręciłam przecząco głową, z nadzieją, że nieznajomy dotrzyma mi towarzystwa. 
- Jestem Veronica...chcesz dotrzymać mi towarzystwa ?

Ktoś ?

Od Elizabeth CD Jasona

Całe szczęście, że nie zdążyłam nic zamówić. Na widok kobiety uwieszonej na szyi mojego aktualnego obiektu westchnień poczułam ogromne ukłucie zazdrości. To uczucie sprawiło, że brakło dosłownie kilku sekund do powrotu wszystkich posiłków spałaszowanych przeze mnie tego dnia. Czułam narastającą złość, której starałam się po sobie nie okazywać.

Od Betty

Dzisiejszy dzień rozpoczęłam od porannej kawy. Lucyfer chodził za mną krok w krok. Chyba martwił się o mnie coraz bardziej. To nie był najlepszy okres dla mnie. W pracy dopadały mnie, to coraz nowe kłopoty. Nie chciało się nawet wstawać z łózka z tego powodu. Czułam się samotna. Veronica również nie miała dla mnie czasu a Archi jakby zapomniał o moim istnieniu. Przytłaczała mnie samotność i brak, życia towarzyskiego. Wyszłam do ogródka chowając się pod daszkiem gdyż deszcz padał nieustannie od kilku dni. Wyjęłam z kieszeni paczkę fajek i zapaliłam jednego. Lucyfer został w mieszkaniu i zaczynał ujadać, więc otworzyłam drzwi aby pobiegał po ogrodzie. Pies jednak usiadł obok mnie i gapił się przed siebie. Pogłaskałam go po głowie, byłam wdzięczna, że mam chociaż jednego wiernego przyjaciela. Zgasiłam niedopałek papierosa i wrzuciłam do popielniczki, po czym wróciłam do środka. Skierowałam swoje kroki do łazienki i wzięłam gorącą kąpiel, umyłam włosy i zaczęłam je suszyć. Nagle w domu rozbrzmiał dźwięk  mojego telefonu. Wyłączyłam suszarkę i poszłam do kuchni odebrać połączenie. Sięgnęłam o urządzenie i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonili z pracy, nie zdziwiło mnie to, raczej nie spodziewałam się niczego innego. Przeciągnęłam palem po ekranie i włączyłam na głośnik aby w międzyczasie zrobić sobie owsiankę z owocami na śniadanie. Od lat wypracowałam w sobie zdrowe nawyki jeśli chodzi o posiłki.
- Cześć Betty. - 
- Cześć Antoni.
- Przepraszam,wiem, że masz dzisiaj na późniejszą godzinę, ale to nagła sytuacja. 
- Co tym razem ? 
- Mamy napad, terroryści zabunkrowali się w banku, mają zakładników i broń, potrzebujemy Cię natychmiast. 
- Jasne, zaraz tam będę. 
Rozłączyłam się, szybko pobiegłam do łazienki dosuszyłam i ogarnęłam włosy oraz zrobiłam lekki makijaż. Ubrałam wygodne ciuchy, kochałam w tej pracy to, że nie musiałam chodzić w mundurze. 
Jasne jeansy, białe adidasy, czarna koszula i do tego ciemnozielony płaszcz przeciw deszczowy. Złapałam za odznakę, przed wyjściem na szybko dojadłam owsiankę. 
- Lucyfer idziemy ! - zawołałam psa, założyłam mu policyjne szelki i wzięłam ze sobą smycz. Skierowaliśmy się do auta i ruszyliśmy na miejsce. Przed bankiem stały już namioty służące za centrum dowodzenia. 
- Dobra jaka jest sytuacja ? -To było moje pierwsze pytanie gdy tylko zjawiłam się w namiocie. 
- W banku mamy siedmiu terrorystów i czterdziestu zakładników. 
Już po chwili nasze siły zbrojne otoczyły cały bank zabezpieczając wejścia. 
- Kim są terroryści ? 
- Nie wiemy mają maski. 
- Dobrze, muszę wiedzieć wszytko o zakładnikach. 
Wszyscy informatycy pracowali w pocie czoła, aby mieć dostęp do sieci, aby każde połączenie przechodziło przez nasz system. nagle telefon na biurku rozbrzmiał.
- Betty to oni. - Antoni spojrzał na mnie. 
Podeszłam do biurka usiadłam i odebrałam. 
- Słucham. 
- Witam wypada się przedstawić jak się pani nazywa ? 
- Betty a pan. 
- Black Hood
Krew mi zamarzła w żyłach, to nie możliwe mój ojciec, nie żyje. Ten ktoś musiał wiedzieć, że to ja się tym zajmę.
- To nie możliwe Black Hood nie żyje. - powiedziałam stanowczo. 
- Oh, tak kondolencje dla pani ojca, jednak proszę mnie własnie tak nazywać panno Betty Blossom. 
Wzięłam głęboki wdech, tutaj chodziło o życie i bezpieczeństwo niewinnych ludzi. Zagryzłam wargi.
- Czego Black Hoodzie oczekujesz ? 
- Miłej rozmowy... proszę powiedzieć mi jak minął Pani poranek ?
- Zaczęłam go od porannej kawy, potem wzięłam prysznic, zapaliłam papierosa, był spokojny do póki nie dostałam telefonu o napadzie. 
- Lubi pni spacery ?
- Co to ma wspólnego z napadem ? 
- Musimy się lepiej poznać...jeśli mamy negocjować. 
- Tak, codziennie wychodzę z moim psem. 
- Rozumiem...w takim razie proszę o załatwienie łodzi Genrus jeśli się pani uda wypuszczę nieletnich zakładników.
- To nie możliwe ta łódź jest zawieszona załatwienie tego zajmie kilka dni. 
- Proszę się zastanowić ma pani godzinę. - w tym momencie Black Hood się rozłączył. 
Nerwowo wstałam i spojrzałam na resztę zespołu. 
- to jakiś szaleniec, podaje się za Black Hooda, mojego zmarłego ojca, chce łódź, w zamian za nieletnich zakładników. 
- Powinniśmy powiadomić zespół pani brata. 
- To on jeszcze nie wie ! - wydarłam się. 
- Nie... 
- Sprowadźcie jego zespół ja idę na przerwę.
Wzięłam Lucyfera i udałam się do pobliskiej kawiarni, gdzie usiadłam i zamówiłam kawę. Już we wszystkich wiadomościach mówili o napadzie. Byłam załamana Lucyfer leżał obok krzesełka. Nagle jakiś mężczyzna do mnie zagadał. 
- Przepraszam, może pan powtórzyć, zamyśliłam się.

