6 gru 2019

Jingle Bells 2019

     Mikołajowe imieniny, powszechnie znane jako mikołajki to nie byle okazja do świętowania, szczególnie, kiedy niedługo później świętować będziemy Boże Narodzenie. Powiedzmy to głośno: mamy już grudzień, chłodny miesiąc kończący cały rok. Pierwsze skojarzenia? Kalendarz adwentowy! Jemioła! Święta! Śnieg! Prezenty! Dekoracje! Bałwan! Tak, tak i jeszcze raz tak – nieomylnie, no, może poza tym śniegiem i bałwanem, to kwestia sporna. Grudzień to dla większości wspaniały czas przepełniony czerwonymi, zielonymi i żółtymi światłami, reniferami i choinkami w galeriach handlowych, świątecznymi kolekcjami w sieciówkach oraz piosenkami, które nucimy już od połowy listopada. Wszyscy wiemy, jak leci All I Want For Christmas Is You, obiecuję Wam, że kiedyś zorganizujemy blogowe karaoke, ale nie o tym dzisiaj.
     Jak łatwo się domyślić, rozchodzi się o event. Nie jest to kolejny post informujący o tym, ile postów napisaliśmy w poprzednim miesiącu, żadna pilna informacja, czystka tym bardziej – chcę ogłosić, iż z dniem dzisiejszym startuje trzyczęściowy event mikołajkowo-świąteczny, który sami zaplanowaliście podczas discordowej ankiety. Zanim zacznę główną część przedstawienia (czyli zanim opowiem o zasadach, a także wszystkich dostępnych konkurencjach), pragnę życzyć Wszystkim śnieżnobiałego grudnia i wspaniałej zabawy w naszym minievencie pod patronatem moim, czyli Louise, co, wbrew pozorom, jest istotną informacją. Drodzy administratorzy, możecie zapomnieć o pilnowaniu mnie i moich zapędów – poczujcie świąteczny klimat i dołączcie do zabawy, to nic nie kosztuje!
     Słowem wstępu – urokiem tego eventu jest to, iż pisanie opowiadań nie stanowi jego najważniejszej części. Ba!, to jedynie jedna trzecia, opcjonalna sprawa, która tak czy inaczej zależy od konkurencji. Z radością przedstawiam Wam trzy zabawy, z którymi mierzyć się będziecie przez kolejny miesiąc, może z małym wyjątkiem. Chwila, chwila, jeszcze nie. Naprawdę myśleliście, że nie ma tu żadnych zasad? Niedoczekanie. Chociaż, fakt, najpierw konkurencje, potem regulamin, to brzmi sensowniej.

3 gru 2019

Od Brianne C.D Camerona

     Stoję bez ruchu, przenosząc wzrok z siedzącego na ławce, oszołomionego Camerona, a następnie na plecy odchodzącego mężczyzny. Jak on mógł uderzyć nieznajomego mu faceta tylko dlatego, że jego bachor postanowił wyłożyć się przed naszymi nogami?! Moja twarz w ciągu sekundy zmienia się ze zdumionej na rozwścieczoną, kiedy zamaszystym krokiem pokonuję dzielącą mnie odległość od odchodzącego mężczyzny, a raczej jego imitacji.

2 gru 2019

Od Camerona C.D Brianne

     Przewracam się z boku na bok najdelikatniej jak mogę, byleby nie zdenerwować Brianne. Usilnie zamykam oczy, w nadziei, iż pomoże mi to w zaśnięciu. Równocześnie jest mi zimno, ogarnia mnie dreszcz, z drugiej strony fala gorąca, jak to zazwyczaj, kiedy mam problemy ze spaniem. Wysuwam stopę spod pościeli, chowam ją, gdy ogarnia mnie chłód, a później znowu wyciągam, tak bez przerwy. Przerzucam ramię przez tułów, raz podkładam dłoń pod głowę, innym razem układam wzdłuż mojego ciała. Leżę na plecach, na brzuchu, na jednym, drugim boku, każda pozycja wydaje się niewygodna i problematyczna, bo tu coś boli, coś szczyka, za ciepło. Przecież byłem pewien, że zasnę od razu. Byłem zmęczony, ledwo stałem na nogach, obraz rozmazywał mi się coraz to bardziej. Mimo tego, teraz, kiedy mam taką możliwość, nie mogę, jakkolwiek bym chciał. Równocześnie nie chcę utrudniać snu Brianne. Widzę, jak bardzo go potrzebuje. Naciągam kołdrę na szyję, przyciskam głowę do poduszki i staram nie myśleć o problematycznych wydarzeniach. Nie myślę o tym, jak ma się Raven i Isaiah. Kompletny detoks. Żadnych zmartwień. Napastujących myśli.

