Wyrzuciłam połowę papierosa do popielniczki, w której dziś znalazła się połowa paczki. Była szósta rana. A ja nie zmrużyłam tej nocy oka. Czemu? Otóż wpływ ma na to moja praca. Wróciłam o czwartej w nocy do domu. Ponieważ w nocy przez granice chciał się dostać imigrant. Posiadał przy sobie około kilograma narkotyków. Chciał pod osłoną nocy przedostać się do Avenley i zapewne sprzedaż albo dostarczyć komuś towar. Jako, że mam bardzo wielkie szczęście akurat wtedy miałam warte. Z moim stanowiskiem zdarza się to dość rzadko jednak mój przełożony wie, że potrzebuje nieraz takich dni. Wtedy wiedziałam, że robię coś pożytecznego. Wychodzi więc na to, że w innych sytuacjach tylko ładnie wyglądam? W sumie jest to prawda. Jednak nie zawsze jest tak kolorowo. Dziś miałam zgarnąć jakieś ważniaka razem z Noah, który jest u nas od niedawna. Przenieśli go do naszej jednostki zaledwie tydzień temu. Dlatego to na mnie padło wprowadzenie go do naszego życia.
20 mar 2020
Od Oliego CD Angeline
Zaciskałem dłonie na kierownicy i w ciszy prowadziłem pojazd. Angeline. Miała na imię Angeline. Nie miałem odczynienia nigdy z kimś o takim imieniu.
-Więc... Co robisz?- Zagadała z lekkim uśmiechem. Uniosłem brew.
-Prowadzę
-A... A zawodowo?
-Jestem... Robię... Tatuaże? Robię i projektuję.- Mruknąłem i włączyłem kierunkowskaz.
-Tatuaże? Wow.- Umilkła i zagryzła wargę.
-A ty? Tylko ten... Blog?
-Vlog, ale tak. Jestem influencerką- Uśmiechnęła się i przełknęła ślinę. Skręciłem w główną ulicę i spokojnie czekałem, aż zmieni się światło.
-Co... Co cię sprowadzało do „Może kawy?"- Zaczęła wybijać palcami rytm na udzie.
-Głód, byłem głodny- Mruknąłem i zakląłem pod nosem, bo jakiś samochód agresywnie wjechał w mój pas. Zatrąbiłem i zacisnąłem rękę na kierownicy. Idiota.
-I tak... Po pracy?-Pisnęła nagle. Odwróciłem w jej kierunku głowę. Była blada.
-Shit, jak planujesz wymiotować, to tam są reklamówki- Wskazałem boczną kieszeń drzwi. Dziewczyna posłusznie wyjęła jedną i rozłożyła na kolanach.
-Dzisiaj nie byłem w pracy, inne ... miałem inne zajęcia- Mruknąłem i zatrzymałem samochód. Adres się zgadzał.
-To tu?- Kiwnąłem głową i zerknąłem na Angelinę. Odpięła pas i otwierała drzwi. Nadal była blada.
-Poczekaj, mam coś, co ci powinno pomóc na dzisiejszy dzień- Mruknąłem. Sam miałem w planach leczyć się jeszcze dzisiaj winem. Wyjąłem jedną butelkę i wepchnąłem jej w ręce. Była wyraźnie zszokowana.
-Za nasze zdrowie- Kiwnąłem głowa i odjechałem, kiedy trzasnęła drzwiami. Oddychaj Oli, dzień się kończy. Dzień jak co dzień.
-Więc... Co robisz?- Zagadała z lekkim uśmiechem. Uniosłem brew.
-Prowadzę
-A... A zawodowo?
-Jestem... Robię... Tatuaże? Robię i projektuję.- Mruknąłem i włączyłem kierunkowskaz.
-Tatuaże? Wow.- Umilkła i zagryzła wargę.
-A ty? Tylko ten... Blog?
-Vlog, ale tak. Jestem influencerką- Uśmiechnęła się i przełknęła ślinę. Skręciłem w główną ulicę i spokojnie czekałem, aż zmieni się światło.
-Co... Co cię sprowadzało do „Może kawy?"- Zaczęła wybijać palcami rytm na udzie.
-Głód, byłem głodny- Mruknąłem i zakląłem pod nosem, bo jakiś samochód agresywnie wjechał w mój pas. Zatrąbiłem i zacisnąłem rękę na kierownicy. Idiota.