3 sie 2020

Anastasia Francesca Padilla

Źródło: Pinterest, osoba na zdjęciu to Tashi Rodriguez.
Motto: Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać.
Imię: Tradycją rodziny Padilla było nadawanie dzieciom takich samych imion jakie niegdyś nosili nieżyjący już przodkowie. Pierworodna córka Dakoty oraz Samuela dostała dwa imiona: pierwsze po prababci, czyli Anastasia, drugie po dalekiej kuzynce ojca – Francesca. Kobieta najczęściej przedstawia się jako Ana.
Nazwisko: Należące niegdyś do słynnego przywódcy gangów, który zginął w czasie obławy policyjnej, do dzisiaj potrafi przywołać dreszcze na samo wspomnienie. Anastasia z niewielką dumą odziedziczyła nazwisko Padilla.
Wiek: Od dnia jej urodzenia minęło 21 lat.
Data urodzenia: 14 kwietnia.
Płeć: Kobieta.
Miejsce zamieszkania: Dość spora rodzina Anastasi ma w swoim dobytku dom, tzw. bliźniaka. Obydwie części wyglądają identycznie, jednak mieszkanie po lewej stronie należy do rodziców, a reszta do ich potomstwa.
Zaraz za drzwiami znajduje się niewielki korytarz wraz ze schodami prowadzącymi na kolejne piętro. Podłoga składa się z paskudnie zielonego linoleum, a ściany są żółto-pomarańczowe. Pod schodami znajduje się składzik na odkurzacz, miotły, mopy oraz inne środki czystości. Zaraz po prawej naprzeciwko wejścia na schody znajduje się kuchnia wyłożona paskudnymi kafelkami w kolorze sraczkowatym. Ściany po ingerencji Anastasi są szare, jednak meble, zakryte pierwszą lepszą tapetą złapaną w sklepie budowlanym, są koloru miętowego we wzorki. Prawie na środku pomieszczenia stoi wysepka zrobiona z kuchenki i dwóch blatów. Dalej stoi duży stół będący w stanie pomieścić przy sobie nawet piętnaście osób. Z korytarza można dostać się jeszcze do dwóch pomieszczeń: łazienki wielkości 2 metry na 2 metry składająca się z niewygodnego kibelka, krzywo przykręconej umywalki, wiszącym nad nią lustrem i niewielką kabiną prysznicową, oraz do salonu, w którym jest stara rozkładana kanapa i dwa rozkładane fotele. Na ścianie wisi ponad trzydziestocalowy telewizor, pod którym stoi szafka na wszystko – kable, ładowarki, leki, słodycze, obrusy i gry planszowe. Całość dopełnia paskudny dywan w czerwono-zielone wzorki, który prawdopodobnie pamięta czasy pra-pra-pra-pra-pra-babki.
Na piętrze mieszkania znajduje się pięć sypialni oraz dwie łazienki identycznie umeblowane jak ta na dole. Wcześniej wspomniane pokoje zostały rozdzielone ósemce rodzeństwa: Anastasia oraz najstarszy brat Adrius zajmują dwa z nich powstałe z podziału jednej wielkiej sypialni. W pokoju Any stoi łóżko z szufladami, spora szafa z lustrem oraz biurko, na którym stoi sporo książek, a także laptop. Pozostałe trzy pokoje rozdzielone są pomiędzy szóstką najmłodszych dzieciaków – pierwsza po lewej sypialnia należy do sióstr bliźniaczek, Livii oraz Rufii, kolejna do Muliera oraz Citrio, ostatnia do Petrusa oraz Romanusa. W każdym pokoju stoi łóżko piętrowe, duża szafa, dwa biurka oraz inne szpargały.
Dookoła budynku znajduje się wysokie ogrodzenie, gdzieniegdzie rosną jakieś kwiatki, między nimi jest piaskownica oraz huśtawki. Obydwie części domu oddziela ogrodzenie.
Orientacja: Heteroseksualna.
Praca: bloggerka kulinarna.
