31 paź 2020
Od Juliena cd. Chanel
30 paź 2020
od Jake'a do Serafiny
29 paź 2020
Od Leona
Od Dymitra C.D Anastasi
28 paź 2020
Od Veronici C.D Jake'a
Jake: Tak, super
Ronnie: Miłego wieczoru, do jutra ;)
Od Anastasi CD Dymitra
- Ana otwórz, proszę - z drzemki, którą odbywałam oparta o drzwi obudził mnie głos nieco pijanego Dymitra. Rozejrzałam się dookoła i w ułamku sekundy wszystkie wydarzenia tego wieczoru wróciły do mnie jak bumerang.
- Odejdź! - krzyknęłam. - Nie chcę cię znać.
- Proszę, chcę pogadać, nic ci nie zrobię - brzmiał naprawdę sensownie, ale jaką ja miałam mieć pewność, że nie mówił tego bym po prostu uwierzyła w jego słowa i go wpuściła?
- O czym ty niby kurwa chcesz ze mną rozmawiać?
- Proszę, daj mi wyjaśnić, myślałem że chcesz tego...
- Czego, być zgwałcona przez ciebie? - poczułam jak po moich policzkach lecą gorące łzy.
- Wpuść mnie, porozmawiajmy normalnie - i nic więcej nie powiedział. Zaklęłam pod nosem, naprawdę, o czym chciał rozmawiać? Że to wcale nie tak, po prostu swoim strojem zasygnalizowałam, że tego chcę, a może miałam się odwdzięczyć za ten wyjazd albo coś innego? To wszystko było takie zagmatwane. A co jeśli jemu było mało i chciał więcej? Wiecznie nie mogłam się ukrywać, w końcu wszędzie znajdowali się znajomi Dymitra i prędzej czy później musiałabym stąd wyjść. Chociaż... skoro on chciał teraz rozmawiać to może powinnam zażądać samolotu do domu, a całej reszcie powiedziałby, że wypadły mi bardzo pilne sprawy rodzinne? To miało prawo wypalić w mniejszym lub większym stopniu. Ale żeby przedstawić mu ten plan musiałabym go wpuścić do środka. Drżąc wstałam spod drzwi i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Musiałam być w jakikolwiek sposób przygotowana gdyby chciał ponownie mnie zaatakować. Podeszłam do aneksu kuchennego i wyciągnęłam z szafki największą patelnię jaką znalazłam. Dzięki mojemu mniejszemu wzrostowi i sporej zwinności zawsze miałabym minimalną przewagę, gdyby ten chciał się na mnie rzucić. Takie uderzenie w głowę z patelni powinno było go chociaż na chwilę zdezorientować bym ewentualnie mogła uciec z pomieszczenia.
Z niespokojnym oddechem podeszłam do drzwi, przekręciłam kluczem w zamku i pociągnęłam za klamkę, jednocześnie odsuwając się na kilka metrów do tyłu. Z niemałym przerażeniem spoglądałam na Dymitra, który zataczając się i spoglądając prosto na mnie wszedł do pokoju. Pytająco spojrzał na patelnię, a widząc moją minę uśmiechnął się.
- Ana, ja...
- Rano chcę wrócić do domu - wycedziłam przez zęby, starając się brzmieć jak najmniej przestraszona. - Nie wiem, zorganizuj samolot czy coś, panie wpływowy.
- Aha, czyli teraz przechodzimy na per pan? Tak, panienko Padilla? - warknął, na co z nerwów przełknęłam głośno ślinę. Skąd on... czy ja kiedykolwiek mówiłam mu, jak mam na nazwisko? Czemu do kurwy bogatym ludziom jest łatwiej?
- A jak mam się zwracać, co? Wiesz, jak ja się czuję? - ugryzłam się w język, by jeszcze bardziej się nie rozpłakać. - Nie masz kurwa zielonego pojęcia jak się czuję! Czuję się zabawka, jak rzecz którą można się pobawić i zostawić, wiesz?
Dymitr spoglądał na mnie nie do końca wiedząc co ma odpowiedzieć. Jego uśmiech, który znajdował się na jego twarzy przez ostatnie kilka chwil zniknął.
- Nic nie powiesz teraz, co? A tak chciałeś porozmawiać - westchnęłam. Czując na sobie jego wzrok przeniosłam się w stronę aneksu kuchennego, a na blacie odłożyłam nieszczęsną patelnię. Nie miałam już pomysłu co ze sobą zrobić, a tym bardziej zrobić z nim. Zrezygnowana wzięłam głęboki oddech i usiadłam na krześle cały czas spoglądając się na Dymitra.
Dymitr?
Od Jasona cd. Elizabeth
- Kurwa mać! Chłopaki spokój! Hamilton, co się dzieje?
- Zapytaj jego, już wiem skąd „Skeleton”, miał nasze piosenki. Widać, nawet własnemu przyjacielowi nie można ufać. Nie wiem jak wy, ja nie mam ochoty na dyskusję. Zadzwońcie, jak coś wymyślicie. Nie będę grał z tym człowiekiem.