-I tak... Po pracy?-Pisnęła nagle. Odwróciłem w jej kierunku głowę. Była blada.
-Shit, jak planujesz wymiotować, to tam są reklamówki- Wskazałem boczną kieszeń drzwi. Dziewczyna posłusznie wyjęła jedną i rozłożyła na kolanach.
-Dzisiaj nie byłem w pracy, inne ... miałem inne zajęcia- Mruknąłem i zatrzymałem samochód. Adres się zgadzał.
-To tu?- Kiwnąłem głową i zerknąłem na Angelinę. Odpięła pas i otwierała drzwi. Nadal była blada.
-Poczekaj, mam coś, co ci powinno pomóc na dzisiejszy dzień- Mruknąłem. Sam miałem w planach leczyć się jeszcze dzisiaj winem. Wyjąłem jedną butelkę i wepchnąłem jej w ręce. Była wyraźnie zszokowana.
-Za nasze zdrowie- Kiwnąłem głowa i odjechałem, kiedy trzasnęła drzwiami. Oddychaj Oli, dzień się kończy. Dzień jak co dzień.
Dymitr Morningstar

Źródło: Pinterest ( Tom Ellis)
Motto: "Zabij albo zostań zabity"
Imię: Dymitr
Nazwisko: Morningstar
Wiek: 24 lata
Data urodzenia: 04.03
Płeć: Mężczyzna
Miejsce zamieszkania: Posiadłość znajduje się na pięknym wzgórzu. Jest to Willa z przeszklonymi scaniami z widokiem na całe miasto. To bardzo ekskluzywny dwu piętrowy budynek z ogromnym tarasem i basenem na dachu. Na dole znajduję się piękny ogromny korytarz na środku stoi wielki fortepian. Kuchnia wraz z jadalnią i trzy ogromne sypialnie każda, ze swoją łazienką. Wchodząc po krętych pięknie ozdobionych schodach naszym oczom ukazuje się kolejna otwarta przestrzeń gdzie stoi bar a za nim ogromne pułki z alkoholami z całego świata. Stół do bilarda oraz pokera i piłkarzyki. Dalej mamy skórzaną kanapę a na ścianie wisi ogromny ekran. Idąc dalej wchodzimy do pokoju właściciela posiadłości wielkie łóżko na ścianach przeważa czerwień i czerń. To pokój najciemniejszy do którego niemal nie dociera światło zewnętrzne gdyż okno zazwyczaj cały czas zasłonięte jest bordowymi zasłonami.
Orientacja: Heteroseksualny
Praca: Właściciel klubu nocnego "Lux". Gangster zajmujący się głównie handlem ludźmi.
Charakter: Przez wiele lat obserwował pożądane cechy charakteru. kształtował w sobie to co cenił u innych. Dymitr jest szarmancki, pewny siebie tego, że zawsze osiągnie swój cel i dopnie wszystko na ostatni guzik. Jest charyzmatyczny wszystko robi z pasją nawet gdy zabija. Często bywa nadpobudliwy szczególnie gdy coś dzieje się nie zgodnie z jego oczekiwaniami. To porządny facet, z poczuciem humoru, czarujący momentami wręcz hipnotyczny do tego stopnia, że ciężko mu się oprzeć. Nosi w sobie egoizm który czasami przeistacza się w czystą arogancje. Ma wrażenie jakby był pewny że ma wszystko pod kontrolą ale zdarza mu się czasami nerwowo żartować. Teraz czas na tą mniej oficjalną stronę. "Jego spojrzenie bywa puste w obliczu śmierci ręce nawet nie drżą a sumienie nawet nie piśnie. Z obojętnością naciska spust lub wymierza ostatni cios "
Zgadza się to bezduszny i bezwzględny morderca. Nie przywiązuje się do ludzi nie posiada ani jednego przyjaciela ani bliskiej osoby. Działa jak maszyna, nie potrafi współczuć nie potrafi kochać. Zawsze samodzielnie, nie szanuje on życia nawet własnego. Inteligentny, sprytny zawsze dwa kroki przed służbami bezpieczeństwa. Nieuchwytny zabójca i gangster idealny.