Charakter: Początek życia Anastasia widziała wyłącznie w szarych barwach. Była bardzo wycofanym dzieckiem, idealnym określeniem opisującym dziewczynkę jest aspołeczna. Starała się unikać przebywania w większych grupkach, trzymała się z boku i była ponadprzeciętnie cicha. Nie przysparzała problemów, bardzo szybko się usamodzielniła i starała się radzić sobie sama. Zadania wykonywała z pomocą starszego brata, nie marudziła, kiedy coś ją bolało. Potrafiła otworzyć się jedynie przed swoim przyjacielem, Tonym.
Wszystko zmieniło się, kiedy Anastasia rozpoczęła edukację w szkole średniej. Grupka dziewczyn szybko wyłapała ją jako klasową cichą myszkę i z wielkim uparciem starały się podnieść jej pewność siebie, często wychodziły razem na miasto czy też spotykały się w swoich domach. One zachęciły dziewczynę do założenia bloga i dzielenia się swoją pasją. Od tamtej pory Anastasia jest otwarta, pewna siebie i ambitna. Nie boi się wyzwań, jest pomocna i bardzo opiekuńcza. Nie potrafi przejść obojętnie obok potrzebującego, jednocześnie jest ostrożna przy takich osobach. Brzydzi się oszustwem i kłamstwem. Zwykle słucha swojego instynktu i asertywnie odmawia, kiedy uznaje to za słuszne. Potrafi bronić własnego zdania, jednak jeśli wie, że gra jest niewarta świeczki, odpuszcza. Zdarzają się dni, kiedy zachowanie Anastasi wynika z jej aktualnego samopoczucia, bywa, że marudzi i narzeka, jednak nigdy nie zatrzymuje się w miejscu tylko prze do przodu, by stawać się lepszą osobą.
Hobby:
Gotowanie – wielką pasją Anastasi jest gotowanie. Odkąd ukończyła siódmy rok życia kuchnia stała się jej drugim pokojem. Jest bardzo kreatywna i świetnie dobiera smaki. Łącząc przyjemne z pożytecznym w wieku 18 lat została bloggerką, gdzie dzieli się swoim życiem i autorskimi przepisami.
- Ćwiczenia - Ana jest bardzo aktywną osobą. Dzień bez ćwiczeń jest dniem straconym. Dwa razy w tygodniu chodzi na siłownię, poza tym sporo jeździ rowerem.
- Robienie zdjęć - Anastasia ze względu na prowadzenie bloga ukończyła kurs fotograficzny, by zdjęcia dań nie wyglądały zbyt amatorsko.
Aparycja|
wzrost: 165 cm.
waga: 60 kg.
- opis wyglądu: Kolor skóry Anastasi można porównać do kawy z ogromną ilością mleka. Sporo osób posądzało ją o cotygodniowe korzystanie z solarium, jednak bliższe poznanie kobiety rozwiewało te plotki. Kobieta jest szczupłą osobą z zaokrąglonymi biodrami i średniej wielkości biustem. Na brzuchu powoli pojawia się zarys niewielkich mięśni. Ma mocno zarysowane obojczyki oraz nieco kościste ręce. Włosy Anastasi są czarne i kręcone, sięgają jej do ramion. Ma jasnobrązowe oczy.
pozostałe informacje: Na nadgarstku znajduje się niewielki tatuaż z symbolem nieskończoności.
głosKirstie Maldonado
Historia: Mówią, że dzieci są szczere do bólu. A te, które pochodzą z bogatych domów nie zważają na swoje słowa i czyny. Często traktują biedniejszych jak śmieci, perfidnie wyzywając ich, popychając czy podkładając nogę na korytarzu. Anastasia od samego początku edukacji, czyli od przedszkola, była grupowym popychadłem. Dziewczynka dzielnie to znosiła, do czasu kiedy do dzieci została przydzielona nowa opiekunka. Od razu wyłapała, że nazwisko Anastasi pochodzi od gangstera, z którym jej rodzina miała na pieńku. Zaczęło się od niewypuszczania jej do toalety. Kiedy niewielki pęcherz dziecka nie wytrzymywał i popuszczała, wychowawczyni publicznie ją wyśmiewała i wyzywała. Kiedy kobiecie nie wystarczał taki rodzaj zabawy często "sabotowała" obiady, które dostawała Anastasia, głównie przez dosypywanie ostrych przypraw. Inne dzieci były buntowane przeciwko niej, zabierały jej zabawki, a w piaskownicach rzucali w nią piaskiem. Dziewczynka robiła co mogła, by nie być w centrum uwagi, bawiła się sama w kącie i siedziała z dala od grupy na stołówce.
