Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jingle Bells 2019. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jingle Bells 2019. Pokaż wszystkie posty

1 sty 2020

Podsumowanie wydarzenia adwentowego

     Czujecie ten 2020 rok? Jak to przedziwnie, wręcz odlegle brzmi, jak dwa tysiące pięćdziesiąty, w którym aktualnie żyją nasze drogie postacie, tylko o trzydzieści lat wstecz. Dzisiejsze podsumowanie będzie krótkie, nie planuję specjalnie rozwodzić się nad tym wstępem — przewaga jakości nad ilością. Widzieliście to już w poście podsumowującym rok 2019, ale powtórzę to jeszcze raz — wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku!
     Event adwentowy wzbudził, według mnie, naprawdę spore zainteresowanie, wiele z Was uczestniczyło w nim aż do ostatniego dnia, więc dzisiaj, już grubo po świętach, chciałabym przywitać wszystkich w poście podsumowującym event. Długo myślałam nad formą, w jakiej ma być ono zrealizowane — finalnie zdecydowałam się na tę, którą widzicie poniżej, mam nadzieję, iż wszystko będzie przejrzyste i przyjemne dla oka.

12 gru 2019

Od Hangagoga CD. Amy

Uniosłem powieki i ziewnąłem prosto w twarz Amy, która zwisała nade mną. Zmarszczyłem czoło zdziwiony i zaskoczony jej położeniem. Kiedy ujrzałem czarny marker w jej prawej dłoni wszystko zrozumiałem. Jęknąłem przeciągle jednak stwierdziłem, że nie mam zamiaru się w to bawić. Było to zbyt dziecinne zachowanie.
- Podaj mi proszę chusteczki żebym mógł to wytrzeć - powiedziałem, a dziewczyna odsunęła się ode mnie także zdziwiona. Jak mogłem nie zareagować oburzeniem?! Może dlatego była zdziwiona, że przyjąłem to tak spokojnie. Tak już mam jak się dobrze wyślę. Robię się spokojniejszy.
- Gdzie są? - zapytała, a ja spojrzałem na Amy, która czekała, aż powiem jej gdzie są chusteczki.
- W szafce nad umywalką. W łazience. Nawilżające - powiedziałem, a ona skinęła głową i ruszyła w kierunku łazienki. Przymknąłem powieki dalej zaspany. Potrzebuje kawy, potrzebuje też sprawnego ciała. Westchnąłem cicho i otworzyłem powieki rozglądając się po pokoju. Kocham L4. Zajebiste uczucie. Możesz wszystko. Nie musisz chodzić do pracy. Możesz chodzić pić, odpoczywać, czytać, oglądać seriale. Może nawet kogoś przelecisz? Super uczucie. Kiedy Amy wróciła z łazienki trzymając chusteczki uśmiechnęłam się lekko. Wyciągnąłem w jej stronę dłoń by wyrazić tym chęć zabrania jej rzeczy trzymaną przez nią w dłoni. Ta jednak pokręciła głową.
- Najpierw zrobię ci zdjęcie - odłożyła chusteczki z dala od mojego zasięgu i poszła do kuchni klaszcząc w dłonie zadowolona ze swojego pomysłu.
- Amy! - krzyknąłem zdenerwowany. Dawno nie spałem. To przez to. Kiedy dziewczyna wróciła z telefonem i włączonym aparatem pokazałem tylko środkowy palec i wystawiłem język jak dziecko niezadowolone z poczynania rodzica lub jakiegoś zakazu. Kiedy Amy w końcu podała mi chusteczki ze skwaszoną miną wytarłem marker. Szorowałem wszystko dokładnie jednak cały czas miałem wrażenie, że coś pozostało. Jęknąłem przeciągle kiedy materiał chusteczki dotknął już zdartego miejsca przy oku.
- Przestań, już nic nie masz - powiedziała Amy stawiając na stole dwa talerze z jedzeniem, które jeszcze parowało. Dawno nie jadłem obiadu. Kiedy to ostatnio byłem u Kat... dawno i nieprawda. Trochę czasu zajęło mi kiedy zająłem odpowiednie miejsce do jedzenia.
- Dziękuje, że przyjechałaś - rzekłem z lekkim uśmiechem do dziewczyny. Ta skinęła głową i wzięła się za jedzenie.
- Smacznego - powiedziała z pełną buzią, prychnąłem z lekkim uśmiechem.
- Wzajemnie - odpowiedziałem i także zacząłem jeść. Kurczak był dobry jednak za warzywami nie bardzo przepadałem dlatego wiadomo, że nie było pyszne jednak zjadłem większą cześć. Kiedy odłożyłem sztućce spojrzałem na dziewczynę.
- Dziękuje, było bardzo dobre - powiedziałem, a ona jedynie uśmiechnęła się. Rzuciłem tylko kość dla Verony, która złapała ją w locie zadowolona ze swojej zdobyczy. Teraz taki najedzony mogę iść spać. Chciałem się przeciągnąć jednak gips utrudniał mi tą czynność.
- Może chcesz coś obejrzeć? - zapytałem i spojrzałem na dziewczę, która właśnie zabrała talerze. Wyniosła je do kuchni.
- Jeśli chcesz. Co proponujesz? - odpowiedziała pytaniem na pytanie. Usłyszałem jak wstawia naczynia do zmywarki i ją zamyka.
- Chcesz herbatę albo kawę? - zapytała z kuchni, wlewała właśnie wodę do czajniki.
- Herbatę poproszę - powiedziałem jedynie - Komedia czy horror? - zapytałem.