Hobby: Gra na fortepianie, box, walki w klatkach, siłownia,
Aparycja|
- wzrost: 187 com
- waga: 85 kg
- opis wyglądu: Dymitr jest urodziwym przystojnym i atrakcyjnym mężczyzną z ciemnymi włosami i oczami w podobnym kolorze. Często nosi ładnie przystrzyżoną i zadbaną brodę. Ubiera się w drogie ciemne garnitury od najlepszych projektantów. Jednak najlepiej czuje się w ciemnych spodniach jeans i czarnej koszulki z rękawami podwiniętymi do łokcia i rozpiętym dwoma lub trzema guzikami od góry w zależności jak mu jest wygodniej. Duzo czasu spędza na treningach dzięki czemu widać efekty w postaci muskularnej budowy ciała mężczyzny.
- pozostałe informacje: Na jego plecach znajduje się masa blizn które stara się ukrywać
Używa charakterystycznych męskich perfum których jeszcze nie ma oficjalnie na rynku.
- głos: Tom Ellis
Historia: Dymitr o sobie nie wie nic. Nie wie skąd jest i skąd pochodzi. Jego wiedza kończy się na tym, że nie posiadał rodziny i nigdy nie był kochany. Miał 3 lata odkąd tak coś kojarzy z sierocińca w którym był od zawsze. Masa dzieci ciągłe przepychanki kto silniejszy i starzy ten miał łatwiej. Nie raz dostawał po głowie od innych, kładł się spać z pustym brzuchem. nikt nie zwracał uwagi kiedy to wracał do pokoju z nowymi siniakami. To były smutne realia sierocińca który wspomina jako " sierociniec G" nigdy nie poznał prawdziwej nazwy. To były jego 6 urodziny które zapamięta do końca życia. Do ośrodka przyszedł mężczyzna wskazał palcem na niego i kilku innych młodych chłopców. Nie musiał nic podpisywać po prostu zabrał ich w milczeniu do swojego domu. Rafael bo tak nazywał się " właściciel" chłopców na początku był miły. Szybko zdobył zaufanie chłopców a potem zaczęły dziać się dziwne rzeczy. na początku kazał sprzątać stał się surowy. To nie były zwykłe prace domowe oczekiwał bezwzględnego posłuszeństwa. Cały proces trwał latami wszyscy mieli wyprane mózgi. Pewnego dnia Rafael zażądał od Dymitra aby zabił swojego "brata" bo inaczej on zabije jego. Tak miał 12 lat sięgnął po pistolet i o dziwo bez bólu w sercu z putnym spojrzeniem oddał strzał prosto w głowę. Od tego dnia stał się ulubieńcem Rafaela mógł wybrać sobie szkolę i poza tym że miał listę obowiązków dość nietypowych jak dla normalnego chłopca żył całkiem normalnie. Jego zbrodnie stawały się coraz cięższe. Gdy skończył 17 lat Rafael przekazał mu wiedzę na temat kobiet. Wtedy one stały się jego obowiązkiem miał je przygotować do "pracy" W dniu swoich 18 urodzin Rafael zlecił mu aby zabił policjanta w ramach wejścia w dorosłe życie. Dymitr był podekscytowany i wykonał polecenie mistrza. Przez kolejne lata zdobywał doświadczenie stawał się coraz lepszy sprzedał 288 osób zabił ponad 160 do tego sprzedał ponad 3 tony narkotyków i wyszkolił pond 300 kobiet. W swoje 24 urodziny wziął broń zabił Rafaela przejął interes. Kupił Wille oraz klub Lux w Avenely River po czym przeniósł tam interesy.
Rodzina: Niestety nie zna swojego pochodzenia.
Rafael ( facet który go wychował ) - nie żyje
Partner: Nigdy nie zaznał żadnej formy miłości nawet tej rodzicielskiej. Skąd miałby wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
Potomstwo: Nie chce i nigdy zdania nie zmieni.
Ciekawostki:
*Przez 6 lat swojej działalności sprzedał 288 osób z czego 200 to kobiety które zostały żonami szejków lub prostytutkami. Pozostała liczba to dzieci.
*Jego pierwszą ofiarą zabójstwa był kolega odstrzelił go w wieku 13 lat aby przeżyć i dostać posiłek od Rafaela.
* Odkąd skończył 18 lat posłał na tamten świat ponad 160 osób
*Szkolił młode dziewczyny na prostytutki o dziwo nigdy nie zamoczył.
* Nigdy nie bzykał się ze swoimi ofiarami.
* Posiada zezwolenie na broń
*Jest właścicielem klubu Lux NIGDY nie tyka swoich stałych klientów u niego w klubie są całkowicie bezpieczni.