Pewnego dnia do Anastasi dołączył chłopiec, którego ona wcześniej nie widziała. Od razu złapali wspólny język. Tony, bo tak się zwał nowy przyjaciel dziewczynki, często stawał w jej obronie i wykazywał się ponadprzeciętną dojrzałością. On jako pierwszy poszedł zgłosić dyrektorce zachowanie opiekunki i innych dzieci. Odpowiedzialne za swoje zachowanie osoby poniosły konsekwencje, jednak Anastasia w dalszym ciągu była wycofana i bardzo cicha. Jedyną osobą, do której się odzywała był Tony. Razem poszli do podstawówki, a potem do szkoły średniej. Dzieci były nierozłączne, gdzie Ana tam i Tony, wspierali się nawzajem i każdy dzień spędzali razem. Dopiero od szkoły średniej nabrała więcej pewności siebie. Zyskała kilku znajomych, w pewnym momencie była bardzo popularna, zwłaszcza kiedy otworzyła bloga. Po zakończeniu edukacji została w domu rodzinnym i opiekuje się młodszym rodzeństwem.
Rodzina: Familia Anastasi jest ogromna. Każde z jej rodziców pochodzi z rodzin wielodzietnych i sami mają liczne potomstwo. Do najbliższej rodziny kobiety zaliczają się:
- Ojciec Samuel – 45 letni mężczyzna. Nigdy nie okazał większych uczuć swojej rodzinie. Facet przez większość swojego życia był alkoholikiem i ćpunem, dopiero kiedy żona urodziła mu czwarte dziecko nieco się ogarnął. Co weekend imprezuje i zdradza matkę Isabelle, która udaje, że tego nie widzi.
- Matka Dakota – 43 letnia kobieta. Urodziła ósemkę dzieci, jednak nigdy się nimi nie zajmowała. Wyszła za Samuela głównie dla pieniędzy i nie dostrzega jego zdrad, gdyż żyje jej się wygodnie na jego koszt.
- Brat Adrius – 25 letni mężczyzna. Rodzice nie ukrywali, że jest niechcianą wpadką, która popchnęła ich do bardzo młodego ślubu. Adrius bardzo szybko się usamodzielnił i wraz z Anastasią dbają o resztę rodzeństwa.
- Siostry Livia i Rufia – 9 letnie bliźniaczki. Są nierozłączne, ubierają się niemalże identycznie. Traktują Anastasię jak matkę i biorą z niej przykład, jednak są leniwe i nie lubią sprzątać.
- Bracia Mulier i Citrio – 7 letni bliźniacy. Mimo, że kochają siebie nad życie ciągle się kłócą i wdają w bójki, jednak gdy ktokolwiek obraża jednego z nich bez zastanowienia stają w swojej obronie.
- Bracia Petrus i Romanus – 5 letni bliźniacy. Są bardzo grzeczni i nie sprawiają problemów. Chętnie się uczą, bawią i pomagają przy porządkach domowych.
Partner: Brak.
Potomstwo: Brak.
Ciekawostki:
- Pierwszą pracę Ana podjęła w wieku 16 lat, by zarobić na wymarzony przez siebie aparat i mikrofon. Pracowała 2 lata zanim udało jej się uzbierać pieniądze.
- Od przedszkola przyjaźni się z Tonym, starszym o dokładnie o jeden dzień. Są nierozłączni i wiedzą o sobie dokładnie wszystko, jednak odkąd mężczyzna znalazł swoją drugą połówkę rzadziej się widują; głównie kontaktują się przez komunikatory.
- Anastasia nienawidzi fast-foodów i czarnej herbaty.
- Jej ulubione dania to sushi i burrito.
Inne zdjęciax x x
Zwierzęta: Jedno nieduże akwarium z różnymi gatunkami ryb oraz kot, dachowiec, który przyplątał jej się do ogródka kilka lat temu. Nie ma konkretnego imienia, Anastasia często woła na niego „Sierściuch” czy też „Mruczek”.
Pojazd: Dobytek Anastasi składa się z różowego roweru miejskiego oraz Abartha 500 w kolorze limonkowym.
Kontakt: Komentatorka (hw) | Kᴑϻɛɴᴛᴀᴛᴑᴙᴋᴀ#2670 (dc)