+70PD
Bonus:
Zagadka: Wymień kilka wigilijnych potraw.
Odpowiedź: Pierogi z kapustą i grzybami, ryba po grecku, makowiec

6 gru 2019

Od Althei C.D Bellami

Nie mogłam powiedzieć, że lateks opinający moje ciało był przesadnie wygodny. Momentami uwierał tu i tam, sprawiając, że powstrzymywałam wielką ochotę przebrania się w coś przystępnego i typowego — na przykład Krwawą Marry, bo to kwestia długiej, białej piżamy i odrobiny białego pudru. Nie wiem, co mnie podkusiło, by wybrać akurat kostium kota, który, sądząc po tym, jak wyglądało moje odbicie w lustrze, nadawałby się do filmów dla dorosłych.
Nie, Althea, wyglądasz super. Pocieszałam się w swoich zamkniętych myślach. Wsiadłam sprawnie do auta, nie odwlekając w czasie zapięcia pasów bezpieczeństwa. Na słowo mężczyzny w mojej głowie ukazała się już cała plątanina dróg, jaką musimy pokonać. Klub Sunshine znajdował się całe osiem kilometrów stąd. Nie rozpraszałam w żaden sposób kierowcy, a jedynie wskazywałam każdy możliwy zakręt oraz prostą drogę.
Po około dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Bell zajął jedno z miejsc zatłoczonego parkingu, a ja wsłuchałam się w niesamowicie głośną muzykę bijącą od lokalu. Wręcz rozbrzmiewała w moich uszach.

Jingle Bells 2019

     Mikołajowe imieniny, powszechnie znane jako mikołajki to nie byle okazja do świętowania, szczególnie, kiedy niedługo później świętować będziemy Boże Narodzenie. Powiedzmy to głośno: mamy już grudzień, chłodny miesiąc kończący cały rok. Pierwsze skojarzenia? Kalendarz adwentowy! Jemioła! Święta! Śnieg! Prezenty! Dekoracje! Bałwan! Tak, tak i jeszcze raz tak – nieomylnie, no, może poza tym śniegiem i bałwanem, to kwestia sporna. Grudzień to dla większości wspaniały czas przepełniony czerwonymi, zielonymi i żółtymi światłami, reniferami i choinkami w galeriach handlowych, świątecznymi kolekcjami w sieciówkach oraz piosenkami, które nucimy już od połowy listopada. Wszyscy wiemy, jak leci All I Want For Christmas Is You, obiecuję Wam, że kiedyś zorganizujemy blogowe karaoke, ale nie o tym dzisiaj.
     Jak łatwo się domyślić, rozchodzi się o event. Nie jest to kolejny post informujący o tym, ile postów napisaliśmy w poprzednim miesiącu, żadna pilna informacja, czystka tym bardziej – chcę ogłosić, iż z dniem dzisiejszym startuje trzyczęściowy event mikołajkowo-świąteczny, który sami zaplanowaliście podczas discordowej ankiety. Zanim zacznę główną część przedstawienia (czyli zanim opowiem o zasadach, a także wszystkich dostępnych konkurencjach), pragnę życzyć Wszystkim śnieżnobiałego grudnia i wspaniałej zabawy w naszym minievencie pod patronatem moim, czyli Louise, co, wbrew pozorom, jest istotną informacją. Drodzy administratorzy, możecie zapomnieć o pilnowaniu mnie i moich zapędów – poczujcie świąteczny klimat i dołączcie do zabawy, to nic nie kosztuje!
     Słowem wstępu – urokiem tego eventu jest to, iż pisanie opowiadań nie stanowi jego najważniejszej części. Ba!, to jedynie jedna trzecia, opcjonalna sprawa, która tak czy inaczej zależy od konkurencji. Z radością przedstawiam Wam trzy zabawy, z którymi mierzyć się będziecie przez kolejny miesiąc, może z małym wyjątkiem. Chwila, chwila, jeszcze nie. Naprawdę myśleliście, że nie ma tu żadnych zasad? Niedoczekanie. Chociaż, fakt, najpierw konkurencje, potem regulamin, to brzmi sensowniej.