*Potrafi grać na pianinie i fortepianie oraz dobrze śpiewa.
*Spokojnie można go nazwać milionerem.
Zwierzęta: -
Pojazd:
Kontakt: Bad Boy
Od Betty Do Mallory
Nie potrafiłam poradzić sobie z ciężarem jaki na mnie spadł. Zamknęłam się u siebie w pokoju i zaczęłam przeglądać portale społecznościowe. To wszystko było bez sensu, nie potrafiłam zrozumieć motywu zbrodni. Myśli skłębione w mojej głowie doprowadzały mnie do ostrej migreny. Zamknęłam natychmiast laptopa sięgnęłam do szuflady po coś przeciwbólowego i położyłam się na łózko patrząc w sufit. W oczach miałam łzy ale musiałam być twarda musiałam to przetrwać. Nagle rozległ się dźwięk telefonu w pokoju poderwałam się i odebrałam natychmiast.
~ Betty szybko przyjedz do biura - w słuchawce rozbrzmiał głos Charlsa
- Już jadę - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
Sięgnęłam do szuflady założyłam czyste skarpetki po czym włożyłam ciepły biały sweter. schowałam telefon do jeansów i zbiegłam po schodach na dół.
- Betty dokąd to ? -spytała zaniepokojona mama która własnie szykowała kolacje.
Zatrzymałam się oparłam ręce o futrynę.
- Do biura Charls dzwonił.
- To jak będziesz zgarnij go na kolacje.
- Dobrze mamo - ponownie ruszyłam pędem do drzwi wyjściowych wciągnęłam białe adidasy na nogi i zarzuciłam na siebie beżowy płaszcz. Cofnęłam się jeszcze po kluczyki od Jeepa po czym otworzyłam auto, wsiadłam do środka odpaliłam silnik i ruszyłam. Byłam ciekawa co brat ma mi do powiedzenia, Może poznał motyw zabójcy albo mamy jakiś nowy trop który doprowadzi do przełomu w śledztwie. Szum rada coraz bardziej mnie irytował szybko zmieniłam częstotliwość fal i poczułam lekką ulgę gdy w głośnikach rozbrzmiała moja ulubiona piosenka.
19 mar 2020
Elizabeth "Betty" Blossom

Motto: "Dorwę Cię, ponieważ poluje na złych ludzi."
Imię: Elizabeth "Betty"
Nazwisko: Blossom
Wiek: 21 lat
Data urodzenia: 16.07
Płeć: Kobieta
Miejsce zamieszkania: Betty mieszka w domu jednorodzinnym z dużym garażem trzema sypialniami, dwoma łazienkami, kuchnią, jadalnią,, salonem, sporym przedpokojem. Za domem znajduje się duża weranda gdzie uwielbia w ciepłe poranki pić poranną kawę i patrzeć na ogród w którym rosną piękne kwiaty takie jak róże, tulipany są tam również trzy drzewa owocowe jabłoń, gruszka i śliwka. Jest też średni basen a cała posesja jest ogrodzona solidnym płotem. No i oczywiście musi być automatycznie otwierana brama.
Orientacja: Heteroseksualna
Praca: Detektyw
Charakter: Betty jest miłą i spokojną dziewczyną, no z tym spokojem to przesada w sumie po prostu czasami potrafi nad sobą zapanować. Ale zazwyczaj to właśnie ona znajduje się zawsze tam gdzie się dzieją złe rzeczy. Wydawało by się, że to cicha i nieśmiała osoba jednak może kiedyś taka własnie była. Jednak liczy się to co tu i teraz. Nie zostało już śladu po cichej Betty, zawsze mówi to co myśli jest dociekliwa uparta i dąży do celu po trupach. Ma otwarty umysł jest inteligentna i sprytna potrafi spojrzeć z innej perspektywy na ludzi oraz miasto dzięki czemu szybko i skutecznie rozwiązuje zagadki a większość śledztw doprowadza do końca z sukcesem. To dociekliwa kreatywna osoba nigdy się nie poddaje drąży temat póki nie znajdzie rozwiązania. Nie wie co to znaczy odpuścić. Nie cierpi gdy coś idzie nie po jej myśli odczuwa wtedy ogromną frustracje która pcha ją do dalszych działań. Potrafi być bezwzględna ze złości i gniewu który w niej tkwi.