2 sie 2020

Od Jasona cd. Elizabeth

         Wszystko przebiegało spokojnie. Elizabeth zaczęła się zaprzyjaźniać z chłopakami, a ja sam miałem podejrzenie, że ktoś wpadł jej w oko – zaczęła wyglądać zupełnie inaczej niż zwykle. Nie chciałem drążyć tematu, a i chłopakom poradziłem to samo. Poza tym, polubili ją. Często żartowali, że powinienem brać się za panią fotograf, jednak za każdym razem zbywałem ich śmiechem. Poza tym, nie chciałem im mówić, że moją uwagę skradła zupełnie inna dziewczyna.

Od Charlie C.D Brooke

Nasłuchiwałam, jak naprzemiennie trzaskała drzwiami i wyrzucała z siebie wiązki różnobarwnych przekleństw wyrażających zirytowanie zgubionymi kluczami albo natrętnym szefem. Mimo że znajdowałam się za dwiema grubymi ścianami, widziałam, jak po salonie latały puste pudełka po chińszczyźnie i pizzy, a opróżnione butelki wina obijały się o siebie, poustawiane w każdym możliwym, wolnym miejscu przy kanapie. W salonie najprawdopodobniej panował taki chaos, jaki zwykł panować od śmierci taty, od przeszło pięciu lat spędzonych na pobijaniu rekordu wypitych lampek wina w ciągu jednego wieczora. Myślę, że od powrotu do mieszkania zdążyłam wydeptać ścieżkę z mojego pokoju do łazienki i z powrotem, w praktyce nie robiłam niczego innego i gdyby nie Mel regularnie dostarczająca mi posiłki, które prędzej czy później lądowały w ściekach razem z resztą moich wnętrzności, nie ruszyłabym się z łóżka do końca zasranego życia, a może jeszcze kilka lat dłużej, tak dla pewności, że aby na pewno nie żyję, a moje zwłoki w najlepsze rozkładają się pod grubą warstwą kołder i koców. Wzięłam głęboki oddech i ukryłam głowę w poduszce, kiedy mama na dobre wyszła z mieszkania. Była więc siódma rano, a ja rozpoczynałam kolejny bezwartościowy dzień bycia społeczną niedorajdą, która od trzech dni zalegała we własnym łóżku, zbyt przerażona, żeby wyjść poza próg mieszkania.