1 gru 2019

Od Izzy cd. Kaia

Iść spać? Teraz? Jestem zbyt wybudzona. I głodna. O dziwo, to fakt.
- I zrobiłeś to dla mnie? - opieram podbródek o jego ramię i wpatruję się dużymi oczami w jego twarz. Nazwałabym się złośliwą małpą, bo wyraził dosadnie chęć, aby dać mu spokój, a ja ewidentnie robię to nieco na przekór. Jestem ciekawa, które z nas dłużej wytrzyma z kim - Och, jednak potrafisz być kochany.
- No widzisz - odpowiada mruknięciem. Przewracam oczami.
Wyciągam z obszernej kieszeni bluzy swój telefon i zaczynam się nim bawić. Nie powiedziałabym, że te dźwięki są irytujące, jednak najwyraźniej Kai jest innego zdania.
- Wystarczy wyciszyć, a nie latać jak głupia i denerwować tym dźwiękiem - zamieram, słysząc jego słowa i powoli odwracam głowę w jego stronę. Przyrzekam, że ta znajomość zakończy się jego śmiercią. Postaram się o to, aby samej się nie zabić.
Przeciera zmęczoną twarz, a ja unoszę brew, jakbym miała nad nim ogromną przewagę.

Od Brianne C.D Cameron

     Wtulam się w miękką poduszkę, marząc tylko o głębokim śnie. Owszem, wiedziałam, że porywam się na coś, co nie jest łatwe, jednak myślałam, że dam radę. Po kilku dniach zauważam, że jest trudno, a ja czuję coraz większe zmęczenie mimo odpowiedniej ilości snu i jedzenia. Czuję ulgę, kiedy bez problemu udaje mi się spokojnie zasnąć. Gdyby w domu byłoby to takie łatwe...
     Przez mój umysł przedziera się szuranie. Ponownie. Mimo to, nie wybudzam się od razu. Leżę z zamkniętymi oczami, a kiedy do mojego pokoju pogrążonego w ciemności dostaje się nikła poświata z korytarzowej lampki, otwieram jedno oko, chcąc zobaczyć co takiego się dzieje, że aż musiałam się obudzić. Podciągam się na lewym łokciu, mocniej naciągając na siebie kołdrę. Odgarniam włosy z czoła, mrużąc oczy. W pierwszej chwili wydaje mi się, że to seryjny zabójca albo, co gorsze, duchy, o których wcześniej wspominał Cameron. Na szczęście, widzę znajomego mi mężczyznę trzymającego kilka niedużych poduszek z wyraźnie skwaszoną miną. Uf, wolę go od mordercy, tylko co on tym razem wymyślił?
     – Brianne? – spoglądam na niego. – Użyczysz mi połowy swojego łóżka? Ja... kot oznaczył moje, a w salonie jest zimno jak w Nix.

Od Brianne C.D Ken

     Nie czułam się dzisiaj najlepiej, ale przecież opuszczenie pierwszej próby z tak błachego powodu nie byłoby profesjonalne, a mój występ byłby ostatnim, gdybym się nie pojawiła. Z tego też powodu stałam teraz na scenie, o bladej twarzy i trzęsących się nogach, a kiedy zaczęłam tańczyć, czułam się tak, jakbym była pod powierzchnią wody. Wszystko dochodziło do mnie z opóźnieniem, ale mimo to dalej jakoś tańczyłam, do czasu. W pewnym momencie zrobiło mi się czarno przed oczami, wylądowałam nie tak, jak powinnam, moje nogi się zaplątały i nawet nie wiem kiedy, a spadałam w dół, nadal niewiele widząc. Krew szumiała mi w uszach, czułam jej metaliczny posmak, ale nawet nie wiedziałam skąd się wzięła. Panowało wokół mnie dziwne zamieszanie, wychwytywałam z gwaru rozmów tylko poszczególne słowa. W pewnym momencie poczułam, że jestem przez kogoś niesiona, a skoro przy upadku nie pogruchotało mi kości, to ten ktoś musiał mnie także złapać. Westchnęłam ciężko, czując nagle obejmujące mnie zimno. Chyba zaczynałam kontaktować, bo nie czułam się już jakbym była w zaświatach, a poszczególne dźwięki łączyły się w całość. Powietrze, którym oddychałam nie było już gorące, a raczej rześkie. Otworzyłam oczy, choć widok rozciągający się przede mną dalej był nieco zamazany. Poczułam spływającą po mojej skroni kroplę wody ze zwilżonego ręcznika spoczywającego na moim czole, zdając sobie sprawę, że nawet nie zarejestrowałam momentu, w którym go na mnie położono. Mimo wszystko, byłam wdzięczna temu, kto to dla mnie zrobił, bo spodziewałam się, że położą mnie gdzieś na podłodze, poczekają aż się przebudzę, a następnie wyślą do domu. Już kilka razy tak było, dlatego żadnym zdziwieniem jest, że znajduję się aktualnie w podobnym stanie.

Od Candice C.D Cain

Jest tylko jedna osoba, która tak wyprowadza mnie z równowagi. Która sprawia, że każda pozytywna myśl kończy zdeptana pod butem. I przez jaką tak cholernie doceniam i szanuję tych, których przedtem uważałam za przesadnie denerwujących — apel do tych osób. Szalenie was przepraszam. Wracając. Mianem tej „jedynej osoby” określa się Caina Hawthorne'a już od dnia, kiedy pierwszy raz się odezwał.
A najgorsze jest to, że uczucie irytacji nie robi się łagodniejsze. Ono tylko nabiera sił. Pieprzony niszczyciel planów. 
— Intrygująca propozycja. Ale zostanę przy nie — mamroczę i brakuje temu tylko teatralnego westchnienia.