Hobby: Rozwiązywanie zagadek kryminalnych to jej praca ale i pasja. poza tym jeździ konno jeszcze do niedawna startowała w zawodach skokowych i ujeżdżeniowych klasy P.
Aparycja|
- wzrost: 165cm
- waga: 51 kg
- opis wyglądu: Betty jest ładna młodą dziewczyną o blond włosach sięgających do ramion i zielonych oczach. Ma jasną karnacje i stara się unikać promieni słonecznych gdyż opala się na typowego raka. Często nosi obcisłe jeansy, swetry lub bluzki w kolorze bladego różu, bieli i niebieskiego.
- pozostałe informacje: Często nosi delikatną biżuterie małe kolczyki i złote łańcuszki.
- głos: Lili Reinhart
Historia: Betty wraz rodziną mieszkała w spokojnym miasteczku na pograniczu z Avenley River. Uczęszczała do zwykłego liceum gdzie miała bardzo dobre oceny. Gdy w jej rodzinnym miasteczku zaczęły dziać się przeklęte rzeczy. Takie jak morderstwa, zaginięcia. Dziewczyna brała sprawy w swoje ręce i pomimo braku poparcia policji i bliskich dochodziła do prawdy. Jej starszy brat jako doświadczony agent FBJ załatwił jej szkolenie na które uczęszczała przez ostatnie dwa lata liceum. Skończyła je z nadzwyczaj satysfakcjonującym wynikiem. Chciała iść na studia na jedną z najlepszych uczelni. Jednak pewne życiowe sytuacje sprawiły że w wieku 21 lat stała się detektywem. Zaczęła współpracę z różnymi organizacjami. Pewnego razu okazało się, że prowadząc dochodzenie była zmuszona wsadzić swojego własnego ojca za kratki za morderstwo czterech osób. Jako, że życie w jej miasteczku stało się dla niej koszmarem jej brat przeniósł ją do jednostki specjalnej w Avenley River. Betty nie może narzekać na problemy finansowe, kupiła niewielki dom z ogrodem. Spakowała walizki i niemal po trzech przeprowadziła się. Teraz powoli wdraża się w życie przestępcze miasta aby zapobiegać działaniom grup. Gdy jej brat przyjechał do niej w odwiedziny podarował jej w "prezencie" Lucyfera psa do zadań specjalnych. Którego zadaniem jest chronić Betty i pomagać jej. Nowe miejsce nowe wyzwania nowy rozdział w jej życiu.
Rodzina:
Alice Blossom (mama)
Hal Blossom (tata)
Poli Blossom (siostra)
Charles Smith (przyrodni starszy brat)
Partner: W jej pracy nie ma czasu na miłość i budowanie związku
Potomstwo: Na razie nie chce mieć dzieci i nawet tym nie myśli
Ciekawostki:
* Czasami zdarza się jej popalać papierosy.
* Nie cierpi pająków.
* Była w krótkim związku z dziewczyną jednak jest pewna że w 100% jest hetero.
Inne zdjęcia: x, x
Zwierzęta: Lucyfer to dwuletni owczarek niemiecki. Jest to pies po specjalistycznym szkoleniu policyjnym. Bezwzględnie wierny i oddany swojej właścicielce. Inteligentny, bystry zawsze czujny i skupiony na swoim zadaniu. Właścicielka prosi o niegłaskanie psa, to nie jest pieszczoch ani kanapowiec, tylko pies do zadań specjalnych.
Pojazd: auto służbowe:
Jeep Grand Cheroke Laredo
auto prywatne :
Audi R8
Kontakt: Syßir (howrse)
18 mar 2020
Od Angeline C.D Oli
Stałam jak wmurowana w beton. Nie spodziewałam się, że obca osoba zaproponuje mi wejście do auta tylko dlatego, żebym nie widziała, jak jakiś chłopak próbuje się zabić. No i on sam był mężczyzną. Do tego samochód… nie mam przy sobie moich tabletek, może być mi ciężko.
DO TEGO MĘŻCZYZNA. Już w momencie, kiedy mnie chwycił za nadgarstek, tętno zaczęło mi przyspieszać i czułam lekką panikę w swoim głosie.