1 sie 2020

Od Yunlana C.D Leona

Kupiłem karmę dla kota w najbliższym możliwym sklepie. Nie sprawiło to jednak, żeby moje myśli wróciły na inne tory. Zastanawiałem się nad tym, co zobaczyłem. Cóż, nie każdemu było dane posiadać dobrych i kochających rodziców, to pewne. W końcu też jestem tym przypadkiem. 
Po powrocie do domu najpierw zająłem się swoimi zwierzakami. Dopiero po tym, usiadłem sobie spokojnie, aby wszystko przemyśleć. Właściwie nic tu nie było do przemyślenia. Stało się i tyle. Przynajmniej byłem dzisiaj miły. Dla ilu ludzi bywam miły? Na pewno dla małej garstki. To był jakiś wyjątek. 
Następnego dnia dokładnie o tej samej godzinie, co wczoraj, zobaczyłem tamtego chłopaka. Przez moment zawiesiłem się, myśląc, czy powinienem do niego od tak podejść. W końcu nie znaliśmy się... właściwie, byliśmy wciąż dla siebie obcymi ludźmi. W jego wyglądzie jednak było coś, co kazało mi podejść. Wyglądał gorzej niż wczoraj. 
— Pamiętasz mnie? — zapytałem, jak już się odpowiednio zbliżyłem
Wyglądał, jakby udawał, że mnie nie słyszy.
— Wyglądasz jeszcze gorzej. Może mi się wydawać, ale wątpię. — Przyjrzałem mu się. — Widziałem wielu ludzi, którzy byli chorzy. Wiesz, niektórzy byli nieuleczalnie chorzy. Ty wyglądasz, jakbyś miał gorączkę. I problemy z oddychaniem. 
Dopiero wtedy się na mnie spojrzał. Jego oczy wyglądały, jakby zaszła je mgła. 
— Może masz racje.
Oczywiście, że ją miałem. Przecież to widzę.
— Może zamiast do domu, pozwolisz, że zabiorę cię na kawę? Mam do ciebie parę pytań. To też nie powinno zająć dłużej niż godzinę. 
Kiwnął ostrożnie głową. Pewnie pomyślał o tym, że znów może spotkać go to samo, co wczoraj. I raczej nie miało to związku tylko ze mną. Jego dom to musiała być istna kopalnia wariatów. 
Poszliśmy razem do kawiarni, która akurat była niedaleko. Pozwoliłem sobie za wszystko zapłacić, żeby nie martwił się jeszcze o to. To tylko kawa, nie jest droga. 
— Przyszedłeś na zajęcia chory. — Zauważyłem. — Dlaczego?
Wydawało mi się, że wzdrygnął się na to pytanie. 
— Czy to ze względu na twoich rodziców? Słyszałem trochę. 
Znów kiwnął głową. 
— Można powiedzieć, że trochę cię rozumiem. — Wzruszyłem ramionami. — I znowu zacząłeś ciężko oddychać.
To był jeden z objawów tego, że miał gorączkę. Może nawet dosyć wysoką. 
— Zakładam, że nie nosisz ze sobą żadnych leków. — Dopiłem kawę do końca. — Wypijaj swoje i się stąd zwijamy. Załatwię ci jakieś przeciwbólowe. Powinienem mieć je u siebie. — Spojrzałem na niego. — O ile mi ufasz i chcesz ze mną pójść. 
Widząc jego wzrok zaśmiałem się cicho. 
— Spokojnie, spokojnie. To przecież i tak będzie lepsze niż powrót do domu, prawda?