1 gru 2019

Od Brianne C.D Cameron

     Wtulam się w miękką poduszkę, marząc tylko o głębokim śnie. Owszem, wiedziałam, że porywam się na coś, co nie jest łatwe, jednak myślałam, że dam radę. Po kilku dniach zauważam, że jest trudno, a ja czuję coraz większe zmęczenie mimo odpowiedniej ilości snu i jedzenia. Czuję ulgę, kiedy bez problemu udaje mi się spokojnie zasnąć. Gdyby w domu byłoby to takie łatwe...
     Przez mój umysł przedziera się szuranie. Ponownie. Mimo to, nie wybudzam się od razu. Leżę z zamkniętymi oczami, a kiedy do mojego pokoju pogrążonego w ciemności dostaje się nikła poświata z korytarzowej lampki, otwieram jedno oko, chcąc zobaczyć co takiego się dzieje, że aż musiałam się obudzić. Podciągam się na lewym łokciu, mocniej naciągając na siebie kołdrę. Odgarniam włosy z czoła, mrużąc oczy. W pierwszej chwili wydaje mi się, że to seryjny zabójca albo, co gorsze, duchy, o których wcześniej wspominał Cameron. Na szczęście, widzę znajomego mi mężczyznę trzymającego kilka niedużych poduszek z wyraźnie skwaszoną miną. Uf, wolę go od mordercy, tylko co on tym razem wymyślił?
     – Brianne? – spoglądam na niego. – Użyczysz mi połowy swojego łóżka? Ja... kot oznaczył moje, a w salonie jest zimno jak w Nix.

Od Brianne C.D Ken

     Nie czułam się dzisiaj najlepiej, ale przecież opuszczenie pierwszej próby z tak błachego powodu nie byłoby profesjonalne, a mój występ byłby ostatnim, gdybym się nie pojawiła. Z tego też powodu stałam teraz na scenie, o bladej twarzy i trzęsących się nogach, a kiedy zaczęłam tańczyć, czułam się tak, jakbym była pod powierzchnią wody. Wszystko dochodziło do mnie z opóźnieniem, ale mimo to dalej jakoś tańczyłam, do czasu. W pewnym momencie zrobiło mi się czarno przed oczami, wylądowałam nie tak, jak powinnam, moje nogi się zaplątały i nawet nie wiem kiedy, a spadałam w dół, nadal niewiele widząc. Krew szumiała mi w uszach, czułam jej metaliczny posmak, ale nawet nie wiedziałam skąd się wzięła. Panowało wokół mnie dziwne zamieszanie, wychwytywałam z gwaru rozmów tylko poszczególne słowa. W pewnym momencie poczułam, że jestem przez kogoś niesiona, a skoro przy upadku nie pogruchotało mi kości, to ten ktoś musiał mnie także złapać. Westchnęłam ciężko, czując nagle obejmujące mnie zimno. Chyba zaczynałam kontaktować, bo nie czułam się już jakbym była w zaświatach, a poszczególne dźwięki łączyły się w całość. Powietrze, którym oddychałam nie było już gorące, a raczej rześkie. Otworzyłam oczy, choć widok rozciągający się przede mną dalej był nieco zamazany. Poczułam spływającą po mojej skroni kroplę wody ze zwilżonego ręcznika spoczywającego na moim czole, zdając sobie sprawę, że nawet nie zarejestrowałam momentu, w którym go na mnie położono. Mimo wszystko, byłam wdzięczna temu, kto to dla mnie zrobił, bo spodziewałam się, że położą mnie gdzieś na podłodze, poczekają aż się przebudzę, a następnie wyślą do domu. Już kilka razy tak było, dlatego żadnym zdziwieniem jest, że znajduję się aktualnie w podobnym stanie.

Od Candice C.D Cain

Jest tylko jedna osoba, która tak wyprowadza mnie z równowagi. Która sprawia, że każda pozytywna myśl kończy zdeptana pod butem. I przez jaką tak cholernie doceniam i szanuję tych, których przedtem uważałam za przesadnie denerwujących — apel do tych osób. Szalenie was przepraszam. Wracając. Mianem tej „jedynej osoby” określa się Caina Hawthorne'a już od dnia, kiedy pierwszy raz się odezwał.
A najgorsze jest to, że uczucie irytacji nie robi się łagodniejsze. Ono tylko nabiera sił. Pieprzony niszczyciel planów. 
— Intrygująca propozycja. Ale zostanę przy nie — mamroczę i brakuje temu tylko teatralnego westchnienia.