Gdzie się podziały Caro, Esme i Poppy, kiedy najbardziej je potrzebuję? Czemu nie dzwonią ani nie piszą? NIE MARTWIĄ SIĘ? Już ja im reprymendę w domu zrobię…
Miałam ogromny mętlik w głowie i nie wiedziałam, co zrobić. Próbowałam przecież grzecznie mu odmówić, no ale był za bardzo uparty! Chyba zacznę do niego mówić „Osioł”. Jeśli w ogóle poznam jego imię. A na co mi znać imię obcego faceta, który prawie mnie przejechał?? Nie no, aż tak dramatycznie nie było, nie przesadzajmy.
I to przecież nawet nie chodzi o jego „jazdę jak u wariata”. Z moją chorobą lokomocyjną, jeszcze na dodatek bez leków, nie ma żartów. No i mój lęk… Chyba go uprzedzę.
- W-wolę nie… Mam chorobę lokomocyjną i nie wzięłam tabletek… - zaczęłam najspokojniej, jak potrafiłam.
- No i?
- Zrzygam ci się na tapicerkę – dodałam jeszcze i od razu skierowałam swoje kroki w stronę powrotną do restauracji.
- Aa, gorzej niż z dzieckiem! - usłyszałam za sobą jego krzyk. Potem poczułam tylko szarpnięcie za nadgarstek, przy którym niemal sama się nie wydarłam ze strachu. Zostałam brutalnie pociągnięta do czarnego mercedesa chłopaka i wepchnięta na miejsce obok kierowcy. On sam szybko przebiegł na drugą stronę, zajmując swoje miejsce i blokując wszystkie drzwi. Zrobił to, żebym przypadkiem nie zwiała. A to ci łachudra…
Od razu jednak otworzył trochę szybę po mojej stronie.
- Dla twoich rzygów. A teraz mów, gdzie mieszkasz – zażądał. Mocno ścisnęłam dłonie w pięść, żeby zapanować nad ich drżeniem.
- Vidia piętnaście… - wyznałam w końcu, nie mając ochotę na kłótnię z kierowcą.
- Nie można było tak od razu? - Odpalił silnik samochodu i zaczął powoli wycofywać. Nie, nie można było… Boże, jak ja teraz siostrom w oczy spojrzę.
Cisza, która między nami nastała była ciężka niczym głaz. Pewnie osoby spoza auta czuły tę ciążącą atmosferę i na pewno nam jej nie zazdrościły. Wzięłam głęboki wdech przez nos, żeby dodać sobie pewnej odwagi. Wypadałoby jednak się odezwać.
- To… Może zdradzisz mi swoje imię…? - niepewnie zaczęłam, powoli odwracając się w stronę ciemnowłosego. Przelotnie na mnie spojrzał. Nie oczekiwałam jakiejś wielkiej odpowiedzi od niego i taką też dostałam: „Oli”. Krótkie, proste, łatwe do zapamiętania. Pięknie.
- Angeline… - sama wyznałam, przybierając na twarzy delikatny uśmiech.
Mam nadzieję, że nie okaże się jakimś zboczeńcem i zamiast do domu nie wywiezie mnie do lasu, żeby mnie zgwałcić. Boże, jeden gwałt już przeżyłam, na drugi nie mam najmniejszej ochoty, naprawdę.
Oli?
DO TEGO MĘŻCZYZNA. Już w momencie, kiedy mnie chwycił za nadgarstek, tętno zaczęło mi przyspieszać i czułam lekką panikę w swoim głosie.
Gdzie się podziały Caro, Esme i Poppy, kiedy najbardziej je potrzebuję? Czemu nie dzwonią ani nie piszą? NIE MARTWIĄ SIĘ? Już ja im reprymendę w domu zrobię…
Miałam ogromny mętlik w głowie i nie wiedziałam, co zrobić. Próbowałam przecież grzecznie mu odmówić, no ale był za bardzo uparty! Chyba zacznę do niego mówić „Osioł”. Jeśli w ogóle poznam jego imię. A na co mi znać imię obcego faceta, który prawie mnie przejechał?? Nie no, aż tak dramatycznie nie było, nie przesadzajmy.
I to przecież nawet nie chodzi o jego „jazdę jak u wariata”. Z moją chorobą lokomocyjną, jeszcze na dodatek bez leków, nie ma żartów. No i mój lęk… Chyba go uprzedzę.
- W-wolę nie… Mam chorobę lokomocyjną i nie wzięłam tabletek… - zaczęłam najspokojniej, jak potrafiłam.
- No i?
- Zrzygam ci się na tapicerkę – dodałam jeszcze i od razu skierowałam swoje kroki w stronę powrotną do restauracji.
- Aa, gorzej niż z dzieckiem! - usłyszałam za sobą jego krzyk. Potem poczułam tylko szarpnięcie za nadgarstek, przy którym niemal sama się nie wydarłam ze strachu. Zostałam brutalnie pociągnięta do czarnego mercedesa chłopaka i wepchnięta na miejsce obok kierowcy. On sam szybko przebiegł na drugą stronę, zajmując swoje miejsce i blokując wszystkie drzwi. Zrobił to, żebym przypadkiem nie zwiała. A to ci łachudra…
Od razu jednak otworzył trochę szybę po mojej stronie.
- Dla twoich rzygów. A teraz mów, gdzie mieszkasz – zażądał. Mocno ścisnęłam dłonie w pięść, żeby zapanować nad ich drżeniem.
- Vidia piętnaście… - wyznałam w końcu, nie mając ochotę na kłótnię z kierowcą.
- Nie można było tak od razu? - Odpalił silnik samochodu i zaczął powoli wycofywać. Nie, nie można było… Boże, jak ja teraz siostrom w oczy spojrzę.
Cisza, która między nami nastała była ciężka niczym głaz. Pewnie osoby spoza auta czuły tę ciążącą atmosferę i na pewno nam jej nie zazdrościły. Wzięłam głęboki wdech przez nos, żeby dodać sobie pewnej odwagi. Wypadałoby jednak się odezwać.
- To… Może zdradzisz mi swoje imię…? - niepewnie zaczęłam, powoli odwracając się w stronę ciemnowłosego. Przelotnie na mnie spojrzał. Nie oczekiwałam jakiejś wielkiej odpowiedzi od niego i taką też dostałam: „Oli”. Krótkie, proste, łatwe do zapamiętania. Pięknie.
- Angeline… - sama wyznałam, przybierając na twarzy delikatny uśmiech.
Mam nadzieję, że nie okaże się jakimś zboczeńcem i zamiast do domu nie wywiezie mnie do lasu, żeby mnie zgwałcić. Boże, jeden gwałt już przeżyłam, na drugi nie mam najmniejszej ochoty, naprawdę.
Oli?
Od Milo C.D Taylor
Matka bardzo zdziwiła się na mój widok, ale zawiozła mnie do domu. Tam akurat zastałem ojca i starszego brata. Po minie ojca, domyślałem się, że już dostał wiadomość z policji. Aby nie martwić mamy i Maddie, poszliśmy do kuchni, a one do sypialni. Najpierw ojciec mnie bardzo zbeształ za ucieczkę, kiedy siedziałem przy stole. Ciągle kiwałem głową, pokazując mu, że go słucham. Szkoda tylko, że na niego nic nie działało: kiedy próbowałeś z nim dyskutować, denerwował się. Kiedy mu ciągle przytakiwałeś, denerwował się. Kiedy milczałem, było to samo.
- Drzwi były otwarte, kto by nie skorzystał – broniłem się, ale nieskutecznie. Tak samo nieskutecznie oni mi tłumaczyli, że powinienem być rozsądniejszy. Koniec końców cała nasza trójka zamilkła jakoś po pół godzinie. Wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, co zrobić z policją; przynajmniej ojciec to robił. Mnie to nie obchodziło, a William zajął się robieniem herbaty, która miała ukoić jego nerwy. Tyle razy już słyszałem, jaki jestem beznadziejny i nieodpowiedzialny, ale naprawdę, wiecie, jak w moim ciele ciężko być taką osobą? I tak powinni docenić to, że się starałem. Po za tym naprawdę; kto by nie skorzystał z otwartych drzwi? To przecież to samo, jakby mnie wypuścili (pomijając fakt, że drzwi otworzyła ta zołza).
Sprawę z policją ojciec załatwił jeszcze tego samego dnia, a rano byłem oczyszczony z zarzutów. Ogromnym plusem jest posiadanie skorumpowanego policyjnego przyjaciela, którzy za kilka zielonych uciszy całą sprawę, która głównie skończyła się na mocnym opieprzeniu tępych glin, którzy zostawili podejrzanego samego w otwartym samochodzie. Ponoć przydzielili ich do drogówki, czyli zakończyli karierę z łapaniem morderców czy złodziei, coś dość było śmieszne. Czy ten gruby gliniarz, który tak bardzo chciał na pączka, byłby w stanie biec za takim podejrzanym? Prędzej dostałby ataku serca czy duszności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)